szybki89
03.12.10, 22:19
BALLADA O AGRESJI czyli JAK RODZI SIĘ ZŁO. AKT III
Na forum sprawa jest prosta. Ktoś gdzieś wspomni, że popiera X. Y-eki od razu na niego naskoczą, że jest podstawiony. Zwolennik X myśli: ? Ja podstawiony?! A zaraz im odpiszę co myślę?. Na to Y-eki czytając odpowiedź ? ?a nie mówiliśmy, że podstawiony, zobaczcie jak go broni!?. 20 postów później z jednego umiarkowanego zwolennika X i jednego umiarkowanego stronnika Y, mamy dwóch wojowników o prawdę i tylko prawdę.
Będą już kandydatem, trzeba się wykazać chłodną głową, żeby nie popaść w paranoje. Pozwolę sobie powiedzieć, że pewne doświadczenie już mam w wieszaniu plakatów i na tym oprę swoją teorię.
X zaproponował Z kandydowanie do Rady Miejskiej. Wiesz jesteś inteligentnym gościem, uczysz w szkole/prowadzisz warsztat etc. przydasz się w Radzie, masz szansę wygrać. Idzie taki pan Z (póki co z dosyć obojętną oceną dotyczącą konkurencji) na zebranie komitetu i słyszy (bo co ma innego usłyszeć?!): Jesteśmy w tym i w tym lepsi od konkurencji i w ogóle tam u Y, jest człowiek co dzieciom cukierki zabiera (chociaż tego drugiego z własnego doświadczenia nie wiem, ale nie wykluczam, że jakiś sztab takie rzeczy uskutecznia). Wychodzimy z zebrania z poczuciem szeroko pojętej lepszości. Za kilka dni przychodzi do wieszania plakatów. Szybka akcja i słupy obwieszone.
Z rana szok! Zakleił mnie Y! Tak, tam to są źli ludzie! I tu ważny moment całego wydarzenia - pojawienie się emocji! Zawracamy do domu, taśma w kieszeni, plakaty w plecak i jedziemy z powrotem rozklejać. W pewnym momencie przybiera to postać "zimnej wojny" o słupy. To nie działa tak na wszystkich, ale po każdej kampanii zostaje kilka osób, które na stałe wpisują do przeciwników X lub Y.
JESZCZE RAZ O FORUM - CO DENERWUJE MNIE W ANONIMACH?
A właściwie w anonimowych zwolennikach MSG. Nie dopuszczają do siebie możliwości, że ktoś, tak jak oni panu Orychowi, kibicuje p. Werczyńskiemu. Praktycznie każdy nick, który wyraził poparcie dla p. Werczyńskiego został określony jako podstawiony. A ja jestem pewien, że jeśli takie podstawienia istnieją to więcej jest ich po stronie MSG. Jak wspomniałem nie wierze, w taką ilość wojujących przy tak niskiej frekwencji. Forum muszą nagrywać nawzajem oba środowiska ? i tutaj jestem pewien, raczej ich obrzeża (i to bez porozumienia z nikim) niż same sztaby.
Najczęściej kończy się to tak jak opisałem w Akcie III. I procent ludzi niezaangażowanych topnieje. Mimo to dostrzegam, parę nicków, których wypowiedzi przyjemnie się czyta. Bo zdecydowana większość jest mocno przewidywalna - zanim otworzę wiem, czy pochwalą p. Werczyńskiego czy p. Orycha.