kann2
11.11.08, 21:29
Ci, którzy dziś ubolewają nad rzekomym chamstwem Lecha Kaczyńskiego
często w przeszłości bardzo mocno krytykowali Wałęsę za "wojnę na
górze".
Zapomniano też o słowach, jakie Wałęsa wypowiedział był dwa miesiące
temu, obrażając prezydentową Kaczyńską i sugerując, że na bal (bo o
tym wtedy się mówiło) nie ma zamiaru pójść. Dlatego wcale się nie
dziwię prezydentowi, że Wałęsy nie zaprosił. W sumie to nie dziwię
się także tym, którzy rozdzierają nad tym szaty: przecież oni po
prostu korzystają z okazji, by dokopać Kaczyńskim.
Gdy o. Rydzyk nazwał prezydentową "czarownicą", jakie straszne
oburzenie było. Olejnikowa temat kilka tygodni ciągnęła. Dziś, gdy
Wałęsa szydzi z prezydentowej, nikt w obronie dobrych obyczajów nie
staje.
fakty.interia.pl/raport/90_lat_niepodleglosci/news/walesa-z-kaczynska-zatanczyc-juz-jestem-nagrzany,1175791,
Środa, 10 września (08:41)
Lech Wałęsa nie wybiera się na bal niepodległościowy Lecha
Kaczyńskiego. - To nie dla mnie pomysł - stwierdził w Kontrwywiadzie
RMF FM były prezydent.
Konrad Piasecki: Dostał pan już od Lecha Kaczyńskiego zaproszenie na
Wielki Bal Niepodległości?
Lech Wałęsa: Nie. Ubolewam, ale nie dostałem.
Ale jak pan dostanie, to pan nie odmówi? W końcu taka okazja raz na
90 lat się zdarza?
No tak. Z panią Kaczyńską zatańczyć... Już jestem nagrzany.
A jak u pana z wyposażeniem w smokingi i fraki?
Coś tam się znajdzie ze starych zapasów.
Czyli nie trzeba będzie szyć specjalnie na ten bal?
Nie. Nie mam pieniędzy.
Chyba nie jest tak źle, panie prezydencie.
... na tego typu zabawy.
A chciałby się pan bawić w Teatrze Wielkim i Zamku Królewskim z
Wojciechem Jaruzelskim?
Może w podskokach. Nie. Wie pan, to nie dla mnie pomysł.
Żeby Wojciech Jaruzelski był na balu?
Nie. Ja mówię w ogóle o balu. Nie mówię o panu generale.