Gość: wrew
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
17.01.02, 23:53
Po wczorajszym zablokowaniu Samancie dostępu do forum odbyła się tu dyskusja, w
której wszyscy zdecydowanie opowiedzieli się za wolnością wypowiedzi jako
wartością naczelną. Ja też nie jestem wyjątkiem, mimo że chyba jako jedyny
napisałem, że nie wystąpię do administratora forum o odblokowanie Samanty. Moje
stanowisko nie wynikało z lekceważenia tej naczelnej wartości. Uzasadniłem je
we wczorajszej dyskusji. Teraz nie będę już wracał do tego wątku. Zwłaszcza, że
do rozważenia jest kwestia inna, nie mniej ważna. Uważam za celowe
zastanowienie się nad tym, w jakich granicach wolność wypowiedzi może być
traktowana jako wartość naczelna, największa. Czy jest to wartość absolutna,
czy może istnieje coś, co może ograniczać nasze prawo do wolności wypowiedzi?
Ja opowiadam się zdecydowanie za tym drugim.
Pierwszy argument na rzecz takiego stanowiska wydaje się oczywisty. Czasem
jednak oczywistość czegoś powoduje, że o tym zapominamy. Może warto więc to
przypomnieć... W realizowaniu swojego prawa do wolnej wypowiedzi jestem
ograniczany analogicznym prawem innych ludzi. Jeżeli ktoś mówi coś, z czym się
nie zgadzam, to nie mogę w związku z tym żądać, aby przestał to mówić. Wydaje
się to proste, ale... Chyba wszyscy pamiętamy liczne przypadki, kiedy to o tym
ograniczeniu wolności wypowiedzi zapomniano... tu, na tym forum.
Drugi argument jest już jakby mniej oczywisty. Wolność wypowiadania się
ogranicza nam to, na co wcześniej się zgodziliśmy. W przypadku wypowiadania się
na forum tym czymś jest regulamin. Wprawdzie chyba niektórzy z wczorajszych
dyskutantów nie znają go, ale to nic nie zmienia. Wchodząc na forum,
zobowiązujemy się do jego przestrzegania, bo innej możliwości nie ma. A jeżeli
ktoś notorycznie o tym zapomina, to może mieć zablokowany dostęp do forum. I
nie jest to żadna cenzura, lecz realizacja swoistej umowy. A umów trzeba
dotrzymywać... i nie można obrażać się na drugą stronę, gdy realizuje swoje
zobowiązania. Paradoksem byłoby mówienie, że jest to realizacja zobowiązania
wobec osoby blokowanej, ale nie zapominajmy o zobowiązaniach administracji
forum wobec pozostałych jego użytkowników...
Trzeci argument został zapisany w regulaminie, ale bynajmniej nie jest to
jedyne, ani najważniejsze źródło jego ważności. Użytkownicy forum są
zobowiązani – jako obywatele państw – do przestrzegania prawa. I nie ma tu nic
do rzeczy, że jesteśmy obywatelami różnych państw. W systemach prawnych
wszystkich cywilizowanych krajów zabronione jest publiczne znieważanie innych
ludzi. Swoista eksterytorialność internetu nie powoduje uchylenia tego zakazu
wobec osób, które z niego korzystają. Internet nie może być „miastem
bezprawia”. Wprawdzie egzekwowanie tego zakazu w praktyce mogłoby być trudne,
ale nie zmienia to faktu, że osoby łamiące go mogą być uznane za przestępców.
Pospolitych przestępców.
Wszystko to sprowadza się do jednego: wartością ograniczającą wolność
wypowiedzi jest po prostu inny człowiek. I dobro człowieka, jego godność, jego
dążenia powinniśmy mieć na uwadze zanim zaczniemy rzucać kurwami na lewo i
prawo. I nie idzie mi tu bynajmniej o powściągnięcie użycia wulgaryzmów. Nigdy
i nikomu nie zwróciłem uwagi za ich nadużywanie, dopóki nie godziło to w innego
człowieka. W takim przypadku mogę sobie najwyżej coś pomyśleć...
Pozostaje sprawa Mario2. Nie wiedziałem, że zablokowano mu dostęp do forum. Był
to zapewne przedwczesny skutek moich kontaktów z administracją w tej sprawie.
Jak już wczoraj informowałem, zbieram linki do wypowiedzi, którymi naruszył on
regulamin. Zobowiązałem się przedstawić ich wykaz administracji forum. Jednak w
sytuacji, gdy Mario2 otrzymał już „żółtą kartkę”, powinien mieć czas na
wykazanie, że ostrzeżenie zrozumiał. W związku z tym wraz z wykazem linków
przekażę administracji prośbę o wstrzymanie ewentualnych działań. Wniosek o
zablokowanie mu dostępu do forum złożę dopiero wtedy, gdy okaże się, że Mario2
nie zrezygnował ze swojej programowej agresywności i nadal znieważa ludzi na
tym forum.
Pozdrawiam wszystkich - wrew