mammmcia
29.02.08, 16:02
Byłam dziś ze średnim synkiem na szczepieniu. Ponieważ mamy pakiet rodzinny w Medicover postanowiłam zapytać, czy mogę liczyć na wizytę pediatry po porodzie w domu (który planujemy w październiku)i ewentualnie jak zorganizować szczepienia dziecka (WZW B i gruźlica). Kiedy wyłuszczyłam swój zamiar porodu w domu lekarka spojrzała na mnie jakbym co najmniej chciała wysłać dziecko balonem w podróż dookoła świata (chyba z tego wszystkiego to jej spojrzenie zabolało mnie najbardziej...). No a potem zaczęła się prelekcja pt. "Jakim ryzykiem jest poród w domu, co zrobię, gdy potrzebna będzie natychmiastowa reanimacja noworodka, co będzie jak dostanę krwotoku, itp., itd." Szanuję jej zdanie i rozumiem, że wynika ono z 10-letniej praktyki na oddziale noworodków, ale ona nawet nie próbowała zapytać o moje argumenty i uszanować mojej decyzji. W rezultacie też nie otrzymałam żadnej rady jak zorganizować szczepienia dla dziecka, poza tym, że dowiedziałam się, że są trudności w otrzymaniu szczepionki przeciw gruźlicy. Acha, i że mogę liczyć na wizytę patronażową pediatry z Medicover (ale oczywiście bez tych szczepień).
Nie powiem, żeby poprawiła mi nastrój...
W dodatku idę dziś do mojego gina i chcę pójść za ciosem - jak mieć doła to za jednym zamachem. Też mu dziś powiem, że zamierzam rodzić w domu - ha, ciekawa jestem co on na to...
Dziewczyny, podzielcie się swoimi doświadczeniami z lekarzami - jak to u Was było, może zrobi mi się trochę lżej na duszy... Pozdrawiam.