Dlaczego?

23.01.09, 13:42
Takie oto pytanie nurtuje mnie, odkąd trafiłam na to forum.

Dlaczego chciałyście/chcieliście/chcecie rodzić w domu? W Holandii
na przykład kobiety muszą walczyć o to, żeby w domu nie rodzić wink A
skąd u Was taka determinacja, żeby nie urodzić w szpitalu?

Przepraszam, jeśli powtarzam temat. Przejrzałam zawartość forum, ale
na podobny wątek nie trafiłam.
    • jola-kropek Re: Dlaczego? 23.01.09, 15:05
      Alez tu nikt nie walczy! przynajmniej z moich obserwacji. ktos sie
      decyduje na taka a nie inna opcje. a walczyc? wydaje mi sie ze
      zyjemy w wolnym kraju, wiec walczyc? chyba z samym soba i z
      przekonaniami... czasem rowniez innych.
    • kaakaa Ponieważ... 23.01.09, 15:09
      ... szpital to nie miejsce dla zdrowej osoby
      ... w szpitalu można (i dziecko i mama) złapać dużo paskudnych drobnoustrojów
      ... Polskie porodówki to wyjątkowo beznadziejne miejsca
      ... nie ufan lekarzom, szczególnie takim z przypadku
      ... ufam sobie i mojej położnej
      ... lubię sama o sobie decydować a w szpitalu to mało wykonalne
      ... nie lubię rozstawać się z moją rodziną (mężem i dziećmi)
      ... rodzenie w domu ma w mojej rodzinie wielopokoleniowe tradycje wink w zasadzie
      moje pokolenie jest jedynym w mojej rodzinie, które przyszło na świat w
      szpitalach - moi rodzice i całe ich rodzeństwo rodzili się w domu

      A z tą walką w Holandii, to chyba lekka przesada...
      • gustaw.jelen Re: Ponieważ... 23.01.09, 21:42
        Oczywiście, że przesada, stąd "wink".

        Ale jednak z moich obserwacji wynika, że Polki w Holandii nie chcą
        rodzić w domu, bo się boją. Oczywiście oceniam po moich znajomych,
        które albo jeździły do Polski, żeby urodzić, albo na życzenie szły
        do szpitala.
        • oldzinka Re: Ponieważ... 23.01.09, 22:06
          Dla mnnie najważniejsze było to co dzieje się z dzieckiem w
          pierwszych godzinach życia. Oraz oczywiście cała gama plusów porodu
          domowego. Było już o tym kiedyś.
          A z tym strachem przed porodem w domu to jednak większość ludzi
          postrzega poród jako coś skrajnie niebezpiecznego, przy czym można
          umrzeć. Stereotypy górą. Wystarczy zasięgnąć wiedzy o co naprawdę
          chodzi w rodzeniu i strach mija smile
        • soldie Re: Ponieważ... 23.01.09, 22:09
          No pewnie ze sie boją. Bo u nas wszyscy rodzą w szpitalu (no przepraszam -
          większość), i wyjazd do Holandii mentalności nie zmieni.
    • kropkaa Re: Dlaczego? 23.01.09, 22:35
      Walczyć nie walczyłamsmile
      A tylko w domu mogłam się opędzić od welflownów, oxytocyny, KTG,
      nacinania etc. Najgorszą rzeczą zaś była dla mnie konieczność
      rodzenia na leżąco. I musiałabym się bawić w szpiega i detektywa, i
      co chwila upewniać się, że nikt dziecka nie dokarmia glukozą czy
      inną mieszanką.
      Tak więc mogłam walczyć w szpitalu i dostać przydomek "trudnej"
      pacjentki - co mówi wszystko wszystkim... albo darować sobie kontakt
      z położnymi i lekarzami, a im kontakt ze mną. Co też, z pożytkiem
      dla wszystkich uczyniłam. I wszyscy są zadowolenismile
    • silije.amj Re: Dlaczego? 27.01.09, 23:24
      Ja krótko odpowiadam dlaczego trzecie dziecko urodziłam w domu. Bo
      dwoje urodziłam w szpitalach, ot co. I to było o dwoje za dużo
      narodzonych w tych przybytkach szczęścia i swobód obywatelskich wink
    • fizula Re: Dlaczego? 28.01.09, 18:48
      Dlaczego chciałam urodzić w domu:
      *bo to jest dla mnie i moich dzieci miejsce, które najlepiej
      zapewnia poczucie bezpieczeństwa;
      *bo stan błogosławiony, poród i karmienie piersią to objaw zdrowia,
      a nie choroby;
      *bo z wielu powodów również nie tylko czuję się bezpieczniej, ale i
      jestem bezpieczniejsza w domu niż w szpitalu: patrz bakterie
      szpitalne uodpornione na wszystkie możliwe antybiotyki; bo w domu
      mogę rodzić w zgodzie z moją naturą: w pozycji wertkalnej, bez
      nakłuwania mnie, cięcia, przyspieszania mnie "na wszelki wypadek",
      łyżeczowania na wszelki wypadek, naciskania itd.; w żadnym ze
      szpitali w moim mieście tak rodzić nie można; do wyjątków należy
      rodzenie w innych pozycjach niż na porodowym koromyśle;
      *bo jestem odpowiedzialna za siebie i swoje dziecko i nie mam
      zamiaru tej odpowiedzialności, zwłaszcza gdy jesteśmy zdrowi zwalać
      na służbę zdrowia;
      *bo tak ważne święto rodzinne najlepiej przeżywa się w domu, wśród
      bliskich, a nie na łasce i niełasce obcych;
      *ponieważ mogę wówczas być po porodzie tyle czasu z moim dzieckiem,
      ile tego potrzebuje maleństwo, a nie tak krótko jak starczy
      cierpliwości obcej położnej lub rutyna nakazuje;
      *ponieważ mogę to rodzinne wielkie święto przeżywać razem ze
      starszymi dziećmi, które mogą się dzięki temu czuć ważne, potrzebne;
      nie muszą być za to opuszczone ani tak się czuć;
      Od strony negatywnej- chcę rodzić w domu, bo NIE CHĘ RODZIĆ W
      SZPITALU:
      *który ze zdrowej osoby zrobi pacjentkę i to poważnie chorą;
      *który sprawia, że rodząca jest co najmniej ubezwłasnowolniona; NIE
      JEST U SIEBIE, NIE DECYDUJE ZA SIEBIE;
      *który nie zapewnia intymności, a dla mnie poród to czas intymności
      i życzę sobie wówczas mieć przy sobie osoby zaufane, a nie
      przypadkowe;
      *dla którego jestem kolejnym przypadkiem na taśmie produkcyjnej- a
      ja nie lubię być uprzedmiotawiania, pośpieszana, traktowana rutynowo;
      *który rodzi masę schorzeń jatrogennych;
      *który narzuca obce osoby (obce położne i lekarzy) jako towarzyszy
      do rodzenia czyli intymnego aktu;
      *bo szpital to dobre miejsce dla ciężko chorych, lekkie choroby i
      sytuacje, kiedy jestem zdrowia wolę przeżywać w domu i radzić sobie
      sama lub z pomocą bliskich, ew. zaufanych osób;
      *bo towarzyszyłam rodzicom, którzy stracili dziecko od razu po
      porodzie: nie zaczęło oddychać (donoszony maluch), a pępowina
      rutynowo od razu odcięta- nie było innych zaburzeń, patologii; kto
      wie, co by było, gdyby pozwolono jej tętnić jeszcze pół godziny?
      *bo najstarszą córę urodziłam w szpitalu- i to jest moje maksimum-
      nie chcę tego rodzaju ubezwłasnowolnienia przeżywać znowu.
      *ponieważ nie lubię rodząc odpowiadać na pytania ankiety, napotykać
      przypadkowych osób, uczestniczyć wtedy w porodzie innych (np.
      słysząc ich krzyki), jeździć, spełniać standardów szpitalnych, być
      traktowana jak chora czy zupełny laik;
      *ponieważ służba zdrowia zachowuje się jakby miała większe prawa do
      mojego dziecka niż ja sama (występujące u nas w mieście:
      przepajanie bez poinformowania, wykonywanie różnych zabiegów,
      szczepień pod nieobecność rodziców, bez poinformowania ich, pytania
      o zgodę itd.).
      To tylko niektóre z powodów.
Pełna wersja