Dodaj do ulubionych

Poziom szkoły muzycznej

22.03.12, 22:17
Czy da się to jakoś sprawdzić?
W Moskwie mieszka ok. 15 mln ludzi i jest tu ponad 70 SM. Niektóre - np. przy konserwatorium - są dla wybitnych dzieci. Pozostałe urządzają łapanki, wszystkie mają dodatkowy nabór we wrześniu, a przesłuchanie jest, odniosłam wrażenie, pro forma.
Pedagodzy skarżą się, że muszą uczyć dzieci niemalże głuche, że na klasę dzieciaków na solfeżu dwoje ma słuch absolutny, czworo ma "jakiś" słuch, a reszta zero poczucia rytmu czy słyszenia czegokolwiek. Skarżą się też, że SM zostały utworzone jako przechowalnia dla dzieci, typu "niech lepiej gra, niż by się miał z kolesiami po ulicy włóczyć".
Ja nie jestem specjalistą, nie wiem, jak gra moja siedmiolatka, czy jest zdolna, czy właśnie "głucha". Na razie niech sobie gra, flet dobrze robi jej na astmę, a prosty kosztował 20 pln. Ale co dalej? Męczyć ją muzyczną? Motywować do ćwiczeń, czy olać?
Bo kiedy słyszę, że w polskich szkołach jest 5 dzieci na miejsce (a my do Polski wracamy w ciągu dwóch lat), to zastanawiam się, czy warto w ogóle inwestować czas, wysiłek, i kasę na porządny instrument.

Nasza pani szczerze mi nic nie powie, bo jej zależy na godzinach. Panie od solfeżu i chóru mówią, że "bardzo się stara" i stawiają piątki, ale tu chyba wszystkim pierwszakom stawiają piątki...
--
On nie jest winny, on jest inny

Z dzieckiem w Moskwie
Obserwuj wątek
    • mama_dorota Re: Poziom szkoły muzycznej 23.03.12, 08:38
      >Skarżą się też, że SM zostały utwo
      > rzone jako przechowalnia dla dzieci, typu "niech lepiej gra, niż by się miał z
      > kolesiami po ulicy włóczyć".

      Bardzo ciekawe spojrzenie w zestawieniu z wątkiem o petycji wink

      Ale kiedy będziesz potrzebowała tego instrumentu?

      Ja ci napiszę tak: bez ryzyka nie podejmiesz dobrej decyzji. Kiedy moja córka zaczęła uczyć się grać na skrzypcach (prywatnie, 2 m-ce przed egzaminem, na sprawdzenie) szybko okazało się, że trzeba kupić stojak do nut. Nie wiedziałam co wyjdzie z tego grania, więc wyszukałam na allegro bardzo tani. Okazał się fatalny, regularnie nam pulpit zjeżdża o pół metra i wszyscy mamy go dosyć. Córka gra teraz już 3 lata, w trakcie dołączył się syn i w czerwcu będą 3 lata, w trakcie dokupiliśmy drugi porządny i żałuję, że nie kupiłam jeszcze jednego, bo tak naprawdę potrzebujemy dwóch (często grają jednocześnie, w oddzielnych pokojach). Po co było mi to byle-co na początku? Nie kupiłam porządnego, bo nie chciałam ryzykować. To nie jest gadżet, tylko ważna sprawa. Ja nie kupiłam (na razie) fletu dla córki, bo byłby to już w zasadzie 3. instrument. Gra na skrzypcach, w domu stoi pianino, na którym codziennie grywa sobie ze słuchu, a za półtora roku zacznie regularną naukę w SM, więc flet byłby trzeci. Ale w kwestii głównego warto chyba zaryzykować, nawet gdyby miała sobie grywać sama.

      Poza tym niepotrzebnie się boisz, że nie będzie mogła chodzić do SM w Polsce. Nasza szkoła jest jakimś wyjątkiem w tym przyjmowaniu dzieci na flet do I klasy. Sąsiednia, w tym samym mieście przyjmuje starsze, a młodsze niechętnie. Najlepiej zadzwoń do szkoły, do której potencjalnie miałaby w przyszłości chodzić twoja córka i zapytaj. Poza tym jak nie państwowe SM, to są także inne możliwości kształcenia muzycznego, niekoniecznie kosztowne.

      A djpa z naszego forum uczyła się grać na flecie poprzecznym całkiem sama, zdaje się z książek, a potem miała wielką frajdę z grania w orkiestrze szkolnej teraz też sobie czasem pogra.
      --
      www.inteligentny-projekt.pl/
    • djpa Re: Poziom szkoły muzycznej 23.03.12, 10:08
      Granie w szkole muzycznej, nawet gdyby za 2 lata Twoja córka nie miała grać, rozwija muzycznie, uczy systematycznej pracy, uczy pracy małymi kroczkami, rozwija osobowość. I, jak piszesz, pomaga na astmę. Jeśli córka to lubi, nie olewaj.

      Porządny instrument zawsze można sprzedać.

      Zapisałam swoje dzieci do szkoły Yamaha, co wiązało się z zakupem pianina cyfrowego i co miesiąc płacimy za lekcje. Bardzo się wahałam, bo to jest właśnie ryzyko, ale teraz wcale nie żałuję. Oj nie, owszem, żałuję! Żałuję, że synka wcześniej nie zapisałam do szkoły Yamaha na Dźwiękoludki wink

      A Twoim zdaniem - jak idzie córce? Czy ona lubi grać?

      Sama się nauczyłam grać najpierw na flecie prostym, z aplikatury fletu, zwykłych książek do muzyki do podstawówki, a potem w liceum na flecie poprzecznym. Grałam też na gitarze i pianinie. A do szkoły muzycznej gdy miałam 9 lat mnie nie przyjęli.

      Czasami od razu widać, czy dziecko ma słuch dobry czy nie, a czasami tego słuchu nie widać. Chyba tak właśnie było ze mną. Dzieci w różnym tempie się rozwijają. A talentu bez możliwości jego rozwoju można nie zauważyć. Justyna Kowalczyk przecież też na początku musiała się nauczyć na nartach jeździć. Mój mąż nigdy na nartach nie jeździł, więc może ma nieodkryty talent jak Justyna?
      • jarkotowa1 Re: Poziom szkoły muzycznej 23.03.12, 11:19
        A czy nie masz możliwości "sprawdzenia" zdolności/słuchu/poczucia rytmu/muzykalności swojego dziecka? Bo określenie "bardzo się stara" może świadczyć, że jej zależy, że chce, ale wie, że są lepsi. Może też oznaczać, że jest muzykalna, a do tego ambitna i po efektach widać, że bardzo się stara. Pytanie co pani nauczycielka miała na myśli. Myślę, że rekrutacje do SM mają sens właśnie dlatego, że trafiają tu dzieci "słyszące". A jeżeli dziecko nie dostanie się do PSM bo zabraknie mu 2 pkt to też nie jest to koniec świata. Są szkoły prywatne, ogniska, lekcje indywidualne w domu. Ale jeżeli córka chce, stara się, zależy jej to trzeb zrobić wszystko, żeby jej stworzyć możliwości dalszego grania. Ja miałam wariant awaryjny, gdyby mój syn się nie dostał do PSM. Chciałam go posłać na rok do szkoły prywatnej (bo muzyka to jego świat) i rok później znów wziąć udział w rekrutacji do PSM. Zresztą idąc na egzamin wiedział, że jak się nie dostanie do tej szkoły to pójdzie do innej. Wiedział, że będzie grał na tych swoich wymarzonych skrzypcach.
        • mama_dorota Re: Poziom szkoły muzycznej 23.03.12, 11:44
          Mój syn zaczął naukę gry na trąbkę z własnej woli, prywatnie. Początkowo miał go uczyć student, potem tak wyszło, że uczy go profesor tego studenta. Przez prawie rok się martwiłam co zrobić dalej, bo profesor nie chciał brać od nas pieniędzy, a ile można ciągnąć taki układ. Najbliższa SM trąbki nie prowadzi, dalsza wymagała dojazdu z przesiadką, co dla 10-latka wydawało nam się za trudne, szczególnie zimą. Ostatecznie wylądował w szkole siostry, ale gdyby nie to, to też znaleźlibyśmy jakiś sposób na jego naukę dopóki miałby na to ochotę.

          Ciekawym pomysłem na naukę są także orkiestry dęte, ale nie wiem gdzie takie można znaleźć. Wiem o nich z forum trębaczy - trumpeters.pl. Grają w nich także adepci muzyki, którzy do SM nie chodzili.
          --
          www.inteligentny-projekt.pl/
    • tijgertje Re: Poziom szkoły muzycznej 23.03.12, 13:42
      kocianna, jesli masz watpliwosci, czy corka slyszy, to zawsze mozesz sie wybrac do innej szkoly i poprosic o sprawdzenie, zaznaczajac jednoczenie, ze zalezy ci na obiektywnej ocenie i wynik nie bedzie warunkowal nauki akurat w tej szkole. tyle, ze co ci to da? Na egzminie z metodyki kiedys prawie sie pozarlam z wykladowca, ktory sie oburzyl na moje stwierdzenie, ze sukcesy muzyczne nie sa uwarunkowane wrodzonym sluchem. To, o czym pieszesz, ze w klasie jest 2 dzieci z absolutem to bzdura. Nie wiem, czy w calej Moskwie tyle znajdziesz. Sluch absolutny to niezwykla zadkosc i ludzie z takim sluchem maja ogromne problemy z nauka gry na instrumentach, bo fortepiany nie stroja, inne nastrojenie skrzypiec powoduje bol zebow (mam na mysli minimalnie wyzsze lub nizsze). Zeby grac na instrumencie, nie trzeba miec genialnego sluchu. Owszem, trzeba miec pewne predyspozycje, ale akurat ogolna muzykalnosc, "czucie" muzyki i zapal bardziej determinuja przyszlosc, niz tylko posiadanie lepszego czy gorszego sluchu. sluch muzycznym mozna rozwijac. Wyzej wspomnianemu metodykowi, ktory twierdzil, ze sluch albo sie ma, albo nie, opowiedzialam o jednej dziewczynce, ktora spiewala u mnie w scholi. Gdy przyszla, nawet nauczycielka muzyki mnie ostrzegala, ze dziewczynie slon na ucho nadepnal i tylko mi grupe zepsuje. Spiewala faktycznie koszmarnie, nie rozrozniala wysokosci dzwiekow ani rytmu, ale... no wlasnie. Miala ogromny zapal, bo bylam pierwsza osoba, ktora od razu jej nie walila z grubej rury, ze i tak sie nie nauczy, bo nie ma sluchu. zachecalam, choc delikatnie odsuwalam od mikrofonuwink Efekt? Po jakims czasie uczylam dzieciaki naprawde trudnej piesni. Byla odwalkowana, ale po kilku tygdniach przerwy okazalo sie, ze nawet dziewczyny ze szkoly muzycznej (w tym skrzypaczka z naprawde swietnym sluchem) nie potrafily czysto zaspiewac melodii. Ta "glucha" dziewczynka byla jedyna, ktorej sie udalo zaspiewac bezblednie! sama doswiadczylam czegos podbnego na letnich seminariach. Po 2 tygodniach intensywnego solfezu z kamertonem slyszalam absolutem. Do absoluta mi baaaardzo daleko, ale tak intensywny trening sprawial, ze przez jakis czas faktycznie bezblednie slyszalam kazda wysokosc dzwieku.
      Z egzmianami do szkol muzycznych to tez jest tak, ze nie sa miarodajne. dobrze slyszace dziecko moze nie zdac bo sie zdenerwuje (a wtedy faktycznie mozna doslownie ogluchnac), moze byc tak, ze w jednym roku kandydaci maja baaaardzo dobry sluch i nie przyjma dzieci lepiej slyszacych, niz rok pozniej, gdy do szkoly startuja dzieci o duzo slabszym sluchu.
      Wspomnialas o astmie. Na astme (ktora tez mam) najlepszym lekiem jest gra na instrumencie detym. Mala gra chetnie, lubi to, wiec na pewno bym sie w takiej sytuacji nawet nie zastanawiala, czy dobrze slyszy, czy nie. Jak faktycznie nie slyszy, to nie bedzie robic zadnych postepow, ale jesli postepy sa, to o ile bedzie jej sie chciec, moze kiedys calkiem niezle grac. Jesli macie wracac do Polski za 2 lata, to nie sadze, ze teraz powinnas sie tym bardzo martwic. Zupelnie inaczej traktuja dziecko, zdajace pierwszy raz, inaczej, ktore ma juz jakies przyzwoite podstawy. tym bardziej, jesli rozwazacie szkole popoludniowa, mysle , ze bez problemu ja przyjma, moze nie do rownoleglej klasy, ale grac nadal bedzie mogla. wieksze szanse sa tez na przyjecie do wyzszej klasy, bo czesto z tych przyjetych do pierwszej troche dzieciakow sie wykrusza. nie powinnas watpic w corke. Jesli naprawde chce grac, to powinna kontynuowac nauke i powinnas ja w tym wspierac. Acha, jak chcesz sprawdzic poziom szkoly, dopytaj o statystyki dalszej muzycznej edukacji absolwentow. Same konkursy nie sa zupelnie miarodajne, bo niektore szkoly wysylaja wszystkich jak leci, inne wcale, czasem dzieci maja wybitne osiagniecia, ale tylko u jednego, czy 2 nauczycieli i nijak ma sie to do calosciowego obrazu szkoly.

      Ps. z ww. egzaminu wyszlam z 6 wink 5 bylo najwyzsza ocenawink
      --
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka