Kampania "Nie daj się naciąć"

07.05.08, 23:32
Witam i pozdrawiam wszystkie forumowiczki i forumowiczów "Porodu domowego"! Jeszcze własnych doświadczeń porodowych nie mam, więc póki co tylko podczytuję, ale dowiedziałam się dziś o kampanii fundacji "rodzić po ludzku", przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza. Oto link:
www.rodzicpoludzku.pl/akcja/artykuly.php?kategoria_id=4
Mam nadzieję, że chociaż kilku osobom oszczędzone zostanie bezsensowne okaleczenie dzięki tej kampanii. W ramach jej wsparcia rozesłałam informację o niej do wszystkich znajomych smile
    • kaeira Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 15:04
      A ten wątek na CiP widziałyście?
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=79272232&a=79272232
      Ja nie mogę, jak czytam takie rzeczy to dostaje kurwicy pomieszanej z depresją. I choć naprawdę zawsze staram się być życzliwa i spokojna, aż mnie korci, żeby jednej z drugą nawrzucać i życzyć wszelkich możliwych komplikacji, bólu i bliznowców, jak tak bardzo chcą tego dobrodziejstwa.

      PS. To samo zresztą przy okazji niedawnych dyskusji dotyczących wywoływania porodu, kładzenia do szpitala, itp. Co za cholerna, kretyńska wiara w tę szpitalną rutynę, tych wszechwiedzących lekarzy, ten kompletny brak akceptacji dla samodzielnego myślenia i prawa do decyzji... Polecam ten wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=78589544
      • silije.amj Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 16:18
        Keira czemu ty mi ciśnienie podnosisz takimi wątkami, ja tu się do komunii córki
        szykuję, nie chcę teraz widzieć co baranki na rzeź prowadzone o nacięciach myślą
        smile))
        • kaeira Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 16:23
          silije.amj napisała:
          > czemu ty mi ciśnienie podnosisz takimi wątkami

          E tam, jak przeżyłaś urodzenie dziecka 45000 bez nacięcia, przeżyjesz i mały
          skok ciśnienia ;->>>
          • auszrine Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 16:26
            No właśnie zostałam "zjechana" na tym wątku na CiP-ie za podważanie wiary w nieomylność lekarzy uncertain
            Przykre jest patrzeć, jak kobiety same działają przeciwko swoim interesom...
            • jola-kropek Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 16:29
              mi slabo sie robi jak czytam take rzeczy.... brrr.... ja tez dosc
              spore dziecie urodzialm bez nawet najmniejszego pekniecia... a
              dlaczego? bo nikt mnie nie poganial!
              • rogatek_bambi Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 18:38
                ah to forum CiP jak czytam niektore wypowiedzi to załamkacrying
                co do kampanii to opublikowali moja historie chyba jedyna pozytywna jak narazie
                z udana ochrona krocza
                • kropkaa Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 10.05.08, 23:57
                  Przejrzałam na CiP-ie ten wątek i jestem w szoku. Normalnie brak mi
                  słów. BETON. Nie będę rzucać tu innych wyrazów, które mam w głowie,
                  ale jest to po prostu dla mnie nie do pomyślenia, aby mieć takie
                  poglądy. Kobiety w ciąży, XXI wiek i bogiem lekarz, położna i chore,
                  starodawne zalecenia. Lewatywa, golenie, cięcie, leżenie plackiem,
                  bo tak kazał pan doktor, bo tak rodziły tysiące przede mną, urodziły
                  i żyją, a pan doktor wie, co dla mnie najlepsze.... A to wszystko w
                  imię dobra dziecka. Aż nie wierzę, że tak sądzą te kobiety.
                  • ciociacesia załamałyscie mnie, kobietki 15.05.08, 16:37
                    ja myslałam ze tyle normalnych sie w wątku na CiP odezwało, a to
                    tylko te wariatki od porodów domowych... smile))
              • monicus Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 21:27
                spore, heh. ale nie takie jak silije. 45 kilo to moj chyba w wieku 13 lat
                osiagnie hihih
        • kropkaa Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 08.05.08, 22:39
          Gwiazda idzie do Komunii?
          • silije.amj Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 09:03
            Monicus a gdzie przecinek? wink)) 45 kilo to nawet ja nie ważę.
            Oj tak, moja Gwiazda idzie do I komunii pojutrze. To już ze mnie stara matka jest.
            • monicus Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 09:58
              to aeira rozprwadza takie wiesci smile
              >>>E tam, jak przeżyłaś urodzenie dziecka 45000 bez nacięcia, przeżyjesz i mały
              skok ciśnienia ;->>>
              • kaeira Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 10:49
                > to Kaeira rozprwadza takie wiesci smile

                Ahem:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=79272232&a=79310520

                smile
                • monicus Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 11:40
                  heh wydalo siesmile)))
                  • kashakar33 Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 20:19
                    Jestem na tym forum "nowa", więc witam wszystkie dziewczyny!
                    Kilka dni temu znalazłam to forum i ... zaraziłam się chęcią porodu w domu
                    (trochę późno, bo jestem w 32 tc, ale "lepiej późno, niż wcale"). Dużo ostatnio
                    czytam na ten temat i zaczynam nabierać przekonania, że TAKI poród jest
                    najwspanialszym przeżyciem pod słońcem. Pierwszy poród (4 lata temu) miałam
                    indukowany: oxytocyna, pozycja leżąca (koszmar...), nacinanie i zszywanie krocza
                    (przez praktykantkę - niby w obecności lekarza wrrrrr....), po którym nie mogłam
                    chodzić ponad 2 tygodnie i takie tam... , ale do rzeczy:
                    Do pewnego czasu zaglądałam na forum CiP - takiego chamstwa, plucia jadem
                    jeszcze nie widziałam. Dziewczyny - te "najmądrzejsze" - wyzywały inne
                    dziewczyny od histeryczek, złodziejek (te, które są na L-4), hipochondryczek,
                    dlatego też nie dziwią mnie te głupie komentarze nt. "zbawiennego" wpływu
                    RUTYNIARSKICH (bo nawet nie RUTYNOWYCH) praktyk szpitalnych i wiara we
                    "wszechwiedzącego lekarza". Fakt, że takie ślepe podejście do tej, jak i innych
                    spraw, denerwuje - mnie też.
                    Chciałabym dodać jeszcze jedno: bardzo mi się podoba klimat Waszego (jeśli mogę
                    tak napisać) forum, tu można znaleźć wsparcie i pomoc, masę dobrych rad i
                    ŻYCZLIWOŚĆ. Mam nadzieję, że przyjmiecie mnie do swego grona ...
                    Pozdrawiam smile
                    --
                    • jola-kropek Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 20:31
                      moze wcale niejste za pozno smile ja z mojapolozna poznalam sie tydzien przed
                      porodem... ale to dlatego ze koniecznie chcialam sama rodzic, bez nikogo, ale
                      moj luby sie wystraszyl nieco... ale nie zaluje, babka super, nie wcinala sie w
                      to co robilam, nawet ani razu nie sprawdzila mi rozwarrcia! co jakis
                      czaspsrawdzala tetno dziecka, ale zawsze pytala sie mmnie czy jest ok jesli to
                      robi... wiec jesli masz jeszcze sile z zmieniac decyzje dotyczyaca miejsca
                      porodu, to zrob to !!! smile no i witam serdecznie smile
                    • monicus Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 20:44
                      witojcie! smile u nas jak na wsismile) baby sie wspieraja
                      • kropkaa Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 21:07
                        jak na manifiesmile
                        • monicus Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 21:36
                          e tam na manifie. na manifie to maja wydumany problem i nie wiedza czego chca smile
                          a tu sie wie czego sie chce. i to dokladnie smile
                      • lessing Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 22:03
                        no wspieraja, wspieraja sama jestem zdumiona, ze tak wiele można
                        sobie dac nawzajem, przez internet, dla mnie to tez nowy rodzaj
                        relacji! bardzo cennej pozdrawiam goraco wszystkie Panie!
                    • kropkaa Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 09.05.08, 21:09
                      Witaj,
                      pewnie Matce-założycielce miło, że możemy się na coś przydać.
                      A na Cip-ie z tymi L4 to jest taka jazda, że nierzadko (choć rzadko
                      zaglądam) śmieję się do łezwink))
                      • kashakar33 Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 11.05.08, 11:11
                        Dzięki, dziewczyny. Bardzo się cieszę, że w razie potrzeby będę mogła bez obaw
                        tu zaglądać, zasięgnąć porady i znaleźć wsparcie, a przede wszystkim znaleźć
                        mnóstwo przydatnych informacji. Przyznam szczerze, że dodałyście mi odwagi i
                        determinacji w walce o swoje prawa (jeśli chodzi o dobry poród) - i zamierzam w
                        pełni z nich korzystać.
                        Pozdrawiam serdecznie!
                    • soldie Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 16.06.08, 16:44
                      Ja tez witam wszystkich serdecznie, super trafić na grono mądrych kobietsmileJa
                      absolutnie nie ufam lekarzom(statystyki mówią ze w Stanach umiera w wyniku błędu
                      lekarzy 300 tys osób rocznie- to więcej niż na wojnie w Wietnamie)I bardzo
                      chciałabym urodzic w domu, nie wiem jak to bedzie bo jestem po cc(rok temu)ale
                      może kogoś znajdę, chociaz w Łodzi to chyba cudsadCo do nacięcia, to modliłam sie
                      żeby nie mieć(no i krocza faktycznie nie cieli hehe) teraz jak coraz wiecej o
                      tym czytam to jestem przerazona perspektywa naciecia mnie bez pytania, badz
                      oznajmienia mi ze tna, brrr...
                      • ann_a30 Re: Kampania "Nie daj się naciąć" 16.06.08, 21:57
                        A niech się nacinają jak chcą. Ja przeżyłam koszmar porodu szpitalnego 5 lat
                        temu w W-wie. Do szpitala zajechałam z 6 cm rozwarciem i skurczami co 2 min. To
                        mnie jędze położyły nogami do góry, przebiły wody, dały oxytocynę
                        (protestowałam), ponacinały, wreszcie lekarka rzuciła mi się na brzuch, bo
                        skurcze ustały. Pewnie że w takim stresie ustały. Męża nie wpuszczono (potem się
                        dowiedziałam, że chciano od niego łapówkę, a do mnie miały pretensje, że skurcze
                        ustały.
                        Teraz, mimo że szpital (niestety...), wierzę że będzie inaczej. Póki co bardzo
                        pozytywnie oceniam opiekę położniczą w UK. Mimo że ciąża zagrożona, przewidywane
                        komplikacje podczas porodu (krwotok), to nikt mi nie każe leżeć, nikt mnie
                        niepotrzebnie nie bada itp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja