Dodaj do ulubionych

gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczna?

22.03.12, 15:19
moge was prosic o podpowiedz? jestem laikiem , slepcem we mgle wink
to tak w sprawie mojego watku czy 6 latke poslac do szkoly
przeczytalam w ktoryms watku o szkole Yamaha czy Suzuki, ale czy to jest sama nauka gry na instrumencie - tak jakby lekcje prywatne, czy tez sa tam lekcje muzyki wg programu szkoly muzycznej?



Obserwuj wątek
    • werbena11 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 22.03.12, 21:32
      Moje dzieci ucza sie gry na skrzypcach metoda Suzuki.
      To zupelnie inna metoda niz w szkole muzycznej - dzieci poczatkowo ucza sie grac, bez nut - dopiero pozniej ucza sie czytac nuty. To w analogii do faktu, ze czlowiek najpierw sie uczy mowic, a dopiero potem czytac smile Ale za to muzykalnosc moich corek przez te 2-3 lata niesamowicie urosla, graja ze sluchu rozne melodie, szukaja nut.
      Na zajeciach Suzuki oprocz lekcji indywidualnej 30 min tygodniowo (u starszych dzieci dluzej) dzieci spotykaja sie na lekcjach grupowych, maja szanse czesto wystepowac grupowo i solo (moje dziewczyny nie maja problemu z wyjsciem na scene i zagraniem zadnego, chociaz na poczatku problemy byly ogromne).
      Jest nacisk na piekne brzmienie, od najmlodszego dziecka, wiec moje corki byly zaskoczone, ze na koncercie w sm dzieci graly nieczysto. Dzieci Suzuki tez czasem zagraja nieczysto, ale to slysza i sie poprawiaja.
      Sa warsztaty, wspolne granie, lekcje grupowe z nauczycielami z Polski i ze swiata. Pedagogika na najwyzszym poziomie.
      W ogole Suzuki to cala filozofia, ja moglabym o tym godzinami smile W kazdym razie dla mnie, matki Suzuki, to piekna przygoda w zyciu smile
      • lizzy9 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 22.03.12, 22:37
        Werbeno, pieknie napisalas!
        Ja tez jestem suzukowa mama (skrzypce i pianino), moje dzieci nie chodza do szkoly muzycznej, ale maja olbrzymia przyjemnosc z grania. W tej metodzie rodzic jest nauczycielem w domu (nie musi miec wyksztalcenia muzycznego), pilnuje malego dziecka, motywuje, pomaga, chwali. Bardzo lubie nasze poranne lekcje/cwiczenia, jak widze postepy mojego najmlodszego synka (ma niecale 5 lat), jego radosc z grania, to serducho mi rosnie smile
        • mama_dorota Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 08:20
          Yamaha to także prywatne kształcenie, ale raczej w grupach. Jego poziom to m/w ognisko muzyczne, więc jest to umuzykalnienie, SM przygotowuje uczniów w takim stopniu, aby mogli potem, po skończeniu II stopnia pracować zawodowo jako muzycy.

          Tylko szkoły muzyczne państwowe są darmowe. Yamaha to koszt około 130 zł (dane z ubiegłego roku), Suzuki - więcej, ale nie wiem ile.
      • jarkotowa1 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 11:03
        Jest nacisk na piekne brzmienie, od najmlodszego dziecka, wiec moje corki byly zaskoczone, ze na koncercie w sm dzieci graly nieczysto. Dzieci Suzuki tez czasem zagraja nieczysto, ale to slysza i sie poprawiaja.

        W SM też jest kładziony nacisk na intonację, bo jak dzieciak przyspieszy czy zwolni tempo to nie ma tragedii, ale zła intonacja jest niewybaczalna. Dzieciaki też się same poprawiają, ale nie robi się tego podczas występu. Bo niby jak to zrobić, przestać grać, żeby poprawić dźwięk? Akompaniator ma się zatrzymać? Gra się dalej. Każdemu początkującemu może zdarzyć się nieczyste zagranie.
        • mama_dorota Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 11:09
          Nie chcę żeby z tego wyszła dyskusja, która szkoła jest lepsza, ale dokładnie to samo mówi się w SM o dzieciach Suzuki - że grają nieczysto. Mówią to i nauczyciele i rodzice. Po prostu dzieci czasem grają nieczysto, tak jak już było powiedziane, ale chyba nie rodzaj szkoły ma tu znaczenie, a nauczyciel no i zdolności dziecka.
        • werbena11 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 14:04
          ja po prostu pisze o swoich odczuciach estetyczno-muzycznych po koncercie dzieci Suzuki i koncercie dzieci z sm - dla mnie, moich dzieci to byl szok - "mamo, ale oni to graja nieczysto!"
          nie jakies pojedyncze dzwieki, ale calosciowo

          oczywiscie, to byly pierwszaki, tylko po co kogos na wystep pchac z utworem, ktory mu nie wychodzi, to nie wina dziecka tylko nauczyciela, a moze w ogole programu szkoly - i to byla raczej regula, a nie wyjatek

          pewnie sa rozne szkoly, rozne koncerty...
          • mama_dorota Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 14:38
            > pewnie sa rozne szkoly, rozne koncerty...

            Na pewno, w I klasie wszystkie dzieci w SM grają nieczysto (na skrzypcach),jedne bardziej, drugie mniej, ale trzeba pamiętać, że prawie każde z nich w wieku 7 lat uczy się grać od kilku miesięcy, a dzieci Suzuki mają za sobą już kilka lat.

            Jeśli dzieci grają bardzo nieczysto powyżej III klasy SM, to rzeczywiście jest problem z poziomem szkoły lub nauczania u danego nauczyciela. Ja mam porównanie między uczniami dwóch nauczycieli w tej samej szkole i jest to w 90% przepaść.
            • aniucha333 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 23.03.12, 22:47
              A propos grania nieczysto, mam 2 kolezanki zawodowe skrzypaczki ktore graja i ucza w SM I i II stopnia. Jedna z nich mi ostatnio powiedziala, ze powinnam byc dumna z tego jak czysto moje dziecko gra (ma 6 lat prawie) uczone metoda Suzuki podczas gdy sa uczniowe robiacy dyplom w I stopnia w SM i to do dzis maja problem z intonacja... Zgadzam sie ze to jest problem nauczyciela ale i tez sposobu nauki. W Suzuki jest ogromny nacisk na granie ze sluchu i cwiczenie pieknego dzwieku - to widac szczegolnie u juz starszych dzieci. Wiadomo, ze jak 3 latek gra "Twinkle, twinkle" i jest to jego 1szy wystep - to nie ma sily ze bedzie falszowal tu i tam. Do tego jeszcze dochodza te malusie skrzypce, ktore rozstrajaja sie non stop oraz graja dosc cicho.
              • tijgertje Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 24.03.12, 00:54
                Ja, jako muzyk z wyksztalcenia z niezlym sluchem musze stwierdzic, ze faktycznie, jesli chodzi o intonacje, to dzieci Suzuki sa lepsze, niz te ze szkol muzycznych. Wynika to ze sposobu nauczania w poczatkowej fazie ksztalcenia. Przyznac sie tu, ile rodzicow np skrzypaczek na poczatku nie "szukalo" wlasciwego dzwieku na fortepianie czy syntezatorze? W Suzuki jest to nie do pomyslenia, bo skrzypce nie sa w stroju rownomiernie temperowanym, gra sie tak, jak sie spiewa i tu granie ze sluchu, plus wiele cwiczen z transpozycjami motywow swoje robi. SM jest za bardzo przywiazane do nut, grania ze sluchu czy improwizacji wiekszosc nauczycieli w ogole nie stosuje, a jest to najszybsza droga do "wyczucia" instrumentu i czystego grania.
                • jarkotowa1 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 24.03.12, 15:47
                  Ostatnio znajomy dyrygent (światowej sławy, ma swoje lata) oraz nauczyciel szkoły wyższej, który dyryguje orkiestrami na całym świecie powiedział, że tylko w Polsce muzycy mają problem z intonacją. Mówił, że ewidentnie jest to problem, który leży w metodzie/systemie nauczania w polskich szkołach muz.
                • aniucha333 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 24.03.12, 22:07
                  W Suzuki jest to nie do pomyslenia, bo skr
                  > zypce nie sa w stroju rownomiernie temperowanym, gra sie tak, jak sie spiewa i
                  > tu granie ze sluchu, plus wiele cwiczen z transpozycjami motywow swoje robi

                  Swiete slowa smile i jak pieknie fachowo opisane smile A wiesz ze kiedys pisalas o rytmice metoda Delacroze'a (chyba tak to sie nazywa) i mnie tak jakos w grudniu oswiecilo ze nasz nauczyciel z rytmiki i ksztalcenia sluchu tak wlasnie uczy nasze maluchy? Tzn on od poczatku tak je uczyl ale ja dopiero "zajarzylam" w grudniu ze to jest to wink
                  • tijgertje Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 25.03.12, 16:33
                    Rytmika Dalcroze'a jak rytmika jest rewelacyjna, zwlaszcza lancuchy realizacji. trudne niewiarygodnie, ale na rozwoj pamieci, koncentracji i koordynacji chyba nie ma lepszego cwiczeniawink Tyle, ze jezeli rowniez Dalcrozem usiluje uczyc czytania nut glosem, to juz inna histroia, bo Dalcroze wprowadzal solfez absolutny i zeby w ten sposob sie nauczyc czytac nuty, trzeba cwiczyc w nieskonczonosc, doskonale znac teorie albo miec sluch absolutny.
                    • aniucha333 Re: gdzie mozna uczyc sie gry poza szkola muzyczn 27.03.12, 12:22
                      Rytmika Dalcroze'a jak rytmika jest rewelacyjna, zwlaszcza lancuchy realizacji.
                      > trudne niewiarygodnie, ale na rozwoj pamieci, koncentracji i koordynacji chyba
                      > nie ma lepszego cwiczeniawink

                      Aha, nie wiem czy to sa te lancuchy realizacji, ale moze to jest to. Opisze ci pokrotce co robimy na zajeciach, wiec dzieci chodza w kolku i krokami musza wychodzic np. cwiercnuty (jesli rytm jest np na 3/4) a raczkami wymachiwac rytm danej melodii. Ja sobie nie moglam poradzic a dzieci byly z tym ok (mozemy tez siedziec na zajeciach z rytmiki i ksztlacenia sluchu smile. A w grudniu byly u nas starsze dzieci na zajeciach (takie 12-14 latki) i to co one robily to mnie przyprawilo o zawrot glowy - taka koordynacja ruchowa z muzyka i rytmem ze ja to po prostu wymieklam wink

                      Tyle, ze jezeli rowniez Dalcrozem usiluje uczyc cz
                      > ytania nut glosem, to juz inna histroia, bo Dalcroze wprowadzal solfez absolutn
                      > y i zeby w ten sposob sie nauczyc czytac nuty, trzeba cwiczyc w nieskonczonosc,
                      > doskonale znac teorie albo miec sluch absolutny.
                      >
                      Tego to chyba nie robimy jeszcze - jest po prostu czytanie nut glosem (mamy nawet normalna ksiazke od solfezu), jakies dyktanda ze zgadywaniem dzwiekow. Moze cos pozniej bedzie w starszych latach ale tez nie wiem tego do konca, ale moge sie zapytac o to nasza nauczycielka od ksztalcenia sluchu to ci powiem czy tak smile


                      W kazdym badz razie dzieki bo masz zawsze takie trafne spostrzezenia no i wiedze muzyczna przeogromna wiec czlowiek sie uczy czytajac to forum smile
    • kalimar76 Re: granie ze słuchu 25.03.12, 09:36
      Bardzo zaciekawiło mnie to "granie ze słuchu". Czy możecie opisać jak dokładnie to wygląda w metodzie Suzuki? Czy ktoś wygrywa melodię, a dzieci muszą to same odtworzyć na skrzypcach?

      Nauczycielka mojej córki (OSM) przykłada dużą wagę do czystej intonacji, co rusz każe Młodej szukać dźwięku. Mówi jej, że najgorsze co skrzypek może zrobić gdy gra nieczysto, to nie poprawić dźwięku. Młoda słyszy u kogoś nieczyste dźwięki, a u siebie nie chce. Korzystamy teraz z ćwiczeń Jahnke'go.
      Jak czytam wasze wypowiedzi na temat grania ze słuchu, to może ja sama coś takiego (przy prostych melodiach) bym robiła z córką?
      • aniucha333 Re: granie ze słuchu 25.03.12, 14:01
        W Suzuki dzieci zanim zaczna grac maja plyty do kazdej ksiazki jest ich chyba 7 albo 8. Isza ksiazka ma 17 utworow i jest do tego plyta ktora nalezy dzieciom wlaczac non stop - im czesciej tym lepiej. To sprawia ze utwory sa tak osluchane, i dzieci je potrafia tak bezblednie spiewac ze potem jak juz trzeba grac dany utwor to dzieci graja go z pamieci na instrumencie. Oczywiscie pilnujemy smyka, palcow i techniki ale jesli chodzi o dzwieki to juz nie trzeba bo maluchy to same odnajduja na instrumencie. Tzn na pocztaku to az tak nei jest u dzieci ze wszystko same zagraja ale juz tak po np roku grania to same bezblednie potrafia (ale tez to zalezy od wieku dziecka). Moja jest w 2giej ksiazce Suzuki i mimo ze gra dopiero 3 utwor (jest ich 12 w calej 2giej ksiazce) to jak zaczelysmy 1szy utwor to ona mi powiedziala ze mi zagra reszte ze sluchu (bo plyte wlaczalam zanim Mala jeszcze zaczela grac 2ga ksiazke) - i tak zrobila mimo ze to technicznie nie bylo ok ale dzwiekowo perfekcja.

        Jesli macie utwory jakie dziecko gra albo bedzie grac to bym mu je wlaczala non stop aby sie z nimi osluchalo. Wazne jest tez spiewanie utworu przez dziecko albo dzwiekami albo wrecz na la la la - to tez sluzy do internalizacji (tak to sie chyba nazywa) danego utworu.
        • tijgertje Re: granie ze słuchu 25.03.12, 16:47
          Wlasciwa intonacja jest mozliwa tylko wowczas, gdy dziecko wie, czego sie spodziewa. Jesli faktycznie utworki ma dobrze osluchane, to nuty "siedza w glowie", dziecko potrafi sobie wyobrazic wlasciwie brzmiene i pozniej musi je tylko odnalezc na strunie. w metodzie Suzuki polaczone jest to rowniez z ksztalceniem pewnych automatyzmow ruchowych (zarowno palcowania, jak i smyczkowania), ale podstawa jest "slyszenie wewnetrzne". W tradycyjnej metodzie stosowanej w szkolach muzycznych wychodzi sie od zapisu poprzez automatyzm ruchowy, a intonacja jest na szarym koncu. Tu jest wlasnie problem, bo dzieci najpierw szlifuja utwory z bledami intonacyjnymi, zacwiczajac schematy ruchowe, a potem oczekuje sie, ze na egzaminie czy w wyzszych klasach beda grac czysto. Wiekszosc nigdy nie bedzie, bo kierunek nie takiuncertain jesli dziecko jest uczone, ze widzac obraz musi go zagrac stawiajac palec we wlasciwym miejscu, to zapamietuje zagrany dzwiek i potrzebuje uslyszec obraz, zeby moc sobie wlasciwy dzwiek wyobrazic. W ten sposob nawet studenci (o zgrozo!) rozczytuja utwory przy pianinie (o zgrozo!!!). na pewnym etapie dochodza na tyle do slyszenia tonalnego, ze jest lepiej, ale dotycxy to waskiej grupy naprawde swietnie slyszacych dzieci. wiele dzieci gra falszywie i nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. te dzieci nigdy naprawde czysto grac nie beda. Musze sie przyznac, ze sama bylam tak uczona i dopiero na studiach, gdy zetknelam sie z metoda relatywna i udalo mi sie przestawic myslenie (choc niestety bylam wyjatkiem, a nie regula), zaczelam grac czysto. spiewalam zawsze czysto, z ksztalceniem sluchu radzilam sobie swietnie, ale gralam nie tak czysto, jak powinnam, bo za bardzo skupialam sie na zapisie i chwytach (flet), niz na dzwieku. Za to na fletach prostych, ktore pod wzgledem intonacji sa bardzo trudne, gdyz ogromny wplyw na nia ma mocniejsze lub slabsze zadecie, o dziwo szlo mi swietnie i wielokrotnie slyszalam komplementy, ze gram bardzo czysto. Na wiolonczeli moglabym grac jednym palcem, nie musze wiedziec, w ktorej gram pozycji, po prostu wiem, gdzie ma byc dany dzwiek i jak ma brzmiec smile Gorzej tylko, ze znalezienie dobrze nastrojonego fortepianu graniczy z cudemuncertain
      • werbena11 Re: granie ze słuchu 25.03.12, 21:56
        ale ona wie, czuje jaki ten dzwiek ma byc? bo jesli nie wie, to szuka jak slepy we mgle

        aniucha juz napisala os luchaniu plyt w met. Suzuki - dziecko ma utwory wgrane w glowe i porownuje sobie wersje ktora gra do wersji w pamieci wewnetrznej - jak cos odbiegnie od wzorca to sie poprawia
        inne piosenki niz na plycie Suzuki tez ma sie w pamieci - najpierw te sluchane wiele razy jak sto lat czy panie janie, potem te z plyt jak np humoreska dvorzaka
        potem to co ktos raz zaspiewa - np na gitarze nauczyciel spiewa nute "nie wiesz co to za nuta? aaaa" no to helena juz wie, bo slyszy nauczyciela ja spiewajacego smile)
        potem to co gra oglada na pieciolinii, to znaczy nauczycel by wolal, zeby grala rozczytujac, ale odwrotnie jest jej na razie latwiej
        wazne, zeby zagladac do tych nut i wiedziec, ktora jaki dzwiek znaczy, potem sie to polaczy
        • mama_dorota Re: granie ze słuchu 26.03.12, 09:42
          Świetne jest to, że macie gotowe płyty do książek. Ja często szukam utworu do grania i do trąbki nie ma prawie nic, a do skrzypiec jest sporo, ale nie wszystko się nadaje bo - jest amatorskie i niekoniecznie dobre albo profesjonalne i z interpretacją np. zwolnieniem itp. Opisywany przez was mechanizm działa u mojego dziecka tak, że np. ma wgrane, że w danym miejscu jest zwolnienie i mimo, że nie ma tego w nutach ona gra rytmicznie z pamięci. Kiedy indziej, gdy ćwiczyła Słowika Alabiewa po długim szukaniu znalazłam ładne nagranie jednej starszej uczennicy, chyba rosyjskiej na yt, ale w nutach było b, a ta dziewczyna grała h i choć mała to od razu zauważyła, to po kilkakrotnym przesłuchaniu miała wgrane już z błędem, mimo że była go świadoma. A ja nie dość, że nie jestem muzykiem, to jestem muzycznie głucha i nie mogę jej inaczej pomóc.

          Nie zdawałam sobie sprawy z tego, że tak dużo dzieci gra nieczysto w SM, u poprzedniego nauczyciela tak nie było, teraz nawet 6-klasistka gra nieczysto i musi zmienić instrument w II stopniu. Być może jest tak, jak on mówił, że 99% nauczycieli uczy dzieci źle i może o to właśnie chodziło, ale trudno, coś za coś, tam już się nie dało wytrzymać. Ona zdaje sobie sprawę z tego, że te dzieci źle grają i sama siebie pilnuje, ma dobre podstawy i może będzie teraz dobrze.
          • mama_dorota Re: granie ze słuchu 26.03.12, 10:02
            Uściślę o co mi chodziło. W naszej szkole organizowane są wspólne koncerty klas różnych nauczycieli, ale nauczyciele skrzypiec robią je oddzielnie, więc nie ma okazji słuchać innych dzieci. Tylko w I klasie był wspólny koncert wszystkich pierwszaków. Dzieci słuchają innych trochę częściej, ale te koncerty to jakieś szczególne okazje, grają z klas pojedyncze osoby i odbywa się to w godzinach przedpołudniowych.

            Odnośnie metody Suzuki. Czy taka książkę w komplecie z płytą można zakupić czy są one dostępne tylko w ramach szkoły?
              • mama_dorota Re: granie ze słuchu 26.03.12, 10:36
                Dzięki za pomoc. Właśnie znalazłam, ale to trochę kosztuje. Znalazłam jeszcze gdzie indziej, używane. Przetestujemy w wakacje. Piotrek dużo gra ze słuchu na trąbce i pianinie, Małgosia głównie na pianinie, a na skrzypcach to niezbyt dobrze jej wychodzi i dlatego nie bardzo jej pozwalam, właśnie z powodu aparatu. Na pewno jej się taka umiejętność przyda, nie mam wątpliwości, ale trzeba to zrobić za pomocą fachowych materiałów i mieć trochę wolnego czasu.
                • jarkotowa1 Re: granie ze słuchu 26.03.12, 10:50
                  Mój syn próbuje grać ze słuchu i całkiem nieźle mu wychodzi (na razie umie tylko na 1 poz). Ostatnio zagrał Władcę Pierścieni (młody uwielbia muzykę filmową). Nawet "głuchy" tata wiedział co to za utwór. Ściągnęłam He's pirat ze strony jakiejś szkoły suzuki i latem chcemy się za to zabrać.
                  • mama_dorota Re: granie ze słuchu 26.03.12, 11:06
                    Oczywiście, dobrze słychać co ona gra, ale jest wtedy tak pogięta, że nie pasuje mi takie ćwiczenie, tak samo jak Aniucha pisała. Ona tak próbuje króciutkim smyczkiem i mimo tego, że wiadomo co to za melodia, to brzmi niezbyt dobrze i wygląda też. Może to brak pewności jest po prostu. Myślę, że dobrze będzie, jak będzie sobie próbować słyszany utwór ze słuchu, a potem, po niedługim czasie z nut zagra i nabierze pewności, poprawi sobie błędy.

                    Póki co to będę ją mobilizować, żeby najpierw utwór do rozczytania sobie prześpiewała. Ona na pianinie nigdy nie rozczytuje, woli na skrzypcach wink Czasem proszę syna, żeby posprawdzał jej krzyżyki i bemole z pianinem, ale to już po rozczytaniu. Może źle robię, ale nie mam innej metody. Jak przegapia krzyżyki na skrzypcach, to i śpiewając przegapi. To nie jest uczenie, tylko takie przegranie raz wspólnie i koniec, dla sprawdzenia.
                    • jarkotowa1 Re: granie ze słuchu 26.03.12, 11:36
                      Każdy znajduje metodę dla siebie. My rozczytujemy od razu na skrzypcach, bez śpiewania, bez pianina. RozczytujeMY polega na tym, że mamy dwie kopie utworu. Ja na swojej wszystko sobie wcześniej opisuję (struny, palce, półtony) a na kopii młodego nie ma nic. I jak rozczytuje to śledzę tok na swojej kopii. U nas to się sprawdza i dale mi czas na reakcję np jak jest 4 palec to zdążę powiedzieć "łokieć"smile
                      • mama_dorota Re: granie ze słuchu 26.03.12, 11:52
                        Świetny pomysł. Ja tak nie robiłam, ale w I klasie to ogarniałam, bo tempo było niższe. Po drodze do szkoły odpytywałam ją na wyrywki co którym palcem się gra. Teraz już zgubiłam się totalnie, ale radzi sobie, więc nie muszę. Raczej na rytm zwracam uwagę no i jak zwykle, na aparat, mówię co powinna poćwiczyć więcej razy, dzielę utwór do ćwiczenia na fragmenty, bo najchętniej to gra całość ciurkiem. I zachęcam do szukania ładnego dźwięku.
                    • aniucha333 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 12:31
                      > Oczywiście, dobrze słychać co ona gra, ale jest wtedy tak pogięta, że nie pasuj
                      > e mi takie ćwiczenie, tak samo jak Aniucha pisała.

                      wiem co mowisz smile Mloda mi kiedys chciala sprawic niespodzianke i zagrala mi moj ukochany koncert a-mol Vivaldiego (czesc Isza) - nie caly oczywiscie ale tak dobry poczatek za sluchu. Zaniemowilam z wrazenia, ale technicznie to juz nie wspomne jak bylo. Najbardziej mnie wkurza jak z wygodnictwa stoi jakas taka pokrzywiona albo podnosi ramie podczac grania smykiem - non stop tego trzeba pilnowac. A i jeszcze non stop trzeba pilnowac zeby jej sie skrzypce nie przesuwaly do przodu - do dzis nei wiem jak ona to robi ze zacznie utwor porzadnie (tzn trzyma skrzypce na barku, glowa oparta na podbrodku skrzypiec) a potem w trakcie grania utworu skrzypce "magicznie" przesuwaja sie do przodu (tak powolutku) wink Ale nasz nauczyciel mi mowil ze to normalne u dzieci mlodszych ze nie potrafia podzielic prawej czesci na lewo (chodzi o rozwoj fizyczny i neurologiczny) i ze to normalne ze skrzycpe "ida" im w kierunku srodka ciala. Ale powiedzial tez ze jesli taki np 12 latek dalej tak robi i ma problem z trzymaniem poprawnie skrzypiec to sa to jakies zaburzenia neurologiczne, bo w tym wieku to juz takie cos nie powinno sie zdarzac. Nie wytlumaczylam tego zbyt fachowo, ale tak po swojemu smile
                      • jarkotowa1 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 13:59
                        A czy waszym dzieciom też (przynajmniej na początku) skrzypce "celowały w podłogę"?
                        Im dłużej dzieciak grał tym były niżej. Nagle je poprawiał i po chwili znów niżej i niżej.
                        Zauważyłam też, że niektóre dzieciaki grając coraz niższe dźwięki mają instrument coraz niżej.
                        Wygląda to dosyć zabawnie zabawnie bo "schodzenie instrumentu" jest proporcjonalne do coraz niższych dźwięków. Gdy w melodii pojawia się wysoki dźwięk skrzypce są "podnoszone"smile
                        • werbena11 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 17:27
                          w Suzuki postawa to na poczatku podstawa i wszystkie cwiczenia sie n a to robi
                          na poczatku albo przy zmeczeniu bylo podpieranie sie lokciem o klatke
                          musze powiedziec, ze dziewczyny w podloge nigdy nie celowaly, najwyzej skrzypce lekko wiedly smile teraz jest bardzo silny nawyk prostych skrzypiec, powiedzialabym nawet ze przeprostowanych
                          • mama_dorota Re: granie ze słuchu 28.03.12, 09:54
                            U nas było tak samo, tzn. jak pisze Werbena, podpieranie łokciem, czy raczej wysuwanie biodra w stronę skrzypiec. Od początku była nauka, że skrzypce mają być wysoko, ślimak na wysokości ucha. Tak wysoko nie jest, ale to chyba na zasadzie pamiętania jak bardzo wysoko. I teraz skrzypce czasem więdną, ale dziecko wie, do czego ma wracać.

                            Na warsztatach z Vengerovem widziałam dziewczynę, nastolatkę, nie wiem z jakiej szkoły, ale na pewno z II stopnia, która grając odsuwała i przysuwała skrzypce, zamiast operować łokciem. Jak smyczek szedł w dół, to skrzypce odsuwała, jak w górę, to przysuwała. To były warsztaty w filharmonii, gdzie różne szkoły i akademia muzyczna mogły wystawić do warsztatów po kilka osób.
              • kalimar76 Re: granie ze słuchu 26.03.12, 20:14
                Na jakim poziomie trudności są utwory w poszczególnych zeszytach? Jeżeli gramy od zeszłego roku, to czy musimy zacząć korzystać od piwerwszego, czy możemy np. od trzeciego?
                • werbena11 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 09:21
                  warto to z nauczycielem to wszystko skonsultowac

                  utwory w zeszytach sa tak poukladane, ze przy kazdym utworze dochadza nowe techniki
                  czyli nie mozna grac utworow z III ksiazki bez przerobienia I czy II.
                  Do tego te utwory wczesniejsze sa w stalym repertuarze, nie "zapomina" ich sie po nauczeniu, tylko stale powtarza, one sa takim poligonem, zwlaszcza wczesne utwory, do cwiczenia nowych technik i nowych automatyzmow

                  nauczyciel na pewno doradzi wam co robic
                    • aniucha333 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 12:15
                      > Niestety, jest prawie pewne, że nauczyciel zjedzie od góry do dołu całą metodę
                      > Suzuki i odradzi taki pomysł sad

                      wiesz co wyslalabym go na jakis koncert dzieci Suzuki albo w czerwcu w Filharmonii Narodowej (w tym roku chyba tez tam ale jeszcze nie wiem ale jak sie dowiem to dam wam znac) odbywa sie koncert dzieci Suzuki - dzieci graja indywidualnie i grupowo - moze warto sie wybrac na cos takiego zeby wreszcie przestac krytykowac cos czego sie nie zna wink

                      A wiesz ze wiele nauczycieli z PSMow w PL ksztalci sie tez metoda Suzuki? Tak najwieksza znana pani to Pani Obijalska na skrzypcach (mega znany pegagog i Suzuki i PSM) potem panie z Wwy na fortepianie - pani Jasinska (uczy w PSM i metoda Suzuki) - obie ta panie wprowadzaja metode Suzuki do uczenia swoich dzieci. W zeszlym roku na warsztatach, bylo troche dzieci od p. Obijalskiej u nas na warsztatach Suzuki i graly caly repertuar z metody Suzuki oprocz ramy programowej z PSM. Wiec mozna pogodzic i jedno i drugie uczac sie w PSM wink
                    • kalimar76 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 12:27
                      Co prawda nasza nauczycielka podchwyciła pomysł z Suzuki dotyczący oswojenia się ze skrzypcami, kazała np. trzymając skrzypce na ramieniu siadać i zakładać buty, ale nie wiem co powie na takie dodatkowe granie .... pewnie abym przyniosła zeszyty i pokazała.
                      Prawdą jest, że wałkuje z Młodą intonację, nie odpuszcza jej ani na moment. Chciałabym jednak uławić córce, znaleźć sposób na to aby łatwiej było się jej uczyć.
                      To jest trochę tak jak z czytaniem, jest taki etap, że dziecko czyta - składa litery w wyrazy, ale jak zapytasz co przeczytało, to powie, że nie wie.
                      Teoretycznie dzieci mają zajęcia z kształcenia słuchu, gdzie uczą się śpiewać z nut, więc późniejsze rozczytanie nut przy grze na instrumencie nie powinno być trudne. Ale to chyba tylko teoria, bo jak widać z wypowiedzi wcześniejszych praktyka jest zupełnie inna.

                      Wczoraj siedziałyśmy przed programem do strojenia smile i śpiewała gamę. Nie powiem, jest lepiej niż na początku, ale jeszcze trochę brakuje. Z tego co rozumiem, nuty - ich brzmienie muszą siedzieć w głowie.
                      W momi przypadku to zawsze było tak, że i owsze w głowie nuciłam (wydawało mi się, że dobrze), ale jak próbowałam to fałszowałam. Najśmieszniejsze jest to, że wiedziałam, że fałszuję wink.
                      • jarkotowa1 Re: granie ze słuchu 27.03.12, 14:29
                        Ja się dzisiaj zapytam nauczycielki co myśli o metodzie Suzuki. Tak z ciekawości. I jutro wam napiszę. No chyba, że nauczycielka nigdy się tą metodą nie interesowała więc nie będzie o czym pisać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka