odpowiedzialność w porodzie domowym

26.07.08, 08:54
W związku z zaistniałą sytuacją, chciałabym zapytać Was o odpowiedzialność i
współodpowiedzialność w porodzie domowym.
Za co wg Was i w jakim zakresie powinna odpowiadać położna? A za co rodzice?
Czy przy swoich porodach domowych omawialiście wcześniej te kwestie?
Ja, choć niestety nie urodziłam w domu, uważałam i nadal uważam, że to ja
jestem najbardziej odpowiedzialna za to co się stanie. Może za dużo tej
odpowiedzialności wzięłam na siebie i dlatego tak szybko wylądowałam w
szpitalu? A może nie miałam zaufania do położnej na tyle, żeby z nią zostać.
Mimo jej doświadczenia i ogromnego zaufania do niej mojego M., ta
odpowiedzialność za życie moje i dziecka, nie pozwoliła mi się wyciszyć.
Tak sobie od kilku dni analizuje mój poród i takie wnioski mi się nasunęły,
trochę bez ładu i składu ale myślę, że rozumiecie o co mi chodzi.
P.S. Mam straszną ochotę na spotkanie z Irenką. Chyba do niej zadzwonię. Muszę
porozmawiać z kimś mądrym o porodzie domowym.
    • kropkaa Re: odpowiedzialność w porodzie domowym 26.07.08, 14:30
      Ania, chyba za bardzo kombinowałaś. Rozumiem, że jesteś pielęgniarką
      i dużo w życiu widziałaś... I stąd może głowa pełna tego, co się
      mogło stać.
      Ja czasem wchodzę na te fora, które się wyświetlają po prawej
      stronie i... ze strachu i przerażenia nie mogę przeglądać. Jest tyle
      chorób, tyle zagrożeń, że jak o tym wszystkim czytam, to dochodzę do
      wniosku, że gdybym była ich świadoma, to chyba nie miałabym odwagi
      się zdecydować na dziecko... Ale na szczęście nie wiedziałam,
      urodziłam w domu, a dziecko jest zdrowe, szczęsliwe i dobrze się ma.
      A my razem z nimsmile
      Więcej pewnie napiszą mądre koleżanki pchycholożki.
      • jola-kropek Re: odpowiedzialność w porodzie domowym 26.07.08, 15:24
        dlatego polozna domowa to tzw low profile midwife... nie lekarz, nie
        specjalista-neonatolog, tylko kobieta ktora rozumie i wspiera kobiete w trakcie
        porodu. po angielku jest w sumie jeszcze fajniejsze spowo, labor... jest labor
        and delivery, labor to cala ta praca tuz przed wyparciem dziecka, a delivery to
        "tylko" wypchniecie dzieciaczkasmilesmile wydaje mi sie ze i u nas na forum za bardzo
        "medycznie" zaczyna sie robic... a przeciez porod to nie tylko i w sumie jak
        najmniej medycyna, to fizjologia i glownie emocje!!!! do dzis jeszcze jestem pod
        ich wplywem smile
        • alexkieszek Re: odpowiedzialność w porodzie domowym 26.07.08, 16:12
          Natalia czyli uważasz, że miałaś zły poród? Że źle się stało, że urodziłaś w
          szpitalu? W sumie i tak do niego chwilę później trafiłaś?

          Opowiadałaś mi o swoim porodzie i chyba (poza bólem) nie było tak źle? Myślę jak
          poprzedniczka, że kombinujesz teraz big_grin Potraktowano Cię z szacunkiem, mówiłaś
          jak i co ma wyglądać a to najważniejsze... Czy miejsce ma faktycznie takie
          znaczenie? Czułaś się w którejś chwili zagrożona? Czy tak bardzo źle było w tym
          szpitalu?

          Może szukaj jasnych stron swojego porodu... mój był bardzo średni, ale krótki i
          dziecko urodziło się zdrowe i teraz to się liczy najbardziej big_grin
    • gfizyk Re: odpowiedzialność w porodzie domowym 28.07.08, 19:18
      Witam,
      Od tej brzydszej strony (od męża) sprawa odpowiedzialności wygląda
      tak - trzeba przeanalizować ZA i PRZECIW porodowi domowemu, żeby
      ograniczyć ryzyko, że COŚ może się nie udać (tak jak w sąsiednim
      wątku). Zanim zdecyduję się na taki poród - zastanawiam się, czy
      powinienem, czy mam prawo ryzykować życiem (a nawet dwoma i więcej)?
      I tu jest miejsce na moją (naszą) odpowiedzialność. I tej
      odpowiedzialności na położną złożyć nie można, pomimo, że przekonamy
      ją, żeby przyjęła nasz poród. Kiedy położna chce nam pomóc - wtedy
      zaczyna się WSPÓŁODPOWIEDZIALNOŚĆ. Tak to rozumiem.

      pozdrawiam
      (G)Fizyk
      • mamamada odpowiedzialność wobec partnera 16.10.08, 09:13
        Gfizyk, przeczytałam Twojego posta i pomyslałam, że moze napisze też
        o współodpowiedzialności od drugiej strony (tzn. przyszłej mamy w
        stosunku do przyszłego taty).

        Myśląc (czyt. marząc) o rodzeniu trzeciego synka w domu stawiałam
        sobie pytanie, czy mam prawo nie przejmować się (bagatelizować?
        lekceważyć?) obawy mojej drugiej połówki? Czy to, że ja jestem
        przekonana do sensu i wartości porodu domowego, że mocno czuję i
        wierzę, że wszystko będzie ok, to wystarczający powód, by odrzucić
        jego wątpliwości i lęk o zdrowie i życie moje i naszego dziecka? Czy
        jeśli moje argumenty, poparte wiedzą i doświadczeniem, nie są w
        stanie rozproszyć jego obaw i wątpliwości, to czy ja mam prawo
        oczekiwać od niego, by mimo to zgodził się, żeby nasze dziecko
        urodziło się w domu?

        I czy lęk mojego partnera, ojca naszego dziecka, i spowodowany nim
        dyskomfort - nawet jeśli niezgodny z moimi odczuciami - jest mniej
        istotny, niż moje prawo - no właśnie do czego? Do MOJEGO porodu?
        Naprawdę tylko "mojego"? Czy mam moralne prawo do tego, by tak
        stawiać sprawę (moje ciało, mój poród, ja wiem czego chcę - ze
        względu na dziecko i na siebie i wiem, czego nie chcę w żadnym
        wypadku)?

        To były dla mnie naprawdę ważne i trudne pytania... Pytania
        fundamentalne. Wracają do mnie czasem, gdy czytam posty kobiet które
        doświadczają podobnych rozterek...

        ----
        Magda - mama Michała (12.12.01) Mateusza (06.11.03) i Stasia (23.11.06)
        ************************************************************
        Czas to wredne bydlę. Nie potrafię go obłaskawić...
        • goblin.girl Re: odpowiedzialność wobec partnera 16.10.08, 13:44
          mamamada napisała:
          Myśląc (czyt. marząc) o rodzeniu trzeciego synka w domu stawiałam
          > sobie pytanie, czy mam prawo nie przejmować się (bagatelizować?
          > lekceważyć?) obawy mojej drugiej połówki? Czy to, że ja jestem
          > przekonana do sensu i wartości porodu domowego, że mocno czuję i
          > wierzę, że wszystko będzie ok, to wystarczający powód, by odrzucić
          > jego wątpliwości i lęk o zdrowie i życie moje i naszego dziecka?

          Lekceważyć na pewno nie, bo zwiazek, w któym się bagatelizuje zdanie drugiej
          strony, niezaleznie czego dotyczy, w ogóle kiepsko rokuje. To działa w obie
          strony, więc biorąc pod uwagę argumenty partnera mamy prawo oczekiwać, ze on
          równie poważnie podejdzie do naszych.
          co do tego, czyje zdanie jest ważniejsze, to ja uważam, ze kobiety. Patrząc z
          biologicznego punktu, wkład kobiety w urodzenie potomka jest zawsze
          nieporównywalnie większy niz wklad mężczyzny. Dla mnie jest to dosc logiczne, że
          skoro kobieta ponosi większe koszty, a zarazem jest przekonana o słuszności
          swojej decyzji i nie obawia się ryzyka straty wkładu, na który "pracowała" przez
          wiele miesiecy, to powinna mieć prawo do decydującego głosu przy uwzględnieniu
          zdania partnera. Jestem przekonana, że instynkt kobiety odgrywa bardzo ważną
          role i podpowiada jej przy tym decyzję najkorzystniejszą dla dziecka i dla niej.
          Ważne jest, zeby nie pozwolić tego instynktu zagłuszyć i nie dać sie sprowadzic
          do poziomu fanaberii i egiostycznych zachcianek.
          Co do moralnego prawa nie chce się wypowiadac. Nie ma złotej recepty na
          osiągnięcie kompromisu typu "40% wagi argumentów przypada na meżczyznę, 60% na
          kobietę", w tym wypadku ktos musi pójsć na większe ustępstwo niz druga strona i
          nie ma na to rady. Sposób rozwiazywania problemów to coś, co każda para musi
          sobie wypracować.
          Wiem, że ja nie mialam takich dylematow, ale mam to szczęście, że mój partner
          jest ze mną zgodny w naszej decyzji i ani przez chwilę nie było miedzy nami
          konfliktu z tego powodu. Tym niemniej z chwilą, kiedy podjęliśmy decyzję, było
          tez dla nas jasne, że odpowiedzialnosc również ponosimy wspólnie.
    • soldie Re: odpowiedzialność w porodzie domowym 29.07.08, 11:50
      Ania, podejrzewam,że jak wiele kobiet miałaś schemat w głowie, że
      najbezpieczniej w szpitalu jak są lekarze i cala aparatura i to ci dawało
      podświadomie poczucie bezpieczeństwa. W takim systemie jesteśmy
      wychowywani-lekarze są autorytetami(podobnie jak księża-wiem coś na ten temat,
      bo jestem protestantka i jak nie ma u nas księdza to pewnie to sekta)To ten sam
      mechanizm psychologiczny-ciężko złamać schematy ,w których sie dorastało(moja
      rodzina katolicka miała duży problem jak ich zdaniem"zmieniłam wiarę"i pewnie
      sie wstydzili ,ze moje dzieci ani chrztu jako niemowlęta ani komunii mieć nie
      będą) i one wyłażą w takich ekstremalnych sytuacjach,żeby to zmienić to trzeba
      wciąż pracować nad swoim myśleniem. A co do odpowiedzialności położnej to tak
      myślę,że naszą odpowiedzialnością jest tez wybrać odpowiednia osobę,z która
      będziemy potrafiły podzielić sie naszą odpowiedzialnością i zaufać jej(ja sie
      tobie nie dziwie że wszystko wzięłaś na siebie)
      U nas dopiero te szlaki są przecierane, a spójrzmy na Holandię, gdzie poród w
      domu staje sie systemem, te kobiety które będą tam rodzić za 15-20 lat będą sie
      czuły zupełnie komfortowo myśląc o porodzie w domu i to będzie dla nich normą.
Pełna wersja