radny zaradny?czy n i e z a r a d n y

12.03.05, 23:18
czytj oświadczenia majątkowe naszych władz to skarbnica wiedzy o zaradności
życiowej naszego ciała przedstawicielskiego.
Nie chcą wypełnić prostego druku wg.załączonej instrukcji nawet pod groźba
odpowiedzialności karnej,a może nie potrafią no bo co wymagac od ludzi którzy
zarabiają mniej niż wynosi minimum socjalne lub nie zarabiaja nawet średniej
krajowej od wielu lat.
Sami wybraliśmy niestety taki wizerunek nawet ci co na wybory nie poszli.
Pogratulujmy im WŁADZOM i sobie mogło byc gorzej.
    • radna Re: radny zaradny?czy n i e z a r a d n y 13.03.05, 12:30
      wrazliwynabiede napisała:

      > czytj oświadczenia majątkowe naszych władz to skarbnica wiedzy o zaradności
      > życiowej naszego ciała przedstawicielskiego.
      > Nie chcą wypełnić prostego druku wg.załączonej instrukcji nawet pod groźba
      > odpowiedzialności karnej,a może nie potrafią no bo co wymagac od ludzi którzy
      > zarabiają mniej niż wynosi minimum socjalne lub nie zarabiaja nawet średniej
      > krajowej od wielu lat.

      Przyznam, że nie czytałam oświadczeń majątkowych wszystkich radnych, lecz treść
      moich stanowi wystarczający powód, by powstrzymać się od uogólnień.

      Uprzejmie informuję, że moje oświadczenia są kompletne, wypełnione zgodnie z
      instrukcją i nie zawierają błędów.

      To tyle o faktach. Podaną przeze mnie wysokość dochodów można oczywiście
      interpretować sobie w kategoriach "zaradności" zgodnie z własnym wyobrażeniem
      na ten temat. To, czy zostanę uznana przez Panią (Pana?) za nieudacznicę, to
      kwestia subiektywnej Pani (Pana) oceny. I proszę wybaczyć, ale nie wpłynie na
      moje poczucie własnej wartości.

      Pozdrawiam, radna Małgorzata Babiuch-Hall
      • wrazliwynabiede Re: radny zaradny?czy n i e z a r a d n y 13.03.05, 15:13
        Jeżdże po kraju i zagranicy podobnie jak Pani i kiedyś po dłuższym pobycie o
        charakterze objazdowym poza domem doznałem przerażającej refleksji co do
        ciągłego i ponadustrojowego stopnia marazmu ekonomicznego ,infrastrukturalnego
        i estetycznego rodzinnego miasta mojej żony.
        z natury bywam dociekliwy i zaczęłem dociekać przyczyn i myślę że kilka
        ustaliłem.
        1.Brak przejrzystości działań władz ,tajemniczy tryb generowania decyzji,jeżeli
        się pojawiają informacje (to odbieram je jak dezinformację) a jak pełniejsze to
        tylko o tym jak im jest ciężko i jak mało mają pieniędzy a ostatnio to już
        tylko o tej b i e d z i e czyli tylko współczuć.
        2.po przejżeniu budżetu i porównaniu kilku pozycji z pozycjami w budżetach
        innych (czytaj w moim mniemaniu) zaradniejszych miast których dynamiczny rozwój
        również obserwuję doszdłem do wniosku że oni zaczęli robić a przestali biadolić.
        3.przeliczyłem wskaźniki osób zatrudnionych w urzędzie do liczby mieszkańców i
        zdziwiłem się że tam gdzie jest mniej urzędników zatrudnionych to sprawy mam
        załatwiane wręcz od ręki nawet jak ich załatwienie zależy od kilku wydziałów.
        4.w rozmowach z mieszkańcami tych miejscowości i innych również okazało się że
        było inaczej czytaj źle ale w wyniku wymiany pokoleniowej oraz wyborów zmienili
        swoją reprezentację we władzach ,oni pierwsi zwrócili moją uwagę na taką starą
        prawdę że "jak władza mówi że coś zrobi to tylko mówi".
        poprzednie władze w tamtych miejscowościach zdominowane były przez
        urzędników,rodziny urzedników lekarzy i nauczycieli ,emerytów i
        rencistów.Wszyscy byli zainteresowani DIETAMI za zasiadanie w RADZIE i wielu
        KOMISJACH oraz b r a k i e m efektywnych zmian w otoczeniu.
        Moi rozmówcy użyli określenia że z perspektywy czasu wiedzą ze poprzednie
        władze działały w miarę uczciwie ale zachowawczo i nieudacznie cały czas
        kombinowały jak nie być posądzonym o kombinowanie i nie narazić się nikomu w
        finale praepłacali jak już cos robili.
        Zabrakło im wizji przyszłości miasta i odwagi w jej planowaniu i kreowaniu.
        Na zasadzie że cieszyli się z tego co mieli jak ten znany osobnik z Biblii co
        zakopał talenty pod gruszą.
        5.zaczęłem szukać prostych odniesień do naszej mareckiej sytuacji w powiązaniu
        z dociekaniem dzidziczności problemów i ich przyczyn bo stan rzeczy nie jest
        anomalią tej jednej dekady tylko ciągnie się od co najmniej 25 lat.
        Moja wypowiedź wynika z prób doszukania się przyczyn straconej dla miasta
        kolejnej dekady zakresie budowania społeczności lokalnej jak i infrastruktury
        miejskiej wzrostu poczucia godności i miejskości.
        nie dziwię się moim współmieszkańcom,że tego poczucia nie mają talając się w
        błotnistych drogach i ich poboczach.
        Sprawę poprawności Pani oświadczenia poruszę w następnym liści ponieważ nie
        jest dostępny w tej chwili .polecam www.wspolnota.org.pl .... np.nr 15/2004
        ułatwi to Pani ocenę współrządzacych.
        pozdrawiam wrażliwy na biedę.

      • wrazliwynabiede Re: radny zaradny?czy n i e z a r a d n y 13.03.05, 17:57
        Gratuluję Bani Hall za wpisanie dochodów z diety za 2002 rok w przeciwieństwie
        do innych radnych,niektórzy przy dochodach z działalności zawodowej na poziomie
        poniżej 10 000 zł rocznie nie zauważyli nawet przychodów z diet za 2003 rok w
        kwocie ok.9 000 zł ,przyznam tamte oświadczenia były inspiracją mojego listu.
        Bo jak mogę mieć zaufanie do kogoś kto zgubił połowę własnych pieniędzy a na
        codzień twierdzi że w naszym mieście wszystkie braki wynikają z braku finansów
        na które nie ma recepty....ja myślę że trzeba jej(recepty) poszukać
        niekoniecznie od razu w kwocie 120 000 000 z unii.
        Pozdrawiam wrażliwy na biedę.
        • darek721 Re: radny zaradny?czy n i e z a r a d n y 13.03.05, 21:07
          Ale tekst ,tyle racji na tym forum dawno nie było,nie wszyscy radni są tak
          zaradni jak pani która długo studiowała i wchodzi na szczyty kariery zawodowej
          i miejmy nadzieję równiez politycznej.
          Przydaliby się wywodzący swoje pierwsze doświadczenia skutecznego działania na
          rzecz wyborców z naszego miasta pracowici posłowie czy ministrowie być może
          nie mieli byśmy z unijnymi pieniędzmi tego co mamy (czyli nie mamy)
          tylko to co ma np.Klembów czyli pieniądze.

          Żeby komuś dać to innemu czasem trzeba nie dać.
          Pozdrawiam Darek.
Pełna wersja