co po porodzie bez położnej?

01.03.08, 13:21
Zastanawia mnie (na razie z czystej ciekawości) jak wygląda życie po
porodzie bez położnej. Dziecko urodzone (Apgar 10 od rodzicówsmile),
łożysko też; wszystko całe, zdrowe i bez komplikacji. No ale trzeba
mieć takie zaświadczenie, na podstawie którego rejestruje się
dziecko w USC. Przydałaby się książeczka zdrowia dziecka, a tam jest
pokrótce przebieg porodu. Kto to wypisuje/ wystawia? Idę po kilku
dnaich do przychodni i zgłaszam, że oto powiłam pacholę? No ale oni
chyba tego zaświadczenia do USC nie wystawią. Szpital? Po opisanych
tu historiach omijam bardzo szerokim łukiem. Sama sobie robię
wydruk, ew. z mężem, że przyjęliśmy poród? Niektóre dziewczyny
rozważały taką opcję porodu - jak się sprawy przedstawiają po?
    • kasiaimichael Re: co po porodzie bez położnej? 01.03.08, 15:35
      Dzwonisz do poloznej srodowiskowej ze urodzilas dziecko. Zostawiasz
      po porodzie lozysko zeby jej pokazac (bo to niby dowod ze to Twoje
      dziecko), polozna albo pediatra jesli chcesz zamowic wizyte
      pediatry/neonatologa do domu moga wypisac ten papier. Wydaje mi sie
      ze mozesz wypisac tez sama ale na 100 % nie wiem smile
      • fizula Re: co po porodzie bez położnej? 03.03.08, 12:03
        Moja położna podczas ostatniego porodu zdążyła dopiero na urodzenie
        łożyska. Podsunięty przez Kasię pomysł z wezwaniem położnej
        środowiskowej nie wydaje mi się za dobry, bo ta może mieć takie
        podejście do porodu domowego jak pewna teściowa, o której było tu
        pisane (która wezwała pogotowie). A nie prościej byłoby wezwać
        właśnie położną domową, która jest "uzbrojona" w potrzebne
        dokumenty?
        Ale generalnie z góry nie rezygnowałabym z pomocy położnej przy
        porodzie domowej ze względu na możliwość zapętlenia dziecka
        pępowiną. Wtedy czasami położna jest niezastąpiona.
        • kropkaa Re: co po porodzie bez położnej? 03.03.08, 21:14
          Ja też bym się bała bez położnej, a położnej środowiskowej z naszego
          rejonu (to ta od futerka w kącie) nie zaufałabym na pewno.
          Tylko tak mnie to pytanie nurtowało.
          Zresztą po tym jak I. wlała we mnie 4 kroplówki, bo straciłam ok.
          0,5 l krwi mogę powiedzieć uczciwie, że w moim przypadku była
          niezastąpiona.
Pełna wersja