basia.74
09.10.08, 23:16
Dzień dobry
W „Rzeczpospolitej” z dnia 02.10.2008 roku został zamieszczony
artykuł pt. „Lista dziedziczących będzie dłuższa”. Niewątpliwie
obecny krąg ustawowych spadkobierców jest zbyt wąski i należy go
poszerzyć. Jednakże zmiany w prawie nie powinny pogarszać już i tak
bardzo złej sytuacji bezdzietnego małżonka.
Chociaż na pierwszy rzut oka laika, jak również zdaniem pana M.
Pazdana-twórcy projektu zmian, sytuacja małżonka sie nie zmieni, to
po dokładniejszej analizie można zauważyć coś przeciwnego.
Obecnie art. 932. § 1 KC mówi: W braku zstępnych spadkodawcy
powołani są do spadku z ustawy jego małżonek, rodzice i rodzeństwo.
§ 2. Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu bądź z
rodzicami, bądź z rodzeństwem, bądź z rodzicami i rodzeństwem
spadkodawcy, wynosi połowę spadku.
Natomiast zgodnie z projektem ma być, że w sytuacji, gdy
spadkodawaca nie pozostawił potomstwa jego spadkobiercami staną sie
małżonek i rodzice. Również udział małżonka wyniesie połowę spadku.
Prawdą jest, że każdej z sytuacji małżonek otrzyma połowę.
Chciałabym jednak zwrócić uwagę na art. 991 KC, który brzmi:
§ 1. Zstępnym, małżonkowi oraz rodzicom spadkodawcy, którzy byliby
powołani do spadku z ustawy, należą się, jeżeli uprawniony jest
trwale niezdolny do pracy albo jeżeli zstępny uprawniony jest
małoletni - dwie trzecie wartości udziału spadkowego, który by mu
przypadał przy dziedziczeniu ustawowym, w innych zaś wypadkach -
połowa wartości tego udziału (zachowek).
W związku z tym, że w sytuacji gdy proponowana zmiana zacznie
obowiązywać rodzice, będą dwukrotnie więcej dziedziczyć, zachowki im
należne będą dwukrotnie większe. Różnicę tę małżonek odczuje
zwłaszcza w przypadku, gdy rodzice będą legitymować się orzeczeniem
o niezdolności do pracy.
Przykład: Mąż w testamencie do całości spadku powołuje żonę. Jego
majątek to mieszkanie warte 200 000 zł .Małżeństwo pomimo wielu
starań nie doczekało się potomstwa. Po śmierci mężą zgodnie z
proponowaną zmianą żona dziedziczy połowę majątku a połowę rodzice.
W związku z tym, że mąż sporządził testament spadek, czyli
mieszkanie warte 200 000 zł otrzymuje żona. Jednakże rodzicom męża
należy się zachowek w wysokości 50 000 zł (w przypadku, gdy nie
posiadają orzeczonej niezdolności do pracy) lub w wysokości 75 000
zł (w przypadku, kiedy rodzice posiadają orzeczenie o niezdolności
do pracy).
W świetle obecnie obowiązujacej ustawy kwoty te wynosiłyby
odpowiednio: 25 000 zł i 37 500 zł.
Róznica ta jest naprawdę dużo i może mieć tragiczne skutki dla żony!
Dla wielu osób może to być prawdziwy dramat, tym bardziej że jak
podają statystyki na niepłodność cierpi co piata para. Rodzice
zmarłej żony czy męża nie zawsze akceptują małżonka. Często też nie
wnoszą żadnego wkładu w majątek swego dziecka. Bywa też, że robią
wszystko aby utrudnić życie. Takich przypadków jest wiele i nie mam
zamiaru ich opisywać, gdyż nie o to chodzi.
Zachowku można pozbawic tylko poprzez wydziedziczenie. I choć
polskie prawo taką ewentualność dopuszcza, to nie jest to wcale
proste. Wszak to na testamentowym spadkobiercy spoczywał obowiązek
udowodnienia, że to wydziedziczenie jest słuszne, co może być bardzo
trudne lub nawet niemożliwe.
Rozumiem, że rodzicom coś sie należy, ale czy wszystkim i czy w
takiej wysokości? Dlaczego państwo to reguluje a nie ten kogo jest
majątek, kto na niego pracował, często wyrzekając sie wszelkich
radości? Przeciże to każdy z nas najlepiej wie, co i komu sie
należy!!! Nie wspominając już o tym, że po prostu każdy z nas
powinien mieć prawo do dysponowania swoją WŁASNOŚCIĄ!!!
Z rego co zauważyłam we własnym gronie, świadomość tego, że małżonek
w momencie śmierci swojego towarzysza życia dziedziczey razem z jego
rodziną (gdy nie ma potomstwa), jest zerowa. Wielu ludzi nie wie też
o zachowkach. W przyszłości nieświadomi niczego mogą boleśnie odczuć
to na własnej skórze.