Czy Wasze mamy Was wspierają?

12.11.07, 21:49
Moja co prawda nie ma nic przeciwko porodowi domowemu (ciekawostka:
najmłodszy brat mojej mamy urodził się w domu!),
ale nie mogę powiedzieć, żeby moja mama dobrze na mnie działała.

Od zawsze opowiada mi, że poród to największy ból jaki kiedykowiek
czuła, i że jest to ból nie do wytrzymania, zawsze mówi to głośno,
podniecona, od najmłodszych lat mi to wpaja...
Jesli cokolwiek mówi o porodzie, to zawsze jest to jakiś dramat, coś
bolesnego. Nigdy nie słyszałam od mamy nic pozytywnego, że to
wzruszająca chwila, czy cokolwiek. Zawsze tylko użalanie się, jaka
to krzywda jej się przy porodzie stała (albo komuś innemu).

Kiedy wyobrażam sobie poród, i mamę, to wiem, że bardzo nie chcę
żeby przy tym była.

Jak to jest u Was?
    • beata2802 Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 12.11.07, 21:53
      Jeszcze coś... Moja mama uwielbia mówić, że rodzenie dziecka to jak
      robienie wielkiej kupy.

      Boże jak ja tego nienawidzę!!!!!!!!!!!!
      • nuit4 Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 09:26
        moja mi przez całe życie mówiła że prawie ja zabiłam przy porodzie-jak sie
        pewnie domyslasz nie jest dla mnie wzorem do naśladowania.

        Ja za autorytety wybieram sobie takie osoby,którym sie cos udało,które pokazały
        ze nie tylko potrafia gadac,ale tez zrobic.Takie osoby przekazuja mi pozytywne
        wzorce.

        O porodzie rozmawiałam tylko z osobami które miały do tego zdrowe
        podejście.Poznałam takie które tez chciałyby urodzić w domu,takie które w domu
        rodziły lub same tak przyszły na świat smile

        Beata,masztu na forum wiele osób ktore całym soba popieraja domowe porody.W
        ogole popieraja cudowne porody-nawet jak nie odbeda sie w domu.Z mama nie
        rozmawiaj o porodzie-po co?I tak nic pozytywnego z tego co piszesz to nie wnosi.
        • beata2802 Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 19:36
          Staram się nie wywoływac tematu, ale ona sama z siebie sieje tymi
          opowieściami. Uwielbia to. Zresztą to jest tylko skrawek jej
          toksyczności, ale nie będę się tu rozwodziła nad tym.
          Ostatnio jej powiedzialam, że jedyne co od niej słyszę o porodach to
          jakies straszne historie, i że nie chce już tego słuchać. A ona na
          to, że o co mi w ogole chodzi, i uważa, że jest super.
          Beton.
    • juleg Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 10:31
      moja mama mnie bardzo wspierała i zazdroscila, sama chciala w domu urodzić, bardzo zalowala, ze pojechala do szpitala, bo miala piękny i latwy porod z bratem. Miłosz nie zyje, bo w szpitalu poczęstowali go bakterią, takze opłakujemy go do dzis i nienawidzimy karowejsad((
      • beata2802 Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 14.11.07, 09:24
        > Miłosz nie zyje, bo w szpitalu poczęstowali go bakterią, takze
        opłakujemy go d
        > o dzis i nienawidzimy karowejsad((

        Co za historia!
        Szkoda...
    • kaakaa Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 17:53
      Moja mama swoje oba porody wspomina traumatycznie - twierdzi wprost, że to były
      najokropniejsze doświadczenia w jej życiu. Od najmłodszych lat wielokrotnie
      raczyła mnie opowieściami o tych wydarzeniach. Dowiedziałam się między innymi,
      że po tym jak się wreszcie urodziłam nie chciała mnie przez 3 dni oglądać. Nie
      były to dla mnie budujące opowieści ale tym bardziej zmobilizowały mnie do walki
      o dobry poród.
      Gdy rodziłam najstarszego syna, to nikt w rodzinie nie wiedział, że rodzimy w
      domu. Dowiedzieli się po fakcie. Moja mama przyjęła to dość obojętnie, teściowa
      (lekarz) - mało nie zeszła na zawał. Przy kolejnych porodach wszyscy w rodzinie
      (z mniejszym lub większym bólem) przyjęli to, że rodzimy w domu i już. Przy
      trzecim porodzie istniało "ryzyko", że moja mama będzie w tym czasie u nas na
      wakacjach - z góry zastrzegła, że gdyby poród zaczął się podczas jej pobytu, to
      ona natychmiast wynosi się do swojej siostry...
      Wsparcia u rodziny nie szukałam. W środowisku medycznym też nie. Znalazłam je w
      internecie i u naszej nieocenionej położnej.
      • eps Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 20:13
        moja mama w porodzie widzi jedną wielką traumę która na 99 % zakończy sie
        komplikacjami.
        Jak ja jej zakomunikowałam że chce rodzić w domu (niestety nie wyszło) to
        rozdłosiła wszystkim wokół i ludziska do mnie wydzwaniali mówiac jaka to ja
        nieodpowiedzialna jestem, oczywiście nie wspomnę juz o regularnych telefonach od
        mamy żebym jeszcze przemyślała temat.
        Juz większe wsparcie mialam w teściowej.
    • kropkaa Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 13.11.07, 20:23
      Moja mama podeszła do tematu dziwnie spokojnie. Tzn. jakoś
      szczególnie nie była ani "za" ani "przeciw". Znając mój charakter
      zapewne doszła do wniosku, że skoro to jest już postanowione to jej
      opinia i tak tego nie zmieni, więc szkoda nerwów, ale ja i tak
      podejrzewam, że po prostu była przekonana, że i tak w ostatniej
      chwili się rozmyślimy i wylądujemy w szpitalu... Generalnie miałam
      spokój.
      Dramatów też mi nie sprzedawała, a nie podejrzewam, że w czasie, gdy
      nas rodziła, było na porodówkach różowo. Coś przebąkiwała, że boli,
      no ale dziwne, żeby nie bolało; przynajmniej tak do tego
      podchodziłam. Po porodzie w domu też nie widzę, by była jakąś
      szczególną entuzjastką, ale też nie mówi, jakie to było
      niebezpieczne etc. Co mnie trochę dziwi w kontekście ostatnich
      wydarzeń - znamy jedną z dwóch dziewczyn, które tak dzielnie
      walczyły o życie po tym, jak dostały sepsy po prezencie w postaci
      paciorkowca w szpitalu MSWiA w Krakowie (tak na marginesie - poszły
      jako zdrowe dziewczyny, a pod koniec roku wyjda jako kaleki, ale
      najważniejsze, że wyjdą). Dla mnie obecnie szpital jest nie do
      przyjęcia...
      Beata, ja sobie nie wyobrażam, by mama była przy moim porodzie. Z
      zachwytem czytałam na tym forum opowieść Kasi Kasiaimichael), jak
      zawołała mamę i siostrę, ale ja bym się na to nie zdobyła.
      Ewentualnie teraz myślę, że dziecko mogłoby być przy narodzinach
      rodzeństwa (choć po opisie płaczu małej Eli nie jestem już tego taka
      pewna), ale ktoś oprócz męża i położnej? Bałabym się, że będę się
      czuć skrępowana i obserwowana. Poród to w końcu sprawa bardzo
      intymna i, choć rodzi się w domu, nie ma obowiązku traktować tego
      jako spektaklu.
    • oldzinka Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 14.11.07, 13:59
      moja mama należy do nadopiekuńczych i baaardzo się martwi omnie i o
      dzidzię. uważa, że to niebezpieczne itp., ale nie dręczy mnie swoimi
      obawami na szczęście. o swoim porodzie opowiada w dwóch skrajnych
      wersjach. pierwsza: w ogóle nic nie bolało, a w każdym razie mniej
      niż miesiączka. parę godzin i po wszystkim. druga wesrja dotyczy
      traktowania noworodków po porodzie i nawet nie chcę przytaczać tych
      historii, bo mrożą krew w żyłach. no ale to było 30 lat temu i dziś
      jest trochę inaczej.
      • beata2802 Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 14.11.07, 18:48
        > traktowania noworodków po porodzie i nawet nie chcę przytaczać
        tych
        > historii, bo mrożą krew w żyłach. no ale to było 30 lat temu i
        dziś
        > jest trochę inaczej.

        Tak, moja tez mi to opowiada - czuję taką wściekłość na tych lekarzy
        i pielęgniarki, że gdybym ich dostała w swoje ręce, to nie wiem,
        co.... Chciałabym o tym zapomnieć, co ze mna robili przez pierwszy
        tydzień mojego życia.
    • deigratia Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 14.11.07, 22:34
      Nie, bo nic nie wie o naszych planach. A boję się myśleć, co by było gdyby
      wiedziała... 5 razy rodziła plackiem w szpitalu, pierwszy poród 14 godzin bez
      wstawania!!, picia! Eh, nie chce mi się o tym wszystkim nawet myśleć. Już do
      plusów nie nacinania nie dała się przekonać...

      Pytania o porody znajomych mam już za sobą. Teraz tylko sporadycznie ktoś bardzo
      chce mi opowiedzieć, co przeżył a ja dyplomatycznie nie odwzajemniam się moimi
      wizjami smile
    • monicus Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 28.11.07, 15:31
      a ja musze kombinowac mocno. nic nikomu nie mowie. nie wiem czy to nie
      wariactwo, ale stawiam na to ze natura tak to wykombinowala, ze sie rodzi i
      tyle. polozne odmawiaja mi przyjecia w domu z powodu wczesniejszego cc. cc bylo
      wg mnie dlatego, ze mnie zestresowali ciaganiem na ktg, opowiesciami wsyztskich
      wokolo i nocka w szpitalu, na ktora prawie na sile mnie zawieziono, bo mialam
      przepowiadajace skurcze.
      a ja sie poprostu boje szpitali, blokuje sie, rycze, boje odezwac nawet do
      salowej... jako dziecko spedzalam w szpitalu miesiace i oczywiscie bylam
      traktowana jak worek...
      teraz juz nawet mi sie nie chce dzwonic do prywatnej poloznej... stwierdzilam,
      ze chyba "nie bede wiedziala" ze to juz i nigdzie nie zdaze, a z 5 pietra to
      mnie raczej nikt wbrew mojej woli nie zholuje, bo widy brak.
      maz nie chce slyszec o domowym smile
      w ogole nikt mnie nie chce sluchac.
      nie przekreslam szpitala, moze sama pojade... ale moja wewnetrzna wersja brzmi -
      nigdzie nie jade.
    • gosia_hh Re: Czy Wasze mamy Was wspierają? 28.11.07, 16:11
      reakcja mojej mamy na to ze zdecydowalam sie rodzic w domu byla " lo
      matko mam nadzieje ze wiesz co robisz" troche ja to przerazilo ale
      teraz to juz sie przyzwyczaila do tej mysli bo jej wszystko
      wytlumaczylam co i jak to sie odbywa i jest juz ok
      • juleg monicus:-( 28.11.07, 17:49
        Przykre... a skąd jesteś?
Pełna wersja