nicola30
31.05.10, 18:03
A tak już było fajnie, listy dostarczone pod drzwi i na czas, ale wszystko co
dobre szybko się kończy, widocznie nie może być normalnie. Dwa tyg temu
odebrałam priorytet, który podróżował 8 dni, myślałam, że gorzej być nie może...
Ostatni raz listonoszkę widziałam tydzień temu, patrzę - chodzi, a że
spodziewałam się dwóch listów poleconych więc grzecznie sobie czekam na dźwięk
domofonu... tylko się nie doczekałam, schodzę a tam awizo sobie leży w
skrzynce jako, że adresata nie było w domu. No nic, idę na drugi dzień na
pocztę, stoję sobie "ustawowe" pół godziny w kolejce i odbieram upragniony
list. Pytam panią w okienku gdzie jest mój drugi zaginiony list wysłany 3 tyg.
temu - pani odpowiada, że bez awiza to ona nic nie zrobi, bo by szukała pół
dnia i mam cierpliwie czekać. Ciśnienie mi się podniosło, ale cóż pomyślałam -
przecież jestem w Markach,to żadna nowina!