Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości

02.01.08, 23:34
Witam wszystkich serdecznie! Spodziewam się trzeciego dziecka i
zastanawiam się nie tyle nad porodem domowym, co pół-domowym w Domu
Narodzin. Bardzo odpowiada mi podejście, które tam jest
prezentowane. Właściwie podoba mi się wszystko, tylko... oba
wcześniejsze porody miałam ze znieczuleniem i boję się, że naturalne
metody łagodzenia bólu będą mało skuteczne.

Czy możecie mi coś napisać, poradzić? Czy ktoś ma porównanie z
takich porodów? Słyszałam, że bóle przy podanej oksytocynie (miałam
za oboma razami) są dużo silniejsze, niż przy naturalnym porodzie.
Czy faktycznie?

Dodam, że za pierwszym razem znieczulenie ZO miałam podane bardzo
póżno (przy 8 cm rozwarcia) i przyznam, że nie bardzo wyobrażam
sobie dalsze bóle przy tym, co wtedy czułam.

Pozdrawiam wszystkich

    • mamamada Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 07:19
      Witaj! To, jak przeżywamy poród, jak radzimy sobie z bólem i z jego
      natężeniem jest cechą indywidualną. Ja najgorzej wspominam własnie
      ten ból po podaniu oksytocyny. Nie powiem, żeby rodziło mi się lekko
      bez znieczulenia (choć nie mam porównania, bo za żadnym z trzech
      razy nie byłam znieczulana), ale ten ból po oksytocynie to był
      koszmar i trauma. Rodząc we własnym tempie, bez "podkręcania"
      znosiłam to dużo lepiej. Co do naturalnych metod uśmierzania bólu to
      nie wiem, nie próbowałam, mi pomagała bliskość mojego mężczyzny,
      brak pośpiechu, poczucie, że rodzi się nasze wyczekiwane dziecko (i
      świadomość, że nie będzie to trwać bez końca wink
      Pozdrawiam smile i życzę trafnego wyboru
      Magda
    • silije.amj Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 10:26
      Witaj Munay. Ja rodziłam trzy razy, ale i tak materiał porównawczy mam słaby
      wink, bo nigdy nie miałam ani ZZO ani oksytocyny. (Przy pierwszym porodzie raz
      dolargan, z dzisiejszą wiedzą bym się na niego nie zgodziła). Mogę jednak
      napisać, że zasadniczo po 7 centymetrze rozwarcia natężenie bólu już się nie
      zwiększa, a często w drugiej fazie nawet maleje (u mnie tak za każdym razem).
      Skurcze są wtedy nadal tak silne, ale poziom endorfin, naturalnych znieczulaczy
      w organizmie, jest wyższy. Endorfiny w tak dużej ilości wydzielają się właśnie w
      porodach nie zmedykalizowanych.

      Co do oksytocyny to zacytuję fragment artykułu ze stronki lekarza Marka Blitka:
      "Na osobne miejsce w dziedzinie medykalizacji porodu zajmuje „przyśpieszanie
      porodu” a zwłaszcza nasilanie czynności skurczowej poprzez wlew dożylny
      Oksytocyny (kroplówka naskurczowa). Do prawidłowego przebiegu porodu potrzebna
      jest, owszem, czynność skurczowa, ale równie ważne są przerwy między skurczami.
      To właśnie w czasie przerwy międzyskurczowej rodzący się płód ma czas na
      poprawienie swojego utlenowania. W czasie skurczu przepływ krwi przez macicę
      jest minimalny, gdyż naczynia zaopatrujące w krew łożysko przebiegają między
      włóknami mięśnia macicy. Oksytocyna zastosowana w nieodpowiednim momencie
      podwyższa też spoczynkowe napięcie mięśnia macicy co paradoksalnie może
      przedłużyć rozwieranie się szyjki macicy a na pewno ma wpływ na bolesne
      odczuwanie skurczów macicy przez rodzącą.

      Poród „przyśpieszany” można porównać do innego przyśpieszania. Do przyśpieszania
      chodzenia po górach. Bez wątpienia większość zdrowych ludzi ma odpowiedni zapas
      sił żeby chodzić po górach. Ale spróbujmy po górach pobiegać. Zamiast
      kilkukilometrowej, miłej wycieczki nasza wyprawa zakończy się po najwyżej
      kilkuset metrach i zamiast relaksu znajdziemy śmiertelne zmęczenie. Podobnie
      matka w imię niesienia jej źle pojętej pomocy często zamiast fizjologicznego
      przebiegu porodu, może dłuższego ale na pewno mniej bolesnego i mniej
      wyczerpującego, otrzymuje poród „przyśpieszony” i w efekcie krańcowe wyczerpanie
      i często „zmęczonego po szybkim porodzie” (czytaj: niedotlenionego) noworodka. W
      pewnej części przypadków „przyśpieszania” rezerwy energetyczne i fizjologiczne
      zostają wyczerpane przed ukończeniem porodu i na historiach choroby pojawiają
      się wskazania do cięcia cesarskiego w rodzaju „Brak postępu porodu, wyczerpanie
      rodzącej”. Niewątpliwie rezerwy fizjologiczne płodu również są ograniczone."

      Co jeszcze dodać - mi z naturalnych metod pomaga silny masaż jednego punktu w
      okolicy krzyżowej, mam tylko wrażenie, że za każdym razem mąż robi to jeszcze za
      słabo, choć nie jest z niego żadne chuchro wink. No i oddychanie, ale w szybszym
      tempie niż uczą w szkołach rodzenia. I jeszcze zegarek, bo najtrudniejsza faza
      przejściowa przy drugich i trzecich porodach zwykle jest naprawdę króciutka (u
      mnie 23 minuty od 6 centymetra do pełnego rozwarcia).
      Ale każda kobieta musi sama znaleźć co jej odpowiada, może ciepła woda, ruch.
      Może w trakcie zdarzy Ci się pomyśleć: "Czy ja naprawdę tego chciałam czy
      zgłupiałam?"wink)) Ale jak już urodzisz bez szpitalnej atmosfery to na pewno nie
      będziesz żałowała.
      To straszne, ale mi po domowym porodzie chce się czwartego dziecka, i jakoś nie
      mogę sobie tego wybić z głowy za pomocą obrazowych wspomnień wymiotowania w
      ciąży, mdłości, bólu rodzenia, no wcale to do mnie nie przemawia smile.

      Spokojnego nastawienia życzę.
      • blue_jean Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 10:42
        Dziękuję Silije.amj za wyczerpującą odpowiedź na sprawę, która
        również mnie nurtowała, jako chętną do rodzenia w Domu Narodzin.

        To będzie mój drugi poród, pierwszy był ze znieczuleniem (chociaż
        nie wiem, czy z oksytocyną, bo to w Niemczech było) i teraz mam
        wrażenie, że zzo było błędem. Rodziłam od 17 do prawie drugiej w
        nocy, kilka razy miałam podawane znieczulenie i nie miałam w końcu
        siły na wypchnięcie córki, aż się owinęła pępowiną i konieczne było
        użycie kleszczy.
        Liczę na to, że drugi poród jednak będzie zdecydowanie krótszy i
        poradzę sobie z bólem bez zzo lepiej, niż radziłam sobie z bólem
        pomimo zzo, z dodatkowymi atrakcjami zapewnionymi mi przez reakcję
        mojego organizmu na wszelkie znieczulenia. smile
      • munay Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 10:44
        Dzięki dziewczyny! Ja się śmieje, że Dom Narodzin powinien mieć
        specjalne kursy przygotowawcze dla rodzących poprzednio w
        szpitalu... Przy pierwszym dziecku byłam nastawiona bardzo
        optymistycznei i bojowo, ale IMiD skutecznie mi to nastawienie
        zmienił. Potem, na Żelaznej, najważniejsze było dla mnie
        znieczulenie w odpowiednim czasie. I choć drugi poród był
        nieporównywalnie łatwiejszy (zarówno w trakcie, jak i połóg), to i
        tak pozostało wrażenie "przedmiotowości" podczas całej akcji. Miałam
        odczucie, jakby oksytocyna i położna były ważniejszymi
        uczestniczkami porodu niż my.
        I teraz - wracają natrętne myśli, że może skoro tylu kobietom się
        udało, to może i ja zdołam, ale z drugiej strony, odzywa się też
        wyrobione poczucie zależności od szpitala... Naprawdę myślę, że dużo
        łatwiej (psychicznie) jest rodzić PIERWSZE dziecko naturalnie smile
        • blue_jean Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 11:09
          Tak - możemy podpowiedzieć DN, by pomyślały nad wprowadzeniem
          terapii usuwającej traumę po porodach szpitalnych. smile)
          • lessing Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 11:59
            oj zeby to było możliwe suspicious) a ja poproszę jeszcze zestaw ćwiczeń
            umysłu po nieudanych domowych ;>wink
            a tak na poważnie to chyba najlepiej mieć kolejny udany poród
            naturalny - domowy najchętniej.
            • monicus Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 13:35
              oj napewno jest lepiej urodzic naturalnie. ja po cc pamietam ponad 2 doby
              nieprzytomnosci, bol przez kilka tygodni i to ze nie mialam dziecka. i ciagle w
              srodku wrzeszcze i robie kill bill. nie ruszam sie z domu jesli tylko sie da.
              najwyzej bede klamac smile
      • lessing Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 11:52
        Witaj
        Faktycznie świetne to co napisał i bardzo pasuje do moich odczuć.
        Rodziłam w domu - długo i intensywnie i było mi naprawdę dobrze, nie
        żebym teraz tak to wspominała po dwoch latach! Bolało - to nie do
        końca właściwe słowo. Ból jest dla mnie dotkliwy najbardziej gdy
        wiąże się z brakiem wiedzy co jest jego przyczyną wtedy pojawia sie
        lęk i brak cierpliwości, niepokój i mnóstwo watpliwości, strachu o
        to co będzie dalej? A w poród ból jest wpisany i tak sobie myślę,
        nie budzi lęku, dopoki jest naturalny dla organizmu. W czasie mojego
        porodu byłam w jakimś transie - transie pracy i przenikających
        przeze mnie żywiołów kolejnych skurczów ;>wink
        Do momentu kiedy faktycznie uznałam że nie umiem urodzić Małej, nie
        z wyczerpania, z bólu ze zrezygnowania - prawie na zimno, czułam że
        się nie da, nie schodzi, nie przesuwa się - lekarz potwierdził moje
        doznania i faktycznie skończyło się to w szpitalu cesarką po dobie
        godnego rodzenia w domu. Warto było! Komfort porodu domowego szybko
        zestawił mi się z dramatem szpitalnym - zemdlałam w czasie golenia -
        bo pani nie mogła w innej pozycji niz na wznak a ja z kolei nie
        mogłam na wznak -bo miałam 5 kg dziecko w brzuchu, które mi na żyłe
        uciskało i robiło mi się słabo po kilku chwilach. Mój lekarz
        potrafił badać we wszystkich prawie pozycjach ale w domu! w szpitalu
        nawet golenie wymaga płaskiego leżenia. Wiem , że w szpitalu nie
        wytrzymałabym nawet trzech godzin porodu - gdybym nie mogła przyjąć
        wygodnej DLA SIEBIE pozycji, mieć swobody ruchu, straciłabym spokój,
        cierpliwość i pokorę a co za tym idzie zdolność rodzenia! Mój termin
        się zbliża a ja wiem że w szpitalu nie urodzę naturalnie (no chyba
        że zdarzy się cud i spotkam tam anioły co pojdą na kawe i nie beda
        sie wtracac dopoki nie poproszę ale już mnie uprzedzały że poród po
        cesarce bedzie szczególnie monitorowany, bez szansy na imersję wodną
        itp. Także pozostaje mi dom i nadzieja, że w razie ponownego pecha
        (za pierwszym razem nawet mi to przez myśl nie przeszło!) zdążę do
        szpitala ;>wink
        • monicus Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 13:31
          no tak. ja nie znam porodu jako takiego, bo poprzednio nie dano mi szansy, ale
          ciekawe obserwacje mam od kilku miesiecy. kiedy ustalilam ze soba, ze nigdzie
          sie nie ruszam mysle o tym przedsiewzieciu bardzo pozytywnie, nie boje sie bolu
          i wiem, ze dam rade, a jak nie dam to pojade. ale jak tylko "zyczliwi" zaczynaja
          temat o szpitalach i mie sie to rzuca na glowe to jestem przerazona, zastanawiam
          sie jak to boli, widze siebie bezradna przy tych ich cholernych swiatlach
          szpitalnych, przestawiajacych mnie jak im sie podoba, wlazace zmazy w fartuchach
          i klapkach itp. o przespanych nocach nie mowie. a dzisiaj mi sie snilo ze juz
          byla glowka i jak sie obudzilam to az sprawdzilam. hihihi. rozsadek mi mowi ze
          powinnam sie spakowac bo to tylko 3 tyg zostaly i jakby co... a tu nic nie gotowe smile
          • lessing Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 15:28
            Jezu Monicus to faktycznie za chwilę masz termin, trzymam za Ciebie
            kciuki!!! A znalazłaś położną albo lekarza do domu?
            Najgorsze jest to, że jestem dobrze wychowana taka zsocjalizowana i
            delikatna w stosunkach społ. tzn jak mi pani powie, ze mam stać na
            rzesach i wyjdzie i zapomnni o mnie, to ja bede jak glupia stała i
            czekała i nie zapytam czy może mogłbym się reką podeprzeć bo jeszcze
            jej w piciu kawy przeszkodzę!!! Jak dawali asertywność i tupet to
            już nie pamietam po co stałam suspicious)
            ale oczywiście się nabzdyczę, wkurzę i spokój stracę, bo jakoś choć
            się staram to ciągle nie moge się do szpitali przekonać. Zwłaszcza
            po ostatnim pobycie z moją córcią - zupełny skandal -obóz jeniecki
            dla matek skończyło się ze obsmarowałam ich w gazecie, ale zawalczyć
            o własne dziecko tez nie umiałam- została sama w czasie zszywania
            paluszka! ale to na inne forum historia suspicious)
            Mam termin dopiero na poczatek kwietnia i zeby tak naprawde rozbujac
            w sobie duża nadzieję i determinację na domowy poród musze zrobic
            sobie rzetelne pomiary miednicy, bo jesli mam te nieszczesne 17 to
            chyba bez sensu napalać sie na naturalny poród zwłaszca ze dzieci
            mam duże. Ale jeśli mam w normie to też nigdzie nie jadę - chyba że
            zmienię zdanie pod wpływem sygnałów napływających z ciała, że coś
            jest nie tak. A już po pierwszym wiem, że kobieta czuje czy wszystko
            jest ok czy nie - oczywiście konsultacja lekarska jest w cenie
            zwłaszca gdy czuje ze cos jest nie tak.
            Wiesz zaryzykuję tezę że "poród domowy nie boli" bo bierzesz go na
            swoje barki i odpowiedzialność i wtedy jest jakoś inaczej - mnie
            najbardziej boli jak mi ktoś mówi co mam robić ;>wink
            Pozdrawiam Cię gorąco!
            • jola-kropek Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 15:40
              wlasnie! tego ujecia mi brakowalo! najbardziej boli jak ktos chce
              przejac nade mna kontrole i mowic mi co mam robic...
              • fizula Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 16:57
                Pierwszy poród w szpitalu z oksytocyną dożylnie. Odczuwanie przeze
                mnie tych skurczy to był jeden dłuuuuugi skurcz bez żadnych przerw
                czyli trwający 5 godzin zakończony narodzinami najstarszej córci.
                Następne porody (domowe) pomimo że dłuższe wspominam odczuwalność
                skurczy o niebo lepiej, ponieważ... występowały PRZERWY między nimi.
                To było naturalne najskuteczniejsze łagodzenie bólu plus jeszcze
                dużo ruchu, zmian pozycji, chodzenia, trochę wody, trochę masażu. I
                decydowanie o sobie, o tym, kto jest ze mną, jakie światła, co mam
                robić w danym momencie. Możliwość wsłuchiwania się w swoje
                dzieciątko, spokojnego oddychania przeponowego, by dotlenić
                maleństwo. I możliwość wychuchania domu, żeby był wymarzonym
                miejscem do urodzenia naszego dzieciątka. Do pewnego momentu kojąco
                na mnie działało przy narodzinach Tosi, że przychodziły starsze
                dzieciaki i masowały Tosię od zewnątrz, ich radość nieukrywana, że
                to już, że mogę mieć ich blisko, cieszyć się z nimi. Ale ostatnie
                półtorej godziny to już dzieciaczki zajęliśmy oglądaniem filmu ku
                ich uciesze. I wtedy sam na sam z mężem, w ruchu nieustannym, w
                dużym skupieniu na maleństwie i natlenianiugo było najlepszym
                łagodzeniem tego, co niemal niemożliwe do łagodzenia. Ale niemal
                stanowi tu ogromną różnicę :o)
                Na samej końcówce porodu zawsze doznawałam uczucia, że to przekracza
                moje siły, jest nie do zniesienia (8-10 cm), ale to było właśnie do
                zniesienia dlatego, że trwało krótko. Wydaje mi się, że jest
                bezsensowne założenie ZZO przy 8 cm, skoro oznacza to rychły koniec
                porodu i ryzyko, że parcie może być nieskuteczne.
                Bądź dobrej myśli :o)
            • monicus Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 03.01.08, 16:19
              wlasnie. tak to jest. ja jestem zastraszona dziecinstwem, bo jako 4 latek
              zaczelam sie tulac po szpitalach. a kiedys to wyrywali dziecko i do widzenia. a
              ze mialam astme, i ciagle zapalenia pluc wiec lezalam tygodniami i tygodniami...
              i tygodniami. do tej pory rycze przez sen jak mi sie zacznie cos tam
              przypominac. i tez jestem z tych co to sie boja zmienic pozycje jak cos nakaza.
              w ogole w szpitalu jestem sparalizowana. i tak samo nie potrafilam walczyc o
              witka. wchodzily zmazy w klapkach i zabieraly bez slowa, albo mowiac ze do
              zastrzyku |(bo byl chory)i ja myslalam, ze tak ma byc. dopiero po 4 dniach
              oswiecono mnie, ze to one moga do mnie przyjsc jak ja tego sobie zazycze. eh.
              nawet do salowej sie boje odezwac jak jestem w szpitalu. juz nie wspomne o
              litrach potu jaki ze mnie splywa... dlatego nigdzie nie ide. a polozne...hm.
              dwie mowia, zeby zbadac szerokosc blizny. i moze wtedy. ale maja obawy i mam
              wrazenie ze bardziej obawy ze je srodowisko zaszczuje itp. takze nie wychodze z
              domu. smile
              • eps Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 04.01.08, 20:52
                Ja co prawda w dniu nie urodziłam ale bardzo chciałam.
                Miałam natomiast dwa porody.
                Jeden wywoływany na oksytocynie. Efekt był taki że ja przez 6 godzin myślałam ze
                jestem w piekle, dziecko urodziło sie w zamartwicy.
                Drugi poród był absolutnie bez żadnych medycznych wspomagaczy. Bolało ale bez
                porównania mniej. doładnie tak jak to opisały dziewczyny wyżej. Jeśli chodzi o
                metody łagodzenia bólu to dobre jest chodzenie i przystawanie tylko "na skurcz".
                Ja w czasie skórczu w najbardziej bolace miejsce (dół brzucha i kręgosłup) na
                zmianę przykładałam sobie ciepły termofor. koi ból i powoduje szybszy poród.
                Przy rozwarciu na 4-5 cm poszlam pod cieplutki prysznic i to juz był cud nad
                cuda. Podczas bólu maz polewał mi brzuch i plecy wodą. ciepło i ukojeniue bólu
                spowodowało bardzo szybkie rowieranie szyjki tak że ledwo zdąrzyłam sie wytrzeć
                i wrócić na sale porodową. w 15 minut z 4 cm zrobiło sie pełne rozwarcie. ból
                jest naprawde do przezycia ale jak jest bez oksy. Zreszta na oksy tez przezyłam
                ale do tej pory pamietam jaki to był dla mnie horror.
                • sylwia-76 Moj sposob jak poradzic sobie z bólem 07.02.08, 11:17
                  Kobietki, ja mialam tylko jeden poród, ale za to od poczatku do konca na
                  oksytocynie... Poród nie chciał się sam zacząć, a moj organizm nawet nie
                  reagował na stymulacje oksytocyną i sam jej produkowac nie mial zamiaru... A
                  bylo juz prawie 2 tyg. po terminie i III stopien dojrzalosci lozyska...

                  Znam wiec porod na oksytocynie "z zewnatrz". Owszem bol bo mocny, ale nie mam
                  zadnej traumy, co wiecej zapomnialam o nim zaraz po porodzie. I mysle, ze wiem,
                  gdzie tkwi sekret, przynajmniej jesli idzie o mnie. Otoz, ie liczac oksytocyny
                  moj porod byl bardzo dobry: bez zbednego personelu, tylko jedna polozna, ktora w
                  dodatku nie siedziala z nami, ale wychodzila dając poczucie komfortu, tylko ja i
                  mąż. No wlasnie, mąż, wiem, że "zdjął" ze mnie część tego bólu, bo przechodziłam
                  skurcze wczepiona w niego, oddychał ze mną i nie czułam się z tym bólem
                  osamotniona. Uważam, że nieumiejetne zachowanie personelu bardzo może
                  przeszkodzić, po pierwsze wybić z rytmu kontroli bólu, zdenerwwac, rozdraznic,
                  przeszkodzic po prostu w takim przechodzeniu porodu jaki powinno sie przechodzic
                  instynktownie.

                  Kolejna rzecz ważna: pomieszczenie. Rodziłam w pokoju z kanapą, zmieniałam
                  pozycje tak jak JA chcialam, a to worek sako, a to klęczenie na materacyku. Nie
                  dałam sie opanowac psychicznie bólowi, w myslach odliczałam sekundy jego
                  trwania, pomagało. W tym pokoju nie było ostrego swiatła, tylko takie z małej
                  lampki, to też mi pomagało.

                  Nie boję sie kolejnego porodu. I jak czytam, że porod z sztuczna oksytocyna to
                  trauma w porownaniu do takiego fizjologicznego to aż uwierzyć nie mogę, że
                  porody są takie bezbolesne. Bo naprawde mi sie nad tym oksytocynowym bólem
                  zapanowac udało. Ale czułam, że nie wolno mi nad tym utracić kontroli, bo juz
                  sobie nie poradzę...

                  Nie wiem, czy ten opis komuś pomoże, ja wiem jedno, że ja swoj sposob znalazłam.
                  I tego życzę każdej z Was.

                  Aha, rozważałam poród domowy dość poważnie, w koncu zdecydowałam sie na dom
                  narodzin gdzie jednak urodzic sie nie udalo, ze wzgledu na przenoszenie ciąży...
              • lessing Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 05.01.08, 00:07
                Wiesz co Monicus, co kraj to obyczaj - byłam u trzech lekarzy i
                zaden mnie peknieciem blizny nie straszył, a jak pytałam to mówili
                że prawdopodobieństwo jest prawie podobne jak przy pierwszym
                porodzie, oczywiście warto sprawdzac ale raczej nie groźne . Może w
                Bydgoszczy to się nie zdarza ;>wink ale mnie z kolei strasza drugim
                jeszcze wiekszym dzieckiem - pierwsze 4850 wiec wieksze nie
                przejdzie ale ja wierza na razie w odstawienie suplementów bo Mała
                ciągle w normie - byle tak dalej!!! no i wybieram się na zrobienie
                dobrych wymiarów bo to co mam w pamieci z ostaniego porodu to raczej
                mnie dyskwalifikowało jak doczytałam na tym forum ale mam słaba
                pamiec do cyferek na szczescie!!! A poza tym bola mnie dotkliwie
                kości, wiązadła miednica, krzyze jakbym korzonki chore miala wiec
                sie ciesze ze może to znak rozluxniania wiązadeł i te dwa trzy cm mi
                przybedą ;>wink Ciekawa jestem jak nam sie losy potoczą? i trzymam za
                nas wszystkie kciuki - juz chyba wyczerpałyśmy złą passe?
                • monicus Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 05.01.08, 08:28
                  no tak, bo lekarze strasza peknieciem jak idzie o porod domowy. a jak sie mowi
                  tylko o szpitalnym to nie ma ZADNEGO zagrozenia. statystyki mowia 2 na 1000
                  (czasami 4 na 1000) co daje 0,2% przypadku i jeszcze pewnie w szczegolach sie
                  okaze ze po oxy smile
                  a ja zadzwonilam do mamy, zeby podala mi obwody czaszki moje i braci - 38cm i 37
                  klata. musze miec argumenty rozne smile
                  i tez czuje mega rozluznienie spojen w kosciach od 6 mies mniejwiecej. ale tak
                  maksymalnie, ze jak mam kolano podwiniete to potem nie moge nogi wyprostowac i
                  sobie mysle, ze sie rozlaze zeby potwor przeszedl. a suplementy to ja biore 1
                  raz w tyg smile bo jak zawsze mowie - slucham lekarzy tak jak oni sluchaja mnie
                  • lessing Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 05.01.08, 12:26
                    Monicus a przypomnij mi czemu Cie pokroili bez akcji? A robiłaś
                    pomiary miednicy?
                    • monicus Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 08.02.08, 11:44
                      robili mio pomiar przy pierwszym dziecku takim mega cyrklem i bylo ok.
                      parametrow nie znam. a pocieli mnie bo nastepnego dnia miala by cc z powodu
                      nasilonej astmy(ze stresu,bo mnie ciagali do szpitala). a wody odeszky wieczorem
                      dzien wczesniej i juz na nic nie czekali tylko w 40 min bylam na stole. potem
                      okazalo sie, ze byla infekcja wewntrzmaciczna.
                      • jola-kropek Re: Łagodzenie bólu porodowego - wątpliwości 22.02.08, 19:46
                        teraz moge sie wypowiedziec smile porownanie porodu domowego ze szpitalnym.... bol
                        po oxy= nie-do-znie-sie-nia. plakalam po niej i podano mi epidural. przyznam ze
                        po cichu obawialam sie troche bolu w domu, ale chyba nawet sama przed soba nie
                        chialam sie do tego przyznac. bolalo, wiadomo ze boli, ale ten bol jest jakis
                        taki inny. czulam sie jakbym miala rozdwojenie jazni, bylam obserwatorem i
                        uczestnikiem wydarzenia jednoczesnie i dziwilam sie z boku sama sobie, ze to
                        wcae n9e ejst takie ciezkie!!! ze to wszystko do zniesienia!!!
                        a powiem ci tak po cichu, ze np u dentysty bez znieczulenia nie dam sie dotknac....

                        przypuszczam ze podczas porodu naturalnego, gdzie nikt ci nie przeszkadza,
                        czlowiek jakos sam siebie hipnotyzuje... to moje "rozdwojenie jazni" to przeciez
                        nic innego jak swego rodzaju auto-hipnoza. nie wyobrazam sobie teraz porodu w
                        szpitalu, serio.
Pełna wersja