jestem w szoku! chyba pozytywnym :)

27.02.08, 18:30
Trafiłam przypadkiem na to forum i oczu nie mogę oderwać... Jestem w środku
jedną wielką burzą co do tematu rodzenia w domu. Wszystko wygląda tak
naturalnie, ale bardzo bym się bała komplikacji. Z drugiej strony nigdy
wczesniej nie przyjmowałam nawet takiej mysli, że ja mogłabym urodzić w domu,
co lekarz na to???
Pierwsze dziecko urodziłam naturalnie w szpitalu (dostałam oczywiście
kroplówkę na przyjęciu na porodówkę, dzięki temu poszło mi bardzo szybko (o 7
kropklówka, 9:10 Arek się urodził) Teraz znowu jestem w ciąży (10tc) i
zaczęłam się powaznie zastanawiać nad takim domowym porodem. To musi być
cudowne! Bez tego całego szpitalnego zamieszania i smrodu, ale znowu
powiedzcie mi, bo Wy jesteście obeznane, co z badaniami, szczepieniami itd?
Już nie mogę się doczekać kiedy porozmawiam na ten temat z mężem.
    • eps Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 27.02.08, 20:39
      prześledz dokładnie interesujące wątki bo jest ich tu duzo a dowiesz sie
      wszystkiego.
      Ja sama w ostatnim momencie stchórzyłam crying i bardzo tego żałuje.
      • monicus Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 27.02.08, 21:38
        no przesledz przesledzsmile i na www.mothering.com/discussions/ jak czytasz
        ininglisz smile
        nastawiaj sie pozytywnie.
        ja uleglam przerazonemu mezowi i tez zaluje. straaasznie.
      • z_lasu Teraz to ja jestem w szoku :) 28.02.08, 11:49
        Bardzo się zdziwiłam, gdy konfietka, która chciała rodzić w domu,
        ale nie może, napisała: "podziwiam za odwagę". ?????? O co chodzi?
        Skoro chciała rodzić w domu, to przecież wie, że my nie z odwagi,
        ale ze strachu nie wychodzimy z chałupy smile)) A tu teraz
        czytam: "stchórzyłam". Jeszcze wszystko przede mna, nie wiem jak
        będzie, jak zareaguję, gdy się zacznie, ale nie mam wątpliwości, że
        poród szpitalny przeraża mnie bardziej niż cokolwiek na świecie
        (ciągle się zastanawiam czy taki poród nie podpada pod paragraf
        o "znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem") i boję się, że jeśli
        coś pójdzie nie tak, to będą mnie musieli w kaftan zakuć, żeby mnie
        do szpitala zawieźć smile))) Oczywiście przesadzam trochę, niemniej
        uważam, że trzeba ogromnej odwagi, żeby w takim momencie decydować
        się na wyjazd do szpitala - w domu przynajmniej nikt się nie będzie
        nad nami znęcał, a w szpitalu nie wiadomo. No, ale to co "wiem
        teraz", a to co będę "czuła później", to mogą być dwa rózne rzeczy smile
    • kropkaa Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 27.02.08, 22:26
      Przez ponad rok trochę się uzbierało - i o badaniach, i o
      szczepieniach i o ich braku, o neonatologach zamawianych do domu. Są
      też opisy porodów, obawy, lęki etc., etc. Stare wątki są odświeżane
      i znowu lądują na początku strony, część chwilowo się przesuwa
      dalej - po prostu najlepiej prześledzić, co Cię interesuje, a pewnie
      z 90% ważnych dla Ciebie informacji znajdziesz. Zapraszamy! smile
    • fizula Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 27.02.08, 23:46
      Na spotkaniu z naszą domową położną w naszym mieszkaniu tuż przed
      narodzinami Danielka położna spytała mnie:
      "Ale czego Ty się tak konkretnie obawiasz?"
      Taka konkretyzacja, wypowiedzenie tego i
      porozmawianie/rozstrzygnięcie tego bardzo mi pomogło.
      Przed naodzinami młodszej Tosieńki przyszła nowa obawa mojego męża:
      "A co będzie, jak położna nie dojedzie?" (nasza droga Zosia na ten
      sam dokładnie termin miała też drugą parę rodzących umówioną). Tu
      też żeśmy sobie porozmawiali. Zwłaszcza ja z mężem i to ostro, bo
      pierwsze słowa mojego męża to: "No to wezwę karetkę" ku mojemu
      przerażeniu. Również z położną omówiliśmy taki wariant zdarzeń, na
      co ona zbeształa nas najpierw: "A gdzie Wasza wiara w Opatrzność
      Bożą?" A potem dodała: "A co, sami to nie urodzicie? Też urodzicie!"
      No i dobrze, że mieliśmy to obgadane, bo akurat do Tosi położna się
      spóźniła 10 minut (czyli na ostatnią część porodu-łożyska się
      załapała, co jest również ważne). I pięknie nam się rodziło samym.
      Na spokojnie porozmawiaj z mężem. Masz jeszcze dużo czasu na
      podjęcie dobrej dla Was decyzji. Ja za pierwszym razem uległam
      mężowi i urodziłam w szpitalu, ale naocznie się przekonał, że nie
      nadaję się do szpitala. Chociaż rodziło nam się dobrze i
      spokojnie :o)
    • diament79 Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 12:39
      Rozmawiałam z mężem, na razie nastawiony jest na szpital. Nie wiem jak w ogóle
      wygląda w moim regionie sytuacja z położną, czy w ogóle znalazłaby sie taka co
      by sie podjęła takiego wyzwania?
      • z_lasu Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 13:28
        Zajrzyj tutaj:
        dobrzeurodzeni.pl/index2.php?id=polozne.htm
        • z_lasu Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 13:33
          Ops, nie działa sad
          Tzn. link jest na pewno dobry, ale oni mają ostatnio jakieś problemy
          z serwerem. Próbuj - może zadziała jutro albo za kilka dni.

          Powyżej masz też przyszpilony wątek "Lista położnych domowych" -
          może tam znajdziesz?
      • ludolphine Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 16:24
        Czesc diamencie, znam cie z forum pazdziernikowego (ja to lulu). Ja
        na pewno chce rodzic w domu. Umowilam sie juz z dwom poloznymi na
        pierwsze spotkania. Jestem przekonana, ze to dobry wybor! I udalo
        mi sie przekonac meza.
        • diament79 Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 17:25
          Hej Lulu! Ale Ty możesz spokojnie rodzić w domku we Francji, tak myslę, że tam
          głównie porody domowe tam są praktykowane co?
          A czemu Ty takie różne nicki? smile
          • ludolphine Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 18:41
            Oh nie, wprost przeciwnie! Mam wrazenie, ze tutaj to jest prawdziwe
            podziemie. Ten kraj jest tak zmedykalizowany, ze az trudno
            uwierzyc. Kiedy przedwczoraj rozmawialam z jedna kolezanka, ktora
            sie zdecydowala sie rodzic w domu. Jechalysmy metrem. Kolezanka
            mowila do mnie szeptem! Radzila nie przyznawac sie, bo ludzie zle
            reaguja...
            Mam wrazenie, ze w Polsce to znacznie normalniej pod tym wzgledem.
            Kilka moich zajomych planowalo lub planuje. W kazdym razie mowily
            lub mowia o tym otwarcie.

            Zrobilam sobie nowy nick dla przyjemnosci: lulu to zdrobnienie od
            ludolfiny. Jak widzisz wcale sie z tym bardzo nie ukrywam smile
            • diament79 Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 20:16
              smile Nowy też fajny (nick)
              Nie wiem jak to wyjdzie u mie z tym porodem w domu, ale jedno wiem na pewno, że
              jeśli będę rodzić w szpitalu to chcę poród rodzinny.
              Pierwszy był taki normalny standardowy. Ogólna sala porodowa, położne obok przy
              biurku, za parawanem druga rodząca, nic przyjemnego, ale nie było też żadnego
              upokorzenia, przykrości czy coś. Jedynie, że nie było przy mnie nikogo, (mąż nie
              zdążył) kto by pomógł mi wstać, podnieść się, ja sama się bałam, nie miałam
              siły. Najważniejsze, że szybko poszło.
              Aha poród rodzinny w moim szpitalu kosztował chyba 400zł (osobna sala, zamówiona
              położna, obecność kogo się chce) Nie było mnie stać sad
              Teraz na pewno bym wykupiła tę opcję. Szkoda, że u mnie w szpitalu poród w
              wodzie nie oznacza porodu DO wody tylko przebywanie w wannie pod czas pierwszej
              fazy, potem na wyro sad
              Marzy mi się urodzić do wody.
              • ludolphine Re: jestem w szoku! chyba pozytywnym :) 28.02.08, 21:25
                Pewnie, jak nie jestes przekonana, to nie ma co sie meczyc. Nie
                wiem tez ile kosztuje w Polsce porod domowy (tutaj mimo, ze
                podziemie wizyty poloznej mozna sfinansowac z ubezpieczenia), ale
                jestem pewna, ze dziewczyny sa do niego swietnie przygotowane i
                ryzyko jest porownywalne z tym szpitalnym (nawet czytalam, ze w
                sumie jest mniejsze).
                I do zobaczenia na forum pazdziernikowym!
Pełna wersja