kaktus2001
30.09.11, 09:14
Wysłuchałem sesji Rady Miasta, która odbyła się 28.09. Mam kilka refleksji. Podczas sesji, zostały poruszone tematy: Rowów melioracyjnych, odwodnienia, sytuacji hydrologicznej itp. Pomijając fakt, że najpierw pani Minister zrobiła Radnym wykład dokształcający z tej dziedziny i stracili na to mnóstwo cennego czasu, to i tak nic z tego nie wynikło konstruktywnego. Jeden opowiedział pewną historię, dotyczącą jego poczucia obowiązku społecznego w zakresie omawianej problematyki i zaczepnie zapytał o znikające z map zbiorniki wodne. Zdać się mogło, że próbuje wszystkich nakierować na myśl o pewnych przekrętach z mapami czy coś w tym stylu. Pani Minister niestety nie miała pojęcia o czym ten pan mówi i odpowiedziała zgodnie z procedurą. Ten pan pyta dalej, jakim prawem się zbiorniki zasypuje, jak je chronić itp., że to naturalna retencja i takie tam. Burmistrz trochę go chciał nakierować, mówiąc mu o przeznaczeniu jakie jest zgodne z ewidencją ale chyba nikt nie zajarzył. I teraz co niektórzy radni będą wpierać że się nielegalnie zasypuje jakieś stawy. Do tego drugi młody człowiek radny, zapytał o pozwolenia na rekultywację terenów, gdzie była glina a teraz jest woda co z tym, czy trzeba jakieś badanie hydrologiczne na to. A mnie śmieszy jedno, bronią stawów, prywatnych czy też nie .... nie istotne ale sami podjęli uchwałę aby w takim miejscu postawić w przyszłości nową szkołę. Chodzi o teren przy Stawowej. Ciekawe jak to wpłynie na retencję wód gruntowych oraz spływ wody opadowej na tereny przyległe (czyli domy w sąsiedztwie, gdzie ul. Wspólna jest zalewana) i jak to zrealizują bez zasypania stawu w tym rejonie?
Druga rzecz: niestety trzeba to powiedzieć niewtajemniczonym - jeśli w miejscowym planie jest teren zabudowy a ktoś ma tam dół po glinie (bo prawo geologiczne mówi wyraźnie - najpierw wybierz kopalinę później zrekultywuj a potem buduj co tam ci wolno), i w tym dole stoi woda, bo taki dół najczęściej jest głębszy niż lustro wody gruntowej, to analogicznie jest woda, ponieważ zostały przerwane warstwy wodonośne i wszystka woda z okolicy sobie tam spływa. To po uzyskaniu właściwych decyzji o zakończeniu rekultywacji , co robi? zasypuje. Bo gdyby nigdy nie kopał to i tak żadna woda by tam się nie zbierała. Jeśli ma ktoś zapuszczoną i nie zabudową działkę czy jej część i teraz po 20 latach jest otoczona działeczkami 350 m2 lub jakieś tam wąskie kichy deweloperki, które się podniosły to gdzie ta woda będzie? u tego gościa i co? może zasypać do stanu u sąsiadów. Niestety dochodzi do tego ewidencja gruntów, i tam nikt nie może namieszać. Jeśli na mapie ewidencyjnej jest np. nieużytek rolny a w rzeczywistości na tej działce stoi woda od kilkudziesięciu lat to woda? czy nieużytek? Jeśli jest literka W na mapie to woda jak nic. W ewidencji nie zmienia się od tak? zapytajcie geodetów. A wprowadzenie do planu miejscowego czy do studium, wszystkich zbiorników wodnych oznacza zakaz zabudowy z zachowaniem stref ochronnych i jeśli do tej pory działka w świetle przepisów planu była położona w obszarze do zabudowy to teraz nie będzie. Radni nie zdają sobie sprawy, że za to przysługuje właścicielowi odszkodowanie. Ciekawe z czego je wypłacimy. Poza tym miasto (jak cofnąć się wstecz w zakresie sprzedaży nieruchomości stanowiących mienie gminy) było w takiej sytuacji w rejonie ul. Sokolej i Wilczej. Tam były obszary po zakopaniu dziur po glinie i zostały sprzedane. Gdyby tego nie zrobiło nie było by dochodów. No ale mielibyśmy naturalne zbiorniki do retencji wody.