jarek.p
03.01.12, 10:24
Słuchajcie, czy Poczta w Markach to przeżywa jakiś kryzys i można liczyć na poprawę, czy to, co się aktualnie dzieje, to stan permanentny?
W Markach mieszkam już tak na stałe od dwóch miesięcy. Na marecki adres mam poprzekierowywaną wszelką korespondencję, rachunki itp. Co z tego jednak, jeśli przez owe DWA MIESIĄCE listonosz do mnie dotarł może ze cztery razy? W tym raz po to tylko, żeby do skrzynki na listy domu, w którym świeciły się światła, kręcili domownicy, a na podjeździe stał samochód, wsunąć awizo z informacja, że nikogo nie zastał w domu i odręczną informacją "brak dzwonka" (dzwonek był przy drzwiach, widoczny z daleka. Wystarczyło wejść przez szeroko otwartą bramę).
Wszelkie przesyłki docierają tu do mnie ze średnio dwutygodniowym poślizgiem (i nie, nie piszcie, że to dla poczty normalne, w poprzednim miejscu zamieszkania naprawdę rzadko kiedy szło do mnie coś dłużej, niż dwa-trzy DNI!), a i tak mam nieodparte wrażenie, że nie dochodzą wszystkie.
Od listonosza zdybanego kiedyś przypadkiem wiem, że mój rejon (okolice ul. Kościuszki) nie ma swojego stałego listonosza, że jest obsługiwany przez przypadkowych donosicieli spoza rejonu. Dobra, to by wiele tłumaczyło, ale co mnie do ciężkiej anielki to obchodzi tak właściwie?
Ktoś coś wie? Podpowie, czy to chwilowe, czy normalne tutaj, a może tylko mój rejon taki pechowy? I drugie pytanie: czy marecka poczta (ta na Piłsudskiego) ma jakiś telefon, który ktokolwiek odbiera? Bo ten podawany na stronie PP - mimo naprawdę wielu prób jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś podniósł słuchawkę.
J.