chciałabym urodzić sama

16.09.08, 18:15
w domu, ale boję się, że jak popękam, to... sama się przecież nie
pozszywam. Ile kosztuje samo zszywanie? smile I do kogo możnaby się
zwrócić w tej kwestii?

piątaszek
    • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 16.09.08, 18:47
      Obawiam się, że samej może Ci być nawet trudno ocenić, czy popękałaś i jeśli
      tak, to czy wymaga to szycia. Chyba, że masz jakieś fachowe przygotowanie
      medyczne (np. szkoła pielęgniarska).
      Przyznam szczerze, że dla mnie planowy poród zupełnie bez fachowej asysty jest
      pomysłem trudnym do przyjęcia. Ale rozumiem, że różne osoby mogą mieć różne
      potrzeby.
      W sprawie szycia, może porozmawiaj z jakąś położną przyjmującą porody domowe,
      czy zgodziłaby się przyjechać i obejrzeć Cię po porodzie i ewentualnie, w razie
      potrzeby zaszyć. Zawsze można też po porodzie zgłosić się do szpitala i tam na
      pewno zszyją Cię darmowo, jeśli będzie to potrzebne. Ale na szczególną
      życzliwość personelu w takiej sytuacji raczej bym nie liczyła. No, i chyba nie
      po to się rodzi w domu, żeby zaraz po porodzie jechać do szpitala wink
      • jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 00:12
        nie wiem jak mozna NIE zauwazyc czy sie poekalo czy nie. ja mialam jedno otarcie
        tuz przy zlaczeniu malych warg sromowych. i dokladnie pamietam w kturym momencie
        to otarcie nastapilo...
        • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:27
          Jola - mogę Ci tylko pogratulować (a może nawet trochę pozazdrościć) niebywałej
          świadomości własnego ciała smile Uwierz mi,że są kobiety, które nie zauważają
          nawet, że zostały nacięte i bywają bardzo zdziwione, że po porodzie potrzebne
          jest szycie.
          Nadto, nie każde pęknięcie wymaga szycia. To naprawdę nie tak łatwo ocenić jak
          się jest laikiem.
          • agava07 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:43
            Czyli, że niekoniecznie trzeba zszywać ew. pęknięcia? Mogą się same
            zagoić, tak?
            • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:54
              Mogą się same zagoić. Nawet takie, które powinny być zaszyte (wg współczesnej
              sztuki medycznej) też mogą się same zagoić. W końcu kiedyś kobiet nikt po
              porodzie nie szył i zazwyczaj jakoś się goiły. Pozostają tylko pytania jak to
              się będzie goiło (po szyciu goi się szybciej i łatwiej, mniejsza jest też utrata
              krwi) i jak potem będzie "z tymi sprawami" (dzięki szyciu łatwiej o przywrócenie
              właściwych stosunków anatomicznych a dzięki temu nie pogorszenie komfortu
              współżycia dla obu stron).
              • marianna0077 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 11:43
                Witam, jeśli chodzi o szycie i pękanie to u mnie było tak, że pani
                położna powiedziała, że pękłam troszeczkę, że jest to pęknięcie I
                stopnia i czy życzę sobie żeby to zszyła. Ne życzyłam sobie
                oczywiście smile, co pani uszanowała. Michel Odent podaje, że pęknięć
                do II stopnia nie zaszywać, że się świetnie goją same. Nasza pani
                położna zaczęła tak właśnie postępować w domach (w szpitalu byłoby
                to niemożliwe, muszą zaszywać wszystko), i obserwuje dziewczyny, jak
                to się goi. I jest zadziwiona, bo żeczywiście wygląda to dobrze i
                świetnie się goją te ranki. U mnie, jak była w 4 dobie było wszystko
                zasklepione i była bardzo zadowolona. Przy czym mówiła, że to też
                zależy czy nie ma pękniętaego naczynka. Gdyby mi jakieś pękło i
                krwawiło to na pewno by złapała, ale że rana nie krwawiła to
                zapytała czy chcę szew czy nie.
                A tak z ciekawości, dlaczego chcesz rodzić sama? Ja jednak czułam
                się bezpiecznie wiedząc że jest obok mnie ktoś, kto może pomóc i kto
                wie co się dzieje, momentami (konkretnie w dwóch) była mi ta pomoc
                bardzo potrzebna (wystarczyło jedno jej słowo, a ja już wiedziałam
                gdzie jestem i co robię źle, sprowadzała mnie z powrotem tam gdzie
                trzeba smile. Pytasz o to ile kosztuje zaszycie, żartem czy nie ale
                jeśli się zastanawiasz nad tym, czy wydawać tyle pieniędzy (dla nas
                akurat była to duża suma) to ja powiem, że wartało. Wydałabym i
                drugie tyle (gdybym nawet miała pożyczyć, chociaż nasza pani położna
                nawet brała opłaty od ludzi w ratach, kiedy mieli, nie robiła z tego
                problemu) by nie musieć rodzić w szpitalu. Pozdrawiam serdecznie.
                • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 12:26
                  Marianno, pozwolę sobie sprostować: W szpitalu wcale nie muszą zaszywać
                  wszystkiego - nie ma przepisów, które by to nakazywały. Zazwyczaj tak robią ale
                  wcale nie muszą. W moim ulubionym Pucku szyje się w zależności od potrzeb a
                  zdarzają się też takie sytuacje jak opisane przez Ciebie - położna mówi, że jest
                  pęknięcie I stopnia i pyta rodzącą, czy chce, żeby założyć szef.
                  Odent'a bardzo szanuję ale trudno mi się zgodzić z ogólną wytyczną, by pęknięć
                  do II stopnia nie zaszywać. Gdyby to brzmiało "rutynowo nie zaszywać" to nie
                  miałabym się do czego przyczepić. Ale tak generalnie, to trudno mi się zgodzić,
                  bo pęknięcie pęknięciu nie równe nawet jeśli to ten sam stopień. Nie widzę
                  powodu, by, w uzasadnionych przypadkach, nie korzystać ze zdobyczy medycyny i za
                  wszelką cenę pozostawać w "czasach króla Ćwieczka".
                  Swoją drogą, warto sobie uprzytomnić, że pęknięcie II stopnia oznacza, że
                  naruszone zostały również mięśnie - głębokość jest porównywalna z rutynowym
                  szpitalnym nacięciem. To zazwyczaj oznacza dość poważne obrażenia.
                  • marianna0077 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 20:40
                    Kaakaa, oczywiście zgadzm się smile. Pisząc, że w szpitalu muszą
                    zaszywać wszystko, cytowałam moją położną, ponieważ w szpitalu, w
                    którym pracuje tak właśnie jest (nie miałam na myśli szpitali w
                    ogóle). Co do generalnej zasady z nie-zszywaniem w ogóle pęknięć do
                    II st to też oczywiście nie to miałam na myśli, tyle tylko że w
                    wielu przypadkach spokojnie można tak właśnie postąpić, ale
                    oczywiście nie zawsze. Z osiągnięć medycyny, wtedy gdy trzeba
                    oczywiście kożystać należy. I gdyby mój stan po porodzie był inny,
                    położna nie pytała by mnie o opinię tylko powiedziała, że teraz
                    należy zrobić to i to i tyle smile bo to ona jest siłą fachową i po to
                    jest żeby ocenić sytuację, ja tego nie potrafię. A do niej mam pełne
                    zaufanie i o to chyba chodzi, prawda?
                    • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 08:25
                      marianna0077 napisała:
                      > A do niej (położnej) mam pełne
                      > zaufanie i o to chyba chodzi, prawda

                      Lepiej bym tego nie ujęła! smile
    • jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 14:13
      jak znasz angielski, to poogladaj na youtube ina may gaskin. duzo mowi o
      kondycji psychicznej kobiety rodzacej, o tym jak wazny jest spokoj... zeby nie
      popekac! i o zaletach nie-parcia podczas drugiej fazy. jest polozna od chyba 30
      lat, a z tego co mowi nigdy nie nauczyla sie nakladac szwow, bo tak potrafi
      poprowadzic porod, zeby kobieta nie popekala...

      do kaaka-
      co do swiadomosci ciala: jesli odbiera sie kobiecie wladze nad wlasnym
      cialem-jak w szpitalach, kiedy ktos "odbiera" porod ( w przenosni i w doslownym
      znaczeniu tego slowa) to wcale si nie dziewie, ze kobieta sie "nie czuje"...
      • kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 14:54
        jola-kropek napisała:

        > do kaaka-
        > co do swiadomosci ciala: jesli odbiera sie kobiecie wladze nad wlasnym
        > cialem-jak w szpitalach, kiedy ktos "odbiera" porod ( w przenosni i w doslownym
        > znaczeniu tego slowa) to wcale si nie dziewie, ze kobieta sie "nie czuje"...

        Jolu, zgadzam się. Ale... ja nie mam poczucia, że przy moich porodach (domowych
        i naturalnych) ktokolwiek odbierał mi władzę nad moim ciałem, a jednak nie
        poczułam kiedy pękłam ani, czy to głębokie pęknięcie i czy trzeba je zaopatrzyć,
        czy samo się zagoi. Dlatego napisałam Ci wcześniej, że podziwiam i zazdroszczę,
        bo analogiczne doświadczenie nie było moim udziałem mimo, że generalnie dość
        dobrze znam swoje ciało i prawidłowo je czuję smile
    • kropkaa Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 00:31
      >Ile kosztuje samo zszywanie? smile I do kogo możnaby się zwrócić w tej
      kwestii?
      Do krawcawink Głupawka mnie dopadła, bo majstry od remontu łazienki
      niedługo mnie wykończą...

      A serio.
      Też podoba mi się idea porodu samej, ale ja jestem przykładem, że
      połozna była naprawdę potrzebna już po. Wraz z łożyskiem straciłam
      dużo krwi - 4 kroplówki (nie z krwi, od razu dodaję) dostałam.
      Trudno samej ocenić by było, co robić, gdy na moment odpłynęłam -
      dzwonić po pogotowie, jechać do szpitala, tłumaczyć co się stało i
      dlaczego. Co wtedy z dzieckiem? Moim zdaniem skórka nie warta
      wyprawki. Oczywiście są ta rzadkie przypadki, ale wierz mi, że przed
      porodem bym na 100% obstawiała, że mnie się NIC niespodziewanego nie
      przytrafi.
      • goblin.girl Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 11:36
        ponieważ rodze pierwszy raz, nie czułabym sie pewnie sama, bo pomijając fakt, ze
        nie wiem, co nieprzewidzianego moze sie zdarzyc, po prostu nie wiem, jak na te
        sytuację zareaguję smile komfort psychiczny, jaki daje obecnosc doświadczonej
        osoby, jest dla mnie bardzo wazny (dlaczego tego komfortu psychicznego nie daje
        mi obecność całego stada doświadczonych osób wraz z zapleczem medycznym w
        szpitalu, to inna kwestia smile)
        idea mi sie podoba, ale przecież z położna też będę rodzic samodzielnie, ona nie
        ma rodzic za mnie, tylko z boku kontrolować, czy wszystko jest OK, więc
        zakładam, ze i tak bedę miała pełną satysfakcje z tytułu, ze urodziłam smile
        • agava07 Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 14:11
          Goblin,
          " (dlaczego tego komfortu psychicznego nie daje
          > mi obecność całego stada doświadczonych osób wraz z zapleczem
          medycznym w
          > szpitalu, to inna kwestia smile) "
          Trafiłaś w sedno. Najlepsza położna może coś palnąć, z czym się
          głęboko nie zgadzasz i co Cię denerwuje. Milczenie jest złotem
          czasami, a nie każdy o tym pamięta.
          Podczas ostatniego porodu strasznie drażniła mnie moja położna, choć
          generalnie chciała dobrze, to wyszło nie tak: opowiadała o innych
          (tak, żeby mnie pokrzepić, a nie ich obmawiać, oczywiście), ale mnie
          to wcale nie obchodziło, miałam wrażenie, że ona odpływa, zamiast mi
          towarzyszyć, jak się skarżyłam na różne rzeczy, to przytaczała
          przykłady, jak to inni gorzej mają - o co mnie to niby obchodzi, że
          ktoś się zgadza na to by mieć gorzej, skoro ja chcę mieć lepiej, itd.
          Nie wiem, czy ktoś mnie rozumie, ale ogólnie chciałabym mieć spokój
          podczas p[orodu i skoncentrować się na porodzie a nie na paplaninie
          położnej. A kasy też mi szkoda - przesadzają z cenami i tyle!
          • imbirka Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 15:46
            agava07 napisała:
            > Podczas ostatniego porodu strasznie drażniła mnie moja położna, choć
            > generalnie chciała dobrze, to wyszło nie tak
            Ale to był poród domowy, czy w szpitalu? Nie każda położna potrafi być, tak jakby jej nie było, a jednak uważna, na to co się dzieje z rodzącą. Ale to, czy zagracie na podobnych falach, z reguły można wyczuć w czasie przedporodowych spotkań, a takie do porodu domowego są konieczne.
            >A kasy też mi szkoda - przesadzają z cenami i tyle!
            Znam kilka położnych domowych i ich stawki, i nie wydaje mi się aby były wygórowane, zwłaszcza za to, co oferują - bycie pod telefonem i cierpliwe rozmowy przed porodem, kilka spotkań przed, gotowość w terminie porodu, przyjęcie porodu, wizyty i rady telefoniczne po porodzie - a to z reguły oferuje dobra położna domowa. Przeciętny lekarz ginekolog za wizytę trwającą 10 min. bierze średnio 100 pln, a ile czasu poświęca klientce taka położna? Już nie mówiąc o wiedzy, zaangażowaniu, doświadczeniu i ponoszonej odpowiedzialności.
            > Nie wiem, czy ktoś mnie rozumie, ale ogólnie chciałabym mieć spokój
            > podczas porodu i skoncentrować się na porodzie a nie na paplaninie
            > położnej.
            O tym właśnie rozmawia się na pierwszym spotkaniu z położną. A komfort porodu domowego polega też na tym, że jak położna przeszkadza, to się jej to wprost mówi smile
            Ja jestem, jak już kilka razy pisałam, wielką orędowniczką porodów poza szpitalem, ale z położnej przy porodzie bym nie rezygnowała. I naprawdę, ocena czy pęknięcie trzeba szyć, czy nie, to najmniejsza rzecz, z jaką czasami przychodzi zmierzyć się położnej nawet w trakcie bardzo prawidłowego porodu. Profesja położnej nie bez powodu znany jest człowiekowi od samych prapoczątków, a nawet niektóre zwierzęta mają swoje położne smile
          • goblin.girl Re: chciałabym urodzić sama 19.09.08, 17:58
            agava07 napisała: > Trafiłaś w sedno. Najlepsza położna może coś palnąć, z czym się
            > głęboko nie zgadzasz i co Cię denerwuje. Milczenie jest złotem
            > czasami, a nie każdy o tym pamięta.

            mnie raczej chodziło o różnice w podejsciu do porodu "personelu szpitalnego" i
            położnych domowych. O to, ze doświadczenie osób pracujacych w szpitalu nie budzi
            we mnie zaufania, a wręcz przeciwnie, bo jest to doświadczenie po pierwszze dosc
            jednostronne, a po drugie, nie odpowiada moim oczekiwaniom. Co mi z tego, ze
            ktoś przyjąl setki porodów, skoro przyjąl je w sposób, z którym ja sie nie zgadzam.
            Myślę, ze nie nalezy sie zrażać do instytucji położnej jako takiej tylko
            dlatego, ze z tą jedną nie wypaliło. Owszem, pocieszanie na zasadzie "inni mają
            jeszcze gorzej" jest do bani smile ale można jeszcze przed podoem zorientowac się,
            z jakim typem osoby masz do czynienia. I, jak napsała Imbirka - niezaprzeczalną
            zaletą jest to, ze osobie, kórej płacisz za świadczenia, mozesz w każdej chwili
            powiedzieć, co Ci cię nie podoba i że ma przestać. Oczywiscie mozesz to
            powiedzieć i w państwowym szpitalu, ale wymaga to tak jakby większej
            asertywności smile
            co do położnej, z która chcę rodzic, czytałam relacje innych dziewczyn i wiem,
            ze jest z tych dyskretnych, więc chyba spięć nie będzie.
            • jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 19.09.08, 19:31
              to ze komus sie placi wcale nie ulatwia sprawy w powiedzeniu tego co sie mysli.
              szczegolnie w trakcie porodu. jakos nie wyobrazam sobie "uzerania sie" z
              kimkolwiek kiedy jestem w innym swiecie, na innej plaszczyznie swiadomosci.
              mialam szczescie do bardzo oszczednej w slowa poloznej. bardzo chcialam rodzic
              sama, ale niestety maz bardzo sie uparl i odmowil generalnie wspolpracy, stad w
              ogole pomysl zeby ja jednak zaprosic. takze doskonale wiem o co chodzi
              zalozycielce watku. moja polozna tez uprzedzilam, ze jest ona tam bardziej dla
              niego niz dla mnie, bo ja chcialam porod bez asysty. przyjela to do wiadomosci.
              jak juz bylo po wszytskim powiedziala, ze doskonale poradzilabym sobie sama, ze
              swietnie odrobilam swoja lekcje smile hehe... poczulam sie jak uczennica ktora
              niespodziewanie dostala piateczke smile wiec moze zalatw to w ten sposob. ze
              ZAPRASZASZ polozna do swojego domu, tylko w ramach obserwatora, ze nie zyczysz
              sobie uwag, pytan, komentarzy, ze jak bedziesz cos chciala to poprosisz lub
              zapytasz. albo rzeczywiscie rodz sama. tylko ze wtedy musisz miec
              1000000000procetowe zaufanie do samej siebie i wiare w to, ze NIC absolutnie sie
              nie stanie i ze NIE popekasz. uwazam, ze nastawienie to 99% sukcesu. powodzenia!
              • agava07 Re: jola-kropek 20.09.08, 18:47
                Bardzo Ci dziękuję, że to napisałaś. Jest mi lżej, że ktoś jeszcze
                czuje podobnie.
    • oldzinka Re: chciałabym urodzić sama 20.09.08, 17:55
      Rozumiem Cię, też wolałabym urodzić sama niż w szpitalu takim jak
      ten, w którym ostatnio rodziłam. Ale akurat możliwość popękania
      byłaby chyba moim ostatnim zmartwieniem...
      • monicus Re: chciałabym urodzić sama 20.09.08, 20:19
        agava- ja mam fiola na punkcie tego, zeby mi sie juz nikt NIIIKT nie wtracal.
        polecam ci forum na mothering.com - unasissted birth. duzo sie mozna
        dowiedziec. ja juz nawet nie wlaczam, bo jak zaczynam czytac to tydzien moge w
        tym siedziec smile
    • fizula Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 01:21
      Pierwsze dzieciątko urodziłam w szpitalu, drugie w asyscie położnej,
      trzecie z mężem bez położnej (położna na 3 fazę czyli łożysko się
      załapała).
      Przeczuwaliśmy, że tak się stanie (jedno spotkanie z położną
      przegadaliśmy właśnie na ten temat), ale nie planowaliśmy tego.
      Miałam silne przekonanie, że będzie dobrze, że jestem w stanie sama
      urodzić.
      Po takim wydarzeniu, gdybyśmy jeszcze mieli dziecko, na pewno
      chciałabym też minimum ingerencji w nasz poród. Ale umówiłabym się i
      tak z położną, tylko powiedziała jej DOKŁADNIE o naszych
      oczekiwaniach (wymyślam w tym momencie stosownie do Twoich
      wypowiedzi):
      "Chcemy być jak najdłużej sami- prosimy, by była w pokoju obok,
      czuwała przy nas, była na zawołanie, żeby nie przychodziła
      niewołana";
      "Zawołamy ją jak będziemy jej potrzebować i powiemy, czego od niej
      oczekujemy";
      "Oczekujemy dopasowania się do moich potrzeb";
      "Przy ubieraniu, ważeniu itd. chcemy postąpić tak i tak...";
      "Nie życzymy sobie dyrygowania, narzucania, itd."
      Można powiedzieć to położnej, można napisać- czasem tekst czarno na
      białym napisany pomógłby położnej wczuć się w Wasze oczekiwania,
      sprostać im, zapamiętać, co dla Was jest ważne.
      Czy wiesz jak się zachować w razie zapętlenia pępowiną? Czy
      umiałabyś sobie poradzić w takiej sytuacji? Wydaje mi się, że to
      jest ważniejsza kwestia niż np. samo szycie. Przy pęknięciach 1
      stopnia nie musowo szyć, nie wszyscy szyją takie pęknięcia.
      Dla mnie zarówno poród z położną jak i bez na pewno był niezwykłym
      mistycznym wydarzeniem, w którym najważniejsze było cud-spotkanie z
      ukochanym dzieciątkiem. Tak mi się wydaje, że ze względów
      finansowych nie powinno się decydować na samodzielny poród, wybacz
      szczerość, właśnie ze względu na bezpieczeństwo dziecka i moje
      własne.
      Muszę się uniezależnić od tego forum, bo jak Was czytam, wspominam
      narodziny moich skarbów, to mi się zachciewa jeszcze potomstwa... A
      tu jeszcze trzeba odchować choć trochę starsze bąble.
      • agava07 Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 12:47
        Fizula, dziękuję, że tak ładnie napisałaś. Oczywiście obawiam się
        trochę, że dziecko może być owinięte pępowiną, ale to akurat można
        sprawdzić na usg (za jakieś 200 pln?) pod koniec ciąży - w pobliżu
        terminu porodu już nic się nie zmieni, bo dziecko nie ma już
        możliwości nagłego owinięcia się nią - jest mu bardzo ciasno.
        Moja położna bardzosię ceni i to raczej ona stawia warunki. Uważam,
        że za 2 tys. pln mam prawo oczekiwać, że na czas mojego porodu
        wyłączy swoją komórkę (ostatnio akurat ktoś zadzwonił w ostatniej
        fazie - bardzo mi się to nie podobało). Poza tym nie chciałabym być
        ponaglana, np. żeby jak najszybciej zważyć dziecko, bo np. już czeka
        na moją położną następna rodząca. Ponadto musioałam powtarzać
        badanie w kierunku fenyloketonurii, podejrzewam, że tylko z tego
        powodu, że dziecko urodziło się w domu - złośliwość laborantek sad
        Poza tym moja położna zleciła mi jeszcze zakup jakichś gazików,
        zupełnie, jakby w cenie 2 tys. zł nie mieściły jej się te grosze.
        Niby drobiazg, a wkurza, nie?
        • fizula Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 14:08
          musioałam powtarzać
          > badanie w kierunku fenyloketonurii, podejrzewam, że tylko z tego
          > powodu, że dziecko urodziło się w domu - złośliwość laborantek sad

          Wiesz co, my też powtarzaliśmy to badanie, ale z tego, co się
          dowiadywałam, to teraz często powtarzają to badanie obecnie z tego
          powodu, że kłują dziecko igłą i za mało krwi z dziecka "wyduszają".
          Dawniej dziecko nożykiem "traktowano" i rzadziej były błędy w
          odczycie wyników.
          Jeśli rzeczywiście będziecie rodzić sami, to możesz to powiedzieć
          tej "ceniącej się" położnej- czy zgodzi się przyjechać na samo
          szycie i za ile? Inna położna, lekarz może chcieć Cię od razu do
          szpitala zaciągnąć. Ale coś czuję, że nie do końca sobie
          odpowiadacie osobowościowo, więc nie dziwię się, że nie chcesz tej
          akurat osoby przy porodzie.
          Pozdrawiam Cię ciepło i życzę pomyślnych wiatrów!!!
      • kropkaa Re: chciałabym urodzić sama 29.09.08, 18:44
        > Muszę się uniezależnić od tego forum, bo jak Was czytam, wspominam
        > narodziny moich skarbów, to mi się zachciewa jeszcze potomstwa...

        I to byłoby uczciwe - skoro "przez" dkp tyle osób długo karmi
        piersią, to "przez" pd mogłabyś powić jeszcze jedno Fizluątkowink
Pełna wersja