Dodaj do ulubionych

to, co mamy w kosmetykach

21.01.12, 11:45
Przyznaję, nie bardzo wierzyłam w teorie spiskowe, jak mi się wydawało, co tam w tych kremach nie ma, ale jakoś tak zaczęłam się interesować składem, czytaniem etykiet etc. Tu na forum pojawiały się czasem różne posty nt. szkodliwości różnych kosmetyków dla dzieci, Juleg próbowała mnie oświecić, że jednak ekorzeczy mają sens (raczej ciężko jej to szłowink), sama zauważyłam kolosalną różnicę jedząc warzywa od Pana Ziółko między jego plonami, a tym, co do tamtej pory kupowałam w sklepie. Do tego oczywiście niebo a ziemia pomiędzy jajkami czy kurczakami od moich teściów, a tym jajko- czy mięsnopodobnym produktem ze sklepu.
Od kilku dni chodzę po domu i siwieję, czytając skład kosmetykówuncertain
Tutaj jest cała Baza wiedzy, co ciekawe, te kosmetyki naprawdę działają i są fenomenalne:
www.phenome.eu/pl/main/baza-wiedzy-phenome/niebezpieczne-skladniki-w-kosmetykach
Ceny są wysokie, ale mieli i mają porządną wyprzedaż, nawet do -50% i -70%, także nie ma wyrzutów sumienia, że linkuję jakiś kosmoswink
A najbardziej mnie zaskoczyło, że marki, które powszechnie uważa się na naturalne, też w skadzie mają wiele skadników z tel listyuncertain The Body Shop, Yves Rocher, L'Occittane - no kurczę, myślałam, że skoro żel pod prysznic podchodzi pod stówę, to są w nim naprawdę naturalne, roślinne składniki. Przejrzałam też kosmetyki apteczne (Vichy, LRP, Iwostin, Lierac, Bioderma, Avene) - wszędzie to samosad Jedynie Sanoflore jest "czysty".
Nie wspomnę o markach takich jak Dove, Palmolive, Johnsons' Baby - jak zobaczyłam, to nie wierzyłam. Do tego szampony, kremy z wyższej półki napakowane silikonami.
Wiem, że wiele osób tutaj od dawna interesuje się składem tego, co kupuje w ogóle, nie tylko żywności - założyłam ten wątek, byście wpisywały swoje doświadczenia.
Obserwuj wątek
    • eps Re: to, co mamy w kosmetykach 21.01.12, 12:11
      ja temat jedzenia juz przerobiłam i np. kurczaków sklepowych nie jemy wcale. One smakują (jeśli tak można powiedzieć) inaczej niż kurczak z podwórka. U nas królują jajka od kury która dziobie na podwórku, dróg tez z podwórka który je normalne żarcie a nie soję modyfikowana genetycznie, warzywa tez z ogródka oj długo by pisać.
      Temat kosmetyków właśnie zaczynam poznawać i podpowiedzcie gdzie znajdę opisu do składu kosmetyków?
      kropkaa gdzie nalazłaś opisy? podaj proszę.
      --
      "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

      Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
      • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 21.01.12, 12:18
        Opisy są na opakowaniach - ale to zależy od firmy. Są np. tylko na tekturowych opakowaniach, a na butelkach nie - wyrzucasz pudełko i koniec. Są często na pojemnikach (najczęsciej wtedy, gdy nie ma dodatkowych otulaczy). Są czasem takie książeczki naklejone na pudełku i trzeba to oworzyć.
        Skład jest zawsze jako INCI, tylko oczywiście musisz mieć jakiś słownik, by Ci to cokolwiek powiedziało. Ja wycięłam sobie podstawy z opakowania i z tym latam po domuwink, a szczegóły zgłębiam w linku, który podałam.
        • eps Re: to, co mamy w kosmetykach 21.01.12, 14:36
          gdzie skład jest to ja wiem smile
          mi chodziło o przekład z "ich" na nasze.
          Nic mi nie mówi nazwał jakaś tam łacińska.

          --
          "Dzieci i szklanek w domu nigdy za wiele" by moja mama wink

          Dawid - 2006;Krystian - 2007; Zuza - 2010
          • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 21.01.12, 14:53
            smile
            Odpowiedziałam tak, bo ja np. zdziwiona byłam, że na niektórych rzeczach za chiny nie mogłam znaleźć INCIwink A coś mi się telepało, że obowiązek zamieszczania jest. Po czy "odkryłam" że bywa tylko na opakowaniu zewnetrznymwink Wcale nie było to dla mnie oczywistą oczywistością big_grin
            Jeśli chodzi o tłumaczenie, to ja się posiłkuję tym ze strony Phenome na razie.
            Najgorsze jest to, że taki np. silikon nie kojarzy się już z silikonem, gdy wystąpi pod nazwą ...methicone. Czy cała lista konserwantów synetycznych - jakby było conservantumwink, to bym wiedziała od razu, a tak?
          • 987ania Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 23:44
            Kosmetyki mam z Rossmana głównie, kiedyś próbowałam robić sama ale cierpliwości nie mam do tego. Mam kilka rzeczy, które ewidentnie szkodzą mojej cerze i staram się nie kupować kremów z tymi składnikami. Kosmetyki kupuję też w Lidlu jak są te eko, w zielarniach (fitomed), w hurtowniach kosmetycznych (apis). Myję w zmywarce, piorę w proszku bo po orzechach pranie cuchnie i umrę na raka jak całe nasze pokolenie. Pewnych rzeczy nie przeskoczę.

            Kto to jest pan Ziółko?
            • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 23.01.12, 09:41
              Ja też nie wierzę w orzechy piorące. Nie dlatego, że nie, tylko widziałam efekty prania w tym cudzie. Chyba deszczówka by doprała lepiejwink Zresztą dla mnie to nieporozumienie pranie w orzechach i używanie wybielacza do każdego prania, o jakim to połączeniu często się czyta.

              Gdy kiedyś poczytałam o jajkach fermowych, to chyba lepiej nie wiedzieć, jaka tam bomba lekowa jest. I nie są to bynajmniej witaminy.

              Pan Ziółko to rolnik spod Maciejowic, przyjeżdża do Warszawy ze swoim warzywami, a ma niesamowity asortyment. Teraz ich nie ma, byli do listopada, zjawią się wiosną. Mam jeszcze pomrożone leczo czy podwiędłe buraczki na balkonie i przypomina mi to kolorowe i smakowite lato. Ty masz i tak super plac, także luzik, ten "mój" Mirowski to taka przemysłówka, przysłowiowa baba czy chłop ze wsi od razu przeganiani przez SM.
    • fizula Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 00:27
      Ale z drugiej strony oni szalenie przesadzają.
      Jako niebezpieczną podają np. lanolinę czyli łój owczy.
      Niebezpieczny, bo może uczulać. Cóż, każdy produkt w takim kontekście jest niebezpieczny, bo może uczulać. Dla mnie np. niebezpieczny jest seler, orzechy laskowe. Czy to znaczy, że mam innych straszyć tymi produktami? Nie robię tego, bo nie mam w tym interesu, a ta "naturalna" firma ma interes, żeby nas straszyć okropnymi kosmetykami.
      Łój owczy zajadają już często noworodki, bo mamy lubią sobie grubo smarować popękane brodawki np. bepanthenem. Zazwyczaj zajadają się nim na zdrowie. Ja osobiście nie polecam, skoro równie dobry (jak nie lepszy) efekt daje smarowanie własnym pokarmem, ale wiele kobiet stosuje bez szwanku dla swoich dzieci.
      --
      Mam wsparcie
      Karmienie piersią powyżej roku
      • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 01:04
        Ale o lanolinie już dawno piszą, że jest bardzo alergizująca i kiedyś był odwrót od umieszczania jej w kosmetykach dziecięcych. Nie wiem jak teraz.
        U mnie akurat zainteresowanie chemią wyniknęło z tego, że dostałam okropnego uczulenia na rękach. Popękane, suche, lekko wypukłe plamy, bolące, piekące, czerwone. Coś jak AZS. Szukałam nowego płynu do naczyń i stanęło na rękawiczkach. Okazało się, że nie tylko ja mam takie problemy z rękami, wiele dziewczyn na Zakupach pisało, że znają mój problem z autopsji. No i pomyślałam, że skoro tak to na skórę rąk działa, to przecież nie służy również żołądkowi. Jemy te płyny, proszki, odkamieniacze.
        Potem szukałam czegoś do twarzy - a tam wszędzie silikony. A mnie nie chodzi o to, by twarz była miła w dotyku, bo śliska i gładka, tylko, żeby skóra była poprawiona na dłużej.
        W ogóle ostatni cały czas tylko rak i rak, zmarła Irena Jarocka, Jerzy Stuhr wygląda jak wygląda, mam wrażenie, że źle jem, nie dbam o siebie, wcieram w siebie jakieś PEG i inne SLSy i cała jestem jakimś dzinym chemicznym tworemuncertain
        • ph78 Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 17:42
          Lanolina podrażniała/alergizowała, gdy nie była odpowiednio oczyszczona (czyli drażniące były raczej zanieczyszczenia). Teraz czysta lanolina uważana jest za bezpieczną.

          Kupiłam opakowanie za śmieszne sumy w sklepie internetowym z biochemią/naturalnymi składnikami kosmetyków, gdzie się zazwyczaj zaopatrzam w produkty do kręcenia własnych cudów i wystarczy mi chyba do końca życia smile) Chociaż stosuję głównie do wełny - ale także tej, która ma kontakt ze skórą dziecka.
    • stukostrach-jeden Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 13:09
      Nic nowego nie odkryłaś wink na urodzie wątki sa od dawna
      W kosmetykach sklepowych jest syf zwłaszcza J&J, po którym dzieci mają dziwne wysypki.
      A firm produkujących dobre kosmetyki, bez sls, parabenów i innych jest dużo, a ich produkty sa znacznie tańsze.
      A czepianie sie lanoliny jest bez sensu, wiadomo ze nautralne= moze uczulić, ale uczuleni są niektórzy, a sama lanolina jest super.
      • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 22:18
        No właśnie ciekawa jestem gdzie są te kosmetyki, bo ja na razie zlokalizowałam dwie marki z przejrzanych opakowań kilkunastu. I bez promocji/wyprzedaży właściwie nie dla przeciętnego człeka.
        Szukałam ekologicznego płynu do mycia - 23 zł za litrową butelkę. Nie do przejścia, gdy Ludwik kosztuje 4.
        Kiedyś chodziłam do sklepu eko. Ceny oczywiście wyższe niż te same marki w innych punktach, a gdy kupiłam "eko" kaszę jaglaną z CHIN (nie zauważyłam przed płaceniem), stwierdziłam, że coś tu jest nie tak i zaprzestałam spacerów...
    • klarci Re: to, co mamy w kosmetykach 22.01.12, 18:22
      nie wiem, czy mogę robić reklamę, ale my używamy produktów Natural i OKO z BabyDream z Rossmana i jestem bardzo zadowolona. na wszystko eko nas nie stać.
      a środki czyszczące z lidla, do prania - orzechy smile
      • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 23.01.12, 09:54
        O Babydream słyszłam dużo dobrego, też kupuję, ale to dla dzieci głównie.

        Właśnie u nas jest taki problem, że w sklepach eko jest strasznie drogo. I nie piszę, by tak sobie popisać, wielokrotnie porównywałam ceny np. w Organic i Carrefourze, który jest za ścianą, głupia mąka z Młynów Wodnych różni się o kilkadziesiąt procent. Pomijam, że ja kupowałam w młynie po 1,50 za kg chlebowej, czyli kilkaset % mniej.
        Gdyby to było kilkanaście % więcej, ale nie wydam przecież np. ponad 2 dychy za płyn do mycia naczyń.
        Dla zainteresowanych zebrane o jedzeniu (pan, niestety, z rakiem przegrał):
        www.foodancer.com/
        • klarci Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 00:04
          a ja używam Baby Dream dla siebie też. co prawda głównie w ciąży, ale i teraz taki płyn do kąpieli, jako mydło w płynie super się sprawdza smile tylko szampon kiepsko mi włosy domywał. do brzuszka używałam oliwki eko. moja i syna pasta do zębów też jest eko. antyperspirantem jest 'kamień' z ecolife - super sprawa, a chyba wychodzi taniej niż dobry klasyczny.
    • juleg Re: to, co mamy w kosmetykach 23.01.12, 14:53

      -- Tak, juz kilka lat temu przeszlam z cala rodzina na kosmetyki z certyfikatem ekologicznym, nigdy ńic mnie nie uczulilo, nawet nie zaszczypalo. Teraz duzo takich jest w przystepnych cenach, w rossmannie czy w leclercku, ceny naprawde 30 procent ńizsze od tych w eko sklepach a jakosc bardzo ok.

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
      www.pomoz-amelce.pl/
    • tofffi Re: to, co mamy w kosmetykach 24.01.12, 03:44
      Mi akurat lanolina bardzo dobrze robi na skórę - ale ja w ogóle nie mam skłonności do alergii i nic mnie nie rusza. Wazeliny używam non stop i nie zamierzam przestać, chociaż prawdą jest, że zachwalana przez wiele kosmetyczek parafina owszem, wygładza, ale i "dusi" skórę.
      Na ekologiczną żywność nie mam szans - w okolicy trzy warzywniaki, w których robią wielkie oczy jak pytam o ciecierzycę.
      Co do kosmetyków - moje dzieci traktuję mąką ziemniaczaną, olejkiem ze słodkich migdałów albo oliwą z oliwek i masłem na ewentualne odparzenia - sprawdza się rewelacyjnie. Wszelkie, niezależnie od firmy, oliwki, balsamy i takie tam dziecięce wysuszały im skórę, a najgorszy był bardzo nam polecany Oilatum - do kąpieli używamy krochmalu albo płatków owsianych albo mieszanki oliwy i mleka - działają idealnie.
      Orzechy mi nie dopierają, używam ich do prania rzeczy niezaplamionych - najczęściej pościeli i ręczników, albo do przepierki - wtedy jest ok.
      Siebie również traktuję naturalnymi środkami - kocham olejek ze słodkich migdałów - jest genialny absolutnie na wszystko, sam lub jako dodatek - na twarz, ręce, ciało, dla dzieci rewelacja! I dosyć szybko się wchłania.
      W ciąży smarowałam się mieszanką zrobioną z masła kakaowego, masła shea, olejku migdałowego, olejku jojoba i wit E, albo zwykłą oliwą z oliwek z dodatkiem wit E - po dwóch ciążach nie wiem co to rozstępy, choć uczciwie przyznaję, że tu akurat dosyć dużo mają do powiedzenia czynniki genetyczne i wyćwiczone mięśnie brzucha.

      Zaopatruję się na www.naturalne-piekno.pl - wychodzi mi o wiele taniej od kosmetyków sklepowych. I o wiele skuteczniej. Mają w ofercie płyn z orzechów piorących - jako szampon, mydło i środek do czyszczenia. Nie używałam, zatem nie mogę polecić, ale zamierzam się w najbliższym czasie skusić.
      • hortensjaaaa Re: to, co mamy w kosmetykach 24.01.12, 12:11
        Ja mam zboczenie prosto z rodzinnego domu i generalnie nic nie używam..wink

        Mój pierworodny spotkał płyn do kąpieli (Nivea, paskudztwo jak mnie przekonywała dermatolog), bo tatuś kupił jak miał jakiś 1 rok i 3 miesiące, do tego czasu był kąpany w wodzie bez niczego, a pupa myta mydłem (może powinnam poczytać co na tym mydle zwykłym "Kajtuś" się znajduję, ale to następnym razem jak kupię..)
        Jak myję naczynia, to unikam używania płynu -> mąż jak się ze mną ożenił to ciągle nade mną stał, żeby go używała, tongue_out a ja tylko do bardzo tłustych rzeczy używam, wolę więcej wody zużyć niż ruszyć płyn...
        Kremów nie używam, no chyba że bardzo zimno to wtedy wchodzi w grę Nivea, zwykła niebieska, czy ona też szkodzi, wie ktoś?

        A co do jedzenia, to polecam dowiedzieć się, kto w pracy przyjechał ze wsi smile My nie mamy rodziny na wsi, ale kolega męża z pracy jest ze wsi, przywozi jajka od swoich kur, swoje kury czasem, ziarno (mielę w domu na mąkę..) itd..

        Ale co byśmy nie robili, to i tak będziemy po śmierci świetnie zakonserwowani brrrr....
        --
        następny poród domowy! A jakże!!
        • ph78 Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 17:56
          Hortensjo, to następnym razem nie kupuj w ogóle Kajtusia, tylko od razu marsylskie czy BabyDream albo Alterrę z Rossmanna - i krem dla siebie przy okazji, bo Nivea nie jest wcale tym, czym producent chce, byśmy wierzyły, że jest sad
          • hortensjaaaa Re: to, co mamy w kosmetykach 26.01.12, 12:44
            ha, to muszę odkryć gdzie mam Rossmanna, bo nie bywam tam w ogóle..
            ale to mydło marsylskie naprawdę takie fajne?

            a może wiecie co ma mydło szare w sobie (takie z przed 50 lat) co najmniej, mam po babci i używam do plam przed praniem...
            --
            następny poród domowy! A jakże!!
            • ph78 Re: to, co mamy w kosmetykach 08.02.12, 21:48
              Dla mnie Rossmann jest the best - najbliżej i najtaniej, sprawdzone serie bardzo przyzwoitych kosmetyków.

              Marsylskie czy inne naturalne mydła roślinne (ja zawsze zamawiam jako souveniry z podróży i uwielbiam te ręcznie wyrabiane greckie czy tureckie mydła na lokalnych oliwach) są świetne, bo mają prosty skład, organiczne składniki, produkcję fair trade, nie mają głupich opakowań wiekszych niż masa produktu, nas nie drażnią... No i nie mają składników pochodzenia zwierzęcecgo (w odróżnieniu od szarego mydła czy białego jelenia), co dla mnie też jest ważne. Przypuszczam, że skład tego zabytkowego mydła może być podobny do Białego Jelenia:

              pl.wikipedia.org/wiki/Szare_myd%C5%82o
              • 987ania Re: to, co mamy w kosmetykach 09.02.12, 00:10
                Ja też jestem fanką Alterry i Rossmana. Mydło w kostce jako jedyne nie powoduje pęknięć skóry, balsam pod prysznic nie piecze a serie dla niemowląt do tej pory używam dla dziecięcia i dla siebie, of kors. Jak w Lidlu jest akcja eko kosmetyków, to też je bardzo polecam, jak dla mnie super.
                --
                - Czym się różni mózg od rozumu?
                - Mózg mają wszyscy.
                  • 987ania Re: to, co mamy w kosmetykach 09.02.12, 20:56
                    Chodziło mi o niebieski dziecięcy szampon nie eko.
                    P.S. Kiedyś Alterra szamponu wpadła mi kropelka do oka. Oka bolało mnie cały dzień i z takim jednym czerwonym chodziłam, więc on nie jest no more tears.
                    --
                    - Czym się różni mózg od rozumu?
                    - Mózg mają wszyscy.
                  • ph78 Re: to, co mamy w kosmetykach 16.02.12, 00:18
                    BabyDream - jest linia niebieska, zielona nagietkowa i biała dla wrażliwców.
                    Zdaje się, że są też produkty dla mam w ciąży - tam powinny być jakieś balsamy (ale nie testowałam).
                    U Rossmanna jest też spoko seria HiPP dla dzieci (płyn do mycia, szampon, super oliwka).

                    Też mam lidlowską Suhadę - żel pod prysznic i masło do ciała, skład OK, działanie OK, tylko zapach nie "mój" smile

      • kasiaimichael Re: to, co mamy w kosmetykach lanolina 24.01.12, 21:38
        Lanolina może uczulać jeśli nie jest z eko hodowanych owiec. Owce np w całym UK dwa razy w roku zanurza się w pestycydach, żeby nie miały pasożytów. Te pestycydy są tak silne ze podejrzewa się ze mogą powodować stwardnienie rozsiane, którego Szkocja ma największy odsetek na świecie (i najwięcej owiec przypadających na obywatela).
        --
        Kaśka
      • tofffi Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 03:53
        Ciekawa strona - ostatnio dostałam krem na rozstępy Palmer's, przeznaczony specjalnie dla kobiet w ciąży, sprawdziłam składniki - dość dużo w nim tych szkodliwych, żeby było śmieszniej, większość jest niewskazana w ciąży i w okresie laktacji. Ech, wracam do oliwy...
        • tintirinka Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 13:25
          Masakra te składniki toksyczne - jak przeczytałam to się złapałam za głowę!!!!
          Ja używam do pielęgnacji Małego i siebie olejku ze słodkich migdałów. Dla siebie też olejku kokosowego. Do kąpieli daję parę kropel mleka z piersi. Kąpiemy co parę dni. Nie stosuję żadnych kremów, żelów, oliwek itp.
          Środki piorące i myjące używamy z firmy Amway i niektórych kosmetyków też. Jestem zadowolona, ale muszę sprawdzić skład co tam dokładnie jest.
          • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 13:36
            Dziewczyny, ceny olejku migdałowego są jakieś wysokie, ja kupowałam w sklepie z azjatycką żywnością, taki:
            https://a01.cdn.a.pl/zdjecie-513024/ktc-olej-migdalowy-300ml-zm-Product2.jpg
            300 ml za +/- 18 zł; składu brak, używa któraś z Was czy to kolejna rzecz na chemii pędzona?
            • ph78 Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 17:48
              Kropkoo, hodowanie produktu do tłoczenia oleju w sposób bio a na chemii to jedno; a potem metoda wyciskania (najwięcej skarbów pozostaje po zimnym tłoczeniu, pierwszym - jak z oliwą extra virgin wink) i kwestia rafinowania. Także najprzyjemniejsze są oleje zimnotłoczone, nierafinowane, z eko-składników.

              Można je kupić w przyzwoitych cenach w sklepach internetowych, stacjonarnie Rossmann, HiPP, Weleda robią kosmetykia na bazie porządnych olejów (np. oliwka HiPP czy BabyDream to głównie olejek migdałowy bio, a cena przyjazna).
        • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 25.01.12, 13:25
          Mnie jeszcze dziwi jedna rzecz, mianowicie kosmetyki apteczne. Dlaczego tam jest tyle składników z listy na nie? Physiogel i Cetaphil do mycia twarzy - myślałam, że robię sobie dobrze, okazało się, że lista, choć krótka, oprócz wody, składa się z glikolu, 3 parabenów, SLS, syntetycznego zapachu; tylko jakieś 2 alkohole są ok. Przejrzałam w SuperPharmie INCI na pudełkach i nawet kosmetyki dla skóry atopowej, dla dzieci, są właściwie laboratorium chemicznym zamkniętym w tubce.
          Co do oliwy z oliwek - to w ub. tyg. donosili, że większość włoskiej i hiszpańskiej na export jest podrobiona...
          To która zakłada samowystarczalną ekofarmę?
      • tintirinka Re: to, co mamy w kosmetykach 26.01.12, 11:50
        Przed narodzinami kupiłam jeszcze płyn do kąpieli, talk do kąpieli i krem na odparzenia niemieckiej firmy TOPFER. Po składzie wygląda że jest ok, ale nie miałam czasu dokładnie sprawdzać. Jednak to dosyć drogie kosmetyki.
          • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 01.02.12, 14:01
            Obawiam się, że naprawdę.
            Daleka jestem od teorii spiskowych, ale firma ma wypracować zysk, a nie przejmować się wpływem żelu do mycia na twoją skórę. Przecież prezes i tak nie myje się specyfikiem za 5 zł więc jemu to wisi, że są tam pochodne ropy naftowej.
            Po podejściu Nestle do sprawy MOMu w "mięsku" dla niemowląt widać jak ich to martwi i boli, co wkładają do środka.
            Najgorsze jest to, że mam całe półki "lepszych" produktów typu The Body Shop dla dzieci czy L'Occitane, Avene czy Vichy 'bez parabenów', które są tak samo naszpikowane dziadostwem, jak zwykły marketowy produkt bez dorobionej otoczki i ideologii.
    • ph78 URTEKRAM 19.02.12, 23:10
      Teraz testujemy całą rodziną i na razie nam się podoba. Składy OK, działanie OK, ceny może trochę wyższe od przeciętnej. Pasta do zębów dla dzieci, mydło dla dzieci i żel pod prysznic.

      OT organizacyjny: Może w temacie odpowiedzi wpisujmy nazwę producenta, a potem osoby znające serię mogłyby dopisywać swoje wrażenia?
      • juleg Re: URTEKRAM 21.02.12, 19:55

        -- Spoko, balsamy, szampony, pasty przerobionewink
        A jakie macie perfumy? Póki co zakochałam się w eko kostce z biolandera biolander.com/produkty/pokaz/feniqia-perfumy-solidne-w-krysztale-ambra-60gr/

        Myślę też HONORÉ DES PRÉS o biolander.com/produkty/kategoria/wody-perfumowane/
        Póki co zamówiłam próbki w perfumeriismile


        https://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/9TLCEgKZrQDNjxSlKA.jpg
        www.pomoz-amelce.pl/
    • kropkaa Re: to, co mamy w kosmetykach 20.04.12, 20:48
      Otworzyli nowy "eko" sklep. Weszłam z ciekawości. Bardziej pod kątem kosmetyków/chemii niż jedzenia - myślę: fajnie! Pani zachwala mi "ekologiczny" krem, który pozawił ją plam na twarzy. Myślę sobie: no nieźle, wiem, że wbrew pozorom kosmetyki roślinne mogą dużo, ale że aż tak?! Patrzę na skad: silikony, parababeny, PEGi shockshockshock - w kosmetykach ekologicznych nie może być takich rzeczy! "Aaaa, widzi pani, bo ja nawet na skład nie patrzyłam..."
      • martika0 Re: to, co mamy w kosmetykach 08.10.13, 19:58
        dziewczyny nic Wam nie da rozszyfrowywanie składów INCI, tego składu nie pisze się tak łatwo. Wcale nie jest tak że wypisuje się tylko kolejno surowce których jest najwięcej. Owszem wypisuje się kolejno tylko te których kjest więcej niż 1% a te ponizej w kolejności dowolnej . Po 2 większość surowców kosmetycznych ma skład INCi 1-5 wyrazowy i teraz jak któryś surowiec powiedzmy stworzony jest z np. 3 składników to należy kazdy ten element wpisać w INCI kosmetyku osobno w zależności od jego zawartości %. Jeśli coś się powtarza to się tego nie wpisuje kilka razy.............. ogólnie nie ma opcji żebyście stworzyły sobie jakąś liste i z nią biegaly po sklepie bo i tak nic Wam to nie powie. A co do parabenów to kosmetyk może nie być nimi konserwowany ale surowce w składzie tego kosmetyku będą , mimo, że w ilości śladowej to w skłądzie go zaobaczycie i możecie niepotrzebnie się zniechęcić (jego zawartość w tej sytuacji może wynosić np. 0,0005%)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka