monicus po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biurko 18.02.10, 21:32 heh taki link prawie nie ma roznicy miedzy 2,3,4 cc "The findings indicate that women with three or more prior caesarean deliveries did not experience a difference in morbidity based on whether they attempted VBAC or elected for a repeat caesarean. The 89 women with three or more prior caesareans who attempted VBAC were as likely to be successful as women with one or two prior caesareans, 79.8% compared to 75.5% and 74.6% respectively. In addition, none of them experienced significant maternal morbidity such as uterine rupture, uterine artery laceration, and bladder or bowel injury." niektorzy twierdzą, ze prawie robi dużą różnicę, ale to chyba jak na kogo trafi do boju laski!!! Odpowiedz Link
kaakaa Sprostowanie 18.02.10, 22:06 Z zacytowanego fragmentu wynika, że nie ma istotnych statystycznie różnic między szansą na prawidłowy psn między kobietami po 1, 2 oraz 3 i więcej cc. Odsetek kobiet, które "z sukcesem" urodziły drogami natury był w badaniach następujący: * dla tych po 3 i więcej cc - 79,8% udanych psn * dla tych po 1 cc - 75,5% udanych psn * dla tych po 2 cc - 74,6% udanych psn O ile dobrze rozumiem... > or two prior caesareans, 79.8% compared to 75.5% and 74.6% respectively. In > addition, none of them experienced significant maternal morbidity such as > uterine rupture, uterine artery laceration, and bladder or bowel injury." > > niektorzy twierdzą, ze prawie robi dużą różnicę, ale to chyba jak na kogo trafi > > > do boju laski!!! Odpowiedz Link
monicus Re: Sprostowanie 19.02.10, 08:02 oooj kaakaa. chodzi o sukces skrotowo pisalam bo przecie watek nie o sukcesie w liczbie zdobytych cięc a biorac pod uwag ze who (przynajmniej do niedawna) mowilo tym, ze cc nie powinno przekraczac 19% porodow, to 20-25% po cc to naaaprawde dobry wynik zupelnie co innego nam mowia Odpowiedz Link
kaakaa Re: Sprostowanie 19.02.10, 10:08 Monicus, może to ja się trochę zakręciłam w tym, co napisałam, ale chodziło mi o to, że w wynikach tych badań, to wśród kobiet po 3 i więcej cc był najwyższy odsetek psn. Czyli (pomijając, że różnica nie była statystycznie istotna), po trzech i więcej cc kobieta ma większe szanse urodzić naturalnie niż po jednym... Ciekawe, nie? Jako psycholog myślę sobie, że jak kobieta po trzech cc, w dzisiejszych czasach, gdy zewsząd straszą, jakie to niebezpieczne, decyduje się na poród drogami natury, to jej determinacja musi być naprawdę bardzo silna. No i widać to w liczbach. Odpowiedz Link
monicus Re: Sprostowanie 19.02.10, 12:19 no to napewno! a poza tym zawsze to juz troche rozciagania macicy zaliczone. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 19.02.10, 07:27 To jeszcze coś dla smaczku: link do twin VBAC This study looked only at mothers with a prior caesarean who were expecting twins, and compared trial of labour to elective repeat section. 21 mothers attempting VBAC were compared to 15 mothers having elective repeat sections. 80.9% of the mothers attempting VBAC delivered vaginally. Comparing trial of labour to elective repeat section, there were no differences in outcomes for the babies. However, for the mothers, elective repeat section produced worse outcomes. Blood transfusions were received in 9.5% of the group which attempted vaginal birth, and 26.6% of the group having elective repeat sections. Postpartum infections were recorded in 9.5% of women in the group attempting vaginal birth, and 46.6% of those having elective repeat sections. Average hospital stay was 4.4 days after attempted vaginal birth, and 8.0 days after elective section. [2] 19 women carrying twins and attempting VBAC were compared to 57 women carrying single babies and attempting VBAC. Women carrying twins were actually more likely to deliver vaginally than women carrying single babies - 84.2% of them, as opposed to 75.4% of the single baby VBAC attempts. There were no other differences in outcome. The authors conclude that: "The option of VBAC for twin pregnancy (TP) appears to be safe and shares a similar likelihood of success as a singleton pregnancy. In view of the lack of increased complications, this option should be offered to patients with TP who are eligible for VBAC. To jedno z moich ulubionych badań. W skrócie: w badaniu porównywano porody sn po cc u kobiet spodziewających się jednego dziecka lub bliźniąt oraz powtórne cc na życzenie. Z przytoczonych danych wynika, iż opcja powtórnego cc niesie w sobie statystycznie większy odsetek komplikacji, konieczności transfuzji, ryzyka infekcji, prawie dwukrotnie wydłuża czas pobytu w szpitalu. Nie ma natomiast różnicy, jeśli chodzi o stan dziecka. Co ciekawe w przypadku ciąż bliźniaczych istnieje większe(odpowiednio 84,2% i 75,4% udanych porodów sn) prawdopodobieństwo sukcesu porodu sn. Innych różnic nie zanotowano. Czyż nie wmawia nam się czegoś dokładnie odwrotnego, ech... Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 21.02.10, 00:06 Dziewczyny, czy moge zacytowac Wasze cytaty na innym forum??? PS. Moja dobra znajoma, wiele lat pracujaca na klinice polozniczej, powiedziala mi tak.-Mozna rodzic po 2cc, po 3 cc i po 4 cc naturalnie. Lekarze o tym wiedza [!!!!] ale nikt sie przed szereg nie wychyli. Nakaz odmowy idzie z gory!!! Zalamuja sie rece... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 22.02.10, 07:31 W sumie niby na siłę cc nie robią... "niby" trzeba się na to zgodzić... Ja sobie obiecywałam, że nic nie podpiszę dopóki nie będzie wyraźnych wskazań, a nie tylko, że "lepiej by było", ale szpitalna machina psychologiczna działa strasznie paskudnie na kobiety będące pod wpływem hormonów. Wystarczy hasło "bo jemu tam jest coraz gorzej" (bzdura, bo nic się nie działo - w końcu mnie monitorowali) i już nawet ja, która zwykle umiem walczyć o swoje robię się potulna jak baranek i wdzięczna, "że chociaż pozwolili mi spróbować", ble i jak tu sobie w lustrze potem w oczy spojrzeć. Strasznie trudno jest walczyć, jak jesteś "przywiązana" do łóżka przez KTG i przy każdym badaniu wewnętrznym słyszysz przez 8 godzin, że "nic z tego nie będzie". Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 08:18 Bogna!!!!!!!!! Mam wrazenie, ze czytam swoje slowa... ................... Znalazlam lekarza z małopolski w razie czego na maila podam namiar. Czy naprawde brak postepu porodu to takie wielkie wskazanie do CC??? Czy moze mi to ktos wyjasnic glebiej? Pozdrawiam matki walczace Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 09:01 mroofka94 napisała: > Czy naprawde brak postepu porodu to takie wielkie wskazanie do CC??? > Czy moze mi to ktos wyjasnic glebiej? Szczerze pisząc, sam brak postępu porodu, przy dobrym stanie matki i dziecka i braku jakichkolwiek niepokojących sygnałów, nie powinien być wskazaniem do rozwiązania drogą cc. Nie powinien, ale... No, właśnie... W szpitalu, generalnie jest taka zasada, że lekarz uznaje, że dziecko jest bezpieczne i wszystko jest pod kontrolą, w momencie, gdy to dziecko znajdzie się poza organizmem matki. Bo dopóki jest w macicy, to wszystko może się stać (odsyłam do wątku o tym "CZYMŚ", co się może stać) i nie będzie wiadomo jak takiego dzieciaka w matce ratować. Dlatego często różnymi nieuzasadnionymi kompletnie interwencjami zmierza się do tego, żeby to dziecko jak najszybciej znalazło się na zewnątrz. Bo na zewnątrz, to już można podjąć wobec niego różne czynności. Nie ważne, że gdyby nie interwencje, to wszelkie te czynności byłyby zbędne... Odpowiedz Link
gos85 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 23.02.10, 14:43 rozmawiałyśmy o tym ostatnio w wątku "a kiedy narawde potrzebne jest cc" Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 24.02.10, 15:42 Bogu dzieki moj lekarz nie uznaje czegos akiego jak brak PP jednak i tak wszystko w praniu wyjdzie Odpowiedz Link
mroofka94 Porod w domu po cc 02.03.10, 20:39 www.ilekarze.pl/p/grubosc-macicy-a-kolejny-porod/ Dziewczyny czy jest szansa na forum zamkniete tylko dla nas - blagam... Odpowiedz Link
monicus a dlaczego? :) 02.03.10, 21:15 mroofko ja uwazam, ze trzeba otwarcie pisac bo takich dziewczyn jest duzo. nie kazda musi chciec urodzic w domu ale na naszym forum duzo mozna sie dowiedziec. a w zamknieciu to sobie mailowo piszemy. chcesz pomarudzic w tajemnicy? zapraszam do skrzynki - mam tam spory krąg zainteresowanych heh. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: a dlaczego? :) 03.03.10, 08:46 Chce Bardzo chce po wczorajszej wizycie w przychodni ... Odpowiedz Link
mroofka94 Prosze o rade! 04.03.10, 09:22 Dziewczeta, potrzebuje Waszego wsparcia - jak skutecznie nie dac sie przestraszyc peknieciem macicy, gdy lekarz za wszelka cene chce mi to udowodnic ???????????? Odpowiedz Link
konfietka.14 Re: Prosze o rade! 04.03.10, 10:02 zmienic lekarza.nie warto szarpac sobie nerwy.jemu i tak niczego nie udowodnisz a sama sie zestresujesz.gdzies tu dziwczyny podawaly nazwiska lekarzy ktore nie stosuja taki terror Odpowiedz Link
monicus Re: Prosze o rade! 04.03.10, 10:05 yyy przeczytac te artykuły i badania które tu sobie zalączamy, podbudować się. wydrukować i zanieść doktoru żeby sobie poczytał. jak nie bedzie chciał to sie i tak nie przekona. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Prosze o rade! 04.03.10, 16:00 Zostac musze bo badania na nfz o badaniach i publikacjac mowilam - wysmial mnie Odpowiedz Link
monicus Re: Prosze o rade! 04.03.10, 16:34 musisz zatem olac - wziac co sie nalezy i nie wdawac sie w dyskusje Odpowiedz Link
deigratia Re: 05.03.10, 15:09 Na pewno możliwych lekarzy jest więcej! Ja bym już do takiego nie poszła. Nie ma co przekonywać. Następnemu z góry powiedzieć, że się sobie nie życzy wysłuchiwać podobnych uwag. Ja bojaźliwa nie jestem, ale w ciąży albo z noworodkiem wiem, jak łatwo zrobić mi wodę z mózgu i unikam jak mogę stresu i nerwów. Na razie każdy lęk we wspomnianych sytuacjach, któremu się poddałam, u mnie okazał się totalnym pudłem i straconym czasem Odpowiedz Link
deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 15:26 Mam do Was pytanie. Koleżanka rok temu urodziła przez cc a teraz jest znów w ciąży i ZNÓW marzy o sn. Wyglądało to u niej, na ile wiem, tak: 21h skurcze co 3min. i jazda do szpitala, 24h odejście wód, 13h nadal zero rozwarcia (lub 1-2 palce, w zależności kto mierzył!) Chyba 15h cc, bo dziecku zaczęło spadać tętno. Wcześniej wiele godzin oxy (ale nie wiem już dokładnie ile) bez zzo. Gdzieś zwiększenie dawki podobno siedmiokrotne (nie mam pojęcia, czy to dużo). W wypisie: brak postępów porodu. Wcześniej usłyszała jeszcze tuż przed cc (kolejny raz mierzono ją cyrklem), że tu nie ma przeciwwskazań do psn, że za wcześnie na cc a CRP zrobią na następnym dyżurze (ale to tylko taki smaczek). Oczywiście leżała cały czas na plecach na łóżku, podłączona do ktg i oxy. Jej opłacona położna miała inną rodzącą, więc podesłała jej kogoś, kto nie chciał nawet odrobinę poprawić krzywego łóżka. Eh, i to wszystko w podobno b. dobrym szpitalu w Wawie. Moje pytanie brzmi: dlaczego nie dochodziło do rozwarcia? Wiem, że Panem Bogiem nie jesteście, ale może jakieś spekulacje? Czy przyczyną mogła być pozycja leżąca? (są rodzące, które mają rozwarcie w takiej pozycji) Czy blokada psychiczna? (gdzieś przeczytałam, ale czy ktoś w to na poważnie wierzy?) Dziecko wysoko? (wiadomo, że nie musi być nisko, żeby poród postępował) Czy ?? A gdyby tętno nie spadało, to po x godzinach urodziłaby sn?? Ja nie mam pomysłów. Nie bardzo wiem, jak ją wspierać teraz. Pusto gadać, że teraz na pewno będzie rozwarcie, to jakoś mi przez usta nie może przejść Odpowiedz Link
gos85 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 16:15 Deigratia a czytałaś wątek o tym kiedy naprawde potrzebne jest cc? tam dziewczyny pisały dużo miedzy innymi o tzw.dystocji szyjkowej. Ja miałam bardzo podobny poród do tego co opisałaś. Też mam nadzieje że nastepnym razem to się nie powtórzy i ja wierzę że podejście i psychika jednak są istotne..oraz wiem że na to ma wpływ niestety to co się dzieje w trakcie porodu, jaka jest opieka, jakie są stosowane interwencje.. Odpowiedz Link
monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 05.03.10, 19:31 glowa jest bardzo wazna. u mie po 12 h regularnych na widok drzwi szpitala stanelo wszystko na ponad godzine. na ktg nic nie wyszlo. wystarczylo ze wyszlam z ip i heja! wiec jak najbardziej mogla byc zablokowana Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 10:36 deigratia napisała: > Eh, i > to wszystko w podobno b. dobrym szpitalu w Wawie. No, mi ten opis jak ulał pasuje do Madala... > Moje pytanie brzmi: dlaczego nie dochodziło do rozwarcia? Wiem, że > Panem Bogiem nie jesteście, ale może jakieś spekulacje? * jak szyjka była typu "pełna ciąża" (twarda, długa, zamknięta, ustawiona do kości krzyżowej) to nie ma takiej siły skurczów, która by ją rozwarła, * jak się dziewczyna zestresowała, to wydzielanie oxy u niej siadło, ale to nie tłumaczy braku postępu o tyle, że dostała sztuczną, * można spekulować na temat, jak stres wpływa na wydzielanie innych substancji niezbędnych dla prawidłowego przebiegu porodu, * jak leżała, to się dziecko mogło nie obniżać prawidłowo więc nie było nacisku z góry, który mógłby ułatwić sprawę > Czy przyczyną mogła być pozycja leżąca? (są rodzące, które mają > rozwarcie w takiej pozycji) Gdyby nie było rodzących, które mają rozwarcie w takiej pozycji, to większość naszych matek nigdy by nie urodziła > Czy blokada psychiczna? (gdzieś przeczytałam, ale czy ktoś w to na > poważnie wierzy?) Ja w to wierzę, ale pewnie niewielu lekarzy podziela moją wiarę... > Dziecko wysoko? (wiadomo, że nie musi być nisko, żeby poród > postępował) Niby przyjmuje się, że u pierwiastki dziecko powinno się obniżyć przed rozpoczęciem porodu. Na pewno to by wiele ułatwiło. Ale różne przypadki się zdarzają i rodzą prawidłowo także dziewczyny, których dzieci są na początku czynności skurczowej wysoko. > A gdyby tętno nie spadało, to po x godzinach urodziłaby sn?? Pewnie by jakieś wielkie X nie czekali. Jak znam personel, to doktory z dużą ulgą przyjęło fakt wahań tętna, bo nareszcie mieli pretekst, żeby sprawę rozwiązać. Może by urodziła bez problemu sn, gdyby nie fakt, że doszło do przedwczesnego pęknięcia pęcherza - tzn, pęcherz pękł w sytuacji gdy cała reszta nie była gotowa do porodu. Może, gdyby jeszcze przez dwa dni została sobie w domu, to by się wszystko jakoś naturalnie rozkręciło... > Ja nie mam pomysłów. Nie bardzo wiem, jak ją wspierać teraz. Pusto > gadać, że teraz na pewno będzie rozwarcie, to jakoś mi przez usta nie > może przejść Trudno ją zapewniać, że teraz będzie rozwarcie, bo i skąd to wiedzieć? Jednakowoż, wcale nie musi być tak, że sytuacja przedwczesnego pęknięcia pęcherza powtórzy się i tym razem. Pewnie, gdyby się nie powtórzyła, to byłoby dobrze, żeby tym drugim razem nie gnała za szybko do szpitala. Lepiej sobie poczekać w domeczku chociaż do jakich 5 cm, bo szpital może skutecznie wszystko zepsuć, szczególnie jak się tam trafi za wcześnie. A poród dn po cc może przebiegać wolniej (choć wcale nie musi). Odpowiedz Link
deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 15:19 Dzięki, dziewczyny! Nie lubię określenia "dystocja szyjki". Wydaje mi się, że to wytłumaczenie na wszystko. Kaakaa, bardzo mi rozjaśniłaś w głowie. W międzyczasie przypomniało mi się, że naturalne skurcze zupełnie ustały po pęknięciu pęcherza. Bo może były to po prostu przepowiadające a pęcherz pękł za wcześnie, kiedy reszta nie była jeszcze gotowa.. Plus dziecko wysoko, pozycja leżąca, stres. To by się ładnie układało. Co do szpitala, to oczywiście trafiłaś. A, jeszcze jedno: jak wyczuć/sprawdzić, że ma się 5cm rozwarcia, żeby zdążyć do szpitala? Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 17:09 deigratia napisała: > A, jeszcze jedno: jak wyczuć/sprawdzić, że ma się 5cm rozwarcia, żeby > zdążyć do szpitala? No, najlepiej, to się umówić z jakąś zaprzyjaźnioną położną, żeby podjechała i zbadała... Wtedy nie będzie wątpliwości. Chociaż jak kto jest biegły w NPR i wielokrotnie badał sobie szyjkę, to nie powinien mieć problemów z wybadaniem rozwarcia, mimo, że w ciąży trochę trudniej sobie sięgnąć Jak szyjka jest gotowa do porodu, to jest podobna jak w czasie owulacji tylko może być jeszcze krótsza (miękka, rozpulchniona, ustawiona w osi kanału, łatwo dostępna w badaniu), jak jest niegotowa do porodu to jest jak w fazie poowulacyjnej (twarda, zamknięta i zwrócona ujściem do kości krzyżowej - trudniej ją znaleźć, bo jest głęboko). Jak jest rozwarcie, to szyjki brak a w jej miejscu (w osi pochwy) jest taka sobie dziurka, w którą mniej lub więcej wpukla się pęcherz płodowy. (Jak pęcherz płodowy nie jest zachowany, to odradzam badanie, bo bardzo łatwo jakieś zakażenie sobie wpuścić) Jak w tę dziurkę mieszczą się dwa palce i dają się rozstawić na tyle, że między nie wszedłby jeszcze trzeci, to znaczy, że jest jakieś 5 cm. Bardziej obrazowo wytłumaczyć nie potrafię Odpowiedz Link
monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 19:34 a te wody to jej nie "odeszly" w trakcie badania? Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 06.03.10, 21:13 Też się nad tym zastanawiałam... Ale, w sumie, to co to za różnica teraz? Tak, czy owak, trzeba było dziewczynie w domu siedzieć a nie zaraz po pierwszych skurczach do szpitala pędzić. Dobrze by było drugim razem tego błędu nie popełnić. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc 09.03.10, 08:26 Rozumiem dziewczyne bo u mnie niby 2x brak postepu porodu byl, tylko za 1 razem wpisali cos innego - ze dziecko za duze... Za drugim razem brak postepu wlasnie, ordynator po badaniu stwierdzil ze ja jestem beznadziejnie zbudowana i nie ma mowy o porodzie i po co sie bawic, lepiej od reki zrobic cc. Zastanawiam sie czemu nikt wczesniej mi tego nie powiedzial ? Teraz mam inne podejscie, wiedze - oby mi tylko psycha nie siadla! Moja kolezanka wlasnie wczoraj blagala o szanse po 2cc, ale ... nawet nie bede pisac... pomijam ze u mniej akcja idzie ja po mydle ale... nie, bo nie! Myslalam ze mnie rozniesie po domu, nie moglam jej pomoc Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: po 3 i wiecej cc 10.03.10, 08:47 Hmm, a jak się uchronić przed przedwczesnym pęknięciem pęcherza? Czego unikać, na co zwracać uwagę? Trochę mnie martwi wizja, że to mogłoby się powtórzyć i znowu moje plany wezmą w łeb... Chociaż z drugiej strony za pierwszym razem nic takiego mi się nie przydarzyło, więc pewnie nie jest to reguł a w moim przypadku, ale może można jakoś wspomóc swoje szczęście, żeby choć tej komplikacji uniknąć? Gdzieś czytałam o diecie bogatej w wit. C, ale teraz już nie wiem gdzie i czy w ogóle to ma coś wspólnego z "odpornością" pęcherza. Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc 10.03.10, 12:47 bonga_dax1 napisała: > Hmm, a jak się uchronić przed przedwczesnym pęknięciem pęcherza? Czego unikać, > na co zwracać uwagę? Czynniki ryzyka przedwczesnego pęknięcia pęcherza są następujące: 1* zakażenia 2* niski status socjoekonomiczny 3* choroby przenoszone drogą płciową 4* konizacja chirurgiczna (czyli wycięcie części szyjki macicy wokół ujścia kanału) 5* ciąża mnoga 6* poród przedwczesny (w tym wypadku mam wątpliwość, co jest przyczyną a co skutkiem) 7* palenie 8* krwawienie z pochwy 9* wielowodzie 10* szew okrężny przy niewydolności cieśniowo-szyjkowej 11* poważny uraz brzucha 12* przyczyny jatrogenne, czyli różna działania, które wokół ciężarnej podejmuje służba zdrowia. Co więc można zrobić, by zmniejszyć ryzyko? 1. Prowadzić zdrowy higieniczny tryb życia (to ma szanse wykluczyć czynniki 1, 2, 3, 7) 2. Być zdrową kobietą w zdrowej pojedynczej ciąży (wykluczasz 4, 5, 6, 8, 9, 10) 3. Nie szaleć za bardzo coby się w brzuch nie walnąć mocno 4. Unikać służby zdrowia tak długo, jak to możliwe Tyle, że na pisać, to to wszystko łatwo, ale gorzej wcielić w życie... A tak na poważnie - główny problem to kwestie infekcyjne (wiążą się z tym mniej lub bardziej bezpośrednio punkty 1, 2, 3, 8, 10), więc należałoby się starać nie dopuścić do żadnych infekcji pochwy w ciąży. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc 12.03.10, 09:20 KaaKoo Czy masz wiedze nt porodow naturalnych u kobiet chorych na przewlekle zapalenie jelit ? Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc 12.03.10, 13:55 A w czym jest problem? I dlaczego w wątku o domowym po cc? Odpowiedz Link
deigratia Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 12.03.10, 21:01 Dopytałam. Rano była na ktg (dzień terminu), po którym ktoś ją bardzo boleśnie zbadał (tzn. potem ją bardzo bolało, ale nie udało mi się dojść, czy ten ktoś grzebał przy szyjce czy sprawdzał miejsce w kanale rodnym). Może to jednak miało wpływ?? O 21h zaczęły się skurcze, o 24h odeszły wody, o 2h pojechali do szpitala a tam skurcze ustały (przyznaje, że się zestresowała). Kaakaa, dzięki za opis, jak zbadać rozwarcie. Nigdy nie badałam sobie szyjki, bo nie udawało mi się jej dosięgnąć i się zniechęciłam. No, ale po takim opisie... Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 11:31 deigratia napisała: > Dopytałam. Rano była na ktg (dzień terminu), po którym ktoś ją bardzo > boleśnie zbadał (tzn. potem ją bardzo bolało, ale nie udało mi się > dojść, czy ten ktoś grzebał przy szyjce czy sprawdzał miejsce w > kanale rodnym). Szczerze mówiąc, nie wiem, czy jakikolwiek lekarz odmówiłby sobie "grzebania w szyjce" u kobiety w dniu terminu lub po... Ja, od kiedy jestem już wyedukowana w tej kwestii, od progu gabinetu zastrzegam sobie, żeby mi nie grzebać, bo żadnego efektu to u mnie nie przynosi (a teoretycznie powinno przyspieszyć rozwieranie szyjki i poród) poza paskudnym bólem brzucha i mdłościami przez cały dzień po badaniu. > Może to jednak miało wpływ?? No, założenie było takie, że to powinno wpłynąć na przyspieszenie porodu. Mogło więc wpłynąć... Na co wskazywałby dalszy rozwój wydarzeń. > O 21h zaczęły się > skurcze, o 24h odeszły wody, o 2h pojechali do szpitala Czyli, że to nie był PROM, bo poród zaczął się od skurczów. Jedyna rada jaką miałabym w tej sytuacji (ale teraz, to już oczywiście nic po mojej radzie), to nie spieszyć się tak bardzo do szpitala po tym odpłynięciu. Spokojnie można poczekać ze 6 godzin. No, chyba, że skurcze były regularne i bardzo często (nie rzadziej niż co 5 minut) oraz silne i długie (min. 1,5 minuty z czego min. 0,5 minuty szczytu). A najlepiej, gdyby miał kto sprawdzić rozwarcie i jechać do szpitala gdzieś tak przy 5 cm. W innym wypadku jazda do szpitala z dużym prawdopodobieństwem kończy się zatrzymaniem akcji porodowej > a tam skurcze > ustały (przyznaje, że się zestresowała). Ciekawe, dlaczego mnie to nie dziwi... > Kaakaa, dzięki za opis, jak zbadać rozwarcie. Nigdy nie badałam sobie > szyjki, bo nie udawało mi się jej dosięgnąć i się zniechęciłam. No, > ale po takim opisie... To na początek, polecam spróbować w okresie okołoowulacyjnym - wtedy szyjka jest niżej i bardziej w osi kanału, więc łatwiej ją wybadać. Tyle, że jest raczej miękka (coś jak usta), więc można mieć wątpliwości, czy to na pewno szyjka, ale tam nic innego znajdować się nie powinno Tyle, że trzeba tymi paluchami odważnie głęboko grzebnąć. Tylko pazurki warto na krótko obciąć, coby sobie krzywdy nie zrobić Odpowiedz Link
monicus Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 16:31 no a na ile jest rozwarta w okresie o/o? tak na pol cm? bo nie iwem czy to ten obiekt stosuje metode nieplanowanych poczęć więc się nie badam Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 17:04 To zapewne ten obiekt Wszystko pasuje. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 18:18 Kaakaa zapytalam poniewaz mozesz miec wiedze na ten temat. Mowimy tutaj tez o porodach po CC, wiec czy Zapalenie jelita moze byc dodatkowym wskazaniem do CC czy tez wrecz przeciwnie? Odpowiedz Link
kaakaa Re: po 3 i wiecej cc - do rzucenie doktoru na biu 13.03.10, 19:08 Zapalenie jelita nie jest wskazaniem do cc. W każdym razie nic mi na ten temat nie wiadomo i nie widzę powodu, żeby miało być. A w kwestii "wręcz przeciwnie", hmmm, jak by to powiedzieć... Zakładam, że cc jest operacją ratującą życie a w takiej sytuacji nie ma przeciwwskazań. Chociaż, z drugiej strony, jakbym miała zapalenie jelita, to wolałabym, żeby mi nikt w brzuchu nie grzebał, bo to zawsze większe ryzyko perforacji jak jelito jest zmienione zapalnie. A perforacja jelita, to bardzo poważne powikłanie. Ale ja i bez zapalenia jelita nie chciałabym, żeby mi ktokolwiek grzebał w brzuchu... Odpowiedz Link
marcy_83 łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 19.03.10, 12:38 Wraca do mnie temat tego mojego ostaniego cc w różnych premyśleniach i mam pytanie: -czy dobrze rozumiem że rozchodzenie się blizny to NIE JEST pęknięcie macicy? Czy po prostu do tego pęknięcia prowadzi? Rozwaliło mnie też stwierdzenie położnej, która mnie nie omieszkała oświecić jak na kontroli poprodowej byłam że i tak miałam szcęście bo niektóre kobiety urodzą sn i przy kontroli blizny okazuje się że się rozeszła i wtedy je tną i zszywają na nowo. Kaakaa - czy rzeczywiście coś takiego się robi? Mogłabyć proszę coś więcej generalnie o rozchodzeniu blizny napisać? Tzn jakie wtedy postępowanie się wybiera, czy często się to zdarza i czy skoro mi się prztrafiło tzn że mam jakieś predyspozycje w tym kierunku czy po prostu mam pecha? I czy odstęp czasowy pomiędzy ciążami ma tu jakieś znaczenie? Zaczynam się jak Monicus zastanawiać na porodem następnym w UK żeby mi tylko sn po 2 cc pozwolili rodzić...Choć w sumie warszawa bliżej... Odpowiedz Link
kaakaa Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 19.03.10, 21:19 marcy_83 napisała: > -czy dobrze rozumiem że rozchodzenie się blizny to NIE JEST pęknięcie macicy? > Czy po prostu do tego pęknięcia prowadzi? Wiesz, to wcale nie jest prosty temat. Jak się przegląda różne "mądre źródła", to wcale nie wynika z nich z pełną oczywistością, jak się ma jedno do drugiego. Na ile udało mi się ustalić można opisać następujące cztery stany, które nie są tym samym i wiążą się z zupełnie różnym ryzykiem: * zagrażające rozejście się blizny - czyli sytuacja, w której blizna jest cienka i zdradza objawy, że może chciałaby pęknąć. Można to ocenić w USG. Bierze się pod uwagę różne parametry i z nich można wywnioskować, czy taki stan występuje. Jak występuje, to lekarz będzie sugerował cc. Chociaż stan taki, sam w sobie, nie jest jeszcze zagrożeniem, może się stać ryzykowny przy silnych skurczach. * rozejście się blizny po cc - osłabienie i nadmierne rozciągnięcie lub rozdarcie ścian macicy wzdłuż starej blizny (uszkodzenie tkanek). Błony płodowe pozostają nienaruszone a dziecko pozostaje wewnątrz macicy. Można przyjąć, że to coś podobnego jak rozstępy na skórze - coś w głębszej warstwie się rozłazi ale z zewnątrz jest trzymane. Konsekwencją rozejścia się przy silnych skurczach mogą być stany opisane niżej. * niezupełne pęknięcie macicy (ciche, utajone) - rozerwanie mięśnia macicy i błon płodowych z zachowaniem ciągłości otrzewnej otaczającej macicę. Dziecko nie opuszcza pękniętej macicy i krew i wody płodowe z macicy nie wylewają się do otrzewnej. Niezupełne pęknięcia bywają niezdiagnozowane podczas porodu i czasem goją się same. Bywa, że robiąc nagłe cc z innego powodu (np. brak postępu) lekarze stwierdzają po otwarciu jamy brzusznej, że macica jest pęknięta. Zdiagnozowane niezupełne pęknięcie (widać w USG, kobieta nie zawsze ma jednoznaczne objawy) uważa się za stan zagrożenia życia dla matki i dziecka. Po wydobyciu dziecka można zszyć macicę, choć niektórzy specjaliści doradzają jej usunięcie jako rozwiązanie bezpieczniejsze dla matki. * całkowite (prawdziwe) pęknięcie macicy - pełne rozerwanie mięśnia macicy i otrzewnej. Wiąże się z przedostawaniem się do jamy otrzewnej krwi z tętnicy macicznej, płynu owodniowego a czasem także płodu i łożyska. Sytuacja bardzo poważna. Konieczne natychmiastowe cc. Zazwyczaj usuwa się przy tej okazji macicę. > Rozwaliło mnie też stwierdzenie położnej, która mnie nie omieszkała oświecić ja > k > na kontroli poprodowej byłam że i tak miałam szcęście bo niektóre kobiety urodz > ą > sn i przy kontroli blizny okazuje się że się rozeszła i wtedy je tną i zszywają > na nowo. Kaakaa - czy rzeczywiście coś takiego się robi? Faktycznie, zdarzają się takie pęknięcia macicy, które nie są diagnozowane w czasie porodu sn. Nie wiem, jak to jest z bliznami po cc, ale przypuszczam, że gdyby ktoś po psn zdiagnozował rozejście się starej blizny po cc, to pewnie chcieliby ją łatać. Wiem jednak, że bywają drobne pęknięcia macicy w czasie porodów sn., które wcale nie są diagnozowane i potem się te macice jakoś same goją. A swoją drogą, to wcale nie wiem, co gorsze - kolejne cc, czy psn z pointą w postaci cerowania blizny... Dla mamy to chyba na jedno wychodzi (?) a przynajmniej maluch ma naturalny start... > Mogłabyć proszę coś więcej generalnie o rozchodzeniu blizny napisać? Napisałam, co udało mi się znaleźć. Nie ma na ten temat dużo szczegółowych informacji. Raczej straszenie > jakie > wtedy postępowanie się wybiera, Cięcie cesarskie. Innych pomysłów nie znalazłam. > czy często się to zdarza Ponoć 1:200 do 1:500 porodów w zależności od kraju i jakości opieki medycznej > i czy skoro mi się > prztrafiło tzn że mam jakieś predyspozycje w tym kierunku czy po prostu mam > pecha? Jeśli nie miałaś podawanej oksytocyny, to widać po prostu, z jakiś względów, Twoja blizna była za słaba. A z jakich względów - pojęcia nie mam - może to być związane z jakością Twoich tkanek i specyfiką Twojego organizmu albo z jakością reperacji rany pooperacyjnej (nie wiem, kto Cię szył po pierwszym cc i jak dobrze to zrobił). Jeśli problem był w poprzednim szyciu, to nie musi się powtórzyć. Ale nie mam pojęcia jak to wyglądało. Na pewno w kolejnej ciąży, trzeba pilnie monitorować stan blizny. A resztę życie pokaże... > I czy odstęp czasowy pomiędzy ciążami ma tu jakieś znaczenie? Może mieć zasadnicze. Literatura podaje, że odstęp między porodami mniejszy niż 18 miesięcy znacząco zwiększa ryzyko. > Zaczynam się jak Monicus zastanawiać na porodem następnym w UK żeby mi tylko > sn po 2 cc pozwolili rodzić...Choć w sumie warszawa bliżej... Na Żelaznej nie robią specjalnych problemów, jak kobieta po dwóch cc chce spróbować rodzić sn. Tylko na właściwego lekarza trzeba trafić. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 24.03.10, 09:28 Kaakaa a o co chodzi w miesniem macicy - ponoc mam na dzien dzisiejszy [19 tc] bardzo gruby. LEarz mowil ze 2x rubsz niz normalnie. Czy w przypadku porodu [na razie checi] sn po 2 cc łozysko nascianie przedniej to juz przeciwskazanie? Ile czasu od terminu mogaczekac do samodzielnj akcji? Mnie zgublo przy 2 porodzie to, ze nie mialam wiedzy. Do teg bolal mnie brzuch na dole bardzo i balam sie ze to peka macica Jak mnie otworzyli to ponoc znaku po 1 cc nie bylo... Ale skuteczne staszenie gina peknieciem macicy w 3 misiacu ciazy zrobilo swoje... Odpowiedz Link
mroofka94 Re: łopatologicznie mi to wytłumaczcie plizzzzz 24.03.10, 09:30 Kaakuniu jeszcze jedno pytanie mam... Nie chce sie poddac i naprawde jestem pelna wiary ze mi sie uda! ale... tak dla spokoju duszy - ile cesarek najwiecej spotkalas??? Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Do Kaakii 26.04.10, 11:18 Podnosze pytanie o ilosc cesarek Czy dobrze zrozumialam, ze po 2cesarce powinno sie odczekac 18 miesiecy do nastepnego poczecia, czy tez do nastepnego porodu? Odpowiedz Link
kaakaa Re: Do Kaakii 26.04.10, 11:48 Osobiście, to spotkałam kobiety po max 4 cc ale w literaturze są doniesienia nawet o kilkunastu. Tyle, że to raczej w USA. U nasz przy czwartym cc, to już lekarze biadaolą bardzo i straszą wszelkimi możliwymi komplikacjami. Słyszałam też ostatnio (ale źródło nie do końca potwierdzone) o kobiecie, która w polskim szpitalu urodziła drogami natury po trzech cc, bo bardzo jej zależało (liczyła na kolejne dzieci) i lekarz prowadzący zgodził się spróbować, no i się udało. A ile odczekać po cc? Hmm, są różne szkoły, ja tu się mądrzyć nie będę. Zazwyczaj się przyjmuje, że rok po cc, co się miało wygoić, to się już wygoiło. Ale jak Ty masz za sobą różne "przygody", to może należałoby poczekać dłużej? Trzeba by z jakimś mądrym lekarzem to skonsultować - w końcu to oni są spece od wszelkiej maści komplikacji Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Do Kaakii 26.04.10, 12:42 kaakaa napisała: > Słyszałam też ostatnio (ale źródło nie do końca potwierdzone) o kobiecie, która > w polskim szpitalu urodziła drogami natury po trzech cc, bo bardzo jej zależało (liczyła na kolejne dzieci) a w jakim mieście ten cud nastąpił? Myślisz, że w razie czego można użyć podobnego argumentu w "negocjacjach" w szpitalu? Odpowiedz Link
kaakaa Re: Do Kaakii 26.04.10, 15:50 Ponoć w Krakowie, ale o szpital nie pytaj, bo nie mam pojęcia. Wogóle to jest wiadomość niepotwierdzona. Za to na pewno wiem, że w Warszawie na Żelaznej pozwalają na psn po dwóch cc, jeśli rodząca spontanicznie wyrazi taką chęć i będzie nalegać a jednocześnie nie ma przeciwwskazań innych niż fakt, że miała wcześniej te cc. I takiego argumetnu pewnie można użyć, tylko trzeba pamiętać, że Warszawska Żelazna (czyli św. Zofia) dla większości medyków to przykład jak najgorszy, traktowany jak rodzaj skrajnego wynaturzenia... Odpowiedz Link
soldie Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 09:54 Kochane, na wstępie sie pochwalę, iż właśnie wczoraj u mnie dwie kreski na teście I mam do was pytanie, ponieważ lekarzowi będę musiała podać datę ostatniej miesiączki (której nie znam) ale znam datę poczęcia,z której termin porodu wychodzi mi na 27 grudnia. Jaką datę tej miesiączki najlepiej podać? Czy taką żeby mi wyszedł tez ten termin, czy dać trochę do przodu? Tak się zastanawiam, moje dwa chłopaki siedzieli długo w brzuchu, więc może żeby bez stresu było. No i oczywiście nastawiam się na domowy, mam nadzieję,że przeszkodą nie będzie to ,że teraz mieszkam pod Łodzią i mam dalej do szpitala mojej położnej...Na razie sie o to nie martwię, bo mam jeszcze sporo czasu,żeby sie przygotować Odpowiedz Link
kaakaa Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 10:37 Soldie - po pierwsze, serdeczne gratulacje! Po drugie, nie ze wścibstwa pytam, tylko, żeby lepiej zrozumieć, dlaczego nie znasz daty ostatniej miesiączki? Czy chodzi o to, że po poprzednim porodzie jeszcze jej nie miałaś, czy nie pamiętasz daty? Jeśli chodzi o to, że nie było tej miesiączki przed poczęciem, to należałoby to uczciwie lekarzowi na wizycie powiedzieć i wtedy w karcie ciąży w miejscu na podanie daty ostatniej miesiączki wpisuje się "niemiarodajna" a termin porodu wyznacza się na podstawie USG zrobionego w I trymestrze. Kombinacje z podawaniem jakiejś precyzyjnie wymyślonej daty, choć kuszące, mogą mieć marne skutki - jak podasz trochę późniejszą datę (żeby nie mieć stresa w przypadku przeterminowania), a dziecko wymyśli sobie przyjść na świat zaraz po skończeniu 37 tygodni, to będzie, że wcześniak i też nie dobrze, bo Cię położna do szpitala odeśle. A w przypadku przeterminowania i tak Cię nikt na siłę "leczyć" nie może - jak nie wyrazisz zgody na hospitalizację, to będziesz sobie chodzić nawet pełne 42 tygodnie, czy jeszcze dłużej, jeśli tylko będziesz przekonana, że masz wszystko pod kontrolą. Odpowiedz Link
abis_zag poród sn po cesarkach 27.04.10, 17:22 Dziewczyny, właśnie weszłam na forum, na które dawno nie wchodziłam i takie ożywienie. Jestem z Krakowa. jestem już po dwóch próbach porodu domowego i jednocześnie po dwóch cc, a uważam że to druga była totalnie bezsensowne. Osobiście jestem mało forumowa, wole spotkania w realu. Też marzę o dużej rodzinie i porodach naturalnych (sama nie wiem o czym bardziej). I tak sobie myślę, czy gdybym zorganizowała spotkanie dla kobiet po cc-kach chcących rodzić naturalnie, czy byłybyście chętne?? Bo ja osobiście mam potrzebe usiąść razem i wypłakać te żale, razem pooglądać filmiki vbamc etc. Może udałoby się na takie spotkanie zaprosić jakiegoś lekarza pro porodowego sn. i kobiety, którym się udało po dwóch cc?? Co wy na to?? Ja osobiście staram się nawiązać kontakt z położnymi z zza granicy. Może się uda. Póki co w ciąży nie jestem, czekam aż dojrzeje. Wybieram się na wrześniową konferencję we Wrocławiu, ma być Michel Odent, chce go zaczepić w tej sprawie. Mama małej mi z opowieści o porodzie domowym po cc na dobrze urodzonych to moja dobra znajoma. A co do ilośći cc to osobiście znam kobiete, która w krakowie miała 7 cc i żyje i jest szczęśliwą mamą. pozdrawiam wszystkie i mimo, że żadko bywam na forum duchem jestem z wami. Odpowiedz Link
gos85 Re: poród sn po cesarkach 28.04.10, 01:11 pomysł spotkania jest super!! Niech lekarze zobaczą że kobiety po cc CHCĄ rodzić naturalnie..i to nie znaczy że są nawiedzone Odpowiedz Link
soldie Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 18:45 kaakaa nie pamiętam tej daty,ostatnio tez nie pamiętałam to mi lekarz kazał podać przybliżoną... wiec sobie wycelowałam jakaś prawdopodobną. Podejrzewam że to było jakieś 8 dni przed poczęciem, ponieważ cykle mam 21-23 dniowe, wiec nie wiem co podać w razie czego Odpowiedz Link
kaakaa Re: Do Kaakii i innych:) 27.04.10, 19:59 Jak masz takie krótkie cykle, to jak podasz możliwie najbardziej prawdziwą datę, to termin porodu wyjdzie Ci parę dni po tym wyliczonym z owulacji/poczęcia. Ja bym tak zrobiła. Położnej, w razie potrzeby, zawsze możesz potem wyjaśnić, że masz krótkie cylke. Lekarzy to raczej mało obchodzi, niestety... Odpowiedz Link
aldakra Soldie 27.04.10, 20:06 Ja wyliczyłam u siebie tą samą datę porodu - żartując napiszę, że będziemy się ścigać Odpowiedz Link
soldie aldakra 27.04.10, 22:44 no to miło mieć współzawodniczkę hehe i tak swoją drogą, ciekawe która pierwsza dobiegnie do mety Już doczytałam,że jesteś z Poznania ,wiec ciesze się że nie współzawodniczymy o położną I tez karmię dzieciaka piersią kaakaa, dzięki za odpowiedź, jak zawsze można na ciebie liczyć. Chyba pozostanę przy dacie z 8 dni wstecz, z resztą myślę,że jest dość wiarygodna, okresy mam niemal jak w zegarku Odpowiedz Link
mroofka94 Re: aldakra 29.04.10, 21:18 SOLDIE !!!!!!!!!!!!! Sciskam Cie i gratuluje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <wow> Zaraz powyrywa sobe wlosy z glowy. Blagam jakim cudem slyszalyscie o porodzie sn po 3 cc w Krakowie, jak ja tu od 3 lat szuka lekarza ktory mi da taka szanse!!!!!!!!!!!!???????????????/ W sierpniu rodze 3 dziecko. Jestem po 2 cc, teraz bedzie 2 lata od ostatniej. Nie poddam sie! Ale ile ja mam szans a starciu w personelem?????? Odpowiedz Link
monicus prośba językowa 29.04.10, 21:52 bo mnie ten "cesarski cieć" rozwala czy nasze adminki moglby ciecia zwolnić na rzecz cięcia? Odpowiedz Link
bonga_dax1 z pewną taką nieśmiałością ;) 30.04.10, 10:22 To ja też się pochwalę. Termin na 7.12. Rozmawiałam wstępnie z położną... W rozmowie telefonicznej - cudowna, ciepła kobieta. Rozmawiała z ordynatorem, który nie widzi przeciwskazań,żeby próbować, ale: poród musi przebiegać sprawnie, dadzą mi do podpisania odmowę cc na dzień dobry, jeśli będę rodziła wieczorem albo w weekend, to będę musiała negocjować indywidualnie z lekarzem dyżurującym i "wykazać się sporą determinacją", bo on nie może narzucać swoich poglądów reszcie. Postanowiłam wziąć to za dobrą monetę nie mam chyba wyjścia. Na razie muszę dotrwać szczęśliwie do terminu i postaram się namówić położną, żeby trochę posiedziała ze mną w domu, jak się nie da, to będę siedziała sama, na ile starczy mi odwagi... Odpowiedz Link
kaakaa Gratuluję serdecznie!!! 30.04.10, 15:42 Mój pierworodny jest z 7. grudnia - bardzo udany wyszedł A pomysł z tym siedzeniem w domu ile się da, bardzo popieram. Szczególnie, jeśli w szpitalu oczekują, że poród będzie szedł sprawnie. Jak się do nich trafi z początkiem czynności skurczowej i zachowaną szyjką, to nie ma siły, żeby poród szedł sprawnie. Co innego, jak na IP jest 7 cm - wtedy to już zazwyczaj idzie bardzo sprawnie Odpowiedz Link
gos85 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 30.04.10, 22:44 Gratulacje!! Na żelaznej się tak zgodzili? Odpowiedz Link
mroofka94 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 03.05.10, 19:25 Ciekawe czy mi sie tak zgodza... Gratuluje! To naprawde budujace! Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 04.05.10, 07:34 W Łodzi - w Koperniku. Sporo warunków, ale ktoś musi przecierać szlaki Odpowiedz Link
gos85 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 04.05.10, 21:35 super, dzielna jesteś oby więcej takich było dzielnych! Odpowiedz Link
marcy_83 Re: z pewną taką nieśmiałością ;) 07.05.10, 08:24 Kurcze dziewczyny, jak was czytam to mi serce rośnie i nadzieja kiełkuje, że mi też się następne uda sn Trzymam mocno kciuki i wierzę, że wasze marzenia się spełnią. Odpowiedz Link
fizula Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 15:48 Kochane, przykład co prawda ze szpitala z mojego doświadczenia jako douli, ale pokrzepiający. Dziewczyna pierwszy poród: cc, bo za wąska miednica (po pomiarze miednicometrem czy jak mu tam), a dziecko za duże (3700 wg USG). No więc pokroili ją w wybranym przez siebie dniu nawet bez próby porodu drogami natury. Drugi poród: drogami natury w dniu wczorajszym, w którym to miałam zaszczyt jej towarzyszyć jako doula :o) To był długi poród: od regularnych skurczy do końca minęło 23 godziny. A jeszcze noc wcześniej nieregularne skurcze nie dające spać. A więc dwie nocki zarwane plus jeszcze zarządzenie lekarzy: rodzić, ale nie jeść na wypadek cesarki. Szczerze mówiąc nielegalnie podkarmiałam moją drogą rodzącą landrynkami z witaminami, bo inaczej by nie dotrwała do końca. Te skurcze były bardzo słabe i do końca dosyć rzadkie (co 5 minut). Dopiero ostatnie 2-3 godzinki co 3-4 minuty, ale z przerwami na skurcze co 5 minut albo i co 10. Oczywiście w tym okresie zaproponowano poczęstowanie oksytocynką w żyłę, żeby przyśpieszyć, skoro zwalnia. I rodząca była skłonna ją przyjąć- rozumiałam ją dobrze, bo była wycieńczona (całą dobę bez jedzenia o landrynkach). Ale żeby miała świadomość na co się decyduje powiedziałam jej, że czasami skurcze są tak słabe i rzadkie, a poród się przedłuża, bo dziecko jest owinięte pępowiną i to pozwala je lepiej dotlenić, oszczędzając je. No i wytrwała dzielna kobieta, chociaż naprawdę w jej sytuacji tak ogromnego przemęczenia byłoby to uzasadnione. A dziecko rzeczywiście urodziło się opętlone, trzeba było przeciąć pępowinkę od razu po urodzeniu samej główki. Wcale nie było problemów w drugiej fazie porodu- także ta "wąska" miednica specjalnie jej nie przeszkodziła skoro w kilka skurczy partych urodziła dzidziusia. Przepraszam, że Wam się wtryniam na Wasz wątek, ale tak się chciałam podzielić, bo akurat jestem pod wrażeniem piękna rodzenia- to było warte przeżycia (i tego, jak personel, badania może utrudniać rodzenie- ale to już inna historia). Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 16:21 fizulo! tak trzeba sie wtracac. i mowic o tym, ze to moze tak dlugo trwac. mialam podobnie. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 23:09 A ile z tego czasu spędziliście w szpitalu? Mam nadzieję, że tym razem u mnie nie wyniknie nic takiego, żebym musiała za szybko jechać do szpitala... Najchętniej dopiero na parte, albo samo lożysko W sumie taki długi poród wcale mnie nie przeraża, byle spędzić 90% z niego w domku... Będę prosiła o trzymanie kciuków za moje wody Odpowiedz Link
fizula Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.05.10, 23:53 Ta rodząca była już od kilku dni w szpitalu, ale na trakcie porodowym była 7 godzin. Wcześniej jak miała 3-4 cm rozwarcia i skurcze co 5 minut, to lekarze twierdzili że jeszcze nie rodzi. Ale ja wiem swoje. A ona też swoje przeszła nie śpiąc dwie noce, tylko znosząc skurcze (jedna nocka nieregularne, druga- już regularne w miarę co 5 minut, zatrzymujące się po badaniach gin.,po zamartwianiu się, tuż po tym jak mnie wygonili ze szpitala na kilka godzin, "bo jeszcze nie rodzi- nie jest przecież na trakcie porodowym"). Myślę sobie, że pępowina swoją drogą, a różne lęki, które przychodziły- swoją drogą przedłużały akcję porodową. Jutro jadę znowu napawać się widokiem tego miejsca użyteczności publicznej, tym razem krzewić poradnictwo laktacyjne :o) Ech... nie kocham szpitali. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Boje sie... 08.05.10, 09:33 Im blizej porodu, tym bardziej sie boje, ze znow mnie ktos oszuka i bedzie zbywal... Czuje sie zaszczuta, bo mowia ze 4 cc to moge miec spokojnie, ale nikt nie pomysli, ze chce rodzic SN... Grrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr..... Odpowiedz Link
soldie Re: Boje sie... 08.05.10, 12:33 Ja tez się strasznie bałam przed poprzednim porodem z podobnych powodów i ten strach to faktycznie w moim przypadku przypuszczam,że wpłynął na przedłużanie sie porodu i jego tak powolne rozkręcanie. mroofka nie wiem za bardzo co ci poradzić prócz wiary i modlitwy. A zdaje sie że ty już jesteś dość blisko prawda? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Boje sie... 08.05.10, 23:43 A jaki masz plan na dziś dzień? Masz umówioną "naturalną" położną? Planujesz posiedzieć troszkę w domu, nastawiasz męża, żeby Cię wspierał i bronił przed presją psychologiczną? Rozumiem Twój strach, ale pomyśl, że masz szansę już niedługo przeżyć coś wspaniałego. Na pewno wszytskie tutaj będziemy trzymać za Ciebie kciuki i słać ciepłe myśli. Myśl pozytywnie. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Boje sie... 10.05.10, 19:23 Koncze 26 tc. Mam lekarza,ktory mi powiedzial, ze jesli ciaza bedzie przebiegala dobrze, to powinna zakonczyc sie porodem natralnym, bede rodzic w szpialu gdzie on pracuje [ ale nie wiem na jaki dyzur popadne]. Musze umowic sie z polozna, tyle ze tam placi sie gory, bo to prywatny szpital... drogo jest jak nie wiem! Wierze, ze mi sie uda. Modle sie o to od poczatku, a moj maz kazdego dnia i to tez daje mi duzo pewnosci. Tyle, ze wiecie... o jaki strach mi chodzi... o wlasnie presje psychiczna, bo z mezem rodzic nie pojade, mamy 2 malutkich dzieci w domu, a ktos musi z nimi zostac... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Boje sie... 11.05.10, 07:26 hmmm, ja bym chyba jednak stanęła na głowie, żeby dzieciom załatwić jakąś opiekę - w końcu chyba od razu do szpitala nie pojedziesz, będzie czas, żeby coś zorganizować, albo spróbowała namówić jakąś asertywną koleżankę / doulę, żeby ze mną pojechała i w krytycznych momentach przypominała mi, co jest ważne i na co mam się nie zgadzać bez wyraźnych wskazań. Dobrze, że chociaż lekarz jest nastawiony pozytywnie, pogadaj z nim, może szepnie słówko kolegom, zadzwoni jakby to nie był akurat jego dyżur, co by się nie spieszyli z namawianiem cię na cięcie. W każdym razie trzymam kciuki, uwierz mi wiem dokładnie, jak działa presja psychiczna w szpitalu... Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Boje sie... 14.06.10, 14:43 Czesc Dawno mnie nie bylo 31 tc - a lekarz mowi ze wszystko pieknie wyglada, tylko... czuje ze sie zaczyna migac, jak to juz na koncu Kasa sie konczy to i opieka. Od kiey mam pic liscie malin i gdzue je kupic i jak zrobic, sa w saszetkach??? Odpowiedz Link
kaakaa Re: Boje sie... 14.06.10, 16:27 mroofka94 napisała: > Dawno mnie nie bylo To miło, że znów jesteś > Od kiey mam pic liscie malin Sugerowałabym raczej po 36-37 tygodniu, czyli w zasadzie w terminie porodu. Niektóre źródła zalecają picie herbatki malinowej nawet przez całą ciążę, ale w większości sugerują jednak ostrożność, bo to ma w końcu działać rozluźniająco na szyjkę. > i gdzue je kupic i jak zrobic, sa w > saszetkach??? Kupić w aptece. Są i w saszetkach, z tego, co wiem. A jak nie to susz w torebce (na pewno robi Herbapol). Jak przyrządzić będzie napisane na opakowaniu. A wiesiołka też planujesz łykać? Ponoć razem z liśćmi malin czyni cuda... Odpowiedz Link
987ania Re: Boje sie... 14.06.10, 16:54 Ja liście piłam od połowy ciąży ale nie miałam kłopotów z szyjką. Odpowiedz Link
kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 09:02 A ja po znajmości proszę o trzymanie kciuków za mój SN na Żelaznej. Dziś mam termin (z wyliczenia 28-dniowego cyklu; cykle mam ok. 3 dni dłuższe, ale wczesne USG dało termin taki sam, jak te 28 dni). Wszystko (badania itd) w pełnej normie. Z USG tydzien temu szacowana waga 3800, blizna 5mm, "gruba i ładna". Streptokoka brak - a to przez niego poprzednim razem nie mogłam rodzić w DN. Oczywiście już mnie postraszono wywoływaniem, bo "na pewno nie damy pani tyle czekać" (poprzednim razem 9 dni po terminie z 28 dni) Jeden ważny panbuk dr konsultant "kwalifikujący" do CC albo VBAC powiedział "SN, ależ oczywiście, nie ma pani żadnych przeciwwskazań, ale w terminie to panią kładziemy w szpitalu". Dodatkowo zaserwował mi (oczywiście bez pytania) wyjątkowo bolesne badanie ("może pani plamić" - i tak było). Miał to być najpewniej rodzaj masażu szyjki, aby menskom siłom panbuka dra pomóc mojej biednej szyjce. A było to ponad 3t przed terminem. Kolejna pani dr z tzw. punktu konsultacyjnego, sympatyczna i niby pro-natura ("od lekarza, a tym bardziej chirurga, to się lepiej trzymać z daleka jak nie ma potrzeby" powiedziała "no, po cięciu to z 5 dni po terminie damy poczekać" A druga, także miła, wczoraj powiedziała, że "około tydzień po terminie". Mogliby się chociaż jakoś poumawiać, kurczę. Najbardziej mi się podoba powtarzanie, że "bo takie są po cięciu wskazania". Ja oczywiście wszelkie rekomendacje znam, i dobrze wiem, że właśnie wywoływania należy unikać, a minięcie terminu ("post-datism") nie jest żadnym przeciwwskazaniem do VBAC ani samo z siebie wskazaniem do indukcji. (tu na Szpitalach pisałam o tym więcej: forum.gazeta.pl/forum/w,588,112130675,112130675,SN_po_CC_a_termin_porodu_na_Zelaznej.html) Mój kolejny kontakt ze szpitalem w piątek (lekarka kazała umówić się na czwartek, ale zachachmęciłam ) Jeszcze raz proszę o kciuki Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 12:58 No, to gratuluję szczęśliwego dotarcia do finiszu Oni tam na Żelaznej, każdy mówią coś innego, już ich trochę znam też chodziałam wielokrotnie na KTG po terminie, to się nasłuchałam. Ale siłą nikt Cię do szpitala nie położy. Zawsze się możesz upierać przy tym, że masz te cykle 3 dni dłuższe. Ja mam gorzej, bo mam krótsze a i tak rodzę po terminie wyliczonym wg Naegelego, więc się nie przyznaję, że mam krótsze. Jak Ci ktoś powiedział, że po cc mogą poczekać 7 dni po terminie, to i tak ładnie, bo mi bez cc już po 5 dniach proponowali przyjęcie na oddział na "test oksytocynowy". Niestety, to nie jest żaden test, tylko początek wywoływania . Na szczęście nie dałam się nabrać i młody urodził się szczęśliwie dopiero jak się sam zdecydował. Życzę Ci, żeby szybko się samo zaczęło, bo to znacznie mniej stresu. Może jakieś naturalne metody zachecania malucha do wyjścia trzeba by wdrożyć? Odpowiedz Link
kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 13:19 Dzięki Teraz sobie pluję w brodę, że wierząc w "liberalną Żelazną" nie sfałszowałam o te kilka dni daty miesiączki, zawsze byłoby więcej luzu. > Może jakieś naturalne metody zachecania malucha do wyjścia trzeba by wdrożyć? Problem w tym, że na seks nie mam kompletnie ochoty (chyba że solo ), na myśl o długotrwałej stymulacji sutek się wzdrygam, do mega-ostrego jedzenia jestem przyzwyczajona (choć faktycznie ostatnio nie jadłam) Więc chyba zostają spacery, schody i sprzątanie, szczególnie że się fizycznie czuję coraz lepiej , oprócz tego, że brzuch ciąży. Co jeszcze zostało? Ananas? chyba niezbyt wierzę. Bo olej rycynowy to chyba jest mocno kontrowersyjny i w ogóle ostateczność? Ale chyba coraz bardziej zaczynam czuć jakiś ucisk w kroczu (co za ohydne słowo) i okolicach. To chyba dobrze? Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:01 takie opowiesci utwierdzaja mnie, ze albo nie jestem gotowa na kolejne dziecko, albo na kontakty z medycyna. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:20 monicus- tylko na kontakty z medycyną, na pewno kaeira- trzymam kciuki i wierzę, że nie dasz sobie żadnego kitu wcisnąć i przed rozpoczęciem porodu żadną siłą czy podstępem się w szpitalu nie dasz położyć. W końcu co ci mogą zrobić - dać wariackie papiery? nie dajmy się ubezwłasnowolnić... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:27 Mnie na USG pan doktor (skądinąd bardzo kulturalny) spytał o bliznę i skomentował, że po dwóch cc mi nie dadzą urodzić naturalnie, bo to wiem pani różne komplikacje mogą być... (odpowiednio "ważnym" tonem) Próbowałam z nim polemizować, mówiąc że lekarze na razie nie widzą przeciwskazań, ale on to skwitował komentarzem, że "tylko na razie tak mówią, żeby pani nie denerwować". Trzęsłam się z wściekłości całe popołudnie, a myślałam że już się częściowo uodporniłam na takie teksty. Jakby mi coś takiego powiedzieli na izbie przyjęć, to na bank cały poród by się zatrzymał... Ech będę Was prosiła o mnóstwo dobrych fluidów pod koniec coby te moje wody wytrzymały jak najdłużej i żadnych nowych niespodzianek powodujących konieczność pojawienia się w szpitalu nie było. Odpowiedz Link
kaeira Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:55 bonga_dax1 napisała: > Trzęsłam się z wściekłości całe popołudnie, a myślałam że już się częściowo uodporniłam na takie teksty. Ja po kontakcie z ważnym panem konsultantem miałam calutką jedną noc okropne opresyjne sny o szpitalu. Nie o porodzie, ale właśnie o pobycie na oddziale, że nic się nie dzieje, kolejni lekarze coś ode mnie chcą, maszyny robią ping, różne "pacjentki" snują się w koszulach nocnych...itd. Obudziłam się kompletnie wycieńczona. A przedtem cały czas byłam wyluzowana co do porodu... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.06.10, 07:22 kaeira napisała: > Ja po kontakcie z ważnym panem konsultantem miałam calutką jedną noc okropne > opresyjne sny o szpitalu. Ja miałam takie męczące sny dłuższy czas na początku ciąży - nie o porodzie, ale o utracie kontroli, np. wchodzą mi do domu jacyś ludzie, robią co im się żywnie podoba, panoszą się jak u siebie, a mój mąż na to wszystko patrzy z boku i nie ma śmiałości / ochoty ich wyrzucić, a ja tylko się miotam. Szczegóły się zmieniały, ale motyw braku kontroli i wsparcia męża zawsze ten sam. Miesiąc mnie to męczyło, na razie mam spokój. Odpowiedz Link
soldie Taka sobie ciekawostka:) 19.06.10, 22:02 Właśnie fajna rzecz dziś usłyszałam, to sie podzielę ku zbudowaniu ducha walki o porody po cc Jakieś 28 lat temu pewna koleżanka mojej mamy urodziła dziecko przez cc, następnie bardzo szybko zaszła w druga ciążę, bardzo nie chciała mieć drugiego cc,a w szpitalu (gdzie tak a propos do dziś nie za bardzo podchodzą do porodu sc po cc) nie brali w ogóle pod uwagę takiej opcji jak poród naturalny po nieco ponad roku od cięcia. Co owa pani zrobiła? Została w domu do ostatniej chwili, kiedy już nie było wyjścia tylko musieli sie pogodzić z porażką Urodziła sn. oczywiście nieźle ja opierniczyli ponoć Biorąc pod uwagę fakt, że był to rok '83 w mieście po dziś dzień zacofanym w temacie fizjologicznych porodów i czasów kiedy informacji nie można było znaleźć tak jak dziś, kilka razy klikając, jestem pod wrażeniem tego co zrobiła Mam nadzieję moje drogie ,że jesteście zachęcone by walczyć o to czego pragniecie dla swoich dzieci, bez względu na ilość krytycznych komentarzy Życzę powodzenia wszystkim oczekującym na sn po cc, z wami sercem jestem szczególnie Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:29 monicus, myślę, że zdecydowanie to drugie...Ja się zbierałam 2 miesiące na wizytę u gina - pewnie byłoby dłużej, gdyby do becikowego nie żądali papierów od lekarza...Ale to chyba świadczy nie najlepiej o służbie zdrowia a nie o nas... Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 16.06.10, 14:19 Dla pocieszenia, po cc urodziłam tydzień po terminie "sfałszowanym" o 2 dni A ucisk miałam od 35 tc jak się mały ułożył główka w dół... Chyba wystarczy robić KTG żeby upewnić się ,że jest ok, przynajmniej tak mi powiedziała moja położna i jeśli jest ok to czekać...Mam nadzieję,że maluszek zdecyduje sie niebawem, i nie będziesz musiała się stresować, ale z drugiej strony w takich trudnościach uczymy się walczyć o swoje prawa. Przede wszystkim więc życzę, by maluch urodził sie naturalnie, zdrowy i w swoim czasie. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.06.10, 14:53 Tez walcze - liscie malin i wisiolka juz wprowadzilam mimo 32tc, boje sie ze znow bede nosic ponad 2 tygodnie dluzej... Ogolnie mam mega stres porodu w czasie lub po terminie i chcialabym wczesniej. Soldie wspieraj, wspieraj!!! Musze Cie "wynajac" na porod Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.06.10, 10:28 mroofka94 jestem z tobą, w razie czego daj znać kiedy się zacznie akcja to będę "czuwać" Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 27.06.10, 19:21 Musialam odstawic maliny, bo mialam mega skurcze... wracam do nich od 35 tc. Soldie Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.10, 07:29 Wiecie, próbuję sobie jakoś oswoić wizję porodu w szpitalu i nijak nie mogę. Potrafię sobie zwizualizować poród w domu w każdym możliwym wariancie - z położną, bez (gdyby na przykład nie zdążyła), z mężem, bez (gdyby pojechał odwieźć dzieci i nie zdążył wrócić), w wannie, poza wanną, szybki, długi, no po prostu wszystkie możliwe warianty i nie odczuwam strachu, mam jakieś poczucie, że wszystko poszłoby dobrze, spokojnie... No ale sytuacja jest jaka jest, więc próbuję sobie także wyobrazić, jak mógłby wyglądać mój w miarę przyjemny poród szpitalny i... nijak mi nie idzie. Nawet jeśli w moich wizualizacjach dochodzę do momentu, że przyjeżdżam do szpitala na samą końcówkę, to perspektywa wejścia na izbę przyjęć, badań, gromady lekarzy, położnych, studentów od razu rozwiewa cały "nastrój". Po prostu moja wyobraźnia nie jest w stale ogarnąć, jak to miałoby się potoczyć dalej, żeby było choć satysfakcjonująco... Wiem, że powinnam się postarać nastawić pozytywnie do tego miejsca, ale nie potrafię, od razu pojawia się blokada i strach. Pamiętam jak w drugiej ciąży pojechaliśmy do innego szpitala porozmawiać z położną, która miała prowadzić mój poród (skądinąd też całkiem sympatyczna kobieta, chociaż pewne "naleciałości" szpitalne typu "u pierworódek zawsze robimy nacięcie krocza, u nas to nawet sportsmenki rodzą i też są nacinane" miała), musieliśmy poczekać chwilę przed budynkiem, bo przyjechaliśmy za wcześnie. Zaczęłam się trząść ze strachu jak przed jakimś super ważnym egzaminem. To było chyba dwa miesiące przed porodem, miałam tam tylko wejść pogadać, a jednak strach i nieufność wobec tej instytucji pozostała. W sumie to nie proszę was o rady, chciałam się tylko wyżalić, bo teraz odwrotu już nie ma i jakoś muszę urodzić, ale im bliżej celu tym bardziej wracają wspomnienia i stres. Przed ciążą było mi łatwiej się oszukiwać, że to już jakoś "przerobiłam". Powiedzcie chociaż, że trzy razy pod rząd nie można mieć takiego gigantycznego pecha, żeby znowu coś stanęło na drodze mojego porodu naturalnego. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.06.10, 15:18 Jak ja cie doskonale rozumiem. Dokładnie to samo miałam.Na ten szpital, co tu dużo mówić , zgodziłam sie tylko dlatego, że zostać i rodzić sama sie bałam. Miałam najgorsze wizje, właśnie i z izba przyjęć i lekarzami, studentami itd. Ale sie okazało,że na izbie mnie rozbawili- żadnych komentarzy nt. porodu, lekarka super, żadnych innych rodzących, ani ludzi prócz położnej i lekarki, która sie nie wtrącała nawet za bardzo. Na prawdę zaskoczyło mnie to wszystko... Nie wiem czy w tym szpitalu tak zawsze,ale jest szansa tak trafić, czego ci bardzo mocno życzę. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.07.10, 10:06 Czesc Bogna !!!!!!!! Mam to samo !!!!!!! Dokladnie to samo!!!!!!! DWa razy mega pech - dwa inne szpitale !!!!!!!!!! Nie wiem jak uda mi sie urodzic, tym razem nie wykupie ani poloznje, ani lekarza. Nie chce rodzic w szpitalu, chce urodzic w domu! Boje sie szpitala panicznie i nie chce sluchac ze oni sa tam zeby mi pomoc, bo jak do tej pory dzialo sie zupelnie inaczej !!!!!!!!!! Pomijam juz szpital poza porodami, tez mnie chciano urobic w kuracje za 1000 zl miesiecznie, bo akurat lekarka miala fiola na temat nowych lekow - ciekawe czycs z tego miala? Tak wiec w zadne dobre intencje i serce nie wierze! Zwyczajnie. Moze wszyscy w otoczeniu maja nadmiar szczescia, ale ja mam wiecznie jego brak i naprawde boje sie szpitala niesamowicie. GDybym tylko umiala, to bym rodzila sama, ale nie umiem boje sie spanikowac z bolu, chociaz bol sama ze soba przezywam o wiele, wiele lepiej!!!!!! Okrutnie sie boje - Bogna trzymaj sie dzielnie ! Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.07.10, 13:18 Mrówka,przepraszam, ale moim zdaniem to błąd, że nie przygotowujesz się z kimś konkretnym, konkretna położną najlepiej. Pozbawiasz sama siebie sporo szans na poród naturalny zdając sie na przypadkowy zespół na zmianie. Dlaczego nie umawiasz sie na poród z położną? Powinnas być w stałym kontakcie z kobietą, która może Ci pomóc, która rozumie Twoje oczekiwania i jest gotowa wspierać Cię w tym czasie, a najbardziej w trakcie porodu. Ja Ci moge dać namiar na wspaniałą położną z Żeromskiego, z którą rodziłam w domu i mam nadzieję we wrześniu znów z nią urodzić, jest absolutnie położną z powołania, która zrobi wszystko co w jej mocy by pomóc rodzącej. Tylko, że w tym akurat szpitalu nie ma oficjalnie możliwości przyjazdu z własną położną, ale znając grafik jej dyżurów możesz sie spróbować wstrzelić, kiedy zaczniesz rodzić. Czasem też może jej sie uda podmienić z kimś na dyżur. Ale przede wszystkim mogłabyś być przez nią zaopiekowana, mogłaby zajżeć do Ciebie w trakcie porodu, zbadać, doradzić, kiedy jechać, powiedzieć jaka jest sytuacja położnicza. Nie poszłabym na żywioł w Twojej sytuacji. Obstawiłabym nawet więcej opcji. Drugą położną, w drugim szpitalu, z którą też miałabym doszczętnie wszystko obgadane. Jak będziesz już rodzić, to jest duże prawdopodobieństwo że zrobią z Tobą, co będa chcieli. Mimo całej Twojej determinacji z czasu ciąży i pewnie jeszcze przed nią... a szkoda. Potrzebujesz bardzo mocnego wsparcia na ten czas, spróbuj o nie zadbać. Pozdrawiam i życzę powodzenia, jakby co, pisz to dam Ci numer. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 03.07.10, 23:52 mroofka, zgadzam się z marianną, wielką mądrością jest się przygotować, a pójście na żywioł może sie kiepsko skończyć, pomyśl o tym, masz jeszcze trochę czasu. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 05.07.10, 09:25 Ja też popieram. Za pierwszym razem poszłam do szpitala "na żywioł" licząc na życzliwość ludzką i urok osobisty męża... Skończyło się, jak się skończyło. Za drugim razem już się niby przygotowałam, umówiłam z położną, ale... syn się pospieszył i szpital był jeszcze w remoncie. Znowu trafiliśmy do szpitala z przypadku. W sumie to nawet nie mogę powiedzieć, żeby się mną zajmowała położna, ograniczyła się do podłączenia kroplówki. Siedziała z nami za przepierzeniem studentka, która przychodziła co jakiś czas pytać, jak się czuję, a badała mnie kilka razy lekarka, zresztą średnio sympatyczna. Nawet nie bardzo wiadomo było z kim rozmawiać o naszych życzeniach, obawach itd. Lekarze się zmieniali, przekazywali mnie sobie z dyżuru na dyżur bez mojej wiedzy i świadomości. Mam nadzieję, że tym razem umówiona położna będzie w stanie zapewnić mi stałą opiekę. Pójście na żywioł jest chyba najgorszą opcją, nawet jeśli położna miałaby okazać się nie być idealna, tym bardziej, że zdaje się pisałaś, że nie będzie z Tobą męża. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.10, 13:07 Dziewczyny, ogromne dzieki za pomoc! Tak jak piszecie bylo przy 2 porodzie [przy 1 tez mialam polozna]. Teraz postawilam na lekarza. Kazda z nas ma inna sytuacje, dla jednej wynajcie poloznej to bulka z maslem, ale dla mnie nie, wiec kazdy mysle musi dostosowac sytuacje do siebie. Wybralam szpital i lekarza. NAstawienie ordynatora jest bardzo na tak, czego nie mialam przy 2 porodzie, wiec... Odwagi! Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 07.07.10, 17:39 W którym szpitalu w takim razie rodzisz? I nie do końca rozumiem, jak ma być z tym ordynatorem, bo przy porodzie raczej go nie będzie? Ma jakoś uprzedzać tych, którzy będą wtedy z Tobą rodzić, czy jak to ma wyglądać, jak on ma Ci pomóc? BTW, dla mnie koszt położnej jest mocnym obciążeniem budżetu niestety również. Ale jest to dla mnie sprawa absolutnie priorytetowa, kwestia wyboru. Becikowego w Krakowie dwa tysiące, więc na położną starczy i jeszcze duuużo zostanie (taka opieka dużo nie kosztuje, a już wstrzelenie się w dyżur pani A - nic) Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 08.07.10, 20:24 Marianno wybacz, naprawde, ale nie widze powodu dla jakiego bym miala komukolwiek sie tlumaczyc z mojej sytuacji finansowej i zycia prywatnego! Na to nie pozwole. Nie bardzo rozumiem w jakim celu sa te rady????????? Bo chyba rada zaklada dobro i spokoj osoby ktorej sie radzi, a nie niesie niepokoj i rozdraznienie. Ze szpitalem Zeromskiego juz mialam swoje przejscia i zgodnie z tym jak wyglada sytuacja na dzis, polozna nie ma nic do gadania !!!!!!!! Jesli chodzi o porod po CC - rozumiem ze rodzilas w Zeromskim po cesarce tak???????????????? Bo ja rodzilam po cesarce wlasnie i niestety nie ma polozna nic do gadania. Procedury sa takie jakie sa, wszystko jest w rekach ORDYNATORA! Rozumiem ze chcialas pomoc, ok, ale prosze Cie daj mi szanse bym przy calej wiedzy jaka posiadam, podjela decyzje sama. Prosilam o wsparcie duchowe - a nie o nerwowe pouczanie. Dziekuje Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.07.10, 19:30 O la la... Przepraszam w takim razie Mrówko, nie wypowiadam się więcej w tej sprawie. Piszesz na forum więc mam prawo odpowiadać. Nie zrozumiałaś mnie w takim razie, może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Po pierwsze, nie pytam Cię o Twoją sytuację materialną, nie każę Ci się tłumaczyć kurcze, nie wiem gdzie to znalazłaś. Napisałam jedynie o SWOJEJ sytuacji zupełnie a propos tego co napisałaś Ty o tym, czym wynajęcie położnej dla Ciebie nie jest. Tyle, niec więcej, nie rozumiem więc zupełnie pełnej emocji i nieadekwatnej reakcji. Napisałam, że to kwestia wyboru, bo tak jest i taki komentarz myślę mam prawo umieszcvzać, nikogo nie zamierzałam urazić i nie jest on moim zdaniem raniący. Po drugie, w ostatnim poście, który Cię tak poruszył nie udzielam żadnej rady. Z czystej babskiej ciekawości zapytałam, gdzie chcesz rodzić, gdzie jest taki ordynator. Ciekawi mnie to, ot i tyle. Zawsze może się taka informacja komuś przydać, z tą intencję zadałam pytanie. Jak i to, jak konkretnie wyglądać ma wsparcie ordynatora, bo przecież w każdym szpitalu pracuje sporo innych lekarzy i nie wszyscy zawsze mają te same poglądy na dany temat co szef. Pytanie konkretne, jeśli zbyt inwazyjne Twoim zdaniem to przecież po prostu nie muszisz na nie odpowiadać. Też byłam ciekawa. Jeśli moje wypowiedzi niosą ze sobą, jak napisałaś niepokój i rozdrażnienie to ja bym się zastanowiła nad tym. I nie piszę tego złośliwie, bo to w ogóle nie jest miejsce na złośliwe wypowiedzi, traktuję to miejsce jako oazę normalności w tym nienormalnym świecie. Piszę to szczerze, bo tak myślę i czuję w tej sprawie w tym momencie. Zastanowiłabym się, dlaczego porusza mnie wypowiedź kogoś obcego w anonimowym miejscu, skąd ten niepokój i zordrażnienie, co takiego ta osoba we mnie poruszyła. I to też nie jest żadna rada. To tylko moja luźna refleksja. I na koniec, oczywiście że decyzję podejmiesz sama, nie wiem, w którym miejscu poczułaś że podejmuję ją za Ciebie. Może tu jest jakiś problem? Rozumiem, że Twoje napięcie rośnie i reagujesz bardzo emocjonalnie, ale ja z kolei poczułam się dotknięta Twoim postem, uważam że zareagowałaś nieadekwatnie i trochę obok są Twoje zarzuty. Ja też za jakiś czas rodzę. I szczerze życzę Ci dobrego porodu, jakkolwiek będzie on wyglądał. Nie miałam złych intencji. Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 00:00 bo wiesz... w takiej sytuacji jak jest mroofka to tak naprawde ma sie ochote krzyczec zeby wszyscy sie odczepili. ale tez chcialoby sie troche pomarudzic czasem i nie sluchac dobrych rad. ja wiem, ze ona ma juz w glowie wszystko ulozone i jest zdecydowana. i nie ma ochoty zeby ja ktokolwiek ratowal Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 13:11 Hmm... Z całym szacunkiem. Jak dla mnie ktoś, kto po kilku miesiącach udzielania się na tym forum pisze że idzie na żywioł po dwóch cc nie ma "w głowie wszystkego ułożonego i nie jest zdecydowany". Jeśli zaś nie życzę sobie by ktoś odnosił się do moich poglądów, nie chcę sie konfrontować z ewentualną krytyką to nie udzielam się w miejscach poblicznych. I nie wściekam się, jeśli ktoś pisze nie to, czego oczekuję w danym momencie. Nie chcę, żeby mnie ktoś ratował? Nie piszę rozpaczliwych postów! Czy to na prawdę ja czegoś tu nie rozumiem? Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.07.10, 22:54 mhmm mysle, ze nie rozumiesz. i nie obrazaj sie, ale naprawde bywa ciezko. Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 18:35 O tak. Widzę, że nie rozumiemy się kompletnie, niestety Zgadzam się, nie miałam cesarek, nie wiem jak to jest. Mogę sobie jednak wyobrazić, mam wyobraźnię. Ale ok, nie mam tego doświadczenia, nie będę dyskutować na ten temat, nie widzę też powodu do obrażania się z tego powodu. Możecie uznać że nie rozumiem jak to jest, w porządku. Mnie w ostatnich wypowiedziach chodziło o coś zupełnie innego, tłumaczyłam chyba łopatologicznia żeby nie było wątpliwości. Nie spodobało mi się w jaki sposób Mrówka mnie zaatakowała, bezsensowny był jej post, składam to na hormony mimo że sama jestem w III trymestrze w tym upale a jednak po kilkukrotnym powolnym literowaniu tekstu jestem w stanie przyswoić go ze zroumieniem... Ale cóż, każdy rozumie świat inaczej. Mnie pozostał po tym niesmak. Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:03 Marianno, bardzo proszę, byś nie traktowała słów Mroofki zbyt osobiście. Ani Ty, ani ja nie przeżyłyśmy tego, co dziewczyny z tego wątku i nawet jeśli wydaje nam się, że możemy sobie wyobrazić, co byśmy w takiej sytuacji czuły, to nie mamy pojęcia, co czuje w tej sytuacji Mroofka - żadna z nas nie jest nią. To forum jest szczególnym miejscem, o szczególnej atmosferze. Istotnym jej elementem jest to, że nie pouczamy i nie krytykujemy się wzajemnie. (Ja czasem wymądrzam się bardzo, może za bardzo, ale zawsze staram się, by nie było w tym tonu pouczania.) Dzięki temu dziewczyny mogą tu się wyżalić, wypłakać, poskarżyć i nie obawiać się, że ktoś je skrytykuje albo będzie im mówił, co powinny zrobić, tudzież, czego nie powinny. Ja rozumiem, że Ty, w poście, który wywołał ten zamęt, nie zamierzałaś Mroofki pouczać. Jednak z jej odpowiedzi wynika, że ona tak to odebrała. Myślę, że kłócenie się z kimś o to, co on/ona czuje to pomysł bardzo karkołomny. Przyjmij proszę, że, niezależnie od Twoich intencji, Mroofka poczuła się źle z tym, co napisałaś. Może nie ma racjonalnych przesłanek by tak się poczuła (nie mnie oceniać) ale faktem jest, że poczuła się z tym źle. Myślę, że dociekanie tu na forum, czy miała słuszność i jakie może mieć problemy ze sobą, skoro poczuła się pouczana, choć nie taka była Twoja intencja, jest nie bardzo na miejscu. Trzeba przyjąć, że sytuacja Mroofki jest szczególnie trudna i nie musi się ona zachowywać racjonalnie, wg Twoich, czy moich standardów. Może też pisać tu o czymś tylko dlatego, że potrzebuje sobie ulać. Wybacz jej, proszę, jeśli poczułaś się zaatakowana jej postem. Uwierz mi, że nie ma dziewczyna lekko i ja bym jej nieba przychyliła, gdybym mogła, żeby tylko łatwiej było jej oczekiwać na poród i zachować spokój, gdy się zacznie. Po prostu, bądźmy tu dla siebie dobre i wyrozumiałe, bo jeśli my wzajemnie nie będziemy, to jakże możemy oczekiwać tego od osób, które nie pojmują naszej postawy wobec ciąży i porodu? I nie traktuj tego, co napisałam, broń Boże, jak pouczania, a jedynie jak moją refleksję, nad tym , co zaszło w tym wątku. Mam poczucie, że nikt tu nie chciał źle ale nie wyszło dobrze, a bardzo byłoby mi przykro, gdyby atmosfera tego forum miała się popsuć. Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:16 ja to powiem od siebie: czasami same nie wiemy co jest grane. bo srodek i serce wrzeszczy: dajcie mi spokoj, chce byc z tym sama. a jakis cien rozsadku szepce jak zly duch, ze moze jednak jakies zaplecze. ale jednoczesnie sie wie, ze na pomoc taka jak oczekujemy liczyc nie mozemy tylko taka jak ONI chca nam zaoferowac. no i tak w kolko i w kolko. Odpowiedz Link
marianna0077 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.07.10, 22:59 Tak, dziewczyny, macie rację. Nie powinnam się była już odzywać. Mam dyskomfort związany z tym, że tu właśnie, na tym szczególnym forum taki akcent nieprzyjemny się pojawił. Wiele refleksji i mnie się nasunęło ale nie będę już męczyć nikogo, nie chcę być znowu zrozumiana opacznie. Poudzielam się, jeśli nadarzy się okazja może na innych wątkach. Zaangażowałam się trochę emocjonalnie w "sprawę Mrówki" bo sama ją przekierowałam tutaj z innego forum, żeby dziewczyna trochę zaczerpnęła tych dobrodziejstw, poza tym, też jest z Krakowa i jescze chyba jedna istotna rzecz nas łączy, stąd te emocje. Tymczasem dobrej nocy. Odpowiedz Link
marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.07.10, 22:27 Dziewczyny czy w UK sito kawlifikujące odoby do porodu domowego jest luźniejsze? Ze PD po 2 cc się zdarzają to wiem. Ale czy orientuje się któraś z was czy np obciążenie chorobą genetryczną w rodzinie dyskwalifikuje delikwenta czy nie? Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.07.10, 22:58 Na UK się nie znam ale obawiam się, że w związku z tym, że tam PD jest wpisany w system opieki zdrowotnej, to nie ma takiej wolnej amerykanki jak u nas, że można sobie znaleźć bardziej lub mniej liberalną położną, tylko, że pewne kwestie są uregulowane jakimiś przepisami i sito kwalifikacyjne raczej nie jest luźniejsze niż u nas. Myślę sobie, że w przypadku obciążenia chorobą genetyczną, to szanse kwalifikacji do PD mogą zależeć od tej choroby. Po pierwsze, od tego, jakie ma ona konsekwencje dla stanu noworodka - jeśli istnieje podwyższone ryzyko, że dziecko urodzi się w złym stanie i będzie wymagać fachowej pomocy, to nie warto ryzykować porodu domowego. No, chyba, że choroba jest letalna a matka jest zdecydowana nie podtrzymywać na siłę życia dziecka - wtedy to zupełnie inny problem, aczkolwiek myślę, że też dyskusyjny i bardzo trudny. Po drugie, od tego, czy tę chorobę da się diagnozować prenatalnie - jeśli można ją wykluczyć przeprowadzając badanie w ciąży, to nie powinno być kłopotu. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 12:38 Witajcie! Dlugo mnie nie bylo, bo jak zwykle... Marianno, zamieszanie wyszlo z tego, ze napisalas o polznej itd, a wlasnie - nie rodzilas po CC Teraz to wiem, wiec tym bardziej - wybacz, zero ironii - ale nie wiesz co czuje sie w sytuacji takiej jak moja. Pisalam zreszta ze przy kazdym porodzie mialam polozna, wiec wyprowadzilo mnie z rownowagi pisanie znow o tym i o cenie. Nie znamy swoich sytuacji osobistych i tylko o to mi chodzilo. Mam nadzieje, ze mi wybaczysz jesli poczulas sie zle potraktowana, ale naprawde chodzilo mi o to, ze nie mam ochoty rozmawiac o wysokosci becikowego. Bo tak naprawde to nic nie znaczy. Ty jako Ty sama nie dzialasz na mnie zle! No cos TY!!!! Wrecz przeciwnie, pamietam ze mnie tutaj przyprowadzilas Nie mam zalu, jesli Ty go masz, to jeszcze raz Cie przepraszam. Wiec przeprawe mam ciezka.Wiecie jak to wyglada. Jestem po 2 cc wiec juz sie nasluchalam ... Sytuacje mam juz calkowicie jasna. Jak to sie skonczy nie wiem. Potrzebuje opracowan nt porodow sn po cc o grubosci blizny ponizej 2 mm, sa takie? A moze nie ma zupelnie? 2 sprawa - czy porod w gotowosci sali operacyjnej, gdy macica peknie, zawsze konczy sie wycieciem macicy? Czy po kazdej cesarce blizna jest ciensza czy bywa roznie? Z gory dzieki za pomoc i przepraszam za zamieszanie! Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:01 W kwestii litratury fachowej, to najwięcej pewnie pomoże monicus. Jest na wakacjach ale regularnie tu zaględa, więc na pewno coś podrzuci. Ja od siebie mogę tyle, że: * wycięcie macicy nie jest jedynym postępowaniem w przypadku jej pęknięcia; wszystko zależy jakie to pęknięcie i czy daje się z nim zrobić coś w sposób zachowawczy; na pewno jest to postępowanie dające lekarzowi największe szanse szybkiego sukcesu - po wycięciu macicy sytuacja jest natychmiast opanowana. * w kwestii grubości blizny po kolejnych cc - to chyba bywa różnie; trzeab szukać w zagranicznej literaturze, bo u nas po 2 cc nikt nie kwalifikuje do sn, więc pewnie nie ma jakiś rozsądnych danych Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:03 Tu są zebrane liczne badania na temat VBA2C i po większej ilości cesarek. Niestety bez podania źródeł, więc nie wiem czy się przydadzą. www.plus-size- pregnancy.org/CSANDVBAC/vbac_after_2_cs.htm#Table%20of%20Studies Ich wymowa przemawia oczzywiście na naszą korzyść Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:10 Na tych samych stronach znalazłam jeszcze coś ciekawego: Many women don't realize that choosing an elective repeat cesarean does NOT eliminate your chances for uterine rupture. Doctors often make it sound like rupture only happens during a TOL, and that by choosing an ERCS, you can eliminate even a small chance of a rupture occurring. Although most studies focus on uterine rupture during TOL, uterine ruptures can and do occur before labor in pregnancy, tend to be more devastating, may result in hysterectomy, and babies have died from it. It is NOT true that deciding against a VBAC means that you won't have any risk of uterine rupture. In fact, occasional studies have even found a higher rate of rupture in the ERCS group! So keep in mind that it is the PREVIOUS CESAREAN that puts you at risk for uterine rupture. It is not logical to 'forbid' a trial of labor simply because of the vague possibility of uterine rupture. Women with prior cesareans can rupture at any time during pregnancy, not just in labor. Doctors do not insist that a woman who has had a cesarean spend her entire pregnancy in the hospital just in case she might rupture, or that she forego another pregnancy entirely, simply because she is at increased risk of rupture. The risk of rupture is real in either group, but statistically small. Keep the risks in perspective. Z tym się jeszcze nie spotkałam. Dla niewtajemniczonych: TOL - trial of labour - próba porodu sn (jak mnie ta "próba" wkurza); ERCS - elective cesarean (cc z wyboru po cc). Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:31 To fakt, że macica może pęknąć niezależnie do jej skurczów porodowych. To się nazywa "samoistne pęknięcie macicy". Po prostu pęka od nadmiernego rozciągnięcia w ciąży (może skurcze przepowiadające się do tego dokładają?), mimo, że poród się nie zaczął. Ryzyko jest szczególnie duże, jeśli blizna jest źle wygojona. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ryzyko takiego pęknięcia miałoby być większe u kobiet, które zdecydowały się na elektywne cięcie. Jak dla mnie - związku brak. Może jak bym przeczytała całe te badania, to coś by mi się zajarzyło... A co do "próby porodu drogami natury", to tak to się fachowo określa. Po polsku też. Może brzmi głupio ale właśnie tak to lekarze traktują - zgadzają się na podjęcie próby, jak by coś nie szło, to zetną, ale przedtem pozwalają na próbę psn. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 13:44 No nie wiem co do tego zwiększonego ryzyka, może chodzi o jakieś drobne pęknięcia zdiagnozowane w trakcie cesarki, które inaczej by sie same wygoiły i nikt by nawet o nich nie wiedział. Tylko to mi przychodzi do głowy. W każdym razie ja sie skupiłam na stwierdzeniu, że to wcześniejsza cesarka powoduje ryzyko pękniecia, a nie "próba porodu", to zupełnie inna perspektywa, choć dla lekarzy pewnie bez znaczenia. Tym razem mam zamiar podpisywać wszystkie odmowy operacji jakie uznają za słuszne mi podetknąć o ile nie stwierdzą wyraźnie, że dzieje sie coś złego. Chociaż dziewczyny z Łodzi uspokajają mnie, że w Koperniku nie powinni być jakoś szczególnie napastliwi w stosunku do mnie. No cóż, jest jeszcze nadzieja, że trafię na dyżur ordynatora, który wyraził wstępną aprobatę mojej "próby". Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 17:55 Bogna a jak wyglada u Ciebie grubosc blizny? Mnie zastanawia jedno, czy jak kobieta w ciazy po 2 czy 3 cc nagle zaczyna rodzic - a takie przypadki sa i zanim dojedzie do szpitala cos sie zacznie dziac, to ich zdaniem to nie jest ryzyko? Na prosty rozum chlopski - wydawac by sie moglo, ze porod w gotowosci sali operacyjnej, jest o wiele bardziej "bezpieczny". Kaaka przeciez chyba rana/blizna, nie peka jak balon? Czyli jesli nawet blizna by sie rozeszla/pekla to mozna liczyc ze ja uratuja? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 20:10 Co do grubości blizny, to nie mam pojęcia. W poprzedniej ciąży na badaniu USG pytałam się o bliznę. Lekarz powiedział mi, że "na razie jest OK, ale najważniejsze będzie jak blizna będzie się zachowywała już w trakcie porodu". Faktycznie po przyjęciu do szpitala zrobiono mi USG, pytałam od razu o bliznę. Powiedzieli, że nie ma przeciwskazań do próby porodu, "nie ma cech rozchodzenia się blizny". O grubości nikt nigdy nie mówił. Teraz na USG też usłyszałam tylko, że jest ładna, bez cech rozchodzenia się. Sądzę osobiście, że jest to kolejny "magiczny wskaźnik", którym się straszy kobiety. Z tego co czytałam, jeśli dochodzi do rozejścia się blizny objawia się to zupełnie innym bólem niż bóle porodowe, intensywniejszym, nie do przegapienia i krwotokiem. Więc jeśli za ścianą masz blok operacyjny, to raczej w większości przypadków jest czas, żeby coś zrobić, ale chyba lepiej tu by się faktycznie kaaka wypowiedziała. Na pewno czytałam, że pęknięcie blizny nie oznacza automatycznie usuniecia macicy. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 23:23 No wlasnie strasza tym okrutnie... Mi tlumaczyla lekarka z duzym doswiadczeniem porodow po cc [po 2 i 3], ze blizna to nie balon ktory peka nagle i koniec, ze to sie rozchodzi. Mnie bardoz czesto boli brzuch na samym dole i mam mega stres z tego powodu. Z tego co wiem, to blizna ma byc ponad 2 mm [ tak KaaKaa?] wiec skoro mowia ze u Ciebie ok, to pewnie masz wiecej, tyle ze skad oni wiedza po usg ze nie ma cech odklejania. ??????????? Szok!!! Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.07.10, 23:43 No z tego, co zrozumiałam chodziło o to, że na dany moment się nie rozchodzi. Dlatego właśnie lekarz mi tłumaczył, że ważne jest USG jak zacznie się poród. Ale to raczej i tak się może zmienić w trakcie. Trzeba by być non-stop monitorowanym już nie tylko pod KTG, ale i pod USG, obłęd. A co do tych 2mm to wcale mnie to nie przekonuje. Tak na zdrowy rozum to grubość nie musi wcale warunkować elastyczności. Mnie pobolewały okolice blizny na początku drugiej ciąży - wtedy miałam stres, a jak już pojechałam do szpitala to akurat tym sobie w ogóle głowy nie zaprzątałam. W końcu oni są tam od tego, żeby mnie ratować w razie czego. Bardziej się boję ratowania mnie "na zapas" Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 08:15 na zapas znam za dobrze tez sie tego boje, a szczegolnie gdy sytuacja nie jest "bezpieczna" ... Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 08:46 W kwestii blizny- w poprzedniej ciąży wydawało mi sie że boli mnie cały czas- nie rozeszła sie- tak myślę,że to może być presja psychiczna .W czasie porodu to już sama nie wiedziałam czy mnie bolą skurcze czy blizna- to dopiero obłęd. Nie mówiąc,że na prawdę gdzieś w podświadomości miałam schizę że ta blizna nie wytrzyma. Po 2 cc to chyba są 2 blizny na macicy, co? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 09:18 Jedna blizna - starą wycinają podczas operacji. Cięcie robią w tym samy miejscu, tylko chyba trochę większe, coby powycinać wszystkie ew.zrosty. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 10:09 i to na macicy właśnie? Gdzieś mi wpadło w oczy,ze na macicy różnie może sie trafić i z wierzchu masz jedna ale w środku już dwie... no ja tam nie wiem . W ogóle to ta ocena blizny dla mnie jest wielką zagadką, ponieważ mi w ciąży każdy (z kim miałam do czynienia w tym temacie) mówił,że czegoś takiego nie da sie ocenić i na USG nikt sie tym nie zainteresował nawet na moja prośbę... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 10:16 Mnie kilku lekarzy mówiło, że starą się wycina i w trakcie opracji też padło takie hasło, że wycinają starą. Badali mi bliznę na USG, ale zawsze podkreślali, że to nie jest miarodajne, ważne jak się będzie zachowywała w trakcie porodu, a tego po "widoku" blizny na USG nie da się ocenić. Wątpię też, żeby były jakieś badania na temat zalezności grubości blizny i ryzyka jej rozchodzenia się. Dla mnie to czyste mydlenie oczu, kolejny argument, żeby zniechęcić potencjalne kandydatki do VBAC-u. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 11:10 W takim razie zastanawia mnie pewna rzecz, ponieważ jeśli byłyby 2 blizny na macicy no to ryzyko pęknięcia mamy w dwóch miejscach,ale skoro jest jedna, to dlaczego ryzyko sn po dwóch cc jest większe (czy to ma związek z łyżeczkowaniem po cc czy faktycznie z cięciem) Skoro stara bliznę wycinają to znowu jest jedna no i czy ona faktycznie jakoś drastycznie rożni sie od tej pierwszej?? Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 13:13 Lekarze twierdza, ze miesien jest oslabiony i dlatego ryzyko rosnie. Oczywiscie blizna jest jedna, chyba ze sa nagle przypadki to nie wiem jak jest. Mi przy 2 porodzie nikt blizny nie sprawdzal, nie bylo tego tematu, a dziecko bylo duze, macica mega rozciagnieta. Zastanawiam sie wlasnie nad tymi bolami podbrzusza, bo np podczas usg boli mnie brzuch nad spojeniem lonowym i szczerze, taki tepy bol... wtedy jestem bliska paniki i wole juz sie zgodzic na wszystko. Soldie tez upatrywalam to w psychice, bo jednak po cc to w nas zostaje, jak znak, naznaczenie... i ciagle nas skutecznie tym strasza. Co powoduje ze blizna jest ponizej 2mm a powyzej 4mm ??? Uroda macicy, czy tez moze cos innego? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 14:22 Statystyk żadnych nie widziałam, które by wskazywały, że ryzyko jest większe po 2 cc. Znalazłam za to np. takie porównanie: Flamm 1988 was a multicenter study of VBAC TOLs in women with 1 (n=1687), 2 (n=82), or 3 (n=7) prior cesareans. There were 3 true ruptures in the whole study, all occurring in women with one prior cesarean. 2 of the 3 ruptures occurred in women receiving pitocin augmentation in early labor (much like Leung 1993, see below). There were no ruptures in the group with multiple previous cesareans. Na pewno większa jest panika lekarzy. W amerykańskich standardach (oczywiście u nich co stan to obyczaj) obecnie próba porodu sn po 2cc jest dopuszczalna. Wcześniej było tak tylko w przypadku, gdy kobieta miała za sobą choć jeden poród sn. W każdym za to niemal badaniu wskazuje się podawanie oksytocyny (szczególnie na początku porodu) jako czynnik mocno skorelowany z pęknięciem. Poza tym kolejne cc to coraz poważniejsza operacja, ryzyko zbliznowaceń, wrastajacego łożyska przy kolejnej ciąży, uszkodzeń narządów wewnętrznych, zapalenia otrzewnej - to wszystko rośnie z każdą cesarką. To powie ci każdy chirurg. Mroofka94 naprawdę sądzę, że ryzyko rozejścia się blizny to najmniejsze z naszych zmartwień. Nie daj sobie wmówić, że jest inacze, bo zgodzisz się na wszystko, co ci zaproponują. W końcu rodzisz w szpitalu, więc o to sie akurat nie martw. Mnie by to nawet nie powstrzymało przed porodem domowym, gdyby znalazła się jakaś położna gotowa go przyjąć, bo żywię głębokie przeświadczenie, że w domku, bez pośpiechu, podawania oksyctocyny i innych "atrakcji" ryzyko jest minimalne. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 14:49 Bogna, porod domowy to moje najwieksze marzenie. tylko z tego co czytalam, to jednak cienka blizna szanse zmniejsza. Znalazlam takie cos: www.ptmp.pl/png/png1z1_2008/png11-3.pdf oraz [ fajnie ze dziewczyna ma takiego lekarza, ale ogolnie widac jakie jest nastawienie do niego na forum]: forum.gazeta.pl/forum/w,548,95917064,,Czy_po_dwoch_cc_musze_sie_zgodzic_na_porod_sn_.html?v=2 Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 15:17 A tu taki post : Re: jak wam sie udalo rodzic SN po pierwszym CC?? iwonagos 17.10.09, 10:43 zarchiwizowany Urodziłam 2 dziecko sn dokładnie 3,5 roku po pierwszym cięciu. Tak ok 18-23 tc pobolewała mnie blizna, lekarz twierdził, że to normalne i nie jest przeciwskazaniem do cc. Urodziłam błyskawicznie, w kilka minut, mąż ledwo mnie zdążył dowieźć do szpitala No i był to poród w 36 tc. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 17:45 Nie ma reguły, ale większość VBA2C, o których czytałam trwało dość długo, nawet do tygodnia. Poród rozpoczynał się niemrawo, rozwarcie dochodziło do np. 2 cm i... kilka dni przerwy. Znowu parę godzin skurczów i znowu spokój. To pewnie sposób organizmu na przygotowanie tej "osłabionej" macicy na poród. Myślę, że i na taki rozwój wypadków trzeba się przygotować, nie "podniecać się" pierwszymi skurczami, bo jak już człowiek raz trafi w łapy lekarzy, to już cię nie wypuszczą, a potem znany scenariusz - przyspieszanie, straszenie itp. Przerabiałam to. Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 19:36 wlasnie. mialam to tez przypomniec. ja po 1cc mowie, ze rodzilam ponad tydzien. albo i dwa. 10h skurczybyków takich, ze nie moglam siedziec tylko opieralam sie o stol i potem doba spokoju, 6 h i spokoj. i tak sobie to szlo. a potem wiadomo. Odpowiedz Link
konfietka.14 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 20:56 to samo.długo się rodzilo-ze dwa tygodnie.a wkoncu jak dopadlo to nawet na początku nie uwierzylam że to już Odpowiedz Link
mroofka94 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.07.10, 22:17 U mnie dzieje sie podobnie. Tyle ze czekam na akcje "prawdziwa" a te rozne traktuje jak przepowiadajace... Brzuch mi nic nie opada - to mnie martwi, ale chyba nie u zawsze opada? Odpowiedz Link
kaakaa Opadanie brzucha 30.07.10, 22:28 Nie martw się, brzuch opada przed porodem (nawet kilka tygodni wcześniej) zazwyczaj u pierwiastek. Jest to związane z częściowym wstawieniem się główki dziecka do miednicy. U wieloródek często następuje to dopiero jak zacznie się poród. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 14:46 Bardzo boli nie brzuch nad spojeniem, okolice rany - od kilku dni. Tak, ze nie moge sie ruszyc. Chyba slabnie mi od tego psycha. Dzis wieczorem jade na kontrole. Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 15:28 Blizna po cięciu, to inna tkanka niż mięsień macicy - mniej rozciągliwa. Może więc boleć od samego rozciągania się mięśnia macicy (dodatkowo pewnie działają też czynniki psychologiczne i nasilają odczuwanie tego bólu) ale może to być też znak, że w miejscu blizny dzieje się coś niedobrego. Skontrolowanie tego jest więcej niż wskazane. Mam nadzieję, że okaże się, że wszystko jest OK i poczujesz się spokojniejsza. Koniecznie daj znać wieczorem, czego się dowiedziałaś. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 21:55 Kaakaa, lekarka powiedziala dokladnie to samo co Ty Badanie brzucha wskazuje, ze bol [przy badaniu] jest w okolicach rany, usg ze blizna jest ok 2. Wszystko miekko, ale zamkniete. Dziecko male, powinno wyskoczyc. Ot i teraz czy mi psycha wytrzyma, bo jak mnie zaboli, to juz mi sie wszystko telepie... nie bede ukrywac. Odpowiedz Link
monicus Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 21:58 aaa dzisiaj blizna okolo 2?!!! ojjj coś tu nie pasi. ktos krzywo zeznaje. nie panikuj dasz rade! Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 02.08.10, 22:16 mroofka94 napisała: > Kaakaa, lekarka powiedziala dokladnie to samo co Ty Ło raju, poczułam się taka mądra jak Twoja lekarka , żeby mi tylko od tego woda sodowa nie uderzyła Cieszę się, że w USG blizna wygląda OK - jakby się rozchodziła, to by było widać. Blizna ok. 2, to brzmi znacznie bardziej optymistycznie niż wcześniejsze parametry. No, to teraz zostało tylko zapanować nad głową (może jakąś akcję modlitewną przedsięwziąć trzeba? św. Igancy na pewno pomoże a i NMP poratuje w potrzebie niechybnie) i popracować nad zachęceniem małego człowieka do podjęcia wycieczki na tę stronę Wierzę, że będzie dobrze - uwierz i Ty Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 08:32 mroofka94 - nie wiem, czy już nie trafiłaś na coś podobnego, ale na stronie, którą wcześniej cytowałam są IMHO świetne rady dotyczące radzenia sobie ze stresem poprzednich operacji i przygotowaniem do VBA2C-u. www.plus-size-pregnancy.org/CSANDVBAC/vbac_after_2_cs.htm Pewnie kaaka jako psycholog mogłaby tu coś dopowiedzieć, ale do mnie bardzo przemawiają uwagi zebrane pod nagłówkiem "emotional homework". To jest gdzieś u dołu strony, ale cała warta jest przeczytania. Autorka włożyła w nią bardzo dużo pracy. Strasznie dużo beczałam "przerabiając" niektóre z tych rzeczy, ale czuję spora ulgę i większą ufność w powodzenie mojego następnego porodu. Może to pomoże ci się zrelaksować. Wierzę, że Ci się uda, naprawdę. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 09:15 Dziewczyny ja tez wierze, sw Ignacy to moj dobry znajomy ... Z blizna jest tak, moj lekarz wyliczyl 1.2, wczoraj lekarka 2. Inne aparaty inni lekarze. Wierze, ze kazdy chce dobrze! Maliny mi sie skonczyly w sobote i dacie wiare ze w calym miescie brak??????????????????????? Wiesiolka lykam ile wejdzie Gdybym umiala to bym sobie czopa sama wyjela tak wczoraj meza straszylam wieczorem... ale coz... zostaje mi czekac, wierzyc i ufac... stres mam ze sie nie wyrobie, ze sobie poradze - to wiem! Od poczatku ciazy widze jak on sie rodzi, jak oboje dajemy rade... Cala ciaze stawiam to sobie przed oczy! Gdyby nie ta blizna i bol, to bym rodzila w domu... Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 11:08 Mroofko, a mąż pomaga w zachęcaniu człowieka do wyjścia? Mężowie bywają bardzo skuteczni. To tak mi się skojarzyło z kwestią wyjmowania czopa Jak św. Ignacy z Tobą, to cóż Ci może zagrozić? W kwestii malin, skojarzyło mi się, że wg niektórych mądrali także imbir wpływa pobudzająco na macicę - jak lubisz, to herbatkę z imbirem polecam. Olejki eteryczne zawarte w szałwii też ponoć działają naskurczowo - jak nie masz uprzedzeń do tego zapachu, to można sobie powąchać. A co do stresu, czy się wyrobisz, to chodzi mi po głowie takie szatańskie pytanie - czy Ty się musisz zaraz zgadzać na to cc jak nie urodzisz do 15 sierpnia? Wiem, że to może brzmieć wywrotowo, ale przecież siłą Cię nikt nie zetnie. Oczywiście, nie wyrażenie zgody na sugerowane przez lekarzy cięcie (tudzież jakiekolwiek negocjacje w tej sprawie) wymagają Twojej pewności, że wszystko jest OK i pod Twoją kontrolą. Ale zanim do połowy sierpnia dotrzesz, to jeszcze sporo czasu na działania. Może warto wdrożyć coś jeszcze poza malinami i wiesiołkiem? Jeśli nie masz więcej pomysłów, to szepnij jedno słowo a dziewczyny zaleją Cię różnymi sposobami Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 13:12 Maz ciezko pracuje i smieje sie, ze takiej pracy ciezkiej to nie przerabial Wspiera mnie jak moze, wierzy ze sie uda! KAzdego dnia mi to mowi... jeszcze jak mu pokazalam film na youtube... cos chyba w nim peklo! Mowie otwarcie, ze 4 dziecko rodze w domu jesli ten porod pojdzie, to juz mnie nikt na szpital nie naciagnie! Nol łej! Z terminem cc jest tak, ze osiagnelam kompromis, bo tak to by mnie cieli 1,5 tyg temu... Maliny, wiesiolek, seks, spacery i co jeszcze??? Kaakaa potrzeba mi sposobow! Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 03.08.10, 14:01 mroofka94 napisała: > Maliny, wiesiolek, seks, spacery i co jeszcze??? > Kaakaa potrzeba mi sposobow! Kochana, ja na to jak na lato No, to lecimy: Z ziółek: * imbir, * szałwia, * gałka muszkatołowa, * nagietek, * ostre curry (może wywołać silne skurcze ponoć), * arnika (to bardziej na łatwiejsze gojenie po porodzie ale pić trzeba zacząć jeszcze przed). Pewnie nie wszystko na raz ale jak masz okazję to możesz sobie serwować, żeby Cię w kółko te maliny z wiesiołkiem nie zemdliły * olej rycynowy - ale to jak byś już była w desperacji - bierze się go pół na pół z sokiem (np. pomarańczowym albo innym o zdecydowanym smaku), tak po ćwierć szklanki jednego i drugiego (nie łyżkę, czy dwie jak piszą w instrukcji, bo to niewiele da) i wypija się duszkiem. Można sobie przygotować jeszcze coś do popicia, najlepiej o zdecydowanym smaku, żeby zabić smak rycyny, który jest OHYDNY. Po przyjęciu raczej nie oddalać się od toalety, bo efekt może być piorunujący. Intensywna perystaltyka jelit silnie pobudza skurcze macicy. Po cc stosowałabym raczej tylko w ostateczności, bo skurcze po rycynie mogą być częste i silne - jeśli tylko szyjka będzie przygotowana, to nie ma siły, żeby nie zaczął się poród. Z nie ziółek ale do przyswojenia doustnie: * dużo wapnia i magnezu oraz wit. B6 by poprawić funkcjonowanie mięśnia macicy. Z metod niedoustnych: * stymulacja sutków - może być ssanie jak masz jakieś chętne dziecko pod ręką ale może być też "turlanie" między palcami, stymulacja laktatorem, czy inny sposób, który Ci odpowiada. Tylko nie tak "smyru-smyru" i koniec, tylko intensywnie - minimum 15 minut na jedną sesję a w ciągu dnia łącznie to ze 3 godziny. Stymulacja powoduje wyrzut oksytocyny a dalej tłumaczyć chyba nie muszę... * akupresura - jak się nie brzydzisz - Irena opisuje w swojej książce. * zimna (ale bez przesady) kąpiel - może wywołać skurcze; stare położne (z ery przed syntetyczną oksytocyną) ponoć też zalecały zanurzanie na zmianę w zimnej i bardzo ciepłej wodzie, ale nie mam przekonania, że to bezpieczne. * lewatywa - działa podobnie jak rycyna tylko nieco łagodniej. * ruch - może być schodzenie po schodach (nie wchodzenie!) ale równie dobrze sprawdzają się generalne porządki (ale szafy nie odsuwaj sama!), czy zabawy sportowe ze starszymi dziećmi (sporty walki, raczej nie). * głaskanie brzucha - niby banalne ale pobudza czynność skurczową macicy i jakie przyjemne . * masaż szyjki macicy, ale to tylko jak masz mądrą zaufaną położną, która potrafi to zrobić umiejętnie i delikatnie. Tak na szybko, to nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Ale może dziewczyny jeszcze coś dorzucą z własnego doświadczenia. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 04.08.10, 14:06 Wiec robie co moge ... Stosuje co moge ... Nie dzieje sie nic, tylko gratulacje od kogos z powodu terminu cc - przeciez bede miala z glowy................. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 08:11 zastanawiajace jest, ze z kazda kolejna wizyta blizna jest gubsza O.O a szyjka z miekkiej staje sie twarda wiec juz nie wiem, jak jest, serio Odpowiedz Link
monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:10 moze doszli do wniosku, ze juz jestes wystarczajaco zastraszona i teraz mozna juz mowic prawde, zebys dotrzymala do cc wredna jestem, ale nie wierze lekarzom. wiem co slyszalam w drugiej ciazy... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:23 Oj popieram, popieram. Ja bym im za grosz nie wierzyła i olała to co mówią o bliźnie. Może i niektórzy mają dobre intencje, ale ze świecą szukać takich, którzy wierzą w naturę, kobietę i wezmą pod uwagę także aspekty psychologiczne porodu. Dla nich każdy poród jest zagrożeniem zdrowia lub życia. Zresztą samo to uwłaczające IMHO określenie "próba porodu sn". Qrde, każdy poród może się zakończyć cc, a jakoś nikt nie mówi, że kobieta, która nie miała cc będzie podejmować "próbę porodu", tylko że będzie rodziła. Z góry nas stawiają na przegranej pozycji. Ale my się nie damy, co? Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 10:45 mroofka - jak dla mnie to tylko kolejny przejaw tego, że w położnictwie wiele tych diagnoz i pomiarów jest trochę tak "na oko". Jednemu się wydaje, że szyjka miękka a drugiemu, że twarda, jeden widzi w USG cienką bliznę a drugi całkiem normalną, jeden szacuje masę dziecka na 4,5 kg a drugi (tego samego dnia) na 3,5 kg. Ja bym się tu nie doszukiwała żadnych złośliwości, manipulacji, czy nieprawidłowości z Twojej strony. Można by wyniki tych pomiarów porównywać (a i to z pewną ostrożnością) gdyby robiła je zawsze ta sama osoba ale jeśli to są różni lekarze, to nie ma co się za bardzo przejmować. Bonga - z tą "próbą psn" to nie jest tak, że to tylko w odniesieniu do kobiet po cc stosuje się taką nomenklaturę. To jest standardowe określenie w przypadku, gdy istnieją względne przeciwwskazania do psn lub zwiększone ryzyko z nim związane. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 14:30 Kaakaa nie mysle o zlosliwosci, bron Boze, ale raczej o tym ze wszystko mozna powiedziec i zobaczyc, jak sie chce. Jak z blizny 1.2 zrobila sie 2.7 ??? "W Boga wierze, kochac umiem. A nic z tego, nie rozumiem" [R.Przemyk] Odpowiedz Link
kaakaa Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 14:58 mroofka94 napisała: > Jak z blizny 1.2 zrobila sie 2.7 ??? Mroofka - tak po ludzku, to nie jest możliwe ale dla Boga i pambuka-doktora-diagnosty nie ma w tym zakresie rzeczy niemożliwych... Który tutaj zadziałał - nie będę wnikać BTW, widziałam kiedyś, jak w ciągu 2 godzin (nie kilku dni) masa dziecka (szacowana z użyciem tego samego aparatu USG i tylko przy użyciu innego lekarza) spadła z 5kg do 4kg. Jak to możliwe? Pewnie taka sama zagadka jak z Twoją blizną. Jeśli mogę dać dobrą radę - trzeba uwierzyć w 2,7 bo to brzmi dużo bardziej optymistycznie A tak swoją drogą, jak sobie uświadomisz, że to jest w milimetrach mierzone, to czy tak trudno zrozumieć, że łatwo pomylić się o 1,5 mm? Odpowiedz Link
monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 15:46 masz takie wstawiennictwo, ze pan Bog postanowił dorzucić troche ciasta, zebys nie zwatpila Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 17:48 Usmialam sie!!! Nie powiem ze z 2.7 chodzi mi sie lepiej i spi lepiej i zyje lepiej! Dzis juz robie wszystko bez strachu, wiec jednak dziala. Jestem sklonna poddac sie masowaniu szyjki, tylko czy naprawde ma to sens, bo rozne juz opinie czytalam???? Odpowiedz Link
monicus Re: Opadanie brzucha 05.08.10, 21:51 dzialac dziala, ale u mnie najlepiej dzialalo jak znikal moj małż , wtedy nie chcial slyszec o rodzeniu w domu i traktowalam go troche jak przeszkode. chcialam urodzic zanim wroci z pracy albo zanim sie obudzi i jak znikal to mialam wielogodzinne akcje. a jak sie pojawial to mi przechodzilo. wiec mysle, ze poprostu musisz poczuc sie bezpiecznie Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Opadanie brzucha 06.08.10, 07:31 Tak mi się jeszcze przypomniało o akupresurze. Próbowałaś tego? Te techniki opisywane jako przyspieszające poród mogą być podobno wykorzystywane do jego wywoływania. Zwróć szczególną uwagę na takie punkty ucisku, przy których piszą, żeby nie stosować w czasie ciąży - czyli one wywołują/wzmacniają skurcze. U mnie to co prawda nie zadziałało, ale pierwsze primo: szyjka była nie gotowa, drugie primo: stres szpitalny skutecznie przeciwdziałał, trzecie primo: podobno to może zadziałać po dwóch dniach, a tyle czasu mi nie dali. Spróbuj, a nuż to coś da. Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Opadanie brzucha 06.08.10, 17:07 Akurat przekonania mam takie, ze nie stosuje... Jesli idzie o maliny to mam juz po 3 tyg. odruch wymiotny, a sutki mnie bola tak, ze stymulacja po 1 sekundzie konczy sie uczuciem zaslabniecia... Co myslicie o poszczypywaniu brzucha? Odpowiedz Link
soldie Re: Opadanie brzucha 08.08.10, 14:18 Nie szczypałam brzucha, za to stosowałam chyba wszystko o czym wiedziałam,że może wywołać akcję i efekt był taki,że największym skutkiem cieszyło sie schodzenie po schodach aczkolwiek na jedyne 15 minut...Wszystko inne bez echa przeszło, chociaż kto wie,może sie skumulowało na ten tydzień po... Odpowiedz Link
mroofka94 Re:Dziekuje 09.08.10, 12:03 Dziekuje Wam dziewczyny za wsparcie i pomoc przez te 9 miesiecy!!! Chociaz mam jeszcze chwile, obawiam sie ze ponioslam kleske. Bede wierzyc i walczyc do ostatniej minuty - nie, nie poddam sie dzis. Jednak wycofam sie z pisania... Dam znac jak juz bede po... Ogromnie Wam dziekuje raz jeszcze za wszystko! Odpowiedz Link
bonga_dax1 mroofka94 18.08.10, 10:07 No i co tam słychać? Magiczny termin 15.08 minął. Zaczęło się coś? Odpowiedz Link
monicus w polsce niemozliwe 09.08.10, 15:22 taka rzecz mi sie trafila doulamomma.wordpress.com/2010/07/25/the-birth-of-stella-rose-home-water-birth-after-inverted-t-cesarean/ łożysko po ponad 29 h od narodzin... i to z lekarzem... polskie towarzystwo ginekologiczne pada trupem kurtyna Odpowiedz Link
marcy_83 Re: w polsce niemozliwe 17.08.10, 21:07 monicus: uśmiałam się choć właściwie płakać powinnam... Odpowiedz Link
deigratia Re: w polsce niemozliwe 18.08.10, 23:12 Monicus, nie czytałam super dokładnie (i dopiero przyswoiłam sobie niektóre słownictwo nazwijmy to porodowe), ale czy tam coś było o bliźnie/o bólu blizny? Bo jeśli nie, to.. czemu u nas taka histeria? I jeśli mogę, bo rzadko tu zaglądam, czy ktoś coś wie o Mroofce? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 07:46 Tak sobie myślę o tej sytuacji z łożyskiem... Piękne zachowanie lekarza; "she just needs more time". Ciekawa jestem, czy gdyby u nas się uprzeć, że nie życzysz sobie żadnej interwencji przy rodzeniu łożyska, to jak długo dałoby się to przeciągnąć bez narażania się na próby ubezwłasnowolnienia Chociaż z drugiej strony wątpię, czy miałabym jeszcze siłę walczyć o łożysko zakładając, że moje największe marzenie by się ziściło, czyli poród przebiegłby w sposób naturalny. Odpowiedz Link
fizula Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 11:16 > Tak sobie myślę o tej sytuacji z łożyskiem... Piękne zachowanie lekarza; "she > just needs more time". 29 godzin to bardzo dużo czasu. Pełny podziw dla cierpliwości tego lekarza. Mi się wydaje, że w domu cierpliwość położnej byłaby też wystawiona na próbę. Nie każda by wytrwała bez odesłania do szpitala. Nie sądzicie? Kilka godzin odczekania już wydaje się niemałym czasem. Ukłon przed ogromną cierpliwością i zaufaniem tego lekarza. Ale jak widać warto czekać cierpliwie w zgodzie ze sobą. Odpowiedz Link
monicus Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 09:21 mroofka dostala odroczenie wyroku. ale zawdziecza to swojemu uporowi. poszla ponownie do szpitala, w ktorym poprzednio ja ponizano itp (wiemy o co chodzi), bo w tym w ktorym miala teraz rodzic zrobili ja w bambuko. takze trzeba sie modlic, zeby tym razem bylo git. ale ogolnie wiecej optymizmu niz w tamtym - blizna nagle okazala sie w najcienszym miejscu powyzej 4 mm... i jest podobno zgoda na sn. no to tyle - pozwolilam sobie strescic, mam nadzieje, ze nie bedzie mi miala tego za zle. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 10:01 wow, dzięki za informacje, bo już się trochę martwiłam. Wierzę, że będzie dobrze. Odpowiedz Link
soldie Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 12:26 No to dośc dobre wieści, byle tylko dali jej szanse do końca... Odpowiedz Link
mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 15:39 ...najpierw dano mi nadzieje, potem odebrano wszystko... czekam na ciecie... Liczylam na Cud nad Wisla, a koncze jak Powstaniec Warszawski... ale! Zawsze warto wierzyc! Walczylismy miesiac ... jak na Polskie warunki to wrecz niemozliwe... Odpowiedz Link
sugarxxx Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 18:35 Mroofko, czy naprawdę nic nie da się zrobić? Twoja historia przypomina mi historie czytane na ican. To podobno taka taktyka lekarzy przy vbac. Najpierw mówi się kobiecie, że oczywiście vbac i jak najbardziej, żeby ją zmiękczyć, a pod stołem się ostrzy noże na cc. Bo klient zmiękczony jest mniej awanturujący się... Kurcze, nie ma więcej szpitali? Krzyczeć mi się chce!!! Choć tym Ci nie pomogę Odpowiedz Link
mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:00 Stoczylam mega bitwe - w zasadzie wszystko w moim miescie spalone... Robilam co moglam, bo walcze juz od 26 lipca wiec... Malo tego zapomnialam Wam napisac, ze sa ginekolodzy czytajacy nasze forum - smiejacy sie z nas... Im bardziej my walczymy, tym bardziej oni maja ubaw... Zaluje ze zaufalam lekarzowi, ktory najwidoczniej wiedzial od poczatku ze nic z tego nie bedzie... Jak dzis sluchalam komentarzy, to lepiej by bylo dla mnie byc glupia i nie miec wiedzy i wszystko przyjmowac co mowia, niz miec pelna swiadomosc sciemy! niestety Odpowiedz Link
mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:18 Eli lama sabachtani ............................................. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:29 mroofka94, olej ich i walcz. Póki nic się nie dzieje nie zgadzaj się na nic. Kurde, przemocą ci cięcia nie zrobią. No nie poddawaj się teraz please. Odpowiedz Link
kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:37 mroofka94 napisała: > > > Eli lama sabachtani > > > Kochana, ten wpis w Twoim wykonaniu bardzo mnie przygnębił Czyżbyś czuła się aż tak tragicznie? Zaufaj! Nie koniecznie lekarzom (bo im trudno ufać, wiem), ale Jemu - On nigdy nie opuszcza tych, którzy Mu ufają! I nadal nie wiem, o co miało chodzić z tym pęcherzem (to była prywata). Odpowiedz Link
kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 21:45 mroofka94 napisała: > Malo tego zapomnialam Wam napisac, ze sa ginekolodzy czytajacy nasze > forum - smiejacy sie z nas... > > Im bardziej my walczymy, tym bardziej oni maja ubaw... Cóż, forum jest publiczne i czytać każdy może. Niektórzy od tego może zmądrzeją albo refleksja ich jakaś najdzie chociaż, co daj im Boże, ale są i tacy, do których nic nie trafi, bo łby mają zakute i betonowe i do tego przekonanie o własnej wielkości i nieomylności niezachwiane. Ja czasem czytam fora, gdzie dyskutują lekarze i zazwyczaj wcale mi nie do śmiechu Wielu z wypowiadających prezentuje tak żałosny poziom moralno-intelektualny, że to już się nawet płakać nad tym nie chce. Ot, choćby dyskusje o tym jaką który pacjent kupę walnął na stole operacyjnym po znieczuleniu podpajęczynówkowym Szkoda gadać po prostu... Odpowiedz Link
mroofka94 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 22:35 Kaakusia, myslalam ze jak mnie zbadaja i szyjka bedzie zadowalajaca, to chociaz przebija mi pecherz i dadza szanse... Nawet nie bylo woli badania.......... walcze juz 4 tygodnie. Naprawde zrobilam wszystko co moglam. Monicus wie... Najwidoczniej jestem beznadziejna, nie umiem urodzic wlasnego dziecka. Jutro bede slyszala tylko jeki i krzyki z sali porodowej i blagala Boga bym kiedys mogla tez tak krzyczec... Przepraszam Was, musze sie juz polozyc. Jutro mam ciezki dzien. Mimo wszystko dzien Chwaly! Pomimo wszystko! Odpowiedz Link
kaakaa Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 22:51 mroofka94 napisała: > Kaakusia, myslalam ze jak mnie zbadaja i szyjka bedzie zadowalajaca, > to chociaz przebija mi pecherz i dadza szanse... > Rozumiem teraz - liczyłaś na to, że będą chcieli indukować poród poprzez przebicie pęcherza. No, to by odpowiedzialne nie było, bo po przebiciu, to się zazwyczaj oksytocynę podłącza, żeby skurcze wzmocnić albo wywołać, bo te wody to sobie nie mogą tak odpływać dowolnie długo. Więc po przebiciu, to już się kręcą koło kobiety, żeby jak najszybciej urodziła. A Tobie przecież oxy lepiej żeby nie podłączali. Tu akurat lepiej, że w ten sposób działać nie chcieli. Tylko szkoda, że znów wychodzi na to, że nikt Cię poważnie traktować nie chce Odpowiedz Link
konfietka.14 Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 23:10 siedze i rycze.a czy w Polsce jest chociaż jedna kobieta ktora urodzila normalnie po 2 cesarkach?ktoś takich widzial czy tylko o nich slyszymy a ich nie ma.wszystkich nas czeka taki los?czy kiedys nam dadzą szanse? Odpowiedz Link
soldie Re: w polsce niemozliwe 19.08.10, 23:54 A ja nie rozumiem... jesteś po terminie i cie wzywają na cc tak? I to tylko dlatego że po terminie? dziewczyny czy tu na prawdę nie można nic zrobić? (( Odpowiedz Link
kaakaa Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 00:59 Soldie - sęk w tym, że mroofka dopiero 38 tygodni ciąży skończyła i wcale nie jest po terminie a nikt nie chce już dłużej czekać. Ba, już prawie miesiąc temu chcieli ją ściąć, żeby mieć z głowy, bo się jeszcze blizna rozejdzie Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 07:25 38 tygodni?! Myślałam, że tak bliżej 42 sądząc z paniki lekarzy. Boże po co ona w ogóle im się w łapska pchała. Nie możemy jej jakoś odbić z tego szpitala? Ech, wisielczy mam jak widać humor jak to czytam. Może się jednak w nocy zdarzył jakiś cud... Odpowiedz Link
mimi_p Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 08:27 Mroofko94 - nie zdążyłysmy się poznać zanim odważyłam się tu napisać po raz pierwszy, ale ogromnie poruszyła mnie Twoja historia - posyłam moc najserdeczniejszych myśli w Twoim kierunku... Odpowiedz Link
soldie Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 10:33 kaakaa to mnie zastrzeliłaś ta wiadomością teraz. Czy to jest normalne? Przecież nie trzeba sie godzić co? Rekomendacje towarzystwa ginekol. chyba są traktowane jako czysta formalności i nikt ich poważnie nie bierze...Ja bym chyba już sie więcej doktorom na oczy nie pokazała, nie mam słów na to jak na mnie ta wiadomość działa...z reszta pewnie czujecie to samo Gwałt na stole operacyjnym-dobre określenie... Odpowiedz Link
kaakaa Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 11:25 soldie - życie nie zawsze jest takie proste, że się można na doktorów wypiąć Szczególnie jak się jest po dwóch cięciach i nie ma fachowego wsparcia. Piszesz, że nie pokazałabyś się doktorom na oczy - a co, jeśli zaczęłoby się jednak dziać coś groźnego? Umrzeć z honorem we własnym domu? Wiem, że to gorzka ironia ale mi też jest bardzo źle z tym, że nie potrafię kobietom w takiej sytuacji jak mroofka w żaden wymierny sposób pomóc Nie mam jednak poczucia, że buntowanie przeciwko doktorom bez zaproponowania bezpiecznej alternatywy to uczciwe podejście A w kwestii pytania, czy to jest normalne - cóż, to zależy jak zdefiniujesz normę. Jeśli norma to zazwyczaj przyjęte postępowanie - to, niestety, to jest normalne. Kobietom po dwóch cięciach zazwyczaj wykonuje się elektywne cc zaraz po ukończeniu 37. tygodnia ciąży. Jeśli pytasz o to, czy to uzasadnione, to już inna historia i odpowiedź na peweno będzie zależała od tego, kto będzie odpowiadał. Na tym forum pewnie nie znajdziesz osób odnoszących się do takiego pomysłu z entuzjazmem ale pamiętaj, że to bardzo szczególne forum Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: w polsce niemozliwe 20.08.10, 11:44 Oj nie przesadzaj z tym umieraniem proszę. Przecież gdyby działo się coś niedobrego, to co? Nie przyjmą jej, bo śmiała im się przeciwstawić i nie zgłosić dobrowolnie pod nóż w wyznaczonym terminie? To może od razu połóżmy wszystkie kobiety po cc na 37 tygodni do szpitala, "bo coś złego się może dziać". Nikt jej przecież nie namawia, żeby rodziła w domu bez wsparcia, co najwyżej żeby nie poddawała się presji do natychmiastowego cięcia w sytuacji gdy nie ma zagrożenia. Przeżywam jej sytuację jak swoją własną i ja na pewno nie zgłoszę się z chwilą ukończenia 37 tygodnia na stół. Niedoczekanie. Wiem sama, że z chwilą przekroczenia progu szpitala wola walki i determinacja spada w postępie geometrycznym, więc po co im się w łapy pakować. Odpowiedz Link
kaakaa Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:01 Szczegółów nie znam, poza tym, że duży i śliczny. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:09 Dumne lwisko Mój też miał być lwem, a został wrażliwym i upartym raczkiem W każdym razie gratuluję. Ciesz się synkiem mroofko! Odpowiedz Link
soldie Re: Synek mroofki już na świecie! 20.08.10, 12:27 Ja też bardzo gratuluję no i jestem ciekawa jak poszło i jak sie czujesz. Odpowiedz Link
gos85 Re: Synek mroofki już na świecie! 23.08.10, 23:41 Gratulacje!! Czekam na relację i przesyłam mocne całusy imnóstwo wspierających fluidów Odpowiedz Link
marcy_83 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 08:28 Mroofko - gratulacje serdeczne! Cały czas naiwnie liczę, że napiszesz tu że jednak ci pozwolili sn..... Kaakaa - dlaczego takim magicznym momentem, kiedy niby blizna się ma rozejśc jest ten 38 tc? To wcześniej jest bezpiecznie, a 38 tc - i już nagle blizna się rozchodzi? Przecież to bez sensu....No chyba, że lekarzom chodzi o to, że niby ciąża dodnoszona więc można kroić... Tym bardziej, że naprawdę jest róznica wg mnie kiedy dziecko jest urodzone przez cc kiedy akcja się rozpoczęła, a kiedy cięcie jest na zimno... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 08:40 Jestem pewna, że to drugie. A ktoś pisał, że chcieli ją już wcześniej ciąć. To już kompletny absurd, wcześniaka sobie zafundować na własne życzenie. A różnica miedzy cięciem na zimno i po rozpoczęciu akcji faktycznie jest ogromna. Dziś spotykam się z położną. Trzymajcie kciuki, żeby udało mi się wynegocjować jak najdłuższy pobyt w domku. Odpowiedz Link
soldie Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:24 bonga- koniecznie napisz co wynegocjowałaś Dla mnie to tez jakiś absurd z tym cięciem przed 38 tc... Odpowiedz Link
kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:39 Marcy - z każdym tygodniem ciąży ryzyko pęknięcia macicy w istocie wzrasta - macica jest coraz bardziej rozciągnięta a dodatkowo w końcówce pojawiają się skurcze, które też rozciągają mięsień. Według rekomentacji, ciąża po cc to już z założenia ciąża podwyższonego ryzyka - od samego początku a nie dopiero od 38 tygodnia. Ale wyciągnięcie dzieciaka zanim będzie "oficjalnie" dojrzały (czyli po zakończonych 37 tygodniach ciąży) wymaga wskazań związanych z bezpośrednim zagrożeniem a po 37 tygodniu, to już można bez wskazań wyciągnąć i nikt się nie ma prawa przyczepić, bo "oficjalnie" dziecko jest dojrzałe Myślę, że na tym forum taką "metrykalną dojrzałość" traktujemy nieco inaczej niż mają to w zwyczaju lekarze. Tym bardziej, że wiemy, jak rzetelnie wyznaczany jest termin porodu na podstawie OM Z moich obserwacji wynika, że lekarz woli mieć 100 jatrogennych wcześniaków - w końcu urodzone w szpitalu, więc jeśli będą potrzebować, to ma im kto udzielić fachowej pomocy - niż pozwolić kobiecie chodzić w ciąży "do skutku" i ryzykować, że "COŚ" się stanie i ta kobieta pozwie go za błąd w sztuce, czy zaniedbanie A, że cc po rozpoczęciu czynności skurczowej jest zdrowsze zarówno dla matki jak i dla dziecka (i to, im większe zaawansowanie, tym lepiej), to żadna nowość. Tyle tylko, że elektywne jest... wygodniejsze dla personelu medycznego Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 10:59 Post-Term Pregnancy and VBACs Yeh, S et al. Postterm Pregnancy After Previous Cesarean Section. Journal of Reproductive Medicine. January 1984. 29(1):41-4. [from abstract] Retrospectively analyzed 112 patients with prior c/s and 'postdates' pregnancy (abstract does not define 'postdates'). 78 had a TOL. 73% had a VBAC, including 42% with a history of c/s for CPD. Postdates pregnancy was NOT associated with an increased risk of uterine rupture. Callahan, C et al. Safety and Efficacy of Attempted Vaginal Birth After Cesarean Beyond the Estimated Date of Delivery. Journal of Reproductive Medicine. July 1999. 44(7):606-10. [from abstract] Studied whether it was safe for women to go past their due date in a VBAC TOL. 90 women who had a TOL between 1995-1996 and were at or beyond 40 weeks of gestation were identified; 66% had a VBAC. Women who had had prior vaginal births had more VBACs (82% vs. 62%), and women of greater parity had more VBACs too. "The patient and her family can be reassured that passing her due date does not alter the efficacy or safety of a trial of labor. No change in counseling is warranted simply due to the completion of 40 weeks' gestation." Zelop, CM et al. Outcomes of Trial of Labor Following Previous Cesarean Beyond the Estimated Date of Delivery. Obstetrics and Gynecology. April 1, 2000. 95(4 Suppl 1)79. [from abstract] Another in a continuing VBAC study series. 2,775 women with one c/s and no other deliveries were analyzed for outcome in relation to going into labor before the due date (EDD) vs. after it, and further stratified by induction vs. spontaneous labor. 1504 women birthed before the due date, and 1271 after the due date. Of those in spontaneous labor before term, 75% had a VBAC and 0.5% ruptured, vs. 66% VBAC and 1.0% rupture after term. (Remember that 'spontaneous labor' can also include pitocin augmentation, and this would also need to be taken into account as well. Were women past term augmented more often?) Of those induced, 66% had a VBAC and 2.1% ruptured before term, vs. 57% VBAC and 2.6% ruptures after term. Despite a somewhat higher rate of rupture after term, the authors note that "the risk of uterine rupture does not increase substantially after the EDD." więc to ryzyko po terminie nie jest statystycznie istotnie większe o ile w ogóle... Odpowiedz Link
kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 11:34 No, jak dla mnie 0,5% (przed terminem) vs. 1% (po terminie) u kobiet nie indukowanych oraz 2,1% (przed terminem) vs. 2,6% (po terminie) to nie jest oczywiste. Nie podali wyników dotyczących istotności statystycznej tej różnicy a nie chce mi się tego przeliczać. Zauważ też, że odsetek porodów drogami natury jest mniejszy u kobiet rodzących po terminie 66% vs. 75% (u nieindukowanych) i 57% vs. 66% (u indukowanych). Nie ma tam żadnych informacji o tym jakie były przyczyny wykonania cięcia w obu porównywanych grupach - może zagrażające pęknięcie ma tu jakieś znaczenie? Nie chcę, broń Boże bronić postawy lekarzy wykonujących elektywne cc po 37 tygodniu. Jednak, tak na chłopski rozum, jak kobieta ma bliznę po cc w kiepskim stanie, to ostatnie tygodnie ciąży niosą ze sobą największe ryzyko. Jasne, że lepiej się oprzeć na rzetelnych wynikach badań niż na przesłankach teoretycznych - ale wytłumacz to lekarzom, którzy najbardziej boją się nie o zdrowie swoich pacjentów (zarówno matek jak i ich dzieci) ale o własne tyłki BTW, tak mi się skojarzyło, nie wiem, czy wiecie ale w aktualnych rekomendacjach PTG stoi jak wół, że: * stan po więcej niż jednym cc nie jest przeciwwskazaniem do próby psn. * ciąża po ukończonym 40 tygodniu po wcześniejszym cc też nie przeciwwskazaniem do psn Jak kto nie wierzy, to tutaj można poczytać. Polecam punty 3 i 16 w części pt. "Poród po cięciu cesarskim". Może warto się w takie rekomendacje wyposażyć, jakby się któraś szykowała do porodu naturalnego po 2 lub więcej cięciach, coby lekarzom zamknąć dzioby? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 11:40 Dzięki, super wieści, wydrukuję to sobie, gdybym jednak w szpitalu miała trafić na jakiś beton. Odpowiedz Link
monicus Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 12:01 za to wyraznie widac wplyw indukcji. az za wyraznie... Odpowiedz Link
kaakaa Re: Synek mroofki już na świecie! 24.08.10, 12:04 Monicus - co do wpływu indukcji, to nikt nie zaprzecza. Chyba nawet najgorszy beton nie twierdzi, że indukcja nie zwiększa ryzyka pęknięcia macicy. Nawet u kobiet, które nie miały wcześniej cc Odpowiedz Link
monicus ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 22:13 jesli lamie zasady forum to mnie skasujcie ale to w sumie zabawna i smutna historia z wirtualnej polski Odpowiedz Link
kaakaa Re: ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 22:46 a jakie komentarze pod tym debilne Odpowiedz Link
soldie Re: ciekawostka ze swiata :) 31.08.10, 23:11 nie wiem czy bardziej mnie przeraża bezduszność systemu czy nieświadomość kobiet...komentarze żenujące... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 02.09.10, 07:15 Masz rację, świadomość kobiet, także tych we Włoszech po prostu przeraża. Odpowiedz Link
deigratia Re: ciekawostka ze swiata :) 02.09.10, 16:38 Moim zdaniem przerażające jest to, że lekarze położnicy boją się komplikacji, jakie niesie ze sobą poród sn (popusty przez nich, ale o tym już nikt) a tym samym boją się porodu naturalnego. Jak się tak boją, to niech się nie pchają do rodzenia a zostawią sprawy położnym. Powinni sami pozwalniać się z pracy, bo tacy zestresowani ludzie nie powinni uczestniczyć przy tak ważnych i brzemiennych w skutkach wydarzeniach jakimi są porody sn. Odpowiedz Link
marcy_83 Re: ciekawostka ze swiata :) 24.09.10, 23:37 Ale położne też się boją Przynajmniej duża ich część Naprawdę ciężko znaleźć kogoś kto rozumie, jak ważne dla kobiety może być urodzenie dziecka siłami natury.. Prawie wszyscy traktują to jak wymysł kobiety, bo przecież najwżniejsze, żeby dziecko było bezpieczne (wg panbuków jest to rózne zapobiegawczemu cc...) Smutno mi coraz bardziej, wgłębiam się w temat i żal że moje drugie podejście się nie udało, zamiast znikać robi się rozmiarów sporej czarnej dziury A w dodatku cały czas kołacze mi się po głowie, że może tw blizna wcale mi się nie rozchodziła, może lekarze powiedzieli o tym na wyrost, a potem po operacji potwierdzili, że to blizna, bo ci mi mieli powiedzieć? Że się mylili i krawienie było z innego powodu? Na początku świadomość, że to blizna była kojąca, bo jeśli tak było, to 2 cc było rzeczywiście uzasadnione. Ale czym więcej o tym myślę tym gorzej z tą wiarą, że to była blizna... Nie potrafię zaufać lekarzom, skoro dla nich moje pragnienie porodu sn to fanaberia, nie potrafię sobie wybaczyć, że pierwsze cc miałam de facto na własne życzenie I rośnie determinacja, żeby następnym razem było inaczej - zaczynam się poważnie zastanawiać nad wyjazdem do UK z tego powodu, bo w moim obecnym miejscu zamieszkania znalezienie lekarza, który by się zgodził na sn po 2 cc będzie graniczyło z cudem. Dziewczyny, czy to można jakoś sparwdzić, czy ta blizna się rzeczywiście rozchodziła? Czy to pozostawia jakiś ślad? Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 26.09.10, 09:43 Mnie zawsze mówiono, że starą bliznę się wycina przy następnej operacji, więc raczej sprawdzić się tego nie da. Wątpliwości na pewno pozostaną... Ja też wyrzucam sobie sporo rzeczy związanych z drugim porodem, ale przeszłości nie zmienisz, choć wiem jak to gryzie... Możesz jedynie lepiej przygotować się na przyszłość. Przynajmniej ja tak próbuję zrobić, a czy się uda? To już będę Was prosiła o modlitwy i ciepłe myśli za kilka tygodni, jak się coś zacznie Odpowiedz Link
marcy_83 Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 18:57 Ja słyszałam, że starą bliznę wycina się tylko w warstwie skórnej, a nie w macicy... Trzeba będzie porządnie 'przerobić' temat przed następnymi staraniami, żeby się nie dać w błąd wprowadzić - na razie w planach 3 letnia przerwa, bo właśnie w piątek studia zaczynam studia... Odpowiedz Link
monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 19:11 jażem pytała - usłyszałam, że się rozcina... Odpowiedz Link
soldie Re: ciekawostka ze swiata :) 27.09.10, 19:27 rozcina starą bliznę? Ja z kolei słyszałam, że powstaje druga w innym miejscu i bądź tu mądry człowieku... Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 07:39 Mam koleżankę - chirurga miękkiego, która mówi, że raczej powinno się wyciąć wraz z wszelkimi ewentualnymi zrostami. Poza tym podobno dlatego właśnie kolejne trwają dłużej i są poważniejszymi operacjami, bo właśnie się wszystko to wycina. Zresztą ja więcej nie planuję Odpowiedz Link
monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 09:04 to rozcina i wycina stara wyglada prawdopodobnie. no ja sie pytalam gin z dr przed nazwiskiem Odpowiedz Link
kaakaa Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 10:55 Z moich informacji wynika, że: * bliznę na skórze, w istocie często się koryguje, szczególnie jak jest brzydka (rozeszła się) * macicę zazwyczaj tnie się w miejscu poprzedniego cięcia ale nic mi nie wiadomo o tym, żeby się z niej coś wycinało (może jak są w miejscu blizny jakieś ewidentne zmiany?), no chyba, że chodzi o to, że już samo cięcie w miejscu starej blizny wiąże się z jej korektą - z tym się zgadzam * zrosty z jamy brzusznej się uwalnia i to może bardzo skomplikować przebieg kolejnej operacji, bo po poprzedniej różne narządy jamy brzusznej mogą być ze sobą "pozlepiane" zrostami w taki sposób, że może to nawet utrudniać bezpieczny dostęp do macicy i wydobycie dziecka. Ale specem od cc się nie czuję. Poza tym, są różne techniki tej operacji. Ostatnio wgryzam się w temat, więc może będę niedługo bardziej biegła Odpowiedz Link
monicus Re: ciekawostka ze swiata :) 28.09.10, 11:59 * zrosty z jamy brzusznej się uwalnia.... zeby powstalo wiecej nowych i lepszych Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 09:09 A tak w ogóle, odbiegając od tematu- to czy ktoś wie co z mroofką sie dzieje? Nie odpisała na maila, a innego namiaru nie mam... Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 11:58 zajeta jest i knuje na przyszlosc heh Odpowiedz Link
marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.09.10, 13:23 Mi przy drugim cc pęcherz odklejali ponoć od macicy i bujałam się z cewnikiem 3 dni.... Odpowiedz Link
rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 20:56 Ktoś tu jeszcze zagląda? Ile z was dało rade urodzić SN po CC? Nie dałam rady przeczytac wszystkiego, ale jakoś to co przeczytałam optymizmem mnie nie napawa... Ja też jestem po cc przeprowadzonej w 31 tc (i oczywiście przy kolejnej ciąży chciałabym rodzić SN) czy jest tu ktoś w podobnej sytuacji? POzdrawiam Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 23:05 moja droga to mój ulubiony wątek, chociaż na razie bardziej czekam na wieści z niego niż sama coś pisze tak btw ja urodziłam sn po cc, ale cc wyszło przy akcji porodowej w 40 tc. Dlaczego miałaś cc w 31? Bardziej chyba to ma znaczenie niż sam fakt,że było (aczkolwiek lepiej dla późniejszego sn jeśli cc nie było na zimno) No i napisz proszę czy się spodziewasz maluszka czy tak pytasz z wizją na przyszłość Odpowiedz Link
rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.11.10, 13:19 Lekarze wykryli silną hipotrofię płodu, niewydolne łożysko, brak wód - potem się okazało, że mój maluszek miał zespól edwardsa i to było przyczyną wszystkiego. Cesarkę miałam przeprowadzoną na zimno w wielkim pospiechu. To wszystko miało miejsce 1,5 miesiąca temu, a pytam tak na przyszłość, bo jeden patałach w kitlu narobił mi niezłego bigosu w głowie. Przy wypisie usłyszałam, ze mogę zapomniec o porodzie sn, bo zaden lekarz mi na to nie pozwoli, ze względu na to ze cc było tak wczesnie, na nierozwinietej macicy, ze nastepna ciazy z gory bedzie zagrozona, ze moge nie donosic, ze on ma teraz pacjentke, w podobnej sytuacji i musi ją ciac w 28 tyg, bo pęka jej macica. Cała rozmowa zaczeła się od tego, że zaczał mnie wypytywać co to za lekarz mnie prowadził, że nie zauwazył takiego wielowadzia i dlaczego nie miałam badania przesiewowego w 13 tyg. Nie mam żalu do nikogo, wszystkie badania oprócz tego jednego (ktorego nie było głównie z mojej winy, bo niedogadałam się z lekarka) miałam zrobione, w czasie ciąży 3 lekarzy a w zasadzie nawet 4 mnie badało i zaden nic nie zauwazył. Rozumiem, że lekarz nie jest Bogiem i zawsze coś może przejsć niezauważone. Więc powiedziałm mu, że wiele by to nie zmieniło, dziecko by i tak umarło a ja bym to i tak mocno przezyła. W odpowiedzi na to usłyszałam te wszystkie jego rewelacje. Heh empatia na najwyższym poziomie. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 23.11.10, 20:39 ojej, strasznie mi przykro z powodu maleństwa Co do pękania macicy to chyba motyw ulubiony...no i to jak ci w ogóle udzielili informacji jest żenujące... Kaakaa już napisała dobra nowinę o porodzie po takim wczesnym cc, więc bądź dobrej myśli na przyszłość Tak w ogóle to mnie nikt sie nie pytał nawet kiedy i jak mi zrobili cc, po prostu lekarka i tak stwierdziła,że decyduję sie na głupotę rodząc sn...teraz nawet nie komentuje tego,że mi sie udało... Odpowiedz Link
kaakaa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.11.10, 23:48 Rubi.a jest tu sporo dziewczyn, które urodziły sn po cc, choć nie każdej to się udaje. Wiele zależy od przyczyn pierwszego cięcia. W sytuacji bardzo podobnej do Twojej mam bliską koleżankę, u której pierwsza ciąża zakończyła się cc w 29 tc z powodu infekcji wewnątrzmacicznej, drugie dziecko urodziła sn w 39 tc. a ostatnio, na przełomie października i listopada urodziła sn w 38 tc trzecie dzieciątko w 20 minut! Myślę, że warto zachować optymizm Odpowiedz Link
rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.11.10, 19:37 Serdecznie Wam dziekuję za informacje Czyli jednak można Bo ja chciałbym co najmniej dwójkę dzieci, a najlepiej trójkę Zakładając, że wszystko poszłoby pomyślnie to i tak już 4 cięcia, brrr..... Nie rozumiem czemu lekarze z taką pasją lubią straszyć pacjentki. Przy następnej okazji policzę się tym doktorkiem z bożej łaski. No, ale wątek jest o porodach w domu po cc, komuś udała się taka sztuka? Próbuję coś znaleźć w temacie, strasznie dużo tu wpisów i też jakoś nic mi nie wpadło w oczy. Od pani Katarzyny O. dowiedziałam się, że: "Tu niekoniecznie podzielam opinię . Ale ustalenia prawne w Polsce są jednoznaczne - więc poród domowy po cc jest niemożliwy. Pozdrawiam " Czyli, że to nielegalne? Więc gdzie szukacie położnych? Czy może w związku z powyższym nikt się nie chwali głośno? Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 24.11.10, 21:10 Kochana, są przypadki porodów w domu po cc W książce Ireny Chołuj przynajmniej jedna taka historia jest i ze dwie w książce Ewy Janiuk.I są to historie pierwszego porodu po cc. Ja jestem już po jednym sn po cc z tym,że w szpitalu (położna wówczas sie nie podjęła,ale mam wrażenie że dziś mogłaby sie zachować inaczej ) i teraz szykuję sie do domowego. Mam koleżankę pierwsze dziecko i cc-ma dziś 5 dzieci, ostatnia dwójka urodzona w domu... Odpowiedz Link
gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 15:39 ja jestem po cc, następne Dzieci dopiero w planach ale temat jest dla mnie mocno interesujący. Właśnie jestem w trakcie książki Odenta "poród naturalny a cesarskie cięcie" mnóstwo ciekawych informacji..czytałyście? Odpowiedz Link
marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 29.11.10, 23:32 Ja czytałam i bardzo mnie zainteresowała ta książka. Kolejne argumenty za tym, żeby jednak nie mieć kolejnego cc... Chyba mi rzeczywiście przyjdzie wyemigrowac przynajmniej czasowo by moje marzenie o PD spełnić Doszłam do etapu na którym monicus i bonga_dax były, kiedy tu zawiatałam przed porodem Adasia - nie wierzę, że w szpitalu uda mi się urodzić sn, mimo że nigdy szpitalnej traumy nie miałam...Coraz bardziej dociera do mnie, że poród w szpitalu to de facto zgoda na następne cc, bo zawsze się jakaś komplikacja znajdzie, żeby cc okazało się zabiegiem ratującym życie... Że nie wspomnę, że przestałam wierzyć w to, co mówią lekarze... Odpowiedz Link
diuszesa Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 16:12 Soldie napisała: Ja jestem już po jednym sn po cc z tym,że w szpitalu (poł > ożna wówczas sie nie podjęła,ale mam wrażenie że dziś mogłaby sie zachować inac > zej ) i teraz szykuję sie do domowego. Ale szykujesz się do sn w Polsce? No to jak to w końcu jest? Pani K. Oleś na forum Dobry Poród napisała mi: Poród naturalny po cc jest jak najbardziej możliwy - poród w domu (w Polsce) nie - wchodzące w kwietniu rozporządzenie stawia sprawę jasno w tej kwestii... Jakie są fakty? (to mój pierwszy post tutaj, więc witam się serdecznie) Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.11.10, 23:14 Szykuję się do domowego dokładnie w centrum Polski cc w 2007 zrobili mi w Polsce, kolejny poród sn w 2008 w szpitalu w Polsce a teraz , za jakiś miesiąc mam nadzieję powitać moje dzieciątko w domku w tym samym kraju Nie wiem jak to się ma do rozporządzeń, na pewno dużo zależy od położnej jak ona do tego podchodzi, dlatego trzeba się spotkać, porozmawiać, negocjować... Odpowiedz Link
rubi.a Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.11.10, 00:56 Soldie jaki dokładnie był odstęp od cc do porodu sn. I jak znalazłas taka położną? No i najważniejsze - masz wsparcie bliskich? U mnie wszyscy uwazają, ze jest to głupota oraz, że mam fanaberie Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 26.11.10, 12:45 dokładnie 1,5 roku od cc do porodu sn. w 4 miesiącu ciąży szukając jakiś informacji o porodzie sn po cc trafiłam na ten wątek i forum i jak sie w to wszystko wczytałam to tak się zapaliłam do domowego,że znalazłam jedyną w okolicy położną przyjmująca takie porody. Co prawda wtedy nie podjęła się domowego,ale w domu byliśmy do 6 cm rozwarcia, tak aby szpital mi już nie przeszkodził w skurczach ( obiecała mi już wtedy następny domowy jeśli wszystko będzie ok). Wsparcie mam ze strony męża, w temacie porodu jesteśmy jednomyślni tak więc zdanie całej reszty nie jest dla mnie aż tak istotne...z mamą był problem, nazwała mnie wariatką itp, ale teraz przechodzi to o wiele lepiej Nawet (ponieważ pracuje w służbie zdrowia) wywalczyła mi skierowania na wszelkie badania potrzebne do domowego - a więc ten beton ma szansę pęknąć Studiuj temat i sie nie poddawaj Odpowiedz Link
diuszesa Re: poród w domu po cesarskim cięciu 26.11.10, 22:14 Ja też w głębi duszy marzę o domowym (a gdy czytałam relacje z PD to targały mną sprzeczne uczucia - czasem (częściej) żal, że nie wiedziałam o tym wszystkim wcześniej i zgodziłam się na wywoływanie mimo, że wcale nie bylo ku temu wskazań; czasem złość - na lekarzy, że mi to wszystko zrobiono. Ale cóż - nie ma co płakac nad rozlanym mlekiem; staram się nie mówić "co by było gdyby" - mam wspaniałego synka, który urodził się zdrowy i to jest najważniejsze. Teraz jednak wątpię, aby udało mi się znaleźć odpowiednią położną - bo przecież wchodzi rozporządzenie (jak napisała p. Katarzyna Oleś) - a to jest przecież prawo i z tym się nie dyskutuje. Czy to oznacza, że położna, która przyjmie poród domowy po cc, zrobi to nielegalnie? A jeśli faktycznie potrzebny będzie transfer, to przecież ona poniesie za to konsekwencje... No chyba, że położnica i/lub jej mąż powiedzą, że o żadnej położnej nic im nie wiadomo Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cięciu 28.11.10, 22:51 > Ja też w głębi duszy marzę o domowym (a gdy czytałam relacje z PD to targały mn > ą sprzeczne uczucia - czasem (częściej) żal, że nie wiedziałam o tym wszystkim > wcześniej i zgodziłam się na wywoływanie mimo, że wcale nie bylo ku temu wskaza > ń; czasem złość - na lekarzy, że mi to wszystko zrobiono. Na pewno masz prawo do tych uczuć. Ja byłam wściekła na lekarzy (z resztą do tej pory cierpię na stale pogłębiającą się awersję do standardowej opieki medycznej ) po porodzie sn wiele mi sie zmieniło, teraz czasami jestem zła na siebie,że nie posłuchałam swojej intuicji ( bo czułam ogromny opór przed tym nieszczęsnym badaniem stanu moich wód, przy którym poszedł mi pęcherz i zaczęła się cała jazda) ale w gruncie rzeczy wiele dzięki temu doświadczeniu się dowiedziałam i trafiłam tutaj i teraz mogę rodzić w domu Nie wszystko stracone, rozmawiaj z położna , negocjuj co się da, a może sie okazać,że da się na prawdę dużo... Odpowiedz Link
soldie diuszesa 30.11.10, 10:56 wysłałam ci coś na gazetowego, myślę,że ci sie spodoba Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.12.10, 20:39 Poczytałam sobie wątek, żeby dodać sobie otuchy, ale jakoś optymistycznie mnie nie napawa. Na szczęście wieści od bongi_dax1 dodał mi otuchy, że da się nawet w szpitalu urodzić sn i to po 2cc. A czeka mnie niedługo poród sn mam nadzieję po cc, bo już w lutym. Niestety poród będzie w szpitalu chciałam w domu, ale nie znalazłam położnej, która by się tego podjęła, a zresztą mąż to by mnie do szpitala siłą zawiózł. Twierdzi, że to jakieś moje fanaberie rodzić w domu, i nie rozumie mnie dlaczego jestem tak krytycznie nastawiona do szpitali i lekarzy. Pierwszą cesarkę miałam w II okresie porodu (wysokie proste stanie główki). Boję się ogromnie, że znowu tak może być, nie chcę cesarki, czuję się po niej taka niespełniona, jakbym nie była zdolna do rodzenia dzieci. Nikt mi nie potrafił powiedzieć, czemu tak się stało, ale wydaje mi się, że to przez znieczulenie, do którego namówił mnie mąż i przez to też czuję się nie spełniona, dlaczego je wzięła tyle kobiet dało radę bez. Mam też pretensję do siebie, że pojechałam wcześnie na porodówkę: odchodziły mi wody skurcze lekkie co 8-7 minut, ale jak weszłam do szpitala przeszły, więc wcisnęli mi oxy bo szkodzę swojemu dziecku jak się szybko nie urodzi, wytrzymałam do rozwarcia n 3 palce, cały czas chodziłam...nie chcę powtórki z rozrywki Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 17.12.10, 23:45 Mam głęboką nadzieję, że się uda- masz jeszcze chwilkę, żeby sie dobrze przygotować- zwłaszcza psychicznie i w kwestii wiedzy o porodzie fizjologicznym. Jest nieźle bo miałaś jakąś akcję, chociaż i tak warto sie przygotować,że może się wszystko wlec po cc ( jak będzie szybko to będzie miłe zaskoczenie ) Szkoda, że mąż taki mało wspierający- przydałby ci sie ktoś w szpitalu kto podziela twoje przekonania... to sie przydaje ... No i nie znalazłaś położnej, która mogłaby chociażby siedzieć z tobą do jakiegoś większego rozwarcia ? To też lepsza opcja niż jechać na czuja... Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 11:11 Mam jeszcze rozmawiać z położną pracującą w szpitalu, ale muszę na to kasę nazbierać. Może za dodatkową opłatą by się zgodziła ze mną siedzieć. W sumie nie boję się zostać sama dłużej w domu w końcu monicus też sama była. Umiem sama sobie rozwarcie sprawdzić, tylko obawiam się troszkę, że nie zauważę, że z blizną się coś dzieje, choć chyba tego nie da się przegapić. Mam nadzieję tylko, że mąż nie będzie przeszkadzał popędzając mnie do szpitala. Zdaję sobie sprawę, że taki poród może się ciągnąć, choć mam nadzieję, że pójdzie szybciej, szyjka już wcześniej doszła do pełnego rozwarcia, a teraz się wcześniej zaczęła skracać mięknąć i rozwierać, dali mi nawet fenoterol na to i krążek założyli, choć nie jestem przekonana czy to było konieczne, bo jak zapomnę dawki a nawet dwóch czasem fenoterolu to nic się nie dzieje. Odpowiedz Link
bonga_dax1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 14:02 Hmmm, ja bym już sobie więcej fenoterolu nie dała wcisnąć... Mam taką teorię, że to przez niego miałam cholestazę w pierwszej ciąży. W następnych ciążach już go nie brałam i wszystkie próby wątrobowe miałam idealne. Co prawda nie wszystkie kobiety biorące fenoterol mają cholestazę, ale gros tych, które mają cholestazę brało fenoterol - to takie moje wnioski z poszukiwań w necie. Potwierdził to też jeden znajomy lekarz, wg którego ok. 10% biorących fenoterol dostaje cholestazy. A czy to konieczne? Już nie raz się przekonałam, że lepiej zaufać naturze niż lekarzom. Dziewczyny chodzą w ciąży ze sporym rozwarciem i rodzą po terminie... Ale to tylko moja opinia. Każdy musi wyrobić sobie własną. Ja już jestem chyba za bardzo anty-lekarsko skrzywiona Moja rada - nie obwiniaj się o to, czego zmienić już nie możesz. Jeśli bardzo pragniesz urodzić naturalnie - dokształć się, żebyś sobie nie dała jakichś bzdur w szpitalu wcisnąć. A dla męża polecam wątek "czym się straszy kobiety rodzące w domu" - tak jest cała masa "fajnych" szpitalnych interwencji, które zagrażają kobiecie i dziecku. Może ta lektura pomogłaby mu uświadomić, czego obawiasz się w szpitalu i dlaczego powinien być tak twoim rzecznikiem i obrońcą, skoro do porodu domowego nie jest przekonany. Jak pisała soldie, masz jeszcze trochę czasu na przygotowania - głównie psychiczne, będziemy trzymać kciuki. W każdym razie szczerze życzę powodzenia. Wiara naprawdę czyni cuda , a to forum jest doskonałą "grupą wsparcia" dla tych którzy chcą rodzić naturalnie. Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.12.10, 19:51 Co do dokształcania to czytam co się da: książki I. Chołuj, Poród aktywny i wiele artykułów na stronie fundacji rodzić po ludzku, no i ostatnio to forum na ile mam czasu. Mężowi ciężko kazać coś przeczytać bo się wzbrania, uważa to forum za jakieś fanaberie, ale na głos czasem coś mu przeczytam no i streszczam wszystko co przeczytałam i czego obawiam się w szpitalu (jakich interwencji i co dla mnie jest ważne). No tak najbardziej to psychicznie muszę się przygotować, już wiem że będę walczyć, ale ile będę miała sił na to w czasie porodu...zobaczymy. Mama nadzieję, że dłuższa rozmowa z położną mi pomoże, dowiem się jak ona widzi taki poród itp. to mnie pewnie uspokoi. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 10:20 A mąż ma być z tobą przy porodzie? Bo może się okazać, że będzie przeszkadzał i ulegniesz i niepotrzebne interwencje się pojawią. Chyba wszystkie tu wiemy jakie to ważne mieć na sali choć adwokata Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 10:43 Chciałby być, ale ja ciągle się zastanawiam czy ma być, bo jednak trochę by się przydał, do potrzymania, do trzymania prysznica na moim krzyżu itp. ale też zastanawiam się czy nie będzie mi przeszkadzał, bo na jego psychiczne wsparcie nie mam co liczyć. Coraz więcej rozumie, dlaczego nie chcę żadnych interwencji ani żadnego znieczulenia, co do interwencji to niby się zgadza, ale jak go postraszą zdrowiem dziecka to pewnie ulegnie no i jest za znieczuleniem, bo twierdzi po co mam cierpieć i tłumaczenia, jakiego są skutki uboczne znieczulenia nie przemawia do niego , ale wie jak bardzo ja tego nie chcę. Więc ciągle się waham czy go wziąć czy nie, pewnie zdecyduję dopiero jak zacznę rodzić i będę wiedzieć czy będzie ze mną moja położna. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 18:09 No to może by pogadał z jakimś doświadczonym w porodach tatusiem? Jednego mamy nawet na forum, może to jakiś pomysł Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 19:11 oj chyba wolalabym z kolezanka rodzic... Odpowiedz Link
marcy_83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 20:40 Ametst - może z doulą lepiej by Ci było? Naprawdę by Ci się przydał ktoś kto Cię będzie wspierał psychicznie i pewne dyskusje z personelem weźmie na siebie... Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 21:32 Szkole ciągle męża w tym zakresie, jakie interwencje pociągają za sobą pewne konsekwencje i rozumie wszystko niby, ale jak to wyjdzie....zobaczymy. Chciałabym i zastanawiałam się nad doulą, ale i na położną i na doulę mnie nie stać, jeszcze nie wiem czy na położną będę miała (ostatnio sytuacja nam się pogmatwała). Koleżanki też żadnej, która by mogła mnie wspierać, więc zostaje tylko mąż, albo sama dam radę. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 20.12.10, 22:16 A skąd w ogóle jesteś? Może u nas jest jakaś chętna i na siłach by wspierać jakby co? Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.12.10, 21:44 Jestem z samego centrum Górnego Śląska, konkretnie z Katowic, a mam rodzić w Gliwicach (poleciła mi ten szpital jak i położną p. Kasia). Mężowi co prawda nie kazałam czytać wątku czym się straszy kobiety chcące rodzić w domu, ale przeczytałam mu fragmenty i streściłam całość no i stwierdził, że będziemy walczyć o to, żeby mnie nie kładli nie dawali oxy i pojedziemy do szpitala dość późno i że będzie mnie w tym wspierać. Także i na niego chyba dobrze to forum działa Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 12:03 Im bliżej porodu tym mam więcej obaw. Ostatnio ciągle wydaje mi się, że blizna mnie boli, a wcześniej w ogóle nie dokuczała (nie mogę się doczekać USG, żeby ocenili tą bliznę). Wydaje mi się też, że mała ciągle na pupie siedzi, obróciła się tak w 29 tyg a teraz już 35 tydzień( czy któraś z Was wie, czy jak dziecko w brzuchu ma czkawkę to te drgania czuć bardziej przy główce, bo tak mi się wydaje przed 29tyg czułam na dole a teraz na górze?), oczywiście od tego 29tyg nikt nie sprawdzał jak jest ułożona, bo lekarze wolą przy szyjce grzebać. Obawiam się też coraz bardziej, czy przy tym porodzie znowu nie wystąpi to wysokie proste stanie główki, nawet nie wiem dlaczego tak się wtedy stało, mówią, że to przez znieczulenie, a miednicy mi sprawdzić nie mogą bo to tylko na rentgenie można zobaczyć...eh tyle pytań żadnych odpowiedzi. Mam nadzieję, że wiele wyjaśni mi położna w którą mam się spotkać za tydzień. Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 12:34 Mój drugi synek był miednicowo do 34 tc, wyraźnie czułam główkę pod żołądkiem jak mały się ruszał, czkawkę nie pamiętam już gdzie, przed tamtym porodem ( bo to był ten pierwszy po cc) też zaczęłam schizować, że boli mnie blizna-oceny nie miałam, podczas porodu trochę krwawiła mi szyjka a ja nie potrafiłam stwierdzić czy blizna czasami mnie nie boli- bo kurcze już wszystko mnie wtedy bolało...także te subiektywne wrażenia potrafią być bardzo mylące... A co czujesz jak macasz brzuch? , ja tez przy miednicowym nie czułam smyrania poniżej spojenia ( przypuszczam że ruszających się rączek) i w sumie to mnie najbardziej zastanowiło plus ta główka ( dziwnie wystające coś co sie bardzo rusza ) Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 17:47 No właśnie też czuję takie okrągłe twarde coś bardzo ruszające się pod moim żołądkiem, z lewej strony są chyba plecki, kopniaki czuję tylko wysoko po prawej stronie brzucha, ale czasem jak siedzę to na dole brzucha coś się wierci delikatnie, więc już sama nie wiem jak jest ułożona. Z tą blizną to zaczęłam mieć schizy odkąd w Wigilię razem z synem, żeśmy się przeziębili i z tego kaszlu i kichania mnie zaczęło boleć coś na dole, ale tylko z lewej strony i sama nie wiem czy to blizna. Też jeszcze nie wiem czy mi w ogóle tą bliznę ktoś oceni, USG mam dopiero 24 stycznia, a za dwa tygodnie idę na konsultacje do lekarza pracującego w szpitalu, w którym chcę rodzić, może on oceni mi tą bliznę mam nadzieję, choć wiem, że konieczne to nie jest, jak widać nie było w Twoim przypadku, choć uspokoiłoby mnie to trochę. Odpowiedz Link
monicus Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 18:29 wyluzuj, pewnie zrosty. mnie bolalo bez ciazy, w ciazy czasami tak, ze na czworaka prawie chodzilam. dwa dni, ponaciagalo sie i za tydzien w innym miejscu bolalo po kichaniu, kaszlu i takich boli najbardziej w okolicach nad sama miednica. w dolkach Odpowiedz Link
sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 30.12.10, 19:45 amethyst, wejdź na stronę ican. Tam jest mnóstwo na temat blizn itp. Co do tego jak boli "na pęknięcie" to jedna babka której pękła macica opisała jak to boli. A było to po pierwsze już na samej końcówce porodu, a po drugie podali jej oxy. Koniec całej historii był optymistyczny, bo jednak swoją historię mogła opisać Jeżeli czytałaś posty marcy, to też z nich wynika, że w takim przypadku dzieje się coś jednak niestandardowego i nasza służba zdrowia nastawiona na patologię na pewno to wychwyci Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.01.11, 13:21 Witam nowo-rocznie, wszystkim wszystkiego dobrego w Nowym Roku Faktycznie muszę trochę wyluzować, bolało mnie tylko 1 dzień, tylko przy leżeniu na boku jak akurat miałam atak kaszlu, z jednej bądź drugiej strony brzucha przy samych biodrach i to tak delikatnie. Posty marcy czytałam tylko w tym wątku, nie znalazłam gdzie opisywała swój poród, ale na pewno personel wychwyci jakieś ewentualne nieprawidłowości. Mała chyba też jednak siedzi głową w dół bo coraz częściej smyra mnie na dole brzucha, jak się pochylam i do tego chyba się trochę obniżyła bo mi zgaga trochę przeszła. Muszę myśleć, że wszystko będzie dobrze i urodzę tym razem naturalnie Odpowiedz Link
gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 18.12.10, 21:23 AMetyst polecam książkę Michela Odenta o cc Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 19.12.10, 11:19 Dzięki dziewczyny. Dobrze, że znalazłam to forum bo daje wsparcie dla tych co chcą naturalnie rodzić. Na razie cholestazy u siebie nie zauważyłam, biorę o wiele mniejsze dawki niż powinnam, bo w nocy w ogóle nie biorę, tylko w dzień 4 razy dziennie jak nie zapomnę. Wczoraj o 16 zapomniałam brać a koło 19 trochę brzuch zaczął się stawiać jak chodziłam i się trochę przestraszyłam i wzięłam. Jestem już w 33 tygodniu ciąży może te parę tygodni jeszcze tak pociągnę z tymi 4 dawkami zobaczę. Boję się też tego, że czasem po tym fenoterolu jak już zacznie się poród to nie postępuje, moja siostra i sąsiadka tak miały, ale u nich to z szyjką nic się nie działo tylko brzuch się stawiał, więc nie wiem po co im dali od razu fenoterol (lekarze to lubią nas faszerować lekami). Ta moja położna, z którą mam się spotkać telefonicznie też mi powiedziała, że lekarze tak lubią się zabezpieczać a często to jest dmuchanie na zimne. Odpowiedz Link
kaakaa Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 09:32 I muszę Wam zdradzić, że dzisiaj w nocy ktoś się urodził! Urodził się ten mały ktoś drogą naturalną, choć dwójka starszego rodzeństwa przyszła na świat przez cc. Więcej nie napiszę ani słowa, by nie odbierać tej zasłużonej przyjemności dzielnej mamie. Chcę tylko, żebyście wiedziały, że i w Polsce możliwy jest psn po 2cc Odpowiedz Link
monicus Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:27 ja to pikus. w porownaniu do koleznaki to mam z oblodzonej gorki oj wielka to radosc dla mnie ten sukces Odpowiedz Link
lesperjo Re: Nie wytrzymam... :-) 01.12.10, 10:55 Z wrażenia zapomniałam hasło do mojego starego kąta i musiałam założyć nowe. Boże jak sie cieszę!!!!! To cudownie, GRATULACJE!!! Czekam niecierpliwie na szczegóły ) I witam w KLUBIE lessing Odpowiedz Link
monicus ale masz dlugi jezyk :) 01.12.10, 10:26 to ja wytrzymuje... to jest wielki sukces polskiego vbac'u !!!! alalalalalalalaa Odpowiedz Link
kaakaa Obejrzałam mój język... 01.12.10, 10:38 Jest całkiem normalny. W każdym razie, taki był zawsze i do takiego jestem przyzwyczajona Po prostu, dzisiejszy poranny MMS z uroczym czarnym łebkiem rozczulił mnie bezgranicznie... Już się nie mogę doczekać szczegółów. Odpowiedz Link
soldie Re: Obejrzałam mój język... 01.12.10, 10:44 o prostu, dzisiejszy poranny MMS z uroczym czarnym łebkiem rozc > zulił mnie bezgranicznie... a mnie ten błogi uśmieszek na buzi Odpowiedz Link
mroofka94 Re: Po 3 CC 01.12.10, 12:25 Jezeli dobrze zrozumialam... po 3 cc kobieta urodzila SN www.polskieradio.pl/7/15/Artykul/279022,Wielodzietni-inaczej Dla mamy po 2 cc ktorej sie udalo urodzic naturalnie - OGROMNE GRATULACJE! Odpowiedz Link
marcy_83 Re: Po 3 CC 01.12.10, 20:59 bonga_dax urodziła? w domu czy szpitalu? nie mogę się doczekać szczegółów Odpowiedz Link
soldie Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:04 tak ona urodziła resztę sama opisze pewnie. A tak a propos tego,że da się w Polsce po 2 cc urodzić...ale jakim kosztem...ile to kosztuje nerwów, samozaparcia, determinacji i w ogóle Ale jak czytam co się działa na porodówkach w latach 80 to mamy niebo teraz- to dopiero była masakra. Więc może jest szansa,że przyjdą kiedyś czasy,że zacznie się szanować fizjologię... Odpowiedz Link
gos85 Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:05 ŁAAAAAA!!!!! Ale supeer!!! Jejuuuuu jak się cieszę strasznie! Chcę dzidziusia! Odpowiedz Link
marcy_83 Re: Po 3 CC 01.12.10, 23:12 Gratuluję serdecznie!!!! Ale się cieszę, że się udało I zamiast się uczyć na kolokwium z dietetyki nie moge się od forum oderwać. Oby więcej takich historii Odpowiedz Link
deigratia Re: Po 3 CC 07.12.10, 22:45 Wygląda na to, że ta pani po 3 cc urodziła 3 razy psn i ostatni raz na pewno w domu Wcześniejsze można tylko podejrzewać biorąc pod uwagę jej wstręt do lekarzy, który pojawił się po śmierci czwartego przedwcześnie urodzonego dziecka (potem dopiero były te 3x psn). Ja tak przynajmniej zrozumiałam. W każdym razie przyjemnie posłuchać takich "szaleńców" Odpowiedz Link
marcy_83 Re: Po 3 CC 08.12.10, 22:45 Dziewczyny, a czy któraś z was zbierając materiały i statystyki natknęła się gdzieś na informacje jakie jest ryzyko powtórzenia rozchodzenia się blizny? Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 02.01.11, 15:22 ametyst83 to fajnie, że już lepiej- mnie tez emocje skakały przed porodem- miałam nawet mroczne wizje jak na siłę wiozą mnie na salę operacyjna , brrr... Wierze, że się uda nic z moich czarnych wizji sie na szczęście nie spełniło Odpowiedz Link
ametyst83 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.01.11, 19:47 Spotkałam się dzisiaj z moją położną i jestem zachwycona. Sprawdziła jak mała jest ułożona (głową w dół nie za nisko ma główkę) i ma takie podejście do maluchów jak p. Irena Ch., rozmawiała z malutką, mówiła to niej "Maluszek", przywitała się itp. Też jest sama po dwóch cc pierwsze ze wskazań, drugie bo nikt nie zgodził się na sn w tamtych czasach, także doskonale mnie rozumie. Mówiła, że wiele kobiet u nich w szpitalu rodzi naturalnie po cc i będziemy robić wszystko, aby się udało nawet dała mi nadzieję na poród w wodzie o ile udało mi się pozbyć gronkowca. Nie będzie poganiania bo oczywiście, wie że po cc nie można. Jedynie nie będzie siedziała ze mną w domu, ale mam od razu dać znać jak coś się będzie działo, a do szpitala mogę jechać o wiele później, chyba że sama będę się czymś niepokoić. Jest przeciwko nacięciu, mogę sama przyjąć pozycję jaką chcę, może mi jedynie coś doradzić, ale nic nie będzie narzucać. Właśnie taką położną chciałam Odpowiedz Link
soldie Re: poród w domu po cesarskim cieciu 09.01.11, 21:48 świetnie bardzo się cieszę i życzę powodzenia w tej akcji Odpowiedz Link
predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 25.01.11, 10:27 Ja mam pytanko lekko OT. Czy ktoś ma może namiar na jakąś ludzką położną z Podkarpacia (Krosno, Rzeszów, Jasło...). Moja koleżanka jest po jednym cc i w kwietniu rodzi drugiego potomka, chciałaby rodzić sn, a tu wiadomo lepiej mieć jakieś życzliwe zaplecze. Jeśli coś ktoś słyszał to bardzo bym prosiła o info na priv. Dzięki serdeczne z góry Odpowiedz Link
kalarepa1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 18:22 Nie znam namiarów, ale znam niestety mrożącą krew w żyłach opowieść o porodzie w Krośnie (sprzed prawie 4 lat). Jesli od tego czasu nic się nie zmieniło, to lepiej omijac ten szpital. Odpowiedz Link
predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 21:44 Wiem, niestety. Koleżanka mówi, że tam należy do porodu brać świadków. A na tzw. poród rodzinny wymagają świstka z ichniej szkoły rodzenia (nieważne które to dziecko). Usilnie koleżankę namawiam, żeby może jednak choćby w Rzeszowie poszukała, albo i u mnie do porodu pomieszkała i coś się wykombinuje. Okolice stoliczne jednak bardziej przyjazne. Odpowiedz Link
sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 10.02.11, 22:19 Moja koleżanka miała bardzo dobre doświadczenia ze szpitalem w Rzeszowie właśnie. Co prawda trafiła tam z patologią (silne krwawienie z brzeżnie przodującego łożyska ok. 6 miesiąca), ale wyrażała się w samych superlatywach. Odpowiedz Link
predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 11.02.11, 13:30 A w jakim szpitalu w Rzeszowie? Bo tam chyba ze trzy są. Z góry wielkie dzięki. Dziś jadę do Krosna i przez dwa dni będę koleżance prać mózg może się uda ją zwabić do Warszawy Odpowiedz Link
sugarxxx Re: poród w domu po cesarskim cieciu 14.02.11, 14:38 Predikata, to tak dawno było (pewnie 7 lat...), że na zawołanie to ona pewnie pamiętać nie będzie. Ale daj znać czy się dowiadywać u tej koleżanki, to oczywiście ją zagadnę. Odpowiedz Link
predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.02.11, 14:01 Póki co koleżanka jednak nastawiona na to Krosno nieszczęsne. Ale jakby co będę nagabywać. Dzięki Odpowiedz Link
gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 21.02.11, 23:32 nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyny idą do takisz szpitali o których wiadomo że mają betonowe podejście.. mam właśnie koleżankę która w ciągu kilku najbliższych tygodni będzie rodzić drugie dziecko. Pierwszy poród był na solcu w Wawie, była najpierw na patologii bo nadciśnienie więc smutno jej było ale sam poród wspomina dobrze, mogła chodzić, rodzić w kucki, nacięli ją ale mówi że położne długo próbowały właśnie w kucki żeby urodziła bez nacięcia, no ale generalnie dobry poród.. teraz chcą iść do orłowskiego, czyli betonowego.. dlaczego?? Odpowiedz Link
predikata Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.02.11, 12:09 No właśnie też się nad tym zastanawiam. Moja koleżanka stoi na stanowisku, że po to ma blisko szpital, żeby w nim urodzić. Sama bym była skłonna zamieszkać tymczasowo daleko od domu, żeby urodzić tak jakbym chciała. Odpowiedz Link
kalarepa1 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 22.02.11, 16:07 gos85 napisała: > nie mogę zrozumieć dlaczego dziewczyny idą do takisz szpitali o których wiadomo > że mają betonowe podejście.. A nie wydaje Wam się, że to wynika z przekonania, że - w pewnym uproszczeniu - poród jest nieważny? Byle jakoś przetrwać, a potem już będzie ok? Że magicznie zrobi się "ok" samo z siebie? No i do tego przekonanie, że przecież dla dzidzi trzeba zrobić wszystko, a kobieta jest przy tym absolutnie nieważna... Odpowiedz Link
gos85 Re: poród w domu po cesarskim cieciu 28.02.11, 00:23 tak..ja nieraz słyszałam że kobiety i mężczyźni tak samo (albo i bardziej bo oni mają takie praktyczne podejście..) decydując o wyborze szpitala mówią o bliskości (żeby zdążyć dojechać ) oraz o tym żeby był wysoki stopień referencyjności "jakby coś się działo" i nie szkodzi że traktują przedmiotowo i rodzi się z nogami uwiązanymi do podpórek z dupą pod górę.. Odpowiedz Link
jola-kropek Re: Po 3 CC 27.02.11, 03:56 Bardzo ciekawie rozpracowane liczby: midwifethinking.com/2011/02/23/vbac-making-a-mountain-out-of-a-molehill/ Odpowiedz Link