justcam 07.11.08, 22:25 Ciekawa jestem jak sobie radziliście z pozostałymi pociechami w czasie porodu zwłaszcza jeśli nie ma się w pobliżu rodziny, a do dyspozycji ma się mieszkanie, a nie piętrowy dom np. .... jak to rozegrać??? Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kropkaa Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 07.11.08, 23:11 Niektórzy idą va banque i rodzeństwo gdzieś w kątku towarzyszy. Serio. Jak na moim obecnym poziomie abstrakcji, wersja taka raczej odpada. Ale słyszałam takie hostorie. Odpowiedz Link
gustaw.jelen Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 08.11.08, 12:03 U nas było prosto. Starsze dzieci po prostu spały. A rano przychodziły na gotowe Ale na wszelki wypadek mieliśmy obstalowanych przyjaciół i znajomych, którzy mogliby dzieci zabrać i się nimi zająć (rodzina daleko). Jakoś nie wyobrażam sobie maluchów asystujących przy porodzie... Nie chodzi o krew, czy że jest to dla dzieci zbyt drastyczne doświadczenie, bo tak absolutnie nie jest, ale uważam, że w takiej chwili matka powinna zająć się rodzeniem, a starszaki jednak rozpraszają... A jeśli nie rozpraszają, to może mogą się poczuć odsunięte na bok, bo rodzice nie mają dla nich czasu? Korzystając z okazji przywitam się: dzień dobry Odpowiedz Link
jola-kropek Re: Dzień dobry! :) 08.11.08, 14:35 pewnie kazde dziecko inne... moj niespelna 3latek wtedy byl bardzio grzeczny, nie przeszkadzal, nawet pomagal... tzn pomagala mi jego obecnosc nie wyobrazam sobie w trakcie porodu dzwonic po ludziach, zeby po dzieci mi przyjezdzali... a rodziny brak... Odpowiedz Link
kaakaa Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 09.11.08, 12:36 Jak się rodził drugi, to mąż podrzucił pierwszego do swojej koleżanki - poszli sobie razem na spacer do piaskownicy i w gości, młody miał przygodę. Jak się rodził trzeci to pierwszy i drugi szczęśliwie jeszcze spali. Odpowiedz Link
mlada Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 09.11.08, 20:43 U nas przy drugim i trzecim porodzie jakoś same się wytraciły (były z własnej inicjatywy na polu z babcią), a przy czwartym porodzie 2,5- latka spała, a syn (7 lat) i córka (5 lat) zostali z nami, bo bardzo chcieli zobaczyć jak rodzi się braciszek. Najczęściej wspominali krzyczącą mamusię (po raz pierwszy pojawił się problem z wyparciem dzidka). Trochę było o krwi itp., ale ogólnie poród pamiętają do teraz. Trudno mi powiedzieć, czy dobrze się stało czy nie. Może jak będą starsi to się wypowiedzą na ten temat... Odpowiedz Link
monicus Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 09.11.08, 21:06 kurcze, ja to chcialam, zeby moj starszy widzial jak rodzi sie mlodszy. wyszlo jak wyszlo, do bani. ale w dalszym ciagu bym chciala, zeby starsze wiedzialo co sie dzieje Odpowiedz Link
silije.amj Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 09.11.08, 23:27 Moje córki spały, a wujek obok nich spał najmocniej, starszą obudził mąż już po narodzinach brata, bo bardzo chciała od razu go powitać. Ale gdyby to nie była noc, to miałam chętne do przygarnięcia dziewczynek blisko mieszkające koleżanki. Zdecydowanie wolałam być sama z mężem, żeby była cisza, absolutny spokój, zresztą zanim dojechała położna trochę się czułam jak na niezwykłej emocjonującej randce z własnym mężem, a to wrażenie potęgowały jego imieniny . Odpowiedz Link
fizula Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 10.11.08, 00:01 Podczas rodzenia średniego Daniela, chcialam, zeby najstarsza Lidzia była mozliwie dlugo z nami. Ale ona się obudzila i byla na tyle absorbująca i dokuczliwa, że nie wyobrazałam sobie, by dalej nam towarzyszyla. Z ulga przyjelam więc propozycje męża, że odwiezie ją do dziadkow. Gdy rodziła sie najmlodsza Tosia, planowałam dla dzieci dyskretną i dobra opiekunke czyli mojego tate, będącego zarazem doraźnym szoferem połoznej. Ale ze się spóźnili, to dzieci się same soba zajeły, najpierw Lidunia czytała Danielkowi, a potem oglądały fascynujący ich film. Gdy usłyszały gromki okrzyk nowonarodzonej Tosi przybiegły tylko spytać, czy juz się urodzila i poszly oglądac dalej. Ten film był specjalnie kupiony na te chwilę, to byl prezent od Tosi dla nich. Potem wcale nie chcieli do niej przyjsc się przywitac, bo bardziej chcieli dokonczyc oglądania :o) Odpowiedz Link
marianna0077 Re: a jak rozegrać sprawę z rodzenstwem? 13.11.08, 12:15 U nas sprawę pozostawiałam otwartą do końca, to znaczy nie wiedziałam, czy będę chciała Jurka u swego boku (3 lata miał) i o jakiej porze Józek się zdecyduje na wyjście. Ale miałam przygotowaną opiekę i myślę, że zawsze powinna być taka na podorędziu, różnie może być. Jak nie ma rodziny, zawsze są jacyś znajomi czy sąsiedzi. Im bliżej było jednak porodu tym bardziej byłam przekonana, że jednak nie i gdy poród się zaczął, zdecydowanie chciałam być sama z mężem, już wychodzenie małego i śniadanko sranko mnie rozpraszały, czekałam kiedy wyjdzie. I nie powinien być, jak mówi delikatnie nasza pani położna, "wokalizuję" dość mocno i myślę że wystraszyłby się Jurek moich stęków jęków i pokrzykiwań, a w dodatku nie miałby się kto nim zająć, bo jak tylko wyszedł to od razu z 3 cm w pół godziny zrobiło mi się 10 i byłam w zupełnie innym świecie Ale nie wiem, co będzie przy następnych ewentualnych porodach, może wszystko pójdzie inaczej, chłopaki będą spać, albo będzie mniej dynamicznie, nie wiem. Ale opiekę na pewno zorganizuję. Pozdrawiam. Odpowiedz Link