Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Polsce) ?

08.10.08, 16:54
Przeczytałem wczoraj artykuł, który idzie w zgodzie z niektórymi moimi
przemyśleniami, jakie mam po wyjazdach zagranicznych:

Paulina Wilk (z artykułu wynika, że urodzona w latach 80-tych)
Koniec polskiego wstydu
(obszerne fragmenty):
Ostatnio każda podróż do Europy leczy mnie z kompleksów. Z wyuczonego poczucia
niższości i wiary w mit Zachodu. Miasta, które dziesięć lat temu wprawiały
mnie w zachwyt, teraz rozczarowują
Rzym jest brudniejszy niż Warszawa. Wieczorami w centrum Amsterdamu koczuje
więcej narkomanów niż na Dworcu Centralnym. Paryż, kolebka równości i
braterstwa, przypomina miasto porżnięte na etniczne sektory. Przez Edynburg w
nocy przewalają się hordy pijanych nastolatków. A w Londynie coraz trudniej
czuć się bezpiecznie.

Europa jest nie tylko wspaniała. Ma się czego wstydzić. Ale za wszystkich (i w
nadmiarze) wstydzimy się my. Wciąż wyrzucamy sobie zaściankowość,
konserwatyzm, zacofanie. Od czterech lat jesteśmy w Unii Europejskiej, ale
sami podcinamy sobie skrzydła, powtarzając, że ekonomicznie ciągniemy się
dwie, trzy dekady w tyle. A za powód do dumy uważamy to, że rzesze naszych
młodych emigrantów doskonale sobie tam, u nich, Europejczyków, radzą. Lubimy
myśleć, że nie kładą już papy, siedzą w bankach i agencjach reklamowych,
jadają w dobrych restauracjach. Oni podobno nie są już ubogimi krewnymi,
półbarbarzyńcami. My tutaj jeszcze tak.

(...)
[tu wyciąłem fragment o tym jak postrzegaliśmy Zachód w czasach jaruzelszczyzzny)
całość tutaj: www.rp.pl/artykul/61991,199888_Koniec__polskiego__wstydu.html

Szczęśliwe rozwiązanie nadeszło, gdy byliśmy rok po studiach. Świętowałam z
przyjaciółmi skromnie i z niedowierzaniem, oglądając wiwatujące tłumy w
telewizji. Ojciec koleżanki wdrapał się na drabinę w ogrodzie i przybił do
drzewa unijną flagę. Popijaliśmy szampana, kryjąc łzy wzruszenia.Już nie
musimy jeździć do Londynu do roboty na czarno i drżeć na granicy o to, czy nas
wpuszczą. Już nie trzeba wyskrobywać zaskórniaków, żeby wejść do Tate Modern –
młodzi obywatele UE mają zniżki w muzeach. Możemy mieszkać w Szkocji i latać
do domu kilka razy w roku. Godzinami rozmawiać z rodzicami przez Skype’a. I
zapomnieć o scenie kończącej „300 mil do nieba”, gdy ojciec krzyczy
kilkuletniemu synowi w słuchawkę: „Nie wracajcie, słyszysz?”.

Dopiero teraz możemy odczarować Europę, spojrzeć na nią trzeźwo. A wcale nie
jest to łatwe, bo hasłu „Zachód” wciąż przyporządkowane są wyłącznie
komplementy. Gdy mówię o nim krytycznie, widzę unoszące się brwi. Nauczyliśmy
się myśleć o sobie negatywnie, a wszystkich mieszkających na zachód od Odry
odruchowo wrzucamy do wspólnego worka ogłady, wysokiej kultury, lepszych
rozwiązań.

– Widziałaś już zarzygane chodniki? – zapytał na powitanie znajomy. – Nie? To
nie widziałaś Edynburga.

Myślałam, że żartuje. Przecież Edynburg to perła Szkocji, gospodarz
znakomitego festiwalu teatralnego. Ale o północy, gdy – zgodnie z rytmem
tamtejszych weekendów – opuściłam pub, żeby przenieść się do nocnego klubu,
zrozumiałam. Na ulicach były tłumy zalanych nastolatków, dziewczyny chwiały
się półprzytomne i półnagie.

Policjanci są przyzwyczajeni, nie interweniowali. Widziałam, jak uprzejmie
wskazują drogę do nocnego autobusu chłopakowi, który ledwo bełkotał. W
autobusie jakiś mężczyzna groził kierowcy, waląc pięściami w kuloodporną szybę
dzielącą go od pasażerów. Kierowca bezskutecznie wzywał policję. Wreszcie
dwóch zirytowanych panów wyrzuciło awanturującego się na chodnik, a kierowcy
nakazało: – Jedź!

Polscy przyjaciele, u których byłam w gościnie, zapewniali, że zwykle takie
historie się nie zdarzają. Ale dzień wcześniej byliśmy w modnym klubie, w
którym stoły i sofy były zalane piwem, a w toalecie wybijał klozet. Kelner
poproszony o posprzątanie dla nas stołu, wręczył nam papierowe ręczniki.
Pijany chłopak uderzył mojego kolegę w głowę, wybuchła bójka, ale ochroniarze
zareagowali, gdy było po wszystkim. Za to gdy ktoś zapalił zapałkę,
natychmiast zjawił się menedżer i upomniał nas, że obowiązuje zakaz palenia.

Tak ustawione granice bezpieczeństwa i komfortu bulwersowały nie tylko mnie. –
To ostatnie miejsce na ziemi, w którym chciałabyś wychowywać dzieci –
oznajmiły jednogłośnie Kanadyjka i Polka, które przyjechały do Edynburga na
stypendium. O brytyjskich dzieciach biorących narkotyki na szkolnych przerwach
rozpisuje się światowa prasa, ja widziałam co innego. Dwóch pięciolatków
samych na ulicy o 23, terroryzujących pełen ludzi autobus niewybrednymi
żartami. Ode mnie chcieli pieniędzy, a kiedy odmówiłam, jeden z nich przyjął
pozę gangstera z hiphopowych teledysków i krzyknął: – Na kolana, skurwysynu!

Ranking bab w okienku

W autobusie w Rzymie nie było niebezpiecznie, ale boleśnie brakowało zdrowego
rozsądku i troski o ludzi. Był późny wieczór, trasa wiodła wąskimi uliczkami,
na jednym z zakrętów kierowca zatrzymał się między źle zaparkowanymi
samochodami. Mógł wycofać i pojechać inną drogą. Zamiast tego wyłączył silnik
i zadzwonił po policję, by wypisała właścicielowi wozu mandat. W ciągu 45
minut radiowóz się nie zjawił, za to nadjechały dwa autobusy tej samej linii.
Żaden z kierowców nie przejął pasażerów, nie skorzystał z objazdu. Spośród
kilkudziesięciu osób tylko jedna Włoszka uznała sytuację za idiotyczną i – tak
jak ja – poszła na pobliską stację kolejową. Reszta została, oczekując, aż
problem rozwiąże się sam. U nas taka sytuacja nie mogłaby mieć miejsca –
kierowca coś by poradził. Jeśli nie sam, to przymuszony przez pasażerów.

Dzień później stałam pod rzymskim stadionem olimpijskim, czekając na koncert
Madonny – kilkutysięczny tłum od rana tkwił w silnym słońcu, coraz bardziej
wściekły. Po południu było nas już kilkadziesiąt tysięcy, a naprzeciwko –
kilkunastu bezradnych carabinieri. Gdy wreszcie otworzyli bramy stadionu (dwie
z kilkunastu), było blisko katastrofy. Gdyby w Polsce jakąkolwiek imprezę
masową zorganizowano w ten sposób, następnego dnia gazety nie zostawiłyby na
organizatorach suchej nitki. Włosi pisali tylko o tym, że Madonna znów
obraziła papieża.

Narzekamy na nasze postawy obywatelskie, jakość usług komunikacyjnych,
nieudolność policjantów. Oczekujemy od siebie więcej, przekonani, że na
Zachodzie wszystko wygląda lepiej. Może to wyobrażenie działa mobilizująco,
ale jest zdezaktualizowane i zwyczajnie nieprawdziwe. Dużo mówimy o „fatalnej
kondycji” i „zapaści” polskiej służby zdrowia. Ale to z Wysp Brytyjskich
docierają najkoszmarniejsze i groteskowe opowieści o opiece medycznej, a
raczej jej braku. Moja ciężarna znajoma trafiła do lekarza z zapaleniem
oskrzeli, a ten zalecił inhalacje z gorącej wody. Ginekolog nie widział
potrzeby skierowania jej na badanie USG. Gdy kolega, zatrudniony na czarno w
Londynie, zjawił się w Warszawie bez kilku zębów, tłumaczył: wyrwać było
taniej, niż leczyć. Ale i teraz, gdy jest ubezpieczony, woli przylatywać do
przychodni w Warszawie.Także polskie historie o nieuczynnych „babach w
okienku” wypadłyby w europejskim rankingu blado. Przyjaciółka przysłała mi z
Tuluzy wieloodcinkową epopeję o tym, jak próbowała we francuskim banku dokonać
wpłaty na konto. Zajęło to kilka dni i wtedy zrozumiała, dlaczego Francuzi
mają tak długie urlopy – połowę wykorzystują na wizyty w urzędach. Resztę – na
studiowanie aktualizowanego co miesiąc przewodnika po zasiłkach, subwencjach i
dotacjach. – A najgorsze, że za każdym razem, kiedy ktoś próbuje tu coś
zmienić, organizują strajk i wszystko staje! – zakończyła.

Poza tym Europa cierpi z powodu dolegliwości, które nas nie dotyczą. Podczas
niedawnego spaceru po Paryżu obserwowałam wieloetniczne tłumy. Afrykańscy
imigranci
    • gumpel Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Polsce) 2 08.10.08, 17:01
      (cd.)

      Obietnica in blanco

      W wielonarodowej masie trudno utrzymać poczucie tożsamości. Mieszają się systemy
      wartości, wyznania i normy obyczajowe. Współistnieją na rzecz wolności i
      tolerancji, ale kosztem zacierania granic i częściowej amnezji. Kilka lat temu
      znajomy dostał stypendium na prestiżowej uczelni artystycznej w Londynie.
      Wyjeżdżał do świata liberalnego, gdzie nikt nie będzie piętnował jego
      homoseksualizmu. W rodzinnym mieście na południu Polski tego komfortu by nie
      miał. Ale to co kiedyś nazywał otwartym społeczeństwem, dziś utożsamia z
      otępiałą masą. Okazało się, że polski tradycjonalizm i obyczajowa zaściankowość,
      od których chciał się uwolnić, niosą ze sobą coś bezcennego. Coś, bez czego jako
      artysta czuje się niepotrzebny: – W Polsce ludzi można jeszcze czymś poruszyć,
      zdziwić, nawet oburzyć. Już nie mogę patrzeć na te pozbawione wyrazu londyńskie
      gęby, które wszystko widziały. Nic nie robi na nich wrażenia, nic nie czują.

      Rozumiem jego rozgoryczenie. Ja też uwierzyłam, że tam, gdzie jest więcej
      możliwości i pieniędzy, jakość życia musi być lepsza. Perspektywa Europy, którą
      byliśmy karmieni, przeistoczyła się w poważną obietnicę – weksel na przyszłe
      szczęście, gwarantowany przez polskie autorytety. Jeden z naszych wybitnych
      aktorów, który w latach 80. wyemigrował do Francji, mówił mi, że woli Paryż od
      Warszawy, bo tam jeszcze nigdy nie zabrudziły mu się buty. Moja rówieśniczka,
      która spędziła tam ostatnie pięć lat, wybuchła śmiechem: – Przecież Paryż to
      śmierdząca kloaka!

      Trzeba uważać, co się młodym opowiada. Nawet teraz, gdy na własne oczy
      zobaczyłam, że między Polską a Europą nie ma przepaści, mój nowy patriotyzm jest
      postawiony na głowie. Zaczynam lubić mój kraj za to, że nie jest tak zły, jak go
      sami namalowaliśmy.

      Rzeczpospolita
      ----------------------------------------------------

      Jak to jest ? Czy teza o tym, że w pewnych dziedzinach doganiamy, a w innych
      unikamy tego co na Zachodzie to tylko leczenie polskich kompleksów ? A może
      odwrotnie, polski kompleks polega na tym, że wszędzie widzimy swoją
      zaściankowość, ciemnogród, bród i zacofanie, a tych samych zjawisk nie
      dostrzegamy na Zachodzie ?

      G.
      • grzespelc Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 08.10.08, 19:43
        > Jak to jest ? Czy teza o tym, że w pewnych dziedzinach doganiamy, a w innych
        > unikamy tego co na Zachodzie to tylko leczenie polskich kompleksów ?

        W wydaniu autorki tego tekstu - tak. Dziwi mnie jej zdziwienie zarzyganymi
        chodnikami, bo o zarzyganych chodnikach w Polsce to nawet Kult śpiewał. Jedno co
        mi się tu podoba, to zestawiene dwóchkontrastowych opinii O paryżu. Która jest
        prawdziwa? Żadna.

        A może
        > odwrotnie, polski kompleks polega na tym, że wszędzie widzimy swoją
        > zaściankowość, ciemnogród, bród i zacofanie, a tych samych zjawisk nie
        > dostrzegamy na Zachodzie ?

        Być może. Ale raczej na czymś innym. Na tym, że wydaje nam się, że tam żyją
        jacyś inni, lepsi ludzie. A żyją tacy sami.
        • maria421 Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 08.10.08, 23:31
          Zalezy gdzie sie bywa, Gumplu.

          Moim zdaniem Londyn, Paryz czy Rzym sprzed 30 lat to nie to samo co Londyn,
          Paryz czy Rzym obecnej dekady. Te miasta zmienily sie na niekorzysc, sa bardziej
          brudne, chaotyczne, niebezpieczne niz byly.
          Jednoczesnie ja tak samo odbieram Polskie miasta- sa bardziej brudne,
          chaotyczne, niebezpieczne niz 30 lat temu, z ta roznica ze staly sie bardziej
          kolorowe.

          Ale, to co widze np. w Poznaniu- ludzi plujacych na chodniki tego nie widzialam
          w ZADNYM innym europejskim miescie. W zadnym innym tez nie spotkalam tylu
          pijanych. I jeszcze jedno- bram cuchnacych moczem tez nie spotkalam nigdzie poza
          Polska...
          • a000000 Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 09.10.08, 10:47
            poeta powiedział:

            cudze chwalicie, swego nie znacie
            sami nie wiecie, co posiadacie...


            Wcale nie jesteśmy gorsi niż Zachód.... laicyzacja jednak, dając nadmierne
            wolności, psuje.
            Gdy u nas padną wartości - będzie tak samo: kolorowo, brudno i niebezpiecznie.
            I GŁUPIO.
            (terroryści już budują swój LEGALNY przyczółek).
          • grzespelc Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 11:34
            > w ZADNYM innym europejskim miescie. W zadnym innym tez nie spotkalam tylu
            > pijanych. I jeszcze jedno- bram cuchnacych moczem tez nie spotkalam nigdzie poza
            > Polska...

            Nie? Dziwne, nie jest to zbyt trudne....
          • jurek_s Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 11:39
            maria421 napisała:

            > I jeszcze jedno- bram cuchnacych moczem tez nie spotkalam nigdzie
            > poza Polska...

            Nieprawda. W Antwerpii, gdy szczałem w jednej z bram, to tam też strasznie
            waliło moczem... ;-)
            • hiperrealizm Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 13:52
              jurek_s napisał:

              > Nieprawda. W Antwerpii, gdy szczałem w jednej z bram, to tam też
              strasznie
              > waliło moczem... ;-)
              ===================================
              No, jak juz naszczałeś, to waliło. To logiczne jest.
              • jurek_s Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 16:38
                hiperrealizm napisał:

                > jurek_s napisał:
                >
                > > Nieprawda. W Antwerpii, gdy szczałem w jednej z bram, to tam też
                > strasznie
                > > waliło moczem... ;-)
                > ===================================
                > No, jak juz naszczałeś, to waliło. To logiczne jest.

                Gdy szczałem, to już waliło. czytaj ze zrozumieniem.
                • hiperrealizm Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 17:41
                  jurek_s napisał:

                  > hiperrealizm napisał:
                  >
                  > > jurek_s napisał:
                  > >
                  > > > Nieprawda. W Antwerpii, gdy szczałem w jednej z bram, to tam
                  też
                  > > strasznie
                  > > > waliło moczem... ;-)
                  > > ===================================
                  > > No, jak juz naszczałeś, to waliło. To logiczne jest.
                  >
                  > Gdy szczałem, to już waliło. czytaj ze zrozumieniem.
                  ==============================================================
                  No tak, w trakcie też może walić.
          • karafka_do_wina Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 21:00

            >
            > Ale, to co widze np. w Poznaniu- ludzi plujacych na chodniki tego
            nie widzialam
            > w ZADNYM innym europejskim miescie. W zadnym innym tez nie
            spotkalam tylu
            > pijanych.

            oj, to niewiele widzialas.moze w tym londynie czy paryzu bylas
            bardzo dawno - przejedz sie tam jeszcze raz. ja nie widzialam tylu i
            tak pijacych w polsce jak na wyspach, tam to sie alkohol leje
            strumieniami. a w pluciu na chodniki przoduja czarni, az sie
            niedobrze robi - i to jest stwierdzenie faktu, a nie rasizm ;-)


            • hiperrealizm to jest rasizm 12.10.08, 13:54
              gdybyś napisała: "afro-brytyjczycy" to by rasizm nie był.
            • maria421 Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 14:04
              Fakt, w Londynie bylam ostatnio w roku 2000, w Paryzu w roku 2003. Czyli jeszcze
              przed wielka fala imigracji z Polski...
        • jurek_s Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 11:03
          grzespelc napisał:


          > ...wydaje nam się, że tam żyją jacyś inni, lepsi ludzie.
          > A żyją tacy sami.

          Tacy sami tylko: życzliwsi, częściej uśmiechnięci, bardziej otwarci
          i mniej zawistni...
          Przebywałem w tym roku czas jakiś w schengenowskiej Europie, to sam tego
          doświadczyłem...
          • grzespelc Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 11:36
            > Tacy sami tylko: życzliwsi,

            Niekoniecznie.

            częściej uśmiechnięci, bardziej otwarci

            A to zalezy gdzie - Hiszpanie tak, Włosui i Francuzi tez, ale już otwartość w
            Portugalii? _ tam chyba takiego słowa newet w słowniku nie ma :D A z tym
            uśmiechem w krajach germańskich też bywa różnie...
            • jurek_s Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 11:48
              grzespelc napisał:

              > > Tacy sami tylko: życzliwsi,
              >
              > Niekoniecznie.

              Niemcy i Beneluks przetestowałem z wynikiem pozytywnym. Wystarczyło, bym
              gdziekolwiek zatrzymał się i wyciągnął mapę, zaraz ktoś się zatrzymywał i pytał
              czy może mi w czymś pomóc. W Polsce czekałbym na to do usr... śmierci.


              > częściej uśmiechnięci, bardziej otwarci
              >
              > A to zalezy gdzie - Hiszpanie tak, Włosui i Francuzi tez, ale już otwartość w
              > Portugalii? _ tam chyba takiego słowa newet w słowniku nie ma :D


              Aż tak daleko nie dotarłem. Ale Francuzi i Włosi - z całą pewnością.


              > A z tym uśmiechem w krajach germańskich też bywa różnie...

              W Niemczech, a więc w kraju najbardziej germańskim z germańskich, z uśmiechem
              spotykałem się wszędzie, a już w sklepach - bez wyjątku. Obowiązkowe "halo!" na
              powitanie i uśmiech od ucha do ucha. Może miałem szczęście do życzliwych ludzi,
              ale żeby aż tak wielkie...? :)
              • hiperrealizm Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 13:58
                jurek_s napisał:

                > grzespelc napisał:
                >
                > > > Tacy sami tylko: życzliwsi,
                > >
                > > Niekoniecznie.
                >
                > Niemcy i Beneluks przetestowałem z wynikiem pozytywnym.
                Wystarczyło, bym
                > gdziekolwiek zatrzymał się i wyciągnął mapę, zaraz ktoś się
                zatrzymywał i pytał
                > czy może mi w czymś pomóc. W Polsce czekałbym na to do usr...
                śmierci.
                ================
                We Włoszech doświadczyliśmy dokładnie tego samego. z tym, że Włoch
                który się zatrzymał by nam pomóc okazał się Polakiem. :)
                • jurek_s Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 16:41
                  hiperrealizm napisał:


                  > We Włoszech doświadczyliśmy dokładnie tego samego. z tym, że Włoch
                  > który się zatrzymał by nam pomóc okazał się Polakiem. :)

                  No, widzisz, jak go w Italii wychowali... :))
                  • hiperrealizm Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 17:43
                    jurek_s napisał:

                    > hiperrealizm napisał:
                    >
                    >
                    > > We Włoszech doświadczyliśmy dokładnie tego samego. z tym, że
                    Włoch
                    > > który się zatrzymał by nam pomóc okazał się Polakiem. :)
                    >
                    > No, widzisz, jak go w Italii wychowali... :))
                    ====================================================
                    Wychowali go w Polsce.
                    Przy okazji udzielił nam kilku cennych rad, dzieki czemu nie daliśmy
                    się zbytnio oskubac na Sycylii.
              • grzespelc Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 12.10.08, 14:58
                Obowiązkowe "halo!" na
                > powitanie i uśmiech od ucha do ucha.

                A to tak, to chyba tylko u nas używa się "dzień dobry" tak rzadko.
            • karafka_do_wina Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 11.10.08, 21:02
              > A to zalezy gdzie - Hiszpanie tak, Włosui i Francuzi tez, ale już
              otwartość w
              > Portugalii? _ tam chyba takiego słowa newet w słowniku nie ma :D A
              z tym
              > uśmiechem w krajach germańskich też bywa różnie...


              Francuzi - pod warunkiem, ze mowisz w ich jezyku ;-)
      • hiperrealizm Jest w tym sporo prawdy 12.10.08, 13:40
        Ja wyleczylem się z kompleksów będząc na Sycylii kilka lat temu.
        Takiego brudu i dziadosta nigdzie w Polsce nie widzialem.
        W wodzie pływały śmieci w czarnych workach.
        Na obrzeżach dróg stały wraki porzuconych samochopdów.
        jeden z mostów nagle, w polowie się kończył! Gdybysmy jechali w nocy
        napewno byśmy zginęli.
        Jedna z ulic Katanii to był jeden wielki warsztat samochodowy pod
        chmurką. Na odcinku 3km ludzie rozbierali rozbite samochody i
        składali z nich "nowe".
        No i powszechna "kleptomania" wszędzie, dosłownie wszyscy chcieli
        nas oszukać! W sklepie, na parkingu, na polu namiotowym itd.
        Polska naprawdę nie jest takim złym miejscem na Ziemi jak nam się
        wydaję.
    • diabollo Re: Jak oceniacie Polskę (jak się czujecie w Pols 09.10.08, 17:58
      Hehehe, Rz. napisała najwyraźniej artykuł "ku pokrzepieniu serc".
      W typowym dla siebie prawicowo-konserwatywnym stylu, czyli nie jesteśmy tacy źli
      jak myślimy, bo jesteśmy dobrzy, tylko dlatego, bo na ulice zachodnich stolic są
      zarzygane.

      Jeżeli kompleksów na danym akurat punkcie się nie ma (na punckie swojej
      polskości), to takie "leczenie kompleksów" jak w cytowanym artykule jest po
      prostu śmieszne.

      Kłaniam się nisko.
Pełna wersja