gos85
04.12.12, 16:15
W marcu 2009 urodził się Szymek, poród był wywoływany w 42 tygodniu (chociaż moim zdaniem termin był tydzień później niż ten w karcie wpisany..ale same wiecie..) , z zamkniętej cofniętej szyjki itd. najpierw prostaglandyny a potem oxy, jeszcze Szymkowi zaczęło spadać tętno zanim ja zaczęłam się rozwierać, więc to cięcie dosyć szybko zrobione.
Wody były zielone, ale te przed główką jeszcze czyste.
Wcześniej kilka dni spędziłam na patologii ciąży widząc jak rutynowo się do tych indukcji podchodzi...
No a teraz jestem w 40 tygodniu, termin wg usg był wczoraj i on jest zgodny z wyliczonym przeze mnie, om podałam na wszelki wypadek nieco później niż faktycznie była i w karcie wpisany jest 8.12 więc jeszcze kilka dni zapasu mam,
okazuje się że dobrze zrobiłam, bo procedura po cięciu jak się okazuje jest taka, że zaraz po terminie chcą przyjmować do szpitala i indukować poród ..(chociaż nawet ptg nie zaleca...?)
Trochę mnie to złości bo całą ciążę nic o tym dr nie wspominała a dowiedziałam się rozmawiając jakiś czas temu ze znajomą położną.. no i okazuje się że faktycznie..
po 38 tyg mnie doktor skierowała na ktg, byłam w czwartek, miałam też usg dla oceny blizny i masy ( z tym niezwykle precyzyjnym odchyleniem +/- 15%

) no i jest wszystko okej, cała ciąża prawidłowo przebiegała, leków żadnych (oprócz żurawitu i na chwile jakiegoś żelaza), dziecko ma ok 3600, pierwsze ważyło 3000 więc nie spodziewam się teraz 4kilo raczej

ja się dobrze czuję poza ogólną ociężałością no ale to raczej nic dziwnego i trochę mam wyższe ciśnienie ale 130/70 co już obgadywałyśmy w wątku ostraszeniu ciążowym że jest okej

No więc powiedzcie wedle waszej wiedzy czy naprawdę takie strasznie ryzykowne to chodzenie po terminie? Młody się rusza nieustannie, więc wiem że żyje

Nie chcę iść do szpitala znowu na tą patologię, bo nie chcę indukcji ale z drugiej strony wiem że dobrze by pochodzić na ktg już po tym 41 tygodniu (czyli faktycznie od poniedziałku 10go kiedy to chcą mnie przyjmować do szpitala..) tylko jak często?codziennie?
dodam że chodzi o Zofię, niby pronatura ale straszenie i tak jest..
Oczywiście liczę na komentarz od Kaaki le nie tylko,

dawajcie co wiecie
Intuicja mi mówi że maluch wyjdzie jak będzie gotowy, ale mówi tez że może to jeszcze potrwać

Wszyscy zalecają sex, smyranie brodawek, schody, spacery, różne wypieki i jedzenie tudzież inne metody ale i tak czuję że póki on nie będzie chcał to nic to wszystko nie da..
No więc staram się z jednej strony cierpliwie czekać i dać dziecku czas ale z drugiej strony wnerwiają mnie pytania "kiedy urodzisz?" no bo skąd ja niby mam to wiedzieć?