sex and the city. i samotnosc?

11.10.08, 22:40
zostawilam swoj wpis na innym forum na tej stronce ale nazwa tego wyjatkowo do
mnie przemowila lol wiec zostawiam swoj slad i tutaj :-) tylko ze jakos glupio
sie wkleilo!

zanim udam sie na kozetke do psychiatry i zaczne lykac prozac postanowilam
wpasc do was :-) problem pewnie wielu ludzi z drugiej strony.. wiec moze ktos
ma jakas fajna rade, choc gotowego i prostego rozwiazania pewnie nie ma.
przyjechalam do duzego miasta do pracy, bo wiadomo, ze w takim latwiej
znalezc. u mnie - brak. nie mam tu rodziny, ani znajomych. swoja prace bardzo
lubie, ale poza nia.. nie mam nic. nie nudze sie. wypelniam sobie czas
kolejnymi kursami, kolejnymi jezykami, nawet sportem, ktorego nigdy nie
uprawialam :-) ale wszystko to po to, by zatkac ta ziejaca emocjonalna dziure.
i by wypelnic maxymalnie czas, bo jesli na chwile sie w tym biegu zatrzymam to
moje wnetrze krzyczy "dokad to wszystko zmierza?!" ludzie w moim wieku maja
rodzinki albo choc chlopakow, ja z moimi zawsze sie rozstawalam bo musialam
gnac gdzies dalej, do innego miasta lub innego kraju. w innych krajach jest
zreszta o wiele latwiej zawrzec znajomosci, tu przychodzi mi to o wiele
trudniej. ludzie w pracy sa mili, ale potem kazdy spada oczywiscie do domu do
swoich zajec. znajomi mowia ze podziwiaja mnie za moja energie i zapal do
wszystkiego, ale ja robie to wlasnie po to, by zagluszyc te inne mysli.
wyobrazcie sobie, jest piekny jesienny dzien. albo letni. albo zimowy.
niedziela, duzo czasu. ma sie ochote isc do parku. albo na ryneczke. ot tak,
polazic w kolko, dla przyjemnosci. ale nie ma z kim.. wiem ze mozna samemu,
kilka razy bylam. ale to nie to. ostatnio byla u mnie w odwiedzinach
przyjaciolka ze swoim chlopakiem. gdy odjezdzali rozplakalam sie jak dziecko i
prosilam by ze mna zostali, bo spedzilam z nimi super weekend, jak normalny
czlowiek, spacery, chodzenie po restauracjach i pubach.. do tego to miasto
naprawde mi sie podoba, gdyby tylko to zycie wygladalo inaczej.. pewnie
powiecie, ze sie nad soba rozczulam i ze powinnam wlasnie korzystac z tych
mozliwosci, glownie czasowych, jakie mam i sie rozwijac, a reszta jakos sie
ulozy. tyle ze minal juz rok, a czas leci tak szybko, ze boje sie, ze obudze
sie za 15 lat, bede mowila 5 kolejnymi jezykami, nawet po chinsku i bede miala
figurke pameli (ech ten fitness!) ale emocjonalnie i z punktu widzenia wiezi
miedzyludzkich, a raczej ich braku, bede dokladnie w tym samym miejscu co
dzis. a, i do tego z tej samotnosci i glodu bliskosci drugiego czlowieka
wyladowalam w ramionach baaardzo zlego mezczyzny (stad sex a tytule:-P), a
cale zycie szczycilam sie tym, ze na swej drodze spotykalam tylko rycerzy w
lsniacych zbrojach. well, tym razem naprawde zle trafilam, wiec na szczycie
tej piramidy zla lezy jeszcze moje polamane serce.. :-) czemuz konczylam moje
zwiazki dlatego ze moj pobyt w danym miejscu, glownie innych krajach, dobiegal
konca? byly to z reguly studia a ja przyjmowalam, ze na pewno nie znajde tam
pracy, a moi ukochani do polski ze mna przeciez nie przyjada bo nie mowia po
polsku. ale pewnie wystarczylaby odrobina determinacji i to by sie ulozylo.
ale ja tchorzylam, albo nie bylam pewna "czy to ten". hmm teraz jest juz za
pozno.

ech, tak chcialam tylko publicznie wylac swoje zale. bo przyjaciolki maja juz
dosc :-) a rodzicow nie chce martwic. jesli ktos zdolal to wszystko przeczytac
i jeszcze ma jakas wskazowke jak tu nie zwariowac, bede wdzieczna :-)

przyjaciolka mowi mi ze i tak jestem dzielna ze ta ciagla samotnosc znosze, ze
ona nie dalaby rady. jakos sie trzymam ale chyba kazdy ma swoje granice. a
moje powoli zaczynaja dyyyyygotac z powodu naporu.. :-)

pozdrawiam wszystkich, tych z problemami i bez :-)
    • almondgirl Re: sex and the city. i samotnosc? 12.10.08, 18:14
      mikki, czy Tobie chodzi o to, ze nie masz faceta, czy że nie masz
      żadnych znajomych na miejscu? bo jeśli chodzi o faceta - to
      doskonale Cie rozumiem - czasem po prostu trudno trafić na tego
      odpowiedniego dla siebie, co wcale nie oznacza, że szuka się księcia
      z bajki. Ale jeśli chodzi o znajomych - może Ty właśnie za bardzo
      gdzies gnasz? może inni myśla, że chętnie by z Tobą poszli na piwo
      czy na spacer, ale Ty nigdy nie masz czasu, bo kurs, bo fitness?
      kilka lat temu przeprowadziłam się do innego miasta i pamietam, jak
      po kilku dniach "na obczyźnie" złapałam doła, że rodzina i wszyscy
      znajomi daleko, a ja nie wiem, co ze sobą zrobić. Szybko
      jednak "obrosłam" w nowych znajomych, nawiązałam kilka prawdziwych
      przyjaźni, kilka razy sie zakochałam i odkochałam - ale na to
      wszystko trzeba miec czas, trzeba trochę czasu z ludźmi spedzić,
      swój czas im poświęcić, zatrzymać sie na chwilę...
      • boo-boo Re: sex and the city. i samotnosc? 13.10.08, 11:15
        Dokładnie. Ale nawet jak już jesteś na tym fitnessie czy kursach przecież
        wystarczy się dobrze rozejrzeć, wyluzować na moment tam też można znaleźć
        znajomych (pisze z doświadczenia) i faceta jeśli takowi tam są- a jeśli
        interesujących obiektów brak to w razie czego fitness zamienić na siłownię :)
    • malwa200 Re: sex and the city. i samotnosc? 22.10.08, 19:40
      ja mam to samo, kochana, nie jestes odosobniona. zajebiscie cieżko.
      mozna midlic sie o smierc
Pełna wersja