poród w domu po cesarskim cieciu

    • monicus po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biurko 18.02.10, 21:32
      heh
      taki
      link

      prawie nie ma roznicy miedzy 2,3,4 cc smile
      "The findings indicate that women with three or more prior caesarean deliveries
      did not experience a difference in morbidity based on whether they attempted
      VBAC or elected for a repeat caesarean. The 89 women with three or more prior
      caesareans who attempted VBAC were as likely to be successful as women with one
      or two prior caesareans, 79.8% compared to 75.5% and 74.6% respectively. In
      addition, none of them experienced significant maternal morbidity such as
      uterine rupture, uterine artery laceration, and bladder or bowel injury."

      niektorzy twierdzą, ze prawie robi dużą różnicę, ale to chyba jak na kogo trafi smile

      do boju laski!!!
      • kaakaa Sprostowanie 18.02.10, 22:06
        Z zacytowanego fragmentu wynika, że nie ma istotnych statystycznie różnic między
        szansą na prawidłowy psn między kobietami po 1, 2 oraz 3 i więcej cc. Odsetek
        kobiet, które "z sukcesem" urodziły drogami natury był w badaniach następujący:
        * dla tych po 3 i więcej cc - 79,8% udanych psn
        * dla tych po 1 cc - 75,5% udanych psn
        * dla tych po 2 cc - 74,6% udanych psn

        O ile dobrze rozumiem...


        > or two prior caesareans, 79.8% compared to 75.5% and 74.6% respectively. In
        > addition, none of them experienced significant maternal morbidity such as
        > uterine rupture, uterine artery laceration, and bladder or bowel injury."
        >
        > niektorzy twierdzą, ze prawie robi dużą różnicę, ale to chyba jak na kogo trafi
        > smile
        >
        > do boju laski!!!
        • monicus Re: Sprostowanie 19.02.10, 08:02
          oooj kaakaa. chodzi o sukces smile skrotowo pisalam bo przecie watek nie o sukcesie
          w liczbie zdobytych cięc smile
          a biorac pod uwag ze who (przynajmniej do niedawna) mowilo tym, ze cc nie
          powinno przekraczac 19% porodow, to 20-25% po cc to naaaprawde dobry wynik smile
          zupelnie co innego nam mowia
          • kaakaa Re: Sprostowanie 19.02.10, 10:08
            Monicus, może to ja się trochę zakręciłam w tym, co napisałam, ale chodziło mi o
            to, że w wynikach tych badań, to wśród kobiet po 3 i więcej cc był najwyższy
            odsetek psn. Czyli (pomijając, że różnica nie była statystycznie istotna), po
            trzech i więcej cc kobieta ma większe szanse urodzić naturalnie niż po
            jednym... Ciekawe, nie?
            Jako psycholog myślę sobie, że jak kobieta po trzech cc, w dzisiejszych czasach,
            gdy zewsząd straszą, jakie to niebezpieczne, decyduje się na poród drogami
            natury, to jej determinacja musi być naprawdę bardzo silna. No i widać to w
            liczbach.
            • monicus Re: Sprostowanie 19.02.10, 12:19
              no to napewno! smile a poza tym zawsze to juz troche rozciagania macicy zaliczone.
      • bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 19.02.10, 07:27
        To jeszcze coś dla smaczku:
        link do twin VBAC This study looked only at mothers with a prior caesarean who were expecting twins, and compared trial of labour to elective repeat section. 21 mothers attempting VBAC were compared to 15 mothers having elective repeat sections. 80.9% of the mothers attempting VBAC delivered vaginally. Comparing trial of labour to elective repeat section, there were no differences in outcomes for the babies. However, for the mothers, elective repeat section produced worse outcomes. Blood transfusions were received in 9.5% of the group which attempted vaginal birth, and 26.6% of the group having elective repeat sections. Postpartum infections were recorded in 9.5% of women in the group attempting vaginal birth, and 46.6% of those having elective repeat sections. Average hospital stay was 4.4 days after attempted vaginal birth, and 8.0 days after elective section.

        [2] 19 women carrying twins and attempting VBAC were compared to 57 women carrying single babies and attempting VBAC. Women carrying twins were actually more likely to deliver vaginally than women carrying single babies - 84.2% of them, as opposed to 75.4% of the single baby VBAC attempts. There were no other differences in outcome.

        The authors conclude that: "The option of VBAC for twin pregnancy (TP) appears to be safe and shares a similar likelihood of success as a singleton pregnancy. In view of the lack of increased complications, this option should be offered to patients with TP who are eligible for VBAC.

        To jedno z moich ulubionych badań. W skrócie: w badaniu porównywano porody sn po cc u kobiet spodziewających się jednego dziecka lub bliźniąt oraz powtórne cc na życzenie. Z przytoczonych danych wynika, iż opcja powtórnego cc niesie w sobie statystycznie większy odsetek komplikacji, konieczności transfuzji, ryzyka infekcji, prawie dwukrotnie wydłuża czas pobytu w szpitalu. Nie ma natomiast różnicy, jeśli chodzi o stan dziecka. Co ciekawe w przypadku ciąż bliźniaczych istnieje większe(odpowiednio 84,2% i 75,4% udanych porodów sn) prawdopodobieństwo sukcesu porodu sn. Innych różnic nie zanotowano. Czyż nie wmawia nam się czegoś dokładnie odwrotnego, ech...
        • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 21.02.10, 00:06
          Dziewczyny, czy moge zacytowac Wasze cytaty smile na innym forum???


          PS. Moja dobra znajoma, wiele lat pracujaca na klinice polozniczej,
          powiedziala mi tak.-Mozna rodzic po 2cc, po 3 cc i po 4 cc
          naturalnie. Lekarze o tym wiedza [!!!!] ale nikt sie przed szereg
          nie wychyli. Nakaz odmowy idzie z gory!!!

          Zalamuja sie rece...sad
          • bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 22.02.10, 07:31
            W sumie niby na siłę cc nie robią... "niby" trzeba się na to zgodzić... Ja sobie
            obiecywałam, że nic nie podpiszę dopóki nie będzie wyraźnych wskazań, a nie
            tylko, że "lepiej by było", ale szpitalna machina psychologiczna działa
            strasznie paskudnie na kobiety będące pod wpływem hormonów. Wystarczy hasło "bo
            jemu tam jest coraz gorzej" (bzdura, bo nic się nie działo - w końcu mnie
            monitorowali) i już nawet ja, która zwykle umiem walczyć o swoje robię się
            potulna jak baranek i wdzięczna, "że chociaż pozwolili mi spróbować", ble i jak
            tu sobie w lustrze potem w oczy spojrzeć. Strasznie trudno jest walczyć, jak
            jesteś "przywiązana" do łóżka przez KTG i przy każdym badaniu wewnętrznym
            słyszysz przez 8 godzin, że "nic z tego nie będzie".
            • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 08:18
              Bogna!!!!!!!!!
              Mam wrazenie, ze czytam swoje slowa...

              crying...................

              Znalazlam lekarza z małopolski w razie czego na maila podam namiar.
              Czy naprawde brak postepu porodu to takie wielkie wskazanie do CC???
              Czy moze mi to ktos wyjasnic glebiej?

              Pozdrawiam matki walczace smile
              • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 09:01
                mroofka94 napisała:

                > Czy naprawde brak postepu porodu to takie wielkie wskazanie do CC???
                > Czy moze mi to ktos wyjasnic glebiej?

                Szczerze pisząc, sam brak postępu porodu, przy dobrym stanie matki i dziecka i
                braku jakichkolwiek niepokojących sygnałów, nie powinien być wskazaniem do
                rozwiązania drogą cc. Nie powinien, ale... No, właśnie... W szpitalu, generalnie
                jest taka zasada, że lekarz uznaje, że dziecko jest bezpieczne i wszystko jest
                pod kontrolą, w momencie, gdy to dziecko znajdzie się poza organizmem matki. Bo
                dopóki jest w macicy, to wszystko może się stać (odsyłam do wątku o tym "CZYMŚ",
                co się może stać) i nie będzie wiadomo jak takiego dzieciaka w matce ratować.
                Dlatego często różnymi nieuzasadnionymi kompletnie interwencjami zmierza się do
                tego, żeby to dziecko jak najszybciej znalazło się na zewnątrz. Bo na zewnątrz,
                to już można podjąć wobec niego różne czynności. Nie ważne, że gdyby nie
                interwencje, to wszelkie te czynności byłyby zbędne... confused
                • gos85 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 14:43
                  rozmawiałyśmy o tym ostatnio w wątku "a kiedy narawde potrzebne jest cc" smile
                  • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 24.02.10, 15:42
                    Bogu dzieki moj lekarz nie uznaje czegos akiego jak brak PP

                    jednak i tak wszystko w praniu wyjdzie
                    • mroofka94 Porod w domu po cc 02.03.10, 20:39

                      www.ilekarze.pl/p/grubosc-macicy-a-kolejny-porod/
                      Dziewczyny czy jest szansa na forum zamkniete tylko dla nas -
                      blagam...
                      • monicus a dlaczego? :) 02.03.10, 21:15
                        mroofko ja uwazam, ze trzeba otwarcie pisac bo takich dziewczyn jest duzo. nie
                        kazda musi chciec urodzic w domu ale na naszym forum duzo mozna sie dowiedziec.
                        a w zamknieciu to sobie mailowo piszemy.
                        chcesz pomarudzic w tajemnicy? smile zapraszam do skrzynki - mam tam spory krąg
                        zainteresowanych heh.
                        • mroofka94 Re: a dlaczego? :) 03.03.10, 08:46

                          Chce wink

                          Bardzo chce wink po wczorajszej wizycie w przychodni ...
                          • mroofka94 Prosze o rade! 04.03.10, 09:22
                            Dziewczeta, potrzebuje Waszego wsparcia - jak skutecznie nie dac sie
                            przestraszyc peknieciem macicy, gdy lekarz za wszelka cene chce mi
                            to udowodnic ????????????
                            • konfietka.14 Re: Prosze o rade! 04.03.10, 10:02
                              zmienic lekarza.nie warto szarpac sobie nerwy.jemu i tak niczego nie
                              udowodnisz a sama sie zestresujesz.gdzies tu dziwczyny podawaly
                              nazwiska lekarzy ktore nie stosuja taki terror
                            • monicus Re: Prosze o rade! 04.03.10, 10:05
                              yyy przeczytac te artykuły i badania które tu sobie zalączamy, podbudować się.
                              wydrukować i zanieść doktoru żeby sobie poczytał. jak nie bedzie chciał to sie
                              i tak nie przekona.
                              • mroofka94 Re: Prosze o rade! 04.03.10, 16:00
                                Zostac musze bo badania na nfz
                                o badaniach i publikacjac mowilam - wysmial mnie sad
                                • monicus Re: Prosze o rade! 04.03.10, 16:34
                                  musisz zatem olac - wziac co sie nalezy i nie wdawac sie w dyskusje
                                  • 987ania Re: Prosze o rade! 04.03.10, 17:27
                                    a co na nfz tylko jeden lekarz przyjmuje?
                                    • deigratia Re: 05.03.10, 15:09
                                      Na pewno możliwych lekarzy jest więcej! Ja bym już do takiego nie
                                      poszła. Nie ma co przekonywać. Następnemu z góry powiedzieć, że się
                                      sobie nie życzy wysłuchiwać podobnych uwag. Ja bojaźliwa nie jestem,
                                      ale w ciąży albo z noworodkiem wiem, jak łatwo zrobić mi wodę z mózgu i
                                      unikam jak mogę stresu i nerwów. Na razie każdy lęk we wspomnianych
                                      sytuacjach, któremu się poddałam, u mnie okazał się totalnym pudłem i
                                      straconym czasem uncertain
        • deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 15:26
          Mam do Was pytanie. Koleżanka rok temu urodziła przez cc a teraz jest
          znów w ciąży i ZNÓW marzy o sn. Wyglądało to u niej, na ile wiem,
          tak:
          21h skurcze co 3min. i jazda do szpitala,
          24h odejście wód,
          13h nadal zero rozwarcia (lub 1-2 palce, w zależności kto mierzył!)
          Chyba 15h cc, bo dziecku zaczęło spadać tętno.
          Wcześniej wiele godzin oxy (ale nie wiem już dokładnie ile) bez zzo.
          Gdzieś zwiększenie dawki podobno siedmiokrotne (nie mam pojęcia, czy
          to dużo). W wypisie: brak postępów porodu.
          Wcześniej usłyszała jeszcze tuż przed cc (kolejny raz mierzono ją
          cyrklem), że tu nie ma przeciwwskazań do psn, że za wcześnie na cc a
          CRP zrobią na następnym dyżurze (ale to tylko taki smaczek).
          Oczywiście leżała cały czas na plecach na łóżku, podłączona do ktg i
          oxy. Jej opłacona położna miała inną rodzącą, więc podesłała jej
          kogoś, kto nie chciał nawet odrobinę poprawić krzywego łóżka. Eh, i
          to wszystko w podobno b. dobrym szpitalu w Wawie.

          Moje pytanie brzmi: dlaczego nie dochodziło do rozwarcia? Wiem, że
          Panem Bogiem nie jesteście, ale może jakieś spekulacje?
          Czy przyczyną mogła być pozycja leżąca? (są rodzące, które mają
          rozwarcie w takiej pozycji)
          Czy blokada psychiczna? (gdzieś przeczytałam, ale czy ktoś w to na
          poważnie wierzy?)
          Dziecko wysoko? (wiadomo, że nie musi być nisko, żeby poród
          postępował)
          Czy ??
          A gdyby tętno nie spadało, to po x godzinach urodziłaby sn??
          Ja nie mam pomysłów. Nie bardzo wiem, jak ją wspierać teraz. Pusto
          gadać, że teraz na pewno będzie rozwarcie, to jakoś mi przez usta nie
          może przejść sad
          • gos85 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 16:15
            Deigratia a czytałaś wątek o tym kiedy naprawde potrzebne jest cc?

            tam dziewczyny pisały dużo miedzy innymi o tzw.dystocji szyjkowej.

            Ja miałam bardzo podobny poród do tego co opisałaś. Też mam nadzieje że nastepnym razem to się nie powtórzy i ja wierzę że podejście i psychika jednak są istotne..oraz wiem że na to ma wpływ niestety to co się dzieje w trakcie porodu, jaka jest opieka, jakie są stosowane interwencje..
            • monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 19:31
              glowa jest bardzo wazna. u mie po 12 h regularnych na widok drzwi szpitala
              stanelo wszystko na ponad godzine. na ktg nic nie wyszlo. wystarczylo ze wyszlam
              z ip i heja! wiec jak najbardziej mogla byc zablokowana
          • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 10:36
            deigratia napisała:

            > Eh, i
            > to wszystko w podobno b. dobrym szpitalu w Wawie.
            No, mi ten opis jak ulał pasuje do Madala...

            > Moje pytanie brzmi: dlaczego nie dochodziło do rozwarcia? Wiem, że
            > Panem Bogiem nie jesteście, ale może jakieś spekulacje?
            * jak szyjka była typu "pełna ciąża" (twarda, długa, zamknięta, ustawiona do
            kości krzyżowej) to nie ma takiej siły skurczów, która by ją rozwarła,
            * jak się dziewczyna zestresowała, to wydzielanie oxy u niej siadło, ale to nie
            tłumaczy braku postępu o tyle, że dostała sztuczną,
            * można spekulować na temat, jak stres wpływa na wydzielanie innych substancji
            niezbędnych dla prawidłowego przebiegu porodu,
            * jak leżała, to się dziecko mogło nie obniżać prawidłowo więc nie było nacisku
            z góry, który mógłby ułatwić sprawę
            > Czy przyczyną mogła być pozycja leżąca? (są rodzące, które mają
            > rozwarcie w takiej pozycji)
            Gdyby nie było rodzących, które mają rozwarcie w takiej pozycji, to większość
            naszych matek nigdy by nie urodziła wink

            > Czy blokada psychiczna? (gdzieś przeczytałam, ale czy ktoś w to na
            > poważnie wierzy?)
            Ja w to wierzę, ale pewnie niewielu lekarzy podziela moją wiarę... confused

            > Dziecko wysoko? (wiadomo, że nie musi być nisko, żeby poród
            > postępował)
            Niby przyjmuje się, że u pierwiastki dziecko powinno się obniżyć przed
            rozpoczęciem porodu. Na pewno to by wiele ułatwiło. Ale różne przypadki się
            zdarzają i rodzą prawidłowo także dziewczyny, których dzieci są na początku
            czynności skurczowej wysoko.

            > A gdyby tętno nie spadało, to po x godzinach urodziłaby sn??
            Pewnie by jakieś wielkie X nie czekali. Jak znam personel, to doktory z dużą
            ulgą przyjęło fakt wahań tętna, bo nareszcie mieli pretekst, żeby sprawę
            rozwiązać. Może by urodziła bez problemu sn, gdyby nie fakt, że doszło do
            przedwczesnego pęknięcia pęcherza - tzn, pęcherz pękł w sytuacji gdy cała reszta
            nie była gotowa do porodu. Może, gdyby jeszcze przez dwa dni została sobie w
            domu, to by się wszystko jakoś naturalnie rozkręciło...

            > Ja nie mam pomysłów. Nie bardzo wiem, jak ją wspierać teraz. Pusto
            > gadać, że teraz na pewno będzie rozwarcie, to jakoś mi przez usta nie
            > może przejść sad
            Trudno ją zapewniać, że teraz będzie rozwarcie, bo i skąd to wiedzieć?
            Jednakowoż, wcale nie musi być tak, że sytuacja przedwczesnego pęknięcia
            pęcherza powtórzy się i tym razem. Pewnie, gdyby się nie powtórzyła, to byłoby
            dobrze, żeby tym drugim razem nie gnała za szybko do szpitala. Lepiej sobie
            poczekać w domeczku chociaż do jakich 5 cm, bo szpital może skutecznie wszystko
            zepsuć, szczególnie jak się tam trafi za wcześnie. A poród dn po cc może
            przebiegać wolniej (choć wcale nie musi).
            • deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 15:19
              Dzięki, dziewczyny!
              Nie lubię określenia "dystocja szyjki". Wydaje mi się, że to
              wytłumaczenie na wszystko.
              Kaakaa, bardzo mi rozjaśniłaś w głowie. W międzyczasie przypomniało
              mi się, że naturalne skurcze zupełnie ustały po pęknięciu pęcherza.
              Bo może były to po prostu przepowiadające a pęcherz pękł za wcześnie,
              kiedy reszta nie była jeszcze gotowa.. Plus dziecko wysoko, pozycja
              leżąca, stres. To by się ładnie układało.
              Co do szpitala, to oczywiście trafiłaś.
              A, jeszcze jedno: jak wyczuć/sprawdzić, że ma się 5cm rozwarcia, żeby
              zdążyć do szpitala? smilesmile
              • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 17:09
                deigratia napisała:

                > A, jeszcze jedno: jak wyczuć/sprawdzić, że ma się 5cm rozwarcia, żeby
                > zdążyć do szpitala? smilesmile

                No, najlepiej, to się umówić z jakąś zaprzyjaźnioną położną, żeby podjechała i
                zbadała... Wtedy nie będzie wątpliwości.
                Chociaż jak kto jest biegły w NPR i wielokrotnie badał sobie szyjkę, to nie
                powinien mieć problemów z wybadaniem rozwarcia, mimo, że w ciąży trochę trudniej
                sobie sięgnąć wink Jak szyjka jest gotowa do porodu, to jest podobna jak w czasie
                owulacji tylko może być jeszcze krótsza (miękka, rozpulchniona, ustawiona w osi
                kanału, łatwo dostępna w badaniu), jak jest niegotowa do porodu to jest jak w
                fazie poowulacyjnej (twarda, zamknięta i zwrócona ujściem do kości krzyżowej -
                trudniej ją znaleźć, bo jest głęboko). Jak jest rozwarcie, to szyjki brak a w
                jej miejscu (w osi pochwy) jest taka sobie dziurka, w którą mniej lub więcej
                wpukla się pęcherz płodowy. (Jak pęcherz płodowy nie jest zachowany, to odradzam
                badanie, bo bardzo łatwo jakieś zakażenie sobie wpuścić) Jak w tę dziurkę
                mieszczą się dwa palce i dają się rozstawić na tyle, że między nie wszedłby
                jeszcze trzeci, to znaczy, że jest jakieś 5 cm. Bardziej obrazowo wytłumaczyć
                nie potrafię smile
              • monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 19:34
                a te wody to jej nie "odeszly" w trakcie badania?
                • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 21:13
                  Też się nad tym zastanawiałam... Ale, w sumie, to co to za różnica teraz? Tak,
                  czy owak, trzeba było dziewczynie w domu siedzieć a nie zaraz po pierwszych
                  skurczach do szpitala pędzić. Dobrze by było drugim razem tego błędu nie popełnić.
                  • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc 09.03.10, 08:26


                    Rozumiem dziewczyne bo u mnie niby 2x brak postepu porodu byl, tylko
                    za 1 razem wpisali cos innego - ze dziecko za duze...

                    Za drugim razem brak postepu wlasnie, ordynator po badaniu
                    stwierdzil ze ja jestem beznadziejnie zbudowana i nie ma mowy o
                    porodzie i po co sie bawic, lepiej od reki zrobic cc. Zastanawiam
                    sie czemu nikt wczesniej mi tego nie powiedzial ?

                    Teraz mam inne podejscie, wiedze - oby mi tylko psycha nie siadla!
                    Moja kolezanka wlasnie wczoraj blagala o szanse po 2cc, ale ...
                    nawet nie bede pisac... pomijam ze u mniej akcja idzie ja po mydle
                    ale... nie, bo nie! Myslalam ze mnie rozniesie po domu, nie moglam
                    jej pomoc sad
                    • bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc 10.03.10, 08:47
                      Hmm, a jak się uchronić przed przedwczesnym pęknięciem pęcherza? Czego unikać,
                      na co zwracać uwagę? Trochę mnie martwi wizja, że to mogłoby się powtórzyć i
                      znowu moje plany wezmą w łeb... Chociaż z drugiej strony za pierwszym razem nic
                      takiego mi się nie przydarzyło, więc pewnie nie jest to reguł a w moim
                      przypadku, ale może można jakoś wspomóc swoje szczęście, żeby choć tej
                      komplikacji uniknąć? Gdzieś czytałam o diecie bogatej w wit. C, ale teraz już
                      nie wiem gdzie i czy w ogóle to ma coś wspólnego z "odpornością" pęcherza.
                      • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc 10.03.10, 12:47
                        bonga_dax1 napisała:

                        > Hmm, a jak się uchronić przed przedwczesnym pęknięciem pęcherza? Czego unikać,
                        > na co zwracać uwagę?

                        Czynniki ryzyka przedwczesnego pęknięcia pęcherza są następujące:
                        1* zakażenia
                        2* niski status socjoekonomiczny
                        3* choroby przenoszone drogą płciową
                        4* konizacja chirurgiczna (czyli wycięcie części szyjki macicy wokół ujścia kanału)
                        5* ciąża mnoga
                        6* poród przedwczesny (w tym wypadku mam wątpliwość, co jest przyczyną a co
                        skutkiem)
                        7* palenie
                        8* krwawienie z pochwy
                        9* wielowodzie
                        10* szew okrężny przy niewydolności cieśniowo-szyjkowej
                        11* poważny uraz brzucha
                        12* przyczyny jatrogenne, czyli różna działania, które wokół ciężarnej podejmuje
                        służba zdrowia.
                        Co więc można zrobić, by zmniejszyć ryzyko?
                        1. Prowadzić zdrowy higieniczny tryb życia (to ma szanse wykluczyć czynniki 1,
                        2, 3, 7)
                        2. Być zdrową kobietą w zdrowej pojedynczej ciąży (wykluczasz 4, 5, 6, 8, 9, 10)
                        3. Nie szaleć za bardzo coby się w brzuch nie walnąć mocno
                        4. Unikać służby zdrowia tak długo, jak to możliwe wink

                        Tyle, że na pisać, to to wszystko łatwo, ale gorzej wcielić w życie...
                        A tak na poważnie - główny problem to kwestie infekcyjne (wiążą się z tym mniej
                        lub bardziej bezpośrednio punkty 1, 2, 3, 8, 10), więc należałoby się starać nie
                        dopuścić do żadnych infekcji pochwy w ciąży.

                        • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc 12.03.10, 09:20

                          KaaKoo smile
                          Czy masz wiedze nt porodow naturalnych u kobiet chorych na
                          przewlekle zapalenie jelit ?
                          • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc 12.03.10, 13:55
                            A w czym jest problem? I dlaczego w wątku o domowym po cc?
                  • deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 12.03.10, 21:01
                    Dopytałam. Rano była na ktg (dzień terminu), po którym ktoś ją bardzo
                    boleśnie zbadał (tzn. potem ją bardzo bolało, ale nie udało mi się
                    dojść, czy ten ktoś grzebał przy szyjce czy sprawdzał miejsce w
                    kanale rodnym). Może to jednak miało wpływ?? O 21h zaczęły się
                    skurcze, o 24h odeszły wody, o 2h pojechali do szpitala a tam skurcze
                    ustały (przyznaje, że się zestresowała).

                    Kaakaa, dzięki za opis, jak zbadać rozwarcie. Nigdy nie badałam sobie
                    szyjki, bo nie udawało mi się jej dosięgnąć i się zniechęciłam. No,
                    ale po takim opisie... smile
                    • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 11:31
                      deigratia napisała:

                      > Dopytałam. Rano była na ktg (dzień terminu), po którym ktoś ją bardzo
                      > boleśnie zbadał (tzn. potem ją bardzo bolało, ale nie udało mi się
                      > dojść, czy ten ktoś grzebał przy szyjce czy sprawdzał miejsce w
                      > kanale rodnym).
                      Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jakikolwiek lekarz odmówiłby sobie "grzebania w
                      szyjce" u kobiety w dniu terminu lub po... confused Ja, od kiedy jestem już
                      wyedukowana w tej kwestii, od progu gabinetu zastrzegam sobie, żeby mi nie
                      grzebać, bo żadnego efektu to u mnie nie przynosi (a teoretycznie powinno
                      przyspieszyć rozwieranie szyjki i poród) poza paskudnym bólem brzucha i
                      mdłościami przez cały dzień po badaniu.

                      > Może to jednak miało wpływ??
                      No, założenie było takie, że to powinno wpłynąć na przyspieszenie porodu. Mogło
                      więc wpłynąć... Na co wskazywałby dalszy rozwój wydarzeń.

                      > O 21h zaczęły się
                      > skurcze, o 24h odeszły wody, o 2h pojechali do szpitala
                      Czyli, że to nie był PROM, bo poród zaczął się od skurczów. Jedyna rada jaką
                      miałabym w tej sytuacji (ale teraz, to już oczywiście nic po mojej radzie), to
                      nie spieszyć się tak bardzo do szpitala po tym odpłynięciu. Spokojnie można
                      poczekać ze 6 godzin. No, chyba, że skurcze były regularne i bardzo często (nie
                      rzadziej niż co 5 minut) oraz silne i długie (min. 1,5 minuty z czego min. 0,5
                      minuty szczytu). A najlepiej, gdyby miał kto sprawdzić rozwarcie i jechać do
                      szpitala gdzieś tak przy 5 cm. W innym wypadku jazda do szpitala z dużym
                      prawdopodobieństwem kończy się zatrzymaniem akcji porodowej sad

                      > a tam skurcze
                      > ustały (przyznaje, że się zestresowała).
                      Ciekawe, dlaczego mnie to nie dziwi... confused

                      > Kaakaa, dzięki za opis, jak zbadać rozwarcie. Nigdy nie badałam sobie
                      > szyjki, bo nie udawało mi się jej dosięgnąć i się zniechęciłam. No,
                      > ale po takim opisie... smile
                      To na początek, polecam spróbować w okresie okołoowulacyjnym - wtedy szyjka jest
                      niżej i bardziej w osi kanału, więc łatwiej ją wybadać. Tyle, że jest raczej
                      miękka (coś jak usta), więc można mieć wątpliwości, czy to na pewno szyjka, ale
                      tam nic innego znajdować się nie powinno wink
                      Tyle, że trzeba tymi paluchami odważnie głęboko grzebnąć. Tylko pazurki warto na
                      krótko obciąć, coby sobie krzywdy nie zrobić wink
                      • monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 16:31
                        no a na ile jest rozwarta w okresie o/o? tak na pol cm? bo nie iwem czy to ten
                        obiekt smile stosuje metode nieplanowanych poczęć więc się nie badam
                        • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 17:04
                          To zapewne ten obiekt smile Wszystko pasuje.
                          • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 18:18
                            Kaakaa zapytalam poniewaz mozesz miec wiedze na ten temat. Mowimy
                            tutaj tez o porodach po CC, wiec czy Zapalenie jelita moze byc
                            dodatkowym wskazaniem do CC czy tez wrecz przeciwnie?
                            • kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 19:08
                              Zapalenie jelita nie jest wskazaniem do cc. W każdym razie nic mi na ten temat
                              nie wiadomo i nie widzę powodu, żeby miało być.
                              A w kwestii "wręcz przeciwnie", hmmm, jak by to powiedzieć... Zakładam, że cc
                              jest operacją ratującą życie a w takiej sytuacji nie ma przeciwwskazań.

                              Chociaż, z drugiej strony, jakbym miała zapalenie jelita, to wolałabym, żeby mi
                              nikt w brzuchu nie grzebał, bo to zawsze większe ryzyko perforacji jak jelito
                              jest zmienione zapalnie. A perforacja jelita, to bardzo poważne powikłanie. Ale
                              ja i bez zapalenia jelita nie chciałabym, żeby mi ktokolwiek grzebał w brzuchu...
                              • mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 14.03.10, 17:03
                                Dziakuju smile
                                • marcy_83 łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 19.03.10, 12:38
                                  Wraca do mnie temat tego mojego ostaniego cc w różnych premyśleniach i mam pytanie:
                                  -czy dobrze rozumiem że rozchodzenie się blizny to NIE JEST pęknięcie macicy?
                                  Czy po prostu do tego pęknięcia prowadzi?
                                  Rozwaliło mnie też stwierdzenie położnej, która mnie nie omieszkała oświecić jak
                                  na kontroli poprodowej byłam że i tak miałam szcęście bo niektóre kobiety urodzą
                                  sn i przy kontroli blizny okazuje się że się rozeszła i wtedy je tną i zszywają
                                  na nowo. Kaakaa - czy rzeczywiście coś takiego się robi?
                                  Mogłabyć proszę coś więcej generalnie o rozchodzeniu blizny napisać? Tzn jakie
                                  wtedy postępowanie się wybiera, czy często się to zdarza i czy skoro mi się
                                  prztrafiło tzn że mam jakieś predyspozycje w tym kierunku czy po prostu mam
                                  pecha? I czy odstęp czasowy pomiędzy ciążami ma tu jakieś znaczenie?
                                  Zaczynam się jak Monicus zastanawiać na porodem następnym w UK wink żeby mi tylko
                                  sn po 2 cc pozwolili rodzić...Choć w sumie warszawa bliżej...
                                  • kaakaa Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 19.03.10, 21:19
                                    marcy_83 napisała:

                                    > -czy dobrze rozumiem że rozchodzenie się blizny to NIE JEST pęknięcie macicy?
                                    > Czy po prostu do tego pęknięcia prowadzi?

                                    Wiesz, to wcale nie jest prosty temat. Jak się przegląda różne "mądre źródła",
                                    to wcale nie wynika z nich z pełną oczywistością, jak się ma jedno do drugiego.
                                    Na ile udało mi się ustalić można opisać następujące cztery stany, które nie są
                                    tym samym i wiążą się z zupełnie różnym ryzykiem:
                                    * zagrażające rozejście się blizny - czyli sytuacja, w której blizna jest
                                    cienka i zdradza objawy, że może chciałaby pęknąć. Można to ocenić w USG. Bierze
                                    się pod uwagę różne parametry i z nich można wywnioskować, czy taki stan
                                    występuje. Jak występuje, to lekarz będzie sugerował cc. Chociaż stan taki, sam
                                    w sobie, nie jest jeszcze zagrożeniem, może się stać ryzykowny przy silnych
                                    skurczach.
                                    * rozejście się blizny po cc - osłabienie i nadmierne rozciągnięcie lub
                                    rozdarcie ścian macicy wzdłuż starej blizny (uszkodzenie tkanek). Błony płodowe
                                    pozostają nienaruszone a dziecko pozostaje wewnątrz macicy. Można przyjąć, że to
                                    coś podobnego jak rozstępy na skórze - coś w głębszej warstwie się rozłazi ale z
                                    zewnątrz jest trzymane. Konsekwencją rozejścia się przy silnych skurczach mogą
                                    być stany opisane niżej.
                                    * niezupełne pęknięcie macicy (ciche, utajone) - rozerwanie mięśnia
                                    macicy i błon płodowych z zachowaniem ciągłości otrzewnej otaczającej macicę.
                                    Dziecko nie opuszcza pękniętej macicy i krew i wody płodowe z macicy nie
                                    wylewają się do otrzewnej. Niezupełne pęknięcia bywają niezdiagnozowane podczas
                                    porodu i czasem goją się same. Bywa, że robiąc nagłe cc z innego powodu (np.
                                    brak postępu) lekarze stwierdzają po otwarciu jamy brzusznej, że macica jest
                                    pęknięta. Zdiagnozowane niezupełne pęknięcie (widać w USG, kobieta nie zawsze ma
                                    jednoznaczne objawy) uważa się za stan zagrożenia życia dla matki i dziecka. Po
                                    wydobyciu dziecka można zszyć macicę, choć niektórzy specjaliści doradzają jej
                                    usunięcie jako rozwiązanie bezpieczniejsze dla matki.
                                    * całkowite (prawdziwe) pęknięcie macicy - pełne rozerwanie mięśnia
                                    macicy i otrzewnej. Wiąże się z przedostawaniem się do jamy otrzewnej krwi z
                                    tętnicy macicznej, płynu owodniowego a czasem także płodu i łożyska. Sytuacja
                                    bardzo poważna. Konieczne natychmiastowe cc. Zazwyczaj usuwa się przy tej okazji
                                    macicę.

                                    > Rozwaliło mnie też stwierdzenie położnej, która mnie nie omieszkała oświecić ja
                                    > k
                                    > na kontroli poprodowej byłam że i tak miałam szcęście bo niektóre kobiety urodz
                                    > ą
                                    > sn i przy kontroli blizny okazuje się że się rozeszła i wtedy je tną i zszywają
                                    > na nowo. Kaakaa - czy rzeczywiście coś takiego się robi?
                                    Faktycznie, zdarzają się takie pęknięcia macicy, które nie są diagnozowane w
                                    czasie porodu sn. Nie wiem, jak to jest z bliznami po cc, ale przypuszczam, że
                                    gdyby ktoś po psn zdiagnozował rozejście się starej blizny po cc, to pewnie
                                    chcieliby ją łatać. Wiem jednak, że bywają drobne pęknięcia macicy w czasie
                                    porodów sn., które wcale nie są diagnozowane i potem się te macice jakoś same goją.
                                    A swoją drogą, to wcale nie wiem, co gorsze - kolejne cc, czy psn z pointą w
                                    postaci cerowania blizny... Dla mamy to chyba na jedno wychodzi (?) a
                                    przynajmniej maluch ma naturalny start...

                                    > Mogłabyć proszę coś więcej generalnie o rozchodzeniu blizny napisać?
                                    Napisałam, co udało mi się znaleźć. Nie ma na ten temat dużo szczegółowych
                                    informacji. Raczej straszenie sad

                                    > jakie
                                    > wtedy postępowanie się wybiera,
                                    Cięcie cesarskie. Innych pomysłów nie znalazłam.

                                    > czy często się to zdarza
                                    Ponoć 1:200 do 1:500 porodów w zależności od kraju i jakości opieki medycznej

                                    > i czy skoro mi się
                                    > prztrafiło tzn że mam jakieś predyspozycje w tym kierunku czy po prostu mam
                                    > pecha?
                                    Jeśli nie miałaś podawanej oksytocyny, to widać po prostu, z jakiś względów,
                                    Twoja blizna była za słaba. A z jakich względów - pojęcia nie mam - może to być
                                    związane z jakością Twoich tkanek i specyfiką Twojego organizmu albo z jakością
                                    reperacji rany pooperacyjnej (nie wiem, kto Cię szył po pierwszym cc i jak
                                    dobrze to zrobił). Jeśli problem był w poprzednim szyciu, to nie musi się
                                    powtórzyć. Ale nie mam pojęcia jak to wyglądało. Na pewno w kolejnej ciąży,
                                    trzeba pilnie monitorować stan blizny. A resztę życie pokaże...

                                    > I czy odstęp czasowy pomiędzy ciążami ma tu jakieś znaczenie?
                                    Może mieć zasadnicze. Literatura podaje, że odstęp między porodami mniejszy niż
                                    18 miesięcy znacząco zwiększa ryzyko.

                                    > Zaczynam się jak Monicus zastanawiać na porodem następnym w UK wink żeby mi tylko
                                    > sn po 2 cc pozwolili rodzić...Choć w sumie warszawa bliżej...
                                    Na Żelaznej nie robią specjalnych problemów, jak kobieta po dwóch cc chce
                                    spróbować rodzić sn. Tylko na właściwego lekarza trzeba trafić.
                                    • mroofka94 Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 24.03.10, 09:28
                                      Kaakaa a o co chodzi w miesniem macicy - ponoc mam na dzien
                                      dzisiejszy [19 tc] bardzo gruby. LEarz mowil ze 2x rubsz niz
                                      normalnie. Czy w przypadku porodu [na razie checi] sn po 2 cc
                                      łozysko nascianie przedniej to juz przeciwskazanie?
                                      Ile czasu od terminu mogaczekac do samodzielnj akcji?

                                      Mnie zgublo przy 2 porodzie to, ze nie mialam wiedzy. Do teg bolal
                                      mnie brzuch na dole bardzo i balam sie ze to peka macica wink
                                      Jak mnie otworzyli to ponoc znaku po 1 cc nie bylo...
                                      Ale skuteczne staszenie gina peknieciem macicy w 3 misiacu ciazy
                                      zrobilo swoje...
                                      • mroofka94 Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 24.03.10, 09:30
                                        Kaakuniu jeszcze jedno pytanie mam...
                                        Nie chce sie poddac i naprawde jestem pelna wiary ze mi sie uda!
                                        ale... tak dla spokoju duszy - ile cesarek najwiecej spotkalas???
                                        • mroofka94 Re: Do Kaakii 26.04.10, 11:18

                                          Podnosze pytanie o ilosc cesarek smile

                                          Czy dobrze zrozumialam, ze po 2cesarce powinno sie odczekac 18
                                          miesiecy do nastepnego poczecia, czy tez do nastepnego porodu?
                                          • kaakaa Re: Do Kaakii 26.04.10, 11:48
                                            Osobiście, to spotkałam kobiety po max 4 cc ale w literaturze są doniesienia
                                            nawet o kilkunastu. Tyle, że to raczej w USA. U nasz przy czwartym cc, to
                                            już lekarze biadaolą bardzo i straszą wszelkimi możliwymi komplikacjami.
                                            Słyszałam też ostatnio (ale źródło nie do końca potwierdzone) o kobiecie, która
                                            w polskim szpitalu urodziła drogami natury po trzech cc, bo bardzo jej zależało
                                            (liczyła na kolejne dzieci) i lekarz prowadzący zgodził się spróbować, no i się
                                            udało.

                                            A ile odczekać po cc? Hmm, są różne szkoły, ja tu się mądrzyć nie będę.
                                            Zazwyczaj się przyjmuje, że rok po cc, co się miało wygoić, to się już wygoiło.
                                            Ale jak Ty masz za sobą różne "przygody", to może należałoby poczekać dłużej?
                                            Trzeba by z jakimś mądrym lekarzem to skonsultować - w końcu to oni są spece od
                                            wszelkiej maści komplikacji wink
                                            • bonga_dax1 Re: Do Kaakii 26.04.10, 12:42
                                              kaakaa napisała:

                                              > Słyszałam też ostatnio (ale źródło nie do końca potwierdzone) o kobiecie, która
                                              > w polskim szpitalu urodziła drogami natury po trzech cc, bo bardzo jej
                                              zależało (liczyła na kolejne dzieci)

                                              a w jakim mieście ten cud nastąpił? Myślisz, że w razie czego można użyć
                                              podobnego argumentu w "negocjacjach" w szpitalu?
                                              • kaakaa Re: Do Kaakii 26.04.10, 15:50
                                                Ponoć w Krakowie, ale o szpital nie pytaj, bo nie mam pojęcia. Wogóle to jest
                                                wiadomość niepotwierdzona.
                                                Za to na pewno wiem, że w Warszawie na Żelaznej pozwalają na psn po dwóch cc,
                                                jeśli rodząca spontanicznie wyrazi taką chęć i będzie nalegać a jednocześnie nie
                                                ma przeciwwskazań innych niż fakt, że miała wcześniej te cc. I takiego argumetnu
                                                pewnie można użyć, tylko trzeba pamiętać, że Warszawska Żelazna (czyli św.
                                                Zofia) dla większości medyków to przykład jak najgorszy, traktowany jak rodzaj
                                                skrajnego wynaturzenia...
                                                • soldie Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 09:54
                                                  Kochane, na wstępie sie pochwalę, iż właśnie wczoraj u mnie dwie kreski na
                                                  teściesmile I mam do was pytanie, ponieważ lekarzowi będę musiała podać datę
                                                  ostatniej miesiączki (której nie znam) ale znam datę poczęcia,z której termin
                                                  porodu wychodzi mi na 27 grudnia. Jaką datę tej miesiączki najlepiej podać? Czy
                                                  taką żeby mi wyszedł tez ten termin, czy dać trochę do przodu? Tak się
                                                  zastanawiam, moje dwa chłopaki siedzieli długo w brzuchu, więc może żeby bez
                                                  stresu było. No i oczywiście nastawiam się na domowy, mam nadzieję,że przeszkodą
                                                  nie będzie to ,że teraz mieszkam pod Łodzią i mam dalej do szpitala mojej
                                                  położnej...Na razie sie o to nie martwię, bo mam jeszcze sporo czasu,żeby sie
                                                  przygotowaćsmile
                                                  • kaakaa Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 10:37
                                                    Soldie - po pierwsze, serdeczne gratulacje!
                                                    Po drugie, nie ze wścibstwa pytam, tylko, żeby lepiej zrozumieć, dlaczego nie
                                                    znasz daty ostatniej miesiączki? Czy chodzi o to, że po poprzednim porodzie
                                                    jeszcze jej nie miałaś, czy nie pamiętasz daty? Jeśli chodzi o to, że nie było
                                                    tej miesiączki przed poczęciem, to należałoby to uczciwie lekarzowi na wizycie
                                                    powiedzieć i wtedy w karcie ciąży w miejscu na podanie daty ostatniej miesiączki
                                                    wpisuje się "niemiarodajna" a termin porodu wyznacza się na podstawie USG
                                                    zrobionego w I trymestrze.
                                                    Kombinacje z podawaniem jakiejś precyzyjnie wymyślonej daty, choć kuszące, mogą
                                                    mieć marne skutki - jak podasz trochę późniejszą datę (żeby nie mieć stresa w
                                                    przypadku przeterminowania), a dziecko wymyśli sobie przyjść na świat zaraz po
                                                    skończeniu 37 tygodni, to będzie, że wcześniak i też nie dobrze, bo Cię położna
                                                    do szpitala odeśle. A w przypadku przeterminowania i tak Cię nikt na siłę
                                                    "leczyć" nie może - jak nie wyrazisz zgody na hospitalizację, to będziesz sobie
                                                    chodzić nawet pełne 42 tygodnie, czy jeszcze dłużej, jeśli tylko będziesz
                                                    przekonana, że masz wszystko pod kontrolą.
                                                  • abis_zag poród sn po cesarkach 27.04.10, 17:22
                                                    Dziewczyny, właśnie weszłam na forum, na które dawno nie wchodziłam i takie
                                                    ożywienie. Jestem z Krakowa. jestem już po dwóch próbach porodu domowego i
                                                    jednocześnie po dwóch cc, a uważam że to druga była totalnie bezsensowne.
                                                    Osobiście jestem mało forumowa, wole spotkania w realu. Też marzę o dużej
                                                    rodzinie i porodach naturalnych (sama nie wiem o czym bardziej).
                                                    I tak sobie myślę, czy gdybym zorganizowała spotkanie dla kobiet po cc-kach
                                                    chcących rodzić naturalnie, czy byłybyście chętne??
                                                    Bo ja osobiście mam potrzebe usiąść razem i wypłakać te żale, razem pooglądać
                                                    filmiki vbamc etc. Może udałoby się na takie spotkanie zaprosić jakiegoś lekarza
                                                    pro porodowego sn. i kobiety, którym się udało po dwóch cc?? Co wy na to??
                                                    Ja osobiście staram się nawiązać kontakt z położnymi z zza granicy. Może się
                                                    uda. Póki co w ciąży nie jestem, czekam aż dojrzeje. Wybieram się na wrześniową
                                                    konferencję we Wrocławiu, ma być Michel Odent, chce go zaczepić w tej sprawie.
                                                    Mama małej mi z opowieści o porodzie domowym po cc na dobrze urodzonych to moja
                                                    dobra znajoma.
                                                    A co do ilośći cc to osobiście znam kobiete, która w krakowie miała 7 cc i żyje
                                                    i jest szczęśliwą mamą.
                                                    pozdrawiam wszystkie i mimo, że żadko bywam na forum duchem jestem z wami.

                                                  • gos85 Re: poród sn po cesarkach 28.04.10, 01:11
                                                    pomysł spotkania jest super!! Niech lekarze zobaczą że kobiety po cc CHCĄ rodzić naturalnie..i to nie znaczy że są nawiedzonewink
                                                  • soldie Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 18:45
                                                    kaakaa nie pamiętam tej daty,ostatnio tez nie pamiętałam to mi lekarz kazał
                                                    podać przybliżoną... wiec sobie wycelowałam jakaś prawdopodobną. Podejrzewam że
                                                    to było jakieś 8 dni przed poczęciem, ponieważ cykle mam 21-23 dniowe, wiec nie
                                                    wiem co podać w razie czego
                                                  • kaakaa Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 19:59
                                                    Jak masz takie krótkie cykle, to jak podasz możliwie najbardziej prawdziwą datę,
                                                    to termin porodu wyjdzie Ci parę dni po tym wyliczonym z owulacji/poczęcia. Ja
                                                    bym tak zrobiła. Położnej, w razie potrzeby, zawsze możesz potem wyjaśnić, że
                                                    masz krótkie cylke. Lekarzy to raczej mało obchodzi, niestety...
                                                  • aldakra Soldie 27.04.10, 20:06
                                                    Ja wyliczyłam u siebie tą samą datę porodu - żartując napiszę, że
                                                    będziemy się ścigać wink
                                                  • soldie aldakra 27.04.10, 22:44
                                                    no to miło mieć współzawodniczkę hehe i tak swoją drogą, ciekawe która pierwsza
                                                    dobiegnie do mety big_grin Już doczytałam,że jesteś z Poznania ,wiec ciesze się że nie
                                                    współzawodniczymy o położną winkI tez karmię dzieciaka piersią smile

                                                    kaakaa, dzięki za odpowiedź, jak zawsze można na ciebie liczyć. Chyba pozostanę
                                                    przy dacie z 8 dni wstecz, z resztą myślę,że jest dość wiarygodna, okresy mam
                                                    niemal jak w zegarku
                                                  • mroofka94 Re: aldakra 29.04.10, 21:18

                                                    SOLDIE !!!!!!!!!!!!!

                                                    Sciskam Cie i gratuluje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <wow>


                                                    Zaraz powyrywa sobe wlosy z glowy. Blagam jakim cudem slyszalyscie o
                                                    porodzie sn po 3 cc w Krakowie, jak ja tu od 3 lat szuka lekarza
                                                    ktory mi da taka szanse!!!!!!!!!!!!???????????????/

                                                    W sierpniu rodze 3 dziecko. Jestem po 2 cc, teraz bedzie 2 lata od
                                                    ostatniej. Nie poddam sie! Ale ile ja mam szans a starciu w
                                                    personelem??????
    • monicus prośba językowa 29.04.10, 21:52
      bo mnie ten "cesarski cieć" rozwala smile czy nasze adminki moglby ciecia zwolnić
      na rzecz cięcia? smile
    • bonga_dax1 z pewną taką nieśmiałością ;) 30.04.10, 10:22
      To ja też się pochwalę. Termin na 7.12. Rozmawiałam wstępnie z położną... W
      rozmowie telefonicznej - cudowna, ciepła kobieta. Rozmawiała z ordynatorem,
      który nie widzi przeciwskazań,żeby próbować, ale: poród musi przebiegać
      sprawnie, dadzą mi do podpisania odmowę cc na dzień dobry, jeśli będę rodziła
      wieczorem albo w weekend, to będę musiała negocjować indywidualnie z lekarzem
      dyżurującym i "wykazać się sporą determinacją", bo on nie może narzucać swoich
      poglądów reszcie. Postanowiłam wziąć to za dobrą monetę smile nie mam chyba
      wyjścia. Na razie muszę dotrwać szczęśliwie do terminu i postaram się namówić
      położną, żeby trochę posiedziała ze mną w domu, jak się nie da, to będę
      siedziała sama, na ile starczy mi odwagi...
      • kaakaa Gratuluję serdecznie!!! 30.04.10, 15:42
        Mój pierworodny jest z 7. grudnia - bardzo udany wyszedł wink
        A pomysł z tym siedzeniem w domu ile się da, bardzo popieram. Szczególnie, jeśli
        w szpitalu oczekują, że poród będzie szedł sprawnie. Jak się do nich trafi z
        początkiem czynności skurczowej i zachowaną szyjką, to nie ma siły, żeby poród
        szedł sprawnie. Co innego, jak na IP jest 7 cm - wtedy to już zazwyczaj idzie
        bardzo sprawnie smile
      • gos85 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 30.04.10, 22:44
        Gratulacje!! Na żelaznej się tak zgodzili?
        • mroofka94 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 03.05.10, 19:25

          Ciekawe czy mi sie tak zgodza...

          Gratuluje!
          To naprawde budujace!
        • bonga_dax1 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 04.05.10, 07:34
          W Łodzi - w Koperniku. Sporo warunków, ale ktoś musi przecierać szlaki wink
          • gos85 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 04.05.10, 21:35
            super, dzielna jesteśsmile

            oby więcej takich było dzielnych! big_grin
            • marcy_83 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 07.05.10, 08:24
              Kurcze dziewczyny, jak was czytam to mi serce rośnie i nadzieja kiełkuje, że mi
              też się następne uda sn smile Trzymam mocno kciuki i wierzę, że wasze marzenia się
              spełnią.
    • fizula Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 15:48
      Kochane, przykład co prawda ze szpitala z mojego doświadczenia jako douli, ale
      pokrzepiający.
      Dziewczyna pierwszy poród: cc, bo za wąska miednica (po pomiarze miednicometrem
      czy jak mu tam), a dziecko za duże (3700 wg USG).
      No więc pokroili ją w wybranym przez siebie dniu nawet bez próby porodu drogami
      natury.
      Drugi poród: drogami natury w dniu wczorajszym, w którym to miałam zaszczyt jej
      towarzyszyć jako doula :o) To był długi poród: od regularnych skurczy do końca
      minęło 23 godziny. A jeszcze noc wcześniej nieregularne skurcze nie dające spać.
      A więc dwie nocki zarwane plus jeszcze zarządzenie lekarzy: rodzić, ale nie jeść
      na wypadek cesarki. Szczerze mówiąc nielegalnie podkarmiałam moją drogą rodzącą
      landrynkami z witaminami, bo inaczej by nie dotrwała do końca. Te skurcze były
      bardzo słabe i do końca dosyć rzadkie (co 5 minut). Dopiero ostatnie 2-3
      godzinki co 3-4 minuty, ale z przerwami na skurcze co 5 minut albo i co 10.
      Oczywiście w tym okresie zaproponowano poczęstowanie oksytocynką w żyłę, żeby
      przyśpieszyć, skoro zwalnia. I rodząca była skłonna ją przyjąć- rozumiałam ją
      dobrze, bo była wycieńczona (całą dobę bez jedzenia o landrynkach). Ale żeby
      miała świadomość na co się decyduje powiedziałam jej, że czasami skurcze są tak
      słabe i rzadkie, a poród się przedłuża, bo dziecko jest owinięte pępowiną i to
      pozwala je lepiej dotlenić, oszczędzając je. No i wytrwała dzielna kobieta,
      chociaż naprawdę w jej sytuacji tak ogromnego przemęczenia byłoby to uzasadnione.
      A dziecko rzeczywiście urodziło się opętlone, trzeba było przeciąć pępowinkę od
      razu po urodzeniu samej główki.
      Wcale nie było problemów w drugiej fazie porodu- także ta "wąska" miednica
      specjalnie jej nie przeszkodziła skoro w kilka skurczy partych urodziła dzidziusia.
      Przepraszam, że Wam się wtryniam na Wasz wątek, ale tak się chciałam podzielić,
      bo akurat jestem pod wrażeniem piękna rodzenia- to było warte przeżycia (i tego,
      jak personel, badania może utrudniać rodzenie- ale to już inna historia).
      • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 16:21
        fizulo! tak trzeba sie wtracac. i mowic o tym, ze to moze tak dlugo trwac.
        mialam podobnie.
      • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 23:09
        A ile z tego czasu spędziliście w szpitalu? Mam nadzieję, że tym
        razem u mnie nie wyniknie nic takiego, żebym musiała za szybko
        jechać do szpitala... Najchętniej dopiero na parte, albo samo
        lożysko winkW sumie taki długi poród wcale mnie nie przeraża, byle
        spędzić 90% z niego w domku... Będę prosiła o trzymanie kciuków za
        moje wody smile
        • fizula Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 23:53
          Ta rodząca była już od kilku dni w szpitalu, ale na trakcie porodowym była 7
          godzin. Wcześniej jak miała 3-4 cm rozwarcia i skurcze co 5 minut, to lekarze
          twierdzili że jeszcze nie rodzi. Ale ja wiem swoje. A ona też swoje przeszła nie
          śpiąc dwie noce, tylko znosząc skurcze (jedna nocka nieregularne, druga- już
          regularne w miarę co 5 minut, zatrzymujące się po badaniach gin.,po zamartwianiu
          się, tuż po tym jak mnie wygonili ze szpitala na kilka godzin, "bo jeszcze nie
          rodzi- nie jest przecież na trakcie porodowym").
          Myślę sobie, że pępowina swoją drogą, a różne lęki, które przychodziły- swoją
          drogą przedłużały akcję porodową.
          Jutro jadę znowu napawać się widokiem tego miejsca użyteczności publicznej, tym
          razem krzewić poradnictwo laktacyjne :o) Ech... nie kocham szpitali.
          • mroofka94 Re: Boje sie... 08.05.10, 09:33

            Im blizej porodu, tym bardziej sie boje, ze znow mnie ktos oszuka i
            bedzie zbywal... Czuje sie zaszczuta, bo mowia ze 4 cc to moge miec
            spokojnie, ale nikt nie pomysli, ze chce rodzic SN...



            Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.....
            • soldie Re: Boje sie... 08.05.10, 12:33
              Ja tez się strasznie bałam przed poprzednim porodem z podobnych powodów i ten
              strach to faktycznie w moim przypadku przypuszczam,że wpłynął na przedłużanie
              sie porodu i jego tak powolne rozkręcanie. mroofka nie wiem za bardzo co ci
              poradzić prócz wiary i modlitwy. A zdaje sie że ty już jesteś dość blisko prawda?
            • bonga_dax1 Re: Boje sie... 08.05.10, 23:43
              A jaki masz plan na dziś dzień? Masz umówioną "naturalną" położną?
              Planujesz posiedzieć troszkę w domu, nastawiasz męża, żeby Cię
              wspierał i bronił przed presją psychologiczną? Rozumiem Twój strach,
              ale pomyśl, że masz szansę już niedługo przeżyć coś wspaniałego. Na
              pewno wszytskie tutaj będziemy trzymać za Ciebie kciuki i słać
              ciepłe myśli. Myśl pozytywnie.
              • mroofka94 Re: Boje sie... 10.05.10, 19:23

                Koncze 26 tc. Mam lekarza,ktory mi powiedzial, ze jesli ciaza bedzie
                przebiegala dobrze, to powinna zakonczyc sie porodem natralnym, bede
                rodzic w szpialu gdzie on pracuje [ ale nie wiem na jaki dyzur
                popadne]. Musze umowic sie z polozna, tyle ze tam placi sie gory, bo
                to prywatny szpital... drogo jest jak nie wiem!

                Wierze, ze mi sie uda. Modle sie o to od poczatku, a moj maz kazdego
                dnia smile i to tez daje mi duzo pewnosci. Tyle, ze wiecie... o jaki
                strach mi chodzi... o wlasnie presje psychiczna, bo z mezem rodzic
                nie pojade, mamy 2 malutkich dzieci w domu, a ktos musi z nimi
                zostac...
                • bonga_dax1 Re: Boje sie... 11.05.10, 07:26
                  hmmm, ja bym chyba jednak stanęła na głowie, żeby dzieciom załatwić jakąś opiekę
                  - w końcu chyba od razu do szpitala nie pojedziesz, będzie czas, żeby coś
                  zorganizować, albo spróbowała namówić jakąś asertywną koleżankę / doulę, żeby ze
                  mną pojechała i w krytycznych momentach przypominała mi, co jest ważne i na co
                  mam się nie zgadzać bez wyraźnych wskazań. Dobrze, że chociaż lekarz jest
                  nastawiony pozytywnie, pogadaj z nim, może szepnie słówko kolegom, zadzwoni
                  jakby to nie był akurat jego dyżur, co by się nie spieszyli z namawianiem cię na
                  cięcie. W każdym razie trzymam kciuki, uwierz mi wiem dokładnie, jak działa
                  presja psychiczna w szpitalu...
                  • mroofka94 Re: Boje sie... 14.06.10, 14:43
                    Czesc smile

                    Dawno mnie nie bylo smile

                    31 tc - a lekarz mowi ze wszystko pieknie wyglada, tylko... czuje ze
                    sie zaczyna migac, jak to juz na koncu uncertain
                    Kasa sie konczy to i opieka.

                    Od kiey mam pic liscie malin i gdzue je kupic i jak zrobic, sa w
                    saszetkach???
                    • monicus Re: Boje sie... 14.06.10, 15:15
                      zamów w aptece. dowioza. i pokrzywe tez smile
                    • kaakaa Re: Boje sie... 14.06.10, 16:27
                      mroofka94 napisała:

                      > Dawno mnie nie bylo smile
                      To miło, że znów jesteś smile

                      > Od kiey mam pic liscie malin
                      Sugerowałabym raczej po 36-37 tygodniu, czyli w zasadzie w terminie porodu.
                      Niektóre źródła zalecają picie herbatki malinowej nawet przez całą ciążę, ale w
                      większości sugerują jednak ostrożność, bo to ma w końcu działać rozluźniająco na
                      szyjkę.

                      > i gdzue je kupic i jak zrobic, sa w
                      > saszetkach???
                      Kupić w aptece. Są i w saszetkach, z tego, co wiem. A jak nie to susz w torebce
                      (na pewno robi Herbapol). Jak przyrządzić będzie napisane na opakowaniu.

                      A wiesiołka też planujesz łykać? Ponoć razem z liśćmi malin czyni cuda...
                      • 987ania Re: Boje sie... 14.06.10, 16:54
                        Ja liście piłam od połowy ciąży ale nie miałam kłopotów z szyjką.
    • kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 09:02
      A ja po znajmości proszę o trzymanie kciuków za mój SN na Żelaznej.

      Dziś mam termin (z wyliczenia 28-dniowego cyklu; cykle mam ok. 3 dni dłuższe,
      ale wczesne USG dało termin taki sam, jak te 28 dni).
      Wszystko (badania itd) w pełnej normie. Z USG tydzien temu szacowana waga 3800,
      blizna 5mm, "gruba i ładna". Streptokoka brak - a to przez niego poprzednim
      razem nie mogłam rodzić w DN.

      Oczywiście już mnie postraszono wywoływaniem, bo "na pewno nie damy pani tyle
      czekać" (poprzednim razem 9 dni po terminie z 28 dni)

      Jeden ważny panbuk dr konsultant "kwalifikujący" do CC albo VBAC powiedział "SN,
      ależ oczywiście, nie ma pani żadnych przeciwwskazań, ale w terminie to panią
      kładziemy w szpitalu". Dodatkowo zaserwował mi (oczywiście bez pytania)
      wyjątkowo bolesne badanie ("może pani plamić" - i tak było). Miał to być
      najpewniej rodzaj masażu szyjki, aby menskom siłom panbuka dra pomóc mojej
      biednej szyjce. A było to ponad 3t przed terminem. uncertain

      Kolejna pani dr z tzw. punktu konsultacyjnego, sympatyczna i niby pro-natura
      ("od lekarza, a tym bardziej chirurga, to się lepiej trzymać z daleka jak nie ma
      potrzeby" powiedziała "no, po cięciu to z 5 dni po terminie damy poczekać"

      A druga, także miła, wczoraj powiedziała, że "około tydzień po terminie".

      Mogliby się chociaż jakoś poumawiać, kurczę.

      Najbardziej mi się podoba powtarzanie, że "bo takie są po cięciu wskazania". Ja
      oczywiście wszelkie rekomendacje znam, i dobrze wiem, że właśnie wywoływania
      należy unikać, a minięcie terminu ("post-datism") nie jest żadnym
      przeciwwskazaniem do VBAC ani samo z siebie wskazaniem do indukcji. (tu na
      Szpitalach pisałam o tym więcej:
      forum.gazeta.pl/forum/w,588,112130675,112130675,SN_po_CC_a_termin_porodu_na_Zelaznej.html)

      Mój kolejny kontakt ze szpitalem w piątek (lekarka kazała umówić się na
      czwartek, ale zachachmęciłam wink )

      Jeszcze raz proszę o kciuki smile
      • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 12:58
        No, to gratuluję szczęśliwego dotarcia do finiszu smile
        Oni tam na Żelaznej, każdy mówią coś innego, już ich trochę znam wink też
        chodziałam wielokrotnie na KTG po terminie, to się nasłuchałam. Ale siłą nikt
        Cię do szpitala nie położy. Zawsze się możesz upierać przy tym, że masz te cykle
        3 dni dłuższe. Ja mam gorzej, bo mam krótsze a i tak rodzę po terminie
        wyliczonym wg Naegelego, więc się nie przyznaję, że mam krótsze. Jak Ci ktoś
        powiedział, że po cc mogą poczekać 7 dni po terminie, to i tak ładnie, bo mi bez
        cc już po 5 dniach proponowali przyjęcie na oddział na "test oksytocynowy".
        Niestety, to nie jest żaden test, tylko początek wywoływania sad. Na szczęście
        nie dałam się nabrać i młody urodził się szczęśliwie dopiero jak się sam zdecydował.
        Życzę Ci, żeby szybko się samo zaczęło, bo to znacznie mniej stresu. Może jakieś
        naturalne metody zachecania malucha do wyjścia trzeba by wdrożyć? wink
        • kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 13:19
          Dzięki smile

          Teraz sobie pluję w brodę, że wierząc w "liberalną Żelazną" nie sfałszowałam o
          te kilka dni daty miesiączki, zawsze byłoby więcej luzu.

          > Może jakieś naturalne metody zachecania malucha do wyjścia trzeba by wdrożyć? wink

          Problem w tym, że na seks nie mam kompletnie ochoty (chyba że solo wink ), na
          myśl o długotrwałej stymulacji sutek się wzdrygam, do mega-ostrego jedzenia
          jestem przyzwyczajona (choć faktycznie ostatnio nie jadłam) Więc chyba zostają
          spacery, schody i sprzątanie, szczególnie że się fizycznie czuję coraz lepiej
          smile, oprócz tego, że brzuch ciąży.
          Co jeszcze zostało? Ananas? chyba niezbyt wierzę.
          Bo olej rycynowy to chyba jest mocno kontrowersyjny i w ogóle ostateczność?

          Ale chyba coraz bardziej zaczynam czuć jakiś ucisk w kroczu (co za ohydne słowo)
          i okolicach. To chyba dobrze?
          • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:01
            takie opowiesci utwierdzaja mnie, ze albo nie jestem gotowa na kolejne dziecko,
            albo na kontakty z medycyna.
            • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:20
              monicus- tylko na kontakty z medycyną, na pewno wink

              kaeira- trzymam kciuki i wierzę, że nie dasz sobie żadnego kitu wcisnąć i przed
              rozpoczęciem porodu żadną siłą czy podstępem się w szpitalu nie dasz położyć. W
              końcu co ci mogą zrobić - dać wariackie papiery? nie dajmy się ubezwłasnowolnić...
              • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:27
                Mnie na USG pan doktor (skądinąd bardzo kulturalny) spytał o bliznę i
                skomentował, że po dwóch cc mi nie dadzą urodzić naturalnie, bo to wiem pani
                różne komplikacje mogą być... (odpowiednio "ważnym" tonem) Próbowałam z nim
                polemizować, mówiąc że lekarze na razie nie widzą przeciwskazań, ale on to
                skwitował komentarzem, że "tylko na razie tak mówią, żeby pani nie denerwować".
                Trzęsłam się z wściekłości całe popołudnie, a myślałam że już się częściowo
                uodporniłam na takie teksty. Jakby mi coś takiego powiedzieli na izbie przyjęć,
                to na bank cały poród by się zatrzymał... Ech będę Was prosiła o mnóstwo dobrych
                fluidów pod koniec coby te moje wody wytrzymały jak najdłużej i żadnych nowych
                niespodzianek powodujących konieczność pojawienia się w szpitalu nie było.
                • kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:55
                  bonga_dax1 napisała:
                  > Trzęsłam się z wściekłości całe popołudnie, a myślałam że już się częściowo
                  uodporniłam na takie teksty.

                  Ja po kontakcie z ważnym panem konsultantem miałam calutką jedną noc okropne
                  opresyjne sny o szpitalu. Nie o porodzie, ale właśnie o pobycie na oddziale, że
                  nic się nie dzieje, kolejni lekarze coś ode mnie chcą, maszyny robią ping, różne
                  "pacjentki" snują się w koszulach nocnych...itd. Obudziłam się kompletnie
                  wycieńczona.
                  A przedtem cały czas byłam wyluzowana co do porodu...
                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.06.10, 07:22
                    kaeira napisała:
                    > Ja po kontakcie z ważnym panem konsultantem miałam calutką jedną noc okropne
                    > opresyjne sny o szpitalu.

                    Ja miałam takie męczące sny dłuższy czas na początku ciąży - nie o porodzie, ale
                    o utracie kontroli, np. wchodzą mi do domu jacyś ludzie, robią co im się żywnie
                    podoba, panoszą się jak u siebie, a mój mąż na to wszystko patrzy z boku i nie
                    ma śmiałości / ochoty ich wyrzucić, a ja tylko się miotam. Szczegóły się
                    zmieniały, ale motyw braku kontroli i wsparcia męża zawsze ten sam. Miesiąc mnie
                    to męczyło, na razie mam spokój.
                    • soldie Taka sobie ciekawostka:) 19.06.10, 22:02
                      Właśnie fajna rzecz dziś usłyszałam, to sie podzielę ku zbudowaniu ducha walki o porody po cc wink
                      Jakieś 28 lat temu pewna koleżanka mojej mamy urodziła dziecko przez cc, następnie bardzo szybko zaszła w druga ciążę, bardzo nie chciała mieć drugiego cc,a w szpitalu (gdzie tak a propos do dziś nie za bardzo podchodzą do porodu sc po cc) nie brali w ogóle pod uwagę takiej opcji jak poród naturalny po nieco ponad roku od cięcia. Co owa pani zrobiła? Została w domu do ostatniej chwili, kiedy już nie było wyjścia tylko musieli sie pogodzić z porażkąwink Urodziła sn. oczywiście nieźle ja opierniczyli ponoćbig_grin Biorąc pod uwagę fakt, że był to rok '83 w mieście po dziś dzień zacofanym w temacie fizjologicznych porodów i czasów kiedy informacji nie można było znaleźć tak jak dziś, kilka razy klikając, jestem pod wrażeniem tego co zrobiłasmile Mam nadzieję moje drogie ,że jesteście zachęcone by walczyć o to czego pragniecie dla swoich dzieci, bez względu na ilość krytycznych komentarzy smile Życzę powodzenia wszystkim oczekującym na sn po cc, z wami sercem jestem szczególnie smile
            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:29
              monicus, myślę, że zdecydowanie to drugie...Ja się zbierałam 2 miesiące na
              wizytę u gina - pewnie byłoby dłużej, gdyby do becikowego nie żądali papierów od
              lekarza...Ale to chyba świadczy nie najlepiej o służbie zdrowia a nie o nas...
          • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:19
            Dla pocieszenia, po cc urodziłam tydzień po terminie "sfałszowanym" o 2 dni winkA
            ucisk miałam od 35 tc jak się mały ułożył główka w dół... Chyba wystarczy robić
            KTG żeby upewnić się ,że jest ok, przynajmniej tak mi powiedziała moja położna i
            jeśli jest ok to czekać...Mam nadzieję,że maluszek zdecyduje sie niebawem, i nie
            będziesz musiała się stresować, ale z drugiej strony w takich trudnościach
            uczymy się walczyć o swoje prawa. Przede wszystkim więc życzę, by maluch urodził
            sie naturalnie, zdrowy i w swoim czasie.
            • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.06.10, 14:53
              Tez walcze - liscie malin i wisiolka juz wprowadzilam mimo 32tc,
              boje sie ze znow bede nosic ponad 2 tygodnie dluzej...
              Ogolnie mam mega stres porodu w czasie lub po terminie i chcialabym
              wczesniej.

              Soldie wspieraj, wspieraj!!! Musze Cie "wynajac" na porod wink
              • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.06.10, 10:28
                mroofka94 jestem z tobą, w razie czego daj znać kiedy się zacznie akcja to będę
                "czuwać" wink
                • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 27.06.10, 19:21

                  Musialam odstawic maliny, bo mialam mega skurcze... wracam do nich
                  od 35 tc.

                  Soldie smilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmilesmile
    • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.10, 07:29
      Wiecie, próbuję sobie jakoś oswoić wizję porodu w szpitalu i nijak nie mogę.
      Potrafię sobie zwizualizować poród w domu w każdym możliwym wariancie - z
      położną, bez (gdyby na przykład nie zdążyła), z mężem, bez (gdyby pojechał
      odwieźć dzieci i nie zdążył wrócić), w wannie, poza wanną, szybki, długi, no po
      prostu wszystkie możliwe warianty i nie odczuwam strachu, mam jakieś poczucie,
      że wszystko poszłoby dobrze, spokojnie... No ale sytuacja jest jaka jest, więc
      próbuję sobie także wyobrazić, jak mógłby wyglądać mój w miarę przyjemny poród
      szpitalny i... nijak mi nie idzie. Nawet jeśli w moich wizualizacjach dochodzę
      do momentu, że przyjeżdżam do szpitala na samą końcówkę, to perspektywa wejścia
      na izbę przyjęć, badań, gromady lekarzy, położnych, studentów od razu rozwiewa
      cały "nastrój". Po prostu moja wyobraźnia nie jest w stale ogarnąć, jak to
      miałoby się potoczyć dalej, żeby było choć satysfakcjonująco... Wiem, że
      powinnam się postarać nastawić pozytywnie do tego miejsca, ale nie potrafię, od
      razu pojawia się blokada i strach. Pamiętam jak w drugiej ciąży pojechaliśmy do
      innego szpitala porozmawiać z położną, która miała prowadzić mój poród (skądinąd
      też całkiem sympatyczna kobieta, chociaż pewne "naleciałości" szpitalne typu "u
      pierworódek zawsze robimy nacięcie krocza, u nas to nawet sportsmenki rodzą i
      też są nacinane" uncertain miała), musieliśmy poczekać chwilę przed budynkiem, bo
      przyjechaliśmy za wcześnie. Zaczęłam się trząść ze strachu jak przed jakimś
      super ważnym egzaminem. To było chyba dwa miesiące przed porodem, miałam tam
      tylko wejść pogadać, a jednak strach i nieufność wobec tej instytucji pozostała.
      W sumie to nie proszę was o rady, chciałam się tylko wyżalić, bo teraz odwrotu
      już nie ma i jakoś muszę urodzić, ale im bliżej celu tym bardziej wracają
      wspomnienia i stres. Przed ciążą było mi łatwiej się oszukiwać, że to już jakoś
      "przerobiłam". Powiedzcie chociaż, że trzy razy pod rząd nie można mieć takiego
      gigantycznego pecha, żeby znowu coś stanęło na drodze mojego porodu naturalnego.
      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.10, 15:18
        Jak ja cie doskonale rozumiem. Dokładnie to samo miałam.Na ten szpital, co tu
        dużo mówić , zgodziłam sie tylko dlatego, że zostać i rodzić sama sie bałam.
        Miałam najgorsze wizje, właśnie i z izba przyjęć i lekarzami, studentami itd.
        Ale sie okazało,że na izbie mnie rozbawili- żadnych komentarzy nt. porodu,
        lekarka super, żadnych innych rodzących, ani ludzi prócz położnej i lekarki,
        która sie nie wtrącała nawet za bardzo. Na prawdę zaskoczyło mnie to wszystko...
        Nie wiem czy w tym szpitalu tak zawsze,ale jest szansa tak trafić, czego ci
        bardzo mocno życzę.
        • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.07.10, 10:06

          Czesc Bogna !!!!!!!!

          Mam to samo !!!!!!! Dokladnie to samo!!!!!!!

          DWa razy mega pech - dwa inne szpitale !!!!!!!!!!
          Nie wiem jak uda mi sie urodzic, tym razem nie wykupie ani poloznje,
          ani lekarza.
          Nie chce rodzic w szpitalu, chce urodzic w domu!
          Boje sie szpitala panicznie i nie chce sluchac ze oni sa tam zeby mi
          pomoc, bo jak do tej pory dzialo sie zupelnie inaczej !!!!!!!!!!
          Pomijam juz szpital poza porodami, tez mnie chciano urobic w kuracje
          za 1000 zl miesiecznie, bo akurat lekarka miala fiola na temat
          nowych lekow - ciekawe czycs z tego miala?

          Tak wiec w zadne dobre intencje i serce nie wierze! Zwyczajnie.
          Moze wszyscy w otoczeniu maja nadmiar szczescia, ale ja mam wiecznie
          jego brak i naprawde boje sie szpitala niesamowicie.
          GDybym tylko umiala, to bym rodzila sama, ale nie umiem crying boje sie
          spanikowac z bolu, chociaz bol sama ze soba przezywam o wiele, wiele
          lepiej!!!!!!

          Okrutnie sie boje - Bogna trzymaj sie dzielnie !
          • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.07.10, 13:18
            Mrówka,przepraszam, ale moim zdaniem to błąd, że nie przygotowujesz się z kimś
            konkretnym, konkretna położną najlepiej. Pozbawiasz sama siebie sporo szans na
            poród naturalny zdając sie na przypadkowy zespół na zmianie. Dlaczego nie
            umawiasz sie na poród z położną? Powinnas być w stałym kontakcie z kobietą,
            która może Ci pomóc, która rozumie Twoje oczekiwania i jest gotowa wspierać
            Cię w tym czasie, a najbardziej w trakcie porodu. Ja Ci moge dać namiar na
            wspaniałą położną z Żeromskiego, z którą rodziłam w domu i mam nadzieję we
            wrześniu znów z nią urodzić, jest absolutnie położną z powołania, która zrobi
            wszystko co w jej mocy by pomóc rodzącej. Tylko, że w tym akurat szpitalu nie
            ma oficjalnie możliwości przyjazdu z własną położną, ale znając grafik jej
            dyżurów możesz sie spróbować wstrzelić, kiedy zaczniesz rodzić. Czasem też
            może jej sie uda podmienić z kimś na dyżur. Ale przede wszystkim mogłabyś być
            przez nią zaopiekowana, mogłaby zajżeć do Ciebie w trakcie porodu, zbadać,
            doradzić, kiedy jechać, powiedzieć jaka jest sytuacja położnicza.
            Nie poszłabym na żywioł w Twojej sytuacji. Obstawiłabym nawet więcej opcji.
            Drugą położną, w drugim szpitalu, z którą też miałabym doszczętnie wszystko
            obgadane. Jak będziesz już rodzić, to jest duże prawdopodobieństwo że zrobią z
            Tobą, co będa chcieli. Mimo całej Twojej determinacji z czasu ciąży i pewnie
            jeszcze przed nią... a szkoda. Potrzebujesz bardzo mocnego wsparcia na ten
            czas, spróbuj o nie zadbać.
            Pozdrawiam i życzę powodzenia, jakby co, pisz to dam Ci numer.
            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 03.07.10, 23:52
              mroofka, zgadzam się z marianną, wielką mądrością jest się przygotować, a
              pójście na żywioł może sie kiepsko skończyć, pomyśl o tym, masz jeszcze trochę
              czasu.
              • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 05.07.10, 09:25
                Ja też popieram. Za pierwszym razem poszłam do szpitala "na żywioł" licząc na
                życzliwość ludzką i urok osobisty męża... uncertain Skończyło się, jak się skończyło.
                Za drugim razem już się niby przygotowałam, umówiłam z położną, ale... syn się
                pospieszył i szpital był jeszcze w remoncie. Znowu trafiliśmy do szpitala z
                przypadku. W sumie to nawet nie mogę powiedzieć, żeby się mną zajmowała położna,
                ograniczyła się do podłączenia kroplówki. Siedziała z nami za przepierzeniem
                studentka, która przychodziła co jakiś czas pytać, jak się czuję, a badała mnie
                kilka razy lekarka, zresztą średnio sympatyczna. Nawet nie bardzo wiadomo było z
                kim rozmawiać o naszych życzeniach, obawach itd. Lekarze się zmieniali,
                przekazywali mnie sobie z dyżuru na dyżur bez mojej wiedzy i świadomości. Mam
                nadzieję, że tym razem umówiona położna będzie w stanie zapewnić mi stałą
                opiekę. Pójście na żywioł jest chyba najgorszą opcją, nawet jeśli położna
                miałaby okazać się nie być idealna, tym bardziej, że zdaje się pisałaś, że nie
                będzie z Tobą męża.
                • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.10, 13:07

                  Dziewczyny, ogromne dzieki za pomoc!
                  Tak jak piszecie bylo przy 2 porodzie [przy 1 tez mialam polozna].
                  Teraz postawilam na lekarza. Kazda z nas ma inna sytuacje, dla
                  jednej wynajcie poloznej to bulka z maslem, ale dla mnie nie, wiec
                  kazdy mysle musi dostosowac sytuacje do siebie.
                  Wybralam szpital i lekarza. NAstawienie ordynatora jest bardzo na
                  tak, czego nie mialam przy 2 porodzie, wiec... Odwagi!
                  • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.10, 17:39
                    W którym szpitalu w takim razie rodzisz? I nie do końca rozumiem,
                    jak ma być z tym ordynatorem, bo przy porodzie raczej go nie będzie?
                    Ma jakoś uprzedzać tych, którzy będą wtedy z Tobą rodzić, czy jak to
                    ma wyglądać, jak on ma Ci pomóc?
                    BTW, dla mnie koszt położnej jest mocnym obciążeniem budżetu
                    niestety również. Ale jest to dla mnie sprawa absolutnie
                    priorytetowa, kwestia wyboru. Becikowego w Krakowie dwa tysiące,
                    więc na położną starczy i jeszcze duuużo zostanie (taka opieka dużo
                    nie kosztuje, a już wstrzelenie się w dyżur pani A - nic) smile
                    • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.10, 20:24

                      Marianno wybacz, naprawde, ale nie widze powodu dla jakiego bym
                      miala komukolwiek sie tlumaczyc z mojej sytuacji finansowej i zycia
                      prywatnego! Na to nie pozwole. Nie bardzo rozumiem w jakim celu sa
                      te rady????????? Bo chyba rada zaklada dobro i spokoj osoby ktorej
                      sie radzi, a nie niesie niepokoj i rozdraznienie.

                      Ze szpitalem Zeromskiego juz mialam swoje przejscia i zgodnie z tym
                      jak wyglada sytuacja na dzis, polozna nie ma nic do gadania !!!!!!!!
                      Jesli chodzi o porod po CC - rozumiem ze rodzilas w Zeromskim po
                      cesarce tak????????????????
                      Bo ja rodzilam po cesarce wlasnie i niestety nie ma polozna nic do
                      gadania. Procedury sa takie jakie sa, wszystko jest w rekach
                      ORDYNATORA!

                      Rozumiem ze chcialas pomoc, ok, ale prosze Cie daj mi szanse bym
                      przy calej wiedzy jaka posiadam, podjela decyzje sama.
                      Prosilam o wsparcie duchowe - a nie o nerwowe pouczanie.
                      Dziekuje
                      • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.07.10, 19:30
                        O la la...
                        Przepraszam w takim razie Mrówko, nie wypowiadam się więcej w tej
                        sprawie. Piszesz na forum więc mam prawo odpowiadać. Nie zrozumiałaś
                        mnie w takim razie, może nieprecyzyjnie się wyraziłam.
                        Po pierwsze, nie pytam Cię o Twoją sytuację materialną, nie każę Ci
                        się tłumaczyć kurcze, nie wiem gdzie to znalazłaś. Napisałam jedynie
                        o SWOJEJ sytuacji zupełnie a propos tego co napisałaś Ty o tym, czym
                        wynajęcie położnej dla Ciebie nie jest. Tyle, niec więcej, nie
                        rozumiem więc zupełnie pełnej emocji i nieadekwatnej reakcji.
                        Napisałam, że to kwestia wyboru, bo tak jest i taki komentarz myślę
                        mam prawo umieszcvzać, nikogo nie zamierzałam urazić i nie jest on
                        moim zdaniem raniący.

                        Po drugie, w ostatnim poście, który Cię tak poruszył nie udzielam
                        żadnej rady. Z czystej babskiej ciekawości zapytałam, gdzie chcesz
                        rodzić, gdzie jest taki ordynator. Ciekawi mnie to, ot i tyle.
                        Zawsze może się taka informacja komuś przydać, z tą intencję zadałam
                        pytanie. Jak i to, jak konkretnie wyglądać ma wsparcie ordynatora,
                        bo przecież w każdym szpitalu pracuje sporo innych lekarzy i nie
                        wszyscy zawsze mają te same poglądy na dany temat co szef. Pytanie
                        konkretne, jeśli zbyt inwazyjne Twoim zdaniem to przecież po prostu
                        nie muszisz na nie odpowiadać. Też byłam ciekawa.
                        Jeśli moje wypowiedzi niosą ze sobą, jak napisałaś niepokój i
                        rozdrażnienie to ja bym się zastanowiła nad tym. I nie piszę tego
                        złośliwie, bo to w ogóle nie jest miejsce na złośliwe wypowiedzi,
                        traktuję to miejsce jako oazę normalności w tym nienormalnym
                        świecie. Piszę to szczerze, bo tak myślę i czuję w tej sprawie w tym
                        momencie. Zastanowiłabym się, dlaczego porusza mnie wypowiedź kogoś
                        obcego w anonimowym miejscu, skąd ten niepokój i zordrażnienie, co
                        takiego ta osoba we mnie poruszyła. I to też nie jest żadna rada. To
                        tylko moja luźna refleksja.
                        I na koniec, oczywiście że decyzję podejmiesz sama, nie wiem, w
                        którym miejscu poczułaś że podejmuję ją za Ciebie. Może tu jest
                        jakiś problem?
                        Rozumiem, że Twoje napięcie rośnie i reagujesz bardzo emocjonalnie,
                        ale ja z kolei poczułam się dotknięta Twoim postem, uważam że
                        zareagowałaś nieadekwatnie i trochę obok są Twoje zarzuty. Ja też za
                        jakiś czas rodzę. I szczerze życzę Ci dobrego porodu, jakkolwiek
                        będzie on wyglądał. Nie miałam złych intencji.
                        • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 00:00
                          bo wiesz... w takiej sytuacji jak jest mroofka to tak naprawde ma sie ochote
                          krzyczec zeby wszyscy sie odczepili. ale tez chcialoby sie troche pomarudzic
                          czasem i nie sluchac dobrych rad. ja wiem, ze ona ma juz w glowie wszystko
                          ulozone i jest zdecydowana. i nie ma ochoty zeby ja ktokolwiek ratowal wink
                          • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 13:11
                            Hmm... Z całym szacunkiem. Jak dla mnie ktoś, kto po kilku
                            miesiącach udzielania się na tym forum pisze że idzie na żywioł po
                            dwóch cc nie ma "w głowie wszystkego ułożonego i nie jest
                            zdecydowany".
                            Jeśli zaś nie życzę sobie by ktoś odnosił się do moich poglądów, nie
                            chcę sie konfrontować z ewentualną krytyką to nie udzielam się w
                            miejscach poblicznych. I nie wściekam się, jeśli ktoś pisze nie to,
                            czego oczekuję w danym momencie.
                            Nie chcę, żeby mnie ktoś ratował? Nie piszę rozpaczliwych postów!
                            Czy to na prawdę ja czegoś tu nie rozumiem?
                            • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 22:54
                              mhmm mysle, ze nie rozumiesz. i nie obrazaj sie, ale naprawde bywa ciezko.
                              • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 18:35
                                O tak. Widzę, że nie rozumiemy się kompletnie, niestety sad
                                Zgadzam się, nie miałam cesarek, nie wiem jak to jest. Mogę sobie
                                jednak wyobrazić, mam wyobraźnię. Ale ok, nie mam tego
                                doświadczenia, nie będę dyskutować na ten temat, nie widzę też
                                powodu do obrażania się z tego powodu. Możecie uznać że nie rozumiem
                                jak to jest, w porządku.
                                Mnie w ostatnich wypowiedziach chodziło o coś zupełnie innego,
                                tłumaczyłam chyba łopatologicznia żeby nie było wątpliwości. Nie
                                spodobało mi się w jaki sposób Mrówka mnie zaatakowała, bezsensowny
                                był jej post, składam to na hormony mimo że sama jestem w III
                                trymestrze w tym upale a jednak po kilkukrotnym powolnym literowaniu
                                tekstu jestem w stanie przyswoić go ze zroumieniem... Ale cóż, każdy
                                rozumie świat inaczej. Mnie pozostał po tym niesmak.
                                • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:03
                                  Marianno, bardzo proszę, byś nie traktowała słów Mroofki zbyt osobiście. Ani Ty,
                                  ani ja nie przeżyłyśmy tego, co dziewczyny z tego wątku i nawet jeśli wydaje nam
                                  się, że możemy sobie wyobrazić, co byśmy w takiej sytuacji czuły, to nie mamy
                                  pojęcia, co czuje w tej sytuacji Mroofka - żadna z nas nie jest nią.
                                  To forum jest szczególnym miejscem, o szczególnej atmosferze. Istotnym jej
                                  elementem jest to, że nie pouczamy i nie krytykujemy się wzajemnie. (Ja czasem
                                  wymądrzam się bardzo, może za bardzo, ale zawsze staram się, by nie było w tym
                                  tonu pouczania.) Dzięki temu dziewczyny mogą tu się wyżalić, wypłakać, poskarżyć
                                  i nie obawiać się, że ktoś je skrytykuje albo będzie im mówił, co powinny
                                  zrobić, tudzież, czego nie powinny. Ja rozumiem, że Ty, w poście, który wywołał
                                  ten zamęt, nie zamierzałaś Mroofki pouczać. Jednak z jej odpowiedzi wynika, że
                                  ona tak to odebrała. Myślę, że kłócenie się z kimś o to, co on/ona czuje to
                                  pomysł bardzo karkołomny. Przyjmij proszę, że, niezależnie od Twoich intencji,
                                  Mroofka poczuła się źle z tym, co napisałaś. Może nie ma racjonalnych przesłanek
                                  by tak się poczuła (nie mnie oceniać) ale faktem jest, że poczuła się z tym źle.
                                  Myślę, że dociekanie tu na forum, czy miała słuszność i jakie może mieć problemy
                                  ze sobą, skoro poczuła się pouczana, choć nie taka była Twoja intencja, jest nie
                                  bardzo na miejscu. Trzeba przyjąć, że sytuacja Mroofki jest szczególnie trudna i
                                  nie musi się ona zachowywać racjonalnie, wg Twoich, czy moich standardów. Może
                                  też pisać tu o czymś tylko dlatego, że potrzebuje sobie ulać. Wybacz jej,
                                  proszę, jeśli poczułaś się zaatakowana jej postem. Uwierz mi, że nie ma
                                  dziewczyna lekko i ja bym jej nieba przychyliła, gdybym mogła, żeby tylko
                                  łatwiej było jej oczekiwać na poród i zachować spokój, gdy się zacznie.
                                  Po prostu, bądźmy tu dla siebie dobre i wyrozumiałe, bo jeśli my wzajemnie nie
                                  będziemy, to jakże możemy oczekiwać tego od osób, które nie pojmują naszej
                                  postawy wobec ciąży i porodu?
                                  I nie traktuj tego, co napisałam, broń Boże, jak pouczania, a jedynie jak moją
                                  refleksję, nad tym , co zaszło w tym wątku. Mam poczucie, że nikt tu nie chciał
                                  źle ale nie wyszło dobrze, a bardzo byłoby mi przykro, gdyby atmosfera tego
                                  forum miała się popsuć.
                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:16
                                    ja to powiem od siebie: czasami same nie wiemy co jest grane. bo srodek i serce
                                    wrzeszczy: dajcie mi spokoj, chce byc z tym sama. a jakis cien rozsadku szepce
                                    jak zly duch, ze moze jednak jakies zaplecze. ale jednoczesnie sie wie, ze na
                                    pomoc taka jak oczekujemy liczyc nie mozemy sad tylko taka jak ONI chca nam
                                    zaoferowac. no i tak w kolko i w kolko.
                                    • marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:59
                                      Tak, dziewczyny, macie rację. Nie powinnam się była już odzywać. Mam
                                      dyskomfort związany z tym, że tu właśnie, na tym szczególnym forum
                                      taki akcent nieprzyjemny się pojawił. Wiele refleksji i mnie się
                                      nasunęło ale nie będę już męczyć nikogo, nie chcę być znowu
                                      zrozumiana opacznie. Poudzielam się, jeśli nadarzy się okazja może
                                      na innych wątkach. Zaangażowałam się trochę emocjonalnie w "sprawę
                                      Mrówki" bo sama ją przekierowałam tutaj z innego forum, żeby
                                      dziewczyna trochę zaczerpnęła tych dobrodziejstw, poza tym, też jest
                                      z Krakowa i jescze chyba jedna istotna rzecz nas łączy, stąd te
                                      emocje.
                                      Tymczasem dobrej nocy.
                                      • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.07.10, 22:27
                                        Dziewczyny czy w UK sito kawlifikujące odoby do porodu domowego jest luźniejsze?
                                        Ze PD po 2 cc się zdarzają to wiem. Ale czy orientuje się któraś z was czy np
                                        obciążenie chorobą genetryczną w rodzinie dyskwalifikuje delikwenta czy nie?
                                        • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.07.10, 22:58
                                          Na UK się nie znam ale obawiam się, że w związku z tym, że tam PD jest wpisany w
                                          system opieki zdrowotnej, to nie ma takiej wolnej amerykanki jak u nas, że można
                                          sobie znaleźć bardziej lub mniej liberalną położną, tylko, że pewne kwestie są
                                          uregulowane jakimiś przepisami i sito kwalifikacyjne raczej nie jest luźniejsze
                                          niż u nas. Myślę sobie, że w przypadku obciążenia chorobą genetyczną, to szanse
                                          kwalifikacji do PD mogą zależeć od tej choroby. Po pierwsze, od tego, jakie ma
                                          ona konsekwencje dla stanu noworodka - jeśli istnieje podwyższone ryzyko, że
                                          dziecko urodzi się w złym stanie i będzie wymagać fachowej pomocy, to nie warto
                                          ryzykować porodu domowego. No, chyba, że choroba jest letalna a matka jest
                                          zdecydowana nie podtrzymywać na siłę życia dziecka - wtedy to zupełnie inny
                                          problem, aczkolwiek myślę, że też dyskusyjny i bardzo trudny. Po drugie, od
                                          tego, czy tę chorobę da się diagnozować prenatalnie - jeśli można ją wykluczyć
                                          przeprowadzając badanie w ciąży, to nie powinno być kłopotu.
                                          • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 12:38
                                            Witajcie!

                                            Dlugo mnie nie bylo, bo jak zwykle...

                                            Marianno, zamieszanie wyszlo z tego, ze napisalas o polznej itd, a
                                            wlasnie - nie rodzilas po CC smile
                                            Teraz to wiem, wiec tym bardziej - wybacz, zero ironii - ale nie
                                            wiesz co czuje sie w sytuacji takiej jak moja.
                                            Pisalam zreszta ze przy kazdym porodzie mialam polozna, wiec
                                            wyprowadzilo mnie z rownowagi pisanie znow o tym i o cenie.
                                            Nie znamy swoich sytuacji osobistych i tylko o to mi chodzilo.

                                            Mam nadzieje, ze mi wybaczysz jesli poczulas sie zle potraktowana,
                                            ale naprawde chodzilo mi o to, ze nie mam ochoty rozmawiac o
                                            wysokosci becikowego. Bo tak naprawde to nic nie znaczy.
                                            Ty jako Ty sama nie dzialasz na mnie zle! No cos TY!!!! smile
                                            Wrecz przeciwnie, pamietam ze mnie tutaj przyprowadzilas smile
                                            Nie mam zalu, jesli Ty go masz, to jeszcze raz Cie przepraszam.


                                            Wiec przeprawe mam ciezka.Wiecie jak to wyglada. Jestem po 2 cc wiec
                                            juz sie nasluchalam ...
                                            Sytuacje mam juz calkowicie jasna. Jak to sie skonczy nie wiem.
                                            Potrzebuje opracowan nt porodow sn po cc o grubosci blizny ponizej 2
                                            mm, sa takie? A moze nie ma zupelnie?

                                            2 sprawa - czy porod w gotowosci sali operacyjnej, gdy macica
                                            peknie, zawsze konczy sie wycieciem macicy?

                                            Czy po kazdej cesarce blizna jest ciensza czy bywa roznie?

                                            Z gory dzieki za pomoc i przepraszam za zamieszanie!
                                            • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:01
                                              W kwestii litratury fachowej, to najwięcej pewnie pomoże monicus.
                                              Jest na wakacjach ale regularnie tu zaględa, więc na pewno coś
                                              podrzuci.
                                              Ja od siebie mogę tyle, że:
                                              * wycięcie macicy nie jest jedynym postępowaniem w przypadku jej
                                              pęknięcia; wszystko zależy jakie to pęknięcie i czy daje się z nim
                                              zrobić coś w sposób zachowawczy; na pewno jest to postępowanie
                                              dające lekarzowi największe szanse szybkiego sukcesu - po wycięciu
                                              macicy sytuacja jest natychmiast opanowana.
                                              * w kwestii grubości blizny po kolejnych cc - to chyba bywa różnie;
                                              trzeab szukać w zagranicznej literaturze, bo u nas po 2 cc nikt nie
                                              kwalifikuje do sn, więc pewnie nie ma jakiś rozsądnych danych
                                            • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:03
                                              Tu są zebrane liczne badania na temat VBA2C i po większej ilości
                                              cesarek. Niestety bez podania źródeł, więc nie wiem czy się
                                              przydadzą. www.plus-size-
                                              pregnancy.org/CSANDVBAC/vbac_after_2_cs.htm#Table%20of%20Studies
                                              Ich wymowa przemawia oczzywiście na naszą korzyść smile
                                              • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:10
                                                Na tych samych stronach znalazłam jeszcze coś ciekawego: Many women
                                                don't realize that choosing an elective repeat cesarean does NOT
                                                eliminate your chances for uterine rupture. Doctors often make it
                                                sound like rupture only happens during a TOL, and that by choosing
                                                an ERCS, you can eliminate even a small chance of a rupture
                                                occurring. Although most studies focus on uterine rupture during
                                                TOL, uterine ruptures can and do occur before labor in pregnancy,
                                                tend to be more devastating, may result in hysterectomy, and babies
                                                have died from it. It is NOT true that deciding against a VBAC
                                                means that you won't have any risk of uterine rupture. In fact,
                                                occasional studies have even found a higher rate of rupture in the
                                                ERCS group! So keep in mind that it is the PREVIOUS CESAREAN that
                                                puts you at risk for uterine rupture. It is not logical to 'forbid'
                                                a trial of labor simply because of the vague possibility of uterine
                                                rupture. Women with prior cesareans can rupture at any time during
                                                pregnancy, not just in labor. Doctors do not insist that a woman who
                                                has had a cesarean spend her entire pregnancy in the hospital just
                                                in case she might rupture, or that she forego another pregnancy
                                                entirely, simply because she is at increased risk of rupture. The
                                                risk of rupture is real in either group, but statistically small.
                                                Keep the risks in perspective.
                                                Z tym się jeszcze nie spotkałam.
                                                Dla niewtajemniczonych: TOL - trial of labour - próba porodu sn (jak
                                                mnie ta "próba" wkurza); ERCS - elective cesarean (cc z wyboru po
                                                cc).
                                                • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:31
                                                  To fakt, że macica może pęknąć niezależnie do jej skurczów
                                                  porodowych. To się nazywa "samoistne pęknięcie macicy". Po prostu
                                                  pęka od nadmiernego rozciągnięcia w ciąży (może skurcze
                                                  przepowiadające się do tego dokładają?), mimo, że poród się nie
                                                  zaczął. Ryzyko jest szczególnie duże, jeśli blizna jest źle
                                                  wygojona.
                                                  Nie bardzo rozumiem, dlaczego ryzyko takiego pęknięcia miałoby być
                                                  większe u kobiet, które zdecydowały się na elektywne cięcie. Jak dla
                                                  mnie - związku brak. Może jak bym przeczytała całe te badania, to
                                                  coś by mi się zajarzyło...
                                                  A co do "próby porodu drogami natury", to tak to się fachowo
                                                  określa. Po polsku też. Może brzmi głupio ale właśnie tak to lekarze
                                                  traktują - zgadzają się na podjęcie próby, jak by coś nie szło, to
                                                  zetną, ale przedtem pozwalają na próbę psn.
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:44
                                                    No nie wiem co do tego zwiększonego ryzyka, może chodzi o jakieś
                                                    drobne pęknięcia zdiagnozowane w trakcie cesarki, które inaczej by
                                                    sie same wygoiły i nikt by nawet o nich nie wiedział. Tylko to mi
                                                    przychodzi do głowy. W każdym razie ja sie skupiłam na stwierdzeniu,
                                                    że to wcześniejsza cesarka powoduje ryzyko pękniecia, a nie "próba
                                                    porodu", to zupełnie inna perspektywa, choć dla lekarzy pewnie bez
                                                    znaczenia. Tym razem mam zamiar podpisywać wszystkie odmowy operacji
                                                    jakie uznają za słuszne mi podetknąć o ile nie stwierdzą wyraźnie,
                                                    że dzieje sie coś złego. Chociaż dziewczyny z Łodzi uspokajają mnie,
                                                    że w Koperniku nie powinni być jakoś szczególnie napastliwi w
                                                    stosunku do mnie. No cóż, jest jeszcze nadzieja, że trafię na dyżur
                                                    ordynatora, który wyraził wstępną aprobatę mojej "próby".
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 17:55

                                                    Bogna a jak wyglada u Ciebie grubosc blizny?

                                                    Mnie zastanawia jedno, czy jak kobieta w ciazy po 2 czy 3 cc nagle
                                                    zaczyna rodzic - a takie przypadki sa i zanim dojedzie do szpitala
                                                    cos sie zacznie dziac, to ich zdaniem to nie jest ryzyko?

                                                    Na prosty rozum chlopski - wydawac by sie moglo, ze porod w
                                                    gotowosci sali operacyjnej, jest o wiele bardziej "bezpieczny".

                                                    Kaaka przeciez chyba rana/blizna, nie peka jak balon?

                                                    Czyli jesli nawet blizna by sie rozeszla/pekla to mozna liczyc ze ja
                                                    uratuja?
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 20:10
                                                    Co do grubości blizny, to nie mam pojęcia. W poprzedniej ciąży na
                                                    badaniu USG pytałam się o bliznę. Lekarz powiedział mi, że "na razie
                                                    jest OK, ale najważniejsze będzie jak blizna będzie się zachowywała
                                                    już w trakcie porodu". Faktycznie po przyjęciu do szpitala zrobiono
                                                    mi USG, pytałam od razu o bliznę. Powiedzieli, że nie ma
                                                    przeciwskazań do próby porodu, "nie ma cech rozchodzenia się
                                                    blizny". O grubości nikt nigdy nie mówił. Teraz na USG też
                                                    usłyszałam tylko, że jest ładna, bez cech rozchodzenia się. Sądzę
                                                    osobiście, że jest to kolejny "magiczny wskaźnik", którym się
                                                    straszy kobiety.
                                                    Z tego co czytałam, jeśli dochodzi do rozejścia się blizny objawia
                                                    się to zupełnie innym bólem niż bóle porodowe, intensywniejszym, nie
                                                    do przegapienia i krwotokiem. Więc jeśli za ścianą masz blok
                                                    operacyjny, to raczej w większości przypadków jest czas, żeby coś
                                                    zrobić, ale chyba lepiej tu by się faktycznie kaaka wypowiedziała.
                                                    Na pewno czytałam, że pęknięcie blizny nie oznacza automatycznie
                                                    usuniecia macicy.
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 23:23

                                                    No wlasnie strasza tym okrutnie... Mi tlumaczyla lekarka z duzym
                                                    doswiadczeniem porodow po cc [po 2 i 3], ze blizna to nie balon
                                                    ktory peka nagle i koniec, ze to sie rozchodzi.

                                                    Mnie bardoz czesto boli brzuch na samym dole i mam mega stres z tego
                                                    powodu.
                                                    Z tego co wiem, to blizna ma byc ponad 2 mm [ tak KaaKaa?] wiec
                                                    skoro mowia ze u Ciebie ok, to pewnie masz wiecej, tyle ze skad oni
                                                    wiedza po usg ze nie ma cech odklejania. ??????????? Szok!!!
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 23:43
                                                    No z tego, co zrozumiałam chodziło o to, że na dany moment się nie
                                                    rozchodzi. Dlatego właśnie lekarz mi tłumaczył, że ważne jest USG
                                                    jak zacznie się poród. Ale to raczej i tak się może zmienić w
                                                    trakcie. Trzeba by być non-stop monitorowanym już nie tylko pod KTG,
                                                    ale i pod USG, obłęd. A co do tych 2mm to wcale mnie to nie
                                                    przekonuje. Tak na zdrowy rozum to grubość nie musi wcale warunkować
                                                    elastyczności. Mnie pobolewały okolice blizny na początku drugiej
                                                    ciąży - wtedy miałam stres, a jak już pojechałam do szpitala to
                                                    akurat tym sobie w ogóle głowy nie zaprzątałam. W końcu oni są tam
                                                    od tego, żeby mnie ratować w razie czego. Bardziej się boję
                                                    ratowania mnie "na zapas" wink
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 08:15
                                                    wink na zapas znam za dobrze wink

                                                    tez sie tego boje, a szczegolnie gdy sytuacja nie
                                                    jest "bezpieczna" ...
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 08:46
                                                    W kwestii blizny- w poprzedniej ciąży wydawało mi sie że boli mnie cały czas-
                                                    nie rozeszła sie- tak myślę,że to może być presja psychiczna .W czasie porodu to
                                                    już sama nie wiedziałam czy mnie bolą skurcze czy blizna- to dopiero obłęd. Nie
                                                    mówiąc,że na prawdę gdzieś w podświadomości miałam schizę że ta blizna nie
                                                    wytrzyma. Po 2 cc to chyba są 2 blizny na macicy, co?
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 09:18
                                                    Jedna blizna - starą wycinają podczas operacji. Cięcie robią w tym
                                                    samy miejscu, tylko chyba trochę większe, coby powycinać wszystkie
                                                    ew.zrosty.
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 10:09
                                                    i to na macicy właśnie? Gdzieś mi wpadło w oczy,ze na macicy różnie może sie
                                                    trafić i z wierzchu masz jedna ale w środku już dwie... no ja tam nie wiem . W
                                                    ogóle to ta ocena blizny dla mnie jest wielką zagadką, ponieważ mi w ciąży
                                                    każdy (z kim miałam do czynienia w tym temacie) mówił,że czegoś takiego nie da
                                                    sie ocenić i na USG nikt sie tym nie zainteresował nawet na moja prośbę...
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 10:16
                                                    Mnie kilku lekarzy mówiło, że starą się wycina i w trakcie opracji
                                                    też padło takie hasło, że wycinają starą. Badali mi bliznę na USG,
                                                    ale zawsze podkreślali, że to nie jest miarodajne, ważne jak się
                                                    będzie zachowywała w trakcie porodu, a tego po "widoku" blizny na
                                                    USG nie da się ocenić. Wątpię też, żeby były jakieś badania na temat
                                                    zalezności grubości blizny i ryzyka jej rozchodzenia się. Dla mnie
                                                    to czyste mydlenie oczu, kolejny argument, żeby zniechęcić
                                                    potencjalne kandydatki do VBAC-u.
                                                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 11:10
                                                    W takim razie zastanawia mnie pewna rzecz, ponieważ jeśli byłyby 2 blizny na
                                                    macicy no to ryzyko pęknięcia mamy w dwóch miejscach,ale skoro jest jedna, to
                                                    dlaczego ryzyko sn po dwóch cc jest większe (czy to ma związek z łyżeczkowaniem
                                                    po cc czy faktycznie z cięciem) Skoro stara bliznę wycinają to znowu jest jedna
                                                    no i czy ona faktycznie jakoś drastycznie rożni sie od tej pierwszej??
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 13:13

                                                    Lekarze twierdza, ze miesien jest oslabiony i dlatego ryzyko rosnie.
                                                    Oczywiscie blizna jest jedna, chyba ze sa nagle przypadki to nie
                                                    wiem jak jest.
                                                    Mi przy 2 porodzie nikt blizny nie sprawdzal, nie bylo tego tematu,
                                                    a dziecko bylo duze, macica mega rozciagnieta.
                                                    Zastanawiam sie wlasnie nad tymi bolami podbrzusza, bo np podczas
                                                    usg boli mnie brzuch nad spojeniem lonowym i szczerze, taki tepy
                                                    bol... wtedy jestem bliska paniki i wole juz sie zgodzic na wszystko.
                                                    Soldie tez upatrywalam to w psychice, bo jednak po cc to w nas
                                                    zostaje, jak znak, naznaczenie... i ciagle nas skutecznie tym
                                                    strasza.
                                                    Co powoduje ze blizna jest ponizej 2mm a powyzej 4mm ??? Uroda
                                                    macicy, czy tez moze cos innego?
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 14:22
                                                    Statystyk żadnych nie widziałam, które by wskazywały, że ryzyko jest
                                                    większe po 2 cc. Znalazłam za to np. takie porównanie:
                                                    Flamm 1988 was a multicenter study of VBAC TOLs in women with 1
                                                    (n=1687), 2 (n=82), or 3 (n=7) prior cesareans. There were 3 true
                                                    ruptures in the whole study, all occurring in women with one prior
                                                    cesarean. 2 of the 3 ruptures occurred in women receiving pitocin
                                                    augmentation in early labor (much like Leung 1993, see below).
                                                    There were no ruptures in the group with multiple previous cesareans.
                                                    Na pewno większa jest panika lekarzy. W amerykańskich standardach
                                                    (oczywiście u nich co stan to obyczaj) obecnie próba porodu sn po
                                                    2cc jest dopuszczalna. Wcześniej było tak tylko w przypadku, gdy
                                                    kobieta miała za sobą choć jeden poród sn. W każdym za to niemal
                                                    badaniu wskazuje się podawanie oksytocyny (szczególnie na początku
                                                    porodu) jako czynnik mocno skorelowany z pęknięciem. Poza tym
                                                    kolejne cc to coraz poważniejsza operacja, ryzyko zbliznowaceń,
                                                    wrastajacego łożyska przy kolejnej ciąży, uszkodzeń narządów
                                                    wewnętrznych, zapalenia otrzewnej - to wszystko rośnie z każdą
                                                    cesarką. To powie ci każdy chirurg.
                                                    Mroofka94 naprawdę sądzę, że ryzyko rozejścia się blizny to
                                                    najmniejsze z naszych zmartwień. Nie daj sobie wmówić, że jest
                                                    inacze, bo zgodzisz się na wszystko, co ci zaproponują. W końcu
                                                    rodzisz w szpitalu, więc o to sie akurat nie martw. Mnie by to nawet
                                                    nie powstrzymało przed porodem domowym, gdyby znalazła się jakaś
                                                    położna gotowa go przyjąć, bo żywię głębokie przeświadczenie, że w
                                                    domku, bez pośpiechu, podawania oksyctocyny i innych "atrakcji"
                                                    ryzyko jest minimalne.
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 14:49

                                                    Bogna, porod domowy to moje najwieksze marzenie.
                                                    tylko z tego co czytalam, to jednak cienka blizna szanse zmniejsza.
                                                    Znalazlam takie cos:


                                                    www.ptmp.pl/png/png1z1_2008/png11-3.pdf
                                                    oraz [ fajnie ze dziewczyna ma takiego lekarza, ale ogolnie widac
                                                    jakie jest nastawienie do niego na forum]:


                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,548,95917064,,Czy_po_dwoch_cc_musze_sie_zgodzic_na_porod_sn_.html?v=2
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 15:17
                                                    A tu taki post :




                                                    Re: jak wam sie udalo rodzic SN po pierwszym CC??
                                                    iwonagos 17.10.09, 10:43 zarchiwizowany
                                                    Urodziłam 2 dziecko sn dokładnie 3,5 roku po pierwszym cięciu. Tak
                                                    ok 18-23 tc pobolewała mnie blizna, lekarz twierdził, że to normalne
                                                    i nie jest przeciwskazaniem do cc.
                                                    Urodziłam błyskawicznie, w kilka minut, mąż ledwo mnie zdążył
                                                    dowieźć do szpitala No i był to poród w 36 tc.
                                                  • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 17:45
                                                    Nie ma reguły, ale większość VBA2C, o których czytałam trwało dość
                                                    długo, nawet do tygodnia. Poród rozpoczynał się niemrawo, rozwarcie
                                                    dochodziło do np. 2 cm i... kilka dni przerwy. Znowu parę godzin
                                                    skurczów i znowu spokój. To pewnie sposób organizmu na przygotowanie
                                                    tej "osłabionej" macicy na poród. Myślę, że i na taki rozwój
                                                    wypadków trzeba się przygotować, nie "podniecać się" pierwszymi
                                                    skurczami, bo jak już człowiek raz trafi w łapy lekarzy, to już cię
                                                    nie wypuszczą, a potem znany scenariusz - przyspieszanie, straszenie
                                                    itp. Przerabiałam to.
                                                  • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 19:36
                                                    wlasnie. mialam to tez przypomniec. ja po 1cc mowie, ze rodzilam ponad tydzien.
                                                    albo i dwa. 10h skurczybyków takich, ze nie moglam siedziec tylko opieralam sie
                                                    o stol i potem doba spokoju, 6 h i spokoj. i tak sobie to szlo. a potem wiadomo.
                                                  • konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 20:56
                                                    to samo.długo się rodzilo-ze dwa tygodnie.a wkoncu jak dopadlo to
                                                    nawet na początku nie uwierzylam że to już
                                                  • mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 22:17

                                                    U mnie dzieje sie podobnie. Tyle ze czekam na akcje "prawdziwa" a te
                                                    rozne traktuje jak przepowiadajace...
                                                    Brzuch mi nic nie opada - to mnie martwi, ale chyba nie u zawsze
                                                    opada?
                                                  • kaakaa Opadanie brzucha 30.07.10, 22:28
                                                    Nie martw się, brzuch opada przed porodem (nawet kilka tygodni wcześniej)
                                                    zazwyczaj u pierwiastek. Jest to związane z częściowym wstawieniem się główki
                                                    dziecka do miednicy. U wieloródek często następuje to dopiero jak zacznie się poród.
                                                  • soldie Re: Opadanie brzucha 31.07.10, 09:46
                                                    mroofka, na kiedy masz termin dokładnie?
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 31.07.10, 18:01
                                                    12 dni mi zostalo
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 14:46

                                                    Bardzo boli nie brzuch nad spojeniem, okolice rany - od kilku dni.
                                                    Tak, ze nie moge sie ruszyc. Chyba slabnie mi od tego psycha. Dzis
                                                    wieczorem jade na kontrole.
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 15:28
                                                    Blizna po cięciu, to inna tkanka niż mięsień macicy - mniej rozciągliwa. Może
                                                    więc boleć od samego rozciągania się mięśnia macicy (dodatkowo pewnie działają
                                                    też czynniki psychologiczne i nasilają odczuwanie tego bólu) ale może to być też
                                                    znak, że w miejscu blizny dzieje się coś niedobrego. Skontrolowanie tego jest
                                                    więcej niż wskazane. Mam nadzieję, że okaże się, że wszystko jest OK i poczujesz
                                                    się spokojniejsza. Koniecznie daj znać wieczorem, czego się dowiedziałaś.
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 21:55
                                                    Kaakaa, lekarka powiedziala dokladnie to samo co Ty smile
                                                    Badanie brzucha wskazuje, ze bol [przy badaniu] jest w okolicach
                                                    rany, usg ze blizna jest ok 2.
                                                    Wszystko miekko, ale zamkniete.
                                                    Dziecko male, powinno wyskoczyc.
                                                    Ot i teraz czy mi psycha wytrzyma, bo jak mnie zaboli, to juz mi sie
                                                    wszystko telepie... nie bede ukrywac.
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 21:58
                                                    aaa dzisiaj blizna okolo 2?!!! ojjj coś tu nie pasi. ktos krzywo zeznaje. nie
                                                    panikuj smile dasz rade!
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 22:16
                                                    mroofka94 napisała:

                                                    > Kaakaa, lekarka powiedziala dokladnie to samo co Ty smile

                                                    Ło raju, poczułam się taka mądra jak Twoja lekarka wink, żeby mi tylko od tego
                                                    woda sodowa nie uderzyła wink
                                                    Cieszę się, że w USG blizna wygląda OK - jakby się rozchodziła, to by było
                                                    widać. Blizna ok. 2, to brzmi znacznie bardziej optymistycznie niż wcześniejsze
                                                    parametry. No, to teraz zostało tylko zapanować nad głową (może jakąś akcję
                                                    modlitewną przedsięwziąć trzeba? św. Igancy na pewno pomoże smile a i NMP poratuje
                                                    w potrzebie niechybnie) i popracować nad zachęceniem małego człowieka do
                                                    podjęcia wycieczki na tę stronę smile
                                                    Wierzę, że będzie dobrze - uwierz i Ty smile
                                                  • bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 08:32
                                                    mroofka94 - nie wiem, czy już nie trafiłaś na coś podobnego, ale na stronie,
                                                    którą wcześniej cytowałam są IMHO świetne rady dotyczące radzenia sobie ze
                                                    stresem poprzednich operacji i przygotowaniem do VBA2C-u.
                                                    www.plus-size-pregnancy.org/CSANDVBAC/vbac_after_2_cs.htm Pewnie kaaka
                                                    jako psycholog mogłaby tu coś dopowiedzieć, ale do mnie bardzo przemawiają uwagi
                                                    zebrane pod nagłówkiem "emotional homework". To jest gdzieś u dołu strony, ale
                                                    cała warta jest przeczytania. Autorka włożyła w nią bardzo dużo pracy. Strasznie
                                                    dużo beczałam "przerabiając" niektóre z tych rzeczy, ale czuję spora ulgę i
                                                    większą ufność w powodzenie mojego następnego porodu. Może to pomoże ci się
                                                    zrelaksować. Wierzę, że Ci się uda, naprawdę.
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 09:15

                                                    Dziewczyny ja tez wierze, sw Ignacy to moj dobry znajomy ... wink
                                                    Z blizna jest tak, moj lekarz wyliczyl 1.2, wczoraj lekarka 2.
                                                    Inne aparaty inni lekarze.
                                                    Wierze, ze kazdy chce dobrze!

                                                    Maliny mi sie skonczyly w sobote i dacie wiare ze w calym miescie
                                                    brak??????????????????????? Wiesiolka lykam ile wejdzie wink

                                                    Gdybym umiala to bym sobie czopa sama wyjela wink tak wczoraj meza
                                                    straszylam wieczorem... wink ale coz... zostaje mi czekac, wierzyc i
                                                    ufac... stres mam ze sie nie wyrobie, ze sobie poradze - to wiem!
                                                    Od poczatku ciazy widze jak on sie rodzi, jak oboje dajemy rade...
                                                    Cala ciaze stawiam to sobie przed oczy!
                                                    Gdyby nie ta blizna i bol, to bym rodzila w domu...
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 11:08
                                                    Mroofko, a mąż pomaga w zachęcaniu człowieka do wyjścia? Mężowie bywają bardzo
                                                    skuteczni. To tak mi się skojarzyło z kwestią wyjmowania czopa wink
                                                    Jak św. Ignacy z Tobą, to cóż Ci może zagrozić? smile
                                                    W kwestii malin, skojarzyło mi się, że wg niektórych mądrali także imbir wpływa
                                                    pobudzająco na macicę - jak lubisz, to herbatkę z imbirem polecam. Olejki
                                                    eteryczne zawarte w szałwii też ponoć działają naskurczowo - jak nie masz
                                                    uprzedzeń do tego zapachu, to można sobie powąchać.
                                                    A co do stresu, czy się wyrobisz, to chodzi mi po głowie takie szatańskie
                                                    pytanie - czy Ty się musisz zaraz zgadzać na to cc jak nie urodzisz do 15
                                                    sierpnia? Wiem, że to może brzmieć wywrotowo, ale przecież siłą Cię nikt nie
                                                    zetnie. Oczywiście, nie wyrażenie zgody na sugerowane przez lekarzy cięcie
                                                    (tudzież jakiekolwiek negocjacje w tej sprawie) wymagają Twojej pewności, że
                                                    wszystko jest OK i pod Twoją kontrolą. Ale zanim do połowy sierpnia dotrzesz, to
                                                    jeszcze sporo czasu na działania. Może warto wdrożyć coś jeszcze poza malinami i
                                                    wiesiołkiem? Jeśli nie masz więcej pomysłów, to szepnij jedno słowo a dziewczyny
                                                    zaleją Cię różnymi sposobami smile
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 13:12
                                                    smile smile smile Maz ciezko pracuje wink i smieje sie, ze takiej pracy
                                                    ciezkiej to nie przerabial wink
                                                    Wspiera mnie jak moze, wierzy ze sie uda! KAzdego dnia mi to mowi...
                                                    jeszcze jak mu pokazalam film na youtube... cos chyba w nim peklo!

                                                    Mowie otwarcie, ze 4 dziecko rodze w domu wink jesli ten porod
                                                    pojdzie, to juz mnie nikt na szpital nie naciagnie! Nol łej! Z
                                                    terminem cc jest tak, ze osiagnelam kompromis, bo tak to by mnie
                                                    cieli 1,5 tyg temu... uncertain

                                                    Maliny, wiesiolek, seks, spacery i co jeszcze??? wink
                                                    Kaakaa potrzeba mi sposobow!
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 13:49
                                                    gotowosc wewnetrzna! smile i jakos pojdzie
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 14:01
                                                    mroofka94 napisała:

                                                    > Maliny, wiesiolek, seks, spacery i co jeszcze??? wink
                                                    > Kaakaa potrzeba mi sposobow!

                                                    Kochana, ja na to jak na lato smile
                                                    No, to lecimy:
                                                    Z ziółek:
                                                    * imbir,
                                                    * szałwia,
                                                    * gałka muszkatołowa,
                                                    * nagietek,
                                                    * ostre curry (może wywołać silne skurcze ponoć),
                                                    * arnika (to bardziej na łatwiejsze gojenie po porodzie ale pić trzeba zacząć
                                                    jeszcze przed).
                                                    Pewnie nie wszystko na raz ale jak masz okazję to możesz sobie serwować, żeby
                                                    Cię w kółko te maliny z wiesiołkiem nie zemdliły wink
                                                    * olej rycynowy - ale to jak byś już była w desperacji wink - bierze się go pół
                                                    na pół z sokiem (np. pomarańczowym albo innym o zdecydowanym smaku), tak po
                                                    ćwierć szklanki jednego i drugiego (nie łyżkę, czy dwie jak piszą w instrukcji,
                                                    bo to niewiele da) i wypija się duszkiem. Można sobie przygotować jeszcze coś do
                                                    popicia, najlepiej o zdecydowanym smaku, żeby zabić smak rycyny, który jest
                                                    OHYDNY. Po przyjęciu raczej nie oddalać się od toalety, bo efekt może być
                                                    piorunujący. Intensywna perystaltyka jelit silnie pobudza skurcze macicy. Po cc
                                                    stosowałabym raczej tylko w ostateczności, bo skurcze po rycynie mogą być częste
                                                    i silne - jeśli tylko szyjka będzie przygotowana, to nie ma siły, żeby nie
                                                    zaczął się poród.
                                                    Z nie ziółek ale do przyswojenia doustnie:
                                                    * dużo wapnia i magnezu oraz wit. B6 by poprawić funkcjonowanie mięśnia macicy.
                                                    Z metod niedoustnych:
                                                    * stymulacja sutków - może być ssanie jak masz jakieś chętne dziecko pod ręką
                                                    ale może być też "turlanie" między palcami, stymulacja laktatorem, czy inny
                                                    sposób, który Ci odpowiada. Tylko nie tak "smyru-smyru" i koniec, tylko
                                                    intensywnie - minimum 15 minut na jedną sesję a w ciągu dnia łącznie to ze 3
                                                    godziny. Stymulacja powoduje wyrzut oksytocyny a dalej tłumaczyć chyba nie
                                                    muszę... smile
                                                    * akupresura - jak się nie brzydzisz wink - Irena opisuje w swojej książce.
                                                    * zimna (ale bez przesady) kąpiel - może wywołać skurcze; stare położne (z ery
                                                    przed syntetyczną oksytocyną) ponoć też zalecały zanurzanie na zmianę w zimnej i
                                                    bardzo ciepłej wodzie, ale nie mam przekonania, że to bezpieczne.
                                                    * lewatywa - działa podobnie jak rycyna tylko nieco łagodniej.
                                                    * ruch - może być schodzenie po schodach (nie wchodzenie!) ale równie dobrze
                                                    sprawdzają się generalne porządki (ale szafy nie odsuwaj sama!), czy zabawy
                                                    sportowe ze starszymi dziećmi (sporty walki, raczej nie).
                                                    * głaskanie brzucha - niby banalne ale pobudza czynność skurczową macicy i jakie
                                                    przyjemne smile.
                                                    * masaż szyjki macicy, ale to tylko jak masz mądrą zaufaną położną, która
                                                    potrafi to zrobić umiejętnie i delikatnie.
                                                    Tak na szybko, to nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Ale może dziewczyny
                                                    jeszcze coś dorzucą z własnego doświadczenia.
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 04.08.10, 14:06
                                                    Wiec robie co moge ...
                                                    Stosuje co moge ... wink


                                                    Nie dzieje sie nic, tylko gratulacje od kogos z powodu terminu cc -
                                                    przeciez bede miala z glowy.................
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 04.08.10, 14:14
                                                    ty poprostu wyluzj. to najlepszy sposob smile
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 08:11
                                                    zastanawiajace jest, ze z kazda kolejna wizyta blizna jest gubsza O.O
                                                    a szyjka z miekkiej staje sie twarda

                                                    wiec juz nie wiem, jak jest, serio
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:10
                                                    moze doszli do wniosku, ze juz jestes wystarczajaco zastraszona i teraz mozna
                                                    juz mowic prawde, zebys dotrzymala do cc suspicious wredna jestem, ale nie wierze
                                                    lekarzom. wiem co slyszalam w drugiej ciazy...
                                                  • bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:23
                                                    Oj popieram, popieram. Ja bym im za grosz nie wierzyła i olała to co mówią o
                                                    bliźnie. Może i niektórzy mają dobre intencje, ale ze świecą szukać takich,
                                                    którzy wierzą w naturę, kobietę i wezmą pod uwagę także aspekty psychologiczne
                                                    porodu. Dla nich każdy poród jest zagrożeniem zdrowia lub życia. Zresztą samo to
                                                    uwłaczające IMHO określenie "próba porodu sn". Qrde, każdy poród może się
                                                    zakończyć cc, a jakoś nikt nie mówi, że kobieta, która nie miała cc będzie
                                                    podejmować "próbę porodu", tylko że będzie rodziła. Z góry nas stawiają na
                                                    przegranej pozycji. Ale my się nie damy, co? smile
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:45
                                                    mroofka - jak dla mnie to tylko kolejny przejaw tego, że w położnictwie wiele
                                                    tych diagnoz i pomiarów jest trochę tak "na oko". Jednemu się wydaje, że szyjka
                                                    miękka a drugiemu, że twarda, jeden widzi w USG cienką bliznę a drugi całkiem
                                                    normalną, jeden szacuje masę dziecka na 4,5 kg a drugi (tego samego dnia) na 3,5
                                                    kg. Ja bym się tu nie doszukiwała żadnych złośliwości, manipulacji, czy
                                                    nieprawidłowości z Twojej strony. Można by wyniki tych pomiarów porównywać (a i
                                                    to z pewną ostrożnością) gdyby robiła je zawsze ta sama osoba ale jeśli to są
                                                    różni lekarze, to nie ma co się za bardzo przejmować.
                                                    Bonga - z tą "próbą psn" to nie jest tak, że to tylko w odniesieniu do kobiet po
                                                    cc stosuje się taką nomenklaturę. To jest standardowe określenie w przypadku,
                                                    gdy istnieją względne przeciwwskazania do psn lub zwiększone ryzyko z nim związane.
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 14:30

                                                    Kaakaa nie mysle o zlosliwosci, bron Boze, ale raczej o tym ze
                                                    wszystko mozna powiedziec i zobaczyc, jak sie chce.
                                                    Jak z blizny 1.2 zrobila sie 2.7 ???

                                                    "W Boga wierze, kochac umiem. A nic z tego, nie rozumiem" [R.Przemyk]
                                                  • kaakaa Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 14:58
                                                    mroofka94 napisała:

                                                    > Jak z blizny 1.2 zrobila sie 2.7 ???

                                                    Mroofka - tak po ludzku, to nie jest możliwe ale dla Boga i
                                                    pambuka-doktora-diagnosty wink nie ma w tym zakresie rzeczy niemożliwych... Który
                                                    tutaj zadziałał - nie będę wnikać wink
                                                    BTW, widziałam kiedyś, jak w ciągu 2 godzin (nie kilku dni) masa dziecka
                                                    (szacowana z użyciem tego samego aparatu USG i tylko przy użyciu innego lekarza)
                                                    spadła z 5kg do 4kg. Jak to możliwe? Pewnie taka sama zagadka jak z Twoją
                                                    blizną. Jeśli mogę dać dobrą radę - trzeba uwierzyć w 2,7 bo to brzmi dużo
                                                    bardziej optymistycznie smile
                                                    A tak swoją drogą, jak sobie uświadomisz, że to jest w milimetrach mierzone, to
                                                    czy tak trudno zrozumieć, że łatwo pomylić się o 1,5 mm?
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 15:46
                                                    masz takie wstawiennictwo, ze pan Bog postanowił dorzucić troche ciasta, zebys
                                                    nie zwatpila big_grin
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 17:48

                                                    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                                    Usmialam sie!!!

                                                    Nie powiem ze z 2.7 chodzi mi sie lepiej i spi lepiej i zyje lepiej!
                                                    Dzis juz robie wszystko bez strachu, wiec jednak dziala.
                                                    Jestem sklonna poddac sie masowaniu szyjki, tylko czy naprawde ma to
                                                    sens, bo rozne juz opinie czytalam????
                                                  • monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 21:51
                                                    dzialac dziala, ale u mnie najlepiej dzialalo jak znikal moj małż , wtedy nie
                                                    chcial slyszec o rodzeniu w domu i traktowalam go troche jak przeszkode.
                                                    chcialam urodzic zanim wroci z pracy albo zanim sie obudzi big_grin
                                                    i jak znikal to mialam wielogodzinne akcje. a jak sie pojawial to mi
                                                    przechodzilo. wiec mysle, ze poprostu musisz poczuc sie bezpiecznie
                                                  • bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 06.08.10, 07:31
                                                    Tak mi się jeszcze przypomniało o akupresurze. Próbowałaś tego? Te techniki
                                                    opisywane jako przyspieszające poród mogą być podobno wykorzystywane do jego
                                                    wywoływania. Zwróć szczególną uwagę na takie punkty ucisku, przy których piszą,
                                                    żeby nie stosować w czasie ciąży - czyli one wywołują/wzmacniają skurcze. U mnie
                                                    to co prawda nie zadziałało, ale pierwsze primo: szyjka była nie gotowa, drugie
                                                    primo: stres szpitalny skutecznie przeciwdziałał, trzecie primo: podobno to może
                                                    zadziałać po dwóch dniach, a tyle czasu mi nie dali. Spróbuj, a nuż to coś da.
                                                  • mroofka94 Re: Opadanie brzucha 06.08.10, 17:07
                                                    Akurat przekonania mam takie, ze nie stosuje...

                                                    Jesli idzie o maliny to mam juz po 3 tyg. odruch wymiotny, a sutki
                                                    mnie bola tak, ze stymulacja po 1 sekundzie konczy sie uczuciem
                                                    zaslabniecia...

                                                    Co myslicie o poszczypywaniu brzucha?
                                                  • soldie Re: Opadanie brzucha 08.08.10, 14:18
                                                    Nie szczypałam brzucha, za to stosowałam chyba wszystko o czym wiedziałam,że
                                                    może wywołać akcję i efekt był taki,że największym skutkiem cieszyło sie
                                                    schodzenie po schodach aczkolwiek na jedyne 15 minut...Wszystko inne bez echa
                                                    przeszło, chociaż kto wie,może sie skumulowało na ten tydzień po...
                                                  • mroofka94 Re:Dziekuje 09.08.10, 12:03

                                                    Dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie i pomoc przez te 9 miesiecy!!!
                                                    Chociaz mam jeszcze chwile, obawiam sie ze ponioslam kleske.
                                                    Bede wierzyc i walczyc do ostatniej minuty - nie, nie poddam sie
                                                    dzis.
                                                    Jednak wycofam sie z pisania...
                                                    Dam znac jak juz bede po...

                                                    Ogromnie Wam dziekuje raz jeszcze za wszystko!
                                                  • bonga_dax1 mroofka94 18.08.10, 10:07
                                                    No i co tam słychać? Magiczny termin 15.08 minął. Zaczęło się coś?
                                                  • soldie Re: mroofka94 18.08.10, 10:37
                                                    No właśnie, ja też o tobie myślę...
    • monicus w polsce niemozliwe 09.08.10, 15:22
      taka rzecz mi sie trafila
      doulamomma.wordpress.com/2010/07/25/the-birth-of-stella-rose-home-water-birth-after-inverted-t-cesarean/
      łożysko po ponad 29 h od narodzin... i to z lekarzem... polskie towarzystwo
      ginekologiczne pada trupem smile kurtyna
      • marcy_83 Re: w polsce niemozliwe 17.08.10, 21:07
        monicus: uśmiałam się choć właściwie płakać powinnam...
      • deigratia Re: w polsce niemozliwe 18.08.10, 23:12
        Monicus, nie czytałam super dokładnie (i dopiero przyswoiłam sobie
        niektóre słownictwo nazwijmy to porodowe), ale czy tam coś było o
        bliźnie/o bólu blizny? Bo jeśli nie, to.. czemu u nas taka histeria?

        I jeśli mogę, bo rzadko tu zaglądam, czy ktoś coś wie o Mroofce?
        • bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 07:46
          Tak sobie myślę o tej sytuacji z łożyskiem... Piękne zachowanie lekarza; "she
          just needs more time". Ciekawa jestem, czy gdyby u nas się uprzeć, że nie
          życzysz sobie żadnej interwencji przy rodzeniu łożyska, to jak długo dałoby się
          to przeciągnąć bez narażania się na próby ubezwłasnowolnienia wink Chociaż z
          drugiej strony wątpię, czy miałabym jeszcze siłę walczyć o łożysko zakładając,
          że moje największe marzenie by się ziściło, czyli poród przebiegłby w sposób
          naturalny.
          • fizula Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 11:16
            > Tak sobie myślę o tej sytuacji z łożyskiem... Piękne zachowanie lekarza; "she
            > just needs more time".

            29 godzin to bardzo dużo czasu. Pełny podziw dla cierpliwości tego lekarza. Mi
            się wydaje, że w domu cierpliwość położnej byłaby też wystawiona na próbę. Nie
            każda by wytrwała bez odesłania do szpitala. Nie sądzicie? Kilka godzin
            odczekania już wydaje się niemałym czasem. Ukłon przed ogromną cierpliwością i
            zaufaniem tego lekarza. Ale jak widać warto czekać cierpliwie w zgodzie ze sobą.
        • monicus Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 09:21
          mroofka dostala odroczenie wyroku. ale zawdziecza to swojemu uporowi. poszla
          ponownie do szpitala, w ktorym poprzednio ja ponizano itp (wiemy o co chodzi),
          bo w tym w ktorym miala teraz rodzic zrobili ja w bambuko.
          takze trzeba sie modlic, zeby tym razem bylo git.
          ale ogolnie wiecej optymizmu niz w tamtym - blizna nagle okazala sie w
          najcienszym miejscu powyzej 4 mm... i jest podobno zgoda na sn.
          no to tyle - pozwolilam sobie strescic, mam nadzieje, ze nie bedzie mi miala
          tego za zle.
          • bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 10:01
            wow, dzięki za informacje, bo już się trochę martwiłam. Wierzę, że będzie dobrze.
            • soldie Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 12:26
              No to dośc dobre wieści, byle tylko dali jej szanse do końca...
              • mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 15:39

                ...najpierw dano mi nadzieje, potem odebrano wszystko...
                czekam na ciecie...
                Liczylam na Cud nad Wisla, a koncze jak Powstaniec Warszawski... ale!

                Zawsze warto wierzyc! Walczylismy miesiac ... jak na Polskie warunki
                to wrecz niemozliwe...
                • sugarxxx Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 18:35
                  Mroofko, czy naprawdę nic nie da się zrobić?
                  Twoja historia przypomina mi historie czytane na ican.
                  To podobno taka taktyka lekarzy przy vbac. Najpierw mówi się kobiecie, że
                  oczywiście vbac i jak najbardziej, żeby ją zmiękczyć, a pod stołem się ostrzy
                  noże na cc. Bo klient zmiękczony jest mniej awanturujący się...

                  Kurcze, nie ma więcej szpitali? Krzyczeć mi się chce!!! Choć tym Ci nie pomogę sad
                  • mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:00

                    Stoczylam mega bitwe - w zasadzie wszystko w moim miescie spalone...

                    Robilam co moglam, bo walcze juz od 26 lipca wiec...
                    Malo tego zapomnialam Wam napisac, ze sa ginekolodzy czytajacy nasze
                    forum - smiejacy sie z nas...

                    Im bardziej my walczymy, tym bardziej oni maja ubaw...
                    Zaluje ze zaufalam lekarzowi, ktory najwidoczniej wiedzial od
                    poczatku ze nic z tego nie bedzie...
                    Jak dzis sluchalam komentarzy, to lepiej by bylo dla mnie byc glupia
                    i nie miec wiedzy i wszystko przyjmowac co mowia, niz miec pelna
                    swiadomosc sciemy!

                    niestety
                    • mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:18


                      Eli lama sabachtani



                      .............................................
                      • bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:29
                        mroofka94, olej ich i walcz. Póki nic się nie dzieje nie zgadzaj się na nic.
                        Kurde, przemocą ci cięcia nie zrobią. No nie poddawaj się teraz please.
                      • kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:37
                        mroofka94 napisała:

                        >
                        >
                        > Eli lama sabachtani
                        >
                        >
                        >
                        Kochana, ten wpis w Twoim wykonaniu bardzo mnie przygnębił sad Czyżbyś czuła się
                        aż tak tragicznie? Zaufaj! Nie koniecznie lekarzom (bo im trudno ufać, wiem),
                        ale Jemu - On nigdy nie opuszcza tych, którzy Mu ufają!

                        I nadal nie wiem, o co miało chodzić z tym pęcherzem (to była prywata).
                    • kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:45
                      mroofka94 napisała:

                      > Malo tego zapomnialam Wam napisac, ze sa ginekolodzy czytajacy nasze
                      > forum - smiejacy sie z nas...
                      >
                      > Im bardziej my walczymy, tym bardziej oni maja ubaw...

                      Cóż, forum jest publiczne i czytać każdy może. Niektórzy od tego może zmądrzeją
                      albo refleksja ich jakaś najdzie chociaż, co daj im Boże, ale są i tacy, do
                      których nic nie trafi, bo łby mają zakute i betonowe i do tego przekonanie o
                      własnej wielkości i nieomylności niezachwiane.
                      Ja czasem czytam fora, gdzie dyskutują lekarze i zazwyczaj wcale mi nie do
                      śmiechu sad Wielu z wypowiadających prezentuje tak żałosny poziom
                      moralno-intelektualny, że to już się nawet płakać nad tym nie chce. Ot, choćby
                      dyskusje o tym jaką który pacjent kupę walnął na stole operacyjnym po
                      znieczuleniu podpajęczynówkowym confused Szkoda gadać po prostu...
                      • mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 22:35
                        Kaakusia, myslalam ze jak mnie zbadaja i szyjka bedzie zadowalajaca,
                        to chociaz przebija mi pecherz i dadza szanse...

                        Nawet nie bylo woli badania.......... sad

                        walcze juz 4 tygodnie. Naprawde zrobilam wszystko co moglam. Monicus
                        wie...

                        Najwidoczniej jestem beznadziejna, nie umiem urodzic wlasnego
                        dziecka.
                        Jutro bede slyszala tylko jeki i krzyki z sali porodowej i blagala
                        Boga bym kiedys mogla tez tak krzyczec...

                        Przepraszam Was, musze sie juz polozyc. Jutro mam ciezki dzien.
                        Mimo wszystko dzien Chwaly! Pomimo wszystko!
                        • kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 22:51
                          mroofka94 napisała:

                          > Kaakusia, myslalam ze jak mnie zbadaja i szyjka bedzie zadowalajaca,
                          > to chociaz przebija mi pecherz i dadza szanse...
                          >

                          Rozumiem teraz - liczyłaś na to, że będą chcieli indukować poród poprzez
                          przebicie pęcherza. No, to by odpowiedzialne nie było, bo po przebiciu, to się
                          zazwyczaj oksytocynę podłącza, żeby skurcze wzmocnić albo wywołać, bo te wody to
                          sobie nie mogą tak odpływać dowolnie długo. Więc po przebiciu, to już się kręcą
                          koło kobiety, żeby jak najszybciej urodziła. A Tobie przecież oxy lepiej żeby
                          nie podłączali. Tu akurat lepiej, że w ten sposób działać nie chcieli. Tylko
                          szkoda, że znów wychodzi na to, że nikt Cię poważnie traktować nie chce sad
                          • konfietka.14 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 23:10
                            siedze i rycze.a czy w Polsce jest chociaż jedna kobieta ktora
                            urodzila normalnie po 2 cesarkach?ktoś takich widzial czy tylko o
                            nich slyszymy a ich nie ma.wszystkich nas czeka taki los?czy kiedys
                            nam dadzą szanse?
                            • soldie Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 23:54
                              A ja nie rozumiem... jesteś po terminie i cie wzywają na cc tak? I to tylko
                              dlatego że po terminie? dziewczyny czy tu na prawdę nie można nic zrobić? sad((
                              • kaakaa Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 00:59
                                Soldie - sęk w tym, że mroofka dopiero 38 tygodni ciąży skończyła i wcale nie
                                jest po terminie a nikt nie chce już dłużej czekać. Ba, już prawie miesiąc temu
                                chcieli ją ściąć, żeby mieć z głowy, bo się jeszcze blizna rozejdzie confused
                                • bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 07:25
                                  38 tygodni?! Myślałam, że tak bliżej 42 sądząc z paniki lekarzy. Boże po co ona
                                  w ogóle im się w łapska pchała. Nie możemy jej jakoś odbić z tego szpitala? Ech,
                                  wisielczy mam jak widać humor jak to czytam. Może się jednak w nocy zdarzył
                                  jakiś cud...
                                  • mimi_p Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 08:27
                                    Mroofko94 - nie zdążyłysmy się poznać zanim odważyłam się tu napisać po raz
                                    pierwszy, ale ogromnie poruszyła mnie Twoja historia - posyłam moc
                                    najserdeczniejszych myśli w Twoim kierunku...
                                    • soldie Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 10:33
                                      kaakaa to mnie zastrzeliłaś ta wiadomością teraz. Czy to jest normalne? Przecież
                                      nie trzeba sie godzić co? Rekomendacje towarzystwa ginekol. chyba są traktowane
                                      jako czysta formalności i nikt ich poważnie nie bierze...Ja bym chyba już sie
                                      więcej doktorom na oczy nie pokazała, nie mam słów na to jak na mnie ta
                                      wiadomość działa...z reszta pewnie czujecie to samo sad Gwałt na stole
                                      operacyjnym-dobre określenie...
                                      • kaakaa Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 11:25
                                        soldie - życie nie zawsze jest takie proste, że się można na doktorów wypiąć sad
                                        Szczególnie jak się jest po dwóch cięciach i nie ma fachowego wsparcia. Piszesz,
                                        że nie pokazałabyś się doktorom na oczy - a co, jeśli zaczęłoby się jednak dziać
                                        coś groźnego? Umrzeć z honorem we własnym domu? Wiem, że to gorzka ironia ale mi
                                        też jest bardzo źle z tym, że nie potrafię kobietom w takiej sytuacji jak
                                        mroofka w żaden wymierny sposób pomóc sad Nie mam jednak poczucia, że buntowanie
                                        przeciwko doktorom bez zaproponowania bezpiecznej alternatywy to uczciwe
                                        podejście sad
                                        A w kwestii pytania, czy to jest normalne - cóż, to zależy jak zdefiniujesz
                                        normę. Jeśli norma to zazwyczaj przyjęte postępowanie - to, niestety, to jest
                                        normalne. Kobietom po dwóch cięciach zazwyczaj wykonuje się elektywne cc zaraz
                                        po ukończeniu 37. tygodnia ciąży. Jeśli pytasz o to, czy to uzasadnione, to już
                                        inna historia i odpowiedź na peweno będzie zależała od tego, kto będzie
                                        odpowiadał. Na tym forum pewnie nie znajdziesz osób odnoszących się do takiego
                                        pomysłu z entuzjazmem ale pamiętaj, że to bardzo szczególne forum smile
                                        • bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 11:44
                                          Oj nie przesadzaj z tym umieraniem proszę. Przecież gdyby działo się coś
                                          niedobrego, to co? Nie przyjmą jej, bo śmiała im się przeciwstawić i nie zgłosić
                                          dobrowolnie pod nóż w wyznaczonym terminie? To może od razu połóżmy wszystkie
                                          kobiety po cc na 37 tygodni do szpitala, "bo coś złego się może dziać". Nikt jej
                                          przecież nie namawia, żeby rodziła w domu bez wsparcia, co najwyżej żeby nie
                                          poddawała się presji do natychmiastowego cięcia w sytuacji gdy nie ma
                                          zagrożenia. Przeżywam jej sytuację jak swoją własną i ja na pewno nie zgłoszę
                                          się z chwilą ukończenia 37 tygodnia na stół. Niedoczekanie. Wiem sama, że z
                                          chwilą przekroczenia progu szpitala wola walki i determinacja spada w postępie
                                          geometrycznym, więc po co im się w łapy pakować.
    • kaakaa Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:01
      Szczegółów nie znam, poza tym, że duży i śliczny.
      • bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:09
        Dumne lwisko smile Mój też miał być lwem, a został wrażliwym i upartym raczkiem wink
        W każdym razie gratuluję. Ciesz się synkiem mroofko!
        • soldie Re: Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:27
          Ja też bardzo gratuluję no i jestem ciekawa jak poszło i jak sie czujesz.
          • gos85 Re: Synek mroofki już na świecie! 23.08.10, 23:41
            Gratulacje!!
            Czekam na relację i przesyłam mocne całusy imnóstwo wspierających fluidówkiss
            • marcy_83 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 08:28
              Mroofko - gratulacje serdeczne! Cały czas naiwnie liczę, że napiszesz tu że
              jednak ci pozwolili sn.....
              Kaakaa - dlaczego takim magicznym momentem, kiedy niby blizna się ma rozejśc
              jest ten 38 tc? To wcześniej jest bezpiecznie, a 38 tc - i już nagle blizna się
              rozchodzi? Przecież to bez sensu....No chyba, że lekarzom chodzi o to, że niby
              ciąża dodnoszona więc można kroić...
              Tym bardziej, że naprawdę jest róznica wg mnie kiedy dziecko jest urodzone przez
              cc kiedy akcja się rozpoczęła, a kiedy cięcie jest na zimno...
              • bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 08:40
                Jestem pewna, że to drugie. A ktoś pisał, że chcieli ją już wcześniej ciąć. To
                już kompletny absurd, wcześniaka sobie zafundować na własne życzenie. A różnica
                miedzy cięciem na zimno i po rozpoczęciu akcji faktycznie jest ogromna.
                Dziś spotykam się z położną. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się wynegocjować
                jak najdłuższy pobyt w domku.
                • soldie Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:24
                  bonga- koniecznie napisz co wynegocjowałaś smile Dla mnie to tez jakiś absurd z tym
                  cięciem przed 38 tc...
              • kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:39
                Marcy - z każdym tygodniem ciąży ryzyko pęknięcia macicy w istocie wzrasta -
                macica jest coraz bardziej rozciągnięta a dodatkowo w końcówce pojawiają się
                skurcze, które też rozciągają mięsień. Według rekomentacji, ciąża po cc to już z
                założenia ciąża podwyższonego ryzyka - od samego początku a nie dopiero od 38
                tygodnia. Ale wyciągnięcie dzieciaka zanim będzie "oficjalnie" dojrzały (czyli
                po zakończonych 37 tygodniach ciąży) wymaga wskazań związanych z bezpośrednim
                zagrożeniem a po 37 tygodniu, to już można bez wskazań wyciągnąć i nikt się nie
                ma prawa przyczepić, bo "oficjalnie" dziecko jest dojrzałe confused Myślę, że na tym
                forum taką "metrykalną dojrzałość" traktujemy nieco inaczej niż mają to w
                zwyczaju lekarze. Tym bardziej, że wiemy, jak rzetelnie wyznaczany jest termin
                porodu na podstawie OM confused
                Z moich obserwacji wynika, że lekarz woli mieć 100 jatrogennych wcześniaków - w
                końcu urodzone w szpitalu, więc jeśli będą potrzebować, to ma im kto udzielić
                fachowej pomocy confused - niż pozwolić kobiecie chodzić w ciąży "do skutku" i
                ryzykować, że "COŚ" się stanie i ta kobieta pozwie go za błąd w sztuce, czy
                zaniedbanie sad
                A, że cc po rozpoczęciu czynności skurczowej jest zdrowsze zarówno dla matki jak
                i dla dziecka (i to, im większe zaawansowanie, tym lepiej), to żadna nowość.
                Tyle tylko, że elektywne jest... wygodniejsze dla personelu medycznego confused
                • bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:59
                  Post-Term Pregnancy and VBACs

                  Yeh, S et al. Postterm Pregnancy After Previous Cesarean Section. Journal of
                  Reproductive Medicine. January 1984. 29(1):41-4. [from abstract]

                  Retrospectively analyzed 112 patients with prior c/s and 'postdates'
                  pregnancy (abstract does not define 'postdates'). 78 had a TOL. 73% had a VBAC,
                  including 42% with a history of c/s for CPD. Postdates pregnancy was NOT
                  associated with an increased risk of uterine rupture.

                  Callahan, C et al. Safety and Efficacy of Attempted Vaginal Birth After
                  Cesarean Beyond the Estimated Date of Delivery. Journal of Reproductive
                  Medicine. July 1999. 44(7):606-10. [from abstract]

                  Studied whether it was safe for women to go past their due date in a VBAC
                  TOL. 90 women who had a TOL between 1995-1996 and were at or beyond 40 weeks of
                  gestation were identified; 66% had a VBAC. Women who had had prior vaginal
                  births had more VBACs (82% vs. 62%), and women of greater parity had more VBACs
                  too. "The patient and her family can be reassured that passing her due date
                  does not alter the efficacy or safety of a trial of labor. No change in
                  counseling is warranted simply due to the completion of 40 weeks' gestation."

                  Zelop, CM et al. Outcomes of Trial of Labor Following Previous Cesarean Beyond
                  the Estimated Date of Delivery. Obstetrics and Gynecology. April 1, 2000.
                  95(4 Suppl 1)smirk79. [from abstract]

                  Another in a continuing VBAC study series. 2,775 women with one c/s and no
                  other deliveries were analyzed for outcome in relation to going into labor
                  before the due date (EDD) vs. after it, and further stratified by induction vs.
                  spontaneous labor. 1504 women birthed before the due date, and 1271 after the
                  due date. Of those in spontaneous labor before term, 75% had a VBAC and 0.5%
                  ruptured, vs. 66% VBAC and 1.0% rupture after term. (Remember that 'spontaneous
                  labor' can also include pitocin augmentation, and this would also need to be
                  taken into account as well. Were women past term augmented more often?) Of
                  those induced, 66% had a VBAC and 2.1% ruptured before term, vs. 57% VBAC and
                  2.6% ruptures after term. Despite a somewhat higher rate of rupture after term,
                  the authors note that "the risk of uterine rupture does not increase
                  substantially after the EDD."
                  więc to ryzyko po terminie nie jest statystycznie istotnie większe o ile w ogóle...
                  • kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 11:34
                    No, jak dla mnie 0,5% (przed terminem) vs. 1% (po terminie) u kobiet nie
                    indukowanych oraz 2,1% (przed terminem) vs. 2,6% (po terminie) to nie jest
                    oczywiste. Nie podali wyników dotyczących istotności statystycznej tej różnicy a
                    nie chce mi się tego przeliczać. Zauważ też, że odsetek porodów drogami natury
                    jest mniejszy u kobiet rodzących po terminie 66% vs. 75% (u nieindukowanych) i
                    57% vs. 66% (u indukowanych). Nie ma tam żadnych informacji o tym jakie były
                    przyczyny wykonania cięcia w obu porównywanych grupach - może zagrażające
                    pęknięcie ma tu jakieś znaczenie?
                    Nie chcę, broń Boże bronić postawy lekarzy wykonujących elektywne cc po 37
                    tygodniu. Jednak, tak na chłopski rozum, jak kobieta ma bliznę po cc w kiepskim
                    stanie, to ostatnie tygodnie ciąży niosą ze sobą największe ryzyko. Jasne, że
                    lepiej się oprzeć na rzetelnych wynikach badań niż na przesłankach teoretycznych
                    - ale wytłumacz to lekarzom, którzy najbardziej boją się nie o zdrowie swoich
                    pacjentów (zarówno matek jak i ich dzieci) ale o własne tyłki confused

                    BTW, tak mi się skojarzyło, nie wiem, czy wiecie ale w aktualnych rekomendacjach
                    PTG stoi jak wół, że:
                    * stan po więcej niż jednym cc nie jest przeciwwskazaniem do próby psn.
                    * ciąża po ukończonym 40 tygodniu po wcześniejszym cc też nie przeciwwskazaniem
                    do psn
                    Jak kto nie wierzy, to
                    tutaj można
                    poczytać
                    . Polecam punty 3 i 16 w części pt. "Poród po cięciu cesarskim".
                    Może warto się w takie rekomendacje wyposażyć, jakby się któraś szykowała do
                    porodu naturalnego po 2 lub więcej cięciach, coby lekarzom zamknąć dzioby?
                    • bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 11:40
                      Dzięki, super wieści, wydrukuję to sobie, gdybym jednak w szpitalu miała trafić
                      na jakiś beton.
                    • monicus Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 12:01
                      za to wyraznie widac wplyw indukcji. az za wyraznie... uncertain
                      • kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 12:04
                        Monicus - co do wpływu indukcji, to nikt nie zaprzecza. Chyba nawet najgorszy
                        beton nie twierdzi, że indukcja nie zwiększa ryzyka pęknięcia macicy. Nawet u
                        kobiet, które nie miały wcześniej cc sad
    • monicus ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 22:13
      jesli lamie zasady forum to mnie skasujcie smile ale to w sumie zabawna i smutna historia z wirtualnej polski
      • kaakaa Re: ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 22:46
        a jakie komentarze pod tym debilne confused
        • soldie Re: ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 23:11
          nie wiem czy bardziej mnie przeraża bezduszność systemu czy nieświadomość
          kobiet...komentarze żenujące...
          • bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 02.09.10, 07:15
            Masz rację, świadomość kobiet, także tych we Włoszech po prostu przeraża.
            • deigratia Re: ciekawostka ze swiata :) 02.09.10, 16:38
              Moim zdaniem przerażające jest to, że lekarze położnicy boją się komplikacji, jakie niesie ze sobą poród
              sn (popusty przez nich, ale o tym już nikt) a tym samym boją się porodu naturalnego. Jak się tak boją,
              to niech się nie pchają do rodzenia a zostawią sprawy położnym. Powinni sami pozwalniać się z pracy,
              bo tacy zestresowani ludzie nie powinni uczestniczyć przy tak ważnych i brzemiennych w skutkach
              wydarzeniach jakimi są porody sn.
              • marcy_83 Re: ciekawostka ze swiata :) 24.09.10, 23:37
                Ale położne też się boją sad Przynajmniej duża ich część sad
                Naprawdę ciężko znaleźć kogoś kto rozumie, jak ważne dla kobiety może być urodzenie dziecka siłami natury.. Prawie wszyscy traktują to jak wymysł kobiety, bo przecież najwżniejsze, żeby dziecko było bezpieczne (wg panbuków jest to rózne zapobiegawczemu cc...)
                Smutno mi coraz bardziej, wgłębiam się w temat i żal że moje drugie podejście się nie udało, zamiast znikać robi się rozmiarów sporej czarnej dziury sad
                A w dodatku cały czas kołacze mi się po głowie, że może tw blizna wcale mi się nie rozchodziła, może lekarze powiedzieli o tym na wyrost, a potem po operacji potwierdzili, że to blizna, bo ci mi mieli powiedzieć? Że się mylili i krawienie było z innego powodu? Na początku świadomość, że to blizna była kojąca, bo jeśli tak było, to 2 cc było rzeczywiście uzasadnione. Ale czym więcej o tym myślę tym gorzej z tą wiarą, że to była blizna... Nie potrafię zaufać lekarzom, skoro dla nich moje pragnienie porodu sn to fanaberia, nie potrafię sobie wybaczyć, że pierwsze cc miałam de facto na własne życzenie sad
                I rośnie determinacja, żeby następnym razem było inaczej - zaczynam się poważnie zastanawiać nad wyjazdem do UK z tego powodu, bo w moim obecnym miejscu zamieszkania znalezienie lekarza, który by się zgodził na sn po 2 cc będzie graniczyło z cudem.
                Dziewczyny, czy to można jakoś sparwdzić, czy ta blizna się rzeczywiście rozchodziła? Czy to pozostawia jakiś ślad?
                • bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 26.09.10, 09:43
                  Mnie zawsze mówiono, że starą bliznę się wycina przy następnej operacji, więc raczej sprawdzić się tego nie da. Wątpliwości na pewno pozostaną... Ja też wyrzucam sobie sporo rzeczy związanych z drugim porodem, ale przeszłości nie zmienisz, choć wiem jak to gryzie... Możesz jedynie lepiej przygotować się na przyszłość. Przynajmniej ja tak próbuję zrobić, a czy się uda? To już będę Was prosiła o modlitwy i ciepłe myśli za kilka tygodni, jak się coś zacznie wink
                  • marcy_83 Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 18:57
                    Ja słyszałam, że starą bliznę wycina się tylko w warstwie skórnej, a nie w macicy... Trzeba będzie porządnie 'przerobić' temat przed następnymi staraniami, żeby się nie dać w błąd wprowadzić - na razie w planach 3 letnia przerwa, bo właśnie w piątek studia zaczynam studia...
                    • monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 19:11
                      jażem pytała - usłyszałam, że się rozcina... smile
                      • soldie Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 19:27
                        rozcina starą bliznę? Ja z kolei słyszałam, że powstaje druga w innym miejscu uncertain i bądź tu mądry człowieku...
                        • bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 07:39
                          Mam koleżankę - chirurga miękkiego, która mówi, że raczej powinno się wyciąć wraz z wszelkimi ewentualnymi zrostami. Poza tym podobno dlatego właśnie kolejne trwają dłużej i są poważniejszymi operacjami, bo właśnie się wszystko to wycina. Zresztą ja więcej nie planuję smile
                          • monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 09:04
                            to rozcina i wycina stara wyglada prawdopodobnie. no ja sie pytalam gin z dr przed nazwiskiem smile
                            • kaakaa Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 10:55
                              Z moich informacji wynika, że:
                              * bliznę na skórze, w istocie często się koryguje, szczególnie jak jest brzydka (rozeszła się)
                              * macicę zazwyczaj tnie się w miejscu poprzedniego cięcia ale nic mi nie wiadomo o tym, żeby się z niej coś wycinało (może jak są w miejscu blizny jakieś ewidentne zmiany?), no chyba, że chodzi o to, że już samo cięcie w miejscu starej blizny wiąże się z jej korektą - z tym się zgadzam
                              * zrosty z jamy brzusznej się uwalnia i to może bardzo skomplikować przebieg kolejnej operacji, bo po poprzedniej różne narządy jamy brzusznej mogą być ze sobą "pozlepiane" zrostami w taki sposób, że może to nawet utrudniać bezpieczny dostęp do macicy i wydobycie dziecka.
                              Ale specem od cc się nie czuję. Poza tym, są różne techniki tej operacji. Ostatnio wgryzam się w temat, więc może będę niedługo bardziej biegła smile
                              • monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 11:59
                                * zrosty z jamy brzusznej się uwalnia....
                                zeby powstalo wiecej nowych i lepszych big_grin
    • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 09:09
      A tak w ogóle, odbiegając od tematu- to czy ktoś wie co z mroofką sie dzieje? Nie odpisała na maila, a innego namiaru nie mam...
      • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 11:58
        zajeta jestsmile i knuje na przyszlosc heh
        • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 13:23
          Mi przy drugim cc pęcherz odklejali ponoć od macicy i bujałam się z cewnikiem 3 dni....
          • rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 20:56
            Ktoś tu jeszcze zagląda?

            Ile z was dało rade urodzić SN po CC? Nie dałam rady przeczytac wszystkiego, ale jakoś to co przeczytałam optymizmem mnie nie napawa... sad

            Ja też jestem po cc przeprowadzonej w 31 tc (i oczywiście przy kolejnej ciąży chciałabym rodzić SN) czy jest tu ktoś w podobnej sytuacji?

            POzdrawiam
            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 23:05
              moja droga to mój ulubiony wątek, chociaż na razie bardziej czekam na wieści z niego niż sama coś pisze wink tak btw ja urodziłam sn po cc, ale cc wyszło przy akcji porodowej w 40 tc. Dlaczego miałaś cc w 31? Bardziej chyba to ma znaczenie niż sam fakt,że było (aczkolwiek lepiej dla późniejszego sn jeśli cc nie było na zimno) No i napisz proszę czy się spodziewasz maluszka czy tak pytasz z wizją na przyszłość smile
              • rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.11.10, 13:19
                Lekarze wykryli silną hipotrofię płodu, niewydolne łożysko, brak wód - potem się okazało, że mój maluszek miał zespól edwardsa i to było przyczyną wszystkiego. Cesarkę miałam przeprowadzoną na zimno w wielkim pospiechu.
                To wszystko miało miejsce 1,5 miesiąca temu, a pytam tak na przyszłość, bo jeden patałach w kitlu narobił mi niezłego bigosu w głowie. Przy wypisie usłyszałam, ze mogę zapomniec o porodzie sn, bo zaden lekarz mi na to nie pozwoli, ze względu na to ze cc było tak wczesnie, na nierozwinietej macicy, ze nastepna ciazy z gory bedzie zagrozona, ze moge nie donosic, ze on ma teraz pacjentke, w podobnej sytuacji i musi ją ciac w 28 tyg, bo pęka jej macica. Cała rozmowa zaczeła się od tego, że zaczał mnie wypytywać co to za lekarz mnie prowadził, że nie zauwazył takiego wielowadzia i dlaczego nie miałam badania przesiewowego w 13 tyg.
                Nie mam żalu do nikogo, wszystkie badania oprócz tego jednego (ktorego nie było głównie z mojej winy, bo niedogadałam się z lekarka) miałam zrobione, w czasie ciąży 3 lekarzy a w zasadzie nawet 4 mnie badało i zaden nic nie zauwazył. Rozumiem, że lekarz nie jest Bogiem i zawsze coś może przejsć niezauważone. Więc powiedziałm mu, że wiele by to nie zmieniło, dziecko by i tak umarło a ja bym to i tak mocno przezyła. W odpowiedzi na to usłyszałam te wszystkie jego rewelacje. Heh empatia na najwyższym poziomie.
                • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.11.10, 20:39
                  ojej, strasznie mi przykro z powodu maleństwasad
                  Co do pękania macicy to chyba motyw ulubiony...no i to jak ci w ogóle udzielili informacji jest żenujące... Kaakaa już napisała dobra nowinę o porodzie po takim wczesnym cc, więc bądź dobrej myśli na przyszłość smile Tak w ogóle to mnie nikt sie nie pytał nawet kiedy i jak mi zrobili cc, po prostu lekarka i tak stwierdziła,że decyduję sie na głupotę rodząc sn...teraz nawet nie komentuje tego,że mi sie udało...
            • kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 23:48
              Rubi.a jest tu sporo dziewczyn, które urodziły sn po cc, choć nie każdej to się udaje. Wiele zależy od przyczyn pierwszego cięcia.
              W sytuacji bardzo podobnej do Twojej mam bliską koleżankę, u której pierwsza ciąża zakończyła się cc w 29 tc z powodu infekcji wewnątrzmacicznej, drugie dziecko urodziła sn w 39 tc. a ostatnio, na przełomie października i listopada urodziła sn w 38 tc trzecie dzieciątko w 20 minut!
              Myślę, że warto zachować optymizm smile
              • rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.11.10, 19:37
                Serdecznie Wam dziekuję za informacje big_grin
                Czyli jednak można big_grin Bo ja chciałbym co najmniej dwójkę dzieci, a najlepiej trójkę wink Zakładając, że wszystko poszłoby pomyślnie to i tak już 4 cięcia, brrr.....
                Nie rozumiem czemu lekarze z taką pasją lubią straszyć pacjentki.
                Przy następnej okazji policzę się tym doktorkiem z bożej łaski.
                No, ale wątek jest o porodach w domu po cc, komuś udała się taka sztuka?
                Próbuję coś znaleźć w temacie, strasznie dużo tu wpisów i też jakoś nic mi nie wpadło w oczy.
                Od pani Katarzyny O. dowiedziałam się, że:
                "Tu niekoniecznie podzielam opinię smile. Ale ustalenia prawne w Polsce są jednoznaczne - więc poród domowy po cc jest niemożliwy. Pozdrawiam smile"
                Czyli, że to nielegalne? Więc gdzie szukacie położnych? Czy może w związku z powyższym nikt się nie chwali głośno?
                • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.11.10, 21:10
                  Kochana, są przypadki porodów w domu po cc smile W książce Ireny Chołuj przynajmniej jedna taka historia jest i ze dwie w książce Ewy Janiuk.I są to historie pierwszego porodu po cc. Ja jestem już po jednym sn po cc z tym,że w szpitalu (położna wówczas sie nie podjęła,ale mam wrażenie że dziś mogłaby sie zachować inaczej wink ) i teraz szykuję sie do domowego. Mam koleżankę pierwsze dziecko i cc-ma dziś 5 dzieci, ostatnia dwójka urodzona w domu...
                  • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 15:39
                    ja jestem po cc, następne Dzieci dopiero w planachwink ale temat jest dla mnie mocno interesujący. Właśnie jestem w trakcie książki Odenta "poród naturalny a cesarskie cięcie" mnóstwo ciekawych informacji..czytałyście?
                    • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.11.10, 23:32
                      Ja czytałam i bardzo mnie zainteresowała ta książka. Kolejne argumenty za tym, żeby jednak nie mieć kolejnego cc... Chyba mi rzeczywiście przyjdzie wyemigrowac przynajmniej czasowo by moje marzenie o PD spełnić sad
                      Doszłam do etapu na którym monicus i bonga_dax były, kiedy tu zawiatałam przed porodem Adasia - nie wierzę, że w szpitalu uda mi się urodzić sn, mimo że nigdy szpitalnej traumy nie miałam...Coraz bardziej dociera do mnie, że poród w szpitalu to de facto zgoda na następne cc, bo zawsze się jakaś komplikacja znajdzie, żeby cc okazało się zabiegiem ratującym życie... Że nie wspomnę, że przestałam wierzyć w to, co mówią lekarze...
                  • diuszesa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 16:12
                    Soldie napisała:

                    Ja jestem już po jednym sn po cc z tym,że w szpitalu (poł
                    > ożna wówczas sie nie podjęła,ale mam wrażenie że dziś mogłaby sie zachować inac
                    > zej wink ) i teraz szykuję sie do domowego.

                    Ale szykujesz się do sn w Polsce? No to jak to w końcu jest? Pani K. Oleś na forum Dobry Poród napisała mi:
                    Poród naturalny po cc jest jak najbardziej możliwy - poród w domu (w Polsce) nie - wchodzące w kwietniu rozporządzenie stawia sprawę jasno w tej kwestii...

                    Jakie są fakty?

                    (to mój pierwszy post tutaj, więc witam się serdecznie)
                    • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 23:14
                      Szykuję się do domowego dokładnie w centrum Polski big_grin cc w 2007 zrobili mi w Polsce, kolejny poród sn w 2008 w szpitalu w Polsce a teraz , za jakiś miesiąc mam nadzieję powitać moje dzieciątko w domkusmile w tym samym kraju wink Nie wiem jak to się ma do rozporządzeń, na pewno dużo zależy od położnej jak ona do tego podchodzi, dlatego trzeba się spotkać, porozmawiać, negocjować...
                      • rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.11.10, 00:56
                        Soldie jaki dokładnie był odstęp od cc do porodu sn. I jak znalazłas taka położną?
                        No i najważniejsze - masz wsparcie bliskich? U mnie wszyscy uwazają, ze jest to głupota oraz, że mam fanaberie sad
                        • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.11.10, 12:45
                          dokładnie 1,5 roku od cc do porodu sn. w 4 miesiącu ciąży szukając jakiś informacji o porodzie sn po cc trafiłam na ten wątek i forum i jak sie w to wszystko wczytałam to tak się zapaliłam do domowego,że znalazłam jedyną w okolicy położną przyjmująca takie porody. Co prawda wtedy nie podjęła się domowego,ale w domu byliśmy do 6 cm rozwarcia, tak aby szpital mi już nie przeszkodził w skurczach ( obiecała mi już wtedy następny domowy jeśli wszystko będzie ok). Wsparcie mam ze strony męża, w temacie porodu jesteśmy jednomyślni tak więc zdanie całej reszty nie jest dla mnie aż tak istotne...z mamą był problem, nazwała mnie wariatką itp, ale teraz przechodzi to o wiele lepiejsmile Nawet (ponieważ pracuje w służbie zdrowia) wywalczyła mi skierowania na wszelkie badania potrzebne do domowego - a więc ten beton ma szansę pęknąćsmile Studiuj temat i sie nie poddawaj smile
                          • diuszesa Re: poród w domu po cesarskim cięciu 26.11.10, 22:14
                            Ja też w głębi duszy marzę o domowym (a gdy czytałam relacje z PD to targały mną sprzeczne uczucia - czasem (częściej) żal, że nie wiedziałam o tym wszystkim wcześniej i zgodziłam się na wywoływanie mimo, że wcale nie bylo ku temu wskazań; czasem złość - na lekarzy, że mi to wszystko zrobiono.
                            Ale cóż - nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem; staram się nie mówić "co by było gdyby" - mam wspaniałego synka, który urodził się zdrowy i to jest najważniejsze.
                            Teraz jednak wątpię, aby udało mi się znaleźć odpowiednią położną - bo przecież wchodzi rozporządzenie (jak napisała p. Katarzyna Oleś) - a to jest przecież prawo i z tym się nie dyskutuje. Czy to oznacza, że położna, która przyjmie poród domowy po cc, zrobi to nielegalnie? A jeśli faktycznie potrzebny będzie transfer, to przecież ona poniesie za to konsekwencje... No chyba, że położnica i/lub jej mąż powiedzą, że o żadnej położnej nic im nie wiadomo wink
                            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cięciu 28.11.10, 22:51
                              > Ja też w głębi duszy marzę o domowym (a gdy czytałam relacje z PD to targały mn
                              > ą sprzeczne uczucia - czasem (częściej) żal, że nie wiedziałam o tym wszystkim
                              > wcześniej i zgodziłam się na wywoływanie mimo, że wcale nie bylo ku temu wskaza
                              > ń; czasem złość - na lekarzy, że mi to wszystko zrobiono.

                              Na pewno masz prawo do tych uczuć. Ja byłam wściekła na lekarzy (z resztą do tej pory cierpię na stale pogłębiającą się awersję do standardowej opieki medycznej smile ) po porodzie sn wiele mi sie zmieniło, teraz czasami jestem zła na siebie,że nie posłuchałam swojej intuicji ( bo czułam ogromny opór przed tym nieszczęsnym badaniem stanu moich wód, przy którym poszedł mi pęcherz i zaczęła się cała jazda) ale w gruncie rzeczy wiele dzięki temu doświadczeniu się dowiedziałam i trafiłam tutaj i teraz mogę rodzić w domusmile
                              Nie wszystko stracone, rozmawiaj z położna , negocjuj co się da, a może sie okazać,że da się na prawdę dużo...wink
                              • soldie diuszesa 30.11.10, 10:56
                                wysłałam ci coś na gazetowego, myślę,że ci sie spodoba smile
                                • diuszesa Re: diuszesa 30.11.10, 13:53
                                  dziękuję smile
      • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.12.10, 20:39
        Poczytałam sobie wątek, żeby dodać sobie otuchy, ale jakoś optymistycznie mnie nie napawa. Na szczęście wieści od bongi_dax1 dodał mi otuchy, że da się nawet w szpitalu urodzić sn i to po 2cc. A czeka mnie niedługo poród sn mam nadzieję po cc, bo już w lutym. Niestety poród będzie w szpitalu chciałam w domu, ale nie znalazłam położnej, która by się tego podjęła, a zresztą mąż to by mnie do szpitala siłą zawiózł. Twierdzi, że to jakieś moje fanaberie rodzić w domu, i nie rozumie mnie dlaczego jestem tak krytycznie nastawiona do szpitali i lekarzy.
        Pierwszą cesarkę miałam w II okresie porodu (wysokie proste stanie główki). Boję się ogromnie, że znowu tak może być, nie chcę cesarki, czuję się po niej taka niespełniona, jakbym nie była zdolna do rodzenia dzieci. Nikt mi nie potrafił powiedzieć, czemu tak się stało, ale wydaje mi się, że to przez znieczulenie, do którego namówił mnie mąż i przez to też czuję się nie spełniona, dlaczego je wzięła tyle kobiet dało radę bez. Mam też pretensję do siebie, że pojechałam wcześnie na porodówkę: odchodziły mi wody skurcze lekkie co 8-7 minut, ale jak weszłam do szpitala przeszły, więc wcisnęli mi oxy bo szkodzę swojemu dziecku jak się szybko nie urodzi, wytrzymałam do rozwarcia n 3 palce, cały czas chodziłam...nie chcę powtórki z rozrywki sad
        • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.12.10, 23:45
          Mam głęboką nadzieję, że się uda- masz jeszcze chwilkę, żeby sie dobrze przygotować- zwłaszcza psychicznie i w kwestii wiedzy o porodzie fizjologicznym. Jest nieźle bo miałaś jakąś akcję, chociaż i tak warto sie przygotować,że może się wszystko wlec po cc ( jak będzie szybko to będzie miłe zaskoczenie smile ) Szkoda, że mąż taki mało wspierający- przydałby ci sie ktoś w szpitalu kto podziela twoje przekonania... to sie przydaje ... No i nie znalazłaś położnej, która mogłaby chociażby siedzieć z tobą do jakiegoś większego rozwarcia ? To też lepsza opcja niż jechać na czuja...
          • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 11:11
            Mam jeszcze rozmawiać z położną pracującą w szpitalu, ale muszę na to kasę nazbierać. Może za dodatkową opłatą by się zgodziła ze mną siedzieć. W sumie nie boję się zostać sama dłużej w domu w końcu monicus też sama była. Umiem sama sobie rozwarcie sprawdzić, tylko obawiam się troszkę, że nie zauważę, że z blizną się coś dzieje, choć chyba tego nie da się przegapić. Mam nadzieję tylko, że mąż nie będzie przeszkadzał popędzając mnie do szpitala. Zdaję sobie sprawę, że taki poród może się ciągnąć, choć mam nadzieję, że pójdzie szybciej, szyjka już wcześniej doszła do pełnego rozwarcia, a teraz się wcześniej zaczęła skracać mięknąć i rozwierać, dali mi nawet fenoterol na to i krążek założyli, choć nie jestem przekonana czy to było konieczne, bo jak zapomnę dawki a nawet dwóch czasem fenoterolu to nic się nie dzieje.
            • bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 14:02
              Hmmm, ja bym już sobie więcej fenoterolu nie dała wcisnąć... Mam taką teorię, że to przez niego miałam cholestazę w pierwszej ciąży. W następnych ciążach już go nie brałam i wszystkie próby wątrobowe miałam idealne. Co prawda nie wszystkie kobiety biorące fenoterol mają cholestazę, ale gros tych, które mają cholestazę brało fenoterol - to takie moje wnioski z poszukiwań w necie. Potwierdził to też jeden znajomy lekarz, wg którego ok. 10% biorących fenoterol dostaje cholestazy. A czy to konieczne? Już nie raz się przekonałam, że lepiej zaufać naturze niż lekarzom. Dziewczyny chodzą w ciąży ze sporym rozwarciem i rodzą po terminie... Ale to tylko moja opinia. Każdy musi wyrobić sobie własną. Ja już jestem chyba za bardzo anty-lekarsko skrzywiona wink
              Moja rada - nie obwiniaj się o to, czego zmienić już nie możesz. Jeśli bardzo pragniesz urodzić naturalnie - dokształć się, żebyś sobie nie dała jakichś bzdur w szpitalu wcisnąć. A dla męża polecam wątek "czym się straszy kobiety rodzące w domu" - tak jest cała masa "fajnych" szpitalnych interwencji, które zagrażają kobiecie i dziecku. Może ta lektura pomogłaby mu uświadomić, czego obawiasz się w szpitalu i dlaczego powinien być tak twoim rzecznikiem i obrońcą, skoro do porodu domowego nie jest przekonany. Jak pisała soldie, masz jeszcze trochę czasu na przygotowania - głównie psychiczne, będziemy trzymać kciuki.
              W każdym razie szczerze życzę powodzenia. Wiara naprawdę czyni cuda smile, a to forum jest doskonałą "grupą wsparcia" dla tych którzy chcą rodzić naturalnie.
              • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.12.10, 19:51
                Co do dokształcania to czytam co się da: książki I. Chołuj, Poród aktywny i wiele artykułów na stronie fundacji rodzić po ludzku, no i ostatnio to forum na ile mam czasu.
                Mężowi ciężko kazać coś przeczytać bo się wzbrania, uważa to forum za jakieś fanaberie, ale na głos czasem coś mu przeczytam no i streszczam wszystko co przeczytałam i czego obawiam się w szpitalu (jakich interwencji i co dla mnie jest ważne).
                No tak najbardziej to psychicznie muszę się przygotować, już wiem że będę walczyć, ale ile będę miała sił na to w czasie porodu...zobaczymy. Mama nadzieję, że dłuższa rozmowa z położną mi pomoże, dowiem się jak ona widzi taki poród itp. to mnie pewnie uspokoi.
                • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 10:20
                  A mąż ma być z tobą przy porodzie? Bo może się okazać, że będzie przeszkadzał i ulegniesz i niepotrzebne interwencje się pojawią. Chyba wszystkie tu wiemy jakie to ważne mieć na sali choć adwokata smile
                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 10:21
                    To "choć" proszę wyciąć smile
                    • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 10:43
                      Chciałby być, ale ja ciągle się zastanawiam czy ma być, bo jednak trochę by się przydał, do potrzymania, do trzymania prysznica na moim krzyżu itp. ale też zastanawiam się czy nie będzie mi przeszkadzał, bo na jego psychiczne wsparcie nie mam co liczyć. Coraz więcej rozumie, dlaczego nie chcę żadnych interwencji ani żadnego znieczulenia, co do interwencji to niby się zgadza, ale jak go postraszą zdrowiem dziecka to pewnie ulegnie no i jest za znieczuleniem, bo twierdzi po co mam cierpieć i tłumaczenia, jakiego są skutki uboczne znieczulenia nie przemawia do niego sad, ale wie jak bardzo ja tego nie chcę. Więc ciągle się waham czy go wziąć czy nie, pewnie zdecyduję dopiero jak zacznę rodzić i będę wiedzieć czy będzie ze mną moja położna.
                      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 18:09
                        No to może by pogadał z jakimś doświadczonym w porodach tatusiem? Jednego mamy nawet na forum, może to jakiś pomysłsmile
                      • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 19:11
                        oj chyba wolalabym z kolezanka rodzic...
                        • marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 20:40
                          Ametst - może z doulą lepiej by Ci było? Naprawdę by Ci się przydał ktoś kto Cię będzie wspierał psychicznie i pewne dyskusje z personelem weźmie na siebie...
                          • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 21:32
                            Szkole ciągle męża w tym zakresie, jakie interwencje pociągają za sobą pewne konsekwencje i rozumie wszystko niby, ale jak to wyjdzie....zobaczymy. Chciałabym i zastanawiałam się nad doulą, ale i na położną i na doulę mnie nie stać, jeszcze nie wiem czy na położną będę miała (ostatnio sytuacja nam się pogmatwała). Koleżanki też żadnej, która by mogła mnie wspierać, więc zostaje tylko mąż, albo sama dam radę.
                            • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 22:16
                              A skąd w ogóle jesteś? Może u nas jest jakaś chętna i na siłach by wspierać jakby co?
                              • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.12.10, 21:44
                                Jestem z samego centrum Górnego Śląska, konkretnie z Katowic, a mam rodzić w Gliwicach (poleciła mi ten szpital jak i położną p. Kasia).
                                Mężowi co prawda nie kazałam czytać wątku czym się straszy kobiety chcące rodzić w domu, ale przeczytałam mu fragmenty i streściłam całość no i stwierdził, że będziemy walczyć o to, żeby mnie nie kładli nie dawali oxy i pojedziemy do szpitala dość późno i że będzie mnie w tym wspierać. Także i na niego chyba dobrze to forum działa smile
                              • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 12:03
                                Im bliżej porodu tym mam więcej obaw. Ostatnio ciągle wydaje mi się, że blizna mnie boli, a wcześniej w ogóle nie dokuczała (nie mogę się doczekać USG, żeby ocenili tą bliznę). Wydaje mi się też, że mała ciągle na pupie siedzi, obróciła się tak w 29 tyg a teraz już 35 tydzień( czy któraś z Was wie, czy jak dziecko w brzuchu ma czkawkę to te drgania czuć bardziej przy główce, bo tak mi się wydaje przed 29tyg czułam na dole a teraz na górze?), oczywiście od tego 29tyg nikt nie sprawdzał jak jest ułożona, bo lekarze wolą przy szyjce grzebać.
                                Obawiam się też coraz bardziej, czy przy tym porodzie znowu nie wystąpi to wysokie proste stanie główki, nawet nie wiem dlaczego tak się wtedy stało, mówią, że to przez znieczulenie, a miednicy mi sprawdzić nie mogą bo to tylko na rentgenie można zobaczyć...eh tyle pytań żadnych odpowiedzi. Mam nadzieję, że wiele wyjaśni mi położna w którą mam się spotkać za tydzień.
                                • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 12:34
                                  Mój drugi synek był miednicowo do 34 tc, wyraźnie czułam główkę pod żołądkiem jak mały się ruszał, czkawkę nie pamiętam już gdzie, przed tamtym porodem ( bo to był ten pierwszy po cc) też zaczęłam schizować, że boli mnie blizna-oceny nie miałam, podczas porodu trochę krwawiła mi szyjka a ja nie potrafiłam stwierdzić czy blizna czasami mnie nie boli- bo kurcze już wszystko mnie wtedy bolało...także te subiektywne wrażenia potrafią być bardzo mylące... A co czujesz jak macasz brzuch? , ja tez przy miednicowym nie czułam smyrania poniżej spojenia ( przypuszczam że ruszających się rączek) i w sumie to mnie najbardziej zastanowiło plus ta główka ( dziwnie wystające coś co sie bardzo rusza )
                                  • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 17:47
                                    No właśnie też czuję takie okrągłe twarde coś bardzo ruszające się pod moim żołądkiem, z lewej strony są chyba plecki, kopniaki czuję tylko wysoko po prawej stronie brzucha, ale czasem jak siedzę to na dole brzucha coś się wierci delikatnie, więc już sama nie wiem jak jest ułożona. Z tą blizną to zaczęłam mieć schizy odkąd w Wigilię razem z synem, żeśmy się przeziębili i z tego kaszlu i kichania mnie zaczęło boleć coś na dole, ale tylko z lewej strony i sama nie wiem czy to blizna. Też jeszcze nie wiem czy mi w ogóle tą bliznę ktoś oceni, USG mam dopiero 24 stycznia, a za dwa tygodnie idę na konsultacje do lekarza pracującego w szpitalu, w którym chcę rodzić, może on oceni mi tą bliznę mam nadzieję, choć wiem, że konieczne to nie jest, jak widać nie było w Twoim przypadku, choć uspokoiłoby mnie to trochę.
                                    • monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 18:29
                                      wyluzuj, pewnie zrosty. mnie bolalo bez ciazy, w ciazy czasami tak, ze na czworaka prawie chodzilam. dwa dni, ponaciagalo sie i za tydzien w innym miejscu bolalo big_grin
                                      po kichaniu, kaszlu i takich boli najbardziej w okolicach nad sama miednica. w dolkach
                                    • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 19:45
                                      amethyst, wejdź na stronę ican. Tam jest mnóstwo na temat blizn itp.
                                      Co do tego jak boli "na pęknięcie" to jedna babka której pękła macica opisała jak to boli.
                                      A było to po pierwsze już na samej końcówce porodu, a po drugie podali jej oxy.
                                      Koniec całej historii był optymistyczny, bo jednak swoją historię mogła opisać smile

                                      Jeżeli czytałaś posty marcy, to też z nich wynika, że w takim przypadku dzieje się coś jednak niestandardowego i nasza służba zdrowia nastawiona na patologię na pewno to wychwyci wink
                                      • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.01.11, 13:21
                                        Witam nowo-rocznie, wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku smile
                                        Faktycznie muszę trochę wyluzować, bolało mnie tylko 1 dzień, tylko przy leżeniu na boku jak akurat miałam atak kaszlu, z jednej bądź drugiej strony brzucha przy samych biodrach i to tak delikatnie. Posty marcy czytałam tylko w tym wątku, nie znalazłam gdzie opisywała swój poród, ale na pewno personel wychwyci jakieś ewentualne nieprawidłowości.
                                        Mała chyba też jednak siedzi głową w dół bo coraz częściej smyra mnie na dole brzucha, jak się pochylam i do tego chyba się trochę obniżyła bo mi zgaga trochę przeszła.
                                        Muszę myśleć, że wszystko będzie dobrze i urodzę tym razem naturalnie smile
            • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 21:23
              AMetyst polecam książkę Michela Odenta o cc
              • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.12.10, 11:19
                Dzięki dziewczyny. Dobrze, że znalazłam to forum bo daje wsparcie dla tych co chcą naturalnie rodzić. Na razie cholestazy u siebie nie zauważyłam, biorę o wiele mniejsze dawki niż powinnam, bo w nocy w ogóle nie biorę, tylko w dzień 4 razy dziennie jak nie zapomnę. Wczoraj o 16 zapomniałam brać a koło 19 trochę brzuch zaczął się stawiać jak chodziłam i się trochę przestraszyłam i wzięłam. Jestem już w 33 tygodniu ciąży może te parę tygodni jeszcze tak pociągnę z tymi 4 dawkami zobaczę. Boję się też tego, że czasem po tym fenoterolu jak już zacznie się poród to nie postępuje, moja siostra i sąsiadka tak miały, ale u nich to z szyjką nic się nie działo tylko brzuch się stawiał, więc nie wiem po co im dali od razu fenoterol (lekarze to lubią nas faszerować lekami). Ta moja położna, z którą mam się spotkać telefonicznie też mi powiedziała, że lekarze tak lubią się zabezpieczać a często to jest dmuchanie na zimne.
    • kaakaa Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 09:32
      I muszę Wam zdradzić, że dzisiaj w nocy ktoś się urodził!
      Urodził się ten mały ktoś drogą naturalną, choć dwójka starszego rodzeństwa przyszła na świat przez cc. Więcej nie napiszę ani słowa, by nie odbierać tej zasłużonej przyjemności dzielnej mamie. Chcę tylko, żebyście wiedziały, że i w Polsce możliwy jest psn po 2cc smile
      • sugarxxx Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:11
        monicus?
        • soldie Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:17
          oj przezywałam ten poród 2 nocki wink
        • monicus Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:27
          ja to pikus. w porownaniu do koleznaki to mam z oblodzonej gorki big_grin
          oj wielka to radosc dla mnie ten sukces
          • lesperjo Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:55
            Z wrażenia zapomniałam hasło do mojego starego kąta i musiałam założyć nowe.
            Boże jak sie cieszę!!!!! To cudownie, GRATULACJE!!!
            Czekam niecierpliwie na szczegóły suspicious)
            I witam w KLUBIE
            lessing
      • monicus ale masz dlugi jezyk :) 01.12.10, 10:26
        to ja wytrzymuje... big_grin
        to jest wielki sukces polskiego vbac'u !!!!
        alalalalalalalaa
        • kaakaa Obejrzałam mój język... 01.12.10, 10:38
          Jest całkiem normalny. W każdym razie, taki był zawsze i do takiego jestem przyzwyczajona wink Po prostu, dzisiejszy poranny MMS z uroczym czarnym łebkiem rozczulił mnie bezgranicznie... Już się nie mogę doczekać szczegółów.
          • soldie Re: Obejrzałam mój język... 01.12.10, 10:44
            o prostu, dzisiejszy poranny MMS z uroczym czarnym łebkiem rozc
            > zulił mnie bezgranicznie...

            a mnie ten błogi uśmieszek na buzismile


            • mroofka94 Re: Po 3 CC 01.12.10, 12:25
              Jezeli dobrze zrozumialam... po 3 cc kobieta urodzila SN

              www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/279022,Wielodzietni-inaczej




              Dla mamy po 2 cc ktorej sie udalo urodzic naturalnie - OGROMNE GRATULACJE!
              • marcy_83 Re: Po 3 CC 01.12.10, 20:59
                bonga_dax urodziła? w domu czy szpitalu? nie mogę się doczekać szczegółów smile
                • soldie Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:04
                  tak ona urodziła smile resztę sama opisze pewnie.
                  A tak a propos tego,że da się w Polsce po 2 cc urodzić...ale jakim kosztem...ile to kosztuje nerwów, samozaparcia, determinacji i w ogóle uncertain Ale jak czytam co się działa na porodówkach w latach 80 to mamy niebo teraz- to dopiero była masakra. Więc może jest szansa,że przyjdą kiedyś czasy,że zacznie się szanować fizjologię...
                • gos85 Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:05
                  ŁAAAAAA!!!!! Ale supeer!!! Jejuuuuu jak się cieszę strasznie! big_grin Chcę dzidziusia! big_grin
                  • marcy_83 Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:12
                    Gratuluję serdecznie!!!! Ale się cieszę, że się udało big_grin big_grin big_grin I zamiast się uczyć na kolokwium z dietetyki nie moge się od forum oderwać.
                    Oby więcej takich historii big_grin
              • deigratia Re: Po 3 CC 07.12.10, 22:45
                Wygląda na to, że ta pani po 3 cc urodziła 3 razy psn i ostatni raz na pewno w domu smile Wcześniejsze można tylko podejrzewać biorąc pod uwagę jej wstręt do lekarzy, który pojawił się po śmierci czwartego przedwcześnie urodzonego dziecka (potem dopiero były te 3x psn). Ja tak przynajmniej zrozumiałam.
                W każdym razie przyjemnie posłuchać takich "szaleńców" smile
                • marcy_83 Re: Po 3 CC 08.12.10, 22:45
                  Dziewczyny, a czy któraś z was zbierając materiały i statystyki natknęła się gdzieś na informacje jakie jest ryzyko powtórzenia rozchodzenia się blizny?
                  • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.01.11, 15:22
                    ametyst83 to fajnie, że już lepiej- mnie tez emocje skakały przed porodem- miałam nawet mroczne wizje jak na siłę wiozą mnie na salę operacyjna , brrr... Wierze, że się uda smile nic z moich czarnych wizji sie na szczęście nie spełniło smile
                    • ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.01.11, 19:47
                      Spotkałam się dzisiaj z moją położną i jestem zachwycona. Sprawdziła jak mała jest ułożona (głową w dół nie za nisko ma główkę) i ma takie podejście do maluchów jak p. Irena Ch., rozmawiała z malutką, mówiła to niej "Maluszek", przywitała się itp.
                      Też jest sama po dwóch cc pierwsze ze wskazań, drugie bo nikt nie zgodził się na sn w tamtych czasach, także doskonale mnie rozumie. Mówiła, że wiele kobiet u nich w szpitalu rodzi naturalnie po cc i będziemy robić wszystko, aby się udało nawet dała mi nadzieję na poród w wodzie o ile udało mi się pozbyć gronkowca. Nie będzie poganiania bo oczywiście, wie że po cc nie można. Jedynie nie będzie siedziała ze mną w domu, ale mam od razu dać znać jak coś się będzie działo, a do szpitala mogę jechać o wiele później, chyba że sama będę się czymś niepokoić. Jest przeciwko nacięciu, mogę sama przyjąć pozycję jaką chcę, może mi jedynie coś doradzić, ale nic nie będzie narzucać. Właśnie taką położną chciałam smile
                      • soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.01.11, 21:48
                        świetniesmile bardzo się cieszę i życzę powodzenia w tej akcji wink
                        • predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.11, 10:27
                          Ja mam pytanko lekko OT. Czy ktoś ma może namiar na jakąś ludzką położną z Podkarpacia (Krosno, Rzeszów, Jasło...). Moja koleżanka jest po jednym cc i w kwietniu rodzi drugiego potomka, chciałaby rodzić sn, a tu wiadomo lepiej mieć jakieś życzliwe zaplecze. Jeśli coś ktoś słyszał to bardzo bym prosiła o info na priv. Dzięki serdeczne z góry smile
                          • kalarepa1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 18:22
                            Nie znam namiarów, ale znam niestety mrożącą krew w żyłach opowieść o porodzie w Krośnie (sprzed prawie 4 lat). Jesli od tego czasu nic się nie zmieniło, to lepiej omijac ten szpital.
                            • predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 21:44
                              Wiem, niestety. Koleżanka mówi, że tam należy do porodu brać świadków. A na tzw. poród rodzinny wymagają świstka z ichniej szkoły rodzenia (nieważne które to dziecko). Usilnie koleżankę namawiam, żeby może jednak choćby w Rzeszowie poszukała, albo i u mnie do porodu pomieszkała i coś się wykombinuje. Okolice stoliczne jednak bardziej przyjazne.
                              • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 22:19
                                Moja koleżanka miała bardzo dobre doświadczenia ze szpitalem w Rzeszowie właśnie. Co prawda trafiła tam z patologią (silne krwawienie z brzeżnie przodującego łożyska ok. 6 miesiąca), ale wyrażała się w samych superlatywach.
                                • predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.02.11, 13:30
                                  A w jakim szpitalu w Rzeszowie? Bo tam chyba ze trzy są. Z góry wielkie dzięki. Dziś jadę do Krosna i przez dwa dni będę koleżance prać mózg wink może się uda ją zwabić do Warszawy wink
                                  • sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.11, 14:38
                                    Predikata, to tak dawno było (pewnie 7 lat...), że na zawołanie to ona pewnie pamiętać nie będzie. Ale daj znać czy się dowiadywać u tej koleżanki, to oczywiście ją zagadnę.
                                    • predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.02.11, 14:01
                                      Póki co koleżanka jednak nastawiona na to Krosno nieszczęsne. Ale jakby co będę nagabywać. Dzięki smile
                                      • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.02.11, 23:32
                                        nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyny idą do takisz szpitali o których wiadomo że mają betonowe podejście.. mam właśnie koleżankę która w ciągu kilku najbliższych tygodni będzie rodzić drugie dziecko. Pierwszy poród był na solcu w Wawie, była najpierw na patologii bo nadciśnienie więc smutno jej było ale sam poród wspomina dobrze, mogła chodzić, rodzić w kucki, nacięli ją ale mówi że położne długo próbowały właśnie w kucki żeby urodziła bez nacięcia, no ale generalnie dobry poród.. teraz chcą iść do orłowskiego, czyli betonowego.. dlaczego??
                                        • predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.02.11, 12:09
                                          No właśnie też się nad tym zastanawiam. Moja koleżanka stoi na stanowisku, że po to ma blisko szpital, żeby w nim urodzić. Sama bym była skłonna zamieszkać tymczasowo daleko od domu, żeby urodzić tak jakbym chciała.
                                        • kalarepa1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.02.11, 16:07
                                          gos85 napisała:

                                          > nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyny idą do takisz szpitali o których wiadomo
                                          > że mają betonowe podejście..

                                          A nie wydaje Wam się, że to wynika z przekonania, że - w pewnym uproszczeniu - poród jest nieważny? Byle jakoś przetrwać, a potem już będzie ok? Że magicznie zrobi się "ok" samo z siebie? No i do tego przekonanie, że przecież dla dzidzi trzeba zrobić wszystko, a kobieta jest przy tym absolutnie nieważna...
                                          • gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.02.11, 00:23
                                            tak..ja nieraz słyszałam że kobiety i mężczyźni tak samo (albo i bardziej bo oni mają takie praktyczne podejście..) decydując o wyborze szpitala mówią o bliskości (żeby zdążyć dojechać surprised) oraz o tym żeby był wysoki stopień referencyjności "jakby coś się działo"
                                            i nie szkodzi że traktują przedmiotowo i rodzi się z nogami uwiązanymi do podpórek z dupą pod górę..
                  • jola-kropek Re: Po 3 CC 27.02.11, 03:56
                    Bardzo ciekawie rozpracowane liczby:


                    midwifethinking.com/2011/02/23/vbac-making-a-mountain-out-of-a-molehill/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja