Dodaj do ulubionych

Koncepcja inwestowania w Markach - pytanie

IP: *.braun.de 08.10.02, 10:08
To moze, korzystajac z przedwyborczego poruszenia (takze tu na tym forum)
zadam pytanie, ktore mnie dreczy:
Wiadomo, ze Marki buduja wodociag, praktycznie nie maja kanalizacji i bardzo
duzo ulic lokalnych nie ma utwardzonej nawierzchni.
Ludzie obecnie zarzadzajacy miastem na pytania o plany utwardzania
nawierzchni ulic (w tym takze uliczki, przy ktorej mieszkam) odpowiadaja, ze
najpierw ma byc wykonana infrastruktura (wodociag, kanalizacja) a dopiero
potem bedzie mozna myslec o budowaniu ulic. Podobna mysl jest takze na
stronie wyborczej p. Werczynskiego - odwrotna kolejnosc okreslana jest jako
marnotrawstwo.
Z tego co wiem, kanalizacja jest inwestycja koszmarnie droga i nikt jak dotaj
nie przedstawial zadnej koncepcji jej zrealizowania w calych Markach (kiedys
wspominano cos o partnerstwie publiczno-prywatnym ale tak miano budowac w
Polsce autostrady i tez nic nie wyszlo).
Dla mnie i dla wielu ludzi budujacych sie przy nowowytyczanych ulicach
podejscie "najpierw infrastruktura" oznacza zatem, ze beda taplac sie w
blocie jeszcze przez dlugie lata (moze nawet 10-15 lat jesli utrzymane bedzie
obecne tempo inwestowania).
Czy naprawde nie da sie tego zrobic inaczej? Czy naprawde zbudowanie czegos,
co za 10-15 lat bedzie rozkuwane w celu polozenia kanalizacji jest takim
strasznym marnotrastwem? Przeciez to cale dziecinstwo naszych dzieci, ktore
moga albo wedrowac do szkoly w glinie albo po zwyklym chodniku. Nie mowiac o
tym, ze np. nasza ulica nie ma nawet projektu, wiec geodeta nie okreslil
nawet wysokosci, na ktorej powinny byc wjazdy do posesji. Praktycznie kazdy z
mieszkancow jest wiec na innej wysokosci. Nie wiem, czy balagan jaki przez to
powstal da sie w przyszlosci poprawic.

Dla mnie bardziej uciazliwy jest fakt mieszkania przy gliniastej ulicy niz
nieposiadania wody i kanalizacji: mam odzelaziacz, wode do picia i tak
kupuje, przy wywozie sciekow nawet nie smierdzi, bo stosuje Septifos
(polecam!).

Wodociag mielismy miec w tym roku (tak obiecywano) ale pewnie w tym roku juz
nie bedzie. I tak na marzeniach o wodociagu i kanalizacji uplynie nam "zycie
w glinie"...

Uff, rozpisalem sie... Ale - podsumowujac - czy nie da sie wypracowac innej
koncepcji budowy infrastruktury, ktora nie odkladalaby utwardzania
nawierzchni na czas nieokreslony?
Obserwuj wątek
    • gaja01 Re: Koncepcja inwestowania w Markach - pytanie 08.10.02, 13:03
      Wiesz, wydaje mi się, że woda jest bardzo ważna. Jeżeli miała być założona w
      tym roku, możesz się łudzić nadzieją, że będzie w przyszłym. Z pewnością nie
      położono zaplanowanej nitki, bo położono niezaplanowaną :)
      Zamiast kupować wodę, polecam założenie solidnych filtrów, które tak oczyszczą
      to, co Ci leci z kranu, że będzie nadawało się do picia. Mogę dać Ci kontakt do
      firmy, która zakłana bardzo dobre filtry (odwrócona osmoza). Zwracają się w
      ciągu kilku miesięcy użytkowania, a nawet jak będziesz miał już wodociąg, będą
      Ci potrzebne (chyba nie liczysz na to, że zawartość kranu będzie smaczna).
      Popatrz ile zużywasz jednorazowych opakowań z plastiku. Biorąc pod uwagę to, że
      praktycznie nie utylizuje się takich butelek ... no zlituj się nad matką
      Ziemią.
      Słyszałam, że miszkańcy mogą zwracać się do gminy z prośbą o wysypanie ulicy
      kamykami. Nie bardzo wiem jak to się fachowo nazywa, ale doraźnie rozwiązuje
      problem. Okres przedwyborczy to dobry moment do starania się o cokolwiek.
      • Gość: Raffix Re: infrastruktura IP: *.braun.de 08.10.02, 13:44
        Hej,
        moje komentarze wplotlem pomiedzy Twoimi

        gaja01 napisała:
        > Wiesz, wydaje mi się, że woda jest bardzo ważna. Jeżeli miała być założona w
        > tym roku, możesz się łudzić nadzieją, że będzie w przyszłym. Z pewnością nie
        > położono zaplanowanej nitki, bo położono niezaplanowaną :)
        No dobra, woda moze w przyszlym roku bedzie (choc obiecywano w tym), ale potem
        zacznie sie temat, ze robienie nawierzchni to marnotrawstwo bo trzeba czekac na
        kanalizacje (ktora bedzie moim zdaniem za 10-15 lat jesli utrzyma sie ten
        poziom nakladow inwestycyjnych na infrastrukture).

        > Zamiast kupować wodę, polecam założenie solidnych filtrów, które tak
        > oczyszczą to, co Ci leci z kranu, że będzie nadawało się do picia. Mogę dać
        > Ci kontakt do firmy, która zakłana bardzo dobre filtry (odwrócona osmoza).
        > Zwracają się w ciągu kilku miesięcy użytkowania, a nawet jak będziesz miał
        > już wodociąg, będą Ci potrzebne (chyba nie liczysz na to, że zawartość kranu
        > będzie smaczna). Popatrz ile zużywasz jednorazowych opakowań z plastiku.
        W to, ze zwroca sie w koncu kilku miesiecy to nie bardzo uwierze. Na wode pitna
        wydaje miesiecznie gora 100 zlotych (to juz z duzym zapasem) - ile musialby
        kosztowac filtr i jego eksploatacja, zeby to sie tak szybko zwrocilo? Natomiast
        jesli bede mial wode z wodociagu, to nie planuje juz dodatkowych filtrow
        uzywac - przeciez na stronie burmistrza jest napisane, ze stacja uzdatniania
        wody jest bardzo nowoczesna.

        > Biorąc pod uwagę to, że praktycznie nie utylizuje się takich butelek ... no
        > zlituj się nad matką Ziemią.
        Hm.. wozimy te plastikowe butelki do Hetmana (przy Ikei). Sadze, ze oni je
        jednak utylizuja. Ale - jak pisalem wyzej - woda pewnie bedzie, wazniejszy
        problem to kanalizacja i jej zwiazek z budowa drog.

        > Słyszałam, że miszkańcy mogą zwracać się do gminy z prośbą o wysypanie ulicy
        > kamykami. Nie bardzo wiem jak to się fachowo nazywa, ale doraźnie rozwiązuje
        > problem. Okres przedwyborczy to dobry moment do starania się o cokolwiek.
        Troche sie juz staralismy, nic nie wyszlo. Postawowy argument, to taki, ze
        nasza ulica istnieje zaledwie 4 lata a na innych w podobnym stanie ludzie zyja
        duzo dluzej. Co zreszta jest prawda - nie da sie zaprzeczyc, ze Marki (jak
        pewnie wiele innych polskich miasteczek) sa zacofane z infrastruktura miejska o
        jakies 100 lat - ech, przydalby sie jakis inzynier Lindley lub ktos podobny.
        • gaja01 Re: infrastruktura 08.10.02, 15:04
          Filtr do wody.
          Ja na swój filtr wydałam trochę ponad 2.000 zł. To znaczy będę go spłacała
          jeszcze 2 lata, a odsetki są niewiele mniejsze niż wartość samego filtra. Koszt
          eksploatacji to 200 zł rocznie. Wodę z kranu badałam, bo wskaźnik
          zanieczyszczenia miał oscylować w granicach 50 jednostek - okazało się że jest
          ponad 200.
          Chyba trochę za bardzo się napatrzyłeś na "inny świat". W naszym kraju każdy
          kombinuje jak zmniejszyć nakłady własne.
          • Gość: Raffix Re: woda IP: *.braun.de 08.10.02, 15:11
            gaja01 napisała:
            > Filtr do wody.
            > Ja na swój filtr wydałam trochę ponad 2.000 zł. To znaczy będę go spłacała
            > jeszcze 2 lata, a odsetki są niewiele mniejsze niż wartość samego filtra.
            > Koszt eksploatacji to 200 zł rocznie. Wodę z kranu badałam, bo wskaźnik
            > zanieczyszczenia miał oscylować w granicach 50 jednostek - okazało się że
            > jest ponad 200.
            Czy to znaczy, ze woda z mareckiego wodociagu nie jest tak czysta jak byc
            miala? Kto robil dla Ciebie te badania? I co oznacza te 200 jednostek - to
            jakis zagregowany wskaznik zanieczysczenia? Czy wiadomo, czym konkretnie ta
            woda jest zanieczyszczona? I jak te zanieczyszczenia maja sie do norm? Uff,
            duzo pytan, bo mnie Twoja wypowiedz lekko zdziwila.

            > Chyba trochę za bardzo się napatrzyłeś na "inny świat". W naszym kraju każdy
            > kombinuje jak zmniejszyć nakłady własne.
            • gaja01 Re: woda 08.10.02, 20:04
              Badania robiła mi przyjaciółka, która jeszcze jakiś czas temu pracowała w
              laboratorium dużego zakładu przemysłowego. Sprawdzałyśmy wyniki w literaturze
              fachowej, właściwie wszystko mieściło się w granicach, ale wiele pierwiastków
              było w górnej granicy norm. Badania tego typu robi SANEPID. Jak chcesz dam Ci
              trochę wody do przebadania. Ale tylko odrobinę, bo sam rozumiesz, licznik i
              koszty z tym związane .... kropla wody na wagę złota :)
              • Gość: Raffix Re: woda IP: *.braun.de 08.10.02, 20:09
                gaja01 napisała:
                > Badania robiła mi przyjaciółka, która jeszcze jakiś czas temu pracowała w
                > laboratorium dużego zakładu przemysłowego. Sprawdzałyśmy wyniki w literaturze
                > fachowej, właściwie wszystko mieściło się w granicach, ale wiele pierwiastków
                > było w górnej granicy norm. Badania tego typu robi SANEPID. Jak chcesz dam Ci
                > trochę wody do przebadania. Ale tylko odrobinę, bo sam rozumiesz, licznik i
                > koszty z tym związane .... kropla wody na wagę złota :)
                Moze rzeczywiscie jak perspektywa instalowania u mnie wody bedzie blizsza, to
                poprosze Cie o probke.
                Pozdrawiam.
    • Gość: Jerzy Krajewski Re: Koncepcja inwestowania w Markach - pytanie IP: *.marketingserwis.pl 08.10.02, 14:02
      Drogi Panie Raffix!
      Ja również myślałem, jak utwardzić ulice i nie narażać się na duże straty przy
      zdejmowaniu nawierzchni, by położyć kanalizację. Mam pewien pomysł, ale nie
      zrobiłem jeszcze analiz finansowych. Otóż na ulicy przy swoim domu trzy lata
      temu położyłem trelinkę (sześciokątne betonowe bloczki, takie jak na ul.
      Szkolnej). Nie kosztowało mnie to drogo, gdyż trelinka była z odzysku. Na ul.
      Radzymińskij dostrzegłem ciężarówkę załadowaną trelinkę. Zatrzymałem ją.
      Kierowca zgodził się przywieźć mi cztery wywrotki trelinki za 400 zł. Zwalił je
      na pusta działkę sąsiada. Następnie wynająłem koparkę ze spychaczem, która
      zrobiła płytka rynnę w drodze. Do rynny wsypałem 3 wywrotki piasku po 150 zł
      każda. A następnie ze szwagrem ułożyliśmy 100 mkw. drogi (4m x 25 m). Zajęło
      nam to 4 dni.
      Gdy wiosną tego roku w ulicy kładziono wodociąg, robotnicy zdjęli część
      trelinki, a po włożeniu rury wodociągowej, ułożyli trelinkę ponownie, nie
      niszcząc jej specjalnie.
      Możę rozwiązaniem problemu fatalnych ulic w Markach byłoby rozpoczęcię przez
      miasto Marki produkcji trelinki na własne potrzeby - czyli utwardzanie ulic?
      Kryzys w budownictwie spowodował spadek cen cementu. A asfalt nie jest tani.
      Bezrobocie jest wysokie, więc tanich pracowników do układanie trelinki łatwo
      można znaleźć.
      Pozdrawiam
      Jerzy Krajewski

      Gość portalu: Raffix napisał(a):

      > To moze, korzystajac z przedwyborczego poruszenia (takze tu na tym forum)
      > zadam pytanie, ktore mnie dreczy:
      > Wiadomo, ze Marki buduja wodociag, praktycznie nie maja kanalizacji i bardzo
      > duzo ulic lokalnych nie ma utwardzonej nawierzchni.
      > Ludzie obecnie zarzadzajacy miastem na pytania o plany utwardzania
      > nawierzchni ulic (w tym takze uliczki, przy ktorej mieszkam) odpowiadaja, ze
      > najpierw ma byc wykonana infrastruktura (wodociag, kanalizacja) a dopiero
      > potem bedzie mozna myslec o budowaniu ulic. Podobna mysl jest takze na
      > stronie wyborczej p. Werczynskiego - odwrotna kolejnosc okreslana jest jako
      > marnotrawstwo.
      > Z tego co wiem, kanalizacja jest inwestycja koszmarnie droga i nikt jak dotaj
      > nie przedstawial zadnej koncepcji jej zrealizowania w calych Markach (kiedys
      > wspominano cos o partnerstwie publiczno-prywatnym ale tak miano budowac w
      > Polsce autostrady i tez nic nie wyszlo).
      > Dla mnie i dla wielu ludzi budujacych sie przy nowowytyczanych ulicach
      > podejscie "najpierw infrastruktura" oznacza zatem, ze beda taplac sie w
      > blocie jeszcze przez dlugie lata (moze nawet 10-15 lat jesli utrzymane bedzie
      > obecne tempo inwestowania).
      > Czy naprawde nie da sie tego zrobic inaczej? Czy naprawde zbudowanie czegos,
      > co za 10-15 lat bedzie rozkuwane w celu polozenia kanalizacji jest takim
      > strasznym marnotrastwem? Przeciez to cale dziecinstwo naszych dzieci, ktore
      > moga albo wedrowac do szkoly w glinie albo po zwyklym chodniku. Nie mowiac o
      > tym, ze np. nasza ulica nie ma nawet projektu, wiec geodeta nie okreslil
      > nawet wysokosci, na ktorej powinny byc wjazdy do posesji. Praktycznie kazdy z
      > mieszkancow jest wiec na innej wysokosci. Nie wiem, czy balagan jaki przez to
      > powstal da sie w przyszlosci poprawic.
      >
      > Dla mnie bardziej uciazliwy jest fakt mieszkania przy gliniastej ulicy niz
      > nieposiadania wody i kanalizacji: mam odzelaziacz, wode do picia i tak
      > kupuje, przy wywozie sciekow nawet nie smierdzi, bo stosuje Septifos
      > (polecam!).
      >
      > Wodociag mielismy miec w tym roku (tak obiecywano) ale pewnie w tym roku juz
      > nie bedzie. I tak na marzeniach o wodociagu i kanalizacji uplynie nam "zycie
      > w glinie"...
      >
      > Uff, rozpisalem sie... Ale - podsumowujac - czy nie da sie wypracowac innej
      > koncepcji budowy infrastruktury, ktora nie odkladalaby utwardzania
      > nawierzchni na czas nieokreslony?
      • Gość: Raffix Re: a oplaty adjacenckie? IP: *.braun.de 08.10.02, 14:36
        Gość portalu: Jerzy Krajewski napisał(a):
        (...)
        > Może rozwiązaniem problemu fatalnych ulic w Markach byłoby rozpoczęcię przez
        > miasto Marki produkcji trelinki na własne potrzeby - czyli utwardzanie ulic?
        > Kryzys w budownictwie spowodował spadek cen cementu. A asfalt nie jest tani.
        > Bezrobocie jest wysokie, więc tanich pracowników do układanie trelinki łatwo
        > można znaleźć.

        Na pewno trzeba szukac alternatywnych rozwiazan. Bez tego Marki nie odrobia
        zapoznien, a nowi mieszkancy beda naplywac do innych gmin (nie mowiac o
        ucieczce tych, ktorzy - wzbogaciwszy sie - beda przeprowadzac sie gdzie
        indziej, majac dosc zycia w gliniastym blocie).
        Chyba, ze nikogo to nie martwi. To tez jest mozliwe, bo jakis "Marek z Marek"
        (podejrzewam, ze uzywa tez tu innych nickow) juz mi tu na forum powiedzial, bym
        nie sprowadzal do Marek zadnych nowych mieszkancow (mowil zreszta o nich i o
        mnie per "smieci").
        Zastanawialo mnie, dlaczego miasto nie probuje korzystac z rozwiazania, ktore
        istnieje chyba juz od paru lat tzn. z tzw. "oplat adjacenckich". Wiem, ze moze
        to byc niepopularne, bo mieszkancy byliby zobligowani do wniesienia wplaty z
        tytulu wzrostu wartosci dzialki zwiazanego z budowa infrastruktury. Bodaj gmina
        Ursynow probowala juz egzekwowac oplaty adjacenckie i byly protesty - ktos wie,
        czy w koncu udalo sie to przeprowadzic? Moim zdaniem warto probowac - ja np.
        bylbym gotow wplacic jakies 10.000 zl, gdyby moja ulica miala byc doprowadzona
        do cywilizowanego stanu, co najmniej dwoch sasiadow w niezobowiazujacych
        rozmowach mowilo o 5.000. Tylko cos takiego ciezko zorganizowac samodzielnie -
        przeciez my pracujemy itd. Mysle, ze powinna sie w takie wspolne finansowanie
        probowac wlaczac gmina, wykorzystujac chociazby wlasnie mechanizm oplat
        adjacenckich.
        • Gość: Jerzy Krajewski Re: a oplaty adjacenckie? IP: *.marketingserwis.pl 08.10.02, 14:54
          Powszechnie pobierne opłaty to niedoby pomysł. Ale wspieranie sąsiedzkich
          inicjatyw można rozważyć. Problem w tym, że mniej zamożne osoby mogą być
          oburzone, że miasto dokłada się do utwardzania ulic przy domach zamożnych
          mieszakańców. Również część zamożnych nie będzie chciała się dokładać,
          uważając, że ulice powinno utwardzić miasto.
          Ja jestem jednak zwolennikiem wspierania takich sąsiedzkich inicjatyw przez
          miasto. Jeżeli odda Pan,Panie Raffix, na mnie głos, jest szansa, że wspólnie
          utwardzimy ulicę, przy której Pan mieszka.

          Gość portalu: Raffix napisał(a):

          > Gość portalu: Jerzy Krajewski napisał(a):
          > (...)
          > > Może rozwiązaniem problemu fatalnych ulic w Markach byłoby rozpoczęcię prz
          > ez
          > > miasto Marki produkcji trelinki na własne potrzeby - czyli utwardzanie uli
          > c?
          > > Kryzys w budownictwie spowodował spadek cen cementu. A asfalt nie jest tan
          > i.
          > > Bezrobocie jest wysokie, więc tanich pracowników do układanie trelinki łat
          > wo
          > > można znaleźć.
          >
          > Na pewno trzeba szukac alternatywnych rozwiazan. Bez tego Marki nie odrobia
          > zapoznien, a nowi mieszkancy beda naplywac do innych gmin (nie mowiac o
          > ucieczce tych, ktorzy - wzbogaciwszy sie - beda przeprowadzac sie gdzie
          > indziej, majac dosc zycia w gliniastym blocie).
          > Chyba, ze nikogo to nie martwi. To tez jest mozliwe, bo jakis "Marek z Marek"
          > (podejrzewam, ze uzywa tez tu innych nickow) juz mi tu na forum powiedzial,
          bym
          >
          > nie sprowadzal do Marek zadnych nowych mieszkancow (mowil zreszta o nich i o
          > mnie per "smieci").
          > Zastanawialo mnie, dlaczego miasto nie probuje korzystac z rozwiazania, ktore
          > istnieje chyba juz od paru lat tzn. z tzw. "oplat adjacenckich". Wiem, ze
          moze
          > to byc niepopularne, bo mieszkancy byliby zobligowani do wniesienia wplaty z
          > tytulu wzrostu wartosci dzialki zwiazanego z budowa infrastruktury. Bodaj
          gmina
          >
          > Ursynow probowala juz egzekwowac oplaty adjacenckie i byly protesty - ktos
          wie,
          >
          > czy w koncu udalo sie to przeprowadzic? Moim zdaniem warto probowac - ja np.
          > bylbym gotow wplacic jakies 10.000 zl, gdyby moja ulica miala byc
          doprowadzona
          > do cywilizowanego stanu, co najmniej dwoch sasiadow w niezobowiazujacych
          > rozmowach mowilo o 5.000. Tylko cos takiego ciezko zorganizowac samodzielnie -

          > przeciez my pracujemy itd. Mysle, ze powinna sie w takie wspolne finansowanie
          > probowac wlaczac gmina, wykorzystujac chociazby wlasnie mechanizm oplat
          > adjacenckich.
          • Gość: Raffix Re: a oplaty adjacenckie? IP: *.braun.de 08.10.02, 15:05
            Gość portalu: Jerzy Krajewski napisał(a):
            (...)
            > Również część zamożnych nie będzie chciała się dokładać,
            > uważając, że ulice powinno utwardzić miasto.
            > Ja jestem jednak zwolennikiem wspierania takich sąsiedzkich inicjatyw przez
            > miasto. Jeżeli odda Pan,Panie Raffix, na mnie głos, jest szansa, że wspólnie
            > utwardzimy ulicę, przy której Pan mieszka.

            Co do glosu, to jeszcze nie zdecydowalem - nie dam sie podejsc poprzez
            obietnice rozwiazania problemu tylko mojej ulicy :-)
            Co do zamoznych, ktorzy nie chca dokladac sie do drog - wlasnie od tego jest
            mechanizm oplat adjacenckich, by te oplate w majestacie prawa pobrac. Swoja
            droga, takich ludzi nie rozumiem w ogole. Wolaja, ze "to miasto powinno
            zbudowac droge", wiec wola taplac sie w blocie, nawet jesli byloby ich stac na
            znaczacy wklad w inwestycje.
            • Gość: Jerzy Krajewski Re: a oplaty adjacenckie? IP: *.marketingserwis.pl 08.10.02, 15:17

              > Co do zamoznych, ktorzy nie chca dokladac sie do drog - wlasnie od tego jest
              > mechanizm oplat adjacenckich, by te oplate w majestacie prawa pobrac. Swoja
              > droga, takich ludzi nie rozumiem w ogole. Wolaja, ze "to miasto powinno
              > zbudowac droge", wiec wola taplac sie w blocie, nawet jesli byloby ich stac
              na
              > znaczacy wklad w inwestycje.


              Ja też takich ludzi nie rozumiem, ale jest ich sporo i taplają się w błocie.
      • Gość: Lena Re: Koncepcja inwestowania w Markach - pytanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.10.02, 15:54
        Szanowny Panie Krajewski!
        W Markach są także wielbiciele asfaltu, którzy wiele by dali za to, aby przejść
        przez swoją ulicę "suchą nogą". Dobrze by było, gdyby ich marzenie zostało
        zrealizowane, więc jeżeli zostanie Pan Burmistrzem - może się uda. Liczymy na
        to, a jak nie to chociaż może załatwi Pan mieszkańcom tę trelinkę, którą sam
        Pan tak łatwo zdobył. Podejrzewam,że zdobedzie Pan przez to wielu zwolenników.
        Pozdrawiam.
    • Gość: Matrix Re: Koncepcja inwestowania w Markach - pytanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.10.02, 15:20
      Wprowadzenie opłaty adiacenckiej zobowiązuje wszystkich mieszkańców niezależnie
      od możliwości finansowych do wnoszenia stałych opłat uzależnionych od wartości
      posiadanych nieruchomości. Jest zabieg bardzo ryzykowny, który do tej pory nie
      sprawdził się w żadnej gminie. Co to znaczy wspieranie inicjatyw lokalnych?
      Zawsze jest ograniczona pula pieniędzy. Wydając te środki na taką pomoc, musimy
      pogodzić się z faktem, że nie zrobimy czegoś w innym miejscu. Jeżeli pomożemy
      bogatszym, którzy dołożą się do budowy infrastruktury to skrzywdzimy mniej
      zamożnych, którzy będą musieli długo czekać na swoją kolejkę. Co z tym zrobić?
      • Gość: Raffix Re: do Matrix'a IP: *.braun.de 08.10.02, 17:42
        Gosc portalu: Matrix napisal(a):
        > Wprowadzenie oplaty adiacenckiej zobowiazuje wszystkich mieszkanców
        > niezaleznie od mozliwosci finansowych do wnoszenia stalych oplat
        > uzaleznionych od wartosci posiadanych nieruchomosci. Jest zabieg bardzo
        > ryzykowny, który do tej pory nie sprawdzil sie w zadnej gminie.
        To jest niestety racja - sprawa nie jest prosta a na pewno jest niepopularna.
        Czy nie ma np. mozliwosci prawnej zaniechania poboru oplaty od mieszkancow
        znajdujacych sie w szczegolnie trudnej sytuacji finansowej? Chociaz - z drugiej
        strony - wielu ludzi posiadajacych domy zapewne byloby stac na wniesienie tej
        oplaty.

        > Co to znaczy wspieranie inicjatyw lokalnych? Zawsze jest ograniczona pula
        > pieniedzy. Wydajac te srodki na taka pomoc, musimy pogodzic sie z faktem, ze
        > nie zrobimy czegos w innym miejscu. Jezeli pomozemy bogatszym, którzy doloza
        > sie do budowy infrastruktury to skrzywdzimy mniej zamoznych, którzy beda
        > musieli dlugo czekac na swoja kolejke. Co z tym zrobic?
        Nie znam jeszcze dobrze Marek, ale prawdopodobnie na wiekszosci ulic mieszkaja
        zarowno mniej jak i bardziej zamozni ludzie. Totez nie chodzi mi o budowanie
        infrastruktury w jednym miejscu kosztem innego a raczej o przyspieszenie jej
        budowy przy zaangazowaniu w to mieszkancow. I o znalezienie sposobu, by nie
        czekac z doprowadzaniem nawierzchni do porzadku na zakonczenie budowy
        kanalizacji. Nie mam oczywiscie gotowych rozwiazan ale uwazam, ze szukac ich
        trzeba.
        Nie wiem, czy sa na to ramy prawne ale w tym obszarze wieksza wspolpraca gminy
        z mieszkancami moglaby przyniesc jakies efekty. Na mojej ulicy mieszkancy
        praktycznie samodzielnie sfinansowali budowe sieci energetycznej, mieli duzy
        udzial w budowie sieci gazowej i prawdopodobnie pewna czesc dolozylaby sie do
        budowy drogi. Tylko, ze bez pomocy organizacyjnej gminy odbywa sie to tak, ze
        kazdy (takze ja) sypie ciezarowki gruzu przy swojej posesji, co tez troche
        kosztuje. Gruz ten i tak wtapia sie w gline. Nikt tych dzialan nie koordynuje,
        nie istnieje projekt ulicy, nie wiadomo jak wysoko mozna ten gruz usypac. Wiem,
        ze w Markach jest wiele takich ulic.
        Jesli taki stan mialby trwac do zakonczenia budowy kanalizacji (czyli
        przyszlosc nieokreslona), to troche trace entuzjazm.
        • gaja01 Re: 08.10.02, 20:24
          Przez chwilę sobie pomyślałam, czy by się nie dało wody prowadzić pod
          chodnikiem? Przecież tak na prawdę miejsc, gdzie trzeba pruś jezdnię jest
          niewiele. Poza tym są takie sprzęty co się "kret" nazywają. Nie znam się na tym.
          Co się zaś tyczy wspólnych inicjatyw, czterech lokatorów (włącznie ze mną) ma
          zasilanie pociągnięte tym samym kablem z transformatora. Kabel jest stary,
          aluminiowy ... jego wymiana kosztowałaby jakieś ... no maximum 500 zł. To jest
          po 125 zł. na rodzinę. Ale moi sąsiedzi wolą jak im lodówka trzeszczy i światło
          miga.
        • gaja01 Re: 08.10.02, 20:24
          Przez chwilę sobie pomyślałam, czy by się nie dało wody prowadzić pod
          chodnikiem? Przecież tak na prawdę miejsc, gdzie trzeba pruś jezdnię jest
          niewiele. Poza tym są takie sprzęty co się "kret" nazywają. Nie znam się na tym.
          Co się zaś tyczy wspólnych inicjatyw, czterech lokatorów (włącznie ze mną) ma
          zasilanie pociągnięte tym samym kablem z transformatora. Kabel jest stary,
          aluminiowy ... jego wymiana kosztowałaby jakieś ... no maximum 500 zł. To jest
          po 125 zł. na rodzinę. Ale moi sąsiedzi wolą jak im lodówka trzeszczy i światło
          miga.
        • gaja01 Re: 08.10.02, 20:25
          Przez chwilę sobie pomyślałam, czy by się nie dało wody prowadzić pod
          chodnikiem? Przecież tak na prawdę miejsc, gdzie trzeba pruś jezdnię jest
          niewiele. Poza tym są takie sprzęty co się "kret" nazywają. Nie znam się na tym.
          Co się zaś tyczy wspólnych inicjatyw, czterech lokatorów (włącznie ze mną) ma
          zasilanie pociągnięte tym samym kablem z transformatora. Kabel jest stary,
          aluminiowy ... jego wymiana kosztowałaby jakieś ... no maximum 500 zł. To jest
          po 125 zł. na rodzinę. Ale moi sąsiedzi wolą jak im lodówka trzeszczy i światło
          miga.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka