Tata na tacierzyńskim...

10.10.08, 10:00
wyborcza.pl/1,76842,5769980,Szwedzi_do_dzieci_.html?as=1&ias=6&startsz=x

W Polsce tatuś na tacierzyńskim/wychowawczym to wciąż jeszcze
rzadkość. Ciekawi mnie czy któryś z 20/30 latków widzi siebie w domu
z dzieckiem? A wy drogie kobiety co o tym sądzicie? Pytanie do tych
doświadczonych i niedoświadczonych:-)
    • 444a Re: Tata na tacierzyńskim... 16.10.08, 20:16
      Ja siebie widzę.
    • mkdaddy Re: Tata na tacierzyńskim... 17.10.08, 13:34
      Ja siebie kompletnie nie widzę... za żadne skarby, no way!
      • zakletawmarmur Re: Tata na tacierzyńskim... 17.10.08, 19:21
        A dlaczego? Rozwiń myśl...
        Nie żeby było coś w tym złego, tylko jestem ciekawa...
        • mkdaddy Re: Tata na tacierzyńskim... 18.10.08, 10:25
          Hmmm myślę, że mimo wszystko żona ma więcej cierpliwości do dzieci. Ja zajmuje
          sie nimi cały czas po powrocie z pracy i wszystkie weekendy, a wyjście do pracy
          to taka miła odmiana i odpoczynek. Wracam do domu z większą energią i ochotą na
          zabawę z maluszkami. Poza tym lubię swoją pracę no i trzeba zarabiać. Tak się
          umówiliśmy z żoną i nam to odpowiada. Jak żona będzie chciała wrócić do pracy to
          pomyślimy jak to zorganizować. Pozdrawiam
    • chani-nr1 Re: Tata na tacierzyńskim... 18.10.08, 21:53
      Witam,

      od konca maja mój Mąż jest na wychowawczym... Wynikło to nie tylko z kwestii, że
      nie miał kto z Wiką nasz zostać (ja pracuję i dojeżdzam do pracy i nie ma mnie
      po 12h, a pracuję na zmiany, Mąż pracował 8-10h i czasami w trasie po 15h, moja
      Mama - a Babcia Wiki - z którą mieszkamy porusza sie na wózeczku inwalidzkim)),
      ale też względy finansowe - ja zarabiam 3 razy więcej niż Mąż, atmosfera u Męża
      w pracy zaczęła być nieciekawa... i w ogóle...
      Tak jest dobrze. Teraz Mała - ma roczek - chodzi na 3-4h do żłobka, oczywiście
      odchorowała pierwszy miesiąc - ale Mąż nadal ma wychowawczy.
      Mała jeszcze jest na piersi, ja w pracy odciągam po 200-300ml... 3-4 razy w nocy
      budzi się Wika do karmienia...

      Czasami padam ze zmęczenia...
      Przyjeżdzam do domu i już od drzwi słyszę chichoty, śmiechy, tupot małych
      nóżek... I widzę: szczęsliwą Małą, która wyciąga rączki bym ją jak najszybciej
      przytuliła, za co w zamian dostaję wielkiego, "mokraśnego" całusa i Męża -
      szczęsliwego, zmęczonego, który nie nadąża w zdawaniu mi relacji z całego dnia
      spędzonego z Wiką - bo byli tu i tam, widziała to i to... a dzisiaj jeszcze
      wypiła nowy soczek, zjadła więcej... a w żłobku było tak i siak... a powiedziała
      nowe słówko... spała w sumie 4 h...I widze zdjęcia, oglądam film z fragmentu
      dnia, który mi nagrali, albo słysze nagrane słowa Małej...
      Brakuje mi tego całodziennego bycia przy Niej... Patrzenia jak się rozwija, jak
      staje się samodzielną osóbką...

      Wynagradzam to sobie w weekendy - gdy mogę całą siebie dać Małej - pobawić się z
      nią spokojnie, poczytać, popatrzeć jak zasypia... chowac się razem z nią i robić
      Tacie " a kuku"...

      Ale wiem też, i widzę, że decyzja by to Mąż był na wychowawczym była słuszna i
      odpowiednia. Mamy podział obowiązków domowych, Mąż z naszą Malutką często
      przyjeżdzają po mnie do pracy, czasami ja wyrywam się wczęsniej z pracy, aby
      zrobić im niespodziankę...
      Mała rozwija się fantastycznie - jest bardzo samodzielna i sprawna jak na swoje
      12,5miesiąca, co potwierdza nawet nasz pediatra.
      • zakletawmarmur Re: Tata na tacierzyńskim... 23.10.08, 15:35
        Mój sąsiad przez 2,5 roku zajmował się synem (żona więcej
        zarabiała). To chyba jedyny przypadek, który znam... Facet świetnie
        wywiązywał się ze swojej roli, dodatkowo jego przywiązanie do syna
        jest większe niż u przeciętnego ojca. Tak sobie myślę, że w
        przypadku rozwodu, ta kobieta ma pewność, że ex będzie się dzieckiem
        interesował, nie tylko co dwa tygodnie w weekend...
        Może powinno się wprowadzić kilka miesięcy "przymusowego" siedzenia
        z dzieckiem w domu dla każdego mężczyzny? Taki czas na nawiązanie
        kontaktu z dzieckiem, który procentował będzie w przyszłości. Może
        państwo w przyszłości nie musiałoby (aż w takim wymiarze) ścigać
        ojców za niepłacenie alimentów i pomagać finansowo matką po
        rozwodzie.

        Jeszcze kilkanaście lat temu, ludzie uważaliby, że taki ojciec nie
        jest "męski" teraz zaczyna panować powszechna akceptacja. Tacy
        ojcowie są szanowani a nawet podziwiani.
        • mkdaddy Re: Tata na tacierzyńskim... 24.10.08, 09:52
          Wszelkiego rodzaju "przymusy" i inne ingerencje ze strony państwa w
          prywatność to uważam za naganne i z góry skazane na niepowodzenie.
          Gospodarkę należy liberalizować i deregulować a nie wprowadzać nowe
          więzy hamujące ludzką aktywność. Nie ma takiej siły, która zmusiłaby
          mnie do siedzenia w domu z dziećmi nawet te postulowane obecnie 4
          tygodnie, a co dopiero kilka miesiecy.
          A jeśli chodzi o rozwody to gwarantem trwałości małżeństwa jest
          wzajemne uczucie i zrozumienie dla potrzeb małżonka a nie uwiązanie
          do dziecka.
          • zakletawmarmur Re: Tata na tacierzyńskim... 24.10.08, 17:30
            Chodziło mi raczej o to, żeby dać każdemu ojcu np. dwa miesiące
            pełnopłatnego urlopu ojcowskiego. Wiem, że zmusić nikogo się nie da.
            Ale chyba większość ojców wolałaby przez dwa miesiące pobyć w domu z
            dzieckiem niż siedzieć w pracy za te same pieniądze?
            Dlatego "przymusowe" było w skopkach...
            W tym czasie matka mogłaby iść do pracy i przez ten czas pracować,
            nie byłoby problemu z opiekunkami, żłobkami (które państwo też
            dotuje).

            > A jeśli chodzi o rozwody to gwarantem trwałości małżeństwa jest
            > wzajemne uczucie i zrozumienie dla potrzeb małżonka a nie
            uwiązanie
            > do dziecka.

            To wszystko piękne i wzniosłe. Zawsze nam się wydaje, że zrozumienie
            i zaspakajanie potrzeb partnera będzie takie przyjemne jak na
            początku... A nasze uczucia zawsze będą takie żywe... Jednak wiele
            małżeństw się rozpada, mężczyźni często olewają płacenie alimentów.
            Wiem, że siedzienie z dzieckiem nie zmniejszy wskaźnika rozwodów,
            zresztą nie o to mi chodziło.

            Statystyki pokazują jasno, że ci ojcowie, którzy mają częstszy
            kontakt z dzieckiem chętniej płacą alimenty. A jak myślisz, którzy
            ojcowie mają lepszy kontakt z dzieckiem? W budowaniu więzi ojciec-
            dziecko bardzo ważny jest okres tuż po urodzeniu. Oczywiście nawet
            pracujący ojciec może sobie z tym poradzić, ale często nie ma
            okazji... Bo żona wyręcza go we wszystkim lub pracuje do późna w
            nocy. Gdyby sam został z dzieckiem w domu sprawa byłaby prostsza.
            Takie jest moje zdanie:-)
            • mkdaddy Re: Tata na tacierzyńskim... 27.10.08, 07:47
              Zgadzam się w dużej części z tym co piszesz, ale pod jednym
              podstawowym warunkiem. Urlop ojcowski jako możliwość, przywilej a
              nie obowiązek. Wielu ojców potrafi nawiązać więź z dzieckiem bez
              takiego urlopu, zwłaszcza że mężczyźni zazwyczaj lepiej sobie radzą
              z trochę większym dzieckiem, któremu mogą pokazywać świat, uczyć,
              wymyślać zabawy itp. Natomiast nie każdy ojciec marzy o tym, żeby
              dzień i noc zajmować się niemowlakiem, przewijać, karmić, utulać
              często niezrozumiały i denerwujący płacz. Ja bardzo sobie cenię
              możliwość oddechu od dzieci w pracy, wtedy po powrocie jestem
              lepszym ojcem niż gdybym sfrustrowany dzień i noc musiał siedzieć z
              maluchami.
              Są na pewno też ojcowie, którzy chcieliby wziąć urlop ojcowski i
              powinni mieć takie prawo.
Pełna wersja