kemych
01.11.08, 13:21
Gdzie jest granica miedzy narzucaniem sie komus i zabieganiem o kogos ?
Na wstepie dodam, ze jestem osoba, ktora sama nie lubi jak jej sie ktos narzuca wiec sam staram sie tak nie dzialac, m.in. dlatego moze nigdy nie bylem w zadnym zwiazku, a mam 24 lata.
Historia wyglada tak:
Poznalem pewna dziewczyne na necie. Nie chcialem sie angazowac w zadne wirtualne relacje wiec dalem jej znac, ze taka znajmosco poprzez internet na dluzszy okres nie ma sensu utrzymania. Ale mimo, ze mieszkalismy w tym samym miescie (nazwijmy go miastem A) ona za bardzo nie miala czasu. Tak sobie pisywalismy maile od czasu do czasu przez jakies 2 miesiace. W sumie mnie to zbytnio nie angazowalo ale zawse milo jest dostawac jakies inne maile niz tylko spam. No i w koncu zaczely sie wakacje i ona napisala, ze chcialaby sie spotkac. Niestety zbieglo sie to z moim wyjazdem sluzbowym do miasta B na cale wakacje, w miedzy czasie ona wyprowadzila sie do miasta C - nie daleko miasta A. Ja przyjezdzalem do miasta A dosyc czesto na weekendy. Wiedzac, ze chce sie ze mna spotkac za kazdym razem proponowalem jej spotkanie no i w koncu sie udalo. Nie odbieralem tego za narzucanie sie bo wiedzialem, ze chce sie spotkac. Bylo calkiem fajnie. Umowilismy sie na kolejne. No i wrocilem w koncu do miasta A na stale. Ona dalej mieszka w miescie C ale pracuje w miescie A. Zaproponowalem jej spotkanie. Wtedy akurat nie mogla - ok. Miala tez troche swoich problemow - chcialem dac jej czas na uporzadkowanie swoich spraw. Napisalem, ze poprostu jak bedzie miec czas to niech da mi znac i tak minely juz 2 miesiace.
Chcialbym sie spotkac z nią znowu ale w obecnej sytuacji to kolejne propozycje z mojej strony to juz by bylo narzucanie sie bo wlasciwie to ja mam wolne wieczory codziennie, a przeciez nie bede codziennie proponowal spotkania ? Czasami do mnie pisze maile ale tez jakby tak rzadziej i wlasciwie to sa odpowiedzi na moje maile. I w ogole to ma duzo kolegow i sie zastanawiam po co w ogole chciala sie ze mna spotkac.