martitka1984
10.12.08, 22:20
Witam:) Nie wiem jak mam to napisać, ale potrzebuje rady kogoś z
zewnątrz... A więc chodzi o mojego szwagra, ma super żonę, dwójkę
wspaniałych dzieciaków i... kochankę. Jego żona z dziećmi mieszkają
na południu Polski w małej mieścinie natomiast szwagier pracuje w
Warszawie i tam mieszka z tą kobietą. Do rodziny przyjeżdza co dwa
co trzy tygodnie chociaż na początku kiedy zaczął prace w Wawie i
jedno nie upolowało drugiego potrafił przyjeżdzać co tydzień w
najgorszym wypadku co półtorej tyg. Wszystko byłoby jeszcze jako
tako gdyby mój szwagier stanął na wysokości zadania i w jakiś sposób
starał sie to wyjaśnić, podjąć jakąś decyzję i przedewszystkim
porozmawiać z żoną. Ale nie, on twierdzi że wszystko jest w
jaknajlepszym porządku i nikt nie może mieć do niego najmniejszych
pretensji bo przecież jemu wolno mieć tam kochanke a tu żone która
ma go bezgranicznie kochać bez względu na wszystko, słuchać bez
względu na wszystko i ufać bez względu na wszystko. Szwagierka już
nie wie jak ma z nim rozmawiać bo nic do Gnoja nie dociera,
powiedziała że nie chce go widzieć- olał, wywaliła i odwiozła do
teściowej jego bety- olał, nic do niego nie dociera a ona jest już
po prostu kłębkiem nerwów. Nigdzie nie wyjdzie bo wszyscy zaraz
biorą na języki jak to na wsi przystało, nawet zakupów nie może
spokojnie dziewczyna zrobić bo sąsiadki zaczepiają i i sie
dopytują... Wiem że pewnie napiszecie żebym sie nie wtrącała, ale
już dłużej nie moge stać z boku i patrzec jak jeden idiota robi ze
swojej żony i matki swoich dzieci pośmiewisko, tym bardziej że ona
często to do mnie dzwoni to przyjeżdza i żali sie do mnie a ja już
nie wiem jak mam jej pomóc skoro do tego drania nic nie dociera... I
to sie ciągnie juz ponad rok. Może znajdzie sie ktoś kto będzie
potrafił mi podpowiedzieć co zrobić w takiej sytuacji?? Pozdrawiam i
z góry dzięki za odpowiedz...