witam :)))) planuje porod w domku...

05.11.07, 16:09
tak Was podczytuje ostatnio i juz raczej na pewno bede rodzic w
domu. pierwsze dziecko urodzilam w szpitalu, nie bylo zle, w sumie
nawet bardzo dobrze, ale czytajac jak moze byc inaczej w domu i
jednak 100000000 razy lepiej.... kilka pytan mam w zwiazku z tym...
co z maluszkiem? tzn. z badaniami? zawoze dziecko na nasteppny dzien
do lekarza na rutynowa kontrole? czy sama robie agpara? wiem ze
pierwszemu dziecku podano wit k zaraz po urodzeniu, ale czytalam
jakis watek na ten temat tu na forum i widze ze nie ejst to
absolutnie konieczne. o z mascia do oczu? pamietam ze Patryczkowi
smarwano czyms oczka, ale nie wiem co to bylo.... no i tak
generalnie. nie chce poloznej w domu, chcialabym byc sama z mezem.
    • kropkaa Re: witam :)))) planuje porod w domku... 05.11.07, 20:54
      Poród domowy nie znaczy poród samej w domusmile
      No chyba, że mąż jest położnym lub ginekologiemwink
      Są tu opisy, gdy dziewczyna urodziła dziecko sama, gdy poród odebrał
      mąż, ale było to raczej przez przypadek.
      A gdy popękasz kto Cię pozszywa? A gdy zemdlejesz, tak jak ja, kto
      Ci poda kroplówkę? A w razie komplikacji kto je rozpozna, pomoże?
      Zastanów się jeszcze czy jest po optymalny pomysł.
      Ja nie odważyłabym się być aż tak odważna.
    • jola-kropek Re: witam :)))) planuje porod w domku... 05.11.07, 23:39
      mysle ze dam sobie rade... sama z soba. jakby cos mialo byc nie tak, to szital
      blisko. chodzilo mi o bardziej "oporzadowe" sprawy dotyczace dziecka...
      • kaakaa Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 06:08
        Między innymi w tych "oporządowych" sprawach położna mogłaby się bardzo przydać
        - zrobi ocenę dziecka w skali APGAR (już w 1. minucie), wystawi dokumenty
        medyczne i urzędowe, w trzeciej dobie przyjdzie pobrać test przesiewowy w
        kierunku chorób genetycznych. Nie bez znaczenia jest też to, że położna ogląda
        po porodzie łożysko i ocenia, czy urodziło się w całości.
        Podziwiam Twoją wiarę w siebie - to rzadko się zdarza, żeby kobieta czuła aż
        taką kompetencję w kwestii rodzenia - jednak ja z opieki położnej tak łatwo bym
        nie rezygnowała.
      • nuit4 Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 12:19
        we wtepie forum sa linki do stron po ang.jak sobie samemu radzic przy
        porodzie/co robic gdy sa komplikacje
        kasiaimichael czyli zalozycielka tego forum z tego co pamietam brala pod uwage
        taki wariant ze zostanie sama z mezem (bez poloznej)-była dosc dobrze do tego
        teoretycznie przygotowana.moze napisz do niej na maila?

        jak ja planowalam porod domowy to byly akurat wakacje i mialam dwie lub trzy
        opcje położnej/położnika ale było 10 dni w któych prawdopodobnie jeśli
        zaczęłabym rodzić nikt nie mógłby do mnie przyjechać.nie zniechęciło nas to do
        planowania porodu w domu smilewierzyliśmy ze sie uda/ze sobie poradzimy
        nie znam Twoich powodów takiej decyzji/postawy ale chyba mogę powiedzieć ze ja
        rozumiem smile
    • imbirka Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 12:53
      Jestem ogromną zwolenniczką porodów domowych i pozaszpitalnych, ale...z fachową
      asystą. Tak sie zdarzyło, że byłam 2 dni temu przy porodzie w Domu Narodzin,
      widziałam położne w akcji i nie wyobrażam sobie, żeby rodzić samej, bez
      położnej. Kobieta w porodzie wyłącza korę, przestaje analizować rzeczywistość,
      jest zagłębiona w swoim świecie. Położna jest tą osobą, która patrzy, czuwa,
      towarzyszy i przetwarza dane. A dla bezpieczeństwa porodu taka obserwacja i
      ciągła analiza są konieczne. Trzeba ocenić postęp porodu, sprawdzać tętno,
      ocenić stan krocza, przyhamować trochę w fazie parcia, aby nie popękało, ocenić
      stan dziecka, obejrzeć łożysko...no i założyć szwy, jeśli jakieś obrażenia się
      pojawiły. Nawet po bardzo fizjologicznym porodzie konieczna jest obserwacja mamy
      i dziecka przez kilka godzin po. W Domu Narodzin zdarzało się że bardzo ładnie
      postępujący poród ostatecznie kończył się w szpitalu, bo główka wstawiła się nie
      tak jak powinna. Jak ocenić samej, czy wszystko jest w porządku? Wszelkie
      badania nad ryzykiem porodów w miejscach alternatywnych w zestawieniu ze
      szpitalnymi podkreślają jedno - takie porody są równie bezpieczne lub nawet
      bezpieczniejsze niż szpitalne pod warunkiem, że rodzącej towarzyszy doświadczona
      położna.
    • hab_ek Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 13:14
      Czesc,
      Chyba wiem o czym piszesz. Miałam podobne odczucia w kwestii położnej w domu.
      Myślałam, że będzie jakby "szpital w domu". A to nie jest tak. Trafiłam na
      wspaniałą położną p. Alinę z Piły i powiem Ci, że tak na prawdę do samego końca
      jakby jej nie było. Dopiero w fazie parcia się pojawiła w naszej sypialni i
      "przejęła kontrolę". Ale wcześniej usiadła sobie na fotelu, wyciągnęła szydełko,
      druty, włóczkę i tylko od czasu do czasu pytała co boli, jak i doradzała.
      Tymczasem ja z mężem byliśmy zostawieni sami sobie.
      Obawiałam się na początku, że będzie się ładować do łazienki, jak będę brała
      prysznic. Że co chwilkę będzie sprawdzać, 'co sie dzieje'. Ale nie. Była jak
      autentycznie ZAPROSZONY GOŚĆ i to zlewający się z tłem, co w małym dwupokojowym
      mieszkaniu (z przechodnim pokojem) nie jest łatwe.
      A ja byłam u siebie. Ze swoim mężem. I to właśnie pamiętam najbardziej z porodu.
      Bycie razem, wspólnie. I wiesz co jeszcze było extra? - jak zaczęły się parte,
      to mąż trzymał mnie za ramiona i wspierałam się na jego stopach kucając i na
      wprost było lustro. Widziałam jak główka maleństwa powoli się wynurza, jak idzie
      do przodu i się cofa, widziałam włoski w pewnym momencie i... to było cudowne. I
      w ogóle nie pamiętam z tego okresu położnej, która przecież była tuż obok i
      jakby w tle mówiła o parciu, o wstrzymaniu, itd. To było niemal "boskie".
      Dlatego następne dziecko na pewno urodzę w domu, z tą samą położną i z pewnością
      załatwię sobie do tego czasu lustro do podłogi w sypialni (teraz niestety nie mam).
      pozdrawiam
      • jola-kropek Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 16:12
        ja mialam zapowiedz bardzo fajnego porodu, tego z patrykiem, ale jako
        niedoswiadczona, nie do konca oczytana-mimo ze naprawde staralam sie dobrez
        odrobic swoja lekcje- dalam z soba w szpitalu robic wszystko. tzn, dalam sobie
        przebic pecherz, mimo ze mialam tylko 4cm rozwarcia- a z 4cm mozna jeszcze
        troche pochodzic, wcale nie oznacza ze urodzi sie akurat w ten dzien, potem jak
        rozwarcie stanelo na 6cm (przez jakies 2h) podano mi oxytocyne... no i
        podlaczenie do ktg. niby bylo bezprzewodowe, ael i tak jakos tak... nie wiem.
        wydaje mi sie ze cialo wie jak urodzic dziecko... nie mowie ze jakos strasznie
        przezylam tamtem porod,ale wiem ze moglo byc o wiele lepiej. pamietam to uczucie
        niebytu, jakbym- przepraszam za porownanie- byla na jakichs niezlych
        narkotykach. skurcze nie bolaly, tylko odrywaly mnie od tego co sie dzialo, a
        jak "wracalam" to bylo to cos wspanialego... no a jak do akcji weszla oxytocyna
        to caly urok prysl, byl juz tylko bol i kwestia jak go zwalczyc. w koncu nie
        dalam rady i podano mi epidural... co wiazalo sie z tym ze po czasci na czas
        jego dzialania stracilam wladze w nogach i nie moglam rodzic tak jak chcialam w
        kucki, tylko musialam siedziec na lozku z nogami w szynach... przez to troche
        popekalam...
        a moglo sie obyc bez tego wszystkiego. niepotrezbny byl ten pospiech, ale ja o
        tym nie wiedzialam... teraz znam swoje cialo lepiej, jestem
        bardziej pewna siebie, swiadoma swoich mozliwosci i przebiegu NATURALNEGO
        porodu. dlatego chce rodzic w domu, najlepiej sama, tzn. bez poloznej, bez
        lekarza, z mezem, moze z moja mama do pomocy jak zdarzy doleciec na czas
        (mieszkamy w usa)- wybiera sie do nas w lutym. musze jeszcze doczytac dokladnie
        jak to wyglada od strony "administracyjno-formalno-lekarskiej" postepowanie z
        noworodkiem. pamitam ze patryczkowi smarowano jakas mascia oczka zaraz po
        porodzie-nie mam pojecia co to bylo i czy bylo to konieczne. wiem ze podano mu
        wit k- co do tego wyczytalam ze zdania sa podzielone czy podawac czy nie. no i
        co ze skala agpara-niby jest
        prosta, ale czy bede w stanie "obiektywnie" ja opisac i ocenic swoje dziecko...
        tego typu sprawy sprawiaja ze jeszcze sie tak na 100% nie zdecydowalam.
        • imbirka Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 16:45
          Miałaś typowy zmedykalizowany poród, który dla wielu kobiet jest okropnym
          doświadczeniem "odebrania" porodu, zawłaszczenia, popsucia. Ale są położne i
          lekarze też! , którzy wierzą w to, że kobieta wie jak rodzić. Ich rola ogranicza
          się do mądrego czuwania, do wspierania porodu, a nie do rodzenia po swojemu, z
          zaangażowaniem technologii medycznej. I warto taką osobę do porodu domowego
          znaleźć, osobę, która niczego nie narzuci wbrew Twej woli, ponieważ równie mocno
          jak ty będzie przekonana o tym, ze możesz sama urodzić. Ale jest jedno ale smile
          przebieg porodu jest nieprzewidywalny. Oczywiście, odpowiednim screeningiem
          można wykluczyć jak najwięcej czynników ryzyka, ale każda położna ci powie, że
          widziała cudownie zapowiadające się porody, w których w pewnym momencie coś się
          działo nie tak. Położne mają cały arsenał środków i metod, aby takim sytuacjom
          zaradzić, a przede wszystkim, aby je rozpoznać na tyle wcześniej, aby można było
          sytuację "wyprostować". Znam położne, które po zapachu ciała rodzącej czują, jak
          rozwija się poród. Zaangażowanie położnej do porodu nie oznacza, że poddajesz
          się cała medycynie, i tracisz kontrolę na tym, co sie będzie działo. Z mojego
          punktu widzenia, to skorzystanie z mądrości i ogromnej miłości, jaką te kobiety
          gromadzą przez lata pracy, aby być dla rodzących przewodniczkami.
          • silije.amj Re: witam :)))) planuje porod w domku... 06.11.07, 17:46
            Imbirko piękne to ostatnie zdanie.
            Moja prababcia była akuszerką. Jeździła koniem do rodzących kobiet po
            okolicznych wsiach. Nie żyje od szesnastu lat, nigdy nie zdążyłam spytać o jej
            pracę, szkoda sad.

            Ja zawsze bardzo ciepło myślę o położnej (Hab_ek już ją opisała), która była z
            nami w tamtej ostatniej godzinie przed narodzeniem synka, niewiele mówiła, w
            drugiej fazie spokojnie obok czekała, aż dziecko się pojawi, potem założyła mi
            dwa szewki na otarcie, więc także "technicznie rzecz biorąc" była potrzebna -
            aby mój ginekolog na kontroli poporodowej wykrzyknął zachwycony, że krocze
            wygląda jakbym nie rodziła w ostatnich czasach wink)) Myślę, że i z samym mężem
            by się udało, gdyby na przykład nie zdążyła dojechać, ale tak mogłam
            kontemplować narodziny dziecka nie głowiąc się nad punktacją Apgar, zaciskami do
            pępowiny, oglądaniem łożyska, a potem dochodzeniem skąd wziąć książeczkę zdrowia.
            Aczkolwiek nie chcę wyrokować, co dla kogo jest dobre.
            • w_oparach_absurdu Re: witam :)))) planuje porod w domku... 07.11.07, 08:29
              Ja tez podpisuje sie pod tym ze polozna lepiej miec...
              Wprawdzie skonczylysmy w szpitalu ale wiem ze gdyby bylo trzeba to spokonie
              dalabym rade nawet sama - tyle ze wiem to teraz po fakcie - moglam przekonac
              panow z pogotowia do zakonczenia tego porodu w domu ale po co mi trzech facetow
              w stanie przedzawalowym ?? no i wlasnie... co gdyby sie jednak okazalo ze cos
              jest nie tak?? - lepiej zeby ktos czuwal...
              pozdrawiam

              ps ale w tajemnicy wam powiem ze skoro u mnie tak wygladaja porody to jak sie
              wkurze nastepny to chyba rzeczywiscie bez nikogo bedzie tongue_out tylko z mezem, no bo
              ile on potrwa - godzine?? to ja nawet nie zdaze wykrecic numeru do poloznej...
              • jola-kropek Re: witam :)))) planuje porod w domku... 07.11.07, 15:17
                wlasnie wczoraj wieczorem bardzo dokladnie przedyskutowalismy cala
                akcje z malzem... jedynie co, to luby nie chce sie zgodzic na brak
                poloznej.
                powiedzial, ze jezeli tak bardzo chce, to ona moze sobie siedziec w
                innym pokoju, ale ma byc w domu- w razie czego. pewnie na tej wersji
                planu sie skonczy... ciesze siesmile teraz trzeba zabrac sie za
                zakupy smile basenik, caly zestaw "noworodkowy" i takie tamsmile juz sie
                nie moge doczekacsmile)))))))) mala sni mi sie codziennie ostatnio...
                • kaakaa Re: witam :)))) planuje porod w domku... 07.11.07, 16:16
                  Fajny pomysł z tą położną w drugim pokoju smile
                  Chociaż wydaje mi się, że lepiej wybrać taką osobę, której można zaufać i nie
                  bać się, że jak będzie w tym samym pokoju co Ty, to coś zepsuje wink
Pełna wersja