Dodaj do ulubionych

Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześniejsze

31.01.12, 20:24
Przygotowujecie/przygotowywałyście dzieci do takiego egzaminu?

Dzisiaj rozmawiałam ze znajomą i twierdzi, że od września z dzieckiem codziennie ćwiczy i "przerabia" egzamin. Moja jak pójdzie na egzamin w ogóle to pójdzie z marszu bez żadnych ćwiczeń i przygotowań wcześniejszych-to błąd? pytam w zasadzie z ciekawości czystej bo nie mam zamiaru ani możliwości aby ją"ćwiczyć"...
Obserwuj wątek
    • aniete Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 31.01.12, 21:26
      nie przygotowywałam młodego do egzaminu
      Igor poszedł z marszu i zdał... nawet piosenki codziennie inne śpiewał...
      ale na korytarzu widziałam rodziców, którzy z nutami dzieci przepytywali...
      jak dla mnie to trochę przesada
      ... aaa i jeszcze na fortepian zdawał jeden chłopiec, który na prywatne lekcje fortepianu chodził cały rok i niestety się nie dostał...
      przy zdawaniu egzaminu do SM wyszłam z założenia, że jak coś w nim drzemie to fachowcy to odkryją i się dostanie, a jak jest tępotą muzyczną to szkoda zabierać miejsce jakiemuś talentowi...

      wyszło że się nadał, czym byliśmy zaskoczeni
      nasz komentarz na wyniki naboru : Ale jaja ... dostał się :]
    • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 31.01.12, 21:33
      Moja córka chodziła na takie zajęcia zorganizowane w szkole do której zdawała. Warto było z nich skorzystać. Niestety, tak jest, że aby dobrze zaprezentować swoje umiejętności trzeba czuć się dość pewnie, a to może być trudne dla dziecka stanąć bez rodziców przed komisją złożoną z obcych osób, wykonywać zupełnie nieznane polecenia i jeszcze do tego śpiewać. Te przygotowania to nauczenie, aby śpiewać wyraźnie i głośno prostej piosenki, ćwiczenie wyklaskiwania rytmów i warto wiedzieć, że aby móc klaskać szybsze rytmy, to trzeba trzymać rączki blisko siebie, bo można zwyczajnie nie zdążyć. Poza tym to czy melodia jest wesoła czy smutna, odgadnięcie zagranego na pianinie dźwięku gdy dziecko jest odwrócone (oczywiście można popróbować). To warto trochę poćwiczyć, ale żeby przygotowywać cały rok to przesada. Wystarczy tak kilka tygodni przed przesłuchaniem kilka takich prób w formie zabawy.
      • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 31.01.12, 21:45
        Moja była na takim próbnym przesłuchaniu na dniach otwartych w zeszłym roku-zdała go bardzo dobrze ponoć ale to nie była cała komisja tylko jedna miła pani, mogliśmy z nią wejść a i tak masakryczne się wstydziła.... W tym roku a dokładniej w przyszłym tygodniu też na taki pójdzie bo znowu są dni otwarte-po nich ma zdecydować czy na pewno chce iść do SM. Jeżeli tak, to nie zdecydujemy się na pierwszą klasę-pójdzie do muzycznej zerówki jeżeli się nadaje (to ogólnokształcąca sm), boje się zaryzykować z pierwszą klasą w naszym przypadku(młoda będzie miała 6 lat w tym roku więc możemy jeszcze wybrać). Do zerówki test wygląda w zasadzie podobnie jak ten do pierwszej klasy-tak jak opisałaś mniej więcej, tyle że piosenka nie jest koniecznie wymagana choć proszą o jej zaśpiewanie-w zeszłym roku odmówiła kategorycznie, obawiam się, że w tym będzie podobnie. Ona nie zrobi nic na zasadzie: "zaśpiewaj, zatańcz, powiedz wierszyk, zrób piruet, itp. bardzo prawdopodobne, że na test przydatności w ogóle nie pójdzie. Różnica w egzmainie między zerówką a pierwszą klasą jest jeszcze taka, że dziecko nie określa instrumentu, dopiero przy teście przydatności do pierwszej klasy go wybiera(młoda uparła się na skrzypce oczywiście ale może przez ten rok w czasie którego zerówkowicze zaznajamiają się z innymi instrumentami jej się odwidzi na co liczę nie ukrywam). Co do przygotowań to klapa ze mną, bo z rozpoznaniem czy melodia smutna czy nie moje wówczas pięcioletnie dziecko poradziło sobie dużo lepiej niż jawink
        • kocianna Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 06:42
          Moja zaparła się, że do budynku SM nie wejdzie, i urządziła dziką histerię przed wejściem. Poszłam sama, okazało się, że można ją przesłuchać w filii SM, do której miała chodzić. Filia mieści się w budynku szkoły ogólnokształcącej, który wcześniej kilka razy zwiedzałyśmy - i na znanym terenie Młoda bez problemu zaśpiewała i zaklaskała, zwłaszcza, że panie z komisji wcześniej widziała na dniu otwartym w szkole.

          Poza rytmiką w zwykłym przedszkolu i chórem w domu kultury (czysto przyjemnościowy) nie miała innych zajęć muzycznych. Żeby było śmieszniej, przy naszej SM jest oddział przedszkolny, i nie wszystkie dzieci stamtąd są przyjmowane - czasem sugeruje im się jeszcze rok w przedszkolu, a czasem mówią wprost, że dzieciak będzie się męczył i szkoda go.
          • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 08:27
            Dlatego chcemy znowu iść na dni otwarte i na to próbne przesłuchanie, żeby wiedziała jak to wygląda. Chcemy tym razem zostać na zewnątrz .
            No i ja wolę też zerówkę żeby tak naprawdę miała trochę czasu aby się określić odnośnie SM, mając już jakieś zajęcia w tym kierunku bo dotychczas tylko rytmika i przede wszystkim żeby jakiś fachowiec ocenił czy warto w jej przypadku.
            Kocianna Twoja ma astmę z tego co pamiętam? czy pomyliłam? bo moja też astmatyczka...są jakieś bardziej lub mniej polecane instrumenty w takim wypadku?
              • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 09:33
                Z ta astma to prawda. U mnie wylazla dopiero, jak przestalam grac na detych. astme sie ma albo nie, ale grajac na detych, mimo, ze poczatki moga byc trudniejsze, to z czasem tak sie cwiczy drogi oddechowe i zwieksza wydolnosc pluc, ze objawy w zasadzie w ogole nie wystepuja. Znam kilka takich rpzypadkow, slyszalam o wiecejsmile
                sama na skrzypce dziecka bym nigdy nie poslala. To nie na moje uszy. W ogole nie jestem fanka skrzypiec, brzmienie mi nie lezy i juz. Kocham za to wiolonczelesmile Budowa podobna, ale brzmienie duzo ladniejsze i mniej meczace na poczatku naukismile
                Z tymi przygotowaniami to roznie. Niektorzy cuda robia, byle tylko dziecko dostalo sie do szkoly. Mysle, ze w szkolach jednak , jesli nie maja specjalnych zajec dla kandydatow, to wola, zeby dziecko wczesniej sie nie uczylo. Czasem zaucza sie bledy, ktore pozniej ciezko wyplenic, a jak dziecko bylo intensywnie szkolone do egzaminu, to nie zawsze wiadomo ile jest rezultatem naturalnych zdolnosci, a ile treningu. Jak mala sobie tak dobrze poradzila na dniu otwartym i pojdziecie jeszcze raz, zeby sie oswoila, to mysle, ze z egzaminem nie powinna miec zadnego problemu. warto byloby jednak jej wyjasnic, ze egzamin to nie wizyta u cioci, ktorej zamiast zaspiewania mozna pokazac jezykwink jak masz mozliwosc, to sprobuj ja namowic, moze niech nawet sprobuje "zarobic" spiewaniem przed rodzina i znajomymi. tylko po to, zeby sie oswoila z publicznoscia i faktem, ze ktos jej slucha, na pewno jej to pomoze przy egzaminie.
                • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 10:44
                  Mój syn chodził przez rok na zajęcia umuzykalniające organizowane w jego PSM (teraz jest w 1 kl). Prowadzone były przez nauczycielkę KS. Na zajęciach dzieci uczyły się chodzić/klaskać do rytmu, wykorzystywali do zabaw instrumenty, uczyli się, które dźwięki są niskie/wysokie. W okresach świątecznych czy zmian pór roku śpiewali tematyczne piosenki, w grupie, czasami chętni solo. Słuchali trochę muzyki poważnej i do niej były organizowane zabawy. We wrześniu grupa liczyła ok 15 dzieci. Przed przesłuchaniem zrobiło się 40 dzieci. Po przesłuchaniu została wierna 15.
                  Co to dało mojemu synowi? Po pierwsze dyscyplina. Zaczynał rozbrykany, pod koniec był wychwalany pod niebiosa i nauczycielka zauważyła, że jest bardzo zdolny. Poza tym bardzo się muzycznie rozwinął - chodzi mi o zabawy rytmiczne. Osobiście zachęcam do udziału w umuzykalnieniu, jeżeli jest taka możliwość. A przygotowanie do egzaminu z nutami? To bez sensu. Tego wszystkiego dzieci będą się dopiero uczyły w 1 klasie a egzamin ma za zadanie sprawdzenie muzykalności dziecka i predyspozycji do gry na konkretnym instrumencie. Na naukę teorii przyjdzie czas. Poza tym w komisji siedzą zawodowcy i widzą, że dziecko jest wyuczone "pod egzamin".
                  • ciapek7 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 10:54
                    Moja córka (rocznik 2005) będzie startować do OSM w tym roku szkolnym. Wzięłam druk podania i jest tam punkt : Informacje dotyczące rozpoczętej nauki w kierunku muzycznym...
                    Córka nie uczy się i nie uczyła się w żaden konkretny sposób. Poza pianinem w domu , do którego sobie podchodzi jak chce, ale jej nie uczę i rytmiką w zwykłym przedszkolu, nie zamierzam jej przygotowywać. Nasza OSM wyznaczyła w maju cykl spotkań przygotowawczych (płatnych) i z tej formy chcemy skorzystać. Jeśli któraś z uczestniczek forum ma pojęcie , na czym te spotkania polegają , niech się podzieli ,chętnie się dowiem.
                • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 13:59
                  Podzielam Twoje zdanie odnośnie skrzypiec, nie lubię, ba nie znoszę...no ale póki co młoda się zaparła, no jak dostanie się do zerówki to będzie miała rok czasu na zmianę decyzji, ....jest szansa na przekręcenie jej na wiolonczelę przyznam aczkolwiek z tego co wiem na wiolonczelę jakieś tam warunki fizyczne są wymagane, córka naszych znajomych bardzo chciała skrzypce ale na przesłuchaniu komisja zasugerowała wiolonczelę ze względu na to, że jest dużą dziewczynką ma długie ręce i znacznie wygodniejsza dla niej będzie, moja dokładnie przeciwnie szczypiorek malutki, drobniutki..... No nic będę agitować innymi instrumentami, w zerówce też będą poznawać a nuż się odczepi od tych skrzypiec...
                  • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 19:08
                    wiesz co, na skrzypce zawsze jest duzo chetnych, a wiolonczeli jakos sie wszyscy chyba boja, stad komisje wymyslaja powod, zeby miec odpowiednia rownowage w klasach (w pozniejszych latach potrzeba rownowagi w orkiestrze). Z tymi warunkami fizycznymi to totalna bzdura. nie mozna miec skoliozy, ale to samo dotyczy wiekszosci instrumentow, zwlaszcza tych "niesymetrycznych" jak skrzypce, wiolonczela, czy flet. Poza tym wcale nie trzeba byc pokaznego wzrostu. Na kontrabasie owszem, sluszny wzrost i dlugie palce sie przydaja, zwlaszcza, ze kontrabasy w niepelnych rozmiarach sa malo popularne, ale wiolonczela??? Ja mam cale 162 cm wzrostu, krotkie palce i nietypowa budowe kciukow, przez co nie moge wykorzystac calej ich dlugosci, a na wiolonczeli gram i nawet niezle mi idzie, tyle, ze nie szarpie sie z pelnowymiarowa, tylko kupilam malenstwo 7/8. Roznica w dlugosci strun to zaledwie jakies 2 cm, a roznica w ulozeniu reki kolosalna. Wiolonczele sa nawet dla 2-3-latkow i dobiera sie je do wzrostu i wielkosci dloni, a nie wieku dziecka, wiec kryterium budowy fizycznej przy wyborze miedzy skrzypcami a wiolonczela jest zupelnie absurdalny.
                  • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 19:48
                    A to ciekawe, że jako dziecko i nastolatka zastanawiałam się kto i po co wymyślił skrzypce. Nie znoszę wysokich dźwięków skrzypiec, a teraz właśnie córka doszła do takiej pozycji, w której gra wysokie dźwięki drażniące uszy, ale jakoś tak mi się dziwnie zrobiło gdy ona zaczęła o skrzypcach mówić, że ryczałam gdy je słyszałam. A jak słuchałam dzieci na koncercie, gdy grali wszyscy uczniowie z jej klasy to stwierdziłam, że jednak są bezkonkurencyjne. Kiedyś mi się strasznie podobał flet i gitara, ale jakoś w SM to zbladło, szczególnie gitara jest mało efektowna, gdy się jej nie nagłaśnia. No ... na wiolonczeli nikt w tej klasie nie gra, a zgadzam się z tijgertje, że trudno jej nie lubić.
    • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 11:19
      mój syn zaczął uczyć się gry przed rozpoczęciem SM, dopiero nauczycielka zaproponowała zdawanie do SM i robiła z nim również przykładowe zadania z egzaminu np rozróżnianie ilości dźwięków, śpiewanie ich wysokości, wyklaskanie rytmu. na egzaminie dzieci grające miały zaprezentować próbkę gry. młodszy też idzie takim trybem, będzie zdawał w tym roku. poza tym SM oferuje też płatne zajęcia przygotowawcze - sądzę że jest to coś w rodzaju rytmiki jak w 1 klasie SM.
      • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 11:21
        jeszcze dodam że moim zdaniem takie przygotowanie jest potrzebne, bo np rozróżnianie wysokości dźwięku to umiejętność którą można wyćwiczyć rzecz jasna o ile ma się 'wyjściowo' jakiś słuch muzyczny. dziecko całkiem bez przygotowania, nawet utalentowane, będzie na gorszej pozycji. to tak samo jak z testami na inteligencję, niby mierzą obiektywnie ale ćwiczenie podobnych zadań podwyższa wynik o parę punktów.
        • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 11:52
          Zajęcia przygotowawcze wszędzie wyglądają podobnie. Na zajęciach u syna też było rozróżnianie wysokości dźwięku - zapomniałam o tym. Przy okazji zabaw z dźwiękiem okazało się, że syn ma słuch harmoniczny co jest konieczne u kandydatów na skrzypków.
          Na egzaminie sprawdzającym przydatności do gry na instrumencie patrzą czy obie ręce dziecka potrafią działać niezależnie (np: jedna ręka góra-dół, druga prawo-lewo, lub rysowanie na ścianie ósemek - jednej poziomo drugiej pionowo), oraz czy ręce i nogi działają niezależnie (np: dziecko maszeruje w takcie na raz a klaszcze na 2, albo na odwrót).
          Jajko dobrze pisze. Dla dzieci po zajęciach umuzykalniających zadania na przesłuchaniu nie są zaskakujące czy niezrozumiałe. Czy dziecko poradzi sobie z wykonaniem to już sprawa predyspozycji, słuchu, odwagi itp.
        • kalimar76 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 11:57
          Moja córka do I klasy OSM dołączyła do dopiero od listopada zeszłego roku. Aby było śmieszniej puściliśmy ją do zwykłej szkoły o rok wcześniej (jest z 2005 r.) w miejscowości, w której mieszkamy. Ponieważ organizowano dodatkowe przesłuchanie już w trakcie roku szkolnego dla jednego dziecka, załapałyśmy się na nie - tak przy okazji. Dzień wcześniej powiedziałam córce, że zabiorę ją do SM na to przesłuchanie. Nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. Jeszcze męża uspokajałam, że przecież ich nie przejdzie i zostanie wszystko po staremu. Dodam, że córka nie lubi występować solo publicznie. Okazało się, że dobrze na nim wypadła. Dwa dni później zmieniłyśmy szkołę i codziennie do niej dojeżdżamy. Cała rodzina była w szoku i odradzała nam ten krok (mąż w ogóle był przeciwny). Po tych kilku miesiącach nie żałuję swojej decyzji. Dziewczynka, dla której było organizowane przesłuchanie nie przeszła go. Nie wiem czy się przygotowywała. Myślę, że czasami warto zdać się na los i zbytnio się nie angażować emocjonalnie (wiem, że to trudne). Absurdalnie pomaga to dziecku bardziej niż nasze "chciejstwo".
        • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 12:02
          Ja zawsze zachęcam do takich zajęć przygotowawczych, bo mnie zachęciła do nich znajoma nauczycielka ze szkoły podając przykład swojego syna, który nie dostał się po przesłuchaniu, był pierwszy pod kreską, a do szkoły chodzi dlatego, ze jedno dziecko zrezygnowało.

          W tej chwili jest już na poziomie liceum i jest chyba najbardziej utytułowanym uczniem szkoły. Na konkursach rzadko zdobywa wyróżnienia i II, III miejsca, raczej I i Grand Prix, a są to konkursy już naprawdę na wysokim poziomie, w Polsce i nie tylko. Jest podopiecznym Funduszu Na Recz Dzieci, który zajmuje się wspieraniem dzieci utalentowanych. A przesłuchanie poszło mu kiepsko, bo tak się zestresował, że nie było mocnych, aby zaśpiewał. Jak dziecko się zawstydzi może także śpiewać nieczysto.

          Oczywiście, że specjaliści wyłapią dziecko, które nie ma zdolności, ale mogą mieć problem z rozpoznaniem tego, które jest zdolne. Sama świadomość jakie zadania są na przesłuchaniu i świadomość, że "z tym sobie radzę" dodaje dziecku pewności. U nas znaczenie miało też to, że ta pani, która prowadziła zajęcia przygotowawcze była obecna na egzaminach i to ona wprowadzała i wyprowadzała dziecko, w drzwiach na wszelki wypadek przypominała, aby się przywitało. W naszej szkole obowiązkowe i darmowe są takie zajęcia przez 4 dni przed egzaminem. Wcześniej są płatne i nieobowiązkowe. Pamiętam jednak sporo dzieci, które chodziły na te płatne, ale się nie dostały.

          Ale zgadzam się, że to przesłuchanie w dniu otwartym jest bardzo ważne i jak poszło dobrze, to nie powinno być problemu. Warto to powtórzyć.
          • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 14:17
            ja sama osobiście jestem bardzo sceptycznie nastawiona do pomysłu ze SM. Sama nie mam kompletnie słuchu ani głosu, muzyka jest mi w zasadzie zbędna, potrafię bez niej żyć i taka poważna forma jak SM mnie przeraża, dotychczas wyobrażałam sobie takie muzykowanie dla mojego dziecka bardziej lajtowo-jakieś zajęcia po południu raz w tygodniu, ognisko muzyczne, no może nauczyciel do domu raz w tygodniu.... Rypnęło się po koncercie dzieci ze SM w przedszkolu. Młoda zwariowała, seidziałą jak zaczarowana i w tym momencie stwierdziła, że ona też tak będzie grała-wtedy zachwycił ją akordeon ale bardziej z racji tego, że nigdy na oczy takiego czegoś nie widziała...pokiwałam głową i wszystko byłoby ok, gdyby nie ogłoszenie powieszone w przedszkolu o dniach otwartych na które też uwagi nie zwróciłam pod kątem swojego dziecka, a potem jej nauczycielka zrobiła mi niedźwiedzią przysługę i zapytała mojego męża czy pójdziemy z ALką bo według niej ona ma predyspozycje-no i chłop już nie odpuścił, obiecałam, że pójdziemy na te dni otwarte mimo że byłam bardzo na nie i zobaczymy czy jej się spodoba, spodobało się aż za bardzo. MIała jakiś czas potem co prawda fazę, że jednak nie chce, nie będzie na niczym grać, chce iśc do szkoły z koleżankami z przedszkola, ostatnio znowu gada tylko o tych skrzypcach i że będzie skrzypaczką, przeraża mnie, że tak małe dziecko zmienia zdanie co chwilę i nie ma tak naprawdę pojęcia jaka ciężka to praca takie granie a całe to granie mi da po głowie, to ja niemota muzyczna jej będę musiała pilnować, i motywować do czegoś czego nie czuję...
            Wolę chyba jednak żeby młoda jak ma sie dostać dostała tak z miejsca bez przygotowań, bo to mnie utwierdzi w przekonaniu że warto i może część moich wątpliwości rozwieje chociaż...cały czas wątpię, że się odważy i pójdzie bo ostatnio ma straszną tremę przed występami jakimikolwiek i akcje odwala w ostatniej chwili takie...eh
            • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 19:40
              >przeraża mnie, ż
              > e tak małe dziecko zmienia zdanie co chwilę i nie ma tak naprawdę pojęcia jaka
              > ciężka to praca takie granie a całe to granie mi da po głowie, to ja niemota mu
              > zyczna jej będę musiała pilnować, i motywować do czegoś czego nie czuję...
              > Wolę chyba jednak żeby młoda jak ma sie dostać dostała tak z miejsca bez przyg
              > otowań, bo to mnie utwierdzi w przekonaniu że warto i może część moich wątpliwo
              > ści rozwieje chociaż...cały czas wątpię, że się odważy i pójdzie bo ostatnio ma
              > straszną tremę przed występami jakimikolwiek i akcje odwala w ostatniej chwil
              > i takie...eh

              Masz rację, jeśli dostanie się do SM, to na ciebie spadnie największa trudność, czyli konieczność dopilnowania dziecka, pewnie też dowożenia go do szkoły, jeśli nie mieszkacie obok niej. Tata się zapalił, ale z tego, co widzę u siebie, u znajomych i na forum (niemal bez wyjątku), to temat spada na matkę, a jak dziecku nie będzie chciało się ćwiczyć albo będzie ćwiczyć byle jak, to tata będzie chciał przede wszystkim świętego spokoju.
              Mnie ten pomysł dziecka, najpierw jednego, na początku przeraził, poważnie nie mogłam po nocach spać, ale jak zaczęłam czytać na forum skrzypków pretensje nastolatków albo dorosłych do rodziców, że nie dali im szansy, to się poddałam. Oczy mi się otworzyły na to, że moje dziecko jest inne niż ja. Ona nie może żyć bez muzyki, musi śpiewać, jęczeć melodie, gwizdać itp. A ja, tak jak ty, bez muzyki żyć mogę i nie odczuwam braku. Ogólnie to najlepsza jest dla mnie cisza. Ale jak to swoje dziecko od tej strony poznałam, to się zapaliłam do pomysłu, po trochu, po trochu, ale skutecznie i potem to już się bałam, że mogłaby się nie dostać i co wtedy. W tamtym momencie nasza sytuacja materialna nie pozwalała na regularne lekcje prywatne. A jak już się dostała to zachorował na grę na trąbce syn i wtedy był kolejny problem, ale nie będę się rozpisywać.
              Napiszę tylko, że nie żałuję, bo granie bardzo dużo dało moim dzieciom, wpłynęło i wpływa na osobowość, pewność siebie, poczucie własnej wartości i wyjątkowości, na umiejętność radzenia sobie z zadaniem, które wymaga mozolnej, codziennej mrówczej pracy.
              Na forum Starsze dziecko, gdzie cię do tego forum zachęciłam panują inne trendy, ale jeśli się zdecydujesz, to tutaj możesz znaleźć dużo wsparcia.
              Poza tym, jeśli w waszej sytuacji wchodzi w grę szkoła popołudniowa, to przecież można zacząć, a potem zrezygnować. Moje poszły do ogólnokształcącej, więc rezygnacja z grania wiązałaby się ze zmianą szkoły. Ale jak na razie chodzą tam już 3 lata i żadne nie chce słyszeć o rezygnacji i niejedno dziecko się przez nich zapaliło do muzykowania, a nawet tata odgrzebał dawne marzenia.

              Dodam jeszcze, że szkoła muzyczna to bardzo dobre środowisko rówieśnicze dla dziecka. Całkiem inne niż szkoła masowa, bardziej kulturalne i wrażliwe. Trochę tu już było mowy na ten temat. Poczytaj na forum, sporo ciekawych tematów można znaleźć.
              • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 20:52
                Biorę pod uwagę tylko SM ogólnokształcącą, jeśli chodzi o popołudniowe zajęcia to rozważałam kiedyś zanim temat SM wypłynął jakieś bardziej lajtowe, bardziej hobbystycznie podchodzące do tematu zajęcia. Od męża strony jest w rodzinie kilkoro muzyków(ba nawet jakaś dobra znana skrzypaczka której na oczy nie widziałam) i wszystkie zgodnie mi odradzają SM popołudniową a że w naszej OSM przy okazji jest bardzo wysoki poziom i jest jedną z najlepszych w regionie w przedmiotach ogólnokształcących to chyba warto. Młoda miała iśc do pierwszej klasy, jak stanie na SM i się dostanie to pójdzie jednak tam do zerówki, damy sobie ten rok na oswojenie się z tematem.
                Dziękuję Ci bardzo za ten post bo pozytywnie mnie nastawił do całej sprawy. Zobaczymy we wtorek na dniu otwartym czy Alka dalej będzie miała ochotę i czy sama wejdzie na to próbne przesłuchanie.
                Ja to w zasadzie mam najbardziej ochotę tupnąć i uprzeć się, że nie ma mowy o żadnej SM ale właśnie boję się bardzo, że kiedyś będzie miała żal, że nie dałam jej szansy...na domiar złego mój trzyletni syn jest już całkowicie zdecydowany kim chce zostać jak dorośnie: "będę grał na pianinie, jak Pan Marcin"(Pan Marcin Pan od rytmiki w przedszkolu dzieciaków i akompaniator na balecie u córki - idol mojego syna).

                Sygnaturka się zgubiła....
    • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 01.02.12, 12:20
      Ja jeszcze z jednego powodu zdecydowałam się na posłanie syna na zajęcia umuzykalniające.
      Rozważałam posłanie go do PSM, ale był to mój pomysł a nie 5 letniego dziecka, ponieważ widziałam, że muzyka to jego świat. Uznałam, że jeżeli okaże się jednak, że syn nie bardzo chce się "kształcić muzycznie" to wyjdzie to na jaw na zajęciach umuzykalniających właśnie, jeszcze przed przesłuchaniem i temat zostanie zakończony. Okazało się jednak zupełnie inaczej.
      Zajęcia w naszej szkole nie były to zajęcia, których celem było "ćwiczenie pod egzamin". Jak nazwa wskazuje były to zajęcia umuzykalniające. Niektóre dzieci zrezygnowały w trakcie bo okazało się, że muzyka to niekoniecznie coś dla nich.
    • myszka1976 Zdecydowanie tak 01.02.12, 17:42
      U nas w szkole tydzień przed egzaminami wstępnymi są organizowane płatne zajęcia (2x45min) dla dzieci chcących zdawać do PSM. Maja one na celu przede wszystkim oswojenie dziecka z poleceniami , z którymi spotka się na egzaminie wstępnym. Poza tym często zajęcia te są prowadzone przez osoby, które potem zasiadają w komisji rekrutacyjnej więc są już one poniekąd znane dziecku i wydają się bardziej przyjaźnie nastawione. Moim zdaniem zdecydowanie należy umożliwić dziecku udział w tego typu zajęciach dlatego, że będzie ono miało szansę pokazania tego co naprawdę potrafi/ umie. Będzie pełniej rozumiało czego się od niego oczekuje i w pewnym sensie można uniknąć wielu nieporozumień i błędów, które mogą zaistnień w sytuacji kiedy dziecko po raz pierwszy zostanie poproszone o wykonanie zadań muzycznych. Pozdrawiam
      • slonko1335 Re: Zdecydowanie tak 01.02.12, 20:58
        U nas takie zajęcia są organizowane w maju w SM popołudniowej. Młoda ma iść do OSM a tam test przydatności czy jak to się tam zwie, jest w kwietniu, chyba nawet w marcu był w zeszłym roku i żadnych zajęć przygotowujących nie ma-jedyna okazja to właśnie dni otwarte, żeby zobaczyć szkołę, instrumenty, nauczycieli i na czym test polega aczkolwiek widziałam, że te zadania które były nie sprawiły jej kłopotu, poza nieszczęsną piosenką oczywiście i zawstydzeniem strasznym, no i jednak w środku była tylko jedna osoba i my a nie trzy obce...
        • kocianna Re: Zdecydowanie tak 02.02.12, 07:52
          Moja Młoda gra na flecie i jest zdecydowana różnica w spirometrii sprzed SM i po pół roku. Być może rośnie, być może kwestia wywiezienia futrzaków do PL... ale mam wrażenie, że to jednak codzienne dmuchanie (o wiele fajniej wykonuje się ćwiczenie pt. "długie nuty" - utrzymać czysty dźwięk tak długo jak się da i tak przez całą gamę, niż "10 razy powoli wydmuchuj powietrze", zalecone przez pulmunologa).
          Flet wybrała sobie sama, już bardzo dawno, zanim wiedziała, że istnieją szkoły muzyczne.
          • mama_dorota Re: Zdecydowanie tak 02.02.12, 10:02
            Mój syn dzięki trąbce też ma pojemność płuc wyraźnie większą niż rówieśnicy. Jego nauczyciel mówi, że jak się kiedyś w wojsku, gdzie dopiero zaczął grać zaczęli przed lekarzem popisywać, to myślał, że mu się spirometr zepsuł smile.
            • djpa Re: Zdecydowanie tak 02.02.12, 11:50
              W liceum i na studiach grałam na flecie poprzecznym amatorsko. I kilka lat potem potrafiłam dmuchnąć w spirometr tak, że skala się skończyła. Lekarz się bardzo zdziwił, bo ja bardzo drobna i szczupła jestem.

              A do szkoły muzycznej się nie dostałam. Nie chodziłam na żadne zajęcia przygotowawcze oprócz organizowanych przez szkołę 2 dni przed egzaminem. Mimo to wielu ludzi mi mówiło, że słuch mam bardzo dobry. W szkole podstawowej i średniej sama z książek nauczyłam się grać na flecie prostym, potem pianinie, flecie poprzecznym i gitarze z nut, bo do muzkowania bardzo mnie ciągnęło.

              Dlatego myślę, że warto choć trochę na takie zajęcia przygotowawcze z dzieckiem pochodzić.
          • franianiania Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 16.02.12, 18:12
            Witajcie, ile dni w tyg. sa zajęcia w szkole popołudniowej? i po ile godzin?
            córka (8 lat) wybiera się na egzaminy do sm popołudniowej i zastanawiam się czy damy radę zorganizować to logistycznie w razie gdyby się dostała.

            I czy moje obawy sa uzasadnione, boję się pogodzenia 2 szkół. do muzyka musimy dojeżdzać ok. 30 minut w 1 stronę +zajęcia+powrót+lekcje +ćwiczenia a gdzie zabawa , odpoczynek, inne ulubione zajęcia balet, jazda konna?
            bije się z myslami już kilka mscysad
            • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 16.02.12, 21:58
              W młodszych klasach, dopóki chodzi tylko o 3 godziny teorii (kształcenie słuchu + rytmika) i instrument, to szkoły starają się o to, aby każdy miał zajęcia 2 razy w tygodniu. Potem, gdy dochodzi chór, coraz trudniej tak ułożyć plan.

              A jeśli chodzi o zajęcia dodatkowe, to cóż... trudno o nie w takiej sytuacji, bo sam instrument wymaga codziennego ćwiczenia. Moje dzieci (III i VI) oprócz muzyki (szkoła dzienna, więc łatwiej) mają oprócz szkoły basen i angielski raz w tygodniu, ale w domu. Poza domem nie ma mowy o niczym. Niby córka ma więcej luzu, ale uważam, że lepiej ten luźny czas wykorzystać na to, na co ma ochotę - książka, zabawa z koleżanką, bajka na dvd, rysowanie. Syn prawie na nic nie ma czasu, jak go ma to bawi się z chomikiem albo gra na komie. Czasem wyjdzie na dwór. Jeśli muzyka nie może być pierwsza po szkole, to lepiej nie posyłać dziecka do SM, tylko na umuzykalnienie typu lekcje prywatne, Yamaha, ognisko muzyczne, czy właśnie balet.

              SM to prawdziwa szkoła. Tyle w tym zabawy, co musztry wink. Jak ze sportem.
                • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 17.02.12, 13:22
                  Podpisuję się pod tym co napisała m_d.
                  Mój syn chodzi do popołudniówki na skrzypce. Zajęcia mamy 2 razy w tyg. Od przyszłego roku dojdzie jeszcze chór. Poza SM chodzi raz w tygodniu na basen a od września dojdzie raz w tygodniu język. Co oznacza, że nie będzie miał wolnego ani jednego popołudnia. Logistyka to niełatwa sprawa. Jeżeli myślisz o SM poważnie, to zapomnij o jeździe konnej czy balecie. To nie ognisko tylko szkoła. Tu się muzykę robi na poważnie. Albo muzyka jest na 1 miejscu albo szukaj ogniska ze skrzypcami. Może zapytaj dziecka czy jest w stanie dla skrzypiec zrezygnować z koni i tańca? Nie można mieć wszystkiegowink
                    • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 17.02.12, 14:58
                      No widzisz. Ona już wie co na dzień dzisiejszy jest ważniejsze.
                      Mój syn jeździ do SM na teorię na 14.30 (zawozi tata albo babcia) a potem ma skrzypce (ja dojeżdżam na lekcje). Jednego dnia teoria trwa 2 lekcje po 45min a drugiego dnia jest jedna lekcja 45min. Po teorii musi czekać na lekcję instrumentu: raz 20 min a drugi raz godzinę. W tym czasie idzie do bufetu/odrabia szkolne lekcje/wariuje na korytarzu. Dodam, że te dwa razy w tygodniu muszę wychodzić wcześniej z pracy.
                        • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 17.02.12, 17:01
                          W popołudniówkach dogaduje się godzinę lekcji dla całej grupy, a czasem grup jest więcej i mają różne godziny. Gorzej jak w trakcie roku szkolnego zmieni się plan w podstawówce i zacznie się pokrywać z muzyczną. Nie licz wtedy na to, że ktoś uzna SM za ważną sprawę. Czytałam kiedyś wątek na ten temat na forum Starsze Dziecko. I szkoła i wielu użytkowników miało jedną opinię: "SM to zajęcia dodatkowe, więc mniej ważne". A tak nie jest. W SM trzeba być zaangażowanym, nie można ot tak sobie przychodzić, być nieprzygotowanym albo opuszczać zajęcia.

                          Jak moja córka prosiła o możliwość pójścia do muzyka odbyłam z nią bardzo poważną rozmowę, na tyle poważną, na ile to możliwe z 7-latką i powiedziałam jej dokładnie jak to może wyglądać: często dzieci na podwórku będą się bawić, a ty nie będziesz mogła, będziesz musiała ćwiczyć nawet to, co nie będzie ci się podobać, czasem skrzypce będą stać między mną a tobą, będę się na ciebie złościć jak nie będziesz chciała ćwiczyć itp. Jej się ta rozmowa bardzo nie podobała, uważała, że próbuję ją zniechęcić, ale jak są problemy, to przypominam o czym wtedy rozmawiałyśmy. Nie wiedziałam jeszcze, że trzeba będzie pożegnać się z dobranockami. To akurat u nas tak wyszło, bo mała ociąga się z graniem, a jak w końcu zaczyna, to ćwiczy w trakcie dobranocki. Ale już jej nie żal, zdążyła wyrosnąć.
                          • slonko1335 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 17.02.12, 23:18
                            Rany muszę moją też wziąć na taką rozmowę...będę chociaż potem miała co przypominaćwink
                            Dowiedziałam się, ze u nas oprócz testu przydatności od tego roku jest też test na inteligencję, no i oczywiście, że na trudniejsze instrumenty nie mają szansy dostać się sześciolatki(w sumie nie wiem czy maja szansę na jakiekolwiek tak naprawdę)-choć to akurat mnie nie boli bo już jakiś czas temu zdecydowałam że jak stanie na OSM to młoda pójdzie do zerówki muzycznej-całe szczęście, że u nas jest taka w szkole muzycznej-myślę, że jak się dostanie to to będzie najlepszy sprawdzian przed właściwa nauką w OSM...zaczęłam chyba nieco spokojniej podchodzić do tematu, chociaż skrzypce mnie przerażają cały czas no ale będzie czas na wybijanie z główki...
                          • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 15:30
                            mama_dorota napisała:
                            > Nie wiedziałam jeszcze, że trzeba będzie pożegnać się z dobranoc
                            > kami. To akurat u nas tak wyszło, bo mała ociąga się z graniem, a jak w końcu z
                            > aczyna, to ćwiczy w trakcie dobranocki. Ale już jej nie żal, zdążyła wyrosnąć.

                            dobranocki na które młodzi nie zdążają z powodów usprawiedliwionych, nagrywamy smile
                        • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.02.12, 15:29
                          Mój syn zaczyna lekcje o 8 więc kończy w południe. Na rozpoczęcie lekcji nie mieliśmy wpływu. U nas w muzycznej są 4 klasy pierwsze popołudniowe. Jedna z nich jest właśnie na 14.30 (pozostałe to 15.05, 16.40, 17.00). Było w niej więcej uczniów niż w klasach zaczynających zajęcia później. Ale ewidentnie był to celowy zabieg bo część dzieciaków została przeniesiona do tych "późniejszych" klas. A ci, którym wczesna godzina pasowała - zostali. Nam w zasadzie pasowało. Zresztą nigdy nie będzie idealnie. Jak teoria będzie później to instrument powinien być przed, bo trudno zaczynać skrzypce o 18. Nie liczyłabym o tej porze na jakąkolwiek koncentrację u 7 latka.
                          Nie licz na to, że ktoś się zgodzi na opuszczanie zajęć w podstawówce, szczególnie państwowej. U znajomych w prywatnej dzieciak opuszczał sporo zajęć bo był sportowcem, często wyjeżdżał. Nauczyciele się na to godzili, byli dumni, że ma wyniki, że to ich uczeń, z automatu miał 6 z wf. Sprawdziany miał czasami przekładane. Ale zaległości trzeba było nadrabiać. Tu ulgi nie było.
                  • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.02.12, 18:41
                    ja też potwierdzę że przy chodzeniu do PSM praktycznie nie ma mowy o innych hobbies. póki co 2xtyg całe popołudnia zajęte, potem 3 + ćwiczenia w domu. syn oprócz tego chodzi tylko raz na basen żeby się nie pokrzywić, ewentualnie w weekend mogłyby być jakieś jedne zajęcia ale woli mieć wolny czas. żadne szkółki językowe nie wchodzą w grę, od przyszłego roku chyba wezmiemy nauczyciela do domu żeby podszkolić angielski. ale na pocieszenie - koledzy syna trenują piłkę nożną, treningi 3xtyg a w weekendy często zawody, więc chyba jeszcze gorzej niż u nas smile

                    natomiast co do logistyki to mam dość dobre doświadczenia, w tym roku syn chodzi na 2 zmianę i ma codziennie lekcje do 16:05, jego grupa teorii miała zajęcia na wcześniejszą godzinę i udało sie zmienić grupę na późniejszą. bralismy zaswiadczenie z SP ale w muzycznej nawet na nie nie spojrzeli. niestety raz ma instrument o 18:30 ale znosi to dobrze, z tym że on ma prawie 9 lat a nie 6 czy 7. zastanawiałam sie też nad opcją zwalniania z 1 lekcji w szkole, to byłaby ostateczność i wiele zależy od nauczyciela czy by na to pozwolił, ponoć w naszej szkole jest dziecko które regularnie tak wychodzi do SM. kwestia dobrej woli, u nas jest taka z obu stron, czasem trzeba zwolnić syna z lekcji bo ma egzamin czy konkurs i nie było problemy z tym.
                    Jarkotowa w które dni macie zajęcia?
                    • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.02.12, 19:26
                      > raz ma instr
                      > ument o 18:30 ale znosi to dobrze, z tym że on ma prawie 9 lat a nie 6 czy 7

                      To bardzo duża różnica w zdolności koncentracji. Nie bez powodu 10-latki mają już o połowę dłuższe lekcje w SM. W I klasie 30 minut instrumentu to nawet za dużo, dziecko, przynajmniej z moim tak było, wytrzymuje 15-20 minut, w II ok, w III to za mało. Podobnie z czasem ćwiczenia. W I klasie starałam się pilnować, aby córka ćwiczyła w domu najpóźniej o 17:00. Problemem w szkole były lekcje, na które szła prosto z klasy, głodna i trochę zmęczona. Teraz, w III klasie nawet ćwiczenie o 21:00 jej się zdarza i jakoś jest, może nie jest to najbardziej efektywny czas, ale też nie stracony.
                      • linusia_75 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 10:53
                        Bo to jest tak - im starsze dziecko i wyższa klasa - tym trudniej.

                        Córka całą IV klasę w SP ma na popołudnie - zajęcia kończą się o 16.10, kształcenie słuchu /2 razy w tygodniu/ albo audycja zaczyna się o 16.20. Wiadomo, język na brodzie i walka o dobre miejsce na szkolnym parkingu, bo choć odległość nieduża, to sam wyjazd spod szkoły potrafi zając 5 minut. A zimą trzeba jeszcze w szatni buty, kurtkę, czapki, szaliki... Spóźniamy się do SM o te 5 minut dość regularnie.
                        Nie ma szans nawet na obiad, córka wraca do domu na 19. Trzeci dzień - chór, niech szlag go trafi. Plus jest tylko taki, że jest czas między jedną a drugą szkołą na obiad.
                        A jeszcze został instrument - zawsze rano, przed podstawówką - najwyższemu dzięki za nauczycielkę, która specjalnie przychodzi tylko do córki na te lekcje rano.
                        W to wszystko trzeba oczywiście wcisnąć czas na lekcje i naukę. Najgorzej, jak coś wyskakuje tak z dnia na dzień w dzień, kiedy muzyczna do wieczora - wypracowanie, praca na konkurs czy 30 zadań z matematyki.
                        Ćwiczy w zasadzie tylko rano i w weekendy.
                        Szans na jakiś luźniejszy czas dla siebie w tygodniu - zero.
                        • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 11:32
                          Ja chodzilam do popolodniowki i faktycznie nie bylo latwo. Ja bylam w dziale mlodziezowym. Bylam dojezdzajaca, wiec mialam pierwszenstwo w ustalaniu zajec indywidualnych i udalo mi sie cala szkole jezdzic do muzycznej tylko 3 razy w tygodniu. Miejscowe dzieciaki czasem mialy zajecia codziennie, niektore zaczynaly dopiero w okolicach 18 (jesli w ogolnych uczyli sie na zmiany), lekcje trwaly do 20.00, potem szkole zamykali. Przez 4 wlasciwie biegalam, a nie chodzilam, z podstawowki czasem musialam wychodzic 5-10 min. wczesniej, zeby zlapac autobus (nastepny byl za godzine), biegiem obiad w barze mlecznym (genialny wynalazek), do domu wracalam miedzy 19.30 a 21.30 (jak autobus przepelnony i sie czlowiek nie zmiescil, albo kierowca nikogo nie wzial, to sie stalo czasem 2-3 godziny na przystanku). zeby smieszniej bylo, w wolne dni przez 2 lata tanczylam w zespole, jezdzac z siostra w przeciwnym kierunku, w domy bylysmy po 21.00. W soboty udzielalam sie przy parafii i naprawde pojecia nie mam, jak ze wszystkim wyrabialam (zwlaszcza, ze w VII klasie bylam na jednej olimpiadzie, w VIII na 4!, z czego na 2 wojewodzkich). O, chuda wtedy bylamwink Tyle, ze mow nie bylo, zebym dala rade codziennie cwiczyc. Zdarzalo sie, ze wychodzilam z domu o 6.40 (przed szkola mielismy religie), wracalam o 21.30. Mlodsza siostra, zaczynajaca musyczna rownoczesnie z II klasa podstawowki mogla jezdzic tylko dzieki temu, ze ja rano na zajecia dziadek samochodem wozil, inaczej mowy nie ma, zeby dalo sie wszystko pogodzic. Jedyne, za czym naprawde tesknie, to pierogi, golabki i nalesniki w barze mlecznymsmile Moglabym jesc codziennie. Z tymi obiadami w sumie jest tak, ze w Polsce je sie niemal w Poludnie. W Holandii w poludnie jest lunch, niemal wszyscy zyja caly dzien kanapkami, wspolny obiad je sie ok 17.00-18.00, kiedy cala rodzina siada razem do stolu. Szkola konczy sie ok.15.00 i o stolowkach nikt nie slyszal, dzieci moga dostac do kanapek najwyzej ciepla herbate albo zimne mleko.
                          • linusia_75 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 15:00
                            No tak, tylko żeby zjeść w tym barze, to najpierw trzeba mieć kiedy. Przerwy między zajęciami trwają 5 minut, między jedną a drugą szkołą nie ma szans. Często udaje się zjeść obiad przed szkołą dzięki babci, ale jeśli wychodzi po 9 rano jeszcze na flet i wraca o 19.00 to nie ma szans.

                            Da się, wszystko się da, tylko pytanie jakim kosztem. Czasem szkoda mi młodej jak tak ciągle gnamy, wszystko w pośpiechu i nerwach, zero wolnego czasu na pierdoły i wieczny 'check list' czy wszystko ogarnięte.

                            No cóż, nikt nie mówił, że będzie łatwo wink.
                            • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 15:28
                              a w szkołach nie mają dzieci obiadów? moj je w szkole a przed SM dojada jakąś kanapkę albo w bufecie SM - są tosty, naleśniki itp.
                              Jarkotowa to się nie widujemy bo moi pon i czw smile
                              Dorota racja z tym wiekiem dziecka, mój młodszy jak zda do SM to też będzie miał w przyszłym roku 2 zmianę w SP no i zajęcia po południu, ciężko będzie a będzie miał tylko 7 lat na jesieni. może uda się choć ćwiczenia rano upchnąć ale on lubi długo spać...
                              • franianiania Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 16:11
                                po przecztaniu wszystkiego -jestem podłamana troszkę
                                w sumie to najbardziej boję się kształcenia słuchu itp( nauczycielka córki daje korepetycje z tego przedmiotu, po ilości dzieci widze ,ze to chyba dośc trudny przedmiot )bo do codziennych ćwiczeń córka przyzwyczajona/co nie oznacza ,ze zawsze robi to z ochotą!
                                wiem ,ze nie jest lekko w popołudniówce, ale teraz to już jestem przerażona!
                                Czy jesli miałybyscie podjąć decyzje o posłaniu dzieci do SM. raz jeszcze -zrobiłybyście to ?
                                • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.02.12, 17:42
                                  franianiania napisała:
                                  > w sumie to najbardziej boję się kształcenia słuchu itp( nauczycielka córki daj
                                  > e korepetycje z tego przedmiotu, po ilości dzieci widze ,ze to chyba dośc trud
                                  > ny przedmiot

                                  O, wierz mi, ze po ilosci korepetycji poziomu trudnosci przedmiotu nie mozna oceniac. Przyklad z mojego liceum: byl nauczyciel matematyki, uczacy klasy mat-fiz i ze 2 ogolne, pracujacy w niepelnym wymiarze godzin. Z jego klas nikt nie chodzil na korepetycje, za to od innych nauczycieli pchali sie do niego drzwiami i oknami. dlaczego? Nie dlatego, ze matematykja jest takim trudnym przedmiotem, ale dlatego, ze on byl jedynym, ktory nie mial problemu, zeby najslabszym uczniom wytlumaczyc o co chodzi. to samo z ksztalceniem sluchu. Za moich czasow nikt o korkach z ksztalcenia nawet nie myslal! Wszystkie starsze klasy mialy z tym samym nauczycielem i wszyscy chetni bez problemu KS zdawali do szkol srednich. Jesli duzo dzieci chodzi na korepetycje, tym bardziej DO WLASNEJ NAUCZYCIELKI, to z nauczycielka cos jest nie tak i albo nie potrafi nauczyc (co na korkach tez nie przejdzie), albo zalezy jej na zbijaniu dodatkowej kasy. W takiej sytuacji poszlabym do dyrekcji i zarzadala przyjrzenia sie nauczycielce.

                                  Wracajac zas do pytania: szkola muzyczna to byl najlepszy okres moich mlodych lat, zwlaszcza, ze jestem typem odstajacym i tylko tam trafialam na ludzi, z ktorymi jakos mi "klikalo".
                                  • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 21.02.12, 09:40
                                    Czy zrobiłabym to jeszcze raz? Zdecydowanie tak. Bez najmniejszych wątpliwości.
                                    Jeżeli chodzi o korepetycje z KS - nie sugeruj się tym.
                                    Dziecko idąc do podstawówki będzie uczyło się czytać i pisać literki, pisać i liczyć cyferki.
                                    Idąc do muzycznej będzie się uczyło czytać i pisać nutki. Program nie jest ułożony tak, żeby zabić w dziecku chęci do muzyki. Jest ułożony tak, żeby dziecko zrozumiało i radziło sobie samo. Ale należy pamiętać, że KS to nie tylko lekcja w szkole. W domu też trzeba pracować - śpiewać, klaskać, utrwalić nuty. Tak jak w zwykłej szkole. Jeżeli będziecie pracować systematycznie to korepetycje nie będą potrzebne. No chyba, że nauczyciel okaże się do bani.
                                    • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 21.02.12, 17:34
                                      Potwierdzam wszystko. I dzieci posłałabym do SM, a syna wcześniej niż w 4. klasie. U moich dzieci w klasach tylko u córki w III klasie 2 osoby mają korki. Mój syn brał, ale to dlatego, że poszedł do SM od razu do 4. klasy bez wcześniejszego przygotowania i musiał po prostu nauczyć się tego, co klasa miała przez te wcześniejsze lata. Po roku nie były już potrzebne, ale musi dodatkowo samodzielnie pracować i ma oceny półroczne raz 4, raz 3. Sama sporo mu pomogłam, ale wcześniej musiałam się tego nauczyć. Poddałam się w V klasie. Teraz będzie test, bo zdaje do II stopnia.
    • slonko1335 My dajemy sobie jednak spokój ze SM 26.02.12, 19:44
      Młoda raz chce raz nie chce. Moim zdaniem ma za małe parcie aby tam wytrwać. Ja mam za małe parcie żeby ją motywować. Jak jej tłumaczę z czym sie to wiąże to nie chce, na drugi dzień chce bo chce grać na skrzypcach ale jak przypominam, że to nie działa tak, że weźmie te skrzypce i będzie grać to znowu nie chce. Potem chce iść do szkoły z koleżankami z przedszkola, jak tłumaczę, że to niemożliwe bo się przeprowadzamy, to stwierdza no dobra niech będzie muzyczna skoro i tak nie mogę iść z Asią, Kasią...... Nie chcę podejmować takiej decyzji za nią a tak naprawdę to musiałabym zrobić, widzę że bardzo lubi muzykę ale chyba bardziej tanecznie ją rajcuje. Nie jest na tyle dojrzała aby podjąć teraz taką decyzję, jeszcze za rok będzie miała szansę ale teraz jednak odpuszczamy.
      • tijgertje Re: My dajemy sobie jednak spokój ze SM 27.02.12, 09:09
        slonko, jesli masz jeszcze rok czasu, sprobuj moze zapisac mala do ktoregos dobrego nauczyciela z muzycznej na prywatne lekcje. zobaczycie jak to sie w praniu odbywa, a nie bedzie miec teorii i zobaczysz, czy onstrument faktycznie jej sie podoba. MA to jeszcze ta zalete, ze nauczyciel na lekcjach prywatnych nie musi sie scisle wyznaczonego programu trzymac i moze pracowac na utworach bardziej pod gust dziecka. Ja bym sprobowala, najwyzej za kilka miesiecy zrezygnujecie bez zalu, ze nie daliscie dziecku szansy i bez problemow zwiazanych ze zmiana szkoly. Moj mlody tez z tych, co baaardzo chce grac, ale wcale nie chce cwiczycwink Ze wzgledu na problemy zdrowotne jest mu znacznie trudniej, niz przecietnemu dziecku, a ostatnio w ogole nie mial na nic czasu, wiec odpuscilismy muzyke na pare lat, mysle, ze jak bedzie miec 10-11 lat, to dorosnie na tyle, zeby z pelnym zaangazowaniem zaczac grac na wiolonczeli (o ile palce pozwola) czy oboju (nadal niezdecydowany).
        • slonko1335 Re: My dajemy sobie jednak spokój ze SM 27.02.12, 10:03
          Na instrument zapiszemy ją na pewno bo bardzo chce(od 6 roku są u nas zajęcia w yamaha na skrzypcach, możemy też wiząc nauczyciela prywatnie jak będzie trzeba), tyle, że ona na wszystko chce.... no może aikido, karate, itp. jej nie interesująwink ale już walczy o taniec nowoczesny i nie chce na jego rzecz zrezygnować z baletu co postawiałam jako warunek-bo ja nie wyrabiam już z ilością zajęć, na które w dodatku muszę ciągać jej młodszego brata który juz też zaczyna coś chcieć .
          Jak widzę jakie parcie na SM muzyczna ma jej koleżanka, dla tego dziecka nie ma po prostu innej opcji, to jej największe marzenie, ona gada tylko o tym, nie może się doczekać egzaminu, najchętniej w kółko siedziałby na koncertach, ukochane zabawki to zabawki muzyczne... Moja tak nie ma zdecydowanie, lubi i owszem nawet bardzo ale aż takiego szału nie ma, zbyt lekceważąco podchodzi do tematu, nie dziwi mnie to w zasadzie bo skąd takie małe dziecko które nigdy nie próbowało nawet ma mieć pojęcie, niestety nie jesteśmy muzycznym domem, nie było od kolebki wprowadzania w temat.
          Zaczęłyśmy oglądać szkoły i rozważać opcje dotyczące jej przyszłości i stwierdziłam, że pójście do zerówki muzycznej niczego nie rozwiąże odnośnie szkoły za rok, bo moja nie lubi zmian i będzie chciała za rok iść do SM bo idą koleżanki, bo zna budynek, no bo po zerówce muzycznej to w zasadzie jakby trzeba, niby ją będą przygotowywać cały rok ale też będą to robić bardzo lajtowo, bardzo zabawowo, nieadekwatnie do poziomu wysiłku jaki trzeba włożyć potem w naukę w SM. Alka nie znosi występów, jest nieśmiała, nie lubi rywalizacji, no i przede wsyztskim ma zbyt małe parcie, podchodzi do tematu jak do kolejnych zajęć dodatkowych a to jednak inna ranga.....
      • mama_dorota Re: My dajemy sobie jednak spokój ze SM 27.02.12, 09:51
        Moja miała to parcie na tyle silne, że choć uwielbiała swoje zerówkowe koleżanki, to jednak była gotowa się z nimi rozstać i pójść w nieznane, więc dobrze rozumujesz, jeśli chodzi o SM, ale chciałam napisać to samo co tijgertje, żebyś zorganizowała lekcje prywatne z nauczycielem albo studentką, choć nauczyciel na pewno lepszy. Ceny takich lekcji to typowe stawki jak za korepetycje. Można też poszukać szkoły yamaha. Są to zajęcia umuzykalniające, ale z instrumentem, raz w tygodniu, a na skrzypcach uczą metodą Suzuki. Młoda jak dorośnie nie będzie miała powodu do żalu, że jej drogę do szczęścia i kariery wink zamknęłaś.

        Mój syn zaczął od lekcji prywatnych, a potem zachciało mu się już OSM, nauczyciel był stamtąd, więc go nie zmieniał. Nie żałuje, że tam poszedł, nie wróciłby za nic do zwykłej szkoły.
        • anatewka11 Re:popołudniowa 27.02.12, 12:10
          To ja jeszcze dorzucę jak u nas: popołudniowa, bo innej nie ma. Podstawówka na szczęście tylko z przedpołudniową zmianą, małe miasteczko więc wszędzie blisko. My mamy szkołę 4 razy w tygodniu (instrument w inne dni niż teoria) ale ja póki co tak wolę: mały nie jest przeładowany w jednym a dojazd to nie problem. Oprócz muzycznej chodzi jeszcze na basen 1 x w tyg i na terapię z Integracji Sensorycznej 1x w tyg. Od kwietnia dojdzie nam każdy weekend na przystani po kilka godzin dziennie (pływa na optymiście) ale to są same plusy, zwłaszcza jak już jest ciepło i po treningu mogą szaleć w wodzie.
          Czujemy obciążenie ale nie ma tragedii, z tym, że to dopiero 1 klasa SM a za 1,5 roku dojdzie jeszcze córka. Pocieszam się tym, że wtedy syn będzie chodził sam na zajęcia dodatkowe. Na szczęście nie musi nosić akordeonu bo w szkole ma drugi.
          Ma czas na zabawy, komputer itp. ale na razie bardzo mało ma zadawane do domu. W starszych klasach będzie gorzej. Póki co jesteśmy zadowoleni ale zobaczymy co będzie dalej.
          Pozdrawiam
          • kalimar76 Re:popołudniowa 28.02.12, 09:21
            Czasami to jest jak miłość od pierwszego wejrzenia, która zdarza się, że szybko się wypala, a czasami powolne rozkochiwanie i odkrywanie przyjemności z grania (to my smile). Generalnie jestem niemuzyczna, natomiast Młoda, która delikatnie mówiąc nie przepada za systematycznymi i żmudnymi ćwiczeniami, słysząc muzykę, a na żywo to w ogóle, szaleje. Nową szkołę uwielbia, choć wspomina, że chce wrócić do starej bo tam są jej przedszkolne koleżanki. Dzieci w tym wieku bardzo często do końca nie wiedzą czego chcą, szybko zmieniają upodobania. Takie ich prawo. Gdybym posłała córkę (jest bardzo ruchliwym dzieckiem) na dodatkowe zajęcia, bardzo szybko by je zarzuciła z uwagi na żmudne ćwiczenia, a tak tłumaczę jej że naukę na instrumencie należy traktować jako kolejny przedmiot, do którego należy się codziennie przygotowywać. Co do występów, kolejne wyzwanie dla nas aby przełamywać bariery. Jak się nie uda występ, to nic się nie stanie, ma się na nim dobrze bawić. Jesteśmy przed pierwszym wink, ciekawe jak jej pójdzie smile W ogólnym rozrachunku dziecko wychodzi na plusie.
    • slonko1335 Wymiękam.... 29.02.12, 16:19
      Wołam dzisiaj młodą(sala jest na piętrze, woła się przez wideofon jak sie rodzicowi nie che włazić) a jej Pani mnie prosi do siebie na górę(dzieje się tak jak coś się stało, chcą mnie o czymś poinformować, mają jakąś sprawę).
      W przedskzolu był Pan ze OSM i badał dzieci 5,6,7 letnie pod kątem przydatności muzycznej. Na 90 dzieci czworo dostało zaproszenie na egzamin kwalifikacyjny, w tym moja ALka.. MOja córka oczywiście natychmiast się pochwaliła iż chce grać bardzo na skrzypcach ale mama powiedziała, że do SM muzycznej nie pójdzie. Pan powiedział, że byłaby wielka szkoda bo na te skrzypce jak najbardziej się nadaje. No i zostałam wezwana na dywanik do nauczycielkiwink MOja córka oczywiście już chce iśc do SM, czuje się wyróżniona, jest cała osikana. Zgłupieć idzie...
      • mama_dorota Re: Wymiękam.... 29.02.12, 19:37
        No ... tak to właśnie wygląda jak sprawa wychodzi od dziecka, ale tak jest dobrze. A zdolności dobrze, że są i są już potwierdzone. Decyzja czy OSM, czy Yamaha, czy lekcje prywatne i tak do ciebie należy, ale dziecko powinno czegoś spróbować.
        • tarja35 Re: Wymiękam.... 01.03.12, 02:38
          Mój syn sam zdecydował
          dzisiaj ma 14 lat i nie żałuje tej decyzji
          dodam,że szkoła muzyczna to ciągła praca i duuużo ćwiczeń ( na początku jego klasa liczyła 23 dzieci i wykruszyły się do 11)
          mój młody wychodzi na 8 do szkoły i wraca czasami dopiero o 17
          • jarkotowa1 Re: Wymiękam.... 01.03.12, 08:19
            Skoro młoda Ala chce, czuje się wyróżniona, ktoś ocenił, że ma predyspozycje......to daj jej szansę. Momentami będzie ciężko, ale żałować nie będziesz. Żałować można wtedy, gdy się nic nie zrobiło. Idźcie na egzamin, a jak się dostanie to będziesz się zastanawiać co z tym fantem zrobić.
            • slonko1335 Re: Wymiękam.... 01.03.12, 09:19
              Stwierdziłam, że zbyt emocjonalnie podchodzę do tematu, bardzo się boję tej szkoły muzycznej, przeraża mnie chyba mój kompletny brak zdolności w temacie.
              Przekazałam pałeczkę mężowi. To on pójdzie z nią na te dni otwarte w przyszłym tygodniu, oprócz tego chodzimy jeszcze do innych zwykłych szkół i po takiej rundce dam zadecydować Alce ostatecznie. Nie będę jej ani zniechęcać więcej ani nie pozwolę mężowi namawiać bardzo-mój mąż pomysłem SM jest zachwycony od początku oczywiście...upieram się tylko przy tym, że póki co będzie to zerówka a nie pierwsza klasa, choć ALka kręci nosem bo woli pierwszą klasę i instrument od razu-u nas w zerówce dzieci nie wybierają jeszcze instrumentu tylko się zapoznają ze wszystkimi, do pierwszej klasy muszą ponownie przejść test przydatności na konkretny już wybrany instrument. Nie wiem kto bardziej potrzebuje tego roku ja czy ona, ale myślę że ona też bardziej dojrzeje do takiej decyzji i łatwiej jej będzie w tej pierwszej klasie jako siedmiolatce jak tą zerówkę muzyczną zaliczy. Alka już wie, że jak wybierze SM to będzie musiała iśc na egzamin i wie, że nie jest to jednoznaczne z tym, że się dostanie. Sama stwierdziła, że ostatecznie zadecyduje czy będzie próbować po dniach otwartych a więc rzeczywiście zostawię to w jej rękach. Nie wiem czy nie zrezygnuje ze OSM na rzecz pierwszej klasy w zwykłej szkole.
              • slonko1335 My już po dniach otwartych 07.03.12, 20:46
                Alka oczywiście zachwycona chociaż zachowywała się jak mały dzikusekwink do żadnego instrumentu nie chciała podejść i spróbować, wszystko na bezpieczną odległość.... Ja baaaardzo słabo widzę test przydatności w jej wydaniu. Była z tatą na tym próbnym, o tym żeby weszła sama mogliśmy zapomnieć... przy panu kompletnie odmówiła współpracy, poszliśmy potem na sam koniec jeszcze do kobietki bardzo sympatycznej i było już bardzo ok, nawet piosenkę w rożnych tonacjach(kurka nie wiem czy to tonacje się nazywa, nisko, wyżej, wysoko to samo zaśpiewać miała) z niej wydusiła ale znowu uczepiona ojca nogi... nie wyobrażam sobie aby weszła sama i stanęła przed komisją, nie mówiąc już o całej reszcie...
                • tijgertje Re: My już po dniach otwartych 07.03.12, 23:24
                  Oj slonko, wiecej wiary w dziecko! Ja ty w nia uwierzysz, to i jej latwiej bedzie. w dodatku egzamin po dniu otwartym jest ciut latwiejszy, pamieta budynek, moze jakies twarze. zreszta dzieci zdajac sobie sprawe z powagi chwili potrafia sie zmobilizowac i zaskoczyc zwlaszcza rodzicowwink Mysle, ze za bardzo sie ta muzyczna przejmujeszwink
                  • mama_dorota Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 09:20
                    Do Tijgertje:
                    Bardzo się przejmuje, bo nie może się zdecydować. Wie, że lekko nie będzie, a dziecko raz chce, a raz nie chce.

                    Do Słonka:
                    Jak egzamin wypadnie podobnie, to w najgorszym wypadku się nie dostanie i załatwisz jej coś poza SM. Nie będziesz miała wątpliwości.
                    A co ta miła pani powiedziała? Jak ktoś w komisji troszkę zna dziecko, to nawet jeśli ono z nieśmiałości się zablokuje, to może zaopiniować i to się bierze pod uwagę. Ta mi argumentowała jedna nauczycielka to, żeby posłać córkę na zerówkę muzyczną. Ta pani z zerówki pozna dzieci przez kilka-kilkanaście lekcji i w razie problemów albo pomoże dziecku się odblokować, albo po prostu powie co o nim wie.
                    • jarkotowa1 Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 09:38
                      Niestety, tak to już jest, że dziecko na egzaminie musi umieć się sprzedać.
                      Ja ze swoim synem rozmawiałam wielokrotnie przed egzaminem, że jest zdolny, że szkoła jest w właśnie dla takich dzieci, że musi na egzaminie to wszystko pokazać, zaprezentować bo inaczej nikt przecież się tego nie domyśli, że nie będą go pytać o astronomię tylko o jego ukochaną muzykę, że będą tam z pewnością zadania/polecenia, z którymi miał do czynienia na zajęciach umuzykalniających........wiele rozmów odbyliśmy. Nie wiem jak to brzmi, ale nastawiłam go bardzo pozytywnie. Ale wiedział też, że jak się do tej szkoły nie dostanie to pójdzie do innej i będzie grał na wymarzonych skrzypcach. Ja się potwornie denerwowałam egzaminem, a on tylko trochę. Dostał max ilość pkt z obu etapówsmile
                      Może rzeczowa rozmowa wam pomoże, przynajmniej w jakimś stopniu.
                    • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 09:42
                      Jak egzamin wypadnie podobnie, to w najgorszym wypadku się nie dostanie i załat
                      > wisz jej coś poza SM. Nie będziesz miała wątpliwości.

                      Mój mąz na mnie krzyczy bo ja generalnie wychodzę z założenia, że to chyba wcale nie będzie najgorszy wypadekwink i nie chodzi mi o to, że liczę, że jej się nie uda, że się spali, itd. Wolałabym zdecydowanie żeby się nie dostała po normalnym przesłuchaniu dlatego, że nie ma warunków, nie jest wystarczająco dobra niż tylko dlatego, że się wystraszy, onieśmieli, do egzaminu nie podejdzie itd..chociaż z drugiej strony może to będzie znakiem, że taka szkoła nie dla niej, ze względu na późniejsze koncerty czy egzaminy-może zbyt mocno by to przeżywała potem i nie radziła sobie emocjonalnie.

                      >A co ta miła pani powiedziała?
                      Miła pani była nią zachwycona a pan zniesmaczony bardzo i zniecierpliwiony bo zdecydowana większość dzieci chciała jednak współpracować i szkoda mu chyba czasu na takie ceregiele jak zachęcenie dziecka, denerwował się na nią, mówił podniesionym głosem, popędzał, a ona coraz bardziej się zamykała, łzy w oczach, eh...jak go potem mijałyśmy na schodach to cała w panice dopadła do mnie i znowu łzy w oczach a tylko przechodził obok, nie zwracając na nas najmniejszej uwagi..

                      Nie wiem czy któreś z nich będzie w jej komisji. Komisji ma być kilka, mają liczyć od 3-5 osób, dla zerówkowiczów chyba trzy osoby, myślę, że więcej dla pierwszaków raczej. Nie sądzę też aby pamiętali te próbne przesłuchania, dzieci były wczoraj tłumy a przecież i wcześniej był dzień otwarty.

                      Przesłuchania za niecałe trzy tygodnie, dam znać czy weszła w ogóle ale póki co widzę to bardzo słabo...


                      Tijgertje to nie chodzi o brak wiary w nią ale właśnie o to, że wiem jak bardzo ją stresują takie sytuacje i wiem, że zazwyczaj się wycofuje w takich przypadkach.
                      • mama_dorota Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 11:15
                        > Tijgertje to nie chodzi o brak wiary w nią ale właśnie o to, że wiem jak bardzo
                        > ją stresują takie sytuacje i wiem, że zazwyczaj się wycofuje w takich przypadk
                        > ach.

                        SM bardzo rozwija pod tym względem. Przeciętne dziecko w muzyku tyle razy wystąpi na scenie i nie raz coś mu tam nie wyjdzie, że naprawdę się otrzaska. Ja byłam pod wielkim wrażeniem pierwszego występu SM, gdzie byłyśmy jako widzowie, a wystąpili 12-klasiści. Nikt się nie zaczerwienił, nie drgnęła mu powieka, nie mówiąc o wyraźnym zakłopotaniu nawet wtedy, gdy zapomniał tekstu, zafałszował ... Nie miałam pojęcia, że oni tak się różnią w tym od większości rówieśników. Ale to wynikało właśnie z treningu przez 12 lat.
                        • mama_dorota Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 11:18
                          Ja staram się przed koncertami czy egzaminami wykorzystywać rodzinne okazje do próbnego występu. Rodzina męża jest bardzo duża, było ich w domu 8-ro dzieci i teraz wszyscy mają rodziny, więc normą na urodzinach jest 20-ka ludzi nawet jak niektórych brakuje, więc oprócz odegrania "100 lat" córka grywa coś jeszcze, z czym właśnie ma wystąpić i to na pewno pomaga. Może warto i u was to zrobić. Niech śpiewa cioci, babci, koleżance. Jak usłyszy oklaski i zobaczy szczery podziw u kogoś spoza rodziny, to będzie się czuła pewniej.
                      • tijgertje Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 12:56
                        slonko1335 napisała:
                        > Tijgertje to nie chodzi o brak wiary w nią ale właśnie o to, że wiem jak bardzo
                        > ją stresują takie sytuacje i wiem, że zazwyczaj się wycofuje w takich przypadk
                        > ach.

                        Mój mąz na mnie krzyczy bo ja generalnie wychodzę z założenia, że to chyba wcal
                        > e nie będzie najgorszy wypadekwink i nie chodzi mi o to, że liczę, że jej się nie
                        > uda, że się spali, itd. Wolałabym zdecydowanie żeby się nie dostała po normaln
                        > ym przesłuchaniu dlatego, że nie ma warunków, nie jest wystarczająco dobra niż
                        > tylko dlatego, że się wystraszy, onieśmieli, do egzaminu nie podejdzie itd..cho
                        > ciaż z drugiej strony może to będzie znakiem, że taka szkoła nie dla niej, ze w
                        > zględu na późniejsze koncerty czy egzaminy-może zbyt mocno by to przeżywała pot
                        > em i nie radziła sobie emocjonalnie.

                        wiesz, ja moze zle cos kumam, ale wedlug mnie jedno zaprzecza drugiemu. Jesli sadzisz, ze dziecko nie wyczuwa twoich emocji, to naprawde grubo sie mylisz. Twoj maz ma calkowita racje. zamiast sie cieszyc, ze masz dziecko zdolne i ZAKLADAC z gory, ze na pewno jakos sobie poradzi, a jesli nie, to trudno, nie jej wina, to ty zapewne spac juz nie mozesz martwiac sie , ze mala NIE DA RADY, ze spanikuje itp. Pewnie, ze spanikuje, jesli bedzie widziec, ze ty panikujesz. Nawet, jesli ja chwalisz, ale tak wszystko przezywasz, to dajesz jej sprzeczne sygnaly i nie dziwne,z e dziecko nie ma pewnosci siebie. Mam tez nadzieje, ze pani, u ktorej byla ostatnio bedzie w jej komisji i zaloze sie, ze mala pamieta. Nie wiem, czy w ogole zdajecie sobie sprawe jak trudnym wyzwaniem jest zaspiewanie tej samej piosenki z rzedu w kilku tonacjach??? I zapewniam, ze nie tylko dzieci bez przygotowania muzycznego moga miec z tym problem. Transpozycja w spiewaniu jest bardzo trudna nawet dla osob, ktore z muzyka maja do czynienia od lat. jesli mala sobie z tym poradzila, to jestem pewna, ze obecni ja zapamietali! w komisji na pewno nie bedzie samych niemilych panow, na pewno ktos bedzie potrafil dziecko zachecic. Jak musi isc sama, moze wziasc ulubiona maskotke, albo mozesz jej kupic jakis drobiazg czy czesc garderoby, czemu mozna przypisac "czarodziejska moc" i dzieki np "szczesliwym majtkom", bluzce, spince czy wisiorkowi (ciuchy bywaja problematyczne, jak dziecko szybko rosnie) na pewno pojdzie jak po masle. Oczywiscie nic nie ma takiej mocy, ale o dziwo na dzieci dziala, jak to tubylcy mowia, problem siedzi miedzy uszamiwink
                        Co zas do panikowania na widok nietorych osob. Ja do konca studiow, po pol roku wykladow , zwiewalam gdzie pieprz rosnie na widok dziekana. Prace bronilam ze lzami w oczach, bo goscia sie panicznie balam, a koniecznie uznal, ze musi mnie szczegolowo o roznosci dopytac. Magisterke bronilam niedospana, 2 dni wczesniej siostra wychodzila za mazwink Przypuszczam, ze gdybym go na ulicy zobaczyla, po tylu latach nadal zwialabym na druga strone albo sie odwrocila i wziela nogi za pas, zeby sie tylko nawet na mnie nie popatrzyl! w sumie nic mi nie zrobil, ludzie go lubili, ale mial w sobie cos, co napawalo mnie niewiarygodnym przerazeniem.
                        • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 13:42
                          Nie do końca mnie rozumiesz. Ja ogólnie dość sceptycznie jestem nastawiona do pomysłu ze SM. Nie do końca do mnie przemawia taka forma, nie widzę aż takiej wielkiej chęci u córki, parcia, przekonania, moim zdaniem podchodzi zbyt lekko do tematu co z kolei rozumiem bo nie wywodzi się z muzycznego domu, nie ma pojęcia o grze na jakimkolwiek instrumencie, nigdy tego nie próbowała, nie miała okazji.
                          Ja mam mnóstwo obaw dotyczących SM, czytam tutaj na forum o rzeczach o których nie mam bladego pojęcia, jakbym coś po chińsku czytała, czytam co robią niektóre mamy by pomóc, ułatwić coś dziecku i dla mnie to czarna magia, ja tego nie będę potrafiła, nie wiem czy będę ją w stanie zmotywować do czegoś czego kompletnie nie czuję.

                          Nie zakładam, że nie poradzi sobie z egzaminem ze względu na umiejętności czy ich brak, sądzę, że ona ich nie zaprezentuje. Jest teraz na takim etapie emocjonalnym, że taka forma egzaminu ją przerasta. Z tego co wiem na taki egzamin przychodzi mnóstwo dzieci (w zeszłym roku było grubo ponad setka), nie spodziewam się specjalnie, że komisja będzie się roztkliwiać nad spanikowanym i nie chcącym współpracować.
                          Aczkolwiek może faktycznie skorzystamy z Twojej podpowiedzi odnośnie "Czarodziejskiej mocy" jeżeli na egzamin się zdecyduje, bo póki co ciągle nie wie czy mam ją zapisać.
                          • kalimar76 Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 15:02
                            Nie do końca do mnie przemawia taka forma, nie widzę aż takiej wi
                            > elkiej chęci u córki, parcia, przekonania, moim zdaniem podchodzi zbyt lekko d
                            > o tematu co z kolei rozumiem bo nie wywodzi się z muzycznego domu, nie ma pojęc
                            > ia o grze na jakimkolwiek instrumencie, nigdy tego nie próbowała, nie miała oka
                            > zji.
                            Jeśli mogę Tobie coś podpowiedzieć... Weź Małą i pojedźcie na koncert do filharmonii. Wydatek co prawda niemały, ale warto, ponieważ będziesz mogła sama naocznie przekonać się jak dziecko reaguje na żywą muzykę. Jeśli będzie się nudziła, poprostu wyjdziecie. Pisałaś, że jest bardzo muzykalna, więc myślę, że wyjście przed czasem Wam nie grozi, natomiast może swoim entuzjazmem roznieść salę wink.
                            Myślę, że wtedy łatwiej będzie Tobie podjąć dezycję oraz rozwiać wątpliwości. Będziesz wiedziała jak z nią rozmawiaćsmile.

                            nie mam bladego pojęcia, jakbym coś po chińsku czytała, czytam co robią niektór
                            > e mamy by pomóc, ułatwić coś dziecku i dla mnie to czarna magia..

                            Dla mnie to też była czarna magia. Powoli i ja się uczę, wraz z córką. Czasami jest zabawnie, ponieważ ja pewne rzeczy biorę na logikę, przez co jej utrudniam, ale jeszcze nic nie popsułam.
                            • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 09.03.12, 12:11
                              Kalimar, na koncertach, na operetce, balecie bywamy dość regularnie i młoda je uwielbia, uwielbia słuchać muzyki. Bardzo rajcuje ją taniec. Zajęcia taneczne są jej ukochanymi. TYle, że moim zdaniem niekoniczne musi się to przekładać na polubienie gry na instrumencie, mimo, że fascynuje ją patrzenie jak ktoś to robi.
                              • kalimar76 Re: My już po dniach otwartych 09.03.12, 13:02
                                Zapytaj się, który instrument najbardziej ją fascynuje, którego instrumentu lubi słuchać najbardziej, którego dźwięk jest jej najmilszy. Niech ułoży listę. Przedyskutujcie ją.
                                Młoda miała wybór pomiędzy fletem, skrzypcami a wiolonczlą. Ostatecznie wybrała skrzypce. Raz o nich mówi, że to przyjaciel, a raz (ze złością) że jej przeszkadzają bo nie może oglądnąć bajki. Jak widać wywołują wiele skrajnych emocji.
                                • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 09.03.12, 20:41
                                  Instrument od dawna jest jeden - skrzypce których nie znoszę, chociaż na dniach otwartych widziałam, że duże wrażenie zrobiła na niej gitara. Genialny był pan od klarnetu, fantastycznie prezentował dzieciakom ten instrument i młodej się strasznie spodobał ale pan a nie klarnet, stwierdziła, że chce żeby ten pan uczył ją na skrzypcachwink
                                  • kalimar76 Re: My już po dniach otwartych 09.03.12, 22:44
                                    Skrzypce - te dobre - mają piękne, aksamitne i głębokie brzmienie, które zapada głęboko w człowieka. Można się w nich zakochać. Przy nauce gry na skrzypcach o tyle jest "trudniej", że dźwięk od razu nie jest ładny. Najlepiej to włożyć zatyczki do uszu wink.
                          • mama_dorota Re: My już po dniach otwartych 08.03.12, 16:35
                            Nie do końca wiem o jakie niezrozumiałe sprawy ci chodzi, ale tak:
                            - teorii muzyki uczyłam się początkowo od nauczyciela, słuchając jak uczy córkę, bo w I klasie chodziłam niemal na wszystkie lekcje, w II i teraz w III raz w tygodniu i zachęcam do tego rodziców małych dzieci grających na skrzypcach i nie tylko, nawet jeśli oznaczałoby to ustawianie godzin lekcji na późniejszą godzinę niż zaraz po lekcjach,
                            - gdyby nie to, że syn poszedł do SM od razu do IV klasy, to nie musiałabym tego umieć, ale uczyłam się, żeby pomóc jemu, a i tak najwięcej nauczyła go korepetytorka, którą w tej sytuacji musieliśmy zaangażować, ja to rozumiem od strony teoretycznej, ale na ucho nie rozpoznaję, bo nie ćwiczyłam lub nie mam takiego słuchu, z teorii zostałam w V klasie, bo potem on mnie przegonił,
                            - większość pomysłów pochodzi od nauczycieli, od znajomych lub z tego forum, bo po to ono jest smile
                            • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 09.03.12, 11:00
                              Tak sobie czytam wątki niektóre, na przykład wątek kalimar "czyste dźwięki na skrzypcach" i mnie panika wtedy ogarniasmile po rozmowie ze znajomą na temat tych jej przygotowań dziecka do SM też niezbyt wesoło mi było...no i to niezdecydowanie młodej, że to jest coś co absolutnie kocha i chce robić też mi nie pomaga specjalnie...no ale zdam się na los, mój mąż twierdzi, że jak ma chodzić do szkoły muzycznej to pójdzie na ten egzamin i go zda jak nie to nie pójdzie albo nie dostanie się i tyle, i chyba rzeczywiście to najrozsądniejsze podejście. MŁoda na egzamin kazała się zapisać w każdym razie.
                              • katmack re 09.03.12, 11:19
                                Czytając posty wiele się dowiedziałam, ale też zaczynam się obawiać tego egzaminu. W części widać że do szkół przychodzą dzieci, które swobodnie mogłyby zaczynać od drugiej czy trzeciej klasy. Zaczynam myśleć, że moje podejście do nauki w szkole muz, tzn., pozna i pokocha muzykę , nauczy się grać bo sprawia jej to przyjemność i poziom kształcenia ogólnego jest wysoki ale w kwestii muzycznej beż ciśnienia na uczynienie z dziecka wirtuoza to zaczyna mi świtać że może miałam jakieś idealistyczno optymistyczne wyobrażenie i może nie tędy droga.
                                • slonko1335 Re: re 09.03.12, 12:03
                                  MI sie zdaje, że w SM jest głównie to ciśnienie na uczenie na wirtuoza i obawiam się, że dziecko dla którego muzyka i gra na instrumencie nie jest najważniejsza nie wytrzyma tego ciśnienia aczkolwiek być moze się mylę...ale boję się, że szybciej się zniechęci niż pokocha skoro tej wielkiej miłości od początku nie ma....
                                  • kalimar76 Re: re 09.03.12, 12:32
                                    To zależy tylko i wyłącznie od Ciebie (a w przyszłości od córki) - czy chcesz mieć w domu profresjonalistę, który wiąże swoje całe życie z instrumentem, czy osobę kochającą muzykę, niekoniecznie związaną zawodowo z ta profesją. Co więcej, jeżeli już na starcie rodzic planuje karierę i życie dziecku, to może grubo się rozczarować.
                                    Inną kwestią jest, aby dziecko nauczyło się grać dobrze. Naturalne dla nas jest, że dzieci codziennie odrabiają zadania domowe z polskiego, matematyki, przyrody etc. Uczą się w domu, powtarzają. Chcemy, aby osiągały wyniki na miarę swoich możliwości. Tak należy traktować też instrument. A co w przyszłości będzie, tego nikt nie wie.
                                    Dla każdego z nas, zwłaszcza dziecka, systematyczne ćwiczenia to utrapienie, ale kompensuje się z jego radością, gdy gra nawet najprostszy utwór smile.

                                    Inną rzeczą jest, że taka szkoła dla wrażliwego dziecka jest nieoceniona. Muzyka rozwija (nie tylko artystycznie) i jest to poparte badaniami. Idąc po koleji: lepsza koncentracja, b. dobra pamięć, umiejętność radzenia sobie ze stresem i wystąpieniami. Gra na instrumencie powoduje wykształcenie większej ilości połączeń pomiędzy obiema półkulami mózgu. Równomierne zaangażowanie obu półkul wpływa na zminiejszenie ADHD oraz dysleksji. Dzieci muzyczne łatwiej sobie radzą z matematyką (rytmika to prawdę mówiąc matematyka wink ). Wiele by pisać ...
                                    • katmack Re: re 09.03.12, 13:03
                                      Zastanawiając się nad wyborem ścieżki edukacyjnej córki wszystkie te aspekty brałam pod uwagę, i byłam przekonana o słuszności wyboru bo uwzględniało przede wszystkim zainteresowania córki pomijając oczywiste korzyści z kształcenia muzycznego wybór wydawał się najlepszy.
                                      Wątpliwości moje zaczęły się brać z tego że na moje ucho niekształcone córka nie ma słuchu absolutnego i nie widzę jej raczej jako profesjonalnego muzyka. Bardzo lubi grać zastanawiam się czy to wystarczy.
                                      • mama_dorota Re: re 09.03.12, 13:55
                                        Ale słuch absolutny ma w ogóle mało kto i naprawdę nie jest konieczny do muzycznej edukacji. Musi być wystarczająco dobry na określony instrument.
                                        A odnośnie czystych dźwięków, to nie my, rodzice, a przede wszystkim dziecko musi ocenić czy gra czysto, czy nieczysto. Dlatego kwalifikuje się dziecko do wybranego instrumentu lub sugeruje inny. Moje dzieci mają słuch świetny, ja taki sobie i w tym im nie pomogę, czasem coś córce jednym palcem na pianinie cyfrowym podegram, ale już coraz częściej syn mnie w tym zastępuje, bo radzi sobie o niebo lepiej ode mnie. Poza tym dzieci uczą się czysto śpiewać na rytmice i w zasadzie to jest podstawą wydobycia odpowiednich dźwięków do powtórzenia na skrzypcach na przykład.
                                        Dobrym przykładem jest także mój syn, który robił wielkie oczy słysząc młodszą siostrę mówiącą o czystych i nieczystych dźwiękach, choć o słuchu obojga słyszałam zawsze to samo, więc przypuszczam, że się nie różnią. Ona zawsze na to zwracała uwagę, poprawiała nas, gdy śpiewaliśmy już w wieku 4 lat, on nie, ale bardziej od niej zwracał uwagę na barwę, na to, że dźwięk jest ładny lub brzydki. Z drugiej strony interesujące jest to, że on jednak grał czysto od początku. Po roku nauki w SM nauczył się śpiewać czysto, odróżniać co jest grane dobrze, a co nie itd. Podobny postęp widziała moja koleżanka, która ma dwie córki i starsza miała pewne umiejętności od maleńkości, młodsza nie, a po roku SM zrobiła olbrzymi postęp. Śpiewa pięknie, czysto i miłym, miękkim głosem.
                                        • lizzy9 Re: re 09.03.12, 20:23
                                          Mam dwojke starszych dzieci, dyslektykow, moja nastolatka gra na skrzypcach, ma dobry sluch, ale nie chodzi do szkoly muzycznej, tylko do normalnego liceum, a na skrzypcach zaczynala uczyc sie metoda Suzuki. Potrafi pieknie grac ze sluchu, umie czytac nuty. Jej nauczycielka, ktora uczy w szkole muzycznej kilka razy wspominala, ze moja corka dzieki wczesnej edukacji Suzuki, ma te swobode w graniu ze sluchu, ma tez bardzo dobra postawe. Wg naszej nauczycielki, w szkolach muzycznych duzy nacisk kladzie sie na granie z nut, a za maly na granie ze sluchu (co w metodzie Suzuki na poczatku jest akurat na odwrot). Ale dzieki cwieczeniu gry na instrumencie mojej dyslektyczce jest latwiej uczyc sie smile Jestem pewna, ze gdyby nie grala na instrumencie, mialaby wieksze problemy natury dyslektycznej.

                                          Najmlodszy od pol roku uczy sie gry na pianine metoda Suzuki, dobrze mu idzie, codziennie cwiczy w domu, jest zdyscyplinowany, lubi grac i sprawia mu to przyjemnosc, bo cieszy sie ze swoich malych sukcesow (za miesiac ma 5 urodziny). Ale jego tez do szkoly muzycznej nie posle, bo chcialabym, aby tak jak jego siostrze muzyka sprawiala przyjemnosc. Nie neguja dobrodziejstw szkol muzycznych, ale same wiecie, ze czasami trafiaja sie tam nauczyciele, ktorzy wywieraja duza presje na dzieciach, stresuja i efektem moze byc awersja do grania, do muzyki w ogole. Chcialabym, aby bo 8 latach grania moj mlodszy synek tak bardzo jak jego siostra lubil muzyke, gre na instrumencie, aby robil to tak z sercem, z radoscia.
                                    • slonko1335 Re: re 09.03.12, 20:38
                                      Kalimar a SM nie nastawia się głównie na stworzenie tego profesjonalisty? nie o to im chodzi? bo mi sie tak właśnie zdaje i to też jeden z powodów dla których wolałabym zwykłe zajęcia popołudniowe zamiast SM.
                                      • kalimar76 Re: re 09.03.12, 21:53
                                        Nie wiem jak jest w innych szkołach, ale kiedy mnie namawiano abym przyszła na te dodatkowe przesłuchanie, to własnie takie argumenty - jak podałam wyżej - padały.
                                        Sądzę, że w szkołach uczą realiści smile. Oczywiście oczekują, aby dziecko ćwiczyło, musi przecież zrealizować przewidziany program. Niemniej, wiele zależy od Twojego podejścia.
                                        U nas od czwartej klasy jest obowiązkowy zespół smyczkowy. Nauczycielka, która go prowadzi zaprosiła pierwszaki, aby w nim uczestniczyły śpiewając. Puściłam Młodą, bo lubi spiewać -strzał w dziesiątkę. W maluchach tyle jest energii, że pani poprosiła, aby następnym razem przyniosły skrzypce, aby wspólnie ze starszymi grały (nawet na pustych strunach). Młoda jest zachwycona. Wspólne muzykowanie bardzo motywuje do grania i nauki.
                                        • mama_dorota Re: re 09.03.12, 22:00
                                          Z uczeniem na profesjonalistów różnie bywa. Nauczyciele dość szybko zazwyczaj kwalifikują dzieci lub dyskwalifikują do tego, ale czasem jest to wbrew woli dziecka czy rodzica. Moja córka z powodu doskonałego słuchu spowodowała początkowo zachwyt nauczyciela, potem stopniowo okazywało się, że brak jej pasji, że skrzypce lubi, ale nie kocha i presja jej nie służy. Narastał konflikt, który ostatecznie rozwiązałam zmieniając jej nauczyciela i teraz jest ok. Ma co robić, ale nie musi się ścigać i nikt już jej do doskonałości nie zmusza. Tak prawdopodobnie jej będzie w szkole dobrze.
                                          • kalimar76 Re: re 09.03.12, 23:16
                                            Każdy z nich chciałby "wyhodować perełkę"; słaby pedagog niestety nawet kosztem dziecka. Tacy też się w szkołach zdarzają. Dlatego ważne jest podejście rodzica do tego wszystkiego, aby w razie czego, jak w Twoim przykładzie, odpowiednio zareagować.
                        • slonko1335 Re: My już po dniach otwartych 15.01.13, 19:53
                          I zapewniam, ze nie tylko dzieci
                          > bez przygotowania muzycznego moga miec z tym problem. Transpozycja w spiewaniu
                          > jest bardzo trudna nawet dla osob, ktore z muzyka maja do czynienia od lat. je
                          > sli mala sobie z tym poradzila, to jestem pewna, ze obecni ja zapamietali!

                          Po długim czasie wracam do tego wątku i cytuję tijgertje bo miała całkowitą rację odnośnie zapamiętania przez obecnych. Mnie dzisiaj to zaskoczyło bardzo w każdym razie i od razu mi sie to zdanie przypomniało.
                          Dzisiaj znowu było przesłuchanie w przedszkolu i przyszła ta właśnie Pani przed którą młoda śpiewała w różnych tonacjach. Pamiętała ją doskonale, pytała co się stało, że nie jest w OSM bo była przekonana, że młoda się dostanie. ALka znowu dostała zaproszenie na egzamin i dni otwarte....do dzisiaj zamykała się totalnie na hasło grać i szkoła muzyczna, od razu ucinała temat jak ktoś pytał i mówiła, że nie chce o tym rozmawiać, traktowała jako osobistą porażkę to, że na egzamin nie weszła, dzisiaj zapytała czy możemy iść na te dni otwarte.
    • slonko1335 eh... 26.03.12, 21:10
      No to jak myślicie kto był przewodniczącym komisji dzisiaj w jej grupie? kto wywoływał dzieci? oczywiście "ulubiony" pan mojej córki. Dostała histerii na jego widok i nie weszła choć chyba jego obecność niewielkie miała znaczenie bo już pod samą szkołą stwierdziła, że nie idzie - on był gwoździem do trumny, mąż jeszcze próbował ja przekonać ale w momencie kiedy zobaczyła tego faceta było pozamiatane i dał spokój...
      Cały wieczór za to buczała, że chce do szkoły muzycznej i obiecuje i przysięga, że jutro pójdzie na egzamin....
      No i co ja mam zrobić z tym dzieckiem?
        • slonko1335 Re: eh... 26.03.12, 22:25
          Szkoda mi jej strasznie dzisiaj było. Przeraziła się, że nie będzie się mogła nauczyć grać. Pięćdziesiąt razy przed spaniem pytała czy znajdę jej jakieś inne zajęcia, inną szkołę albo czy będzie mogla iść jeszcze raz na ten nieszczęsny egzamin. Robię właśnie rozeznanie wśród naszych szczecińskich szkoł i ognisk muzycznych. Zastanawiam się nad popołudniową Sm ktorej nie brałam nawet pod uwagę wcześniej, ale może to jednak dobre wyjście z sytuacji? Przede wszystkim egzamin jest dla maluchów dużo przyjaźniejszy(dzieci są w grupie i jest niby w formie zabawy, w trakcie tej zabawy jest indywidualne sprawdzenie, niby że tam coś po kolei mają robić). No i jest kurs przygotowawczy dla dzieci z zapoznaniem z instrumentami, zapozna się z tymi dziećmi wcześniej i nauczycielami i nie będzie takiego szoku...
          No i szkoła yamaha jeszcze -nie wiem co lepsze-koszty udźwigniemy.
          Jakby co to i prywatnie nauczyciela możemy wziąć choć chyba jednak wolałabym coś zorganizowanego, więcej osób, dzieci niż tak indywidualnie w domu.
          Ogólnie u nas w mieście bieda, są niby jakies szkoły niepubliczne ale poziom ponoć żenujący, z drugiej strony jak ona ma sie tak uczyć dla przyjemności tylko to może wystarczający?
          • mama_dorota Re: eh... 27.03.12, 08:23
            A może jeszcze trochę inaczej. Może warto podejść do szkoły, porozmawiać z dyrekcją o tej sytuacji całkiem szczerze, dowiedzieć się jakoś dyskretnie czy jest szansa, aby ten pan ją uczył w przyszłości. Może przesłuchają ją dodatkowo... Przecież dopóki dziecko nie jest w szkole on nie ma na was żadnego wpływu. W zależności od tego jak dyrekcja się do sprawy ustosunkuje możesz dalej podejmować decyzję.

            Nie mam osobiście zdania co do Yamahy, ale dla nas to był plan B, tylko jeszcze zanim doszło do realizacji planu A okazało się, że w naszym mieście Yamaha nie ma skrzypiec. Myślę, że jak OSM nie wypali, co to byłoby najłatwiejsze logistycznie, a koszty udźwigniecie, to wybrałabym Suzuki. To jest naprawdę świetna metoda, której podstawową zaletą jest to, że grające maluchy mają wielki zapał. Czasowo łatwiejsza do ogarnięcia niż popołudniowe SM i trzymająca poziom. Najgorszym wyjściem jest wg mnie prywatna szkoła bez renomy.
            • mama_dorota Re: eh... 27.03.12, 08:25
              Dowiedziałam się o Suzuki kilka tygodni przed egzaminem, ale wtedy były dwie przeszkody - finanse i logistyka. Logistyka nadal byłaby dla nas wielkim problemem, więc nie żałuję. Żałuję i zawsze żałowałam, że w naszym SM nie ma choć trochę metody Suzuki.
              • werbena11 Re: eh... 27.03.12, 09:22
                jedna nauczycielka mi powiedziala, ze to kwestia programu ministra kultury

                ja bylam na warsztatach na litwie i tam jeden nauczyciel mi powiedzial, ze on w sm uczy gry na wiolonczeli met. suzuki
                • mama_dorota Re: eh... 27.03.12, 10:00
                  Wiem, takie sytuacje się zdarzają. Ktoś tu pisał na forum, że Dorota Obijalska uczy w SM metodą Suzuki. Mało miałam do czynienia z jej utworami, ale "Łoś Patataj" jest idealny na dwudźwięki. Jak sobie przypomnę niektóre etiudy na to zagadnienie to uszy można było zatykać. Ale to są wyjątki, naprawdę. Myślę, że nawet w takich sytuacjach jest to taki mix metody tradycyjnej i Suzuki, ale to już może być niezłe.
                  • mama_dorota Re: eh... 27.03.12, 10:06
                    A z naszą córką mąż wczoraj wypróbował granie ze słuchu. Włączył jej z yt niezłe wykonanie bardziej rozrywkowe i ładnie sobie radziła, tylko z niektórymi nutami nie mogła zaskoczyć, musiałaby posłuchać więcej razy ten kawałek, raz tylko słuchała, ale będziemy ćwiczyć. Odpuszczę trochę z tym brzmieniem i pewnie się wyrobi. Od czegoś trzeba zacząć.

                    Prawdę mówiąc, to bardziej realne jest na przyszłość, że będzie grała czy grywała w jakimś amatorskim zespole, niż gdziekolwiek indziej, nie ma pasji do zostania zawodowym muzykiem, a nawet jakby była pasja, zdolności, możliwości itp. to i tak różowo rzadko u kogo to wygląda. A w amatorskich zespołach, nawet takich naprawdę dobrych bazuje się przecież na graniu za słuchu, nie z nut. Wiemy to od dawna, ale tak jakoś schodziło i schodziło z tą decyzją, bo był czas, że nie sposób było się wyrobić z zadawanym w SM materiałem. Teraz powinno być łatwiej.
                  • aniucha333 Re: eh... 27.03.12, 12:44
                    Ktoś tu pisał na forum, że Dorota Obijalska
                    > uczy w SM metodą Suzuki. Mało m

                    Ja to pisalam, bo p Obijalska u nas byla na warsztatach w zimie i latem. I uczy super!!!
                    Kojarze jedna z jej uczennic z SM z Olsztyna (jesli sie nie myle). Ponizej link na wystep tej dziewczynki - mi sie podoba. Kojarze ja z wysteu na warsztatach i bylam pod wrazeniem.

                    www.youtube.com/watch?v=IbrRIl285oQ
            • slonko1335 Re: eh... 28.03.12, 12:09
              Napiszę tak. Dzisiaj jest druga część przesłuchań i generalnie pewnie bym mogła pogadać coby ją wpisali na listę, były dwa terminy, każdy zapisywał się na jaki chciał, więc nie sądzę żeby ktoś robił problem. Podejrzewam jednak, że skończyłoby się to podobnie jak w poniedziałek. Wiecie, że nie miałam i nie mam cały czas silnego przekonania do SM ,przegadałam z mężem, kilkorgiem znajomych z branży i po prostu rezygnujemy. MIała swoją szansę w poniedziałek, wyszło jak wyszło ale zazwyczaj u nas tak bywa, że w ogólnym rozrachunku wychodzi tak jak wyjść miało, najwidoczniej więc jeszcze nie pora. Mała chce grać na czymś wiec jej to umożliwimy ale nie w SM. BYć może sama zdecyduje za rok czy dwa, że chce chodzić do SM bo naprawdę jej to granie sprawia frajdę i wtedy ją zapisze do popołudniowej lub nawet do OSM jak w tym roku nie pójdzie do pierwszej klasy zwykłej szkoły. Nie ma u nas niestety nauczycieli suzuki w mieście jest wiec skazana na yamahę, casio lub jakieś prywatne szkoły czy nauczyciela.
              Wczoraj za to okazało się że dostaniemy pianinosmile ciotka ma po swoich córkach, dobre wiekowe pianino i zaproponowała, że możemy je zabrać jak już się gdzieś przeprowadzimy i będziemy mieć więcej miejscasmile Co prawda młoda chce cały czas skrzypce ale syn ciągle gada o pianinie wiec może dla niego się przyda.
              • mama_dorota Re: eh... 28.03.12, 12:27
                Dzięki że dałaś znać o ostatecznej decyzji. Mam nadzieję, że będziesz tutaj nadal regularnym bywalcem.

                Prawda że ci cały czas kibicowałyśmy smile?

                No i powodzenia w poszukiwaniach nauczyciela. Może warto dowiedzieć się więcej o nauczycielu Suzuki u was. Jakiś może u was mieszkać. Oni niekoniecznie się się ogłaszają. Trzeba chyba pytać w najbliższym ośrodku i wtedy mogą kogoś wskazać, ale to mamy Suzuki najlepiej mogą podpowiedzieć.
                • slonko1335 Re: eh... 28.03.12, 13:08
                  Jasne, że będę do Was zaglądaćsmile jesteście takim źródłem wiedzy, że głupio by było nie korzystaćsmile
                  Napiszę też czasami co u nas w kwestii nauki gry, czy może śpiewu czy tańca bo jestem pewna, że jakąś drogę związaną z muzyką to moje dziecko wybierze, a jaką czas pokaże. Wiem już na szczęście, że młoda ma zdolności w tym kierunku i będziemy jej pomagać je rozwijać i zachęcać do tego aby je rozwijała. Mi z jednej strony trochę szkoda, że z SM wyszło jak wyszło, z drugiej czuję ulgę bo byłam jednak przerażona tematem ale skoro zdecydowaliśmy, że na los się zdamy nie będę już mieszać i zostawiam tak jak jest i zobaczymy co nam ten los przyniesie później. Muszę za to chyba bardziej skupić się na tej jej nieśmiałości i nad tym popracować coby z tego powodu jakieś fajne rzeczy jej nie omijały.
              • werbena11 Re: eh... 28.03.12, 15:52
                nie wszyscy nauczyciele sa wpisani na liste crums,
                ci, ktorzy robia w tej chwili kurs nie, np naszego nauczyciela nie ma na liscie
                wiec moze warto zadzwonic i sie dowiedziec

                polecam suzuki, nawet inny instrument niz w ostatecznosci wybierzecie warto cwiczyc, bo to generalnie umuzykalnia
                moja corka ma o wiele latwiej na gitarze majac taka podstawe z suzuki
          • jarkotowa1 Re: eh... 27.03.12, 08:46
            Wspominałaś, że córka w tym roku skończy 6 lat.
            Zróbcie podejście do szkoły popołudniowej. A jak się nie uda to poślij ją od września na zajęcia w ognisku, suzuki, jamaha czy inne a za rok jeszcze raz podejdziecie do egzaminu.
            Ja proces "wdrukowywania" pozytywnych aspektów związanych z egzaminem rozpoczęłam kwartał przed przesłuchaniem. Zadziałało znakomicie. Może to jednak kwestia dojrzałości - mój syn był rok starszy.
    • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.04.12, 15:42
      synio mój młodszy ponoć śpiewająco przeszedł 1 etap egzaminu (cynk od nauczycielki). ale teraz lekki klops bo uczy się grać na skrzypcach i na to go zgłosilismy a on teraz twierdzi że woli na fortepian... jak myslicie czy da się zdać na fortepian jeśli dziecko w ogole wczesniej nie uczyło się grać? wiem że teoretycznie SM jest od zera ale w praktyce na takim instrumencie jak fortepian dzieci wcześniej zaczynają... syn ma 6,5r.
      • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.04.12, 16:14
        Zarowno na skrzypcach jak i fortepianie jest duza konkurencka i to, ze sie wczesniej gralo wcale nie musi byc atutem, z tego wzgledu, ze nauczyciele sa rozni i zauczone bledy ciezko wyplenic. Kiedys na festiwalu w Dusznikach rozmawialam o "pierwszych nauczycielach" z niesamowitym pianista, Indjicem. dawno temu byl nawet w czolowce konkursu Chipinowskiego, uczy w paryskim konserwatorium i prowadzi kursy mistrzowskie. Gra niesamowicie. Na moja uwage, ze nigdy nie bede dobrze grac dzieki mojej nauczycielce, przy ktorej kilka lat zacwiczalam bledy stwierdzil tylko, ze jego najgorsi studenci zostaja nauczycielami dzieci. Niestety, jak ktos jako tako gra, ale za slabo, zeby sie gdziekolwiek przebic, to laduje w ognisku, muzycznej z mlodszymi dziecmi albo daje prywatne lekcje dla poczatkujacych. Dlatego wielu nauczycieli wrecz nie lubi uczniow, ktorzy uczyli sie wczesniej u kogos innego. W sumie na waszym miejscu jesli chlopak nie ma zaciecia do skrzypiec, to ani skrzypiec, ani fortepianu bym nie wybierala. Fortepian i tak kiedys bedzie miec dodatkowy i jak mu bedzie zalezec, mocnych podstaw sie moze nauczyc. wolalabym postawic na altowke, wiolonczele, albo jesli szanse sa, ze chlopak bedzie wysoki: na kontrabas (dziewczyny tez grywaja, poznalam pare, jedna 10-latka wymiatala na cwiartce). Jak chlopak nie jest zbytnio ukierunkowany na konkretny instrument, to sprobowalabym go przekonac do jakiegos ciut mniej typowego instrumentu, moze byc mu latwiej, jak nie bedzie porownywany z kolegami. Bo ze skrzypcami moze sie niestety okazac, ze mimo wczesniejszej nauki za 2 lata koledzy nie grajacy i tak go przegonia.
        • aniucha333 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 19.04.12, 21:29
          I tu zgodze sie z Tigertije - lepiej wogole nie zapisywac dziecka na poczatku gry na instrumencie do bylejakiego nauczyciela niz pozniej odkrecac bledy w mysl zasady: "Latwiej nauczyc niz oduczyc". Dlatego slyszy sie czesto ze najmlodsze dzieci powinni uczyc najlepsi - moze warto poszukac wsrod znajomych, popytac, poszukac w necie, dobrego nauczyciela. Ja swojego czasu uczylam sie grac prywatnie na pianinie i rodzice znalezli mi emerytowana nauczycielke OSM I i II stopnia. Pani byla na emeryturze i dorabiala akompaniujac na koncertach oraz uczac dzieci gry na instrumencie. Miala nieziemska cierpliwosc, byla mega mila, swietnie uczyla, pamietam ze kladla ogromny nacisk na rozluznianie reki, okragle palce a pozniej na granie w tempie, etc. Uwielbialam sie u niej uczyc smile Mialam tez sporo dzieci z OSM ktorym dawala "korki" z fortepianu i odkrecala czyjes bledy. Wiec moze warto zastanowic sie nad poszukaniem takiego emertyowanego i dobrego nauczyciela?
      • jarkotowa1 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.04.12, 08:49
        Znam dzieci uczące się grać na fortepianie rok-dwa, które dostały się do SM i większość ma warsztat do poprawy. Bo do tej pory uczyli się "grać piosenki" i była to zabawa więc nie kładziono nacisku na stronę techniczną. Widzę tylko jak kolega mojego syna cały rok walczy z pracą palców bo przyszedł z takimi złymi nawykami (2 lata nauki), że nauczyciel łapie się za głowę. Myślę, że krzywdzące jest mówienie, że tylko słabi/średniacy idą uczyć dzieci gry na instrumentach, bo nic innego nie mogą ze sobą zrobić. Nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.
        Pogadaj z synem o wyborze instrumentu. Może jemu się wydaje, że fortepian jest łatwiejszy bo widzi ile pracy musi włożyć brat? A może chwilowo znudziły mu się skrzypce - koniec roku się zbliża, może jest zmęczony. Ale oczywiście to on będzie ćwiczył więc wybór powinien być (raczej) jego.
        • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.04.12, 09:26
          A jeśli jednak chcesz zacząć naukę dziecka wcześniej, to szukaj nauczyciela dobrego ze szkoły, do której dziecko będzie zdawać. Z doświadczenia widzę, że takie wyprzedzenie, szczególnie jeśli udaje się potem dostać do tej osoby w SM, a dziecko ma zdolności, faktycznie daje około roku do przodu, przynajmniej tak to wygląda w III klasie.
          • jajko54 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.04.12, 10:30
            już wyjaśniam. dziecię jest w trakcie egzaminów więc nie ma szans już w tej chwili na naukę. dzieci które już grają - grają w studio przy naszej SM - mój też i jak się dostanie to będzie dalej u tej samej nauczycielki, podobnie było ze starszym. [nie po to żeby wyprzedzać rówieśników ale po to żeby zobaczyc czy w ogole dziecko się nadaje i czy mu to sprawia przyjemnosc] ale i tak dowiedziałam się że nie można teraz zmienić instrumentu na który zdaje a poza tym w tym roku na fortepian jest straszna konkurencja.
            skrzypce wybrał sam, naśladując starszego brata choć mocno namawialiśmy do wyobru innego instrumentu. ale ma b. krótkie lekcje, do tego mało ćwiczył w domu więc pozostaje na poziomie b. prostych utworków/cwiczen i taka gra nie sprawia jeszcze frajdy. ostatnio jednak widać postęp i może od września ruszy szybciej z kopyta. a jak wiadomo lepsze granie=więcej przyjemności z tego. mnie nie zależy na tych skrzypcach natomiast zależy żeby chodził do SM bo ma rewelacyjny słuch i chcę żeby miał te podstawy. podobno można też zmienić instrument w późniejszym toku nauczania, choć nei wiem jak to wygląda w praktyce. wspominał o flecie ale dopóki nie ma stałych zębów z przodu to ponoć nie ma co myśleć o tym.
            • mama_dorota Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.04.12, 10:55
              Teraz już lepiej rozumiem. U nas było podobnie. Córka sama wybrała skrzypce i żadne argumenty nie mogły jej od tego odwieść, więc zorganizowaliśmy jej na 2 miesiące lekcje prywatne, żeby popróbowała. Z ćwiczeniem było kiepsko, ale nie chciała zrezygnować. Przed samymi egzaminami, gdy już podanie było złożone i trwały obowiązkowe przygotowania poznała fortepian i on ją zachwycił. Wyraźnie podkreślała, że pianino to nie fortepian i sama już nie wiedziała co jaj się bardziej podoba, a ja była przerażona, bo pianina nie miałam w domu i nie było środków na jego zakup, a skrzypce już od babci dostała. Ostatecznie zdecydowała, że jednak skrzypce i przekonała ją do tego studentka, która ją uczyła, a sama kończyła w szkole skrzypce i fortepian na poziomie głównego. Twierdziła, że po pierwsze właśnie fortepian będzie i tak, a po drugie przy takim słuchu warto spróbować ze skrzypcami, bo one jej zdaniem bardziej rozwijają i trudniej zawsze zamienić fortepian na skrzypce w trakcie nauki, niż odwrotnie.

              Zresztą z praktyki 3 lat w SM widzę, że na skrzypcach dość szybko okazuje się, które dziecko nie ma drygu do tego instrumentu i nie będzie mogło poradzić sobie z programem. Na fortepianie podobno okazuje się to najczęściej dopiero po 2-3 latach. Takie zdanie mam na podstawie rozmów z koleżanką, która ma córki na skrzypcach i fortepianie.

              I słusznie rozumujesz, widać to doświadczenie matki skrzypka wink, że skrzypce na początku potrafią bardzo zniechęcać, na fortepianie zaś początkowe sukcesy zachęcają. Potem ta sytuacja się zmienia.
        • tijgertje Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 20.04.12, 12:49
          jarkotowa1 napisała:
          Myślę, że krzywdzące j
          > est mówienie, że tylko słabi/średniacy idą uczyć dzieci gry na instrumentach, b
          > o nic innego nie mogą ze sobą zrobić.

          Pojecia nie mam, gdzie takie cos wyczytalas.
          Napisalam, ze slabi studenci ucza dzieci, ale nigdzie nie napisalam, ze tylko tacy! takie porownanie:
          robaczywe jablka sa w tym koszyku. wszystkie jablka w tym koszyku sa czerwone. Wynika z tego tyle, ze robaczywe jablka sa czerwone, ale to nie znaczy, ze czerwone jablko musi miec robaki. To samo z nauczycielami dzieci. Sa i dobrzy i slabi. Ci slabi ucza dzieci, bo na nic innego ich nie stac, tych dobrych trudniej znalezc, bo sa wymieszani ze slabszymi. nie widze w tym niczego krzywdzacego, tym bardziej, ze (znowu logika sie klaniawink ) doskonaly solista wcale nie musi byc dobrym nauczycielem, a slaby solista moze sie okazac genialnym nauczycielem. no loteria po prostuwink
          • beatulek Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 16.01.13, 09:11
            W naszej SM dzieci chodzące do zerówki mają egzaminy szybciej i trudniejsze niż reszta dzieci zdających do 1 klasy. Czyli coś te przygotowania dają. Chodzenie do zerówki w SM nie jest równoznaczne z dostaniem się do 1 klasy.
            Gdybym ja chciała przygotowywać dzieci do badania przydatności szkolnej to największy nacisk kładłabym na KS i rytmikę. instrument - albo minimum albo nawet nie. Śpiewanie piosenek, solfeży, klaskanie, wybijanie rytmu itp. przygotowanie poprzez naukę gry chyba niewiele daje.
            • marwro3 Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 18.01.13, 21:48
              przy naszej SM działa stowarzyszenie i dzieci mają możliwość uczestniczenia w zajęciach rytmicznych. Cieszę sie że moje dzieci mają taką możliwość bo po pierwsze egzamin do szkoły odbywa sie w tej samej sali, przynajmniej do tej pory tak było. Pani, która prowadzi rytmikę też w czasie egzaminu na sali jest więc maluchy czują sie pewniej. Nie jest tak że dzieci które chodza na rytmike dostają się do SM.
    • maagga Re: Egzamin kwalifikdo SM a przygotowania wcześni 06.11.19, 10:15
      Witam,
      Wydaje się,że warto uczestniczyć w kursie przygotowawczym - sama nie podjęłabym się zadania, nie jestem muzykiem - chociażby, aby poobserwować zapał dziecka.
      Najmłodsza została zapisana ze względu na problem związany z adaptacją w nowym środowisku - no i oczywiście chęcią gry na instrumencie, a ponieważ starsze rodzeństwo też gra - motywacja była ogromna.

      Jesteśmy z Poznania - dostała się na Solną z bardzo wysokim wynikiem - podobno (tak twierdzi nauczyciel instrumentu - ja osobiście nie sprawdzałam).
      Chodziłyśmy na zajęcia do ZSM na Głogowską - zajęcia przygotowujące do testów rekrutacyjnych do SM. Był to cykl zajęć, które rozpoczęły się bodajże w maju - ok. 5-6 dwugodzinnych - płatnych.
      Solna w Poznaniu również prowadzi cykl zajęć trwających co najmniej rok - jednakże są to zajęcia raczej muzyczno-rytmiczne.Najmłodsza zaparła się jednak i po pierwszych zajęciach skończyła się przygoda - były to chyba Plastonutki... Zresztą po wcześniejszych doświadczeniach z dziećmi, wiem , że zajęcia ( również płatne) nie są prowadzone pod kątem rekrutacji.
      Solna również prowadzi przed samymi testami - zajęcia adaptacyjne ( rytmiczno - muzyczne), na które wcześniej należy zapisać dziecko - chyba bezpłatne- ale jest to przygoda jednodniowa.
      Obserwując rodziców i dzieciaki przed "egzaminem" były takie, którym zależało i były mocno zestresowane i zachowujące się na luzie. My posłaliśmy Młodą (7l.) po to, żeby zminimalizować jej stres w nowym środowisku i nawet, gdyby się nie dostała - uważamy, że zrobiła olbrzymie postępy pod kątem adaptacji - czyli wcześniejsze zajęcia były prowadzone naprawdę w przyjaznej atmosferze ( rodzice wystawiani na korytarz ). Odnoszę też wrażenie, że obecnie jest mniejsze zainteresowanie OSM - nie wiem, czy to kwestia demografii, opinii o OSM, czy innych możliwości wyboru Rodziców możliwości kształcenia muzycznego, chociażby pojawienia się wielu szkół prywatnych.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka