kawo-szka To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 13.07.10, 00:10 Ech, dziewczyny.. kiedy tak tu sobie zaglądam, podczytuję Was i szykuję obiecaną stronę o porodach domowych - to czuję momentami ukłucia zazdrosnych igiełek w sercu - że Wam się udało, że dzieciątka się poobracały główkami w dół, że urodziłyście tak pięknie w Waszych bezpiecznych domach, że Wasze dzieci to jeszcze większe Cuda nad cudami.. Ja owszem, nadal i wciąż niezmiennie marzę o PD, ale wiadomo jak to jest po cesarce - więcej znaków zapytania, więcej niepewności i ryzyka.. ba, ja przecież nawet nie wiem czym jest prawdziwy poród naturalny.. a to że delikatnie rozkręcały się skurcze po pobudzeniu szyjki macicy, to moim zdaniem za mało.. nie wiem, co znaczy oddychać między skurczami.. jak bolą skurcze parte.. nie wiem nawet co czuje kobiece ciało.. ile moje byłoby w stanie znieść.., no i samo planowanie drugiego dziecka to już nie przelewki.. Ledwo pierwsze się pojawiło, a tu już i odpowiedzialność za jego los i zdrowie i opiekę.. ech.. Chcę Wam powiedzieć, że po cesarce cierpiałam fizycznie ponad miesiąc czasu potrzebując rehabilitantki by móc się normalnie poruszać. W dodatku teraz jestem tak przemęczona, że jedyną formą podniety, wręcz orgazmem wielokrotnym nazwałabym te z rzadka pojawiające się 5-6 godzin przespanych w jednym, nieprzerwanym ciągu.. z resztą.. nawet gdybym miała siły - to mam nieustannie nawracającą grzybicę a gdzie tam ochota na seks z mężem szczególnie biorąc pod uwagę ból jaki wówczas odczuwam martwię się tym.. Ech.. wybaczcie mi ten post.. Odpowiedz Link
kaakaa Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 13.07.10, 00:33 A marudź sobie i nawet nam możesz pomarudzić, nie tylko sobie Czasem człowiek musi sobie ulać dla zdrowia psychicznego. A względem grzybicy, to cóś mi się zdaje, że czas temu jakiś dużo pisałam o sposobach na nią, tylko nie pamiętam, czy na forum, czy którejś dziewczynie na priva... Tak czy inaczej, warto rozważyć z domowych metod, przede wszystkim: * odstawienie cukru (włącznie ze słodkimi owocami, przynajmniej na jakiś czas) * zadbanie o właściwą florę bakteryjną (np. feminella vagi C tudzież inny lactovaginal) * wietrzenie, czyli bieganie w spódnicy (po domu najlepiej bez majtek) i używanie wyłącznie przewiewnej bielizny (żadne nowoczesne elastyczne materiały, tylko 100% natura) W kwestii strony - czekam z nieierpliwością na jakieś szczegóły. W kwestii kolejnego porodu - wszystko przed Tobą. Może to doświadczenie z cc i cierpieniami po nim było Ci do czegoś potrzebne? Może dzięki temu stanie się coś dobrego? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 13.07.10, 09:23 Doskonale Cię rozumiem. Daj sobie troszkę czasu. Fizycznie na pewno dojdziesz wkrótce do siebie. Ja po pierwszej ciąży też długo nie miałam ochoty na fizyczną bliskość, zwłaszcza, że każdy ruch, pieszczota powodowały ból blizny, brzucha. Moje "obce" piersi też nie bardzo mi się przez dłuższy czas kojarzyły erotycznie. Myślę, że każda kobieta po porodzie czuje się nieco nieswojo w swoim ciele, a po operacji jest chyba jeszcze trudniej. Ale to z czasem mija. Ja prawie od razu bardzo chciałam mieć drugie dziecko, ale rozsądek kazał trochę poczekać. I tak z planowanych 4 lat różnicy zrobiło się nieco ponad dwa lata Ta potrzeba była silniejsza, zwłaszcza kiedy wróciłam do pracy. Co do sfery psychicznej, to wydawało mi się, że jakoś udało mi się pogodzić z przeszłością, ale teraz w trzeciej ciąży to wraca jak koszmar, który nade mną wisi. Mam nadzieję, podobnie jak zasugerowała kaaka, że te doświadczenia były mi w jakimś sensie potrzebne. Przedtem pragnęłam tylko szybkiego, bezpiecznego (szpitalnego) porodu i jak najszybszego wyjścia do domu. "Dzięki" mojej traumie zainteresowałam się tematyką porodów domowych, dowiedziałam się, między innymi dzięki temu forum, jak głębokim w sensie psychicznym i fizycznym, tak pierwotnie kobiecym doświadczeniem może być poród. Żywię głęboką nadzieję, że ta świadomość pomoże mi przeżyć głębiej czekający mnie poród nawet jeśli będzie się on musiał (oby tylko końcówka) odbywać w warunkach szpitalnych. I tego także Tobie z całego serca życzę. Odpowiedz Link
hortensjaaaa Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 13.07.10, 10:01 Narzekaj narzekaj... może nie piszę tu za często i wpadam kiedy mam fazy na myśl o kolejnym dziecku... ale wtedy to już czytuje tu wszystko od deski do deski... Pierwszy poród chciałam odbyć w domu i jak mi lekarz odradzał (słynny Pan D. z Poznania, któremu jakoś mocno ufam) to stwierdziliśmy z mężem no dobrze - będzie szpital. Ale dzisiaj wiem że już żadnego więcej dziecka nie urodzę w szpitalu, bo to lekki koszmar był (kleszcze, naciskanie brzucha już nie wspominając o tłumie ludzi i atmosferze panującej wokoło). Po tym wszystkim w ogóle nie miałam ochoty na nic, ale na szczęście minął jakiś czas, i już było ok. Dzisiaj minął rok od porodu i już jest OK Za jakiś czas będzie dobrze, zobaczysz ! Trzymam kciuki za to ! Odpowiedz Link
kaeira Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 13.07.10, 10:44 kawo-szka napisała: > wiadomo jak to jest po cesarce - więcej znaków zapytania, więcej niepewności i ryzyka.. Ale pamiętaj, że te znaki zapytania i niepewności to w ogromnej mierze kwestia uprzedzeń i praktyk lekarskich, nie rzeczywistych spraw. > ba, ja przecież nawet nie wiem czym jest prawdziwy poród naturalny.. [...] > nie wiem nawet co czuje kobiece ciało.. ile moje byłoby w stanie znieść.. Wiesz co - to naprawdę ma (może mieć) małe znaczenie. Ja miałam poród naturalny (w sensie skurcze, do rozwarcia 8) przez 24h, i myślałam, że wiem mniej więcej czego się spodziewać. A tu gucio - poród zupełnie nieporównywalny, siła bólu nieporównywalna, reakcje całego organizmu zupełnie inne; pierwszy poród, choć długi i męczący, kompletnie nie przygotował mniej na horrorek za drugim razem. Odpowiedz Link
gos85 Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 14.07.10, 00:20 Kawoszka..chciałabym Cie wesprzeć jakoś.. z czasem będzie lepiej.. z samopoczuciem poporodowym i z sexem też Ja swoją cesarkę przerabiałam rok..dopiero niedawno przestałam sę dręczyć chociaż oczywiście w tyle głowy mam ciągle "a może nie powinnam była się zgodzić na wywoływanie..", "a może powinnam zrobić coś inaczej.." Marzę o porodzie domowym..mimo wszystko.. i wierzę że się uda zazdrosne igiełki mnie kują, też, nie ukrywam ale zobaczysz..te piękne chwile będą i Twoim udziałem, a na razie zbieraj siły, przespane noce też się pojawią z czasem Trzymam kciuki za Ciebie i przytulam wirtualnie Odpowiedz Link
anathe0 Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 14.07.10, 08:49 >to mam nieustannie nawracającą grzyb > icę a gdzie tam ochota na seks z mężem szczególnie biorąc pod uwagę ból j > aki wówczas odczuwam martwię się tym.. hej, a robisz coś z tym grzybkiem? posiew, leczenie partnera, łykanie lacibios femina profilaktyczne, ograniczenie cukru w diecie? jak nie, to warto takie rzeczy zrobić plus badania hormonalne i cukru we krwi wiem, jaka grzybica jest uciążliwa, bo sama miałam z nią duży problem Odpowiedz Link
sugarxxx Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 14.07.10, 15:51 Kawoszko, mi na takie problemy (infekcje pochwy) pomogła, o zgrozo! szczepionka. nazywa się solcotrichovac, podobno wycofana z rynku. I słusznie, bo co by ginekolodzy i firmy farmaceutyczne robiły? a tak to leczą te kobiety latami i biznes się kręci. Od 7 lat nie mam najmniejszego problemu z infekcjami. Podobno występuje pod innymi nazwami w innych krajach. Trzeba poszukać w necie. A w ogóle to pomyślałam o Tobie ostatnio bo przeczytałam, że jednego lekarza we Wrocławiu oskarżyli o łapownictwo (m.in. wyłudzanie pieniędzy za cesarki) i inne przewinienia. Czy to nie Twój "ulubieniec"? Odpowiedz Link
kaakaa Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 14.07.10, 17:30 Ta szczepionka jest p/rzęsistkowicy (ew. innym problemom bakteryjnym). Ponoć zdarza się, że lekarze zalecają przy infekcjach grzybiczych ale obawiam się, że nie musi być skuteczna, bo jej mechanizm działania polega na wzmocnieniu wzrostu prawidłowych pałeczek w pochwie a przy grzybycy mogą one być prawidłowe i koegzystować z grzybem. Wtedy na plaster taka szczepionka BTW, ponoć jest dostęna w Niemczech i Szwajcarii. Odpowiedz Link
kawo-szka Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 15.07.10, 11:33 Kochane, dziękuję Wam Za wyrozumiałość, wsparcie i rady Kaakaa - co do ograniczenia cukrów.. fajna teoria, ale dla mnie ta praktyka to zabójstwo - jestem na diecie bezbiałkowej - miałabym pozbawić się jedynej dawki energii? Nie dam rady... i tak już momentami ledwo ciągnę.. A tak w ogóle sprawdź pocztę - wysyłam Ci coś w sprawie strony o porodach domowych Odpowiedz Link
kaakaa Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 15.07.10, 12:08 Kawo-szka - chodzi o cukry proste wyłącznie. Węglowodany złożone (kasze, pieczywo, makarony) można do woli. Grzybki (i inne paskudztwa) uwielbiają słodycze, niestety Odpowiedz Link
kawo-szka Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 15.07.10, 12:15 Czyli odpada cukrowanie herbaty i słodycze? Owoce też? Na jak długo powinnam je wszystkie odstawić? Przecież jest lato, buuuuu.... wiem, wiem.. narzekam okropnie.. Kaakaa - maila dostałaś? Odpowiedz Link
kaakaa Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 15.07.10, 13:09 Maila dostałam, odebrałam, przejrzałam link, odpisałam Ale ja pracowita jestem Narzekać możesz sobie do woli - to leży w kobiecej naturze, też sobie lubię ponarzekać, więc rozumiem... Odstawić trzeba przede wszystkim cukier rafinowany, czyli słodzenie herbaty, słodzone napoje, słodycze, ciasta, lody, jogurty owocowe, słodkie serki itp. W trudnych sytuacjach warto też całkowicie zrezygnować ze słodkich owoców (winogrona, gruszki, morele, banany itp.) i miodu. A na jak długo? To zależy. Jeśli akurat masz infekcję, to trzeba odstawić (sugeruję wraz z owocami i miodem) aż do skutku i jeszcze trochę (np. tydzień) dłużej. Jeśli ma to być działanie prewencyjne, to z owocami bym nie przesadzała ale cukier rafinowany sugerowałabym odstawić na... zawsze On, generalnie, jest niezdrowy bardzo. Warto się przestawić na niesłodzone picie - woda albo niesłodzone herbatki (ziołowe/owocowe) tudzież niesłodzony kompot z owoców. Jako osobnik wychowany jeszcze na haśle "cukier krzepi" i żywiony cukrem od bardzo wczesnej młodości, wiem, co to znaczy być uzależnioną od cukru i jak bardzo trudno z niego zrezygnować Wiem jednak również, że wszystko jest kwestią odpowiedniej motywacji Odpowiedz Link
ramje Re: To ja sobie pomarudzę troszeczkę, mogę..? 15.07.10, 16:16 Kochana nie wiem co napisać, bo nie chcę pisac Ci jakichś dyrdymałów, ale wiedz, że uważam Cię za bardzo dzielną kobietę, wierze że przetrzymasz trudne momenty i często jestem przy Tobie myślami. Serdecznie pozdrawiam Odpowiedz Link