poród w domu po cesarskim cieciu

28.08.07, 11:32
czy jest tu ktoś kto rodził w domu po cc?
jak to wygląda?
jakie są srodki ostrożności?
chciałabym wiedzieć jak najwięcej,a sama nie wiem co napisać wink

proszę,jesli ktos chciałby napisac ze to niebezpieczne,ze macina moze
peknac,ze zna takie przypadki... proszę niech tego NIE PISZE.przyszłam na to
forum zeby sie odpręzyć.powstrzymujac sie od takiego komentarza pomyslcie o
tym jak sie poczulyscie gdy mowilyscie ze chcecie rodzic w domu...
    • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.08.07, 20:02
      Witaj

      ja wlasnie sie szykuje do porodu w domu a w zeszlym roku mialam cesarke, z tego
      co mowila mi polozna oprocz samochocu pod domem nie ma potrzeby szykowac jakichs
      specjalnych rzeczy smile nawet moj lekarz ginekolog nie straszyl mnie niczym
      specjalnym chociaz ogolne nie zachwyca go wizja porodu w domu, dobrze by bylo
      jednak chociaz sprobowac obejrzec blizne na usg i ocenic jej szerokosc, to nie
      jest jakies bardzo miarodajne ale zawsze cos... ja bym sie bardziej bala po cc
      rodzic w szpitalu bo przy tym pospiechu i poganianiu jest wieksza mozliwosc
      wystapienia komplikacji... moja polozna smiala sie ze tu tylko spokoj moze
      zapewnic dobry porod, wiec jesli pozwole maluszkowi wychodzic w swoim tempie to
      nic zlego sie nie stanie i tylko takie myslenie jest dopuszczalne smile bo jak sie
      zaczniesz denerwowac i przejmowac "co to bedzie" to nawet bez cc mozna sobie
      narobic problemow bo to stres jest najwiekszym wrogiem narodzin...
      pozdrawiam cieplo i mam nadzieje ze obie urodzimy w domu smile
    • deigratia Re: poród w domu po cesarskim cieciu 31.08.07, 09:28
      Nie mam doświadczenia w tej kwestii, ale zgadzam się z poprzedniczką: sprawdzić
      bliznę, porozmawiać z położną, zachować spokój smile Mam nadzieję, że Ci się uda
      urodzić w domu smile)
      • nuit4 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 31.08.07, 10:48
        jeszcze niejestem w ciąży smile
        tzn rok temu urodziłam,niestety nie w domu sad po przeterminowaniu 18 w szpitalu
        zadecydowane o cesarce.mysle o kolejnym dziecku,ale chce tym razem naturalnie
        urodzic i marzy mi sie aby w domu...
        no w kazdym razie na pewno nie w POLSKIM szpitalu (brrrrrr)

        blizne sprawdziłam smile
        z nia jest wszystkow porzadku.mam lekarza ze tak powiem naturaliste wink i
        dopinguje mnie do porodu naturalnego nastepnym razem smile z reszta mial byc przy
        naszym porodzie w domu.

        dzieki za to ze dalyscie mi nadzieje kiss
    • kasiaimichael Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.09.07, 14:55
      Cesarka nie wyklucza porodu naturalnego. W domu jescze lepiej,
      zakladajac ze z blizna ok, bo spokoj, brak oksytocyny itd itp.
      Powodzenia, mam nadzieje, ze tym razem Ci sie uda.
      Jest fajne forum na mothering.com o porodach naturalnych po cc.
      Na kiedy planujesz nastepne- jesli mozna spytac?
      Pozdrowienia
      Kaska
      • nuit4 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.09.07, 08:54
        > Na kiedy planujesz nastepne- jesli mozna spytac?

        jeszcze rok chce karmic,potem rok na regeneracje ;_ bo od prawie dwóch lat mam
        wrażenie że moje ciało niezupełnie do mnie należy.i wtedy będziemy decydować czy
        już czy jeszcze z jakiś powodów czekamy.
    • kamelia111 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.09.07, 22:58
      Trafiłam na to forum przypadkiem, ale muszę napisać...
      Pół roku temu (jak ten czas leci) urodziłam córeczkę - miało być naturalnie choć w szpitalu, bardzo tego chciałam (pierwsza ciąża zakończona cc w 2003r.), a skończyło cesarką... Dlaczego? Dlatego, że okazało się, że wody wyglądają jak brunatny gęsty szlam (ktg było ok)... Do cc przygotowywano mnie "na tempo".
      Po co ryzykować niedotlenienie dziecka? Wizja pękającej macicy jest mniej straszna niż wizja zagrożenia dla dziecka... pewnie, ze to nie ma znaczenia czy po pierwszym cc czy nie... Ale zagrożenie jest realne... sad
      • nuit4 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.09.07, 08:51
        kamelia nie doczytałaś mojego pierwszego postu..
        ja na prawde nie potrzebuje abyktos mi mowil "po co ryzykowac" bo tego sie
        nasłuchałam jak mowilam ze chce rodzic w domu.i wtedy tez przedstawiano mi
        katasrofalne wizje co to sie moze nie stac.

        sa położne które przyjmują porody w domu i one wiedza dlaczego takie
        porodywpewnych sytuacjach sa bezpieczniejsze dla dzieck ai matki niz teszpitalne.
        sa tez takie ktore oprocz tego ze w domu,to podejmuja sie wspolpracyz kobieta po
        cc.tez watek powstał po to,abym ja i byc moze inne kobiety w takiej sytuacji jak
        ja,dowiedziałysie wiecej o tej "opcji"
        jesli nie masz do powiedzenia niczego co mogloby wniesc cos wartosciowego do
        tego watku,to prosze nie zabieraj juz tu głosu.
        jesli bede chciala posluchac/poczytac o katastrofalnych wizjach założę ten wątek
        na forum "Ciaza i porod" lub podobnym.
        • kamelia111 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.09.07, 09:49
          Oczywiście spodziewałam się, że właśnie to napiszesz... smile
          No to moje kilka groszy do tej dyskusji - samochód pod domem, a najlepiej opłacona karetka (jak to już jest za granicą), a w szpitalu lekarze przygotowani w każdej chwili do operacji (musisz mieć pewność, że jest wolny zespol i sala)... No i rozsądna odległość do szpitala...
          I tak bym się nie zdecydowała, zbyt bliska byłam utraty obydwojga swoich dzieci, żeby podobnie ryzykować.
          • kropkaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.09.07, 20:54
            Kamelia, tutaj, na tym forum (jak sama nazwa wskazuje "poród
            domowy"), jesteśmy ZA porodami domowymi. NIE PRZECIW.
            Jeśli ktoś się na poród domowy nie decyduje, to po prostu tutaj nie
            piszesmile
            Jak wspomniała Nuit4, jeśli ktoś chce straszyć, jakie to horrory
            przy porodzie się wydarzyły były, albo nie były ale mogły, albo nie
            mogły, choć chciały, to nie tu. Adresy "ciąża i poród"
            lub "szpitale" są znacznie lepsze - tam się takie historie z wątkami
            miłości do lekarzy (co by było, gdyby nie lekarze i cc...)
            sprzedają, tu mamy świadomość, że większość komplikacji, to dzieło
            niepotrzebnych interwencji medycznych i dlatego, jeśli to możliwe,
            medykalizacji się opieramy i rodzimy zgodnie z naszym ciałem, a nie
            wytycznymi personelu porodówek.
            Skoro "i tak byś się nie zdecydowała" to po co tu piszesz? Nas nie
            przekonasz.
            • agmani Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.09.07, 17:57
              To ja tez sie wtrace. Przyszlam na Wasze forum przelinkowana z dobrego porodu,
              wiec dzien dobry przy okazji.
              Pierwsze dziecko chcialam rodzic w domu, kiedy okazalo sie, ze nie moge, to w
              szpitalu w wodzie. Na miejscu okazalo sie, ze nie moge i najpierw byla doba
              wywolywania, potem cesarka.
              To bylo w sierpniu 2006, drugi porod czeka mnie w lutym 2008.
              Pierwsza reakcja - juhu, to tym razem urodze w domu.
              Niestety bardzo szybko ostudzono moj zapal. Zostalam z miejca odrzucona w dwoch
              domach narodzin (mimo ze one rzeczywiscie dysponuja karetkami) i przez dwie
              polozne zajmujace sie porodami domowymi (mimo ze mieszkam naprawde blisko
              kliniki). Wizyta w klinice (akurat okazja bylo to, ze mi pekla torbiel na
              lozysku i to byl taki bol, ze musialam zadzwonic po karetke, zeby mnie zabrali z
              miasta) i gruntowne badanie (lekarka byla przemila i przy okazji nic sie nie
              dzialo na oddziale, wiec miala czas) ukierunkowalo mnie na drugie cc. Po
              pierwsze - sprawa blizny. Po drugie - dokladna analiza, dlaczego poprzedni porod
              nie poszedl naturalnie. Z jakiego powodu byl brak postepu, dlaczego dziecko nie
              wstawialo sie w kanal rodny jak trzeba, dlaczego szyjka nie wspolpracowala.
              Badanie dna miednicy, nie samej macicy, ale i miednicy (uklad kostny i jego
              mozliwosci). Przeanalizowanie, dlaczego badania usg przeklamywaly wage dziecka
              (u mnie wskazywaly 3,10 kilo, corka miala ponad 3,8 kilo).
              To wszystko u mnie wykluczylo porod domowy juz na wczesnym etapie drugiej ciazy.
              Mimo ze obecnie, w przeciwienstwie do pierwszej ciazy, nie mam infekcji
              wymagajacych podawania antybiotyku podczas porodu.
              Dlatego mysle, ze warto - zanim sie powie o strachu przed szpitalem - jednak dac
              sie porzadnie zbadac, porozmawiac z dobrym lekarzem i polozna. To jest powazna
              sprawa i nie ma co zdawac sie na hurraoptymizm (tak, ja ogolnie tez pochwalam
              porody domowe, ale wiem, ze sa sytuacje, kiedy NALEZY taki porod odradzic).
              Czasem lepiej zrezygnowac z marzenia, ktore jest zbyt ryzykowne niz potem
              narazic siebie i dziecko na to, by latami placilo za to marzenie. A dzieci tez
              chce miec duzo, po cesarce urazu nie mam wink.
              Aha, dla wyjasnienia jeszcze - nie mieszkam w Polsce, lecz w kraju, w ktorym
              wprawdzie porody domowe stanowia maly odsetek ogolnej liczby porodow, ale nie sa
              spychane do podziemia (w moim 300-tys. miescie jest kilka poloznych takie porody
              przyjmujacych i bardzo oficjalnie to oglaszaja).
              • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.07, 18:09
                dobra...
                to ja jeszcze raz - przede wszystkim do "zyczliwych" ktore nie zrozumialy
                pytania nuit4...
                pytanie jest bardzo jasne - jakie sa srodki ostroznosci? - wiec pisanie chcialam
                nie wyszlo o malo nie skonczylo sie tragedia sa nie do tego watku i nie na temat
                wiec odpuscie sobie...
                ja juz jestem po spotkaniu z polozna ktora jest jak najbardziej ZA, z wielu
                powodow, chocby takich jak pisalam za pierwszym razem, brak pospiechu i spokoj...
                ze srodkow ostroznosci - niewiele, mam zadzwonic po polozna jak skorcze beda
                jeszcze nie za czeste - co 15 minut - normalnie dzwoni sie jak sa co 10, lub
                zaczna sie saczyc wody lub po prostu odejda...
                jak beda mialy dziwny kolor to jest oczywiste ze biegusiem do szpitala i nikt na
                sile w domu nie bedzie rodzil bo by chyba byl nienormalny
                jak przyjedzie polozna i cokolwiek ja zaniepokoi to i tak wyladuje sie w szpitalu
                jak cos ciebie zaniepokoi w trakcie to tez pewnie bedziesz wolala do szpitala
                pojechac
                moja polozna opowiadala mi o jednej dzeiwczynie ktora chciala rodzic w domu,
                ale widac bylo ze nie jest do tego do konca przekonana i jak juz sie zaczelo to
                sie okazalo ze porod "stana" w miejscu i trzeba bylo jechac do szpitala, gdzie
                prawie od razu dziewczyna spokojnie urodzila... bo poczula sie pewniej...
                wiec nalezy zaufac poloznej i swojemu instynktowi, a takze lekarzowi, bo jesli
                cie nie zdyskwalifikuje z innych niz cesarka powodow to mysle ze warto sprobowac...
                pozdrawiam i obiecuje dac znac w listopadzie jak poszlo smile
                • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.07, 18:27
                  acha i jeszcze jedno polozna powiedziala ze dobrze by bylo zeby malenstwo mialo
                  wage tak do 3500, a jesli chodzi o teksty typu "usg wykazalo wage taka a taka a
                  byla zupelnie inna..." to kilka slow tytulem wyjasnienia...
                  aparaty usg maja blad pomiarowy okolo 20% i sa wykalibrowane tak ze analizujac
                  dane z glowicy odpowiedni program podaje pewne wartosci, ktore sa
                  najdokladniejsze we wczesnej ciazy, im pozniej tym blad jest wiekszy, np ja w
                  pierwszej ciazy na dwa tygodnie przed urodzeniem uslyszalam ze przyblizona waga
                  to ok 3400 a nastepnego dnia od drugiego lekarza ze 2700... bez komentarza...
                  tak wiec nie da sie dokladnie podac wagi urodzeniowej dziecka na podstawie
                  badania usg, jest ona tylko przyblizona...
                  w tej ciazy na poczatku data urodzenia okreslana na podstawie danych z usg
                  oscylowala wokol 7 listopada, a im dalej tym wiekszy rozrzut - od 28
                  pazdziernika po 16 listopada i komentarz mojego lekarza - najdokladniejsze dane
                  sa na poczatku potem to juz tak naprawde mozna sobie tylko poogladac ulozenie,
                  czasem plec i bicie serduszka...
                  pozdrawiam raz jeszcze
                  • abis_zag Re: poród w domu po cesarskim cieciu 04.01.08, 10:05
                    Jestem w takiej samej sytuacji. chcialam rodzic w domu pierwsze dziecko, ale
                    skonczylo sie cc w szpitalu. chcialabym bardzo drugie urodzic naturalnie,
                    najlepiej w domu. pierwsze urodzilo sie we wrzesniu 2006, teraz przygotowuje sie
                    do kolejnej ciazy.
                    jezeli mozesz w_oparach_absurdu to opisz jak obiecalas, jak tam poszlo w
                    listopadzie?? a moze nawiazalybysmy jakis kontakt poza forum??
                    • nuit4 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 04.01.08, 10:25
                      hehe jest tu jej opis porodu
                      tytul chyba: "jak sie rodzi w windzie" wink
                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 05.01.08, 08:29
                    w_oparach_absurdu powiedz chociaz w jakim miescie rodzilas, albo skad mialas polozna
                    • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 03.02.08, 18:43
                      hej !!!
                      strasznie dawno tu nie zagladalam...
                      rodzilam we wroclawiu i polozna tez z wroclawia, ale p.Ewa Janiuk byla "w
                      odwodzie" gdybym nikogo nie znalazla...
                      zycze powodzenia wszystkim obecnym i przyszlym "domowym" mamom

                      moje babeczki daja mi "w kosc" ale sa cudowne smile
    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 05.01.08, 19:59
      no i sie przylamalam sad buuu w posiewie wyszly mi paciorkowce. antybiotyk,
      antybiotyk w trakcie rodzenia i badanie malucha zaraz po i w pierwszych dniach.
      i co tu robic? wizja szpitala juz wywoluje u mnie nasilenie astmy. nagle
      zaczelam kaszlec, sapac. cholery mozna dostac.
      • nuit4 i co?i musi byc szpital?? 05.01.08, 20:50
        kup sobie engystol
        to jest homeopatyczne-wiec bezpieczne
        3 razy po 1 tabletce pod jezyk
        mozesz sie tez skonsultowac na forum homeopatycznym
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=19760
        w kazdym razie polecam i trzymam kciuki!!
      • kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 15:08
        monicus napisała:
        > no i sie przylamalam sad buuu w posiewie wyszly mi paciorkowce. antybiotyk,
        > antybiotyk w trakcie rodzenia i badanie malucha zaraz po i w pierwszych dniach.
        > i co tu robic?

        No, ja właśnie z powodu paciorkowca nie rodziłam w Domu Narodzin - wtedy, w
        2006, było to jeszcze niemożliwe, teraz jak rozumiem już jest.
        Ja jednak nie zdecydowałabym się na opcje bez antybiotyku okołoporodowo (co 4
        godziny) plus dokładnych badań dziecka po porodzie, i ewentualnego antybiotyku
        dla niego. A nie wiem, czy w domu jest to możliwe...
        Jezeli znasz angielski, masz tu stronę fundacji walczącej z paciorkowcem (Strep
        B), szczególnie te podstrony:
        www.gbss.org.uk/content.php?sub_id=15§ion_id=3#q21
        www.gbss.org.uk/content.php?section_id=3&sub_id=11&content=Prevention
        • lessing Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 19:20
          O co chodzi z tym paciorkowcem? jak Wam to wykryli?, jak to sie
          objawia? Oświećcie mnie, bo pierwsze słyszę!
          • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 19:38
            eh. zrobila wymaz z pochwy i z tego wymazu posiew. czyli hodowla.
            i teraz nie wiem co poczac. ogolnie to ciagle czuje, ze dom dom dom. zadzwonie
            jeszcze jutro pogadac z polozna, co daje cien szansy (a wlasciwie dawala).
            czuje sie od wczoraj jakby mi kto wielka betonowa plyte wrzucil na glowe i plecy.
            zebym ja sobie mogla chociaz wytlumaczyc, ze szpital jest dobrym miejscem. ale
            poprostu nie da rady. jak tylko zaczynam myslec o izbie przyjec to wyje. czuje,
            ze jak pojde do szpitala to sie zablokuje zestresuje, zaczne sie dusic i gowno
            bedzie z rodzenia. potna mnie i tak sie skonczy. moze powinnam te ciaze zaczac
            od wizyty u psychiatry?
            • kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 21:08
              monicus napisała:
              > zebym ja sobie mogla chociaz wytlumaczyc, ze szpital jest dobrym miejscem. ale
              > poprostu nie da rady. jak tylko zaczynam myślec o izbie przyjec to wyje.

              Rozumiem cię, ale bywa różnie. Same izby (niezaleznie od szpitala jako calosci)
              są b. różne - doceniam ich wagę, wiem, jaki mają wpływ na psychikę.

              Byłam na Izbie w Zofii z poronieniem oraz ileś razy na KTG "po terminie". Super
              miodzik - ogólna atmosfera, podejście, itp.
              Byłam na Madalinskiego (chciałam zrobic KTG w II trymestrze, z nerwów ze nie
              czuje ruchow. Czekałam godzinami, jakieś nieporozumienie, ohydna szpitalna
              atmosfera.)
              Bylam w IMID (co prawda tylko z wizytą u lekarki, w I trymestrze) - głęboki PRL,
              brr.
              Byłam w Wołominie - przyjechałam nocą rodzić. Dość kiepściutko, niestety, choć
              potem już OK.

              W każdym razie naprawdę w Zofii wydaje mi się jest OK - moja koleżanka zaczęła
              rodzić w domu z p. Ireną, ale w końcu musiała pojechać na Żelazną (skończyło się
              CC). Była naprawdę bardzo zadowolona (o ile mozna mowic o zadowoleniu), nie
              miała żadnych zastrzeżeń.

              --
              *Nikt nie spodziewa się laktacyjnej inkwizycji*
            • deigratia Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 21:27
              Koleżanka rodziła niedawno w DN z Ireną. Miał być poród domowy, ale właśnie ze
              względu na streptococusa i brak neonatologa zdecydowali (chyba wspólnie?) o DN.
              Jest b. zadowolona z porodu. Dziecko długo nie chciało się dobrze wstawić, ale w
              końcu się udało. Normalnie w szpitalu skończyłoby się to cesarką (moja siostra
              tak skończyła, wszystko dała sobie wmówić, tylko ja się nie pogodziłam z tym, że
              ją pokroili uncertain )
              Nie wiem, ile masz jeszcze czasu, ale może rozważ ten DN... Ta koleżanka trafiła
              ostatecznie na Madalińskiego, bo były pewne problemy z dzieckiem i chcieli, żeby
              je szczegółowo przebadano oraz...nie odkleiło się jej łożysko.
              • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.01.08, 21:50
                ale mnie w domu narodzin nie przyjma. bo tam nie przyjmuja po cc. przynajmniej
                tak pisza na stronie...nawet nie przobowalam tam sie dostac po obejrzeniu www. ehhh
                najgorsze, ze oprocz mojej osobistej schizy szpitalnej, wlacza sie jej
                przeniesienie na tego dziecia cojuz go mam. ze go bede musiala zostawic, ze za
                maly i zebedzie tesknil i cierpial tak jak ja tesknilam jak mnie zabierali do
                szpitala.
                chyba jestem za miekka. probuje sobie mowic, ze sa ludzie po wiekszych
                przezyciach z dziecinstwa niz ja ale jakos nie dziala...
          • kaeira Paciorkowiec 06.01.08, 21:35
            lessing napisała:
            > O co chodzi z tym paciorkowcem? jak Wam to wykryli?, jak to sie
            > objawia? Oświećcie mnie, bo pierwsze słyszę!

            Ja tez o nic NIC nie słyszałam, zanim go mi nie wykryto.
            To jest sprawa niby banalna - szacuje się, że ma go normalnie od ok 1/5 do nawet
            1/3 kobiet. Wiekszosc nie ma o tym pojecia, rodzi sobie spokojnie w domu czy w
            szpitalu, rodzi zdrowe dzieci.
            Ale kiedy się wczytałam w temat, okazało się, że naprawdę wg dostępnej wiedzy
            lepiej nie ignorować tej sprawy (no, przynajmniej wg mnie). Bo choć bardzo
            rzadko, ale może jednak mieć straszne skutki dla dziecka.

            Wklejam info z mojego starego postu na forum CiP:

            ---------------
            Paciorkowiec grupy B. (Streptococcus agalactiae; GBS; Group B Streptococcus)

            Właśnie niestety wyszła mi w posiewie ta bakteria i zaczęłam się na ten temat
            dowiadywać.

            Od 20 do 25 procent kobiet jest "skolonizowana" pzez te paciorkowce B (w pochwie
            i jelitach), więc jest to w zasadzie norma. Bakteria sam z siebie przychodzi i
            odchodzi, i antybiotyk nie jest jej w stanie wyeliminowac na dobre!

            Ze wszystkich wiarygodnych aktualnych zródeł, badan, itp. wynika, że terapia
            anybiotykowa w czasie ciąży (chociaż jeszcze stosowana) nie przynosi żadnych
            efektów, jeżeli chodzi o zmiejszenie częstości "skolonizowania" noworodków tą
            bakterią ("skolonizowanie" to po prostu nosicielstwo) ani jeżeli chodzi częstość
            zachorowalności dzieci. Tym niemniej antybiotyk się podaje, jezeli bakterie
            wykryto u kobiety takze w moczu (a nie tylko w pochwie).

            Prawdopodobieństwo, że dziecko matki nosicielki zachoruje, jest ok. 1 na
            300-500 (zalezy od różnych czynników). Czyli to rzadkość. Natomiast *jezeli* już
            wystąpi choroba, komplikacje moga być bardzo poważne (sepsa, zapalenie opon,
            zapalenie płuc) i ok. 10-15 procent dzieci umiera. sad

            Podawanie antybiotyku dożylnie matce w trakcie porodu radykalnie zmniejsza
            możliwość zarażenia dziecka. Antybiotyk musi być podany **nie więcej niż 4 godz.
            przed urodzeniem się dziecka, dlatego podaje się go co 4 godz. od początku
            porodu (albo od momentu odejścia wód, nawet jeżeli nie ma skurczy)**.
            Tym niemniej, z róznych skomplikowanych powodów nie jest to praktyka stosowana
            wszędzie. Trzeba się jej domagać, jeśli wie się o swoim "skolonizowaniu"!
            Na pewno jest mniejsze ryzyko, jeżeli posiew wykrył paciorkowca B wczesniej
            ciąży, ale przed samym porodem - nie wykrył.

            Na pewno ryzyko jest *wysokie*, jeżeli:
            - jezeli poprzedni noworodek zachorował z powodu paciorkowca
            - dziecko rodzi sie przedwcześnie (przed 37 t);
            - przy odejściu wód ponad 18 godz. przed rozpoczęciem porodu;
            - jezeli matka w czasie porodu dostanie gorączki (powyżej 37,5 stopni).

            Wtedy najlepiej koniecznie domagać się antybiotyków!

            Bardzo ważne jest, abys sprawdziła, czy w szpitalu, w ktorym planujesz rodzić,
            na pewno zagwarantują ci tę osłonę antybiotykową, i później bezwzględnie się jej
            domagać, domagać się także zrobienia posiewu u dziecka (i ew. podania mu
            antybiotyków, szczegolnie w opisanej wyzej styuacji wysokiego ryzyka) jeżeli np.
            urodzilaś tak szybko, że nie dostalaś dozylnie antybiotyku minimum 4 godz. przed
            porodem.

            PS. Dla anglojęzycznych polecam stronę fundacji poświęconej zwalczaniu
            Paciorkowca B:
            www.gbss.org.uk
            Z tej właśnie strony pochodzą następujące dane statystyczne, które pozwalają się
            zorientować w sytuacji:
            Na 700,000 dzieci (mniej wiecej tyle rocznie rodzi się w Wielkiej Brytanii)
            - 230,000 rodzi się matkom nosicielkom
            Bez zastosowanie terapii zapobiegawczej:
            - 88,000 dzieci zostanie skolonizowane paciorkowcem.
            - 700 zachoruje (najczęsciej sepsa, zapalenie opon, zapalenie płuc)
            - 75 do 100 umrze.
            ------------

            Teoretycznie paciorkowiec wcale nie wyklucza porodu domowego. Wklejam cytat z
            powyższej strony ang.:

            ---------------
            I want a home birth

            Our medical advisory panel's recommendations for stopping GBS infections in
            newborn babies are the same for home births as for hospital births - women whose
            babies are at higher risk of developing GBS infection should be offered
            intravenous antibiotics from the start of labour until delivery.

            Home births are becoming increasingly popular and, if you want a home birth with
            intravenous antibiotics during labour until delivery, it may be possible for
            your midwife to give you intravenous antibiotics prescribed for you by your GP.
            This is not widely available. Some areas won't permit intravenous antibiotics to
            be given at home - there is a small risk that you would get a severe allergic
            reaction to the antibiotics (see What are the potential risks of antibiotics?
            above) and, obviously, there is no intensive care unit nearby. The risk is small
            but your health professionals may be anxious. Of course, around 25% of women
            having home births probably carry GBS in their vagina at delivery without
            knowing it. This issue needs to be discussed with your medical team.
            -----------
    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.01.08, 18:21
      noooo a u mnie od 4 dni ostre skurcze i lupanki w krzyzu. wczoraj to juz za
      zegarek chwycilam. a dzisiaj to tak od poludnia co ok godzinke, bardziej lub
      mniej.... smile mam nadzieje, ze takie dlugie lupanie przyspieszy final. ale w tym
      tempie to we czwartek moze cos sie ulęgnie smile mezowi nic nie mowie hehe
      • lessing Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.01.08, 19:10
        ojojoj!!! to trzymam kciuki i pisz co twrawie piszczy!!! Monicus
        wierzę, że bedzie szybkie plum! a na chłopca czekasz czy na
        dziewuszkę? na imię....?
        • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.01.08, 09:59
          w pt. mialam sie stawic w szpitalu. zastanawiam sie, czy jak do pt nic sie nie
          rozreci to nie pojsc w poniedzialek... bo lepiej zebym ja do szpitala nie
          zachodzila. nic dobrego z tego nie wyjdzie. na razie srednioregularnie cos mi
          daje w kosc. ale nie na tyle by uznac to za jakas akcje
          • lessing Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.01.08, 20:21
            A na kiedy masz termin? na pt 25? A czy Ty w końcu znalazłaś jakąś
            położną?
            • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.01.08, 21:03
              na 25 smile nie znalazlam. znaczy dalam sobie spokoj. modle sie, ze zachowam
              rozsadek i bede wiedziala czy mam jechac czy nie. a najbardziej modle sie, zeby
              sie udalo w domu i samemu. o. i ta mysl trzyma mnie przy zyciu i daje spokojny
              sen. bo jak tylko ktos zaczyna mnie walkowac w temacie szpitala to dwie noce z
              banki mam.
              normalnie czuje ze w szpitalu nie urodze. nie da rady.
              jeszcze gadalam z mama ostatnio i sie dowiedzialam, ze moja ciocia - lekarz ze
              szpitala, w ktorym wycieli mi poprzedniego dziecia sama podejrzewa to co ja -
              czyli, ze tam mnie zalatwili i ze przez ciagle badania sie to tak skonczylo. a
              ja podejrzewam jeszcze, ze tam mogli mnie paciorkowcem zarazic, bo wczesniej nie
              mialam...
              eh. pan bog czuwa i bedzie dobrze
              • lessing Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.01.08, 22:51
                jednym słowem liczysz, że urodzisz zanim zdążysz pomyśleć ;>wink czego
                Ci życzę! A tak miedzy nami gdybyś docisneła jakąś położną swoją
                determinacją - na zasadzie że przysięga Hipokratesa zobowiązuje do
                pomocy nawet jak pacjent do szpitala mie chce. I że wypada być z
                taka delikwentka nawet jak się nie zgadzamy z jej opinią - i gdybyś
                podpisała jakis cyrograf, ze bierzesz odpowiedzialnośc na siebie -
                to moze by ktoras zmiekła? Znalazłam teraz położna która się zgodzi
                pod warunkiem, ze jej podpiszę, że świadoma jestem zagrożeń itp.
                zawsze jak się zacznie możesz dzwonić po którąś - kurcze macie w tej
                Wrszawie wybór jak nikt w Polsce! trzymam kciuki oj trzymam!!!
              • blue_jean Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 08:49
                Rozmawiałam kilka dni temu podczas konsultacji ginekologicznej
                kwalifikującej mnie do porodu w Domu Narodzin z polecaną przez nich
                lekarką o posiewie na paciorkowca, i ona mi powiedziała, że od
                niedawna przyjmują też porody "zapaciorkowanych". Może jednak któraś
                z położnych z DN będzie mogła ci pomóc?
                • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 09:52
                  zapaciorkowanych tak ale nie po cc... juz mi sie nie chce z nikim gadac. ja i
                  tak mam klopot z gadaniem w realu, a jeszcze jak sie pojawia temat szpitalny to
                  zapadam sie w sobie. ide na zywiol. dzisiaj w nocy zbudzily mnie 3 solidne
                  skurcze. ale w sumie poza tym, ze mnie leb boli nic sie nie zmienia.
                  dzisiaj powinnam byc na izbie przyjec na kontroli, ale postanowilam odlozyc to
                  do pon/wtorku jesli nic sie nie zmieni. nie mam ochoty sie denerwowac.
                  • blue_jean Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 09:57
                    No tak... sad
                    To spokoju życzę. I trzymam mocno kciuki. smile
                  • juleg Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 10:08

                  • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 14:49
                    Monicus, nie jestem położną a jedynie prostą studentką położnictwa, jednak,
                    jeśli uznasz, że mogłabym Ci jakoś pomóc, to się polecam. Rozpytywałam wśród
                    znajomych położnych - wprawdzie wszystkie przyznają, że ryzyko pęknięcia macicy
                    po cesarce jest tylko minimalnie większe ale żadna z nich nie wyrywała się do
                    przyjęcia takiego porodu w domu. Mnie osobiście przekonuje to, co mówiła Sheila
                    Kitzinger - jeśli kobieta uprze się rodzić w domu, to nawet jeśli są
                    przeciwwskazania, to najlepsze co może zrobić położna, to jej towarzyszyć i
                    pomóc najlepiej jak potrafi.
                    Twoja sytuacja bardzo mnie porusza. Sama nie wiem, co zrobiłabym będąc na Twoim
                    miejscu... Życzę mądrej decyzji i powodzenia.
    • kasiaimichael Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.08, 18:05
      Monicus
      Pierwsze: nie panikuj, paciorkowiec ma to do siebie ze przychodzi i odchodzi,
      moze do czasu porodu zdarzyc sie tak ze go nie bedzie. Ja tez oczytala sie o tym
      paciorkowcu bo wyszedl mi w wymazie na poczatku 1 ciazy. Potem na koniec ciazy
      zniknal. W drugiej ciazy nie robilam posiewu- poczytalam jednak jakie sa oznaki
      zakazenia, kiedy zwieksza sie ryzyko zakazenia itp. Kupilam tez sobie
      chlorochexydyne roztwor 4%. Byly robione badania z ktorych wynika ze irygacje
      (plytkie)co 4 godziny od poczatku porodu, sa tak samo skuteczne jak podanie
      antybiotyku a maja bardzo malo skutkow ubocznych. Roztwor chlorochexydyny zrobia
      Ci na recepte w kazdej aptece za 5 zl, pol litra.
      www.mothering.com/sections/experts/odent-archive.html#strep-b
      Powodzenia, trzymam kciuki
      • monicus dlugaaaa faza utajona? :) 28.01.08, 23:35
        kurcze, mam juz ktorys raz serie skorczowo krzyzowa,co 7-10 min. ktora dzisiaj
        trwa tak od godz 14... i tak sobie chodze i chodze, a tempo miarowe. lezec sie
        nie da, tylko chodzic. jutro jade pokazac sie w szpitalu. jak dotrzymam, bo to
        juz 4 dni po wyznaczonym terminie smile sie dowiem co tam w szyjce slychac.
        • jola-kropek Re: dlugaaaa faza utajona? :) 29.01.08, 00:13
          trzymam kciuki mocno mocno mocno!!! ja tez mam jakas barrdzo dluga ta faze
          utajona, kilka dni juz trwa... przychodzi i odchodzi... i sama nie wiem co o tym
          myslec...
          • monicus Re: dlugaaaa faza utajona? :) 29.01.08, 00:55
            no wlasnie. ostatnio cala noc mnie meczylo a o 5 poszlo. teraz sie bujam sama,a
            chlopaki spia. mi tez sie juz chce, ale tak mnie boli dol w srodku ze usnac sie
            nie daje...
            • jola-kropek Re: dlugaaaa faza utajona? :) 29.01.08, 04:15
              moze to i tak lepiej.... w sumie niby nic a jednak cos daje... w koncu juz do 3
              cm doszlam,... ale jak tak dalej bedzie ze 1 cm ma tydziem tto ja do wakacji nie
              urodze... heh...
            • nuit4 Re: dlugaaaa faza utajona? :) 30.01.08, 11:14
              to znaczy ze rodzisz??
              super smile
              trzymam kciuki i daj znac jak ci idzie/poszło wink
            • w_oparach_absurdu Re: dlugaaaa faza utajona? :) 03.02.08, 18:57
              mam nadzieje ze wszystko poszlo / pojdzie ?? super
              mnie tylko wujek ginekolog probowal straszyc - na szczescie juz 2 miesiace po
              porodzie tongue_out - ze jest niebezpieczenstwo patologicznego wrosniecia lozyska w
              drugiej ciazy jesli pierwsza skonczyla sie cc... no i krwotokami mnie straszyl uncertain
              blablabla - jak sie ma skonczyc zle to i w szpitalu ci nie pomoga...
              zycze powodzenia i zdrowia i czekam na info jak poszlo smile
            • lessing Co u Monicus? 03.02.08, 21:53
              Monicus i jak tam sytuacja? Daj znać co u Ciebie? Czy może już
              tulisz i karmisz?
              • sugarxxx Re: Co u Monicus? 04.02.08, 18:10
                Ja też codziennie wchodzę na forum żeby sprawdzić, czy jest jakiś post monicus...
                Monicus odezwij się i nie trzymaj w niepewności!
                • monicus monicus po przejsciach 06.02.08, 12:09
                  no wiec tak.jak pisalam bole krzyza i skorcze mialam cala noc. do 5 rano. o 6
                  mielismy nastawiony budzik wiec wiedzialam,ze chlopaki zaraz wstana. skurcze
                  byly juz co 2,5 min. ale jak zaczeli sie budzic to sie rozsunely na co 15.
                  mielismy jechac do szpitala na kontrole, tak na wszelki. w drzwiach izby
                  oczywiscie zniknely na dobre. na ktg po 40 min nic nie wyszlo... znaczy czynnosc
                  skurczowa. badanie gin... 2cm szyjka zupelnie zgladzona. to my pania zostawimy,
                  bo pani dzisiaj urodzi. na co ja, ze wroce jak bedzie trzeba bo ostatnio to
                  miesiac tak chodzilam. ale my pani podamy oxytocyne... o nie. wroce jak bedzie
                  trzeba. na wlasna odpowiedzialnosc, bo pani peknie macica, albo pani nie zdazy
                  (to po co oksytocyna jak nie zdaze?). podpisalam wrocilam do domu ok 12 i
                  zaczelo sie znowu. co 6 co 4 co 2... rzucalo mnie na kolana. siedzialam po
                  ciemku w sypialni z termoforem. witek z nianka w pokoju a maz latal w te i wewte
                  papierowo blady. moze pojedziemy, moze jedzmy. w koncu widzac, ze on jest
                  przerazony i nie bede miec specjalnie wsparcia a raczej utrudnienia - zgodzilam
                  sie. (kurde, ze tez nie skonczylam w nocy).
                  ze lzami pojechalam. maz pedzila jak dziki i powtarzal sobie (niby mi) "wszystko
                  pod kontrola"smile.
                  weszlam na izbe kolo 18 skurcze cofnely sie do co 10. na fotel - 4cm.
                  na sale - 5 cm... tempo fajne. jak zamknely sie drzwi tej salki, calkiem milej
                  zreszta (cudem udalo sie na rodzinny dostac) powoli nabieralam tempa. na stojaco
                  co 3 na lezaco co 6. na pilce taki relaks ze nic smile
                  no i w pewnym momencie powiedzialam, ze mnie to boli krzyz i w dol tak ciagnie.
                  wiec polozna mowi oo. to moze juz jestesmy dalej. badanie 7cm. ja zupelnie
                  spokojna. cieple worki na plecach... polozyla mnie i ... przebila pecherz. a
                  potem.... kazal apolozyc sie na drugi bok. na ten co wcale na nim nie lezalam
                  cala ciaze bo mi sie robilo slabo i zle mi bylo. a ja skupiona na skurczu sie
                  zgodzilam. i zaczelo spadac tetno... do 50. na drugi bok, tlen, troche
                  podskoczylo znowy do 58 do gory i w dol. na sale. godzina koszmaru. ale jest.
                  maluch 2950. 7 pkt, 8pkt, 10 pkt.
                  potem pani ginekolog operujaca powiedziala ze nastepna ciaze rozwiazacw 38 tyg. cc.
                  i teraz mam dwa uczucia. ze jakbym nie pojechala i chodzila jak chodzilam, a nie
                  lezala to bym dala rade i nastepne juz sie nie rusze z domu chyba ze prof.
                  chazan powie inaczej.
                  a drugie, ze ehhh juz sama nie wiem. w kazdym badz razie ciagle rycze jak sobie
                  przypomne.
                  • kaakaa Chwała Panu! 06.02.08, 12:24
                    Monicus, dzięki, że się odezwałaś. Dobrze, że oboje, ty i maluch jesteście
                    zdrowi! Gratuluję dzieciątka. Czy to chłopak? Jak ma na imię Twoje drugie szczęście?
                    Przykro mi, że Twój poród nie skończył się tak, jak sobie wymarzyłaś. Podobnie
                    jak Ty, uważam, że w domu miałaś szanse urodzić naturalnie. Bardzo niefartowne
                    był to położenie na niewłaściwym boku (czyżby to był prawy bok?) ale trudno
                    oczekiwać od kobiety w czasie skurczu, żeby myślała racjonalnie i opierała się
                    zaleceniom położnej.
                    Jeśli potrzebujesz się wypłakać, to płacz do woli, czasem to przynosi ulgę. Nie
                    zapominaj tylko o swoim maleństwie, bo bardzo Cię potrzebuje. Jeśli można Ci
                    jakoś pomóc, to myślę, że wiele dziewczyn na forum może Cię wesprzeć.
                    Życzę maluchowi, żeby dobrze jadł oraz szybko i zdrowo rósł, bo malutkie
                    kurczątko sie urodziło smile
                  • nuit4 Re: monicus po przejsciach 06.02.08, 13:20
                    monicus-sciaska mocno i gratuluje malej kruszynki!!
                    wiem jak to jest jak sie ma odrzut od szpitala
                    i to poczucie porazki...
                    wiesz co,mysle ze super ze w ogole moglas sprobowac naturalnie i wierze ze gdyby
                    nie szpital dalabys rade sama

                    moze zaloz osobny watek o swoim porodzie?
                    tutaj nie kazdy zaglada
                    a tak wiecej z nas podtrzymaloby cie na duchu smile
                  • sugarxxx Re: monicus po przejsciach 06.02.08, 22:46
                    Monicus, na początku oczywiście gratulacje dla Mamy i synka.
                    A zaraz potem muszę napisać trochę z innej beczki, że bardzo Cię podziwiam
                    (zresztą kilka dziewczyn, które tu opisywały swoje porody również). Chodzi mi o
                    świadomość swojego ciała. Jesteś w stanie podać jakie miałaś skurcze, co
                    odczuwałaś, no i o tym boku, i termoforze. W Twoim przypadku określenie "ciało
                    wie jak rodzić" ma konkretne znaczenie.

                    Ja za cholerę nie umiem tak opisać, bo nie bardzo wiem, co się działo. Jakieś
                    skurcze były, ale nie za bardzo wiem jakie smile Ciało nie wiedziało jak rodzić ani
                    co się dzieje. Dobrze że położna pokierowała, ale i tak było cc.

                    Może to zabrzmi bardzo górnolotnie i pretensjonalnie, a nawet banalnie wink, ale w
                    opisie Twojego porodu czuje się taką kobiecą moc.
                    • monicus Re: monicus po przejsciach 08.02.08, 11:41
                      ja sie pozytywnie nastawialam, przez 3 miesiace albo i wiecej. czytalam sobie
                      rozne zagraniczne strony o porodach domowych i bez asysty i poprostu sie nie
                      balam. jakos mi bylo z tym bolem dobrze. nawet juz pozniej w szpitalu, bo pawel
                      sie uspokoil i sobie gadalismy miedzy łupaniem.
                      a termofor to ulga dla bolacego krzyza. a jak bolal mnie dół (bo nie wiem
                      dokladnie co, pewnie i gnaty i dol macicy) to na nim siadalam okrakiem i bylo
                      suuuper.
                      w szpitalu okazalo sie, ze maja worki z grochem i kasza, ktore grzeja w
                      mikrofali i pawel mi masowal nimi krzyz.
                      no nie wiem, ale ja to podejscie do naturalnego odebralam jako calkiem ciekawe i
                      dobre przezycie. fakt - nie doszlam do konca i nie wiem jak by bylo, czy boli
                      duzo bardziej, czy meczy strasznie. ale jakbym miala lezec na wznak to bym chyba
                      umarla. kobiety ktore rodzily na plecach powinny miec pomniki. ja na boku mialam
                      klopot ze zniesieniem bolu. na stojaco, na czworaka, w kucki bylo ok. najlepiej
                      to na czworaka ale stojac na glowie smile
                      a piszac skurcze to sama nie wiem czy je czulam, bo czulam glownie krzyz, biodra
                      i wszelkie stawy, lacznie z kostkami.
                      ogolnie polecam rodzic naturalnie i nie wiem jak mozna wolec cc...

                      • juleg Re: monicus po przejsciach 09.02.08, 10:34
                        gratualcjesmile))))
                        ja też nie wiem jak można chcieć cc na życzenieuncertain
                  • kropkaa Re: monicus po przejsciach 06.02.08, 23:31
                    Gratulacje dla dzielnej i odważnej mamy!
                    A dla dzieciątka tylko tego, co piękne!

                    PS Też mi się wydaje, że kopia do nowego wątku będzie lepsza.
                  • lessing Re: monicus po przejsciach 07.02.08, 11:41
                    Monicus, już po wszystkim!!! teraz jesteś mamą dwóch cudnych
                    chłopaków i to jest najważniejsze i tylko w ich stronę dobrze
                    patrzeć!
                    Gratulacje, ciszcie się i radujcie sobą, że wszyscy zdrowi i cali,
                    no prawie!
                    Ale faktycznie, kurcze, dupa blada, trzymałam za Ciebie kciuki jak
                    za siebie! No pech, pech, cholera! Ale co sobie porodziłaś to Twoje!
                    Bez wsparcia fachowego, po pierwszej cesarce, w domu to już heroizm.
                    Życzyłam Ci w duchu tzw. porodu ulicznego - w domu! No cóż rzadko
                    się zdarzają ;>crying
                    Też mam mieszane uczucia, co do swoich domowych planów, bo jak za
                    pierwszym
                    sie nie uda i gdyby człowiek faktycznie został skazany tylko na tę
                    naturę co w
                    Nia tak wierzy i pokłada nadzieję, a tu akurat na niego wypadł palec
                    do selekcji naturalnej, bo bez skalpelka - sam w karzakach, niczym
                    ta przysłowiowa indianka, mógłby sie nie wywinąć Białej Damie - to
                    niewiadomo co mysleć? Wyzywać na pojedynek Matkę po raz drugi - czy
                    stulić uszy i dać się pokroić?
                    Za pierwszym razem nie miałam cienia wątpliwości, że dam radę, że
                    sama, że w domu! Przecież ja dwie tony owsa i siana sama do stodoły
                    wrzucam, jestem silna, wysportowana, świadoma - to co dla mnie
                    urodzić dziecko?! A tu bęc! po nosie! i do parteru! No i teraz z
                    pokorą, już ostrożnie i bez zuchwalstwa!
                    Ale ciągle z radością, że mimo wszystko dane mi jest nosić pod
                    sercem, czuć ruchy małych rączek i stópek, a potem - ach tam, nawet
                    z pomocą Boga i Ludzi ze skalpelami - kochać, karmić i być
                    matką....cud, cud, cud Wszystkiego dobrego dla maluszka i dla mamy
                    Monicus.
                    p.s. a tak, jak już się wypłaczesz suspicious) to napisz co Ci w wypisie
                    napisali?

    • monicus a ja ciagle szukam kogos kto odbierze :) 14.02.08, 12:34
      i dla zainteresowanych
      www.hyppocrates.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=61&Itemid=51
      smile ja mam zamiar sprobowac. tylko sie pogoje.
      • lessing Re: a ja ciagle szukam kogos kto odbierze :) 14.02.08, 15:03
        cześć Monicus, dobre to i kto by pomyślał, że ktoś cierpliwie tyle
        bedzie czekał, ale wiadomo, że wszystko pod kontrolą!
        a moj lekarz zaczyna mieć coraz wiecej wątpliwości, przede mną
        decydujące usg za trzy tygodnie ale powoli zaczynam starać sie
        otwierać na cc i na wyjazd do szpitala, staram się być otwarta na
        każda ewentualność, może wtedy sie uda w domu - myślenie magiczne!
        ale czasami działa! Bo nie bedę w stanie zaryzykować porodu domowego
        przy dużym dziecku, jesli za pierwszym razem się nie udało. Jak sie
        czujesz? Miałaś zewnątrz oponowe czy ogólne? No i jak oni to
        zdiagnozowali?
        • monicus Re: a ja ciagle szukam kogos kto odbierze :) 16.02.08, 17:54
          zewnarzoponowe chyba. w plery i od pasa w dol bez czucia,a w gore drgawki.
          koszmar. u mnie tetno zlecialo jak bylam zapieta w ktg.wiec w 5 min bylam na
          stole. obala to mit ze za zelaznej zwlekaja z cc,
      • sugarxxx Monicus, wymiatasz ;) 16.02.08, 19:05
        dobrze czułam tą kobiecą moc smile
        A ja ciągle plan minimum: psn, ale świetnie że są takie odważne kobiety.
        Przecierają szlaki dla reszty!
        • monicus Re: Monicus, wymiatasz ;) 17.02.08, 08:09
          taaa przecieram,na stół kurde. te sciezke przetarta odradzam. ZAWRACAJCIE!!! smile
          zartuje. jak bedzie trza to pojade do uk albo nie wiem gdzie
          • jola-kropek Re: Monicus, wymiatasz ;) 18.02.08, 03:15
            do usa smile polecam "moja" polozna smile
    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 27.02.08, 21:44
      to znowu jasmile szukajaca w sieci. dla zainteresowanych znalazlam jeszcze taka
      pania (i mi odpisala na maila, ze sa szanse i to na domowy!!!! i ze mam sie
      pojawic na konsultacji to sie okaze co wiecej)
      preetigin.republika.pl/doc/omnie.html
      a tu jest napisane jak jednababka rodzila po 2 cc dzieki tej kobicie.
      www.dojrzewalnia.pl/oferta/wspolpraca/kwartalnik1.pdf
      no!
      to do boju!
      • kropkaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 27.02.08, 22:20
        Raz był o niej artykuł w "Zwierciadle", a niedawno wywiad z nią.
        Krótko rzecz ujmując - Ona robi CUDA.
      • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.02.08, 01:35
        Znowu miałam rację, że przecierasz szlaki!
        Monicus, zdawaj relację co było dalej, bo fajnie się zaczyna.
        Rozumiem, że będziesz przechodzić jakiegoś rodzaju psychoterapię, tak jak ta
        dziewczyna w artykule? Jeżeli będziesz mogła o tym napisać tzn nie będzie to
        Waszą tajemnicą, to proszę napisz!
        • kasiaimichael Re: Dr Preeti Agrawal 28.02.08, 07:10
          Podoba mi sie ta Pani, daj znac jak konsultacja.
          • monicus Re: Dr Preeti Agrawal 28.02.08, 09:17
            dooobra smile tylko to za miesiac-dwa jakos sie wybiore, bo wiecie jeszcze pologu
            nie skonczylam hihi.
            nie wiem czy psychoterapie. raczej mam zamiar sie zaprzec na swoje smile ale teraz
            juz na amen.
            w kazdym badz razie troche mi ulzylo
            • mammmcia Re: Dr Preeti Agrawal 28.02.08, 23:00
              Witam w gronie "cesarzowych mam". Cesarkę miałam jako drugi z trzech porodów w mojej karierze. Pierwszy i trzeci siłami natury (choć nie naturalny, bo szpitalny ze wszystkimi tego "atrakcjami" i konsekwencjami). Trzeci poród po cc z umówioną położną na Żelaznej, był wywoływany oksytocyną na 3 dzień po terminie (i do dziś mam żal, że się na to zgodziłam, ehhh...). Jak z hukiem (dosłownie) pękł pęcherz płodowy, już po niespełna godzinie tuliłam córuchnę. Po co jednak dostałam tę oksytocynę? Chyba tylko po to, by poród poszedł szybko i by szybko opuścić salę...
              Teraz jestem po raz czwarty w ciąży, a ponieważ mój mąż wreszcie zaakceptował pomysł porodu w domu (a nawet się na niego cieszy) postanowiłam, że tym razem rodzimy w chałupie. Jestem już po wstępnej rozmowie (czyt. mailu) z p. Ireną - jeśli ciąża będzie przebiegać ok, mam się odezwać do niej 2 m-ce przed terminem.
              • sugarxxx Re: Dr Preeti Agrawal 29.02.08, 00:09
                A ja znowu monotematycznie: ile czasu upłynęło między Twoim drugim i trzecim
                porodem oraz między trzecim a czwartym?
                • mammmcia Re: Dr Preeti Agrawal 29.02.08, 15:50
                  Przepraszam, sugarxxx, jeśli Twoje pytanie było do mnie to między drugim a
                  trzecim porodem minęło 2,5 roku a między trzecim a czwartym minie (o ile urodzę
                  w terminie) 3 i 9 m-cy.
                  Jeśli pytanie nie do mnie to sorry...
                  • sugarxxx Re: Dr Preeti Agrawal 01.03.08, 13:45
                    Tak, do Ciebie, dziękuję smile
                    Ja chcę po cc jak najszybciej następne dziecko, więc męczę forumki o
                    te terminy smile
                    • kasiaimichael Re: Dr Preeti Agrawal 01.03.08, 15:42
                      Co Ci sie tak spieszy sugarxxx? wink
                      • monicus Re: Dr Preeti Agrawal 01.03.08, 17:01
                        no to kurde tak jest. ja ja rozumiem. jeszcze mnie wszystko boli a knuje smile
                      • sugarxxx Re: Dr Preeti Agrawal 02.03.08, 18:01
                        Jakbym miała 20 lat to bym się nie spieszyła wink
                        A poza tym, to jak jedno po drugim, to można im więcej czasu poświęcić jak są
                        małe. No i pewnie jak starsze jest małe to nie jest zazdrosne. Ale to tylko moja
                        spekulacja bo doświadczeń nie mam.
                  • sugarxxx Re: Dr Preeti Agrawal 04.03.08, 22:07
                    2,5 roku to kawał czasu sad
                    Eee, mamcia nie pocieszyłas mnie wink
    • monicus news z ostatniej chwili :) 03.03.08, 16:16
      jestem po rozmowie z pania maria romanowska smile z zelaznej.
      i ona tez mowi, ze sa szanse urodzic w polsce po 2 cc. jeno trza zostac
      zakwalifikowana przez gin. sugerowala dr. puzyne. zrozumialam, zeby raczej nie
      uderzac do szeregowcow a do jakichs wyzszych jednostek.
      jednak ona by sie bala w domu.
      no ale badz co badz jest to tez pozytywna informacja. moze do czasu mojej
      kolejenej ciazy zmienia sie w polsce standardy postepowania w smile
    • monicus porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 05.04.08, 21:17
      nie wiem czy ktos to jeszcze czyta smile bo juz chyba sie urodzily dzieci cesarzowych smile ale ja ciagle planuje wiec pisze.
      bylam u pani agrawal - no super kobita. opowiedzialam moje historie i ona powiedziala, ze jestem klasycznym przypadkiem kiedy lekarze i polozne na sile psuja wszystko.
      ona uwaza, ze moge urodzic po 2cc tylko musze sobie odpoczac psychicznie. musze sie wyleczyc z tego co bylo, zeby nie sciagac swoim strachem tego jeszcze raz. informacja ktora uslyszam na stole, ze mam sie w nastepnej ciazy ciac w 38 tyg jest wg niej typowym zastraszaniem przez lekarzy. ona ma kilka pacjentek ktore urodzily po 2 cc. zna polozne, ktore moga sie tego podjac i postara sie pomoc.
      takze jestem podbudowana i walcze. aha i wezwala mojego meza i powiedziala mu to wszystko i on zaczyna o tym powaznie myslec.smile)))
      ale zeby bylo jeszcze fajniej to ze 2-3 dni przed wiyta u agrawal zadzwonila do mnie mariola sienkiewicz - polozna z ktora gadalam w grudniu, zeby sie dowiedziec jak sie u nas skonczylo i powiedziala mniej wiecej to samo co dr agrawal. takze wg mnie byl to wyrazny znak z gory i czuje ze nabieram sil!
      a w ogole pani agrawal jest jakims innym typem lekarza, bo po pytaniu o to co biore po ciazy (na ktore ja - ze nic) zapisala mi... (myslalam ze bedzie feminatal, falvit itp...) tran, olej z wiesiolka, spiruline i herbate z lisci malin i pokrzyw smile))) to o czyms tez swiadczy
      to tyle.
      • 987ania Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 05.04.08, 21:22
        A gdzie ją znalazłaś, tzn. gdzie przyjmuje, ile to kosztuje?
        • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 05.04.08, 22:08
          we wroclawiu, gliniana 40 www.preetigin.pl/ 120zl
      • lessing Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 06.04.08, 19:20
        Monicus, dwa razy dzisiaj puszczałam posta i zaden nie poszedł, moze
        za duzo osobistych wynurzeń, moze powinnam na priva ale cos mi nie
        wskakuje. pozdrawiam Cie gorąco i trzymam za ciebie kciuki bo jesteś
        jak feniks z popiołow - a takim ludzim powinny sie spełniac
        marzenia. a jak sie same nie spełnia to ty to zrobisz za nie!!!!
        • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 06.04.08, 20:13
          to mozesz na moj priv jak jeszcze masz chec sie wynurza smile monicus@tenbit.pl bo ja to na razie najwieksze oparcie w tym temacie mam na tym forumsmile
          • sugarxxx Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 06.04.08, 22:25
            Monicus, dajesz tyle nadziei innym smile
            Czekam na dalszy ciąg!
          • sugarxxx Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 06.04.08, 22:27
            Aha, i jak możesz to proszę spytaj pani dr, kiedy po cc można zajść w ciążę, aby
            bezpiecznie urodzić sn. Mój ulubiony temat smile
            • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 06.04.08, 22:45
              wiesz co, no nie pytalam wprost ale bylam z malym, ktory ma 2 miesiace i ona powiedziala tylko tyle, ze powinnam sobie dac wt tym roku spokoj, ale nie w kontekscie blizny jeno dla glowy... smile ale zapytam.
              • rogatek_bambi co do wiesiołka itp:) 11.04.08, 00:06
                olej z wiesiołka oraz napary z lisci malin poleam osobiscie, regularnie
                stosowałm od 36 tyg, codziennie dzbanek naparu oraz smarowanie okolic krocza
                olejem z wiesiołka 2 razy dziennie- osobiscie wierze w to a jak mi to pomogło? o
                4 rano obudziły mnie pierwsze skurcze i rozwarcie było juzna 4 cm a pozniej to
                praktycznie co skurcz to rozwarcie- poszło szybko swoje pierwsze dziecko
                urodziłam rano o 9.20 ( a skurczy dostałam o 4 rano)takze czas dobrysmilefakt
                faktem ze byłam dosc aktywna fizycznie w ciazy(cwiczenia) a takze szykowałamsie
                do tego "duchowo-mentalnie" i napewno wszystkie te sposoby wpłyneły na jakos
                mojego porodu- szybki, sn, bez zoo z ochronionym kroczem
                • rogatek_bambi Re: co do wiesiołka itp:) 11.04.08, 00:09
                  wiem ze nie było to na temat watku ale chciałm podkreslic wage tychnaturalnych
                  srodków bo mysle ze maja znaczenie i ułatwia zwł. gdy porod sn ma byc po cc0
                  gratuluje odwagi i checi oraz wiary w sens porodów sn!!!!!!!!!!!!!
                  • sugarxxx Re: co do wiesiołka itp:) 11.04.08, 14:33
                    Rogatek, ja też wiesiołek + liście malin + dużo ćwiczeń. I dupa blada... Było
                    cc. Myślę po prostu, że u Ciebie i tak by się udało bez tych specyfików... Nie
                    mniej jednak gratuluję smile)) Poza tym z tego co pamiętam, to masz chyba 22 czy 23
                    lata, nie? Ja trochę więcej wink
                    • rogatek_bambi Re: co do wiesiołka itp:) 11.04.08, 17:26
                      23smilemoja niunka tez gigantem nie była bo wazyla 3 kg 51 cm ale i tak bez wzgledu
                      na wiek warto przygotowywac sie do porodu psych i fiz, dla mnie było bardzo
                      wazna kwestia aby byc swiadoma tego co sie dzieje ze mna i moim cialem w tych
                      chwilach- nie wyobrazam sobie pojsc do porodu ot tak z ulicy,
                      • sugarxxx Re: co do wiesiołka itp:) 11.04.08, 22:45
                        Wg mnie:
                        1. punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Ja też się mocno przygotowywałam.
                        Była i szkoła rodzenia i wertowanie książek i internetu. Od dzieciństwa czytam
                        klasykę gatunku czyli "praktyczne położnictwo" Pschyrembela (najciekawsza
                        książka lekarska mojej mamy smile)). Dlatego uważam, że takie rzeczy nie działają.
                        Pewnie czytałaś zresztą posty lessing i monicus. Dziewczyny były świetne
                        przygotowane i też miały cc.

                        2. Wg niektórych myślenie i przygotowywanie się wręcz przeszkadza. Autorem tej
                        teorii jest chyba Michel Odent. Homo sapiens najbardziej przeszkadza w porodzie
                        zbyt bardzo rozwinięta kora mózgowa oraz jej "niewyłączenie" właśnie w czasie
                        porodu.

                        3. Co do przyjścia z ulicy do porodu, to tym razem odwołam się do postu lessing,
                        która cytowała znajomą lekarkę. Wg tej lekarki najlepiej rodzą kobiety właśnie z
                        ulicy (dosłownie, zgarniane z ulicy degeneratki). Więc chyba teoria Odenta działa.
                        • sugarxxx do kaaki: Pschyrembel 11.04.08, 22:58
                          Kaaka, ciekawi mnie jedna sprawa. Otóż czytywałam sobie tego Pschyrembela od
                          czasu do czasu. Wydanie z początku lat 70-tych. Ty pewnie uczysz się z jakiegoś
                          wydania z tego wieku smile

                          Otóż ciekawi mnie jedna sprawa: w tej książce było tyle różnych metod, chwytów,
                          tricków itd aby jednak umożliwić kobiecie poród naturalny. Miałam wrażenie że cc
                          to ostateczna ostateczność. Padło nawet takie zdanie: "jeżeli zastanawiasz się
                          czy wykonać cc u pacjentki, zadaj sobie pytanie czy wykonałbyś operację, gdyby
                          chodziło o twoją żonę" (ciekawe, autor zakładał, że położnikiem może być tylko
                          mężczyzna...)

                          A obecnie: albo wszystko idzie jak z płatka, albo cc. Czy metody opisane w tej
                          książce są przestarzałe i nie warto ich stosować? Czy może wymagają tak
                          wielkiego kunsztu, że przeciętny położnik sie boi? Czy może nauka położnictwa to
                          trochę jak w żeglarstwie z nawigacją? Niby uczysz się nawigacji zliczeniowej,
                          astronawigacji i Bóg wie czego, a na morzu używasz i tak GPS... Już ucząc się
                          zakłada się, że tego nie będzie się stosować, bo po co sobie utrudniać życie...
                          • rogatek_bambi Re: do kaaki: Pschyrembel 12.04.08, 09:05
                            sugarxxx tez prawda, zgadzam sie i z tym co piszesz wiec jak widac prawda jest
                            wzglednasmile

                            jesli chodzi o rodzenie z ulicy t miałam na mysli kwestie trafienia np na
                            szpital czy osobe ktora przyjmuje porod, jakie ma do tego podejscie, czy idzie w
                            kierunku totalnejmedykalizacji niezalenie od porodu czy jednak stara sie zaczac
                            "zgodnie z natura"
                            • rogatek_bambi Re: do kaaki: Pschyrembel 12.04.08, 09:10
                              prawda jest ze porodu sie nie da nauczyc i sposob jego przejscia jest niezalezy
                              od wykształcenia czy np pozycji społecznej ale dla mnie swiadomosc tego co sie
                              ze mna dzieje duzo mi pomogła- mowie tylko o swiadomosci a nie stosowaniu
                              wyuczonych zasad pracia czy wdechu i wydechu- w koncu porod jest nieprzewidywalny
                          • kaeira Chwyty itd 12.04.08, 10:12
                            Jeżeli znasz angielski, tutaj jest artykuł z New Yorkera "The Score.
                            How childbirth went industrial", który m.in. porusza ten właśnie temat -
                            dlaczego (w USA w każdym razie) w dzisiejszych czasach uczy się lekarzy technik
                            CC, a odchodzi się od nauczania chwytów i technik umożliwiających poród naturalny.

                            Artykuł nie całkiem "z naszego punktu widzenia", ale ciekawy.
                            www.newyorker.com/archive/2006/10/09/061009fa_fact?printable=true
      • bonga_dax1 Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 18.11.08, 13:09
        Witam,
        jestem po 2 cc. Szkoda, że nie trafiłam na to forum przed drugim - może z
        dzisiejszą wiedzą udałoby się go uniknąć... Ale do rzeczy, mam wciąż nadzieję na
        poród naturalny, a z tego co czytam największe szanse miałabym przy porodzie
        domowym. Nie jestem jeszcze w ciąży (młodszy syn ma 16 miesięcy), ale tym razem
        chciałabym się przygotować jeszcze gruntowniej do tematu porodu. Już poprzednio
        byłam bardzo zdeterminowana na poród naturalny, ale... nic z tego nie wyszło.
        Chciałabym się więc podpytać, jakie są najnowsze wieści "z frontu", bo wątek
        porodów sn po cc jakoś przycichł. Monicus, czy byłaś więcej razy u tej
        pro-naturalnej pani doktor? Czy ona zaleca jakiś specjalny program psychicznego
        przygotowywania się do kolejnego porodu po cc? Czy jeżdżenie do niej w moim
        przypadku (jestem z Łodzi) miałoby jakikolwiek sens, czy raczej należałoby
        szukać kogoś na miejscu, kto ma zdrowe podejście do tematu?
        • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 18.11.08, 16:09
          watek przycichl bo te co mialy urodzily a te co maja jeszcze nie sa w ciazy smile
          co do agrawal to ona mowi ze trzeba to "przepracowac" z pasychologiem, badz na
          grupach - robi takie poszperaj na jej stronie. preetigin.pl/ i na stronie
          fundacji kobieta i natura.
          napewno dobrze sie chociaz raz do niej przejechac. i zastanwo sie nad
          psychologiem smile ja zaczelam z tym chodzic, bo czuje ze po 3 moge nie chciec
          przezyc
        • kaakaa Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 18.11.08, 21:21
          Dziewczęta - ciekawa wiadomość dla Was.
          Dziś na konferencji Fundacji Rodzić po Ludzku, w panelu dyskusyjnym brała udział
          pani psycholog, która po pierwszej cesarce drugie dziecko urodziła naturalnie w
          domu. Gdy to powiedziała, po sali przeszedł osobliwy pomruk. Jedak jest dowodem
          na to, że to się da i są na świecie (w każdym razie w Krakowie) takie położne,
          które są gotowe przyjąć w domu poród po cc.
          • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 18.11.08, 22:01
            na swiecie sasmile dobrze wiedziec ze w polsce. bo do usa czy australii mi sie nie
            usmiecha smile ale jak trz bedzie to polece.
            cos wiecej powiedziala. kaakaa - rob notatki!
            • kaakaa Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 19.11.08, 18:00
              Porozmawiałam sobie z tą miłą kobietką. Dowiedziałam się tyle, że dla jej
              położnej był to pierwszy poród po cc przyjęty w domu. Natomiast na pozytywną
              decyzję o towarzyszeniu przy takim porodzie wpłynęła, poza determinacją
              rodzącej, informacja o tym, że położna Ewa Janiuk przyjmuje w domu porody po cc.
              Ponoć ma ich na koncie kilka. Może trzeba by pogadać z Ewą Janiuk? Z tego, co
              wiem, jest dostępna przez internet.
              • bonga_dax1 Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 20.11.08, 10:31
                A ta pani Ewa Janiuk skąd jest? Pewnie z Warszawy, a do Łodzi to już nie tak
                strasznie daleko... wink
                • monicus Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 20.11.08, 12:15
                  z opola
          • sugarxxx Re: porod w domu po 2cc kolejnie wiesci 18.11.08, 22:37
            chyba gdzieś czytałam opis tego porodu, chyba na stronie dobrzeurodzeni.
    • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.05.08, 20:47
      Za 3 dni mija pół roku od mojej cesarki. W związku z tą małą
      rocznicą postanowiłam sobie odświeżyć ten wątek i wiecie co? Wraca
      mi dawny, przedporodowy animusz i stwierdziłam, że przy następnym
      porodzie siłą mnie z domu nie wyciągną. Sprobuję urodzić w domu
      choćby nie wiem co.
      Zaważyłam, że krytyczne jest kilka dni i godzin przed porodem. Jeśli
      wtedy nikt cię nie nastraszy, nie osłabi swoją niewiarą to są duże
      szanse na sukces.
      I czytam, że wiele z was, którym nie udało się urodzić w domu
      przysięga sobie, że następnym razem na pewno się uda...
      powodzenia wam i sobie wink
      • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.05.08, 20:59
        oj tak! wylaczyc telefony, zafalszowac termin porodu, nie spotykac sie z chorymi
        na dzidzioze babami. i nie ruszac sie z domu smile
        • migotkaus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.04.09, 15:27
          Uff... Przeczytałam całość. Jestem pełna podziwu dla dziewczyn walczacych o poród naturalny przez duże N.
          Wczoraj minęło pół roku jak urodził sie mój Malutek. Niestety poród zakończył się cc. Po okropnych przejściach z położnymi w jednym z łódzkich szpitali postanowiłam nigdy więcej takich "atrakcji". do tej pory zadaje sobie pytanie jak kobieta moze być tak wredna dla drugiej kobiety??
          Co prawda nie planuje jeszcze ciąży, ale bardzo bym chciala Was zapytać czy znacie jakaś ludzką położna z łódzkiego?? To tak na przyszłość. Już nie wymagam porodu w domu, bo jest spore ryzyko powikłań (poza blizna z cc mam jeszcze 2 inne blizny po innych operacjach) Chcialabym po prostu urodzić z godnoscią.
          • 987ania Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.04.09, 17:43
            Obawiam się, że Twoje pytanie może tu nie zostać przeczytane. Poszukaj przez
            wyszukiwarkę forumową, dziewczyny pisały o jednej położne z Kopernika. A tak na
            marginesie, to w którym szpitalu rodziłaś?
            • migotkaus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.04.09, 14:45
              W Matce Polce... Koszmarny koszmar...
      • zosia_mama Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 15:12
        Chyba jakaś opatrzność pomogła mi odkryć to forum...

        Ja cesarki nie miałam ale mój pierwszy poród niestety nie zakończył się w domu.
        Teraz żałuję, że nie postawiłam się położnej i nie urodziłam sama, a czuję w
        trzewiach że mogłabym. Przy następnym porodzie przywiążę się chyba do kaloryfera
        i mnie nie rusząsmile Urodzę w domu, nawet gdy miałabym zrobić to sama.
        • 987ania Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 16:24
          Tu więcej takich "zdesperowanych" jak TY smile))) Poczytaj nowe i stare wątki. A
          jak na razie to część z nas spotyka się jutro na zjeździe dobrze urodzonychsmile)
      • ph78 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.04.09, 17:25
        Witajcie mamuśki,

        ja wprawdzie nie po cc, a dopiero przed pierwszym porodem (19 tc),
        lecz z wielkim zainteresowaniem prześledziłam cały wątek, ponieważ
        wolałabym uniknąć Waszych doświadczeń i od razu zacząć naturalnie, a
        najlepiej w domu.

        Pomysłem tym zaszczepiła mnie pani prowadząca zajęcia z planowania
        rodziny podczas kursu przedmałżeńskiego, której nazwiska jak na
        złość nie mogę sobie przypomnieć... (Nawet zastanawiam się, czy się
        do parafii nie przespacerować i o kontakt z nią nie zapytać,
        ponieważ zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.) Wtedy po raz
        pierwszy dowiedziałam się o porodach w domu (wspomniana pani sama
        była po takim), usłyszałam o Sheili Kitzinger i... poczułam
        nienazwaną, niezdefiniowaną moc kobiecości w sobie, która krzyczała
        we mnie - jeśli rodzić, to tylko tak!

        Niestety, im więcej czytam i interesuję się sytuacją w Polsce, tym
        bardziej jestem przerażona. Wasze historie strasznie mnie smucą.
        Obraz, który wyłania się z relacji rodzących odbiega znacznie od
        mojej wizji porodu, zbudowanej na podstawie książki Preeti Agrawal.
        Zaczynam podejrzewać moją prowadzącą ginkę o niecne zamiary wobec
        mnie i standardowe podejście do zadania sad

        Wiem, że trochę nie na temat, ale mam nadzieję, że nie zaśmiecam
        wątku. Podziwiam Was, dziewczyny, i Wasze wypowiedzi dodają mi
        skrzydeł! Tymczasem idę dalej karczować moją ścieżkę do porodu sn i
        przede wszystkim poszukiwać dobrej położnej w Łodzi.
    • pillow-book Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.05.08, 20:29
      Witam i bardzo się cieszę, że znalazłam to forum... Te "oficjalne" forumy mocno
      są przerażające...

      Ja też miałam rodzić w domu drugie dziecko (pierwsze cc w Damianie, ja głupia i
      skołowana i cholerka ciągle pracuję nad tym, żeby sobie wybaczyć tę cholerną
      klinikę) ale moja położna po dogłębnym wywiadzie, kiedy dowiedziała się o 3
      wcześniejszych łyżeczkowaniach popatrzyła mi głęboko w oczy i nie mogłam się z
      nią nie zgodzić, szczególnie, że rodzić miałam bez partnera, tylko my dwie... Ja
      duża babka jestem, Maria raczej z tych drobnych... Nie dałaby rady gdyby coś
      zaczęło iść źle.

      Umówiłyśmy się, że będziemy w domu tak długo jak tylko się da i w ostatniej
      chwili pojedziemy do szpitala, z którego wyjdę najszybciej jak będzie można. Na
      szczęście nawet w godzinach szczytu mam na Żelazną 10 minut autem.

      Ale obiecała, że jeśli wszystko pójdzie dobrze to trzecie bobo urodzimy na
      spokojnie w domu smile

      Chciałam jeszcze dodać, że paciorkowiec nie był przeszkodą w rodzeniu w domu
      (gdzieś tu czytałam, że był to problem pół roku temu). Stan blizny miałam tak
      czy inaczej oceniany na usg w 37 tyg. Chwilę przed tym jak mój syn, pod wpływem
      ćwiczeń i shiatsu, ułożył się głową do dołu.

      W poniedziałek zaczynam 40 tydzień... smile
      • kasiaimichael Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.05.08, 07:04
        trzymam kciuki, powodzenia!
      • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.05.08, 16:44
        Pillow book, i koniecznie zamieść swój opis! Dajesz mi nadzieję smile
        • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.05.08, 22:12
          o tak. czekamy smile a tak btw chodzi mi po glowie STRONA na temat porodu w domu i
          porodu po cc. taka prawdziwna i zeby namowic jakichs lekarzy i polozne zeby sie
          dolaczyly.
          • pillow-book Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.05.08, 22:45
            Fajny pomysł...

            Ja leczę syna z różnych przypadłości, dość ulotnych acz upierdliwych w
            codziennym życiu, szczególnie dla niego, a będących definitywnie schedą po
            cesarce. Zastanawiam się jak to ugryźć u siebie na uczelni - studiuję
            psychologię i mogłabym zrobić z tego magisterkę, w sensie z wpływu cesarki na
            rozwój dziecka... Jest sporo osób zaangażowanych w temat.

            Ale to jeszcze minimum dwa lata smile
            • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 18:47
              no ja tez uwazam ze to jak zachowuje sie moj starszy ma zwiazek z moja
              nieprzytomnoscia przez 2 doby...
              • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 20:54
                Dziewczyny nie przerażajcie mnie! Ja od czasu porodu nie mogę
                czytać/słuchać o tym, że sposób przyjścia na świat ma wpływ na tak
                bardzo wiele aspektów przyszłego życia dziecka. Czuję się cholernie
                źle z tym co się działo ze mną i synkiem podczas i po porodzie. Mam
                nagrany kilkusekundowy film z pierwszych minut życia mojego dziecka
                i nie mogę na to patrzeć. Jaskrawe światło, hałas, obce niedelikatne
                ręce, i on przerażony i wrzeszczący na blaszanym blacie. No po
                prostu koszmar. I jeszcze na sali pooperacyjnej ja w jednym końcu a
                on w drugim, w inkubatorze, wrzeszczał godzinę zanim ubłagałam
                pielęgniarę żeby mi go w końcu podała. Codziennie przed zaśnięciem
                te koszmarne chwile do mnie wracają. Nie mogę się opędzić od tego.
                Dlatego wmawiam sobie, ze to wcale nie było dla niego najważniejsze
                zdarzenie, że dużo bardziej liczy się cała ogromna miłość, którą mu
                daliśmy gdy był we mnie i potem gdy był już z nami na zewnątrz.
                Muszę w to wierzyć bo inaczej oczy sobie wypłaczę...
                • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 21:21
                  oj rozumiem cie, nawet nie wiesz jak bardzo. ale moze dlatego wlasnie warto.
                  zeby chociaz inne przed tym ustrzec
                  • 987ania Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 21:32
                    No to może choć troszkę Was pocieszę. Czytałam, że mimo, iż kokncepcja porodu
                    Narodzin bez przemocy jest piękna, to psycholodzy nie udowodnili jej wpływu na
                    dziecko. I tego się trzymajcie. Przecież my też tak przyszłyśmy na świat i chyba
                    wszystkie nie jesteśmy, aż takie nerwowe, chorowite i problemowe.
                    • pillow-book Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.05.08, 23:08
                      Ale to nie chodzi o chorowitość, problemowość czy nerwowość ale o takie małe
                      dupersznity typu: nie mogę nauczyć się pływać kraulem, potrzebuję ułamki sekund
                      więcej niż przeciętny człowiek, żeby powiedzieć gdzie lewo a gdzie prawo, nauka
                      najprostszej formy w karate zajęło mi pół roku podczas gdy przeciętny człowiek
                      uczy się tego w dwa dni i tak dalej i tak dalej (przykłady pochodzą od różnych
                      osób smile )... Bardzo wiele takich drobnostek związanych jest właśnie z tym jak
                      przychodzimy na świat. Na szczęście w zasadzie smile Bo można z nimi żyć przecież...

                      Natomiast bezwzględnie cesarka jest totalną traumą niestety... I myślę, że
                      będzie coraz więcej badań na temat wpływu cc na stan psychofizyczny człowieka.

                      A swoją drogą ciekawa jestem co by wyszło jakby zrobić taką meta meta analizę
                      problemu... Niech się to moje drugie już urodzi, z lekka skostnieje i
                      ustabilizuje to poszukamsmile
                      • ciociacesia eee 30.05.08, 23:23
                        moja mama miała ze mna super poród - był z nia zaufany lekarz, była super
                        spokojna, ja nieduza, po prostu cud miód, a ja potrzebuje pare sekund zeby lewo
                        od prawo odróznic, zatańczyc makarene to dla mnie niewykonalne, nie umiem łapa
                        lecacych przedmiotów i nie potrafie nauczyc sie najprostrzych ruchów w areobiku.
                        a kraul mi niepotrzebny bo zabka jest fajniej smile

                        trzymam kciuki za ten twój 40sty tydzień
                        • oldzinka Re: eee 31.05.08, 07:17
                          Wiecie co, poród sn, po którym od razu bierze się noworodka do
                          badania niewiele różni się od tego co dzieje się po cc. A dla
                          dziecka przeciskanie go na siłę, byle szybciej przez kanał rodny też
                          może być źródłem stresu.
                          Przecież nasze pokolenie było trzymane za nogi i walone w tyłek,
                          myte od razu pod kranem, oddzielane od matek na wiele godzin, a ja
                          osobiście jeszcze miałam staw barkowy wywichnięty podczas "obróbki"
                          i w znacznej większości jestem szczęśliwą osobą, bez większych
                          bloków w głowie, a przed porodem to już w ogóle byłam miód. Moim
                          zdaniem większego zamętu mogą narobić błedy wychowawcze kilku
                          pierwszych lat wychowania niż trauma porodowa.
                          • ciociacesia :) 31.05.08, 09:31
                            co nie zmienia faktu ze chce sie nam bardzo zeby od tych pierwszych chwil było
                            cudnie i tak jak trzeba smile
                            • pillow-book Re: :) 01.06.08, 14:03
                              Ano dokładnie tak smile Bo kto by nie chciał, żeby było fajnie, prawda?

                              Gdy się wczytuję w temat, podnoszona jest także kwestia przebiegu ciąży,
                              ewentualnych stresów a przede wszystkim pierwszych 9 tygodni...

                              Ale mądrzyć w tym temacie to się zacznę za parę latsmile)))

                              No, dziś termin a bobo najwyraźniej czuje się we mnie bosko... I choć jest coraz
                              niżej (jak za szybko na światłach idę to mam wrażenie, że mi zaraz wypadnie
                              dołem brzucha wink to coś czuję, że z tydzień jeszcze na spoxa posiedzismile
            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 18:30
              Witam dziewczyny!Ja jestem po cc już rok a za 5 miesięcy następny poródsmileW końcu
              nie wiem czy któraś tu rodziła po cc w domu?Przeczytałam wszystkie posty,ale tak
              sie przejęłam historia monicus ze to najbardziej mi utkwiło w głowie, a w
              oparach absurdu zdaje sie rodziła w końcu w szpitalu.Tak wogole w oparach
              absurdu napisz ile odstepu od cc mialas do tego porodu. Pozdrawiam was gorąco!
              • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 20:03
                No w sumie jak się czyta ten wątek to trudno trafić na kogoś kto
                urodził w domu po cc. Bo my tu tak o wszystkim tylko nie o temacie
                wątku smile No ale przynajmniej można się dowiedzieć, że są też lekarze
                i położne, które dopuszczają poród w domu po cc...
                • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 20:52
                  jak chcesz sie podbudowac to czytaj na mothering.com. tam sa watki o vbac i hbamc smile mozna sie tam podbudowac, bo tu poki co niewesole statystyki. ale to sie zmieni. musismile
                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 22:01
                    Mam nadzieję,że coś sie zmieni monicus, jak na razie to co lekarz to opinia a
                    poród to jeszcze inna bajka:/Jak zaszłam w ciążę to byłam z lekka przerażona,ale
                    jakoś teraz jestem już spokojniejsza i mam zacięcie żeby urodzić i wiem ze to
                    możliwe tylko ktoś musi mi dać szansę.A a propos porodu w domu po cc to właśnie
                    mi sie przypomniało, ze mam koleżankę, która urodziła pierwsze dziecko przez cc,
                    a pozostałą czwórkę naturalnie i ostatnią dwójkę w domusmile
                    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 22:17
                      wiecej takich wiesci prosze smile no trzeba walczyc. ja sie ciagle podbudowuje. a
                      jeszcze nie wiem czy mnie dobrze pozszywali, czy nic nie zepsuli i w ogole...
                      nawer okresu jeszcze nie mamsmile
                      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.08, 23:22
                        Mam nadzieje, ze wszystko w porządku, na to aby lepiej goiły sie rany łykaj
                        naturalna wit C, pomaga przyswajać żelazo(tak ze nawet nie trzeba go łykać przy
                        anemii[a najlepiej w ogóle unikać żelaza przepisywanego przez lekarzy],
                        wystarczy wit.C ale TYLKO NATURALNA!np. w postaci wyciągu z aceroli)A poza tym
                        jak sie czujesz?Cc to koszmar dla psychiki a dodając do tego huśtawkę hormonalna
                        po porodzie w ogóle to można popaść w depresję jak nic:/Ale jak to sie mówi: co
                        nas nie zabije to nas wzmocnismile
                        • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.06.08, 01:05
                          smile
                          w sumie gosia "wyskoczyla" w szpitalu a moj porod zakfalifikowano jako "uliczny" tongue_out
                          ale rodzila sie w domu i gdyby nie cala spanikowana ekipa wokol mnie ktora
                          musialam uspokajac ze nie umieram tylko rodze to skonczylabym w domu bo jak
                          wsiadalam do karetki o 11:50 to mala byla prawie na wierzchu a urodzila sie
                          dokladnie o 12 po szalenczym maratonie karetki przez miasto tongue_out udalo im sie
                          zepsuc tylko ostatnie 3 minuty od opuszczenia karetki do wjechania na 6 pietro
                          szpitala...
                          tak wiec zaliczam moj porod do "prawie domowych" tongue_out

                          pozdrawiam

                          ps nastepne tylko w domu i to sama smile
                          • w_oparach_absurdu Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.06.08, 01:08
                            acha...
                            roznica miedzydziewczynami rok i 4 miechy - rowniutko smile
                            • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.06.08, 21:29
                              Czy to znaczy że między porodami upłynęło dokładnie 16 miesięcy? Czyli między
                              ciążami 7 miesięcy?
                              Przepraszam, że tak wypytuję jak analfabetka, ale jestem pod wrażeniem, że
                              położna się zdecydowała na przyjęcie porodu domowego tak krótko po cc. Moja
                              powiedziała: co najmniej 2 lata musi upłynąć między ciązami i nie ma mowy o
                              żadnym domowym porodzie.
                              • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.06.08, 21:59
                                sugar bejbe damy rade, znajda sie takie co przyjma. tylko mowie ci - musimy
                                zewrzec szyki big_grin
                                • nuit4 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.08, 10:39
                                  moj gin (pro-natura wink porody w domu..) powiedzial ze nawet jakbym zaszla w
                                  ciaze zaraz po połogu to moge rodzic silami natury.. smile bo sie blizna przeciez
                                  przez 9 miesiecy zagoi
                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.08, 13:21
                                    ahhhaaa a skad ten gin i jak sie nazywa?smile
                                  • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.08, 20:17
                                    Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy każą dwa lata czekać. Ja rodziłam
                                    ponad 7 miesięcy temu (cc) a jutro lecę po test ciążowy (tylko
                                    ciiiii wink))
                                    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.08, 20:35
                                      aaaaaaaaaaaaaaaale faaaajnie. kurde. a ja chyba poczekam. dla glowy
                                      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.07.08, 15:00
                                        dziewczyny, tu to naprawde można liczyć na pocieszenie. U mnie bedzie prawie1,5
                                        roku po cc poród, a lekarka mnie straszy zgonem moim i dziecka:/masakra. Marze o
                                        porodzie w domu, bo boje się ze znowu mi schrzanią coś w szpitalu przez
                                        omyłke:/Jedna połozna mi powiedziala ze w domu nikt nie zdecyduje sie
                                        odebrać,ale to młoda dziewczyna, może jakąś znajdę do domu-znowu mam nadziejęsmile
                                        • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.07.08, 15:47
                                          probuj, probuj!
                                          ja wlasnie jestem w trakcie rownoleglego czytania ksiazeg p.agrawal i i. choluj
                                          i mna targa wsciaklosc i zal rownoczesnie. bo w obu ksiazkach grzmia czego robic
                                          nie wolno i co niesie ze soba ryzyko a mnie wlasnie to zrobiono jakby nigdy nic.
                                          furii dostaje naprzemian z rykiem. wiec walcz.
                                          • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.07.08, 18:15
                                            Monika rozumiem twoje reakcje na te książki. Na oddziałach
                                            położniczych powinny wisieć plakaty z mądrymi sentencjami z tych
                                            książek, np: "Zmuszanie rodzącej do parcia przed pełnym rozwarciem
                                            jest błędem w sztuce położniczej!" itp.
                                            • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.07.08, 19:39
                                              no mnie to takie osobiste najbardziej wsciekaja, to wiadomo. ze przebicie
                                              pecherza plodowego stwarza bezposrednie zagrozenie dla zycia dziecka. no jak
                                              sobie pomysle, to to co mi zrobili w zofii to tak jakby najpierw wbic komus noz
                                              w gardlo a potem go uratowac i byc dumnym z tego ratowania zycia.
                                              przerazajacy jest ten beton w szpitalu.
                                              • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 06.07.08, 22:57
                                                A co czytasz dokładnie?Tez bym przerobiła z chęcią.Mnie lekarz
                                                "przypadkowo"przebił pęcherz i w ogóle sama zrobiłam tyle głupich błędów z
                                                niewiedzy,że strasznie żałuje,że nie wiedziałam tego co wiem terazuncertain Nic
                                                dziwnego,ze urodzić nie mogłam, a jeszcze doktorek przebił "przypadkowo"
                                                pęcherz:/Dzieki za wsparcie jeszcze raz, już nadzieje traciłam i też ryczałam na
                                                sama myśl o ccsad
                                                • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 10:16
                                                  Soldie ja bardzo polecam nową książkę Ireny Chołuj ("Urodzić razem i
                                                  naturalnie"). Jest naprawdę bardzo fajnie napisana i zawiera mnóstwo
                                                  przydatnych wskazówek. Moim zdaniem powinna to być lektura
                                                  obowiązkowa dla wszystkich lekarzy położników i położnych.
                                                  A Preeti Agrawal to zapewne "ciąża, poród i połóg w zgodzie z
                                                  naturą". Też bardzo fajna.
                                                  Po przeczytaniu ich jeszcze bardziej mnie wkurza to co wyprawia się
                                                  z rodzącymi w szpitalach. To takie przykre, że personel szpitalny
                                                  dba głównie o swoją wygodę i bezpieczeństwo sad
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 14:44
                                                    ja nie wiem czy walenie wszystkim oksytocyny, przebijanie pecherza, ktg na
                                                    lezaco to jest dla wlasnego bezpieczenstwa. to raczej glupota
                                                  • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 16:16
                                                    Moniko, że głupota, to nie ulega wątpliwości dla nikogo, kto myśli logicznie.
                                                    Jednak, jeśli weźmiesz pod uwagę, że od wielu lat pokutuje w świadomości zarówno
                                                    rodzących jak i personelu wizja: "dobry poród to szybki poród", to daje się tą
                                                    głupotę jakoś uzasadnić. A w końcu, w szpitalu można sobie pozwolić na różne
                                                    ryzykowne zabiegi (oksytocyna, przebijanie pęcherza, leżenie na plecach,
                                                    pociąganie za pępowinę i ugniatanie brzuch w III okresie itp.), bo sala
                                                    operacyjna blisko i z cesarką zawsze się zdąży, gdyby coś. No, nie? wink
                                                    A jak jeszcze dołożymy tłok na porodówkach w ostatnich miesiącach, to będzie
                                                    dodatkowe uzasadnienie.
                                                    Po za tym, czy sama nie spotkałaś się z osobami, które miały pretensje do
                                                    personelu o brak interwencji? Np: "nie dali mi oksytocyny/nie przebili pęcherza
                                                    i męczyłam się naście godzin a obok dziewczyna po oxy urodziła w dwie godzinki"
                                                    tudzież: "nie nacięli mnie i popękałam"

                                                    Jakkolwiek dostrzegam motywację, to i tak uważam, że głupota. Ale podobnych
                                                    głupot w konwencjonalnej medycynie jest na pęczki nie tylko w położnictwie. Na
                                                    wiele "chorób" mamy dziś terapie, które wprawdzie likwidują "chorobę" ale skutki
                                                    terapii bywają bardziej kłopotliwe niż sama "choroba".
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 16:26
                                                    eh, szkoda gadac poprostu. ja obecnie gwalce mojego meza na czytanie ksiazki ICh.
                                                  • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 19:03
                                                    Moniko! Ja mojego męża nigdy do czytania książek "okołoporodowych" nie
                                                    nakłaniałam. Wzięłam to na siebie z prawdziwą przyjemnością. On by się przy
                                                    takiej lekturze straszliwie nudził. To nie dla chłopa jest. Mnie cieszy, że mój
                                                    mąż w kwestii porodu postanowił zaufać mojej wiedzy i intuicji. Podobnie
                                                    zdecydował w sprawie wyboru przedszkola i szkoły dla dzieci. Za to ja się nie
                                                    wtrącam w wybór banków, czy towarzystw ubezpieczeniowych. Uważam, że nie każde z
                                                    nas musi znać się na wszystkim. Za to ważne, żebyśmy umieli sobie wzajemnie
                                                    zaufać smile
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 20:51
                                                    wiem o co ci chodzi, moj sie juz godzi na to, ale chce mu "naukowo" udowodnic,
                                                    ze juz 3 lata temu mialam racje a on mnie nie sluchal. na szczescie nie mam
                                                    takiego egzemplarza jak ciociacesia.
                                                    ksiazka ireny i agrawal wiele razy powtarza, ze nie nalezy robic tego co nam
                                                    zrobiono. nie chce zeby przy nastepnym dziecku (jesli w ogole uda sie je miec)
                                                    wymiekl mi znowu.
                                                    z reszta sam wczoraj wzial jedna z nich otworzylo mu sie na ktg w pozycji
                                                    lezacej - przeczytal i z wielkimi zdziwionymi oczami na mnie spojrzal. a byl ze
                                                    mna na ktg nie raz i widzial jak mi sie slabo robilo...
                                                    wiec moze i ksiazka dla bab, ale niech chociaz sprobuje troche zrozumiec. mysle
                                                    z reszta, ze tym razem juz bedzie mnie wspieral.
                                                    tylko sobie jeszcze w glowie posprzatam troche smile
                                                    a powiedz mi skoro juz tu jestes - czy po 2 cc polozna moze mi prowadzic ciaze?
                                                    bo ja juz mam dlugie zeby na lekarzy wszelkiej masci.
                                                  • kaakaa Moniko! 07.07.08, 21:43
                                                    Jak bym była położną, to bym Ci ciążę z miłą chęcią poprowadziła. Nawet po tych
                                                    dwóch cc smile Ale za działające obecnie położne wypowiadać się nie śmiem. A ja, to
                                                    przy ekstremalnie sprzyjającym wietrze dyplom za dwa lata. Więc jeszcze trochę wink
                                                    A bardziej serio, to myślę sobie, że to trochę zależy od tej ciąży, co ma być
                                                    prowadzona. Jeśli nie będzie żadnych powikłań, czy chorób towarzyszących, to nie
                                                    widzę powodu, żeby ciąży nie mogła prowadzić położna. W razie potrzeby może Cię
                                                    przecież skierować na konsultację do specjalisty - np. na USG blizny.
                                                    Wcześniejsze cesarki przecież na przebieg ciąży wpływu nie mają. No, chyba, że
                                                    masz po tych cc jakieś problemy, to może być inna sytuacja.
                                                    Główny problem, jak dla mnie, że u nas NFZ nie refunduje położnym prowadzenia
                                                    ciąży (choć ustawa daje im takie prawo), więc u położnej można tylko prywatnie,
                                                    czyli wizyty odpłatnie i wszystkie badania też. Chyba, że masz dobrego (znaczy
                                                    miłego) internistę, który da Ci skierowania na badanie sugerowane przez położną.
                                                  • monicus Re: Moniko! 07.07.08, 22:04
                                                    o, to juz mi dajesz nadziejesmileja to z finansowanej przez moje skladki sluzby
                                                    zdrowia nie korzystam. od lat place za wszystko drugi raz, bo mi nerwow nie
                                                    staje na to ci sie dzieje. wiec dla mnie zadna roznica placic 80 zeta z wizyte u
                                                    gina, ktory nawet nie slucha czy poloznej, ktora moze poslucha. obie ciaze
                                                    prowadzilam prywatnie.
                                                    kasiu, z przyjemnoscia oddalabym sie tobie pod opieke, ale to moze nie ten
                                                    trzeci ale czwarty brzuch hihi. bo za dlugo bym musiala czekac.
                                                  • kaakaa Re: Moniko! 07.07.08, 22:35
                                                    Moniko, skoro Ty masz TAKIE plany, to czemu ja Cię jeszcze na wielodzietni.net
                                                    nie widziałam??? wink
                                                    A może już tam jesteś, tylko kamuflujesz się dobrze?
                                                  • monicus Re: Moniko! 07.07.08, 23:04
                                                    paaani kochana, miec plany to jedno, a realizowac je to drugie smile
                                                    poki co to jestesmy na razie postrzegani jako szybcy, a nie jako wielodzietni.
                                                    a do stowarzyszenia rodzin wielodzietnych (czy jakos tak) dostalismy juz
                                                    zaproszenie "na zaś" od samego pana radziwiłła.
                                                    no ale jak Pan da to bedzie nas wiecej. byleby juz bez cc
                                                    chociaz ani ja ani maz nie uwazamy ze 3 sztuki to jakos duzo, bo my z takich
                                                    rodzin i dla nas to pozycja "0"
                                                  • kaakaa Re: Moniko! 07.07.08, 23:19
                                                    Allllleżżżżż, dla mnie wielodzietność to raczej stan umysłu niż stan rodziny wink.
                                                    No a wspomniane "wielodzietni.net" to nie stowarzyszenie. I z panem Radziwiłłem
                                                    nic wspólnego nie ma. Choć pewnie szkoda, bo miło by było pochwalić się takim
                                                    znajomym.
                                                    My, z naszymi trzema budrysami, już zostaliśmy przez większość znajomych
                                                    zakwalifikowani jako beznadziejny przypadek. Dlatego lubię grono ludzi, którzy
                                                    bywają na "wielodzietnych.net", bo tam się czuję jakoś tak normalnie. I nawet
                                                    nikogo tam nie szokuje, że moje chłopaki w domu urodzone.
                                                    Też uważam, że trójka to dopiero "dobry początek" smile
                                                  • monicus Re: Moniko! 07.07.08, 23:28
                                                    heh, no to sie rozumiemy. ja mowie, ze z zusu nic nie dostane i dlatego chce
                                                    miec duzo dzieci to nas na starosc dokarmia smile i powiem ci, ze wspolczesnych to
                                                    przekonuje. im kto wieksz kutwa tym wieksze zrozumienie wykazuje.
                                                  • kaakaa Re: Moniko! 08.07.08, 00:12
                                                    Dobry argument. Też go czasem używam. Może bardziej prospołeczna jestem i
                                                    twierdzę, że rodzę dużo dzieci, żeby miał nam kto na emerytury pracować a nie
                                                    tylko mnie wykarmić. Ale jak się kiedyś wkurzę na tych moich różnych
                                                    bezdzietnych czy jednodzietnych, to zaanektuje przyszłe składki moich dzieci
                                                    tylko dla siebie! wink
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 18:23
                                                    Oldzinka, dzięki bardzo. dziś dzwoniła do mnie babka z centrum dla mamy w Łodzi,
                                                    gdzie mieszkam i dała namiar na położna, powiedziała też że myśli, ze jest
                                                    szansa na poród domowy chociaz niby większe ryzyko(to może chociaz
                                                    domowo-szpitalny),a poród naturalny to w ogóle jak najbardziej a ta moja lekarka
                                                    i moja mamą -pielęgniarką w dodatku- na czele straszą, ze nie ma co rodzic
                                                    sn.Zobaczymy co powie połozna smile
                                                  • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.08, 21:00
                                                    soldie ja też mam zamiar rodzić w domu po cc i nikt mi nie wmówi, że
                                                    nie można. Ryzyko pęknięcia macicy (bo chyba tego się wszyscy
                                                    najbardziej boją) jest tylko nieznacznie większe a wszystkie zalety
                                                    porodu domowego sprawiają, że tak naprawdę bezpieczniej jest rodzić
                                                    w domu niż w szpitalu.
                                                    Poza tym niby teraz mówi się głośno o tym, że jedna cesarka nie
                                                    wyklucza porodu sn, ale w szpitalu masz duże prawdopodobieństwo, że
                                                    kolejny poród też zakończy się cc. Lekarze są niecierpliwi. Boją się
                                                    zaufać naturze. Boją się, że ktoś może ich oskarżyć o narażanie
                                                    życia i zdrowia. A to, że robiąc to co robią podczas szpitalnych
                                                    porodów też zagraża życiu i zdrowiu jakoś do nich nie dociera...
                                                    Ja niestety mam tylko trzy położne domowe w promieniu 100 km i
                                                    jeszcze z żadną nie rozmawiałam, ale jakby co to pojadę do Niemiec
                                                    rodzić. Ponoć szpital w Schwedt jest rewelacyjny. I dużo Polaków tam
                                                    pracuje.
                                                    Ciekawe czemu u siebie w kraju nie mogą przyjmować porodów po
                                                    ludzku. A, tak, ordynator nie pozwala....
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.08, 10:09
                                                    Właśnie tego sie najbardziej obawiam, ze ze strachu znowu mnie potną:/Powiem
                                                    położnej ze jak mi nie pomoże to sie do szpitala i tak nie rośże hehe, bo
                                                    naprawdę mam wizje ze jak zacznę rodzic to wlezę do wanny i będę tam siedzieć aż
                                                    nie urodzęsmileA ile jestes po cc i kiedy masz termin?
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.08, 10:38
                                                    heh, widze, ze mamy tu zbiora wizje "unasaisted birth" wink
                                                  • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.08, 13:01
                                                    Ja jestem 7,5 miesiąca po cc a w ciąży jeszcze (chyba) nie jestem.
                                                    Ale wczoraj byli u mnie znajomi z synkiem 17 miesięcznym i po ich
                                                    wizycie zastanawiam się czy jescze nie odczekać, bo jak mój szkrab
                                                    będzie się zachowywał tak jak ich, to ja dziękuję. Wrzask, pisk,
                                                    kopanie i ogólnie masakra. Nie wyobrażam sobie noworodka w tym
                                                    sajgonie...
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.08, 13:15
                                                    hehe, no racja, jak dzieciak zaczyna chodzić to robi sie niezły sajgon. Mój
                                                    Maciuś ma 13,5 miesiąca i ledwo za nim nadążam-dobrze ze jeszcze dużo w dzień
                                                    śpi a i tak jest super grzecznym dzieckiem, no a za 4 m-ce czeka mnie nowa
                                                    dzidziasmilegdybym nie zaszła z przypadku i tak byśmy mężem kombinowali-on już by
                                                    4 chciał mieć hehe no ale do 4 to muszę obowiązkowo rodzic sn. A w ogóle
                                                    Monicus,czytałam o babce ,która urodziła sn po 2 cc (w dodatku poroniła ze 2
                                                    razy i raz lekarze jej przebili macice po jednym poronieniu a później wycieli
                                                    jeszcze jajnika-masakra jednym słowem) piła alveo i niby temu to zawdzięcza-tak
                                                    mowie bo może sie przyda to info.
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.08, 22:17
                                                    radze ci sie streszczac smile 17 miesieczne to wcale nie jest absorbujace heh. ty
                                                    wiesz co sie dzieje jak ma 3 lata?! i do tego jest potwornie zazdrosne, gadajace
                                                    i zlosliwe a takie male to latwiej lyka. szkoda ze nam sie nie udalo wczesniej,
                                                    ale cos mi sie wyhodowalo na jajniku i byla obsuwa.
                                                    polecam mniejsza roznice wieku
                                                  • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.07.08, 08:27
                                                    No ale 3-latek to już sam się pobawi, zajmie się chwilę, pójdzie do
                                                    przedszkola ; )
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.07.08, 09:14
                                                    aaaahaaaaa. zebys sie nie zdziwila czasem big_grin
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.07.08, 18:47
                                                    Hehe, no to trzeba dzieciaki uczyć czytać,będą miały zajęciebig_grin Mam fajna
                                                    książkę, o tym ze już z niemowlakami można rozpocząć naukę czytania, sama uczę
                                                    mojego małego i on to uwielbia!Jak któraś chce to chętnie wyślę na mailasmile
    • jola-kropek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.08, 15:07
      wy tak na serio z tym czytaniem?
      to ja tez poprosze... moj 3latek wlasnie sie cos strasznie absorbujacy zrobil i
      zlosiwiec jeden nie chce w dzien spac ostatnio i w ogole... ech... kocham go
      strasznie ale czasem z checia bym mu wlosy z glowy powyrywala ... uhr.... chyba
      przechodzi opozniony bunt dwulatka... moze jak go czytaniem zajme... niby zna
      alfabet i rozpoznaje poszczegolne litery w tekscie, czasem w momentach
      przeblysku nawet swoje imie przeliteruje, ale to raczej z wykucia niz z
      przemyslenia.... ksiazeczki uwielbia, wiec moze by tak poczytal...smile
    • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.08, 15:39
      Lepiej zaczynać z bardzo małymi dziećmi,ale 3 latek jeszcze nie taki "stary" na
      ta metodęsmile
      • kropkaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.08, 23:56
        Uwaga na oczy! Soczewki nie są dostosowane do takiej akomodacji; to
        jest zmysł, który rozwija się najdłużej ze wszystkich.
        Chińczycy uczyli maluchy czytać i z tej grupy wszystkie dzieci miały
        potem problem z oczami. Niby to nie miało związku, tłumaczyli, tak
        po prostu wyszło, ale mnie to skutecznie odstraszyło (i nie tylko
        mnie). Poza tym pojawia się jeszcze jedno pytanie: co może czytać
        trzylatek???
    • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 12.07.08, 13:17
      wątek przeniosłam na NIE NA TEMAT, wiec tam piszcie, a jak ktoś chce książkę to
      na mailasmilea tutaj powracamy do porodu w domu po cc, jeśli chodzi o mój to mam
      tel. do położnej i sie jakoś boje zadzwonić, bo boje sie ze mi powie ze nic z
      tego:/Musze sie przełamać w końcu.A wiarę w to odzyskałam, jak przestałam czytać
      i gadać z tymi co mówią ze sie pęknie niechybnie po cc-przeczytałam ze po oxy
      może macica pęknąć i to nie trzeba mieć żadnej blizny na niej-masakra
    • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.09, 08:42
      Cześć,
      muszę się trochę wyżalić... Byłam wczoraj u pani psycholog, bo pomyślałam sobie,
      że może mi coś mądrego doradzi, jak poradzić sobie z traumą po moich cesarkach
      skoro ja sama od 4 lat jakoś nie mogę przestać non stop analizować wszystkich
      szczegółów, myśleć co by było gdyby i... same zresztą wiecie. Pani psycholog co
      prawda miała łzy w oczach jak mnie słuchała, ja płakałam jak bóbr, ale chyba nie
      zupełnie się zrozumiałyśmy. Wyszła chyba z założenia, że mi na jednej wizycie
      wyjaśni, że to nie była moja wina, ja godząc się na cesarke zrobiłam to, co
      najlepsze w tamtej sytuacji, lekarze są najmądrzejsi (co za kiepski żart, nie?)
      i nie ma co wracać do przeszłości. Tyle, że ja racjonalizacji nie potrzebuję.
      Racjonalne argumenty to ja znam. Nie mogę sobie poradzić z moimi odczuciami i to
      właśnie usiłowałam jej wytłumaczyć. Dowiedziałam się poza tym, że poród domowy
      jest niebezpieczny, że lekarze na pewno wiedzieli lepiej niż ja za drugim razem,
      że nie ma na co czekać, bo - cytuję "i tak nic z tego nie będzie". Wiecie jak to
      działa na rodzącą.... Choć przyznali ,że bezpośredniego zagrożenia nie ma, tyle
      że "jemu tam się robi coraz gorzej" po 40 godzinach od odpłynięcia wód, gdzie i
      ja i mały byliśmy cały czas monitorowani, więc jestem pewna że można było
      poczekać... A poza tym, według tej pani, gdybym podjęła inną decyzję to
      "siedziałabym teraz u niej i wyrzucała sobie, że co ja najlepszego narobiłam w
      imię swojej ambicji i egoizmu i miała pretensje do lekarzy, ze mnie nie zmusili
      do cesarki". Poza tym "wie pani, jakie potrafią być traumy po porodzie sn? Ja tu
      mam przypadki, że kobiety i mężowie, którzy się naoglądali porodu jeszcze 2 lata
      później mają problem z oziębłością." Po prostu załamałam się. Niezupełnie o taką
      "pomoc", fachowca w końcu, mi chodziło...
      • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.09, 13:07
        Psycholog, podobnie jak lekarz, nie zawsze musi być mądry wink
        I na pewno nie zawsze rozumie, co to naturalny poród i zbędna medykalizacja...
        Jako psycholog, oceniam opisaną przez Ciebie panią psycholog jako bardzo
        nieprofesjonalną - nie jest jej rolą sprzedawanie Ci swoich poglądów na temat
        porodu ale pomoc w poradzeniu sobie z przeżyciami i emocjami, z którymi sobie
        nie radzisz.
        Szkoda, że tak kiepsko trafiłaś ale obawiam się, że trudno byłoby dobrze trafić...
        • juleg Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.09, 15:26
          Skąd jesteś? Jeżeli z wawy, to znam osobę, która bardzo mi pomogła.
          • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.01.09, 07:41
            Jestem z Łodzi. Koleżanka poleciła mi inną terapeutkę, ale chwilowo muszę
            odpocząć po tej pierwszej rozmowie grr...
    • monicus pytanie do tych, ktorym sie udalo ;) 12.01.09, 21:35
      niezaleznie czy w domu czy w szpitau. tak mnie meczy jedna rzecz. czy wasz
      stosunek w pierwszych tygodniach do dzieci urodzonych normalnie byl inny niz do
      tych po cc. bo ja o swoim do moich dwoch cesarzy nawet wstydze sie mowic. co nie
      znaczy, ze ich zaniedbywalam. ale... no wlasnie. ciagle mam wyrzuty sumienia za
      tamten stan.
      • soldie Re: pytanie do tych, ktorym sie udalo ;) 12.01.09, 23:05
        Ja się w moim pierworodnym zakochałam od razu, bo był piękny taki jak sobie go
        wymarzyłam i nie mogłam przestać się na niego patrzeć i serce mi pękało jak miał
        być chwile beze mnie,a koleżanka mi mówiła,że mogę go nie pokochać od razu tylko
        to przyjdzie z czasem- jednak u mnie akurat stało się inaczej. Zarzuty miałam
        raczej do siebie,że jaka ze mnie kobieta,że dziecka nie umiem urodzić-do
        dzieciaka nic nie miałam tym razem
        W drugiej ciąży najgorsza jazda była jak mały był pośladkowo w 35 tc. a ja
        miałam wizje ze na siłę mnie tną wbrew mojej woli i ze raczej wole umrzeć przy
        tej cesarce, bo znienawidzę dziecko (tego akurat obwiniałam za to siedzenie nie
        w te stronę) i załame sie totalnie. Ponieważ modliłam się całą ciąże o ten poród
        (i nie tylko ja) gdzieś wierzyłam,że Bóg nie dopuści do mnie takiej tragedii,
        której mogę nie przeżyć psychicznie i chwała Mu za to ze sie udało.
        I drugi syn nie budził we mnie już takich emocji jak pierwszy,ale samo uczucie
        zwycięstwa w tym porodzie bardzo pozytywnie mnie nakręciło na wszystko i
        zniknęła mi trauma po tamtym cc, chociaz jeszcze jakiś czas żałowałam mojego
        starszego syna,ze jednak coś nas ominęło przez to chlastanie...
        Te odczucia to moim zdaniem zależą od naszej osobowości, światopoglądu na dana
        chwile,wiedzy i wielu innych rzeczy.Ja tylko mogę podkreślić,że wiara w Jezusa,
        a raczej On sam mi dał ogromną siłę by ten pierwszy poród,a raczej jego
        następstwa znieść(zwłaszcza depresje poporodową) i zrozumieć dlaczego tak się
        stało i urodzić drugie dziecko naturalnie.
        Amensmile
        • bonga_dax1 Re: pytanie do tych, ktorym sie udalo ;) 13.01.09, 07:24
          Mnie się co prawda za drugim razem też nie udało, ale i tak była spora różnica
          między moimi odczuciami wobec dzieci. Za pierwszym razem dostałam małą na dobre
          dopiero po ponad 2 dobach, wcześniej mi ją tylko pokazywano na chwilę. Za każdym
          razem (całe 2) była najedzona i spała. A jak ją dostałam, to się dopiero zaczęła
          jazda z odpychaniem się ode mnie, darciem się w niebogłosy aż się wszystkie
          położne zlatywały. Szkoda, że żadna nie potrafiła mi pomóc, tylko komentowały,
          że za małe sutki mam. Taki stan trwał przez tydzień zanim się dogadałyśmy dzięki
          kapturkom na sutki. Ale tamten stres po operacji, poczucie, że ktoś zrobił mi
          okropną krzywdę, zrobili ze mnie kalekę, bo nawet z boku na bok trudno mi się
          było przekręcić, a przecież dzień przed tym "porodem" śmigałam na koniu...
          Bardzo sie troszczyłam o córkę, dbałam o nią, ale miłość, taka prawdziwa
          rzeczywiście dopiero przyszła z czasem. Za drugim razem starałam się przygotować
          psychicznie, że być może skończy się to podobnie, żeby się strasznie nie
          rozczarować, choć robiłam wszystko, żeby tak się nie stało. Niestety - jak
          twierdzi pani psycholog, u której w mojej naiwności szukałam pomocy, lekarze
          mieli jak zawsze rację i nie dane nam było przeżyć porodu naturalnego. Ale -
          operację miałam po południu, a syna dostałam na próbę karmienia już 2 godziny
          po, a na stałe następnego dnia rano. Nikt mi go nie zabierał, nie dokarmiał.
          Zresztą położne miały inne rzeczy na głowie, bo 3/4 szpitali w Łodzi było
          zamkniętych. Dla mnie to akurat okazało się zbawienne. Od mojego syna nie mogłam
          oczu oderwać i od razu rozumieliśmy się bez słów. Moje sutki też mu się bardziej
          podobały niż siostrze wink Nie sądzę, żebym kochała moje dzieci inaczej, gdyby
          urodziły się naturalnie, choć zapewne pewne rzeczy - jak wczesne karmienie,
          byłyby prostsze. Ja mam problem ze sobą, z tym, że nie czuję się w pełni
          kobietą, choć akurat nie zarzucam nic sobie jako matce. Wobec dzieci nie mam
          poczucia winy. Moje ciało mnie zdradziło, lekarze dołożyli swoje 5 groszy no i
          wyszło jak wyszło.
          • kaakaa Re: pytanie do tych, ktorym sie udalo ;) 13.01.09, 08:09
            bonga_dax1 napisała:
            >Moje ciało mnie zdradziło

            Kochana, możesz to potraktować z lekkim przymrużeniem oka, ale, jako psycholog
            nie mogę sobie odmówić stwierdzenia, że to zdanie kwalifikuje Cię do
            psychoterapii. Przydałby Ci się ktoś mądry, kto pomógłby Ci odbudować pozytywne
            relacje z Twoim ciałem.
            • fizula Re: pytanie do tych, ktorym sie udalo ;) 13.01.09, 22:39
              Dziewczyny, gdyby wpadło Wam w ręce lutowe "Dziecko", to warto
              przeczytać nagrodzony pamiętnik (pod koniec numeru). Pisze kobieta
              po dwóch cc i też w trudnych słowach opisuje swój stan po tych
              operacjach, ale czy nie prawdziwie? Oceńcie same. Zresztą z autorką
              znamy się i zdradzę Wam, że jest to też pani psycholog.
    • kejzi-mejzi Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 13:28
      Dziewczyny, w zeszłym tygodniu rozmawiałam z panią Aliną, ona nie
      chce się podjąć porodu domowego po cc, chyba, ze jak to określiła,
      będę się upierać. Opowiedziała mi, co może się stać w drugiej fazie,
      i trochę mnie nastraszyła. Nie wiem, czy w moim przypadku tem upór
      byłby wskazany, trochę się jednak boję. Powiedziałą mi też o
      możliwości porodu z szpitalu w Pile, problem w tym, ze do Piły mam
      ok 2 godziny drogi. Ja nie muszę koniecznie rodzic w domu, ja tylko
      marzę, żeby urodzić naturalnie przed duże "n".
      • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 13:34
        ze co sie moze stac?
        • oldzinka Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 13:39
          No właśnie czym cię tak nastaszyła? Pytam, bo podobniejak monicus
          jestem żywo tematem zainteresowana.
          • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 15:06
            Przypuszczam, że chodzi o pęknięcie macicy, bo czym innym się straszy rodzące po
            cesarce?
            A, można jeszcze straszyć nieprawidłowościami łożyska - przyrośnięciem lub
            wrośnięciem w bliznę. Ale to się objawia dopiero w III okresie porodu.
            • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 15:26
              Kako, ale jak łożysko jest zlokalizowane na tylnej ścianie, to chyba wtedy to
              wrośnięcie/przyrośnięcie już nie straszy, nie? No chyba że wtedy się straszy
              przyrośnięciem do blizny po łyżeczkowaniu...
              To jak to jest?
              • kaakaa Straszyć zawsze można... ;-) 09.02.09, 15:39
                ...choć dobrze kombinujesz.
                Chyba pod natchnieniem założę nowy wątek o strachach wink
      • kejzi-mejzi Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.02.09, 16:13
        Tak, pęknięciem macicy właśnie. Powiedziała, że wtedy mi nie pomoże.
    • kaakaa Krzepiąca lektura dla mam po cc :-) 09.02.09, 15:09
      Tu:
      www.dobrzeurodzeni.pl/index2.php?id=relacje_kobiet.cud_narodzin_malej_mi.htm
      jest opis domowego po cc. W Krakowie to było.
      • bonga_dax1 Re: Krzepiąca lektura dla mam po cc :-) 20.03.09, 12:25
        Bardzo budujące i ładnie napisane. Myślę, że wszystkie obecne na tym forum mamy
        po cc myślą i czują podobnie. My wierzymy w nas same, naturę, żeby tylko jeszcze
        inni dali nam szansę...
      • w_oparach_absurdu Re: Krzepiąca lektura dla mam po cc :-) 25.03.09, 01:48
        poryczalam sie...
    • szadoczek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.03.09, 09:55
      Cześć dziewczyny. Cieszę się, że znalazłam ten wątek. Mój najmłodszy synek
      przyszedł na świat w wyniku cięcia. Mam wielką nadzieję na kolejne dzieci. I na
      porody naturalne. To wątek zdeterminowanych mam .-) Dla mnie mocno terapeutyczny
      wink Bardzo bym chciała poczytać jeszcze o Waszych staraniach, pomysłach,
      doświadczeniach. Piszcie dziewczyny.
      A może znacie jakieś sposoby aby wzmocnić tę nieszczęsną bliznę? Ćwiczenia?
      Dieta? Może można c oś zrobić, albo czegoś nie robić???
      Proszę, dajcie znać, bo oczywiście smutno mi po tym cięciu jak nie wiem co.
      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.03.09, 12:58
        Jeśli o te nieszczęsna bliznę chodzi, to ja sobie wykombinowałam,ze witamina C
        może pomoc,bo wzmacnia naczynia krwionośne,wiec pewnie wzmocni tez te bliznę smile
        Nie znalazłam tylko naturalnej vit c w formie suplementu, wiec w końcu nie
        zastosowałam tego pomysłu na sobiesmile
        Moja blizna nie pękła w każdym bądź razie i nawet nie zamierzała-a straszyli
        mnie,no bo tak szybko zaszłam w ciąże i w ogóle. Moja położna powiedziała ze w
        ciągu 20 lat pracy widziała pęknięcia blizny,ale wyliczyć je można na palcach
        jednej reki. Nie zapytałam się tylko czy to się stało wskutek jakiś ingerencji
        medycznych (oksytocyna, czy wypychania dziecka ręcznie),ale podejrzewam ze to
        najprędzej się może przyczynić do owego pęknięcia. W ciąży blizna mnie nie
        ciągnęła,nawet jej nie czułam, chociaż wyobraźnia pracowała mi ostrosmile Do tego
        stopnia ze w czasie porodu jak zaczęłam krwawic, co jest całkiem normalne ja
        nawet nie byłam pewna czy ta blizna mnie boli czy niesmilebo swoja droga już mnie
        wszystko bolało. No w ogole mam nadzieje ze urodzisz następne dziecko sn-
        zwłaszcza ze masz za sobą udane porody, może z tego względu położna będzie
        bardziej skłonna na asystowanie przy tym porodzie w domu (moja mi powiedziała ze
        by się zdecydowała,gdybym miała za sobą jakiś udany poród drogami naturysmile )
        Pozdrawiam
        • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.03.09, 10:52
          Właśnie, czy ktoś zna statystyki prawdopodobieństwa rozejścia się blizny w
          przypadku braku "wspomagania" porodu np. oksytocyną. Wiem, że ogólne
          prawdopodobieństwo jest małe, ale może w negocjacjach z położną pomógłby
          argument, iż w porodach domowych jest ono znikome. Ja nie dotarłam do takich
          statystyk - wszystkie były szpitalne i mówiły o wzroście ryzyka przy podaniu
          oksytocyny.
    • kejzi-mejzi znalazłam położną 14.04.09, 12:33
      która przyjmie mój poród po cc w domu smile))))))))))))))))))
      Strasznie się uspokoiłam.
      • monicus Re: znalazłam położną 14.04.09, 12:46
        która?!
        • sugarxxx Re: znalazłam położną 14.04.09, 12:49
          i ja sie dolaczam do pytania!!!
          • oldzinka Re: znalazłam położną 14.04.09, 14:36
            No to teraz ją zasypią oferty z całej Polski smile
      • kejzi-mejzi Re: znalazłam położną 14.04.09, 18:27
        Nie napiszę na forum, ale na priv.
        • bonga_dax1 Re: znalazłam położną 15.04.09, 09:32
          To ja też bardzo, bardzo proszę. I z jakiego rejonu Polski ona jest?
          • kejzi-mejzi Re: znalazłam położną 15.04.09, 11:39
            Odpisałam. Ale nie ma się czym podniecać, ta położna podobno zawodna, tu na
            forum zresztą opisana.
            • mroofka94 Porod po CC 05.12.09, 23:02

              Czesc i czołem Dziewczyny!

              Czytam Was od kilku dni, wciaz braknie mi czasu.

              Porod naturalny po CC jest chyba moim najwiekszym marzeniem. Jedyny
              przypadek, zebym zgodzila sie dobrowolnie na CC teraz to ciaza
              blizniaki lub trojaczki tez moje marzenie

              Mam 2 dzieci. Syna urodzilam w 2007 roku przez CC po dobie
              wywolywania porodu.Powod ? Makrosomia plodu. Nikt mnie nawet nie
              zapytal ile chce miec dzieci, czy sie zgadzam na ciecie. NIKT!
              Syn wazyl 4080 [makrosomia?]
              Kiedy syn mial 7 miesiecy, zaszlam w kolejna ciaze.
              Chciana!
              Niestety, ginekolog do ktorej chodzilam byla z pogranicza wiedzmy.
              Na kazdej wizycie straszyla mnie PEKNIECIEM MACICY na 100% - musi
              pani rodzic w 36 tygodniu najpozniej. W pani przypadku, tak
              wczesnego zajcia w ciaze po ostatnim cieciu nie ma mowy o innym
              rozwiazaniu.
              Ciagle sie upieralam ze mi sie uda. Nie bede Wam pisac, jaka batalie
              toczylam, jak wyszukiwalam kazdej kobiety na swiecie ktorej sie
              udalo. Jak szanse dawal mi tylko prof Chazan bardzo duze szanse]
              oraz moja lekarka wyszperana z Krakowa, ktora ma bardzo podobny styl
              do prof Chazana chociaz nie jest typowo pro-life.
              Zmienialam lekarzy, wynajelma polozna, nic to nie dalo.
              Po kilku dlugich godzinach, ordynator zadecydowal o cieciu, mowiac
              jeszcze ze z "Taka" szyjka jak moja, nie ma nawet mowy o porodzie SN
              Nie poddam sie! Nie i juz!
              Czuje i wiem ze moge urodzic naturalnie.
              JAk slysze o tym ,ze lepiej bylo jednak zrobic CC bo lekarze wiedza,
              to mam ochote dac komus w gebe!!!!!!!!!
              Slyszalam co lekarz mowil do poloznych jak rodzila kobieta w 26 tc i
              dziecko umieralo....... naprawde myslalam ze mi serce peknie.
              Nie ufam lekarzom. MAlo tego, lekarz ktory kolo mnie skakal po CC
              robil w tym szpitalu aborcje... wiec jak tacy lekarze moga pomagac
              pzy porodach naturalnych, jak moga szanowac zycie????????

              Pragne miec 6 dzieci, ale nie chce mie 6 cesarek...
              Czy ktos mnie rozumie? Czy jak zawsze musze sie sama z tym mielic?
              • monicus Re: Porod po CC 06.12.09, 13:09
                ooo ja cie rozumiem jak malo kto smile zapraszam do oddziału wojującego
                • mroofka94 Re: Porod po CC 06.12.09, 13:51

                  Monikus jak mi milo smile

                  Ile ma Twoje 2 dziecko teraz? Moje ma 15 miesiecy i wlasnie czekam
                  na to co przyniosa dni... nie wiem czy znow sie spodziewam dziecka
                  czy nie...

                  Monikus czy doktor o ktorej pisalas daje jakis czas "odczekania" z
                  poczeciem? Chodzi mi naturalnie o sprawy macicy i jej wytrzymania.
                  Prof Chazan mowil, ze 6 tygodni to juz jest dobry czas wink a 6
                  miesiecy to juz spokojnie wink

                  Pozdrawiam serdecznie
                  monicus napisała:

                  > ooo ja cie rozumiem jak malo kto smile zapraszam do oddziału
                  wojującego
                  • monicus Re: Porod po CC 06.12.09, 16:00
                    no wlasnie mi jedni mowili, ze po 3 miesiacach to juz jest pelna wytrzymalosc.
                    agrawal bardziej mowi o glowie niz miesniu i bliznie. i to chyba jednak
                    podstawa. dopoki glowa sie nie zablizni to nie ma co sie zabierac. moje
                    zalozenie jest takie, zeby nie traktowac tego jak konkurs. cel sam w sobie. to
                    dziecko ma byc celem, a nie porod sn. psn ma byc droga do celu.
                    ja ostatnio spotkalam sie z dr puzyna ze sw zofii, ktory w ogole nie widzial
                    problemu w psn po 3 cc. jesli tylko sie chce.
                    mysle, ze twoj organizm wie. i jesli ty masz sile to bedzie dobrze. moja glowa
                    jeszcze chyba nie gotowa.
                    a mlody ma 22 miesiace. jak ty z krakowa to do stolicy w 3h dojedziesz smile mozesz
                    sie tu ustawic heh.
                    • mroofka94 Re: Porod po CC 06.12.09, 18:02
                      Moni smile mam 2 KRECHY big_grinbig_grinbig_grin
                      Moja glowa gotowa!!! Tylko musze unikac lekarzy w stylu - PEKNIE
                      PANI MACICA, ooo JUZ PEKA A dopiero 4 miesiac wink

                      Nie boje sie ciazy, porodu sie boje, tzn bolu, macica na bank da
                      rade, czuje to.

                      Tylko mam teraz taki little stres, bo od 3 tygodni boli mnie miejsce
                      po cieciu, chociaz rany naprawde trzeba szukac, bo tak ladnei sie
                      zroslo ze nawet znaku nie ma. Nie wiem czemu mnie tak boli i mam
                      uczucie napiecia w tym miejscu. Nie wiem jak to jest gdy rana boli
                      na zmiane pogody, wiec nie wiem czy to to... duzo schudlam ostatnio
                      i tez nie wiem czy to moze miec zwiazek.

                      Moni pozdrawiam Cie... smile
                      • mroofka94 Re: Porod po CC 06.12.09, 18:17


                        Ps Moni Chyba wezme pod uwage Warszawe wink
                        • monicus Re: Porod po CC 07.12.09, 16:39
                          oki w razie co sluze pomocą smile gdybys chciala wpasc w celach rozpoznawczych czy
                          cos w podobie... mysle, ze ktos tu moze jeszcze byc chetny do wsparcia. takie
                          dobre te dziewczyny z PD
                      • monicus Re: Porod po CC 06.12.09, 18:19
                        jak boli na wierzchu, na brzuchu to luzik. to co na wierzchu ma sie nijak do
                        tego co w srodku. poza tym teraz sa raczej w innych miejscach. bedzie bolalo
                        wiele razy smile
                        a w ogole to rosnie powoli i sie po troszku rozciaga wiec nie panikuj. jak
                        jestes gotowa to super. moze ogranicz wizyty u lekarzy smile
                        a ja sie bolu nie boje, bo mnie nie bolalo smile boje sie lekarzy i poloznych heh.
                        jestem gotowa urodzic sama. zaplecze ustawiam bardziej mężowi.
                      • ph78 Mroofko, serdeczne gratulacje! 06.12.09, 21:39
                        I życzę pięknego porodu, takiego, jaki sobie wymarzyłaś!smile
                        • mroofka94 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 06.12.09, 23:20


                          Ogromnie dziekuje !!!!!!

                          Chce naturalnie! Bardzo, bardzo!

                          Czy to tak duzo... ?

                          nawet pojde na piechote do Warszawy, gdyby mi ktos to obiecal...
                          • kaakaa Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 06.12.09, 23:52
                            Mroofko i ja gratuluję i życzę, by było pięknie!
                            Tutaj
                            na stronie dobrze urodzonych
                            znajdziesz bardzo interesujący opis porodu
                            dziewczyny z Krakowa (jak rozumiem, Twoja krajanka), która rodziła w domu po cc.
                            Rodziła z jakąś położną z Krakowa. Może więc i w Krakowie to możliwe? Tylko
                            trzeba się dobrze rozglądać.
                            Powodzenia!
                            • monicus Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 08:35
                              mroofko - musi sie udac wink no musi.
                            • donkaczka Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 09:28
                              kaaka
                              sliczny ten opis, lezka mi sie zakrecila

                              mroofko, trzymam kciuki, za polozna, za spokojna ciaze bez straszenia, za dobry
                              porod, za cudownego malucha

                              ja jestem z frakcji bolesnej porodowo, jak czytam opisy dziewczyn, z ktorych
                              wynika, ze bol nie byl zbyt wielki to zazdroszcze
                              ja zawsze pragne smierci i mam ochote zgryzac tynk ze sciany, a jednak rodzilam
                              sn bez znieczulenia i nie chcialabym inaczej
                              julka urodzilam w domu i to bylo chyna najwieksze i najpiekniejsze doswiadczenie
                              mojego zycia, szczerze Ci zycze, zeby i dla Ciebie takie bylo smile
                              • marianna0077 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 11:59
                                Ach, smutna prawda Kaako niestety jest taka, że nawet z TĄ położną,
                                oczywiście przewspaniałą, czasem można się rozbić o rzeczywistość,
                                czyli o to, kto jest na dyżurze w szpitalu... Znam historię
                                niedoszłego porodu domowego zakończonego cc, drugi poród miał być
                                naturalny w szpitalu. Ale pani dr na izbie powiedziła: było cięcie?
                                No to będzie drugie. Mapani inny pomysł? To proszę bardzo jechać do
                                innego szpitala. Koniec i kropka. (przepraszam kropko smile)
                                Ale, oczywiście nie należy traić nadzieii ani ustawać w modlitwach o
                                krakowski cud wink. Ja oczywiście wesprę.
                                • kaakaa Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 15:48
                                  Marianno, rzeczywistość nasza paskudna ma to do siebie, że możemy się z nią
                                  pogodzić i płakać jak bardzo jest źle albo zakazać rękawy i wziąć się do
                                  wytężonej pracy licząc na to, że uda nam się coś pozytywnego osiągnąć.
                                  Oczywiście, nikt nam nie zagwarantuje sukcesu, ale czy to znaczy, że nie warto
                                  próbować?
                                • monicus Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 16:26
                                  a czy tak moga zrobic? kurcze wydaje mi sie to bezprawne... pomijajac juz
                                  mozliwosci matki do negocjowania w czyms takim. ale czy lekarz moze odeslac
                                  kobiete w taki sposob?
                                  • 987ania Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 17:23
                                    Powie, że nie ma miejsc i już a jak się będziesz awanturować, to powiedzą, żeś
                                    wariatka tak jak o tej dziewczynie co dziecko na stojąco rodziła na kafelki.
                                    • mroofka94 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 07.12.09, 18:07

                                      Dziewczyny jestescie przekochane!!!!!!

                                      Moja 2 ciaza zakonczyla sie wlasnie tak, obiecany SN ale ... lekarz
                                      nie mial czasu i nakazal CC - kazdy bal sie dyskutowac...

                                      Nie wiem co sie dzieje, ale chyba musze bete zrobic, bo kazdy test
                                      wychodzi mi inaczej... juz swietowalismy kolejnego fasolaka w moim
                                      brzuchu a tu... bol jak na okres i nagle test wyszedk mi negat sad
                                      zglupialam do reszty
                                      • mroofka94 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 09.12.09, 08:22
                                        sadsadsad
                                        beta ujemna
                                        • donkaczka Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 09.12.09, 09:17
                                          mroofko, widac to nie wasz czas jeszcze, przytulam
                                        • monicus Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 09.12.09, 09:39
                                          sad
                                          pamietaj, ze nic na sile. przyjdzie w swoim czasie
                                          • mroofka94 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 11.12.09, 11:04
                                            Kilka dni odpoczytwam od tej mysli, ale nadal mam brak miesiaczki...
                                            Wybieram sie wiec do gina, bo to juz sie staje lekko dziwne.

                                            Moni znasz kobiete ktora urodzila SN po 2 CC???
                                            • monicus Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 11.12.09, 18:05
                                              osobiście nie znamsad ale wiem, ze sa w Polsce takie okazy. mozesz sprobowac
                                              zlapac kontakt przez dr agrawal, przez marie romanowska np.
                                              www.dojrzewalnia.pl/oferta/wspolpraca/kwartalnik1.pdf
                                              tu masz opis w kwartalniku agrawal
                                              • mroofka94 Re: Mroofko, serdeczne gratulacje! 13.12.09, 16:08

                                                Dzieki Monikus smile
                                                • mroofka94 Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 09:24

                                                  Dziewczyny, poszukuje pilnie ginekologa ktory przeprowadzal porody
                                                  naturalne po 2 cesarkach.
                                                  Czy oprocz pani ginekolog z Wrocławia, jest ktos taki w Polsce?

                                                  Z gory dziekuje za pomoc smile
                                                  • monicus Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 09:35
                                                    w wawie:puzyna, chazan i malinowski (choc o nim niewiele wiadomo) i jeszcze
                                                    wiem, ze agrawal polecala szpital w rawiczu. no ale to wszystko daleko od krakowasad
                                                    mroofko - umow sie w wawie i przyjedz. troche duzo cie bedzie kosztowalo ale
                                                    moze na 3 razy w ciazy dasz rade. mete masz smile a nawet jak nie chcesz zostac to
                                                    pociagi wawa-krakow sa co 2-3h wiec mozesz przyjechac zalatwic i wracac. i
                                                    spokoju duzo zalecam
                                                  • mroofka94 Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 17:58

                                                    Monicus smile Kochana...
                                                    Chazana znam, chociaz mnie nie badal i mam o nim jak najlepsze
                                                    zdanie!!! Tyle czy on przyjmie porod? Ostatnio slyszalam, ze roznie
                                                    to bywa, nie wiem czy "życzliwi" tak opowiadaja o nim, czy jak...
                                                    Dla mnie to lekarz "NAJ"

                                                    A co to za szpital w Rawiczu, wiesz cos wiecej?
                                                    I czy dr.Agrawal pracujesz w szpitalu i mozna z nia rodzic???
                                                  • monicus Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 19:21
                                                    nie wiem czy z chazanem mozna rodzic. roznie bywa z kazdym. czasami moze to
                                                    swiadczyc o takiej osobie jak najlepiej - bo np. nie porzuca jedenj pacjentki
                                                    dla drugiej.
                                                    trzeba zapytac. i pamietac ze jest dyr duzego szpitala... nie wiem tez jakie
                                                    jest jego podejscie do natury smile
                                                    a agrawal pracuje w szpitalu ale jak mi powiedziala "to nie ja przyjmuje poród".
                                                    ma polozne ktore poleca.
                                                    w ogole nie wiem czy to dobry pomysl zeby lekarz byl przy. raczej nastaw sie na
                                                    "zakwalifikownie" czyli gwarancje, ze cie nie splawia ze szpitala, albo nie
                                                    oglusza i potna. no i chodzi tez o mozliwosc rozmowy w ogole. zeby ci nie
                                                    klamali o stanie blizny, nie straszyli itp.
                                                    i trzeba rozpytac o male szpitale. wydaje mi sie, ze czesto sa lepsze od
                                                    molochów. mozna sie dogadac, bo tam sie nikt nie spieszy.
                                                    w moim rodzinnym miescie np. sa 2 porody na dobe. moze na dobrze urodzonych ktos
                                                    zna taki maly szpital - namiastke izby porodowej.
                                                    ale mam przemyslen przez te pare lat. heh niestety jesli chodzi o mnie to
                                                    ogarnia mnie panika z ogolnym zagubieniem.
                                                  • kaczkastrofa Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 19:43
                                                    ja bym na waszym miejscu najpierw znalazła położną, która by się
                                                    podjęła prowadzenia takiego porodu. Zazwyczaj jest tak, że polożne
                                                    znają lekarzy na tyle dobrze, że wiedzą do którego wysłać aby
                                                    uzyskać porządany cel. No i oczywiście dobry specjalista od USG,
                                                    który umie bardzo dobrze okreslić masę malucha i grubość blizny po
                                                    cc.
                                                    Niestety co się tyczy małych szpitali to obawiam się , że może to
                                                    być beton nie do pokonania. Dla wielu lekarzy jedno cc= drugi poród
                                                    też cc, już nie mówiąc o 3 ciąży.
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • monicus Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 20:55
                                                    >>>Niestety co się tyczy małych szpitali to obawiam się , że może to
                                                    być beton nie do pokonania. Dla wielu lekarzy jedno cc= drugi poród
                                                    też cc, już nie mówiąc o 3 ciąży. >

                                                    dlatego trzeba popytac.
                                                    a jak ludziom sie nie spieszy to latwiej skonczyc bez poganiania, ktore w naszym
                                                    przypadku jest najgorsze
                                                  • kaczkastrofa Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 21:51
                                                    to prawda, poganianie tu niewskazane.
                                                  • mroofka94 Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 15.12.09, 21:56

                                                    Fakt faktem, ze wiele zalezy od poloznej, ale... przy ostatnim
                                                    porodzie tak wlasnie zrobilam i .... wszystko szlo dobrze, owszem
                                                    trawalo by dlugo pewnie z dobe, ale szlo... Przyszedl ordynator i po
                                                    temacie, bo bylo tyle ciec innych zapalnowanych. Nie rodzilam, na
                                                    sali operacyjnej jak to ponoc maja w zwyczaju po cc... mam wrazenie
                                                    ze zrobili to specjalnie by dac mi chociaz wrazenie ze mozna bylo...

                                                    Czuje sie oszukana, okropnie oszukana i pogwałcona...
                                                    położna powiedziala ze wszytsko by sie udalo, bo byla tez przy cc i
                                                    widziala rane po otwarciu. Nie mogla nic zrobic.
                                                    W takiej sytuacji musze miec poparcie ordynatora lub dyrektora
                                                    szpitala...
                                                    Nie boje sie porodu [bolu owszem bardzo] nie boje sie niczego procz
                                                    idiotow na ktorych moge trafic bo juz mialam 2 razy przyjemnosc crying
                                                  • konfietka.14 Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 16.12.09, 11:14
                                                    Brrrrr!Jak to brzmi optymistycznie-przyszedl ordynator i po temacie!
                                                    czyli jak pojde rodzic do szpitala to przyjdzie ktos i stwerdzi ze
                                                    ta pania kroimy bo juz raz byla krojona i ja nie mam nic do gadania?
                                                    ja sie nie zgadzam!przeciez musza zapytac o twoja zgode na cc.czy
                                                    juz za drugim cc nie pytaja?
                                                  • 987ania Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 16.12.09, 17:04
                                                    zapytać zapytają a jak powiesz nie, to każą Ci podpisać formułkę, że jesteś
                                                    świadoma zagrożenia życia i zdrowia Twojego i dziecka. A wtedy możesz już nie
                                                    być taka rezolutna i pewnie się zgodzisz...
                                                  • monicus Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 16.12.09, 17:10
                                                    oj niekoniecznie zapytaja
                                                  • mroofka94 Re: Pilnie poszukuje zaufanego ginekologa 16.12.09, 22:52

                                                    Mnie nikt o zgode nie pytal !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    W zyciu bym sie nie zgodzila na 1 CC
                                                    Byla pewna ze jet cos "nie tak"
                                                    KAzali mi isc na zalozenie cewnika i tyle. Dowiedzialam sie na 3
                                                    minuty przed !!!!!!!!!!! Skandal!!!!!!!!!!!

                                                    Przy 2 CC - podpisalam owe papiery o zagrozeniu... bla bla
                                                    JAk sie pomeczytlam kilka godzin, pokrzyczalam sobie, to przyszedl
                                                    ordynator i o nic mnie nie pytal !!!!!!!!!!! Straszyli mnie wadami u
                                                    dziecka - chorobami, ze musze rodzic nie ma zartow.
                                                    I podal mi godzine operacji. Czesc, koniec rozmowy.
                                                    Moglam sobie plakac ile chcialam, juz bylo wpisane w papierach -data
                                                    urodzin !!!!!!!!!!

                                                    Bylam pewna ze mi pomoga urodzic dołem, zaufałam im !!!
                                                    Dlatego szukam juz nie tylko poloznej, ale tez "ludzkiego"
                                                    ordynatora.
    • kejzi-mejzi Monicus kochana 18.12.09, 12:28
      co z tym Rawiczem??
      Ja tam bliziutko mieszkam. Napisz coś pliiz! Jak tam się z położymi umawiać? Do
      Agrawal się wybieram,ale na wiosnę dopiero. W ciążę zajdę dopiero jak wszystko
      zaklepię.
      • monicus Re: Monicus kochana 18.12.09, 15:14
        nie wiem smile ja tylko choragiewki na mapie mam powbijane. ale to znajomy agrawal
        byl. wiec pewnie ci wszystko powie. no i musisz tu napisac wszystko dla innych
        potrzebujacych.
        • kejzi-mejzi Re: Monicus kochana 18.12.09, 17:28
          No to dowiem się ale nie szybko. Dzięki za informację. Nie słyszałam o tym rawiczu.
          • marcy_83 Re: Monicus kochana 21.12.09, 13:05
            Czesc dziewczyny - czy mogę się do was przyłączyć? Podczytuję Was od długiego czasu - właśnie zaczęłam 35 tydzien drugiej ciąży, pierwsza zakończona cc na zimno. Bardzo mi zależy na porodzie naturalnym, choć nie upieram się na poród w domu, wiem że byłyby spore trudności żeby go zorganizować. Ale kiedy czytam wasze historie zastanawiam się coraz bardziej, czy w szpitalu mi się uda sn - właśnie przez te cholerne procedury i pośpiech... Mój lekarz po obejrzeniu blizny w 33 tc powiedział że nie ma przeciwskazań do porodu sn, ma jeszcze tą bliznę sprawdzić na następnej wizycie (to będzie 36tc) choć mówił żebym się z ostateczną decyzją wstrzymała do końcówki ciąży, bo mały zapowiada się na dużego dziecia - w 33 tc ważył wg usg 2250. Ja decyzję już podjęłam i wierzę że mi się uda nawet jesli Adaś będzie spory. Na tą chwilę czekam na spotkanie z położną - z którą chcę rodzić w szpitalu (m iało być wcześniej ale zmogła ją grypa więc zobaczę się z nią dopiero po świętach) i cały czas martwię się czy będzie na tyle elestyczna żeby choć spróbować zrealizować moje marzenie porodu naturalnego. Chciałąbym urodzić bez nacięcia, bez oksy i bez przebijania pęcherza - niby tak niewiele a tak dużo. Szpitale w mojej miejscowości to kompletny beton - ale z personelem można się dogadać na boku... Mam strszny mętlik w głowię bo boję się czy ta złapię z tą położną kontakt, czy zgodzi się na moje 'postulaty' i czy nawet jeśli się zgodzi tpo uda jej się to przeprowadzić, bo przecież nie będzie jedynym członekiem personelu...
            Czy przychodzi Wam do głowy jeszcze coś co mogłabym zrobić aby zwiększyć swoje szanse na wymarzony poród? Byłabym bardzo wdzięczna za sugestie... Myślę o wyjściach awaryjnych na wypadek gdyby polecona położna okazała się niewypałem, ale powoli brakuje mi weny...
            • oldzinka Re: Monicus kochana 21.12.09, 13:35
              Witaj. Nie wiem skąd jesteś, ale może mogłabyś poszukać położnej
              (niekoniecznie)domowej, która zgodziłaby się być z wami w domu przez
              pierwszą fazę. Psn po cc często rozkręca się wolno i długo i lepiej
              by było spędzić ten czas w domu. Na samą końcówkę mogłybyście
              pojechać do szpitala. W takim scenariuszu szpital ma mniejsze szanse
              na spapranie porodu, bo krócej ma pacjentkę w swych szponach wink
              • marcy_83 Re: Monicus kochana 21.12.09, 16:35
                Jestem z bielska-białej, najbliżej z położnych domowych z tego co się oreintuję
                mam panią Kasię Oleś. Poczekam w takim razie do spotkania z położną ze szpitala
                i zapytam - może zgodzi się ze mną być na początku w domu...Choć jakoś wątpię,
                żeby się zgodziła...Chodzi mi po głowie poproszenie Pani Kasi o towarzyszenie mi
                najpierw w domu a potem już w szpitalu - wiadomo, że wtedy jest to na zasadzie
                osoby towarzyszącej, ale może coś by dało... Tylko nie wiem czy pani Kasia w
                ogóle dojeżdża do porodów poza ścisłym Śląskiem, no i czy ma w terminie mojego
                porodu czas... Próbowałam się z nią sdkontaktować przez forum i emailowo, ale
                bez skutku... A nie chciałam dzwonić dopóki się nie wyjaśni sytuacja z tą
                położną, tutaj na miejscu...
                • oldzinka Re: Monicus kochana 21.12.09, 17:05
                  Na Śląsku jest kilka położnych, może któraś by się zgodziła. Położna
                  szpitalna raczej poza szpital się nie ruszy, ale też warto
                  spróbować. A położna domowa w roli osoby towarzyszącej przy porodzie
                  szpitalnym mi by pasowała, zawsze to jakaś przyjazna dusza w pobliżu.
                  • soldie Re: Monicus kochana 27.12.09, 17:59
                    oldzinka ma racje, po cc poród się niemiłosiernie wlecze... I najlepsza opcja jechać do szpitala w pełni rozkręconym stanie- czyli pewnie te 6 cm (czyli opcja położna na część I fazy do domu). Chociaż u mnie od 6 do porodu trwało to 8 godzinuncertain Ale udało się bez oxy i nacięcia choć dzieć ponad 4 kg więc da się! Niestety lekarze cisną jak idzie wolno...ale nikt nie sugerował cc raczej oxy,więc to co piszecie po prostu jest straszne i bezduszne. A najgorsze że ci jeszcze mówią jakto miałas fajnie bo cc za darmo...

                    Moim skromnym zdaniem jeśli po 1 cc da rade urodzić to tez i po dwóch. Wierze w was wszystkie po 2 cc i podziwiam za determinację.
                    • mroofka94 Re: Monicus kochana 27.12.09, 23:18
                      Soldie !!!
                      Ogromne dzieki za wsparcie !!!
                      Bardzo mi potrzeba takiego wsparcia!
                      Bardzo, bardzo, bardzo!

                      Ktos sie dziwi, o co babie chodzi, ze chce rodzic naturalnie.
                      Mnie zapytano, czy za malo mi dzieci???[mam obecnie 2]
                      Tak jakby pragnienie 4 czy 6 dzieci bylo wykroczeniem, podlegajacym
                      karze wiezienia.....
                      Bo mysle inaczej i czuje inaczej niz dyktuje sie innym....

                      Boli ta walka jaka trzeba przejsc by miec szanse. Chociaz prawdziwe
                      szanse...
                      • marcy_83 Re: Monicus kochana 28.12.09, 11:49
                        Jestem już po spotkaniu z położną - generalnie pozytywne odczucia mam, choć
                        oczywiście szpitalna rzeczywistość zweryfikowala niektóre moje marzenia. Jeśli
                        chodzi o sam kontakt to bardzo łatwo było mi się z nią porozumieć i nie
                        wstydziałam się zadawać nawet najdziwniejszych pytań (a normalnie mam z tym
                        problemy), wzbudza zaufanie, jest bardzo sympatyczna. Kazał do siebie dzwonić w
                        razie jakich kolwiek pytań albo wątpliwości, gdyby mnie coś niepokoiło odnośnie
                        ruchów małego też. Za 2 tyg mam przyjśc na jej dyżur, zrobi mi ktg i zobaczymy
                        jak sytuacja będzie wyglądała.
                        Omówiłam z nią generalnie wszystkie moje założenia - jeżeli chodzi i oksy to nie
                        ma problemu - jedyna sytuacja kiedy miałabym dostać to gdyby mi odeszły wody
                        najpierw, a skurcze nie pojawiły się w ciągu 5-10 godzin. Wydaje mi się to do
                        przyjęcia, choć gdyby tak się stało (a wierzę że będzie na odwrót) będę się
                        starała naegocjować żeby ten okres był jak najdłuższy.
                        Jeśli chodzi o ochronę krocza - powiedziała, że będzie się starała je chronić,
                        choć jeśli na finale będzie widziała, że pęknę to mnie natnie. To mi się nie do
                        końca pdobało bo wydaje mi się że wolałabym pęknąć, niż być nacięta... Spróbuję
                        na ten temat jeszcze z nią porozmawiać.
                        Najgorzej sprawa wygląda z fazą parcia - w szpitalu nie ma krzesła porodowego, a
                        parcie na workach czy materacu raczej ciężko będzie przeforsować - powiedziała
                        mi wprost, że dużo zależy od tego jaki lekarz będzie na dyżurze. Natomiast na
                        łóżku porodowym mogę rodzić w pozycji zupełnie siedzącej bez problemu, inne
                        poycje - okaże się - nadal zależy do tego jaki lekarz się trafi.
                        Na następnym naszym spotkaniu też jeszczę chcę z nią na ten temat porozmawiać.
                        Pytałam o to pozostawanie w domu jak najdłużej ale tak jak przypuszczałyście
                        była niechętna pomysłowi i powiedziała żeby się od razu zgłaszać....
                        Generalnie jestem z tego spotakania zadowolona - bo polozna nie obiecywała mi
                        cudów, tylko od razu powiedziała co się da zrobić a z czym będzie bardzo trudno
                        ze względu na praktyki szpitalne. Dużo też myślałam i stwierdziłam, że tak
                        naprawdę najbardziej zależy mi na porodzie sn - nawet jeśli miałby się zakończyć
                        nacięciem, którego bardzo bym nie chciała. Wydaje mi się że z tą położną mam
                        spore szanse na poród san - wyjaśniłam jej dlaczego mi na nim tak zależy i jak
                        się sprawa miała z ostanim porodem. O próby przyspieszenia więc raczej nie muszę
                        się bać, z resztą nie mam żadnego urazu do szpitala, ostani w nim pobyt
                        wspominam bardzo dobrze (może dlatego, ze była ze mnie tzw. ugrzeczniona
                        pacjentka, więc personel był dla mnie bardzo miły - nie wiem jak to się przełoży
                        na odczucia teraz, kiedy mam dość sprecyzowane poglądy na temat swój i dziecka,
                        ale nie martwię się na zapas), więc mam nadzieję, że nie zwolni to akcji
                        porodowej z moim przypadku. Mam tylko spory dylemat z kim rodzić - mój mąż jest
                        dla mnie bardzo dużym wsparciem emocjonalnym, ale jest obcokrajowcem i nie
                        bardzo sobie radzi w biurokratyczno - zawiłych sytuacjach - o znajomości
                        specjalistycznego słownictwa medycznego w naszym polskim języku nie wspomnę,
                        więc nie ma szans, żeby umiał zawalczyć o niewykonywanie interwencji medycznych,
                        jeśli coś poszłoby nie tak i jednak chcieli mi podać oksy, doralgan czy
                        uszczęśliwić innymi szpitalnymi atrakcjami... Myślałam o koleżance, która
                        skończyła położnictwo, pracowała nawet w tym szpitalu w którym ja mam zamiar
                        rodzić, więc zna tam większośc personelu - ale tu też mam wątpliwości, bo nie
                        jest to bradzo bliska mi osoba, a przy tym rozmawiając z nią odniosłam wrażenie,
                        że ona wierzy w zasadność dużej części tych procedur... Nie wiem więc czy
                        zamiast mnie wspierać nie zaczęłaby mnie namawiać, żeby się zgodzić... A
                        doskonale zdaję sobię sprawę, że jeśli ktoś wytoczy argument dobra dziecka, to
                        będzie mi bardzo trudno trwać w swoim uporze...
                        Próbowałam szukać douli z moich okolic,ale na razie zero odzewu. Nie ma wśród
                        was może jakieś osoby ze śląska, która by chciała zostac moim wsparciem psychicznym?
                        Przepraszam że się tak rozpisałam, ale bardzo sobię cenię wasze sugestie i
                        pomysły...
                        Na razie staram się po prostu pozytywnie myśleć i wyobrażać sobie że wszystko
                        pójdzie sprawnie i bez komplikacji - wierzę w to, że duża część porodu odbywa
                        się 'w głowie'. Piję liście malin i za radą położnej mam zamiar zacząć masować
                        krocze, wiesiołek też juz czeka - nie wiem tylko od kiedy go łykać - od 36 czy
                        38 tc? Bo różne informacje są na róznych forach... No i przynam, że bardzo liczę
                        na wasze kciuki i pozytywne fluidy smile
                        • marcy_83 Re: Monicus kochana 28.12.09, 12:52
                          Tak mi się jeszcze nasuneło... Jaka szkoda, że tu do was nie trafiłam
                          wcześniej... Wtedy może już tym razem byłaby sznasa na poród domowy... Jakoś mam
                          dobre przeczucia odnośnie tego porodu szpitalnego - w sensie, że się uda sn,
                          choć nie mam żadnej pewności, że dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam... Ale to
                          nie to samo co poród w domu... Tylko że moja intuicja mi mówi, że jeszcze do
                          porodu w domu nie dorosłam, że najpierw muszę się 'zmierzyć' z porodem sn...Może
                          warto jej posłuchać...
                          • oldzinka Re: Monicus kochana 28.12.09, 20:12
                            Marcy, trzymanie kciuków masz zapewnione. I dobre myśli i fluidy
                            też smile Mama nadzieję, że wszystko uda się po twojej myśli i będziesz
                            miała wspaniały poród.
                            • marcy_83 Re: Monicus kochana 28.12.09, 20:15
                              Dziękuję smile
                        • sugarxxx Re: Monicus kochana 28.12.09, 20:59
                          Mnie się to wszystko nie bardzo podoba...
                          Mając doświadczenie swojego 1 cc, ja bym za wszelką cenę została jak najdłużej w
                          domu.
                          Jezeli odejdą Ci wody i pojedziesz do szpitala, to jesteś na równi pochyłej w
                          kierunku cc, tak jak było u mnie. Tam już na pewno zacznie się infekcja
                          spowodowana badaniami wewnętrznymi i ogólnie szpitalnymi bakteriami. Dla mnie
                          klasyczny przykład patologii wywołanej przez szpital.
                          • marcy_83 Re: Monicus kochana 28.12.09, 22:17
                            Jakoś założyłam sobie, że wody odejedą już w drugiej fazie, więc nie mam
                            przemyślanego scenariusza na taki wypadek... Miejmy nadzieję, że nastawienie
                            pomoże - a gdyby nie - ile można 'bezpiecznie' czekac w domu na skurcze,
                            zakładając, że wody były czyste i że nie mam przy sobie położnej któraby stan
                            dziecka sprawdzała?
                            • 987ania Re: Monicus kochana 28.12.09, 22:39
                              gdzieś dziewczyny pisały, że na skurcze można czekać w domu i dobę, ale tu
                              kaakaa musi się wypowiedzieć.
                              Mnie te odpowiedzi położnej by zaniepokoiły i chyba szukałabym innego szpitala i
                              innej położnej. A skoro ze Śląska jesteś, to może telefon do p. Kasi coś pomoże.
                              Ona ma na pewno liczne kontakty.
                              • kaakaa Ile czekać po odejściu wód 29.12.09, 10:44
                                Pytanie nie jest proste. W różnych źródłach można znaleźć różne zalecenia.
                                Według nich regularna czynność skurczowa powinna rozpocząć się najdalej 12 lub
                                24 godziny po pęknięciu pęcherza. Wg innych źródeł poród powinien się ukończyć
                                do 48 godzin od pęknięcia pęcherza. W szpitalach zazwyczaj po 12 godzinach
                                zaczynają podawać antybiotyk. Z drugiej strony, twierdzi się, że spontaniczna
                                czynność skurczowa może rozpocząć się nawet kilka dni po pęknięciu pęcherza.
                                Problem jest tylko taki, że przy pękniętym pęcherzu wzrasta ryzyko infekcji.
                                Dodatkowo, często przedwczesne pęknięcie pęcherza uważa się za spowodowane
                                infekcją toczącą się w pochwie, więc wychodzi na to, że mikroby są już blisko.
                                Jednakowoż, nie pomyli się ten, kto będzie podejrzewał, że o infekcję łatwiej w
                                szpitalu niż we własnym domu. Stąd, znane są mi przypadki, gdy kobiety czekały
                                na czynność skurczową w domu nawet ponad 48 godzin. Ale to na własną
                                odpowiedzialność wyłącznie.
                                Generalnie, decyzja, kiedy udać się do szpitala, po pęknięciu pęcherza, nie jest
                                łatwa. Ja nie podjęłabym się decydować za kogoś ani nic doradzać. Pewnie łatwiej
                                byłoby czekać na skurcze w domu gdyby możliwe było w takiej sytuacji wsparcie
                                położnej, która od czasu do czasu posłucha tętna malucha tudzież pobierze krew
                                na CRP.
                            • sugarxxx Re: Monicus kochana 29.12.09, 00:27
                              Marcy, ja też sobie założyłam że wody odejdą w 2 fazie i też nie miałam
                              scenariusza na taki wypadek. Gdybym wiedziała, to co wiem teraz... Ech...

                              Poczekajmy na wypowiedź kaki, ale to jak długo mozesz czekać, to chyba zależy
                              przede wszystkim jak wyszły posiewy pod koniec ciąży.
                          • kaczkastrofa Re: Monicus kochana 28.12.09, 22:18
                            a ja myślę, że to zależy od szpitala i położnej. Drugie dziecko
                            rodziłam drogami natury, bo niestety siłą podawanej oxy, ale taka
                            była konieczność. Rodziłam ze wspaniałą położną, która ma na tyle
                            wypracowaną pozycję w swoim szpitalu, że nie wtrącają jej się
                            lekarze do pracy. Badała mnie tylko ona i ja wraz z nią decydowałam
                            o przebiegu swojego porodu. Była to osoba bardzo wspierająca,
                            nienaciskająca na decyzje i pro naturalna.
                            jeśli rodzi się w szpitalu naprawdę warto wcześniej zapoznać się z
                            położną. Jeśli jest możliwość to podpisać z nią na umowę o
                            indywidualną opiekę. Wtedy jest szansa na dobry poród. Oczywiście
                            też jestem za jak najdłuższym pozostaniem w domu. Ale nie każdy
                            poród sn po cc się ślimaczy. Znam historię porodów błyskawicznych.
                            Zresztą wystarczy poczytać na forach.
                            smile
                          • bonga_dax1 Re: Monicus kochana 29.12.09, 07:43
                            Ja miałam podobnie. Za drugim razem odeszły mi wody, a ponieważ był to dopiero
                            34/35 tydzień to chcąc niechcąc pojechałam do szpitala po godzinie. Tam mi
                            prawie na dzień dobry zaserwowali antybiotyk, położna podstępnie podała
                            fenoterol, a że akcja się przedłużała - to reszta jest już historią... ech.
                            Trzymam kciuki, żeby jednak wody odeszły Ci jak najpóźniej i absolutnie nie
                            spiesz się z jechaniem do szpitala
                            • marcy_83 Re: Monicus kochana 29.12.09, 11:39
                              Kurcze dziewczyny zmarwiłyście mnie... Położna wydawała się bardzo kompetentna,
                              choć nie do końca pro-naturalna - bo inaczej wydaje mi się, że trochę inaczej
                              podchodziłaby do nacięcia i pozycji wertykalnych. Ale genarlnie dogadałyśmy się
                              bez problemu... Na pewno będę się starała jak najdłużej zostać w domu, ale
                              przypuszczam, że bez towarzystwa położnej będę się bała zbyt długo zwlekać z
                              przyjęciem do szpitala. Jakby nie było w kwestii porodu sn jestem kompletną debiutantką, bo cc było robione 'na zimno' więc kompletnie nie wiem czego się spodziewać, jak sobie będę radziła z bólem itp.
                              Przyznam się, że umawianie się z 2 położnymi - jedną do
                              domu, żeby ze mną czekała jak najdłużej, a drugą w szpitalu wydaje mi się
                              nienajlepszym pomysłem. Ta szpitalna położna raczej też nie byłaby zachwycona
                              gdybym zgłosiła się z 8 cm rozwarciem skoro prosiła żeby nie zwlekać zbyt długo
                              z przyjściem na izbę przyjęć. Że nie wspomnę, że raczej miałaby problem zdążyć
                              wink Chyba spróbuje w takim razie sprawdzić jakie mam możliwości odnośnie
                              towarzyszenia mi domowej położnej i dopiero wtedy podejmę ostateczną decyzję.
                              Nie wiem też jak to wygląda od strony finansowej...
                              No nic, pozostaje mi wziąć się do roboty, sprawdzić wszystkie opcje i podjąć
                              decyzję jeszcze raz...
                              Smutno mi, że tyle 'zachodu', drążenia tematu i poszukiwań trzeba żeby urodzić,
                              tak jak się ma ochotę... To nie jest normalne....
                              • marcy_83 Re: Monicus kochana 29.12.09, 11:48
                                Dziękuję kaaka za wyjaśnienie sytuacji smile A powiedzcie mi - co złego jest w
                                podaniu antybiotyku jeśli rzeczywiście zagrożenie wzrasta? Szzczrze przynam, że
                                akurat takiemu postępowaniu nie przyszłoby mi do głowy się sprzeciwiać, gdyby
                                mnie w szpitalu poinformowali o takiej konieczności... Rozumiem, że większym
                                zagrożeniem jest pośpieszanie porodu w takiej sytuacji i wywoływanie skurczy?
                                Co do posiewów - możecie mi wierzyć albo nie, ale tu gdzie mieszkam spotakałam
                                się tylko z 1 osobą, która miała zlecony takie posiew przed porodem... Zrobić na
                                własną rękę? Jeśli tak to ma to byc posiew z pochwy czy szyjki macicy? I w
                                którym tc najlepiej? Bo już się zaczynam naprawdę w tym gubić...
                                • kaakaa Re: Monicus kochana 29.12.09, 12:06
                                  Posiew z pochwy w kierunku streptococcus agalactiae (paciokowiec typu B)
                                  wykonuje się rutynowo w 36 tygodniu ciąży. Występuje on (paciorkowiec a nie
                                  posiew, oczywiście) dość powszechnie. Teoretycznie w czasie porodu drogami
                                  natury może skolonizować dziecko i doprowadzić u niego do różnych chorób (w tym
                                  zapalenie płuc i posocznica).

                                  A co złego jest w podaniu antybiotyku? Hmmm, jak by to rzec... Wiesz jak działa
                                  antybiotyk? Generalnie zabija bakterie, bo taka jego rola. Niestety, zabija jak
                                  leci, wszystko co nie jest na niego uodpornione. Czyli, przede wszystkim zabija
                                  naturalną florę bakteryjną kolonizującą organizm matki i dziecka zaraz po
                                  porodzie. Oczywiście, jeśli istnieje potwierdzone wskazanie do podania
                                  antybiotyku, to trudno z tym dyskutować. Moje (i chyba nie jestem w tym
                                  odosobniona) poważne wątpliwości wzbudza prewencyjne lub "osłonowe" podawanie
                                  antybiotyku (podajemy, bo w procedurze jest, że po tylu godzinach trzeba podać),
                                  gdy nie ma do tego konkretnych wskazań, czyli brak wskaźników rozwijającego się
                                  stanu zapalnego, brak posiewu z antybiogramem, który umożliwiłby podanie
                                  antybiotyku działającego właśnie na patogen, który ma być zwalczony. Wyjałowiony
                                  z naturalnej ochrony bakteryjnej organizm matki (a w konsekwencji i jej dziecka)
                                  staje się bezbronny w starciu ze szczepami szpitalnymi. Jeśli to nie jest
                                  proszenie się o nieszczęście, to co nim jest?
                                  • kaczkastrofa Re: Monicus kochana 29.12.09, 22:55
                                    kaaka masz rację, tylko, że w sytuacji szpitalnej, gdy długo
                                    odpływają wody, lepiej podać prewencyjnie antybiotyk niżeli potem
                                    leczyć matkę i dziecko na infekcję. Zwłaszcza, że jednak na wyniki
                                    posiewu trzeba czekać od 3 do 7 dni, zakażenia okołoporodowe często
                                    przebiegają piorunująco. Najpierw wszystko jest ok, a za chwilę
                                    tachykardia u dziecka, temperatura u matki, leukocyty i CRP
                                    wzrastają. Szpitale muszą mieć wypracowane pewne procedury. Dzięki
                                    temu mogą zaoszczędzić czas i pieniądze na leczeniu pacjenta.
                                    Co do GBS to sama mam mieszane uczucia, bo rzeczywiście może, ale
                                    nie musi i najczęściej nie jest, groźny dla dziecka. Jednak w tej
                                    kwestii nie ryzykowałam i sama antybiotyk przyjmowałam. Jednak
                                    położne domowe, te pro-natura, mądre kobiety bądź co bądź, uważają,
                                    że osłona antybiotykowa być powinna. Komuś ufać trzeba.
                                    pozdrawiam.
                                    • sugarxxx Re: Monicus kochana 30.12.09, 06:12
                                      Ja co prawda nie kaka, ale wyrwę się przed szeregi pozwolę sobie nie zgodzić się.
                                      Po pierwsze primo, to w szpitalu po odpłynięciu wód nie robi się posiewu, tylko
                                      jak pisała kaka w okolicach 36tyg, więc czasu jest mnóstwo.
                                      Po drugie primo, to chyba jest tak, że najpierw leukocyty wzrastają, a potem ta
                                      gorączka i tachykardia i dlatego się właśnie robi badanie krwi, żeby odpowiednio
                                      wcześnie wychwycić infekcję i zadziałać antybiotykiem gdy jest taka potrzeba.
                                      Po trzecie primo, Tak, szpitale muszą mieć wypracowane procedury, ale sensowne,
                                      np. gdy wzrastają leukocyty, podać antybiotyk. Taka była procedura w szpitalu, w
                                      którym rodziłam i tak mnie potraktowano, więc chyba można sensownie, prawda?
                                      Po czwarte primo, czy naprawdę chciałabyś, aby w Twoim przypadku szpital
                                      oszczędzał czas i pieniądze czy może działał w imię Twojego dobra?

                                      Pisząc o położnych domowych i osłonie antybiotykowej, miałaś na myśli gronkowca
                                      czy PROM? Bo jeżeli PROM, to pamiętam, że któraś forumowiczka rodząca z Ireną
                                      Chołuj pisała, że położna właśnie pobierała krew na CRP i leukocyty, a nie
                                      podawała osłonowo antybiotyk.
                                      • kaczkastrofa Re: Monicus kochana 30.12.09, 17:58
                                        >Po pierwsze primo, to w szpitalu po odpłynięciu wód nie robi się
                                        posiewu, tylko
                                        > jak pisała kaka w okolicach 36tyg, więc czasu jest mnóstwo.
                                        Tak, tylko , że nie każda pacjentka ma zrobiony posiew w 36 t.c.,
                                        więc wykonanie go w szpitalu przy długim odpływaniu płynu owod. też
                                        nie ma sensu, bo jak napisałam na wyniki się czeka.
                                        >Po drugie primo, to chyba jest tak, że najpierw leukocyty
                                        wzrastają, a potem ta
                                        > gorączka i tachykardia i dlatego się właśnie robi badanie krwi,
                                        żeby odpowiedni
                                        > o
                                        > wcześnie wychwycić infekcję i zadziałać antybiotykiem gdy jest
                                        taka potrzeba.
                                        No właśnie nie. Te dwa czynniki tzn. wzrost leukocytów i pogorszenie
                                        stanu pacjentki ze sobą korelują. Rozwijająca się infekcja powoduje
                                        wzrost temp i inne dolegliwości.

                                        >Po trzecie primo, Tak, szpitale muszą mieć wypracowane procedury,
                                        ale sensowne,
                                        > np. gdy wzrastają leukocyty, podać antybiotyk. Taka była procedura
                                        w szpitalu,
                                        > w
                                        > którym rodziłam i tak mnie potraktowano, więc chyba można
                                        sensownie, prawda?
                                        Tu się zgadzamy. Większość szpitali tak działa, ale przy PROM,
                                        natomiast przy GBS antybiotyk dostajesz od razu.

                                        > Po czwarte primo, czy naprawdę chciałabyś, aby w Twoim przypadku
                                        szpital
                                        > oszczędzał czas i pieniądze czy może działał w imię Twojego dobra?
                                        pisząc czas i pieniądze miałam na mysli, że podając prewencyjnie,
                                        osłonowo antybiotyk, zabezpiecza się pacjentkę i dziecko przed
                                        infekcją, której leczenie gdy już się rozwinie pochłania wiele
                                        więcej kosztów i czasu, zwłaszcza jeśli chodzi o noworodka, nie
                                        mówiąc już o cierpieniu jakiego się maluszkowi przysparza. Wydłuża
                                        się czas pobytu w szpitalu, zwiększa się ilość podawanych leków,
                                        kroplówek, tlenu etc. Infekcje bakteryjne u noworodków przechodzą
                                        bardzo burzliwie, więc myślę , że jednak to jest działanie w imię
                                        naszego dobra, ale oczywiście i dobra szpitala. Pisząc o położnych
                                        domowych miałam na myśli GBS, co zresztą w poście napisałam.
                                        pzdr.
                                    • kaakaa O antybiotykach 31.12.09, 09:17
                                      Żeby było jasne - nie zamierzam w czambuł potępiać antybiotyków w ogóle. Jednak
                                      na pytanie, co jest złego w antybiotykoterapii (a takie pytanie padło) nie mogę
                                      szczerze odpowiedzieć, że nie ma w niej nic złego i jest to postępowanie w pełni
                                      bezpieczne i powinno być stosowane prewencyjnie jeśli tylko komuś przyjdzie to
                                      do głowy.

                                      A w kwestii polskich zwyczajów związanych z GBS - przy wyborze antybiotyku
                                      podawanego osłonowo powinno się brać pod uwagę antybiogram. Ja jak dotąd
                                      spotkałam się z używaniem w takiej sytuacji dwóch antybiotyków - jeden
                                      "domyślny" i drugi dla osób uczulonych na penicylinę. Chcę wierzyć, że wynika to
                                      z tego, że ktoś dokładnie przebadał, że GBS dobrze reaguje na oba te antybiotyki.
                                      A położne domowe w sprawie osłony antybiotykowej w przypadku GBS też mają różne
                                      zdania. W takich sytuacjach nie ma prostych odpowiedzi - zawsze jest coś za coś.
                                      Problem polega tylko na możliwości podjęcia świadomej odpowiedzialnej decyzji.
                                      • mroofka94 Re: O GINEKOLOGACH I POLOŻNYCH x 1000 01.01.10, 20:45

                                        Temat byl juz z 1000 razy, ale blagam dziewczyny, podajmy - jesli
                                        mamy info - na ginow i polozne - Dokladne namiary!!!
                                        Nazwisko, miasto, adres [gdzie przyjmuja]

                                        Dziekuje z gory.
                                        Mroofka jednak w ciazy smile
                                        • marcy_83 Re: O GINEKOLOGACH I POLOŻNYCH x 1000 02.01.10, 12:21
                                          Gratulacje!!!!!!!!
                                          • soldie Re: O GINEKOLOGACH I POLOŻNYCH x 1000 05.01.10, 21:44
                                            I ja gratuluję Mroofko. Trzymam kciuki czy co tam się trzyma w takich wypadkach
                                            wink i to wyjątkowo, aby ten poród był przełomem (nie tylko dla ciebie smile) i był
                                            całkowicie naturalny.
                                            • mroofka94 Re: O GINEKOLOGACH I POLOŻNYCH x 1000 06.01.10, 20:27

                                              Ogromne DZIEKI !!! NAprawde w to wierze! Naprawde!
                                              Nie poddam sie tak łatwo jak ostatnio i postaram sie co z mojej
                                              strony uczynic, reszta w rekach Tego co wszystko moze wink
                                              • soldie Re: O GINEKOLOGACH I POLOŻNYCH x 1000 06.01.10, 22:49
                                                Super! Nie trać wiary, nadziei ani zapałusmile A z Tym co wszystko może też zagadam
                                                w temacie swoją drogąwink
    • kejzi-mejzi Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.10, 18:31
      We wtorek będę u Agrawal. Nie wytrzymałam i musiałam umówić się już. Do ciąży chcę się mądrze przygotować, przede wszystkim zmieniam odżywianie, grzyba przeleczyć trzeba i leczyć mózg przede wszystkim. Bo mam odpały, że po drugim cc padnie mi na ten właśnie organ, zresztą co ja tu Wam będe pisać. Wypytam ją o ten Rawicz of kors i wszystko tu napiszę.

      Bo w ogóle to strasznie się boję, że za bardzo chcę, że traktuję poród zadaniowo, jako cel sam w sobie, a tak przeciez być nie może. Jak się będę za bardzo spinać to z nerw nie urodzę. Ale jak tu się wyluzować? sad
      • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.10, 21:44
        Silnie sie zastanawiam, cyz wyluzowanie jest mozliwe???

        Bardzo mi zalezy na porodzie SN... nie dla porodu samego w sobie,
        ale dlatego, ze pragne tego doswiadczyc, tej bliskosi, wyjatkowosci
        i intymnosci...

        Pragne tez przyjac wiecej dzieci niz 3 - dlatego tez chcialabym
        podjac "walke" o pord naturalny... "walke" bo tak niestety dzis to
        wyglada ...
        • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.01.10, 21:44

          Soldie - Ogromnie dzieki za wsparcie smile u wiesz Kogo wink !!!
        • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 12.01.10, 13:35
          mroofko gratuluję i trzymam kciuki za Ciebie.

          Przeczytałam ten wątek i nabrałam nowych nadziei, urodziłam synka 12 dni po terminie,poród był wywoływany i skończył się CC, marzyłam o naturalnym porodzie..a stało się inaczej..męczy mnie to strasznie, chociaż wiem że operacja uratowała Synka, to jednak ciągle się zastanawiam czy poród mógł wyglądać inaczej, co by było gdyby..i tak dalej..smile

          no a czytając ten wątek znowu wierzę że będę mogła urodzić naturalnie. I coraz bardziej chcę żeby to było w domusmile mam pewne obawy oczywiściewink ale chyba jeszcze większe w związku z ewentualnym porodem w szpitalu,mimo że rodziłam na żelaznej smile

          jak dobrze że jednak da się urodzić naturalnie po ccsmile
          • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 12.01.10, 21:12
            gos85 tu są pionierki, które będą rodzic po dwóch ccsmile To co tam jedno wink Super
            trafiłaś, na ten wątek trafiłam jako pierwszy będąc w ciąży i szukając
            pozytywnych informacji co do porodu po cc i to jest NAJLEPSZE miejsce w całej
            sieci(polskiej, bo po angielsku to monicus ci może polecić) szanse są na prawe
            duże- wierze nawet że na domowysmile
            Pozdrawiam

            P.S a jak dawno miałaś cc, czyli ile ma maluch smile? I jakie miałaś wskazania jak
            można wiedzieć?
            • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 12.01.10, 22:19
              mam sygnaturke..ale tu się chyba nie wyświetla. Szymek ma prawie 10 miesięcy. Rodziłam na żelaznej, 10 dni po terminie przyjeli mnie na patologie(położna zaklepał miejsce,nie przyszło mi do głowy że można to odwlec troche..) a 12 dni po terminie urodziłam. najpierw dostałam żel na szyjkę, w nocy już miałam skurcze ale szyjka tylko zmiękła, nastepnego dnia koło południa dostałam oxy, skurcze częste i coraz silniejsze, wzięli mnie na badanie, odeszły wody(z małą pomocą pani doktorsad), wzięli mnie na blok porodowy,rodziłam pare godzin, ale do 15.00 szyjka była taka sama jak w nocy, Mlodemu spadało tętno, położna odłączyła oxy i dała mi tlen ale ciągle nie było z nim lepiej, przyszedł doktor, zbadał mnie i powiedział że nie ma co ryzykować. Wody były faktycznie zieloniutkie..

              No i oczywiście cieszę się że Synek zdrowy ale z drugiej strony mam poczucie że wszystko poszło nie tak..to wywoływanie, interwencje..że ja się na to wszystko zgodziłam..a chciałam żeby było całkiem naturalnie, myślałam że w Zofii to można tylko snwink, że tylko fizjologiczne porody..a tu dupa bladawink

              no i teraz planuje kolejne dziecko i trafiam tutaj! Dzięki Bogu!! big_grin
              • konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 13.01.10, 12:19
                niestety musze popsuc ten watek-nie jest tak rozowo.jak na razie
                wszystkie polozne mi odmowily.juz nie jestem w stanie dzwonic(trudno
                rozmawiac jak po kolejnym nie zaczynam plakac a tu jeszcze trzeba
                grzecznie podziekowac) wiec teraz pisze tak przynajmniej mam szanse
                sie wyryczac i wtedy mnie puszcza.moze robie zle i nalezy dzwonic
                ale co zrobie z tym ryczeniem?maz i slyszac nie chce o rodzeniu w
                domu bez poloznej wiec licze na cud moze ktoras sie zgodzi albo
                urodze w nocy jak bede spala.zadnej wersii zmodyfikowanej(do 7 cm w
                domu a potem szpital) zadna sie nie zgodzila i nie zaproponowala.a
                wewnetrznie czuje ze jak sie poddam to znowu caly porod szlag
                trafi,tak jak przy pierwszym dalam sie przekonac chociaz mialam
                zupelnie inne odczucia co do miejsca porodu no i wyszlo jak wyszlo,a
                teraz mam ten sam dylemat szpital lub za domem w krzakach
                maliny.dosyc ciezko knuc taki podstepny plan i nie uprzedzic meza
                ale co ja mam do wyboru?boje ze jak sie upre to zadna sila mnie nie
                przekona do szpitala a przeciez tam jest bezpieczniej,milo i
                sympatycznie ,prawda?nie musi byc w kazdym szpitalu zle(ale drugi,
                aniolek czy djabelek ,bo nie wiem kto to podpowiada ,mowi daj spokoj
                tyle kobet na swiecie rodzi bez poloznej i wszystko idzie dobrze a
                ty sie boisz tak naturalnego procesu jak porod,nie badz nie madra i
                przekonaj meza)no i sie nie robi cekawie bo ten drugi ma
                przewage ,ogromna przewage i nie da sie mu buzie zamknac i na kazdy
                argumet znajduje inna prawde.
                • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 13.01.10, 12:41
                  Konfietka, nie poddawaj się..może jednak uda się znaleźć położną? eeehsad przykro mi..
                • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 13.01.10, 13:36
                  Konfietka, jak to ci odmówiły? Odmówiły ci pomocy przy porodzie sn? Jesteś po 1
                  cc? Jak długo i kiedy rodzisz? I skąd jesteś? Nie mogę się doczytać , wybacz
                  jeśli już to pisałaś a ja się pytam
                  • konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 00:06
                    jedni mowia ze to przetiwwskazanie,drudzy-ze maja sytuacje
                    rodzinna.jestem po 1 cc ale to chyba dla nich zadna roznica.Rodze az
                    na koniec lipca.A niestety nie jestem z okolic Wroclawia,tam chyba
                    na porod w domu bylo by wiecej szans, a z okolic Warszawy.dzis tez
                    dostalam kolejna odmowe,jakie to przykre,i w domu mnie nikt nie
                    rozumie
                    • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 00:18
                      kurcze..to niedobrze.. a powiedz konfietka, jak to wygląda? dzwonisz i mówisz że szukasz położnej do porodu w domu, a za chwilę dodajesz że jesteś po CC? i w tym momencie położna mówi "a jak tak to nie" ?

                      a we Wrocławiu położne przyjmują domowy poród po cesarce?

                      przepraszam że tak wypytuję..
                      • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 08:25
                        Nie mów, że nikt cie nie rozumie. My cię rozumiemy i to jak bardzo... ech... Ja
                        się jeszcze tak zastanawiam nad opcją, żeby dotrwać w domu do tychże 7
                        centymetrów. Po pierwszej cesarce lekarz mi powiedział, że jak przyjadę do
                        szpitala z 5-centymetrowym rozwarciem, albo zdecydowanie odmówię, to nikt mnie
                        od progu na stół nie położy, choć wiadomo, że w naszych szpitalach różnie to
                        bywa. Ostatecznie skończyło się jak się skończyło, wody chlustające w 34/35 tyg.
                        zniweczyły ten mój plan, ale też tak od razu mnie nie pocięli, jakąś tam szansę
                        mi dali... Oczywiście nie obyło się bez interwencji i ostatecznie trafiłam drugi
                        raz na stół, ale tak sobie myślę, że gdyby ta ciąża była jednak donoszona i
                        faktycznie przyjechałabym ze sporym rozwarciem, to może skończyłoby się inaczej.
                        Takie rodzenie zupełnie samodzielne w domu trochę mnie przerasta, bo choć wydaje
                        mi się to zupełnie naturalne, to jednak "gdyby coś", to nikt ani ja sama nie
                        darowałby mi tego do końca życia, a samemu może być trudno zauważyć wczesne
                        objawy problemów - sama tętna dziecka nie wysłucham itp., ale do 5-7 cm na pewno
                        byłam zdecydowana czekać i tym razem (być może w końcówce roku, ale dopiero
                        zaczniemy starania smile) też tak planuję.
                        • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 09:31

                          Konfietko !!!
                          Bylas moze na konsultacji u prof Chazana ???
                          Moze pojdziesz, porozmawiasz z nim i poprosisz o pomoc???
                          • konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 11:08
                            sory ale nie wiem o jakom pomoc mialabym prosic prof Chazana?pryjac
                            porod w domu bo o to mi chodzi?ja prawde mowiac wydusilabym z meza
                            pieniadze na porod w domu + szpital ale nikt sie nie zgadza.dla
                            swietego spokoju(meza)podpisze jakas umowe z polozna ze w razie co
                            to do szpitala ale chce czego innego,i o to mi chodzi.
                            Dzieki za wsparcie wiem ze mnie rozumiecie ale tu w domu to nikt-maz
                            mowi zebym dala spokoj bo w szpitalu nie jest zle i mnie nie
                            pokroja,a niektory to nawet zazdrosza ze moge miec cesarke jak sie
                            upre ze nie chce sn.
                      • konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 10:59
                        tak wlasnie to wyglada.ja jeszcze dodaje ze moze by tak do 7 cm w
                        domu a potem do szpitala ale nikt sie nie zgadza,mowia ze szpital i
                        juz.
                        jedna z poloznych mi napisala ze we Wroclawiu ktos pryjal porod po
                        cc.ale mam meza sknerusa i tchurza wiec we Wroclawiu nie urodzimy
                        • kaczkastrofa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 12:59
                          Poczekaj Ty jesteś z okolic W-wa i nie możesz znaleźć położnej?
                          Wiem, że one mają teraz wytyczne , że teoretycznie po cc w domu to
                          nie, ale może jakbyś ponaciskała, zawracała głowę etc. to by się w
                          końcu chociaż któraś z Tobą spotkała. Nie wiem do kogo dzwoniłaś,
                          ale próbuj jeszcze!!!!
                          3mam kciuki.
                          • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 17:16
                            Napisalam o prof Chazanie, bo to wspanialy czlowiek!
                            Zna przeciez rozne polozne, a jego slowo i pieczatka robia wiele w
                            szpitalu w ktorym jst dyr.
                            Moze mozna - glosno mysle - zalatwic sobie "nie pociecie" ot tak.

                            Kibicuje Ci by udalo Ci sie urodzic w domu!!!


                            Dzis jestem po wizycie i OCZYWISCIE wink mam zapomniec o zgodzie na SN.
                            Bo po 2 cc to nikt sie nie podejmie ... Nie wazne jakie sa wytyczne.

                            Tylko ze po 1 cc tez mi tak mowili, a dzis mowili ze po 1 mozna bez
                            problemu. Czuje sie oszukana z kazdej strony.
                            • kaczkastrofa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 18:44
                              Tylko, że to nie oni podejmują decyzję co do drogi porodu. jesli się
                              nie zgadzasz na cc, to muszą dać Ci spróbować SN. Będą Cie odwodzić
                              od tego, odsądzą od czci i wiary a na koniec dadzą masę papiórków do
                              podpisania. No ale jak się kobieta uprze.... .
                              Nie bez powodu się mówi:
                              gdzie diabeł nie może tam babę poślewink Coś w tym jest.
                              Serdecznie pozdrawiam.
                              • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 19:06

                                O to to !!! O to chodzi wlasnie !!!
                                Tyle ze ja mam zamiar zwyciezyc z pewnym Synem ciesli wink idac z Nim
                                pod reke wink

                                ech... ale 9 miesiecy straszenia "peknie pani macica" naprawde nie
                                dziwie sie ze tak jednak malo kobiet rodzi sn po cc
                              • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 19:06
                                O to to !!! O to chodzi wlasnie !!!
                                Tyle ze ja mam zamiar zwyciezyc z pewnym Synem ciesli wink idac z Nim
                                pod reke wink

                                ech... ale 9 miesiecy straszenia "peknie pani macica" naprawde nie
                                dziwie sie ze tak jednak malo kobiet rodzi sn po cc
                                • kaczkastrofa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 20:40
                                  Myślę, że tu głównym problemem jest brak informacji, doedukowania i
                                  lekarzy i kobiet.
                                  Czy wiesz, że w jednym ze szpitali w wawie u kobiet, które rodzą sn
                                  po cc, nie dają zzo bo :"Pani nie będzie czuła bólu i kto nam wtedy
                                  powie czy Pani macica nie pęka?" Boszszszszsz, jak jakiś ciemnogród
                                  normalnie.

                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.01.10, 21:21
                                    Wściekłość człowieka ogarnia normalnie jak się czyta takie historie. A ja wiem
                                    że można po dwóch i monicus się naczytała przypadków w angielskim, dziewczyny,
                                    może jakiś film na ten temat nakręcimy? Tylko taki rozsądny nie kipiący złością
                                    ,pokazujący jak nas to traktowanie krzywdzi i że my coś wiemy o porodzie,
                                    fizjologi,zagrożeniach itd. Bo ja nie rozumiem dlaczego moja położna przyjechała
                                    do m nie i była ze mną do tego 7 cm i urodziłam po cc,a konfietka znaleźć nie
                                    może, to nienormalne jest.

                                    A co do znieczulenia, to z tego co się orientuje (z resztą jestem zwolenniczka
                                    100% natural) to znieczulenie może wpędzić w błędne koło: podawanie oksytocyny,
                                    bo skurcze słabną, potem znów znieczulenie, bo oksytocyna działa itd,w
                                    rezultacie tętno dziecka może spaśc bo skurcze po oxy sa nienaturalnie silne no
                                    i wiemy jak sie konczy.
                                    • kaczkastrofa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 15.01.10, 10:45
                                      tak rzeczywiście często podanie zzo wiąże się z tym, że w
                                      następstwie trzeba podać oxy bo skurcze siadają. Jednak co do spadku
                                      tętna to przyczyna jest najczęściej samo ZZo. W jego wyniku spada
                                      cisnienie krwi u ciężarnej. Zmniejsza się przepływ łożyskowy i w
                                      rezultacie spada tętno u maluch. Jednak jest to stan przejściowy i
                                      po chwili dochodzi do wyrównania. Wszystko zależy jakie się to ZZO
                                      podaje. Przeciez teraz nie stosuje się znieczulenia takiego, że
                                      kobieta nic nie czuje. Może chodzić i czucie częściowo jest
                                      zachowane. Część lekarzy zamiast ZZO woli podać dolargan, który
                                      ogłupia rodzącą. Chociaż dobrze wiedzą, że trują i matkę i dziecko.

                                      Film o polskich realiach przydałoby się nakręcić. Masz rację, że
                                      można VBAC nawet i po dwóch. Ale nie u nas. My dochodzimy dopiero do
                                      tego co na zachodzie było modne 15-20 lat temu, a od czego juz
                                      odeszli. Czyli do cc na życzenia. Tak napradwę to wiele jeszcze wody
                                      musi upłynąć zanim cos pozytywnego zacznie się w Polsce dziać w tej
                                      kwestii.
                                      • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 15.01.10, 17:34
                                        moja kolezanka rodzila sn na zelaznej a miala 1cc.
                                        rodzila w znieczuleniu na sali operacyjnej, w razie W.
                                        oczywisie poszlo bez roblemu.

                                        nawet nie wieie ile jest we mnie zalu po 2cc, kiedy zaladowano mnie
                                        w ... maliny!!!

                                        dajcie dziewczyny po angielsku te historie porodowe po 2 cc, prosze.
                                        prepraszam ze pisze z malej litery ale dzieci na rekach mam i ledwo
                                        mi sie udaje cokolwiek
                                        • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.01.10, 21:52
                                          Wpisz w wyszukiwarkę VBA2C, powinnaś sporo znaleźć. Powtarzającym się motywem
                                          jest to, że są to porody domowe, albo chociaż doprowadzone do dużego
                                          zaawansowania w domu. Okazuje się, że opory przed porodem sn po 2 cc są duuże
                                          nie tylko u nas, chociaż statystyki nie mówią o zwiększeniu ryzyka w stosunku do
                                          porodu sn po 1 cc. W niektórych stanach USA jest to wręcz zakazane uncertain. A więc
                                          dziewczyny, udajemy że nic się nie dzieje i jedziemy do szpitala blisko pełnego
                                          rozwarcia smile Ktoś musi przetrzeć szlaki.
                                          • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.01.10, 23:36
                                            Wielkie dzieki!

                                            Rozwazam obcje wynajecie lekarza i poloznej.
                                            Pytanie czy sie lekarz zgodzi, oraz czy mimo zgody nie zechce mnie
                                            oszukac.
                                            Licze na wsparcie z Błękitnego Nieba wink
                                            • magiczny_kamyczek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 13:45
                                              witajcie- jestem na tym forum pierwszy raz, przeczytałam ten wątek z uwagą i trochę się załamałam czytając wasze doświadczenia. ja jestem po pierwszym cc, potem łyżeczkowaniu, potem SN- bez żadnych problemów, dodatków typu oxy itp....i w ogóle myślałam, ze lekarze wspierają kobiety chcące rodzić naturalnie ( u mnie się to nazywało "próbować urodzić " smile

                                              ale do rzeczy:jestem w 3-ciej ciąży i po przeczytaniu tego wątku boję się, ze jeśli trafię na zespół nie nastawiony pro-naturalnie to tez mnie teraz pokroją sad czy wiecie jak jest z kolejnym porodem po jednym cc a drugim sn? czy to, że urodziłam raz naturalnie stawia mnie w jakiejś bardziej komfortowej sytuacji w szpitalu? na poród w domu raczej mnie nie stać choć po tym jak szybko i pięknie poszło naturalnie fajnie by było...choć pomarzyć, ale zadowolę się porodem w szpitalu tylko nie na sali operacyjnej...


                                              • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 13:53
                                                W porównaniu z tymi, które "zaliczyły" tylko poród cc jesteś w bardzo
                                                komfortowej sytuacji. Szczególnie pozytywny jest fakt, że drugi poród miałaś
                                                naturalny. W takim przypadku znajdą się zapewne nawet położne skłonne przyjąć
                                                poród domowy, a już w szpitalu na pewno nie powinni ci robić problemów. Co nie
                                                znaczy, że nie będą, ale zasadniczo nie powinni.
                                                • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 14:11
                                                  Mysle, ze nie powinnas mniec problemow. Chociaz jak sama napisalas
                                                  scenariusze moga byc rozne, znasz swoje prawa! Wiec wazne jak Ty
                                                  podejdziesz. Nie dopuszczaj innego rozwiazania do glosu smile Mysle, ze
                                                  Twoje zdecydowanie i stanowczosc moga pomoc...
                                              • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 14:51
                                                Kochana jak ty już po cc urodziłaś naturalnie to tak jakbyś tej cc nie miaławink
                                                • magiczny_kamyczek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 20:12
                                                  no oby, oby...bo jak się już rozsmakuje wink w naturalnym to powrót do cc wydaje się jeszcze większym koszmarem....

                                                  ale napiszę Wam, że mnie też tak mocno straszyli pęknięciem macicy, że ja PO porodzie- chyba ciągle w jakimś szoku -bałam się, że ona mi pęknie- dopiero po paru chwilach sama się opamiętałam, że przecież ja JUŻ urodziłam i nic mi nie ma prawa teraz pęknąć...
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 21:36
                                                    ojej, no to nieźlesmile Ja w czasie porodu tez już nie wiedziałam czy to normalny
                                                    ból czy macica pęka smile Ile miałaś odstępu pomiędzy cc a sn?
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.01.10, 22:48
                                                    No wlasnie, wlasnie smile
                                                    Jaki masz odstep???

                                                    Z tym straszeniem to im powinni pensje zaberac, juz sama nie wiem,
                                                    ale takie sraszenie robi mg psychoze.
                                                    Mnie w 2 ciazy ginka straszyla pekniecie macicy w 3 miesiacu
                                                    ciazy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Wychodzilam z gabinetu zaryczana do pasa i sie modlilam, zebym
                                                    dziecko donosila !!!!

                                                    Mowie Wam obled, tylko po co oni to robia?????????????

                                                    Mam swoja teorie spiskowa, ale na forum glosic jej nie bede. Powiem
                                                    tyle, silnie zastanwiam sie czy lekarze [poza paroma wyjatkami]
                                                    naprawde chca sluzyc matce i dziecku i zalezy im by kobiety rodzily
                                                    dzieci.....
                                                  • magiczny_kamyczek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.01.10, 09:45
                                                    równo 2 lata i 10 m-cy. to stosunkowo długo, chociaż teraz będzie 5 lat i 4 m-ce
                                                    między cc a kolejnym porodem i powiem Wam, że ten lęk mimo wszystko ciągle we
                                                    mnie gdzieś drzemie sad

                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.01.10, 19:27
                                                    nie dziwie sie!!!

                                                    TRuja czlowieka strachem ze to i tamto, to jak masz sie czuc??? Nie
                                                    masz szans sie zdystansowac. ale moze ppomga Ci te strny angielskie,
                                                    mi pomogly. Badania medyczne - FAKTY !
                                                  • magiczny_kamyczek Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.01.10, 11:56
                                                    nie czytam, nie słucham porodowych opowieści, nawet (!!) nie pytam co wizytę winko
                                                    stan blizny na usg.

                                                    to i tak gdzieś siedzi w głowie (jak i wiele innych lęków ciążowo-porodowych)ale
                                                    ja już wiem, że może być dobrze, mam swoje doświadczenia i nikt mi tej pewności
                                                    nie odbierze. myślę pozytywnie i wizualizuję wink że urodzę naturalnie i że
                                                    wszystko będzie dobrze. nasza myśl to energia.
                                                  • kaczkastrofa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.01.10, 19:39
                                                    zgadzam się. Ja o bliznę po cc zapytałam pierwszy raz dopiero w 34
                                                    tc. Na przedostatnim USG. Wszystko było ok.
                                                    Dlatego nastepne dziecię ( może kiedyś M da się namówić),
                                                    postanowiłam urodzić w domusmile
                                                    Pozdrawiam.
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.01.10, 20:04
                                                    Rozwalilomnie totalnie pytanie kolezanki, ktora znam moje podejscie,
                                                    moje pranienie duzej rodziny itd

                                                    "A wlasciwie to po co ty chcesz rodzic naturalnie? Wiesz jak to
                                                    boli? Chcesz w to sie ładowac?"

                                                    Rece mi opadly, na podoge i poszly o wlasnych silach na balkon...
                                                  • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.01.10, 20:51
                                                    > Rece mi opadly, na podoge i poszly o wlasnych silach na balkon...
                                                    >

                                                    i skoczyły z tego balkonu..uncertain
                                                    no niestety taki poziom zainteresowania prezentują kobiety w temacie porodu.. jedna moja koleżanka powiedziała że będzie miała dziecko tylko jeżeli nie będzie musiała być przy jego porodzie..
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.01.10, 22:02
                                                    no ja ostatnio uslyszalam, ze kiedys kobiety rodzily ale teraz to my juz
                                                    instynku nie mamy smile ale lubie te panie, które to mowily...
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.01.10, 22:12
                                                    I nawet by to mogło być bliskie prawdy...Cała Europa i Stany mają ujemny
                                                    przyrost naturalny,zabijanych są dziesiątki tysięcy dzieci rocznie (mowie o
                                                    aborcjach), rodzić nie chcą bo boli... jeśli to nie utrata instynktu to egoizm
                                                    na pewno...
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 04.02.10, 11:23

                                                    Dziewczyny co jest z Wami???

                                                    Piszcie cos b mi poczucie wsparcia siada smile
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 04.02.10, 22:03
                                                    To ty pisz jak się u ciebie sprawy mają kobietowink
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 13:11
                                                    O ile sie nie zmieni, to dojdzie nam 2 ginow do listy za Sn po
                                                    1,2lub 3 cc

                                                    Kciuki trzymajcie dziewczyny smile
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 13:36
                                                    czymamy czymamy! smile
                                                  • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 15:30
                                                    To ja też trzymam smile Może nawet dla mnie jest nadzieja...
                                                    Monicus - nie wiesz moze czy moje rozłażenie się blizny mnie dyskwalifikuje
                                                    jakos oprocz tego ze juz 2 cc mialam?
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 16:22
                                                    Marcy masz to stwierdzone teraz, czy rozchodzilo Ci sie w
                                                    poprzedniej ciazy?
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 16:32
                                                    marcy niedawno probowala urodzic i miala sporo szczesci i intuicji, bo zanim sie
                                                    rozkrecilo to sie rozlazlo sad < to dla mroofki

                                                    szczerze powiem, ze nie wiem. nie wiem czy ktos bedzie chcial z toba rozmawiac
                                                    jeszcze na ten temat i czy ty sama bedziesz miala odwage podjac takie ryzyko. wg
                                                    mnie to niekoniecznie moze sie stac ponownie, choc to ze sie stalo moze
                                                    swiadczyc o tym, ze goisz sie inaczej.
                                                    mysle, ze probowac mozna zawsze smile z dobrym nastawieniem zdazaja sie cuda.
                                                  • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 16:48
                                                    No właśnie kurcze pytałam Panią Kasię Oleś i napisała mi, że nie znajdę
                                                    personelu, który by się podjął próby sn w moim przypadku...
                                                    Więc staram się powoli nastawiać, że przy następnym tylko cc, ale opornie mi to
                                                    idzie -najbardziej z tego powodu, że marzy mi się 4 dzieci a lekarze za
                                                    'bezpieczne' uznaja max 3 cc i najchętniej by po 3 podowiązywali jajowody...No
                                                    ale jako że mały ma dopiero 3,5 tyg mam jeszcze dużo czasu na myślenie...
                                                    I tak was będę podczytywać i kibicować tongue_out
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.10, 17:10
                                                    Marcy, po 1-czy musisz mowic o tym rozejsciu sie? Hmmm
                                                    po 2-o 7 cc to slyszalam w Wawie, w Krakowie, w Lublinie, wiec nie
                                                    jest zle, co nie znaczy ze chcesz tego smile i to rozumiem.

                                                    Duzo zalezy od psychy. Odpocznij chwile, nie trac wiary!
                                                  • goralica marcy_83 14.02.10, 20:25
                                                    marcy a skąd jesteś?? ja w wawie znalazłam położną, która podjełaby sie
                                                    porodu sn po 2 cc
                                                  • marcy_83 Re: marcy_83 14.02.10, 21:00
                                                    Z bielska-białej...Zobaczymy jak sie to wszystko pouklada za kilka lat (mysle
                                                    teraz o troszke dluzszej przerwie- ok 3 lat) i wtedy bede sie zastanawiac co
                                                    zrobic i najwyzej szukac kontaktow... Rozumiem ze to sn to w szpitalu, nie w domu?
                                                  • monicus Re: marcy_83 14.02.10, 21:48
                                                    kurde! dawac mi tu zaraz info, ktora to?! smile ino szybko
                                                  • goralica Re: marcy_83 15.02.10, 11:08

                                                    Edyta Dzierżak-Postek
                                                    0 601 336 182
                                                    edpostek@op.pl
                                                  • monicus Re: marcy_83 15.02.10, 11:25
                                                    eee ale w domu?
                                                  • kaakaa Re: marcy_83 15.02.10, 13:52
                                                    Eee, nie przypuszczam, żeby w domu...
                                                  • gos85 Re: marcy_83 15.02.10, 16:42
                                                    napewno nie w domu.
                                                  • mroofka94 Re: marcy_83 16.02.10, 16:18
                                                    Dziewczyny straszyc nie bede, ale...

                                                    Mialam polozna bardzo ZA! porodem naturalnym.... Bylam wtedy po 1 cc
                                                    Sama polozna moze - NIC smile
                                                    Scenariusz znacie? smile
                                                  • gos85 Re: marcy_83 16.02.10, 17:33
                                                    ale jednak położna ZA naturalnym porodem pomoże więcej niż położna ZA cc.. a na pewno nie będzie przeszkadzaćwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja