alexkieszek
08.09.08, 08:21
jednak domóweczka odpada z przyczyn niezależnych od nas... no i będzie
szpital, ale na razie wszystko wygląda fajnie.
Jestem po spotkaniu i długiej rozmowie z położną i:
- nie da mi się położyć
- monitorowanie ktg będzie raz na 2 godziny i ew. badanie też
- parcia jako takiego nie będzie mogę wybrać krzesełko na ostatnią fazę porodu
lub inną wygodną pozycję....
Położna powiedziała, że będzie starała się nam nie przeszkadzać ale czujnym
okiem z boku "obserwować". Postaramy się zachować wszelkie dogodności jakie
mogłabym mieć w domku. No i chronimy krocze (ciekawe czy to możliwe po
wcześniejszym nacięciu?)
Tak więc czekamy... Od wczoraj bardzo delikatnie się kurczę, całkiem
przyjemnie (chyba dlatego, że się w ogóle nie boje) i jakoś zmieniłam
psychiczne nastawienie do samego porodu i oczyszczam organizm...
Przyznam, że dawno z taką radością i ekscytacją nie oczekiwałam niczego...
pierwszego porodu panicznie się bałam skutecznie nastawiona przez wszystkich,
a teraz jestem pewna siebie, swojej kobiecej siły i tego, że natura wie lepiej...
Będę zdawać relację z postępów