Przeglądy okresowe-tylko z nazwy???

07.11.08, 13:16
Jako, że dzisiaj upływa termin przeglądu mojej flejki pojechałam na
takowy do najbliższej stacji diagnostycznej.
W biurze tejże stacji bardzo uprzejmy pan poprosił o dowód
rejestracyjny (przy okazji pytając czy nie za zimno na motocykl), a
następnie o pieniążki. Zdziwiona podałam kasę, myśląc "to już?-
nawet nie spojrzał na moto!?". Po czym zapytałam czy zechce
zobaczyć motocykl. Cyt:"A no przydałoby się", "Heniek(zawołał do
kolegi) idź no obejrzyj ten motocykl". Po czym wyszliśmy z biura na
parking. Pan Heniek poprosił o włączenie świateł i zapytał, gdzie
tabliczka znamionowa. I to wszystko.
No nie wiem....czy tak się sprawdza stan techniczny motocykli? Bo
na egzaminie na "A" sprawdzanie stanu moto jest duuuuużo bardziej
szczegółowe.
Zastanawia mnie, czy diagności nie sprawdzają dokładnie stanu
motocykli bo: ufają, że motocykliści dbają o swoje maszyny i nie
dopuszczają do zaniedbań technicznych? A może to tylko ja tak
miałam, bo (teraz ostro kombinuję) kobiety uważane są za
ostrożniejsze, czyt. takie co to na niesprawny motocykl nie wsiądą
(skoro przyjechała-znaczy wszystko OK)? Czy zwyczajnie nie chciało
im się d...py ruszyć?

W sumie to cieszę się, że przegląd przeszedł gładko, ale wyobrażam
sobie ile niesprawnych pojazdów uczestniczy w ruchu drogowym po
tego typu "przeglądach". Aż strach się bać...
    • yacey Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 07.11.08, 13:29
      Przewaznie tak bywa, poniewaz stacje diagnostyczne nie dysponuja
      specjalistycznymi urzadzeniami do sprawdzania stanu technicznego
      motocykli i wszystko odbywa sie najwyzej na "oko".
    • monique76 Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 07.11.08, 13:37
      U mnie pan sprawdzil tabliczke, wszystkie swiatla, opony..
      Ale tez poszlo szybko i bezproblemowo..
      • masiwa Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 07.11.08, 13:53
        u mnie podobnie jak u monique, światła, opony, i wydech spalin ;)
        • sarawi Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 07.11.08, 21:34
          Z doswiadczenia wiem, ze jesli o przeglad motocykla chodzi, przymyka
          sie baaardzo oko. Wczoraj podjechalam do diagnostyki podbic
          pieczatke w moim dowodzie rejestracyjnym. Przyjechalam, dalam
          dokument, podbito, wpisano co trzeba, zaplacilam, podziekowalam i
          wyszlam. I tak rok w rok. Raz przyjechalam podbic przeglad mojego
          motocykla ... samochodem.
          • yamasz Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 08.11.08, 08:39
            Wy to macie dobrze. Mi kiedyś gość sprawdzał auto przez 20 minut.
            Uwalił, ponieważ była spalona jedna żaróweczka od podświetlenia
            tablicy rejestracyjnej. :)) Więc musiałem pojechać do sklepu, kupić
            żaróweczę, a nastepnie w deszczu połozyć się pod samochodem i ją
            zmienić.
            Mało szlag mnie nie trafił, od tej pory jeżdże do innej stacji
            dignostycznej, gdzie pracuje znajomy mojego wójka. Również wszysko
            sprawdzi, ale przynajmniej 'podbije' przegląd, tylko powie żebym
            pojechał do mechanika wymienił to czy tamto.
            • marzkaf Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 08.11.08, 12:33
              yamasz napisał:

              > Wy to macie dobrze. Mi kiedyś gość sprawdzał auto przez 20 minut.

              Nie do końca...gdy byłam na przeglądzie autem to dokładnie wszystko
              było przejrzane, nawet data ważności gaśnicy. Dlatego tak mnie
              zdziwiła sytuacja z ("nie")sprawdzeniem motocykla.
    • lbs5 Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 08.11.08, 09:32
      Dlatego lubię jeździć motocyklem na przeglądy:-) Pozwolicie ,że
      podzielę się kilkoma ciekawostkami z własnego doświadczenia. Raz
      diagnosta podszedł do motocykla , poczym intensywnie zaczął naciskać
      manetkę sprzęgła obserwując zacisk przedniego hamulca.Po czym
      zapytał, czy na pewno mam przedni hamulec..... Inna sytuacja -
      podjechałem Agnieszki Hondą XL (to takie enduro- błotniki wysokie i
      niezbędne minimum), a gość do mnie czy firma która tuningowała ten
      motor dała mi na to certyfikat. Zrobiłem oczy, wiec gość zaczął mi
      wyjaśniać,że tak wysoko to w motorze nie można mieć błotników, że
      wydech ma biec tuż nad ziemią, że brakuje mi z tyłu chlapacza no
      i...że nie mam oparcia dla pasażera. Było coś jeszcze o bocznych
      migaczach:-) Próbowałem mu tłumaczyć,że są różne rodzaje motocykli
      co wywołało w nim wściekłość i groził,że za chwile wezwie Policję....
    • rider79 Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 08.11.08, 19:46
      No, ja byłem dzisiaj z tenerą (mój trzeci i ostatni przegląd motocykla w tym
      roku, wcześniej na wiosnę byłem z emzetą i efjotą;) I znienacka pierwszy raz się
      panu u mnie zachciało sprawdzać hamulce w motórze na rolkach... ostatni raz
      spotkało mnie to chyba w 2002 na emzecie w Gliwicach, ale tam przynajmniej
      nakładali jakieś takie przewężenie, że koła nie uciekały (zbytnio). Gratuluję
      pomysłu, przód jeszcze obleciał, bo podparcie na obie nogi na palcach, ale już
      tył zaczął mi na rolce uciekać na bok, no bo jak inaczej, stojące, przechylone
      nieco, wysokie enduro w zasadzie na 2 punktach podparcia - koło, lewa noga,
      kręcący się tył, prawa noga naciskająca hamulec, po naciśnięciu, cofnęło całość
      do tyłu, no rewelacja. Ciekawe, co by było, jakbym go nie utrzymał:/

      A tak, to przeważnie standard, numery ok, światła ok, bzyczek ok, postaw go pan
      tu na bok i do kasy.
      • asiafoczka Re: Przeglądy okresowe-tylko z nazwy??? 13.11.08, 16:07
        A ja w tym roku na przeglądzie mojej Divery najadłam się nie lada stracha, bo
        Pan ze stacji diagnostycznej kazał mi wjechać na rolki.

        Ja, nie doświadczona wogóle w przeglądach okresowych-to był mój pierwszy w życiu
        przegląd jakiegokolwiek pojazdu, bo przeglądy auta to zawsze mój choop
        załatwiał, wjechałam przednim kołem na tę nieszczęsną rolkę i o mało się nie
        zabiłam i nie położyłam motocykla.

        Potem Pan diagnosta kazał mi to samo uczynić z tylnym kołem - stanowczo
        zaprotestowałam i stwierdził, że mi kwita nie podbije-byłam tak zdenerwowana, że
        powiedziałam mu, że ciężko mi jest utrzymać ponad 200 kg na obracających się
        rolkach i jak chce, to żeby sobie sam wjechał.

        Teraz żałuję, że dałam mu wogóle wsiąść na mojego sprzęta, bo przecież te rolki
        wogóle nie były przystosowane do motocykli, więc jeśli by się coś stało to kto
        by za to odpowiadał ?

        Dopiero Goha uświadomiła mi, że facio nie miał wogóle prawa kazać mi wjeżdżać na
        te nieszczęsne rolki, więc jeśli mi się coś takiego znowu przytrafi to inaczej
        zareaguję, a stacji diagnostycznych jest u nas masa.

        Po za tym nic innego mi facet nie sprawdzał, więc podejrzewam, że chciał sobie
        zrobić konkurs z moją osobą w roli głównej.

        Więc tu apeluję-zwłaszcza do świeżaków -
        ŻADNA STACJA DIAGNOSTYCZNA NIE MA PRAWA KAZAĆ NAM WJEŻDŻANIA NA ROLKI
        SAMOCHODOWE MOTOCYKLEM I MAMY PEŁNE PRAWO ODMÓWIĆ !!!

        Pozdrawiam,
        AsiA Foka
Pełna wersja