mastie
12.10.08, 17:52
Na dyskotece poznałam chłopaka. Był z kumplem i jego dziewczyną. Sam do mnie zagadał, prosił o nr tel, który na poczatku nie za bardzo miałam ochote dać. Ale był wytrwały, w końcu dałam i umówilismy sie na nast. dzien na spotkanie.
Nast. dnia zadzwonił i upewnił sie czy wszystko jest aktualne. Przyjechał nawet 10 min wczesniej,randka minela dość przyjemnie, wydał mi sie dośc fajnym, normalnym chłopakiem. Zapytał mnie chyba ze 2 czy 3 razy, czy będę w nast sobote na disko, na którym sie poznaliśmy. Ja odpowiedziałam, że jeszcze nie jestem pewna, ale że byc może tak, a on odpowiedział mi , ze on chyba nie, bo ma słuzbowy wyjazd tego dnia, ale tez że nie jest pewny całkiem.
]Na odchodne powiedział, że jestesmy w kontakcie, że wyskoczymy gdzies na piwo, i ze jak chce to tez mu moge wysłas smsa, bo mam jego nr.(to mi sie nie spodobało, ze tak mało konkretnie).
Mija tydzien od spotkania i nic, milczy jak zaklety. Byłam pewna, że chociaz dzis sie spotkamy, albo mi wysle smsa, cokolwiek.
CZy radzicie mi wysłać smsa(np. czy cos sie stało, czy postanowił nie kontaktowac sie więcej ze mna i jesli tak, to bezstresowo zupełnie może mi to powiedziec, żeby była jasna sytuiacja), czy zostawic sytuacje taka, jaka jest?
Nie wiemn, czy ja mu sie tak nie spodobałam na tym spotkaniu czy co?Jak myslicie?