nomad997
25.12.10, 20:01
Witam Wszystkich,
Nie chcę psuć świątecznej atmosfery, ale uważam iż warto nagłośnić skandaliczną sytuację jaka miała miejsce w nocy z 24/25 grudnia 2010 roku z działem (rzekomo) działającego monitoringu miejskiego.
A oto opis sytuacji:
Miejsce zdarzenia to przystanek autobusowy obok UM Marki, tuż obok kamery monitoringu miejskiego, dokładnie tego samego który buduje się już półtora roku i końca nie widać.
A teraz o co chodzi - ludzi idących z Pasterki na wspomnianym przystanku zaczepiała ok. 20 osobowa grupa młodzieńców, mocno wstawionych, trzymających w swoich rękach butelki z wódką. Widać było ze "impreza" nie trwała 5 minut, bo młodzieńcy byli już mocno rozgoszczeni w tym miejscu, i bynajmniej nie lekko wstawieni. Wszystko działo się tuż pod kamerą miejskiego monitoringu.
Nie chcę nikogo oceniać, ale pragnę postawić pytania:
1) Czy pracownik centrum monitoringu widział te sceny i grupę pijanych osób?
2) Czy pracownik monitoringu zgłosił sprawę policji?
3) Jeżeli sprawy nie widział, to co wtedy robił? Czy fakt ten wynikał z jego niedbalstwa, czy może jest po prostu już na obecnym etapie za dużo kamer, a za mało osób zatrudnionych do ich obserwacji?
4) Jeżeli sprawę zgłoszono policji i nie było reakcji, to jaki sens ma taki monitoring? Co UM Marki i Burmistrz planuje zrobić aby zdarzenia zaobserwowane w monitoringu doczekiwały się interwencji?
W Warszawie taka "impreza" pod okiem kamery monitoringu zostałaby spacyfikowana przez policję i straż miejską w góra 10 minut. U nas trwała w najlepsze pod okiem kamery, i reakcji żadnej.
Niniejsze forum czytają obecni radni, pracownicy UM Marki, lokalne media.
Liczę iż doczekam się szybkiej odpowiedzi na postawione pytania, i wyjaśnienia tej skandalicznej sytuacji.