agava07 16.09.08, 18:15 w domu, ale boję się, że jak popękam, to... sama się przecież nie pozszywam. Ile kosztuje samo zszywanie? I do kogo możnaby się zwrócić w tej kwestii? piątaszek Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 16.09.08, 18:47 Obawiam się, że samej może Ci być nawet trudno ocenić, czy popękałaś i jeśli tak, to czy wymaga to szycia. Chyba, że masz jakieś fachowe przygotowanie medyczne (np. szkoła pielęgniarska). Przyznam szczerze, że dla mnie planowy poród zupełnie bez fachowej asysty jest pomysłem trudnym do przyjęcia. Ale rozumiem, że różne osoby mogą mieć różne potrzeby. W sprawie szycia, może porozmawiaj z jakąś położną przyjmującą porody domowe, czy zgodziłaby się przyjechać i obejrzeć Cię po porodzie i ewentualnie, w razie potrzeby zaszyć. Zawsze można też po porodzie zgłosić się do szpitala i tam na pewno zszyją Cię darmowo, jeśli będzie to potrzebne. Ale na szczególną życzliwość personelu w takiej sytuacji raczej bym nie liczyła. No, i chyba nie po to się rodzi w domu, żeby zaraz po porodzie jechać do szpitala Odpowiedz Link
jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 00:12 nie wiem jak mozna NIE zauwazyc czy sie poekalo czy nie. ja mialam jedno otarcie tuz przy zlaczeniu malych warg sromowych. i dokladnie pamietam w kturym momencie to otarcie nastapilo... Odpowiedz Link
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:27 Jola - mogę Ci tylko pogratulować (a może nawet trochę pozazdrościć) niebywałej świadomości własnego ciała Uwierz mi,że są kobiety, które nie zauważają nawet, że zostały nacięte i bywają bardzo zdziwione, że po porodzie potrzebne jest szycie. Nadto, nie każde pęknięcie wymaga szycia. To naprawdę nie tak łatwo ocenić jak się jest laikiem. Odpowiedz Link
agava07 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:43 Czyli, że niekoniecznie trzeba zszywać ew. pęknięcia? Mogą się same zagoić, tak? Odpowiedz Link
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 09:54 Mogą się same zagoić. Nawet takie, które powinny być zaszyte (wg współczesnej sztuki medycznej) też mogą się same zagoić. W końcu kiedyś kobiet nikt po porodzie nie szył i zazwyczaj jakoś się goiły. Pozostają tylko pytania jak to się będzie goiło (po szyciu goi się szybciej i łatwiej, mniejsza jest też utrata krwi) i jak potem będzie "z tymi sprawami" (dzięki szyciu łatwiej o przywrócenie właściwych stosunków anatomicznych a dzięki temu nie pogorszenie komfortu współżycia dla obu stron). Odpowiedz Link
marianna0077 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 11:43 Witam, jeśli chodzi o szycie i pękanie to u mnie było tak, że pani położna powiedziała, że pękłam troszeczkę, że jest to pęknięcie I stopnia i czy życzę sobie żeby to zszyła. Ne życzyłam sobie oczywiście , co pani uszanowała. Michel Odent podaje, że pęknięć do II stopnia nie zaszywać, że się świetnie goją same. Nasza pani położna zaczęła tak właśnie postępować w domach (w szpitalu byłoby to niemożliwe, muszą zaszywać wszystko), i obserwuje dziewczyny, jak to się goi. I jest zadziwiona, bo żeczywiście wygląda to dobrze i świetnie się goją te ranki. U mnie, jak była w 4 dobie było wszystko zasklepione i była bardzo zadowolona. Przy czym mówiła, że to też zależy czy nie ma pękniętaego naczynka. Gdyby mi jakieś pękło i krwawiło to na pewno by złapała, ale że rana nie krwawiła to zapytała czy chcę szew czy nie. A tak z ciekawości, dlaczego chcesz rodzić sama? Ja jednak czułam się bezpiecznie wiedząc że jest obok mnie ktoś, kto może pomóc i kto wie co się dzieje, momentami (konkretnie w dwóch) była mi ta pomoc bardzo potrzebna (wystarczyło jedno jej słowo, a ja już wiedziałam gdzie jestem i co robię źle, sprowadzała mnie z powrotem tam gdzie trzeba . Pytasz o to ile kosztuje zaszycie, żartem czy nie ale jeśli się zastanawiasz nad tym, czy wydawać tyle pieniędzy (dla nas akurat była to duża suma) to ja powiem, że wartało. Wydałabym i drugie tyle (gdybym nawet miała pożyczyć, chociaż nasza pani położna nawet brała opłaty od ludzi w ratach, kiedy mieli, nie robiła z tego problemu) by nie musieć rodzić w szpitalu. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 12:26 Marianno, pozwolę sobie sprostować: W szpitalu wcale nie muszą zaszywać wszystkiego - nie ma przepisów, które by to nakazywały. Zazwyczaj tak robią ale wcale nie muszą. W moim ulubionym Pucku szyje się w zależności od potrzeb a zdarzają się też takie sytuacje jak opisane przez Ciebie - położna mówi, że jest pęknięcie I stopnia i pyta rodzącą, czy chce, żeby założyć szef. Odent'a bardzo szanuję ale trudno mi się zgodzić z ogólną wytyczną, by pęknięć do II stopnia nie zaszywać. Gdyby to brzmiało "rutynowo nie zaszywać" to nie miałabym się do czego przyczepić. Ale tak generalnie, to trudno mi się zgodzić, bo pęknięcie pęknięciu nie równe nawet jeśli to ten sam stopień. Nie widzę powodu, by, w uzasadnionych przypadkach, nie korzystać ze zdobyczy medycyny i za wszelką cenę pozostawać w "czasach króla Ćwieczka". Swoją drogą, warto sobie uprzytomnić, że pęknięcie II stopnia oznacza, że naruszone zostały również mięśnie - głębokość jest porównywalna z rutynowym szpitalnym nacięciem. To zazwyczaj oznacza dość poważne obrażenia. Odpowiedz Link
marianna0077 Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 20:40 Kaakaa, oczywiście zgadzm się . Pisząc, że w szpitalu muszą zaszywać wszystko, cytowałam moją położną, ponieważ w szpitalu, w którym pracuje tak właśnie jest (nie miałam na myśli szpitali w ogóle). Co do generalnej zasady z nie-zszywaniem w ogóle pęknięć do II st to też oczywiście nie to miałam na myśli, tyle tylko że w wielu przypadkach spokojnie można tak właśnie postąpić, ale oczywiście nie zawsze. Z osiągnięć medycyny, wtedy gdy trzeba oczywiście kożystać należy. I gdyby mój stan po porodzie był inny, położna nie pytała by mnie o opinię tylko powiedziała, że teraz należy zrobić to i to i tyle bo to ona jest siłą fachową i po to jest żeby ocenić sytuację, ja tego nie potrafię. A do niej mam pełne zaufanie i o to chyba chodzi, prawda? Odpowiedz Link
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 08:25 marianna0077 napisała: > A do niej (położnej) mam pełne > zaufanie i o to chyba chodzi, prawda Lepiej bym tego nie ujęła! Odpowiedz Link
jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 14:13 jak znasz angielski, to poogladaj na youtube ina may gaskin. duzo mowi o kondycji psychicznej kobiety rodzacej, o tym jak wazny jest spokoj... zeby nie popekac! i o zaletach nie-parcia podczas drugiej fazy. jest polozna od chyba 30 lat, a z tego co mowi nigdy nie nauczyla sie nakladac szwow, bo tak potrafi poprowadzic porod, zeby kobieta nie popekala... do kaaka- co do swiadomosci ciala: jesli odbiera sie kobiecie wladze nad wlasnym cialem-jak w szpitalach, kiedy ktos "odbiera" porod ( w przenosni i w doslownym znaczeniu tego slowa) to wcale si nie dziewie, ze kobieta sie "nie czuje"... Odpowiedz Link
kaakaa Re: chciałabym urodzić sama 17.09.08, 14:54 jola-kropek napisała: > do kaaka- > co do swiadomosci ciala: jesli odbiera sie kobiecie wladze nad wlasnym > cialem-jak w szpitalach, kiedy ktos "odbiera" porod ( w przenosni i w doslownym > znaczeniu tego slowa) to wcale si nie dziewie, ze kobieta sie "nie czuje"... Jolu, zgadzam się. Ale... ja nie mam poczucia, że przy moich porodach (domowych i naturalnych) ktokolwiek odbierał mi władzę nad moim ciałem, a jednak nie poczułam kiedy pękłam ani, czy to głębokie pęknięcie i czy trzeba je zaopatrzyć, czy samo się zagoi. Dlatego napisałam Ci wcześniej, że podziwiam i zazdroszczę, bo analogiczne doświadczenie nie było moim udziałem mimo, że generalnie dość dobrze znam swoje ciało i prawidłowo je czuję Odpowiedz Link
kropkaa Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 00:31 >Ile kosztuje samo zszywanie? I do kogo możnaby się zwrócić w tej kwestii? Do krawca Głupawka mnie dopadła, bo majstry od remontu łazienki niedługo mnie wykończą... A serio. Też podoba mi się idea porodu samej, ale ja jestem przykładem, że połozna była naprawdę potrzebna już po. Wraz z łożyskiem straciłam dużo krwi - 4 kroplówki (nie z krwi, od razu dodaję) dostałam. Trudno samej ocenić by było, co robić, gdy na moment odpłynęłam - dzwonić po pogotowie, jechać do szpitala, tłumaczyć co się stało i dlaczego. Co wtedy z dzieckiem? Moim zdaniem skórka nie warta wyprawki. Oczywiście są ta rzadkie przypadki, ale wierz mi, że przed porodem bym na 100% obstawiała, że mnie się NIC niespodziewanego nie przytrafi. Odpowiedz Link
goblin.girl Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 11:36 ponieważ rodze pierwszy raz, nie czułabym sie pewnie sama, bo pomijając fakt, ze nie wiem, co nieprzewidzianego moze sie zdarzyc, po prostu nie wiem, jak na te sytuację zareaguję komfort psychiczny, jaki daje obecnosc doświadczonej osoby, jest dla mnie bardzo wazny (dlaczego tego komfortu psychicznego nie daje mi obecność całego stada doświadczonych osób wraz z zapleczem medycznym w szpitalu, to inna kwestia ) idea mi sie podoba, ale przecież z położna też będę rodzic samodzielnie, ona nie ma rodzic za mnie, tylko z boku kontrolować, czy wszystko jest OK, więc zakładam, ze i tak bedę miała pełną satysfakcje z tytułu, ze urodziłam Odpowiedz Link
agava07 Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 14:11 Goblin, " (dlaczego tego komfortu psychicznego nie daje > mi obecność całego stada doświadczonych osób wraz z zapleczem medycznym w > szpitalu, to inna kwestia ) " Trafiłaś w sedno. Najlepsza położna może coś palnąć, z czym się głęboko nie zgadzasz i co Cię denerwuje. Milczenie jest złotem czasami, a nie każdy o tym pamięta. Podczas ostatniego porodu strasznie drażniła mnie moja położna, choć generalnie chciała dobrze, to wyszło nie tak: opowiadała o innych (tak, żeby mnie pokrzepić, a nie ich obmawiać, oczywiście), ale mnie to wcale nie obchodziło, miałam wrażenie, że ona odpływa, zamiast mi towarzyszyć, jak się skarżyłam na różne rzeczy, to przytaczała przykłady, jak to inni gorzej mają - o co mnie to niby obchodzi, że ktoś się zgadza na to by mieć gorzej, skoro ja chcę mieć lepiej, itd. Nie wiem, czy ktoś mnie rozumie, ale ogólnie chciałabym mieć spokój podczas p[orodu i skoncentrować się na porodzie a nie na paplaninie położnej. A kasy też mi szkoda - przesadzają z cenami i tyle! Odpowiedz Link
imbirka Re: chciałabym urodzić sama 18.09.08, 15:46 agava07 napisała: > Podczas ostatniego porodu strasznie drażniła mnie moja położna, choć > generalnie chciała dobrze, to wyszło nie tak Ale to był poród domowy, czy w szpitalu? Nie każda położna potrafi być, tak jakby jej nie było, a jednak uważna, na to co się dzieje z rodzącą. Ale to, czy zagracie na podobnych falach, z reguły można wyczuć w czasie przedporodowych spotkań, a takie do porodu domowego są konieczne. >A kasy też mi szkoda - przesadzają z cenami i tyle! Znam kilka położnych domowych i ich stawki, i nie wydaje mi się aby były wygórowane, zwłaszcza za to, co oferują - bycie pod telefonem i cierpliwe rozmowy przed porodem, kilka spotkań przed, gotowość w terminie porodu, przyjęcie porodu, wizyty i rady telefoniczne po porodzie - a to z reguły oferuje dobra położna domowa. Przeciętny lekarz ginekolog za wizytę trwającą 10 min. bierze średnio 100 pln, a ile czasu poświęca klientce taka położna? Już nie mówiąc o wiedzy, zaangażowaniu, doświadczeniu i ponoszonej odpowiedzialności. > Nie wiem, czy ktoś mnie rozumie, ale ogólnie chciałabym mieć spokój > podczas porodu i skoncentrować się na porodzie a nie na paplaninie > położnej. O tym właśnie rozmawia się na pierwszym spotkaniu z położną. A komfort porodu domowego polega też na tym, że jak położna przeszkadza, to się jej to wprost mówi Ja jestem, jak już kilka razy pisałam, wielką orędowniczką porodów poza szpitalem, ale z położnej przy porodzie bym nie rezygnowała. I naprawdę, ocena czy pęknięcie trzeba szyć, czy nie, to najmniejsza rzecz, z jaką czasami przychodzi zmierzyć się położnej nawet w trakcie bardzo prawidłowego porodu. Profesja położnej nie bez powodu znany jest człowiekowi od samych prapoczątków, a nawet niektóre zwierzęta mają swoje położne Odpowiedz Link
goblin.girl Re: chciałabym urodzić sama 19.09.08, 17:58 agava07 napisała: > Trafiłaś w sedno. Najlepsza położna może coś palnąć, z czym się > głęboko nie zgadzasz i co Cię denerwuje. Milczenie jest złotem > czasami, a nie każdy o tym pamięta. mnie raczej chodziło o różnice w podejsciu do porodu "personelu szpitalnego" i położnych domowych. O to, ze doświadczenie osób pracujacych w szpitalu nie budzi we mnie zaufania, a wręcz przeciwnie, bo jest to doświadczenie po pierwszze dosc jednostronne, a po drugie, nie odpowiada moim oczekiwaniom. Co mi z tego, ze ktoś przyjąl setki porodów, skoro przyjąl je w sposób, z którym ja sie nie zgadzam. Myślę, ze nie nalezy sie zrażać do instytucji położnej jako takiej tylko dlatego, ze z tą jedną nie wypaliło. Owszem, pocieszanie na zasadzie "inni mają jeszcze gorzej" jest do bani ale można jeszcze przed podoem zorientowac się, z jakim typem osoby masz do czynienia. I, jak napsała Imbirka - niezaprzeczalną zaletą jest to, ze osobie, kórej płacisz za świadczenia, mozesz w każdej chwili powiedzieć, co Ci cię nie podoba i że ma przestać. Oczywiscie mozesz to powiedzieć i w państwowym szpitalu, ale wymaga to tak jakby większej asertywności co do położnej, z która chcę rodzic, czytałam relacje innych dziewczyn i wiem, ze jest z tych dyskretnych, więc chyba spięć nie będzie. Odpowiedz Link
jola-kropek Re: chciałabym urodzić sama 19.09.08, 19:31 to ze komus sie placi wcale nie ulatwia sprawy w powiedzeniu tego co sie mysli. szczegolnie w trakcie porodu. jakos nie wyobrazam sobie "uzerania sie" z kimkolwiek kiedy jestem w innym swiecie, na innej plaszczyznie swiadomosci. mialam szczescie do bardzo oszczednej w slowa poloznej. bardzo chcialam rodzic sama, ale niestety maz bardzo sie uparl i odmowil generalnie wspolpracy, stad w ogole pomysl zeby ja jednak zaprosic. takze doskonale wiem o co chodzi zalozycielce watku. moja polozna tez uprzedzilam, ze jest ona tam bardziej dla niego niz dla mnie, bo ja chcialam porod bez asysty. przyjela to do wiadomosci. jak juz bylo po wszytskim powiedziala, ze doskonale poradzilabym sobie sama, ze swietnie odrobilam swoja lekcje hehe... poczulam sie jak uczennica ktora niespodziewanie dostala piateczke wiec moze zalatw to w ten sposob. ze ZAPRASZASZ polozna do swojego domu, tylko w ramach obserwatora, ze nie zyczysz sobie uwag, pytan, komentarzy, ze jak bedziesz cos chciala to poprosisz lub zapytasz. albo rzeczywiscie rodz sama. tylko ze wtedy musisz miec 1000000000procetowe zaufanie do samej siebie i wiare w to, ze NIC absolutnie sie nie stanie i ze NIE popekasz. uwazam, ze nastawienie to 99% sukcesu. powodzenia! Odpowiedz Link
agava07 Re: jola-kropek 20.09.08, 18:47 Bardzo Ci dziękuję, że to napisałaś. Jest mi lżej, że ktoś jeszcze czuje podobnie. Odpowiedz Link
oldzinka Re: chciałabym urodzić sama 20.09.08, 17:55 Rozumiem Cię, też wolałabym urodzić sama niż w szpitalu takim jak ten, w którym ostatnio rodziłam. Ale akurat możliwość popękania byłaby chyba moim ostatnim zmartwieniem... Odpowiedz Link
monicus Re: chciałabym urodzić sama 20.09.08, 20:19 agava- ja mam fiola na punkcie tego, zeby mi sie juz nikt NIIIKT nie wtracal. polecam ci forum na mothering.com - unasissted birth. duzo sie mozna dowiedziec. ja juz nawet nie wlaczam, bo jak zaczynam czytac to tydzien moge w tym siedziec Odpowiedz Link
fizula Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 01:21 Pierwsze dzieciątko urodziłam w szpitalu, drugie w asyscie położnej, trzecie z mężem bez położnej (położna na 3 fazę czyli łożysko się załapała). Przeczuwaliśmy, że tak się stanie (jedno spotkanie z położną przegadaliśmy właśnie na ten temat), ale nie planowaliśmy tego. Miałam silne przekonanie, że będzie dobrze, że jestem w stanie sama urodzić. Po takim wydarzeniu, gdybyśmy jeszcze mieli dziecko, na pewno chciałabym też minimum ingerencji w nasz poród. Ale umówiłabym się i tak z położną, tylko powiedziała jej DOKŁADNIE o naszych oczekiwaniach (wymyślam w tym momencie stosownie do Twoich wypowiedzi): "Chcemy być jak najdłużej sami- prosimy, by była w pokoju obok, czuwała przy nas, była na zawołanie, żeby nie przychodziła niewołana"; "Zawołamy ją jak będziemy jej potrzebować i powiemy, czego od niej oczekujemy"; "Oczekujemy dopasowania się do moich potrzeb"; "Przy ubieraniu, ważeniu itd. chcemy postąpić tak i tak..."; "Nie życzymy sobie dyrygowania, narzucania, itd." Można powiedzieć to położnej, można napisać- czasem tekst czarno na białym napisany pomógłby położnej wczuć się w Wasze oczekiwania, sprostać im, zapamiętać, co dla Was jest ważne. Czy wiesz jak się zachować w razie zapętlenia pępowiną? Czy umiałabyś sobie poradzić w takiej sytuacji? Wydaje mi się, że to jest ważniejsza kwestia niż np. samo szycie. Przy pęknięciach 1 stopnia nie musowo szyć, nie wszyscy szyją takie pęknięcia. Dla mnie zarówno poród z położną jak i bez na pewno był niezwykłym mistycznym wydarzeniem, w którym najważniejsze było cud-spotkanie z ukochanym dzieciątkiem. Tak mi się wydaje, że ze względów finansowych nie powinno się decydować na samodzielny poród, wybacz szczerość, właśnie ze względu na bezpieczeństwo dziecka i moje własne. Muszę się uniezależnić od tego forum, bo jak Was czytam, wspominam narodziny moich skarbów, to mi się zachciewa jeszcze potomstwa... A tu jeszcze trzeba odchować choć trochę starsze bąble. Odpowiedz Link
agava07 Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 12:47 Fizula, dziękuję, że tak ładnie napisałaś. Oczywiście obawiam się trochę, że dziecko może być owinięte pępowiną, ale to akurat można sprawdzić na usg (za jakieś 200 pln?) pod koniec ciąży - w pobliżu terminu porodu już nic się nie zmieni, bo dziecko nie ma już możliwości nagłego owinięcia się nią - jest mu bardzo ciasno. Moja położna bardzosię ceni i to raczej ona stawia warunki. Uważam, że za 2 tys. pln mam prawo oczekiwać, że na czas mojego porodu wyłączy swoją komórkę (ostatnio akurat ktoś zadzwonił w ostatniej fazie - bardzo mi się to nie podobało). Poza tym nie chciałabym być ponaglana, np. żeby jak najszybciej zważyć dziecko, bo np. już czeka na moją położną następna rodząca. Ponadto musioałam powtarzać badanie w kierunku fenyloketonurii, podejrzewam, że tylko z tego powodu, że dziecko urodziło się w domu - złośliwość laborantek Poza tym moja położna zleciła mi jeszcze zakup jakichś gazików, zupełnie, jakby w cenie 2 tys. zł nie mieściły jej się te grosze. Niby drobiazg, a wkurza, nie? Odpowiedz Link
fizula Re: chciałabym urodzić sama 22.09.08, 14:08 musioałam powtarzać > badanie w kierunku fenyloketonurii, podejrzewam, że tylko z tego > powodu, że dziecko urodziło się w domu - złośliwość laborantek Wiesz co, my też powtarzaliśmy to badanie, ale z tego, co się dowiadywałam, to teraz często powtarzają to badanie obecnie z tego powodu, że kłują dziecko igłą i za mało krwi z dziecka "wyduszają". Dawniej dziecko nożykiem "traktowano" i rzadziej były błędy w odczycie wyników. Jeśli rzeczywiście będziecie rodzić sami, to możesz to powiedzieć tej "ceniącej się" położnej- czy zgodzi się przyjechać na samo szycie i za ile? Inna położna, lekarz może chcieć Cię od razu do szpitala zaciągnąć. Ale coś czuję, że nie do końca sobie odpowiadacie osobowościowo, więc nie dziwię się, że nie chcesz tej akurat osoby przy porodzie. Pozdrawiam Cię ciepło i życzę pomyślnych wiatrów!!! Odpowiedz Link
kropkaa Re: chciałabym urodzić sama 29.09.08, 18:44 > Muszę się uniezależnić od tego forum, bo jak Was czytam, wspominam > narodziny moich skarbów, to mi się zachciewa jeszcze potomstwa... I to byłoby uczciwe - skoro "przez" dkp tyle osób długo karmi piersią, to "przez" pd mogłabyś powić jeszcze jedno Fizluątko Odpowiedz Link