Zrobieni w balona przez J-kę

11.02.11, 13:47
Dziś ok g. 8.40 J-ka psuje się przy Wileńskim (nie pierwszy raz zresztą, ten niebieski trup, ). Kierowca każe wysiadać. Ludzie grzecznie wychodzą a jak proszę o zwrot pieniędzy. W końcu prawo przewozowe stanowi że w razie niewykonania przewozu należy się zwrot pieniędzy za cały przejazd. Kierowca patrzy z politowaniem i mówi "jaki bilet"? Ups rzeczywiście mój błąd kierowca mimo zapłaty biletu nie wydał (polityka firmy czy dorabianie na boku?). No to mówię: jak to nie dowiózł nas Pan do celu, na co "ale połowę przejechaliśmy". Widać jakieś nowe prawo zna. Ja coś tam burkam, wychodzę i dokupuję bilet ZTM żeby dojechać do pracy. Oczywiście się spóźniam. Razem impreza kosztuje mnie 6 zl, niby nic ale "ktoś" na mnie zarobił. Co ciekawe kiedyś już była taka sytuacja i kierowca bez szemrania zwrócił pasażerom pieniądze. Więc czy prawo obowiązuje tylko niektórych, a może nowe hasło przewoźnika brzmi "jeździmy rzęchami, pieniąchów nie zwracamy" .
Pełna wersja