joannapoznan
23.01.09, 22:06
witajcie,
od jakiegoś czasu poczytuję Wasze forum i chyba przyszedł czas się
przedstawić. Mam na imię Joanna, mam rocznego syna Ernesta,
urodzonego niestety

w szpitalu. Do momentu kiedy nie trafiłam na
Wasze forum i "opowieści o narodzinach" na zone club nie
wiedziałam/nie wyobrażałam sobie opcji rodzenia w domu.
Dzięki Wam wiem, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze moje drugie
dziecko urodzi się w domu. Liczę na Wasza pomoc w kwestiach
praktycznych. Napisałam, że wpraszam sie na dłużej bo nawet w ciąży
nie jestem

ale plany sa poczynione i kwas foliowy już łykam
Moj szpitalny porod nie wydawał mi się zły do pewnego momentu:
urodzilam szybko, bez komplikacji, znieczulenia. Mam zdrowego
fajnego syna ale po miesiącu, dwóch przyszedł czas refleksji i wiem
że skrzywdzono nas:
- przyspieszając oxy choć nie było to potrzebne
- nacinając jeszcze przed parciem (mloda lekarka stwierdziła tonem
nie znoszącym sprzeciwu, że nacina bo inaczej ONA nie rodzi
- pozycją horyzontalną przez cały czas
- nie dając mi syna na brzuch/piersi
- ciągnąc łożysko, żeby było szybciej (skończone łyżeczkowaniem)
- póżnym przystawieniem do piersi (kłopoty z laktacją)
- dolującym, depresyjnym 3 dniowym pobytem na współnej sali z 2
innymi kobietami, 2 innymi dziećmi, brakiem męża, rygorem dnia i
hierarchią szpitalną.
Pozdrawiam Was serdecznie!