zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi

27.06.08, 03:01
Moj historia w skrócie, ale nie krótka:

pierwszy poród w szpitalu wspominam niemiło. Drugi poród wymarzyłam
sobie w domu. Niestety radość z porodu odebrały mi dwa zaniedbania
położnej.

1.
Umówiłam się z położną i wypytałam o wszystko co wydawało mi się
ważne, dla mnie zwłaszcza sprawa podania immunoglobuliny po porodzie
(ja rh-, pierwsze dziecko rh+).
Położna uspokoiła mnie, że z tym nie ma problemu, bo współpracuje z
lekarką wspierającą porody domowe i ta wypisze mi receptę i mogę
wykupić iG w aptece lub odebrać w krwiodawstwie.

Po porodzie okazało się, że lekarka odmówiła wypisania
zapotrzebowania do krwiodawstwa, a na receptę tego wykupić nie
można. Mój lekarz prowadzący (nota bene przeciwny porodowi w domu)
miał już wyłączony telefon (weekend). Następnego dnia odbyłam
wycieczkę po szpitalach (dzień po porodzie z dzidziusiem). Okazało
się, że nie mam szans na uzyskanie tego leku poza systemem
szpitalnym. Nie będę tutaj przytaczać nieuprzejmości jaki mnie
spotkały, gdy mówiłam, że urodziłam w domu.

Chciało mi się płakać, ale nie mogłam się poddać. W końcu udało mi
się przekonać panią w krwiodawstwie, do zrobienia tego poza systemem
szpitalnym, ale potrzebowałam próbkę krwi swojej i dziecka. Oraz
zapotrzebowania podbitego przez lekarza.

W żadnym ze szpitali nie zgodzono się pobrać krwi od dziecka, jako,
ze nie byłam pacjentką szpitala. Podobno absolutnym zaniedbaniem ze
strony położnej było niepobranie krwi pępowinowej w przypadku
zagrożenia konfliktem serologicznym.

Tu pytanie do p. Kasi: czy położna nie powinna zadbać o pobranie
krwi z pępowiny? Kiedy jej zwróciłam na to uwagę zupełnie się tym
nie przejęła zwlając winę na brak woli w szpitalu (to akurat inna
sprawa). Ostatecznie udało mi się wyprosić pobranie krwi w jednym ze
szpitali po interwencji pani z krwiodawstwa, a po kłótni z położna
(która uznała, że poinformowała mnie jak sprawa wygląda, a dalej
muszę sobie radzić sama), znaleźć lekarza, który podbił
zaświadczenie, ale kosztowało mnie to mnóstwo nerwów. W dzień po
porodzie.

2.

Poród był spokojny. Trwał 7 godzin, w tym tylko ostatnie 2,5 z
położną. Główkę urodziłam bez pęknięć, choć czułam otarcia. Jednak
podczas parcia przy rodzeniu barku pękło mi się, na co położna
zresztą zwróciła uwagę z niezadowoloną miną. Po porodzie wzięłam
prysznic, a położna dokonała oględzin i stwiedziła, że nie ma
potrzeby zakładania szwów. Czułam, że coś jest nie tak, więc kazałam
dobrze obejrzeć, bo czułam wyraźny ból, ale położna oceniła, ze jest
to drobna rana i się wygoi. Kiedy po paru godzinach prosiłam o
ponowną kontrolę, obejrzała i stwierdziła, ze ładnie się goi, tyle
że minę miała nietęgą. To było jeszcze przed sprawą z
immunoglobuliną jednak traciłam do niej zaufanie, bo wszystkie moje
uwagi zupełnie bagatelizowała.
Kiedy dzień później nadal czułam wyraźny ból, a pęknięcie było
wyraźnie dla mnie wyczuwalne poszłam do lekarza (po maratonie
szpitalnym opisanym powyżej) sparwdzić krocze. Okazało się, że
pęknięcie jest niemałe (poszło przy cięciu z pierwszego porodu),
jednak jest już za późno, by to zaszyć. Dwa dni później miałam
zabieg z "odświeżaniem rany" i szyciem. Niemało mnie kosztował, a
rezultat jest marny. Rana nie zrosła się dobrze, wyziarninowała i
boli mnie.

Teraz czeka mnie kolejne "odświeżanie" i szycie w znieczuleniu
ogólnym. Oczywiście pociąga to za sobą dalsze koszty. Czy położna
nie ponosi żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje? Skoro sama
stwierdziła pęknięcie a nie chciała/nie umiała go zaszyć dlaczego
nie zaleciła mi wizyty w szpitalu lub u lekarza tego samego dnia?

Pani Kasiu: czy ma Pani jakiś pomysł dlaczego położna postąpiła w
ten sposób? Ze zbagatelizowała spore pęknięcie? Teraz czeka mnie
kolejne "odświeżanie" i szycie w znieczuleniu ogólnym. Oczywiście
pociąga to za sobą dalsze koszty. Czy położna nie ponosi żadnej
odpowiedzialności za swoje decyzje? Skoro sama stwierdziła pęknięcie
a nie chciała/nie umiała go zaszyć dlaczego nie zaleciła mi wizyty w
szpitalu lub u lekarza tego samego dnia?
Czy powinna była pobrać krew pępowinową? Byłam przy pobraniu krwi z
główki - ciężki widok). Od czasu kłótni (o immunoglobulinę) położna
mnie wyraźnie unika.

Dodam, że jest to położna, której numer telefonu przwija się również
na tym forum. Nie twierdzę, że jest złą położną, ale wszystkim
dziewczynom rodzącym w domu polecam jednak zasadę ograniczonego
zaufania. Ja pluję sobie w brodę, że nie zgłosiłam się na zaszycie w
dniu porodu. W porównaniu do cięcia szpitalnego rana nie jest
wielka, lecz niestety, nie chce się wygoić.

W końcu położna za poród w domu liczy sobie sporo pieniędzy, a mam
wrażenie że zupełnie nie poczuwała się do odpowiedzialności za swoje
decyzje.

Mam w sobie żal, że piękny poród został przesłonięty przez niemiłe
wspomnienia. Mąż nie wyobraża sobie po tym wszystkim w ogóle
kolejnego porodu. Przeżył to bardziej ode mnie. Wiem, że załamała go
jego bezsilność, że nie mógł mi w niczym pomóc. Ja mówię, że teraz
przynajmniej wiem, co zrobić następnym razem, żeby było dobrze, ale
on w ogóle nie wierzy w następny raz.
    • nuit4 Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.06.08, 10:20
      straszne sa twoje przezycia,bardzo współczuję!!

      taka mysl mi sie nasunela czytajac-pewnie nie mozesz powiedziec ktora to
      polozna,ale napisz moze z ktorego miasta,zeby inne kobiety mialy szanse uniknac
      podobnych przezyc..
    • imbirka Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.06.08, 10:45
      Czy chciałaś z tymi pytaniami zwrócić się do Katarzyny Oleś - jest ekspertką na innym forum, forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=548 , w tej chwili na urlopie. Piszesz jednak na publicznym forum, więc chciałabym się odnieść do pewnych informacji w Twoim poście.
      Odnośnie immunoglobuliny anty-D - to jeden z poważniejszych problemów dla położnych domowych. Obecnie regionalne centra krwiodawstwa mogą wydawać immunoglobulinę anty-D wyłącznie na imienne zapotrzebowania zgłaszane przez zoz-y mające kontrakt z NFZ. Nie ma możliwości wykupu immunoglobuliny w aptece czy w stacji krwiodawstwa na podstawie recepty ani żadnego innego dokumentu, ani przez pacjenta ani przez położną prowadzącą indywidualną praktykę. Ponadto jest jeszcze jeden problem - żeby położna mogła podać immunoglobulinę, potrzebne jest zlecenie lekarskie. Wobec tego, co można zrobić w sytuacji, gdy poród odbył się w domu, ale istnieje konieczność ze skorzystania z usług szpitala (immunoglobulina, dodatkowe badania u dziecka, szycie ...)? Po konsultacji z prawnikiem, wydaje mi się że wyjście jest jedno - w razie odmowy udzielenia świadczenia przez szpital, należy zażądać podpisania oświadczenia, o odmowie udzielenia świadczenia i odpowiedzialności za konsekwencje tej odmowy. To że poród odbył się w domu, a nie w szpitalu, z prawnego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia - po prostu kobieta w ciąży, w czasie porodu i połogu oraz noworodek mają prawo do świadczeń nawet w sytuacji, gdy nie są ubezpieczeni. W razie kłopotów można zgłosić się do prawnika Fundacji Rodzić po Ludzku po pomoc we wskazaniu konkretnych przepisów, na jakie można się powołać.
      Bardzo współczuję Ci tego, że poród domowy nie zakończył się do końca pozytywnie. Czy Twoja położna prowadzi indywidualną praktykę? Czy podpisywałaś z nią umowę? Właśnie niestety na przykładzie takich historii widać, jak ważna jest pewna formalizacja umowy między klientami a położną. Oczywiście, że położna ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje, ta sprawa przewijała się tutaj w kilku wątkach.
    • oldzinka Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.06.08, 10:52
      Również współczuję przeżyć i mogę jedynie powiedzieć, że ja z moją
      położną zadbałyśmy o immunoglobulinę PRZED porodem. Fizycznie już
      była u mnie w domu na miesiąc przed terminem, chociaż nie łatwo było
      ją zdobyć...
      Wniosek z Twojej historii może być taki, że osobę, która towarzyszyć
      nam będzie w rodzeniu trzeba naprawdę dobrze poznać. I w miarę jak
      porody domowe bedą coraz popularniejsze, będzie też rosnąć liczba
      połoznych domowych i tym bardziej trzeba się będzie upewnić co do
      kompetencji, wiedzy i doświadczenia położnej.
      Pełne zaufanie jest niezbędne.
    • kaakaa Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.06.08, 11:43
      To jeszcze ja się pomądrzę.
      1. W sprawie immunoglobuliny: W przypadku rodzącej z Rh- położna powinna
      bezpośrednio po porodzie pobrać do badania krew pępowinową (na określenie grupy
      krwi dziecka) oraz krew od matki na określenie poziomu przeciwciał anty-D.
      Immunoglobulinę podaje się tylko matkom Rh-, które urodziły dzieci Rh+ i u
      których nie wykryto przeciwciał anty-D. Z roku na rok faktycznie co raz trudniej
      zdobyć immunoglobulinę. 7 lat temu dostałam ją po prostu w Instytucie
      Hematologii jeszcze przed porodem, po prostu na oświadczenie, że zamierzam
      rodzić w domu i na zaświadczenie, że mam Rh-. 4 lata temu dostałam na Saskiej w
      stacji krwiodawstwa po okazaniu wyników badania krwi pępowinowej i mojej. 2 lata
      temu na Saskiej odmówili współpracy, zlitował się nade mną szpital na Żelaznej.
      Obecnie, wiem, że z immunoglobuliną bywają także problemy w szpitalach. Gdy
      miałam w maju praktyki w jednym z warszawskich szpitali, to kobiety nie
      dostawały immunoglobuliny, bo "nie dojechała". Ja proponowałam nawet, że mogę
      robić za gońca i pojechać na Saską po tą immunoglobulinę ale zostałam
      zignorowana - nie dojechało, znaczy, że nie musimy podawać i już. Panie dostały
      tylko stosowny wpis w dokumentach, że nie podano im tego specyfiku z przyczyn
      niezależnych od szpitala. Myślę, że większość z nich nie była tego świadoma.
      2. W kwestii zaopatrzenia pęknięcia, to sprawa wygląda dość dziwnie. Trudno się
      wypowiadać, jak sie samemu tego nie widziało. Jeśli obrażenie wymagało
      zaopatrzenia, to w obowiązkach położnej leżało wykonanie tego. Inna rzecz, że
      czasem szyje się obrażenia, które lepiej goją się bez szycia, więc nie każde
      pęknięcie warto szyć. Tego nie widziałam, więc trudno mi cokolwiek powiedzieć.
    • kropkaa Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.06.08, 23:11
      Ojej, współczuję.
      Faktycznie, teraz widzę, że nie jest bez sensu standaryzacja pewnych
      działań przy porodach w domu.
      Napisz proszę w jakim mieście rodziłaś, bo ciekawa jestem z kim.
      Mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy, czego życzę.
      • zuzinka-kruszynka Re: zaniedbania położnej 28.06.08, 02:54
        Rodziłam we Wrocławiu.

        Co do immunoglobuliny: pierwszy poród w 2004 roku - wówczas nawet
        podawano iG w ciąży. Nie przeszło mi przez myśl, że mogło się
        zmienić tak dużo i że może to byc towar tak trudno dostępny. Jednak
        od położnej, sądzę, można takiej wiedzy oczekiwać. Zwłaszcza, że
        wcześniej o to dopytywałam.

        Z położną nie miałam umowy. We Wrocławiu porody domowe to chyba
        nadal ciężka sprawa. I tak była jedyną osobą jaką znalazłam.
        W moim przypadku nie było mowy o kimś spoza miasta, bo pierwszy
        poród trwał b. krótko i z drugim obawiałam się, czy położna zdąży
        dojechać. Na szczęście długie sesje w wannie pozwoliły wydłużyć
        drugi poród i był przez to dużo spokojniejszy.

        Pęknięcie było na tyle dokuczliwe i wyczuwalne dłonią, że nie bardzo
        sobie wyobrażam, jak miałoby się wygoić bez szwów. Częściowo się
        zrosło, jednak problemem jest teraz ziarnina przy wejściu do pochwy.
        Obawiam się, że nie jest tkanką tak elastyczną jak skóra i przy
        kolejnym porodzie tym bardziej pęknie.

        Ale jak już mówiłam, na razie ze względu na przerażenie męża, o
        następnym porodzie na razie mogę tylko pomarzyć.
        • ciociacesia bardzo mi przykro 28.06.08, 12:55
          dla mnie twoja historia dodatkowo dołująca bo sie nakęcam na mój pierwszy poród
          w domu i mam wielkie obawy co do wyboru połoznej... no i tez mamy niezgodność
          Rh. chociaz w tek kwestii to nawet szpital by mnie nie uspokoił - jestem swiezo
          po lekturze długasnego wątku na CiPie - wypowiadało sie kilka osób którym nie
          podano leku, bo nie było i teraz maja problem... a ja chce miec jeszcze mnóstwo
          dzieci smile
          • mimu-szka Re: bardzo mi przykro 28.06.08, 19:18
            Ciociacesia, z tego co zrozumiałam to umówiona jesteś z tą samą położną, z którą ja rodziłam (jeśli to Marysia R.?) Wnioski z mojego porodu: super kobitka i położna. Fakt, zapracowana, ale bardzo kompetentna. Przynajmniej mi podpasowała. [Ja raczej z tych nieprzebojowychsmile] Wspomnienia z porodu super. Nawet jeśli pierwsze wrażenie nie było najlepsze to myślę, że bardzo dobrze trafiliście.
            • ciociacesia no ja tez nieprzebojowa 28.06.08, 20:23
              i troche mnie przytłoczyła w pierwszym wrazeniu Maria... ale tak naprawde
              jeszcze powaznie nie gadałyusmy, bo zabiegana jest strasznie. tyle tylko co na
              szkole rodzenia... wiec jestem pełna nadziei. dzieki za słowo otuchy
          • zuzinka-kruszynka Re: bardzo mi przykro 01.07.08, 05:42
            Mnie też szpital by nie uspokoił. Bo gdyby mój drugi poród wyglądał
            w szpitalu tak jak pierwszy, to już by mi immunoglobulina i tak była
            obojętna.

            W sumie planuję czwórkę, więc mam nadzieję na jakieś większe zmiany
            w systemie. Zresztą gdy rodziłam w 2004 roku to we Wrocławiu juszcze
            w domu rodziło się "nielegalnie", jak to ktoś nazwał. Więc żyję
            nadzieją że za kolejnych parę lat będzie lepiej.
        • w_oparach_absurdu Re: zaniedbania położnej 29.06.08, 00:09
          witam!

          jesli rodzilas we wrocku to pewnie z p. G.B.
          jesli tak to niestey powoli zaczynam odnosic wrazenie ze nie jest ona tak do
          konca przygotowanado przyjmowania porodow w domu...
          to przykre bo daje nadzieje na normalny porod a potem cala swoja postawa i
          bagatelizowaniem pewnych spraw psuje tak piekny moment...
          jak bys chciala pogadac prywatnie to daj zanc smile

          pozdrawiam
          • zuzinka-kruszynka Re: zaniedbania położnej 01.07.08, 05:33
            pierwsze założenie w swoim poście poczyniłaś słuszne.

            Nie znalazłam we Wrocławiu nikogo innego. Żadna z moich znajomych
            nie rodziła w domu.

            Podczas rozmów w ciąży, zrobiła na mnie dosyć dobre wrażenie.
            Jednak oceniając sprawę po fakcie nie wydała mi się zbyt dobrze
            przygotowana. Mąż przeżył chwilę grozy, gdy mała utknęła mi barkami
            po urodzeniu główki. Miałam moment zupełnego wyczerpania i nie
            umiałam przeć. Po chwili (nie wiem, może pół minuty, może 2 minuty)
            udało mi się mocno poprzeć, ale po fakcie zastanawiałam się, czy w
            razie gdybym się wtedy załamała, położna była przygotowana na
            wykonanie nacięcia. Wiem, że przy porodzie w domu jest to
            ostateczność, ale z takową należy się moim zdaniem liczyć.

            Ja swój pierwszy poród w szpitalu wspominam naprawdę traumatycznie,
            więc swojej decyzji nie żałuję, raczej żałuję, że zaraz po porodzie
            nie zgłosiłam się do lekarza.

            Sam poród w domu był dla mnie dobrym przeżyciem, cały czas panowałam
            nad swoim bólem i oddechem i to pomimo sporego kataru smile
            Intuicyjnie umiałam przeć.

            Jednak po tym doświadczeniu marzeniem dla mnie jest urodzenie w
            szpitalu "w warunkach domowych", co z tego co dotąd przeczytałam,
            możliwe jest chyba tylko w Centrum Damiana. A to tylko w Warszawie.

            To co szpitale we Wrocławiu oferują z wielką pompą jako poród
            rodzinny, to dla mnie jest żenujące, zzo i tak nigdzie nie jest
            dostępne, w najbliższym mi szpitalu na Dyrekcyjnej co rusz czymś
            zarażają, więc mnie do szpitala naprawdę nie było i nadal nie jest
            po drodze.

            Niestety, mój lekarz był przeciw, więc z nim się za wczasu nie
            umawiałam, ale gdybym teraz miała planować swój poród, to jednak bym
            próbowała się dogadać, na krótką wizytę po porodzie.
            • kaakaa Re: zaniedbania położnej 01.07.08, 10:28
              zuzinka-kruszynka napisała:

              > Jednak po tym doświadczeniu marzeniem dla mnie jest urodzenie w
              > szpitalu "w warunkach domowych", co z tego co dotąd przeczytałam,
              > możliwe jest chyba tylko w Centrum Damiana. A to tylko w Warszawie.

              No, to doznałam szoku!!! Od kiedy to Centrum Damiana takie naturalne??? Że cc na
              życzenie robię, to wiem, ale, żeby tacy naturalni byli??? No, chyba, że
              naturalny poród to zzo dla każdej rodzącej czy inne "uprzyjemniacze".
              Rodzenie w szpitalu w warunkach domowych możliwe jest chyba tylko w Puku. Ale to
              dla Ciebie raczej żadne pocieszenie.
              • zuzinka-kruszynka zzo 02.07.08, 03:21
                Może mam niewłaściwy obraz z relacji innych kobiet. Nie widziałam,
                przy niczym się nie upieram, podejrzewam, ze w porównaniu do
                szpitali wrocławskich niewiele trzeba, by wypadać korzystnie smile

                O zzo wspomniałam, bo zakładam, że jeśli ktoś się boi bólu, to może
                być to jakiś, ewentualny czynnik na korzyść szpitala. W momencie,
                gdy jest niedostępne, nie potrafię sobie wyobrazić żadnego powodu
                dla którego można chcieć rodzić w szpitalu, jeśli nie ma komplikacji.

                Fakt faktem, nie ma się czym pocieszać...


            • memphis90 Re: zaniedbania położnej 01.07.08, 18:23
              >Jednak po tym doświadczeniu marzeniem dla mnie jest urodzenie w
              >szpitalu "w warunkach domowych", co z tego co dotąd przeczytałam,
              >możliwe jest chyba tylko w Centrum Damiana. A to tylko w Warszawie.

              Pozwolę się wtrącić- poczytałam niedawno o tym warszawskim cudzie i z relacji
              rodzących tam kobiet wynika, że przyjmują tylko łatwe i nieskomplikowane
              przypadki, a jak jest ryzyko, że będą podczas porodu problemy- odsyłają. Dlatego
              mają super wyniki itd. Ale mając taki obraz przed oczami- wątpię w doświadczenie
              pracujących tam lekarzy w odbieraniu porodów z komplikacjami.
            • asiunia007 Re: zaniedbania położnej 16.07.08, 22:49
              no to pięknie... normalnie masakra ale ja miałam jakiegoś "czuja"
              dzięki temu forum wiedziałam o co pytać i dziwne mi się wydało
              podejscie tej pani. Np zapytałam o dodatkowe usg to machnęła ręką i
              coś powiedziała o morfologii (ze niby tylko to potrzebne) albo nie
              powiedziała, ze powinniśmy miec jakaś lampkę czy "cuś". ogólnie też
              miałam pozytywne odczucia bo to w sumie fajna osoba ale chyba
              faktycznie nie do konca przygotowana. Tak więc w moim przypadku nie
              wiem jak się skonczą piękne plany....zaznaczam, ze probowałam
              jeszcze z P. Ewą z Opola ale niestety urlop, miałam jeszcze jeden
              kontakt we Wrocku od koleżanki, która rodziła w domu ale ta położna
              róznież w zaawansowanej ciąży więc....
              A tak na marginesie jestem bardzo wdzięczna za Twój opis, szczerze
              to zanim doszłam do fragmentu w którym piszesz, ze to we Wrocku coś
              czułam, że to chodzi o G.B. Upewniłam się co do swoich
              przeczuć,jeszcze raz wielkie dzięki i trzymaj się
              • juleg Re: zaniedbania położnej 21.07.08, 15:09
                Koszmareczeksad((( współczuję szczerze...
                Co do szycia, to miałam szyte przez Irenę "otarcie" ja oczywiście mówiłam, że nie trzeba, że samo się zrośnie haha, na co Irenka kochana odparła, że absolutnie trzeba, bo później mogę mieć masę problemów, no i jak zawsze miała rację, no ale to jest położna cud.
        • fraktusia Re: zaniedbania położnej 24.07.08, 13:46
          A czy któraś z Was ma jakieś pozytywne doświadczenia z porodu we Wrocławiu i czy
          np. zdarzały są sytuacje kryzysowe, w których potrafiła się odnaleźć i
          odpowiednio zareagować? Pytam, bo sama jestem przed pierwszym porodem z tą
          położną i przyznam, że jestem trochę przestraszona, ale alternatywy we Wrocławiu
          nie ma.
          • nuit4 Re: zaniedbania położnej 24.07.08, 15:12
            ale alternatywy we Wrocławi
            > u
            > nie ma.

            a doktor Agrawal?monicus u niej była. ta lekarka jest z wroclawia i zdaje sie
            przyjmuje porody w domu-w kazdym razie jest ich goraca zwolenniczka.
            • fraktusia Re: zaniedbania położnej 24.07.08, 15:52
              do dr Agrawal chodziłam do szkoły rodzenia. Baaardzo propaguje porody domowe,
              czym i mnie właśnie zaraziła, ale z tego, co wiem, nie zajmuje się tym zawodowo...
              • zuzinka-kruszynka Re: zaniedbania położnej 28.07.08, 02:43
                z tego co wiem, to właśnie ta położna w jakiejś mierze chyba
                współpracuje (współpracowała) z Agrawal. Stąd wynikał problem z
                immunoglobuliną, bo położna twierdziła, że "jej doktórka" wypisze
                receptę/zapotrzebowanie, a położna mi iG poda.

                Niestety, "doktórka" uznała, że skoro nie prowadziła mojej ciąży, to
                absolutnie nie wypisze. Zaznaczam, że było to nasze pierwsze i
                zdecydowanie najważniejsze pytanie podczas pierwszej rozmowy z
                położną, więc stąd mój spory żal, że później się przestała poczuwać.
                Trzeba jednak jej oddać, że po kłótni, wręcz małej awanturze jaką
                urządziłam, położna znalazła innego lekarza, który zapotrzebowanie
                wypisał.
    • jooanka Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 23.07.08, 20:18
      hej. bardzo Tobie współczuję przeżyć.
      jeśli tu jescze zaglądasz to mam gorącą prośbę - czy możesz coś
      więcej napisać (tutaj albo do mnie na pocztę) na temat tego
      odświeżania rany i ponownego szycia. Ja jestem już parę miesięcy po
      porodzie i cały czas mam problem ze źle zrośniętym kroczem. Wiem, że
      aby to naprawić nie wystarczy zabieg w znieczukeniu miejscowym bo
      rana się wyziarnowała. Czy mogłabyś mi napisać coś więcej na temat
      planowanego zabiegu - głównie interesuje mnie to jak to by miało
      wyglądać, jakie znieczulenie, czy w szpitalu, czy prywatnie no i
      niestety jakie są koszta... słyszałam o przypadku kiedy lekarz
      skierował kobietę do szpitala na zabieg poprawiania szycia w ramach
      NFZ gdyż twierdził że jest to wynik zaniedbania lekarza szpitalnego
      (i w sumie miał rację).
      Pisałam kiedyś o moim problemie na forum Pani Katarzyny Oleś ale tam
      nie snalazłam nikogo kto by miał przeprowadzony taki zabieg, tak
      więc bardzo mi zależy na Twojej odp.
      • kasiaimichael Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 24.07.08, 16:15
        ja mialam to robione ze wzgledu na duze narosniecie ziarniny. Znieczulenie
        mialam ogolne, ale mialam to robione w UK, w Polsce konsultowalam sie z moja
        gin, ktora stwierdzila ze tu robi sie pod miejscowym. Ja szczerze mowiac wolalam
        byc "out", to bylo bardzo krotkowrwale znieczulenie bo sam zabeg trwal 10 min.
        Po zabiegu nie mialam zadnych nieprzyjemnych objawow 0, nic a nic nie bolalo,
        ale to chyba zalezy od miejsca w ktorym narosla ziarnina u mnie bylo to troche
        wewnatrz, podejrzewam ze na zewnatrz moze dawac podobne odczucia jak po szyciu
        krocza. W kazdym razie zabieg jest prosty i nie ma sie czego bac smile
        • jooanka Re: zaniedbania położnej - pyt. do p. Kasi 27.07.08, 07:37
          dzięki bardzo.
          W jakim terminie od porodu miałaś to robione?
          Ja w mojej okolicy miałam trudności ze znalezieniem lekarza, który
          by się zainteresował tematem. w większości usłyszałam "tego się nie
          robi, z tym już nie można nic zrobić", dlatego zdziwiło mnie jek
          napisałaś, że Twoja gin powiedziała "u nas się to robi z
          wznieczuleniu miejscowym", czyli jednak robi się takie zabiegi....
          • jola-kropek rh+ rh-.... 10.08.08, 19:56
            www.unhinderedliving.com/rhogam.html...
            w ogole ta strona jest bardzo ciekawa...
            • zuzinka-kruszynka Re: rh+ rh-.... 30.08.08, 05:54
              niestety, nie mogę się z tym artykułem zgodzić

              Wynika z niego, ze dawniej nie występował konflikt serologiczny, bo
              poród nie był zmedykalizowany.
              U mnie w rodzinie ze strony ojca konflikt pojawiał sie wielokrotnie.
              On sam (Rh+) był drugim dzieckiem urodzonym po chyba piętnastu
              latach od pierwszego porodu babki, która w tzw. międzyczasie wiele
              ciąż poroniła, bądź urodziła dzieci martwe a jedno na tyle
              osłabione, że zmarło po kilku dniach. Jej siostra miała podobne
              problemy. Działo się to w latach 30-ych i rzekomo już wówczas znano
              rodzinne "problemy" od pokoleń. Najwyraźniej babka i jej siostra
              rodząc w domu, a jakże, też doświadczyły immunizacji podczas
              pierwszego porodu.
              Zaś moja bliska znajoma była drugim dzieckiem po ok. 10-letniej
              przerwie, również ze względu na konflikt. Jej brat urodził się w
              latach 60-ych w maleńkim szpitalu, bez interwencji medycznych.

              Potrafię sobie wyobrazić, że ingerencje medyczne mogą zwiększyć
              ryzyko immunizacji, choć nie znam żadnych danych.

              Podejrzewam raczej, że dawniej nie znano pojęcia "konfliktu
              serologicznego", więc nie przypisywano mu problemów z donoszeniem
              kolejnych ciąż, które były problemami wcale nie rzadszymi niż
              obecnie. Najważniejsza różnica chyba, to taka, że kobiety zaczynały
              rodzić w młodszym wieku, w związku z czym szanse na ciążę po długiej
              przerwie albo z dzieckiem Rh- były większe niż obecnie.
Pełna wersja