Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza graniem?

12.07.12, 23:56
Powiedzcie mi, czy polskie szkoly muzyczne oferuja cos poza nauka grania na instrumentach?
Mam na mysli chor, teatr muzyczny? Jesli nie, to czy cos robicie w tym kierunku?
My mielismy chor w poprzednim roku, teraz poszukuje nauczyciela "glosu". Pisalam, ze Adam komponuje i tez chcemy go popychac w tym kierunku. W tamtym roku zaczelismy teatr muzyczny i jestem zachwycona. Dzieci maja 3 przedstawienia w ciagu roku.
Czy muzyczne szkoly cos takiego tez proponuja? Sa jakies prywatne muzyczne? My tak sie zastanawiamy, bo moj maz ma oferte pracy i moglibysmy przyjechac na 2-3 lata do Polski, ale nie wiem czy znajdziemy edukacje na odpowiednim poziomie.
To moj syn podczas ostatniego przedstawienia Krol Lew - byl Simba:
Krol Lew

Pozdr,
Magda
    • mama_dorota Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 09:12
      U nas w szkole chór jest obowiązkowy od 4. klasy, wcześniej można też chodzić, moja córka nie chodziła,m bo godziny nam nie pasowały. Orkiestra jest obowiązkowa dla smyczkowców od 6. klasy. Niektórzy nauczyciele organizują też dzieci w zespoły. Pani od chóru dla ograniczonej liczby chętnych prowadziła w tym roku teatr tańca, ale też godziny nam nie pasowały, więc nawet nie wiem jak to wyglądało. Mam nadzieję, że w tym roku więcej będzie można spróbować. Córka mojej koleżanki chodzi do pałacu młodzieży na śpiew i tam sporo się nauczyła, wygrała niejeden konkurs, nie tylko lokalny, ale na fachową emisję głosu musieli ją posłać prywatnie. Myślę, że ogólnie to dużo zależy od tego, jaką kadrą szkoła dysponuje.

      Młodsze dzieci miewają też występy z układów przestrzenno-ruchowych, najczęściej przygotowanych przez studentki z akademii, dla których to jest pokaz dyplomowy.

      Szkoły prywatne muzyczne są i mam wrażenie, że jest ich znacznie więcej, niż państwowych.

      A przedstawienie świetne i słodko twój synek po angielsku mówi. Ja jestem zakochana w angielskim, a już dziecko mówiące w tym języku naturalnie mnie po prostu zachwyca.

      Powiedz mi tylko, kochana, jak ty na to wszystko czas znajdujesz? I opisz jak wygląda edukacja muzyczna twoich dzieci. Trochę wiemy, ale jak to jest? Wszystko w jednej placówce, czy w całkiem różnych?
      • mama_dorota Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 09:28
        Coraz bardziej dostępne są też zajęcia baletowe dla dzieci. Moja bardzo chce chodzić, ale nie wiem, czy czasowo damy radę.
      • jarkotowa1 Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 09:36
        Jestem pod wrażeniem spektaklu. Teatr muzyczny to niesamowita sprawa.
        Jeżeli chodzi o naszą szkołę to jest chór (obowiązkowy dla pianistów), ale może na niego chodzić każdy uczeń, który ma chęć. Od 4 klasy jest obowiązkowa orkiestra dla smyczkowców. Nauczyciele sami tworzą zespoły (jeżeli im się chce). Nic poza tym. Koleżanki córka kształci się w emisji głosu i występuje na deskach teatru, ale nie w ramach szkoły muzycznej, tylko prywatnie w ramach zajęć w kołach teatralnych w dzielnicowych ośrodkach kultury i innych tego rodzaju placówkach. Państwowe szkoły muzyczne to dosyć "betonowe" instytucje choć jak dzieciak jest zdolny to go posyłają na konkursy. Nie wydaje mi się żebyś znalazła w PL dobre zaplecze do rozwoju zainteresowań i zdolności Adama. Ale może się mylę i ktoś wyprowadzi mnie z błędu.
    • tijgertje Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 10:27
      wiesz co? Szczerze mowiac watpie, czy Adam bedzie miec w Polsce takie warunki rozwoju, jak w Kanadzie. to zupelnie inna mentalnosc, inne wymagania i sposob pracy. Trudno bedzie znalezc roznorodne zajecia i na pewno ciezko bedzie znalezc nauczyciela, ktory bedzie potrafil pokierowac dziecko w komponowaniu. Jak trafisz do szkoly muzycznej, to najpierw sie przyczepia do jego wszystkich brakow techniznych, najprawdopodobniej uslyszysz, ze dziecko najpierw musi opanowac baze, zeby moc na niej opierac swoie kompozycje. czyli kolejne 2-3 lata taki nauczyciel bedzie zabijac w dziecku kreatywnosc, bo prawda jest taka, ze nauczyciele sami wyksztalceni w sztywnych ramach zazwyczaj nie potrafia sie z nich wydostac. o tym, ze nauczyciel instrumentu bedzie miec jednoczesnie wiedze o kompozycji mozesz w zasadzie zapomniec. nie twierdze, ze nie znajdziesz niczego, ale beda to poszukiwania igly w stogu siana. ja bym nie ryzykowala, zanim PRZED przeprowadza nie znalazlabym miejsc i ludzi, ktorym odwazylabym sie powierzyc tak wyjatkowe dziecko. Bo to, co adam wyprawia jest wyjatkowe i nie jestem pewna, czy dalby sie wcisnac w jakiekolwiek ramki.
      • mama_dorota Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 10:39
        Też mi się tak wydaje. A z całą pewnością w szkole muzycznej pierwsze, czego by od niego wymagali, to nadrobienie materiału z kształcenia słuchu. Jest to możliwe i pewnie nie kosztowałoby go aż tak dużo, ale jaki to ma sens, żeby się tym zająć, jeśli docelowo i tak ma w Kanadzie inny tok nauki. Musiałby odłożyć właśnie to, co tak dobrze mu wychodzi, bo w SM nie byłoby to cenione.

        Z drugiej strony kilju pytała o prywatne szkoły muzyczne, ale myślę, że one często są niedoskonałą kopią tych państwowych. Nadzieja jeszcze w szkołach Suzuki, ale tu muszą się wypowiedzieć mamy Suzuki.
        • jarkotowa1 Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 13.07.12, 11:53
          Patrząc na system oświaty w PL.....może lepiej nie przyjeżdżajcie jeżeli nie jest to konieczne.
          Ogólnie edukacja w tym kraju jest na marnym poziomie.
        • aniucha333 Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 14.07.12, 00:46
          U nas podobnie jak w muzycznych ale dzieci maja wiecej swobody w dzialaniu, jest mega mila atmosfera na zajeciach i jakos taki wiekszy luz. Wiem ze psiocze na naszego nauczyciela, ale to moje odczucia jaki on jest skomplikowany. Mloda jak na razie nie narzeka, ale zawsze go mozna zmienic. Generalnie w naszej szkole jest troche dzieci albo imigrantow albo nativeow z dziecmi na czasowe wyjazdy na kontrakt, wiec dzieci sa posylane do naszej szkoly Suzuki.

          Z tego co wiem, w Teatrze Muzycznym w Gdyni jest tzw Teatr Junior, ale teraz jest przebudowa calego budynku - dobudowka jest juz skonczona a teraz stary gmach jest remontowany. Link ponizej.

          www.muzyczny.org/page/teatr_muzyczny_junior.html

          Mam wrazenie ze to co dziewczyny ci pisza to naprawde swieta racja, ale z drugiej strony jesli to ma byc na rok lub dwa to moze taki wyjazd cos Mlodemu tez innego da? Jakies takie inne spojrzenie na muzyke, moze jaka wieksza dyscypline, etc...Ale z drugiej strony musisz sie przygotowac i on tez na powazny szok kulturowy. Macie inne podejscie, inna mentalnosc, wiekszy dystans do siebie. W Polsce mimo naprawde sporych zmian to dalej jest taka dziwna mentalnosc. W naszej szkole muz. w Suzuki jak z Mala chodzilam na poczatku to traktowalam to mega lightowo mimo ze codziennie staralam sie z nia cwiczyc - nie podlizywalam sie naszemu nauczycielowi, nie cwierkalam wszem i wobec o powolaniu muzycznym mojego dziecka (bo kurcze jakie ono moze byc jak taki maly bak ma 4 czy 5 lat?), nie serwowalam historii jakie to ono jest mega genialne bo wlasnie powiedzialo slowo "chimney" w wieku 3.5 lat a to taaaaakie trudne slow (to akurat cytuje bo to jest autentyczny wymysl jednej z matek ktora uczeszcza do nas ze swoim dzieckiem do szkoly muz) big_grin Bo w PL to dalej wszystko jest taaaakie trudne, taaakie skomplikowane i jak masz dystans i poczucie humoru to wiekszosc osob uwaza takiego osobnika za idiote i sa jeszcze tym mega obrazeni. No po prostu jak to sie nie smiac z takich dyrydmal i takiej kurcze smiertelnej powagi...

          Pamietam, ze kiedys taka mloda australijska aktorka ktorej mama jest Polka - Mia Wasikowska, mowila ze spedzial rok w PL z rodzicami. Bardzo milo to wspominala. Tak a propos, uczyla sie kiedys tanca klasycznego, ale chyba nie w PL.
    • kulju Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 19.07.12, 21:20
      Dzieki dziewczyny za te wypowiedzi, mnie sie tak wydawalo, ze w naszej edukacji niewiele sie zmienilo (skonczylam psychologie w Polsce). My dzieci uczymy w domu, nie chodza do szkoly, bo poziom byl taki sobie (mimo, ze to niby jedna z najlepszych szkol), no i dzieci w szkole od 9:00 do 3:30, wiec na zainteresowania chlopakow nie starczalo nam czasu. Najwiekszy plus wyjazdu dla nas to jezyk polski na codzien dla chlopcow i dla mnie. W domu niestety mieszamy (moj maz nie mowi nic po polsku) i chlopaki zdecydowanie preferuja angielski i miedzy soba mowia tylko w tym jezyku. Tego szoku szkoly troche sie boje, bo mielismy probke zajec z pianina na jednych z naszych wakacji i moje dzieci nie sa przyzwyczajone ostrej krytyki, krzykow, grubinstwa itd. U nas wszystko jest w poblizy, mnostwo zajec, nie musze daleko jezdzic. Jazda w korkach po Warszawie mnie nie zacheca. Adam oprocz muzyki przerabia program ze szkoly sredniej z matematyki i science, wiec w normalnej podstawowce by sie nie odnalazl. Tu jest bardzo duzo dzieci, ktore nie chodza do szkoly, wiec chlopaki codziennie sie z kims bawia, pewnie w Polsce nauka w domu nie jest jeszcze taka popularna.
      Alternatywa dla szkoly muzycznej bylyby prywatne lekcje u jakiegos profesora ze skrzypiec i pianina, a mlodsze poslalabym do jakiejs Yamahy czy Suzuki i szukanie wokol teatru czy choru.
      Na zajecia znajdujemy czas, bo ja pracuje tylko w weekendy - mam szkole dla zdolnych/wybitnie inteligentych dzieci (niezbyt dobrze to brzmi po polsku wink)) a chlopaki w ciagu tygodnia nie chodza do szkoly. 2-3 godziny mamy na zajecia takie szkolne, czyli siedzenie przy stole, a reszte gospodarujemy jak chcemy. Obowiazkowe jest tylko czytanie 1-2 godzinny dziennie wink))
      Przestalam pracowac jak tylko urodzil nam sie pierwszy synek i juz nie wrocilam, bo pozniej okazalo sie, ze ma autyzm i odstawilam wszystko, i pracowalam z nim 8-10 godzin dziennie! Ten autystyczny to Adam. I wiecie, ze jak teraz wszyscy obsypuja go komplementami i zazdroszcza takiego utalentowanego dziecka, to ja tylko Bogu dziekuje, ze dal nam obydwojgu (no i mojemu mezowi) sile, zeby przez to wszystko przejsc. I nikt wokol nawet nie uwierzylby, ze to to samo dziecko. Sorry, tak zaczelo sie bardzo prywatnie. Chcialam tylko powiedziec, ze Adam jest wyjatkowy i wrazliwy i nie chcialabym, zeby zostal zdolowany, zlamany przez jakiegos bezdusznego nauczyciela w muzyku.
      Pozostale dzieci oczywiscie sa wspaniale tez wink, ale one umia walczyc o swoje i latwo sie nie zrazaja.
      Pozdr,
      Magda
      • mama_dorota Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 20.07.12, 09:13
        Kilju, historia Adama jest niesamowita, naprawdę jest powód do dziękowania Bogu smile.

        Myślę, że dla kontaktu z językiem wystarczające będą wakacje w Polsce, choćby takie przedłużone na 3 miesiące. Tak robiła siostra mojego męża (mieszkają w Australii). Fakt, że oboje są Polakami, ale był czas, że w domu tylko po angielsku rozmawiali, bo ona musiała się uczyć od dzieci, gdy zdecydowała się pójść do pracy. Przez kilka lat spędzała z dziećmi każde wakacje, bo w tym czasie mieszkali w Niemczech lub Szwecji (gdzie chodzili do anglojęzycznych szkół), więc mieli bliżej. Spędzili tak w Polsce wakacje może 3, a może 4 razy i potem nie widzieliśmy ich przez 9 lat, zdarzało się tylko dzieciakom rozmawiać z kimś z rodziny przez skypa, ale w zeszłym roku przyjechali znów na 2 czy 3 tygodnie i można było się z dzieciakami dogadać - z 17-latką całkiem sprawnie, z 18-latkiem przyzwoicie.

        To pewnie znów off-top, ale moim skromnym zdaniem off-topy temu forum nie szkodzą, za mały na nim ruch, a forum nie jest na temat szkół muzycznych, tylko na temat dzieci ze szkół muzycznych, czy raczej rozwijających się muzycznie, co czyni porą różnicę.
      • kalimar76 Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 20.07.12, 16:08
        Jestem pod wielkim wrażeniem umiejętności i talenu Twojego syna. Z tego co piszesz, wszystko, co robicie, jest na zupełnym luzie,bez stresu, bez popędzania, naciskania czy zadyszki. W szkole, z jej dość sztywnym programem, pomimo przyjaźnie nastawionych nauczycieli i dzieciaków, możesz tego nie odnaleźć. Szkoła ze względu na swoje ramy i ograniczenia może nie zaspokoić potrzeb dziecka takiego jak Adam.
        Przyjazd na wakacje, bez większych zobowiązań, tak na próbę z możliwością odwrotu jest bezpiecznieszym rozwiązaniem, niż skok na głęboką wodę i przyjzd od razu np. na rok.
      • tijgertje Re: Edukacja muzyczna - tak ogolnie, co poza gran 21.07.12, 20:41
        Ha, autysci podbijaja swiatwink a tak serio, mam wrazenie, ze bardzo wielu muzykow siedzi w spektrum, z tym, ze specyfika nauczania pozwala po prostu ukryc cechy autystyczne i to, co w "normanym" srodowisku jest zuburzeniem czy dziwactwem, wsrod muzykow jest norma. Nawet tu na forum "mam oko" na przynajmniej dwojke dzieciakowwink
        A serio. Od tygodnia jestesmy nad polskim morzem. Normalnie mi sie zoladek na lewa strona wywraca, jak slysze, jak sa traktowane dzieci. NAmierzylismy z mezem przynajmniej 4 wyraznie autystycznych chlopcow, choc nie mialam odwagi z rodzicami zagadac, bo przypuszczam, ze tylko w jednym przypadku moglibysmy sie jakos dogadac. Wczoraj na poczcie bylam swiadkem pisania przez na oko 10-latka kartki z pozdrowieniami pod dyktando mamy i babci. Normalnie mnie w gardle scisnelo. WSZYSTKO nie tak. Moj maz mial (i nadal ma szanse) na prace dla swojej firmy w polsce. jednak dlatego, ze mlody ma autyzm i choc na oko na tutejszej plazy jest jednym z "najnormalniejszych" dzieci, to nie odwazyloabym sie go wyslac nawet do najlepszej szkoly w Polsce. Wiem, co sama przechodzilam i choc w Holandii ma szkole z sueper podejsciem, to zazdroszcze ci troche mozliwosci nauczania dzieci w domu. Zdaje sobie sprawe, ze spolecznie nie jestem w stanie mlodego nauczyc wystarczajaco, bo sama kuleje, ale klne na poziom i wymagania w stosunku do niego pod wzgledem merytorycznym i intelektualnym. Jednak za nic w swiecie nie zafundowalabym mu tego, przez co sama musialam przechodzic. Rozliczenie z demonami przeszlosci w moim przypadku oznacza w zasadzie zerwanie kontaktu z najblizsza rodzina, sporadyczne kontakty przyplacam wrzodami zoladka i wieloma bezsennymi nocami. W polskiej szkole nie ma miejsca dla wyjatkowych dzieci, ktore nie potrafia sie wpasowac w ramki. Nie ma szacunku i respektu dla indywidualnosci, jest przymus i krytyka. Choc szkoly artystyczne tutaj nieco lepiej dzialaja, glownie przez to, ze maja do czynienia przede wszystkim z dziecmi o bardzo silnych indywidualnosciach, to i tam podejscie jest jednak najczesciej dalekie od idealu. Zas o autyzmie w polskich warunkach poczytaj na forum "Inny Swiat". Zaloze sie, ze od razu odechce ci sie przeprowadzkiwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja