krzyczałyście podczas porodu?

25.11.07, 14:39
dziewczyny, szykujemy się z mężem do porodu domowego, ale ponieważ
mieszkamy w bloku nurtuje nas może idiotyczna kwestia, ale jednak -
czy ewentualny krzyk podczas porodu nie wywoła paniki sąsiadów z
wezwaniem pomocy z zewnątrz? smile

jak to było u was?
    • pacsirta Re: krzyczałyście podczas porodu? 25.11.07, 15:05
      Chyba każda kobieta reaguje inaczej. Ja mam dosyć niski próg bólu
      tzn. panicznie boję się dentysty, szycie krocza też nie było dla
      mnie zbyt przyjemne (do końca życia będę pamiętać, jak się Irena ze
      mną delikatnie i cierpliwie obchodziła), chociaż bardzo silną
      migrenę jestem w stanie znieść bez tabletki.
      Przy pierwszym porodzie tak się nakręciłam na jęczenie podczas
      skurczów (aż mnie gardło następnego dnia bolało), ale przy parciu
      nie krzyczałam, tylko stękałam. Przy drugim porodzie ze skurczami
      jakoś dobrze sobie radziłam za pomocą oddychania, nawet miałam
      nastrój do żartów - aż do parcia, które mnie trochę wymęczyło, ale
      też nie krzyczałam, tylko stękałam. Też się bałam, że będę krzyczeć,
      ale jakoś nie czułam potrzeby.
      • hyris Re: krzyczałyście podczas porodu? 25.11.07, 16:53
        Przy pierwszym długim i bolesnym porodzie szpitalnym tylko sobie
        głośno sapałam przy skurczach.
        Drugi poród na wpół domowy, bo w Domu Narodzin przebiegał ekspresowo
        i przy skurczach tylko przystawałam - ponoć nawet się uśmiechałam.
        Nie mogłam jednak wypchnąć młodego, a jego wychodzenie się i cofanie
        było tak bolesne, że myślałam, że zrezygnuję. Pojękiwałam trochę.
        Jednak ponieważ czułam się tam duuużo bezpieczniej niż w szpitalu,
        nagle pozwoliłam sobie na coś, czego w innych warunkach nigdy bym
        nie zrobiła. Przy kolejnym skurczu uwolniłam ten cały ból - wydarłam
        się jak zarzynane zwierzę i wreszcie urodziłam wink
        Mój mąż był przerażony, bo w życiu mnie takiej nie widział, a to
        przecież drugi poród. Po fakcie było mi trochę głupio, ale skoro
        pomogło...
        Przy szyciu postękiwałam, popiskiwałam i prosiłam położną, żeby mi
        darowała o szycie smile
    • mamamada Re: krzyczałyście podczas porodu? 25.11.07, 16:59
      Ja też się kiedyś stresowałam taką myślą. Dziś, kiedy emocje dawno
      opadły myslę, że nawet gdybym krzyknęła raz czy drugi - mało to
      ludzie w bloku słyszą wrzasków? I skąd mieli by wiedzieć, że to ja i
      że datego, że rodzę? Nie chwaliłam się sąsiadom, ze planuję rodzić w
      domu, więc niby skąd miało by to im przyjść do głowy? A myślą, że
      ktoś mógłby wezwać jakąś pomoc typu policja bym sie chyba nie
      trapiła, ludzie nie reagują na gorsze rzeczy niż kilka krzyków. No
      chyba że masz wyjątkowych sąsiadów smile
    • silije.amj Re: krzyczałyście podczas porodu? 25.11.07, 21:35
      Gdzieś tu na forum ktoś pisał, że jakiś sąsiad zapukał, ale nie potrafię znaleźć.

      Ja nie krzyczałam podczas żadnego z trzech porodów, ale to dlatego, że mi nic by
      mi to nie pomogło, a wręcz bym nie dała sobie rady, pogubiłabym oddechy i
      wszystko, za to oddychałam pięć razy szybciej niż położne zalecały i to mój styl
      przechodzenia przez skurcze wink
      Przy drugim porodzie przy parciu głośno stękałam, ponieważ zmusili mnie do
      pozycji leżącej (!) i było mi strasznie ciężko urodzić 4-kilogramową córcię na
      plecach.

      Myślę, że nie należy robić sobie żadnych założeń i dodatkowo się nimi stresować.
      W domu się rodzi dla komfortu psychicznego, a w tej definicji mieści się też
      myśl, że krzyknę sobie jeśli będzie potrzeba, a sąsiadów w tym momencie olewam.
      • deigratia Re: krzyczałyście podczas porodu? 25.11.07, 22:46
        Trochę na temat jest w moim wątku "brak warunków do rodzenia w domu" czy jakoś
        tak. O tym pukającym sąsiedzie, głuchych albo niereagujących sąsiadach.
      • kropkaa Re: krzyczałyście podczas porodu? 16.12.07, 22:32
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=45447&w=67170458&a=67253041
    • juleg Re: krzyczałyście podczas porodu? 26.11.07, 19:47
      Pierwszy poród- szpital, zzo i totalna cisza.
      Drugi poród- moja własna, fioletowa kanapa, krzyczałam na całe osiedle, bo mieliśmy otwarty balkon i tak jak kiedyś Silije napisała, rodziłam w przeciągu, tak mi było w tym czerwcu gorącosmile))
      Ale kumpelka sąsiadka, niczego nie słyszała, także pewnie tylko tak mi się wydawało, że to tak głośno. Pomagał mi ten krzyk.
      • silije.amj Re: krzyczałyście podczas porodu? 28.11.07, 11:37
        A tak mi jeszcze przyszło do głowy: we wschodnich sztukach walki krzyk pomaga
        uwolnić energię. Znacznie skuteczniejsze jest uderzenie pięścią w deseczkę z
        okrzykiem niż bez. Przy parciu może być całkiem podobnie smile.
        • hyris Re: krzyczałyście podczas porodu? 28.11.07, 11:52
          ja właśnie miałam takie wrażenie, że ten krzyk mnie odblokował,
          rozluźnił mięśnie na dole
          ale to było już na ostatniej prostej
          wcześniej chyba szkoda energii na krzyk i oddech można pogubić
          • imbirka Re: krzyczałyście podczas porodu? 28.11.07, 13:07
            Krzyk to wydech, wydech to otwarcie ciała. Usta są bardzo powiązane z waginą, i
            otwarcie ust powoduje rozluźnienie mięśni wokół krocza. Tak więc krzyk może
            okazać się bardzo potrzebny w porodzie. Ale sąsiadami ja bym się specjalnie nie
            przejmowała.
    • daisy Re: krzyczałyście podczas porodu? 09.12.07, 19:08
      My mieszkamy w bardzo akustycznym małym bloku i uprzedziliśmy sąsiadów, żeby się
      nie przestraszyli. Też dzięki temu nie bałam się krzyknąć.
      Wydawało mi się, że krzyczałam przy skurczach, ale mąż twierdzi, że było to
      raczej jęczenie. W każdym razie sąsiedzi chyba niczego nie zauważyli.
      Myślę, że lepiej uprzedzić, bo gdybyś rodziła w nocy, to naprawdę ktoś mógłby
      się przejąć. Poza tym w nocy wszystko bardziej słychać.
      Powodzenia.
    • ewrzos Re: krzyczałyście podczas porodu? 22.02.08, 21:15
      Nie krzyczałam podczas porodu, za to jęczałam i mruczałam tak jak czasem się to
      robi przy mocnych bólach miesiączkowych (kto miał ten wie). Tak było przez
      pierwszy okres porodu. Po odejściu wód zaczął się drugi okres porodu. Przy
      skurczach partych (których nie czułam, bo czułam tylko potrzebę parcia a nie
      ból) byłam cicho, bo już nic mnie nie bolało. Mam nadzieję, że mój drugi poród
      również będzie tak wyglądał.
      • jola-kropek Re: krzyczałyście podczas porodu? 22.02.08, 21:28
        krzyczalam, ale nie z bolu, ten byl ok, tylko czulam ze ten krzyk mi pomaga, jak
        ktoras napisala, czulam sie jak wojownik smile i te pokrzykiwania dodawaly mi
        energii smile
Pełna wersja