logan.marki
07.11.06, 16:53
Czy walka wyborcza w Markach ma jakieś granice?
Dzisiaj mieszkańcy osiedla przy Mieszka I dosłownie osłupieli ze zdziwienia,
jak zobaczyli na swoich klatkach, pozapinane za szklanymi gablotami należącymi
do spółdzielni, a służącymi do wywieszania ogłoszeń – plakaty wyborcze
kandydatów Mareckiego Stowarzyszenia Gospodarczego.
Nie będę relacjonował reakcji części mieszkańców, gdyż nie nadaje się do
cytowania publicznego.
Otóż już dzisiaj jeden z kandydatów jaki się ogłasza w taki sposób został
kilka razy zaczepiony przez zbulwersowanych mieszkańców, którzy żądają zdjęcia
plakatów z gablot spółdzielni.
Także z tego co wiem są osoby które planują jechać do Prezesa Spółdzielni w
tej sprawie.
Ale nie to jest najgorsze – ludzie mówią, iż na znak protestu nie pójdą w
najbliższa niedzielę na wybory. Rozmawiałem z 6 moimi sąsiadami z mojej klatki
(na 10 mieszkań), i każdy mówi że po tym co dzisiaj zobaczyli już się im
wyborów odechciało, i ich noga w lokalu wyborczym nie postanie.
W innych blokach są podobne reakcje.
Ja także mam wątpliwości czy iść na wybory – jak tacy ludzie, którzy
wykorzystują pełnione funkcje w spółdzielni wykorzystują je do własnych celów
wyborczych mają czelność kandydować, to po jakiego diabła głosować?