szybki89
18.02.11, 21:26
Pan Arkadiusz Werelich w tekście z dnia 9 lutego br. opublikowanym na swoim blogu opisuje przebieg sesji Rady Miasta, skupiając się na wniosku dotyczącym przeznaczenia środków na zakup systemu elektronicznej rejestracji głosów. Koszt zakupu takiego systemu to 10 tysięcy złotych. W materiale zostały imiennie wyliczone osoby będące za przeznaczeniem tych pieniędzy na remont pomieszczeń UM, zamiast na powyższy system. Wśród tych osób znalazłem się ja, i niestety uważam, że wymienieni radni zostali przedstawieni w niekorzystnym kontekście. Myślę, że nie taki był cel zamieszczenia tego wyliczenia, ale zmuszony jestem przedstawić swoje racje.
Sformułowanie „przeciwko głosowaniu imiennemu byli następujący radni” jest nieprawdziwe. Odnoszę wrażenie jakbym chciał w jakimś bliżej nieokreślonym (być może niecnym!) celu zachować anonimowość. Można pomyśleć, że boje lub wstydzę się swoich poglądów z czym nie mogę się zgodzić.
Trzeba podkreślić, że głosowałem za, a nie przeciw, jak zostało napisane na blogu. Byłem zwolennikiem przeznaczenia środków na, i tak w najbliższym czasie niezbędny remont pomieszczeń Urzędu Miasta. Na stronie internetowym nie jest wspomniane w jaki sposób planowane jest wykorzystanie tej części budynków. Utworzony miałby tam zostać swoisty „punkt obsługi petenta”, co w mniejszym lub większym stopniu poprawiłoby pracę urzędników z mieszkańcami. Śledzę treść pytań zadawanych Burmistrzowi, gdzie pojawia się problem jakości obsługi i uważam, że remont pomieszczeń pod taki cel jest lepszą inwestycją.
W tym samym poście p. Werelich udowodnił, że do poznania opinii – czyli sposobu głosowania poszczególnych radnych nie jest potrzebny specjalistyczny system. Zostałem wymieniony z imienia i nazwiska ja i 5 pozostałych radnych będących na „tak”. Oczywiście ciężko wymagać, żeby ktoś spisywał każde głosowanie, ale i nie myślę, żeby wszystkie głosowania (np. co się bardzo często zdarza: nad odrzuceniem prawa pierwokupu nieruchomości) były interesujące dla mieszkańców. W pozostałych sprawach takie wyliczenie – „kto jak głosował” nie wymaga angażowania środków technicznych innych niż ołówek i kartka.
Korzystając z okazji chciałbym opisać swoje poglądy na aktualne sprawy miasta.
Najczęściej można usłyszeć o Orliku. Idea budowania boisk jest świetna – czy sama konstrukcja tego projektu w Polsce jest taka można dyskutować, ale mimo wszystko uważam, że Marki powinny skorzystać z tej możliwości. Niestety nie mogę się zgodzić z lokalizacją przy obiektach Mareckiego Towarzystwa Sportowago „Marcovia 2000”. I to z co najmniej kilku powodów!
Po pierwsze: tam już istnieją obiekty sportowe, a w najbliższym czasie w ramach umowy pomiędzy miastem a KS Polonia Warszawa mają być wybudowane kolejne boiska treningowe. Do tego miałyby dołączyć boiska wybudowane przy budynku szkoły, mającej powstać tam w najbliższych latach. Nie wolno też zapomnieć o świetnej hali sportowej w niedalekiej okolicy. Ten teren już jest „sportowym zagłębiem” Marek i trzeba doinwestowywać kolejne rejony. Na południu Marek niedawno otworzono kompleks boisk przy SP nr 2 – myślę, że teraz był czas na Strugę! Od początku uważałem, że takie boisko powinno powstać w okolicy ZS nr 2 na ul. Wczasowej. Tamtejsze boisko jest w tragicznym stanie, a Orlik wzbogaci też zaplecze sportowe północnych Marek.
Po drugie: w czasie kampanii wyborczej zarzucano poprzedniej lokalizacji „Orlika” m.in. konieczność wycięcia pewnej ilość drzew – w tym takich o kilkudziesięciu letniej historii. Nikt z obecnej koalicji nie mówi jednak o tym, że obecna propozycja przewiduje wycięcie jeszcze większej ilości, równie starych drzew.
Na koniec trzeba zaznaczyć, że obecna w świadomości mieszkańców kwota 300 tys. PLN jaką miasto partycypuje w kosztach „Orlika” jest tylko częścią realnych wydatków jakie Marki poniosą – obecnie zabezpieczona w budżecie jest kwota 700 tys. PLN. Jeszcze raz podkreślę – chcę boisk w Markach, ale chcę też, żeby mieli Państwo pełną informację o kosztach ich budowy.
Drugą coraz częściej poruszaną kwestią jest powołanie Straży Miejskiej.
Nie chcę wyjść na „dinozaura”, ale na początku powołam się na swoje doświadczenie z poprzednich kadencji. Pomysł ten nie jest rewolucyjny i pojawia się co jakiś czas na obradach Rady Miasta – i jak widać szybko upada. Już jednorazowy koszt samego powołania Straży Miejskiej jest duży – jeśli nie powiedzieć ogromny. Trzeba zapewnić SM pomieszczenia, środki materialno-techniczne, środki transportu, umundurowanie i wyposażenie oraz koszty szkoleń strażników. Dochodzą comiesięczne koszty pensji (czyli też ubezpieczeń i podatków) paliwa, utrzymania pomieszczeń etc.
Należy wziąć pod uwagę, że minimalnego sensu powołanie Straży Miejskiej nabiera przy zatrudnieniu ok. 10 strażników i komendanta. Pamiętając, że jest to praca w systemie zmianowym to i tak mamy na mieście zaledwie 2-3 osoby z SM.
Padł argument, że Straż Miejska sama na siebie zarobi. Ja się pytam jak? Radarów w Markach więcej nie potrzeba – a to jest główne źródło przychodów z SM. Na mandatach za śmiecenie i złe parkowanie nie da rady opłacić pensji 11 osobom.
Oczywiście SM to nie komercyjna instytucja, ale środki w nią zainwestowane muszą się zwracać – chociażby wzrostem poczucia bezpieczeństwa. Obecny kształt Straży Miejskiej wcale tego nie gwarantuje. Widać to nawet w sąsiednich miastach, gdzie toczą się mniej lub bardziej zaawansowane rozmowy o likwidacji SM (Zielonka, czy ostatnio nawet Ząbki).
Obecna koncepcja rządzącej koalicji zakłada przeprowadzenia referendum ws. powołania Straży Miejskiej. Jako sposób na obniżenie kosztów wskazywane jest połączenie daty owego referendum z datą wyborów do Sejmu i Senatu. Nie jest to najlepszy pomysł – zarówno samo referendum jak i połączenie dat. Z prawnego punkty widzenia i musiałyby być i tak powołane oddzielnie 2 komisje dla każdego obwodu – jedna ds. referendum i druga „parlamentarna” tj. w sumie 24 komisje. Z tego punktu widzenia połączenie dat mija się z celem, a samo referendum to zmarnowane kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Jak widać, nie boję się ujawniać swoich poglądów – nawet jeśli zdaje sobie sprawę, że z poszczególnymi kwestiami mogą nie zgadzać się niektórzy z Państwa.
Z wyrazami szacunku,
Marek Szczepanowski