Dodaj do ulubionych

Strach przed porodem, czy miałyście?

07.08.10, 21:29
Tak sie zastanawiam czy to normalne czy nie.
Otóż jak nic mnie nie boli i czuje sie ok to bardzo chce rodzić.
Ale jak zaczynają mnie męczyć jakieś bóle (cos jak na miesiaczkę) i dziś
wieczorem odszedł mi czop z domieszką krwi to jakoś tak zaczynam odczuwac
niepokój.
Nie pamietam jak to było przy moich dwóch chłopakach.
Ale czy to normalne? wydawało mi sie że jak czekam na wymarzony poród w domu
to jak cos sie zacznie kroić to bede odczuwała tylko spokój i podekscytowanie
ze juz niedługo zobaczę małą.
a tu taka niespodzianka. Juz nawet sie zaczęłam zastanawiać czy przez ten
niepokój (dokładnie to chodzi o to ze bedzie cholera bolało i całe późniejsze
aktrakcje) to sama sobie nie blokuje akcji porodowej?
Czy to mozliwe?
Teraz przeczytałam że wyszło dosyć chaotycznie ale juz nie bede poprawiać bo
jakoś tak dziwnie mi sie "dusza telepie".
Obserwuj wątek
    • anionka Re: Strach przed porodem, czy miałyście? 08.08.10, 00:29
      Ja rodziłam tylko raz, porodu bałam się przez niemal całą ciążę, ale
      właśnie z pierwszymi skurczami mi przeszło - górę wzięło
      zaciekawienie - 'jak to tak naprawdę jest z tymi porodami? dawać mi
      tu te atrakcje'.

      Jestem przekonana, że teraz, bogatsza o tę wiedzę, oczekiwanie na
      kolejny poród przeżywałabym podobnie jak Ty. wink

      A poza tym pewnie jeszcze bardzo Ci zależy, żeby on był taki jak go
      sobie wymarzyłaś.

      Wydaje mi się, że takie niepokoje są naturalną cechą oczekiwania,
      zapewne znikną bezszelestnie kiedy się już akcja na dobre rozkręci.

      Mi pomaga w tego typu sytuacjach takie spokojne przyjrzenie się -
      czego tak naprawdę się obawiam i 'przepracowanie' tego
      sobie. Np. bałam się, że spanikuję wobec bólu - obmyśliłam parę
      strategii na tę ewentualność (wcisnę sobie w myślach
      przycisk 'rewind' i cofnę się do momentu sprzed paniki albo będę
      dzielić czas, czyli zamiast myśleć 'nie wytrzymam' będę
      oszacowywać: 'wytrzymam jeszcze 15 sekund' itd itp).
      Zwykle mnie to uspokajało. Czasem już samo wypunktowanie
      sedna/źródła lęku.

      Pomagało mi też skupienie się na czekającej mnie nagrodzie: to
      ciepłe sprężyste ciałko na moim brzuchu, pierwsze spojrzenie w oczy.


      A czy to blokuje Twoją akcję porodową - tylko Ty sama możesz to
      wiedzieć. Z teorii wiemy, że to jest możliwe. Może maleństwo czekać
      na Twoją pełną gotowość i wewnętrzną zgodę.


      A w tych porodach najfaniesze jest to, że nie trwają wiecznie i
      zawsze kończą się Cudem Narodzin.

      Więc rozprawiaj się prędziutko ze zmorkami, skoro Córka ante
      portas! smile


      • kawo-szka Re: Strach przed porodem, czy miałyście? 08.08.10, 12:34
        Anionka - super napisane smile Brawo! Czytając Twoje słowa to jakby słyszeć swoje własne, które układały mi się wczoraj w głowie, gdy tylko przeczytałam o strachu Eps. Wolałam jednak nie pisać tutaj nic, by nie posądzono mnie o głupie wymądrzanie się i to w momencie, gdy sama nie rodziłam (jestem tzw. "cesarzowa") smile Dlatego cieszę się, że to Ty,Anionka napisałaś to, co napisałaś - fajnie mądra z Ciebie osóbka smile

        Ja co prawda także się bałam, ale mój strach był zupełnie inny i powodowany totalnie innymi czynnikami, natomiast przepracowanie swoich demonów - to faktycznie najlepsze, co można teraz zrobić.

        No, ale już nic więcej nie powiem smile
        Trzymam kciuki, Eps, za dobry poród! smile
        • annairam Re: Strach przed porodem, czy miałyście? 08.08.10, 13:02
          Przed pierwszym porodem prawie nie czułam strachu - tylko niczym nie podparty
          lęk o zdrowie Małej. Przez ostatni miesiąc codziennie jednak marzyłam by
          nareszcie się zaczęło.
          Przed drugim porodem bałam się bardzo. Najpierw opanowywały mnie koszmary z
          powodu traumy poprzedniego. Przygotowywałam się skrupulatnie.Już wszystko miałam
          w głowie i w ciele przepracowane ile się dało. Osiągnęłam spokój. Wtedy okazało
          się, że dziecko jest ułożone miednicowo. Synek bardzo się ruszał i miał dużo
          miejsca. Kilka razy zmieniał pozycję o 180 stopni. Po prawdzie, doprowadzało
          mnie to do histerii, łez i czarnowidztwa. W końcu byłam bardzo zdeterminowana
          rodzić sn. Pogodziłam się z sytuacją. "Przepracowałam" swoje lęki o Malucha i
          oswoiłam ewentualność cesarki. Około 2 tygodni przed porodem psychicznie byłam
          otwarta na to, że urodzę smile. Synek sprawił nam wielką i nieoczekiwaną
          niespodziankę kiedy dzień przez "wyjściem" odwrócił się głową w dół. Podczas
          samego porodu zupełnie się nie lękałam oprócz jednego momentu. Spięłam się na
          samej końcówce. Dopadło mnie przerażenie na myśl, że pęknie okropna blizna po
          nacięciu z poprzedniego razu. Nie mogłam się rozluźnić. Na szczęście wszystko
          skończyło się dobrze.

          Trzymam kciuki, żeby i Tobie udało się oswoić wszystko co Ci przeszkadza. Mi
          bardzo pomagało szczere odpowiedzenie sobie na pytanie czego się właściwie boję.
          Dokładnie tak jak pisała Anioka.
          • oldzinka Re: Strach przed porodem, czy miałyście? 08.08.10, 17:56
            Ja właściwie porodu się nie bałam dopóki miałam nadzieję, że odbędzie się on w
            domu. Wyczekiwałam z tęsknotą każdego skurczyku. Dopiero jak trafiłam do
            szpitala zaczęłam się bać, chociaż bardziej szpitalnej rutyny niż samego porodu.
            Teraz jak patrzę na to z perspektywy lat, to wydaje mi się, że moje szalone
            pragnienie urodzenia dziecka maskowało pewne lęki, które przycupnęły sobie
            cichutko w podświadomości.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka