Dodaj do ulubionych

Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej

26.08.16, 11:23
Witam bardzo serdecznie, czy ktoś z Was miał kiedyś do czynienia z bardzo niezdrową rywalizacją ze strony innych rodziców i dzieci w szkole muzycznej? Mój syn ukończył 1 rok klasy skrzypiec w jednej z gdańskich szkół. Nie uczęszczał wcześniej do ogniska muzycznego, nie uczestniczył w prywatnych lekcjach, w ogóle nie miał kontaktu z instrumentem przed pójściem do szkoły. W ciągu roku okazało się, że systematyczna praca przynosi bardzo dobre efekty. Syn okazał się najlepszy w klasie a co za tym idzie, dostał znacznie trudniejsze utwory na koncercie na koniec roku od swoich kolegów, z czego wywiązał się na medal i został wyróżniony. I na tym kończą się pozytywy. Rodzice kolegów i koleżanek z klasy mają o to żal do nas i do nauczycielki, że ich dzieci dostały łatwiejsze i "brzydsze" utwory do wykonania. Są dla nas bardzo nieprzyjemni, wręcz domagają się "równego traktowania" a przecież nikt tu nikogo nie faworyzuje. Nauczycielka próbuje tłumaczyć, że ma odgórnie nakazane, że z każdym dzieckiem musi pracować indywidualnie, na miarę jego możliwości i nie da się niczego przyśpieszyć ani przeskoczyć. Wiadomo, że każdy rodzic myśli, że ma w domu geniusza, ale myślę, że odrobina zdrowego rozsądku też by się przydała. Nie wiem jak sobie z tym radzić. Wiem za to, że niektórzy zapisali swoje dzieci na wakacyjne lekcje prywatne żeby "prześcignąć" mojego Adasia i ok, niech im przyniosą te lekcje efekty, tylko chyba nie o to chodzi w nauce gry żeby się z kimś ścigać ale żeby ćwiczyć, grać najlepiej jak się potrafi. Może się mylę. Szkoda dzieci, ich relacji i dobrej zabawy przy muzykowaniu. Analogicznie: Adaś ma w szkole kolegę świetnego z matematyki. Chłopak ma pasję, poszerza swoją wiedzę znacznie poza program, jest świetny. Mojemu synowi bardzo imponuje kolega, jego umiejętności, po każdym konkursie mu gratuluje, mówi miłe słowa ale na szczęście nie zazdrości. Nie wiem jakbym zareagowała gdyby chorobliwie rywalizował, ale tu jest właśnie ważna rola rodziców do odegrania, żeby nauczyć dziecko cieszyć się też z sukcesów innych. Dlaczego od najmłodszych lat wtłacza się dzieciom zazdrość i zawiść? Nie wiem co będzie w tym roku i bardzo się boję, że nie damy sobie z tym rady. Jesteśmy wrażliwcami. Miał ktoś z Was podobne problemy? Dziękuję za ewentualne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • djpa Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 14:08
      Nie przejmujcie się. W drugiej klasie repertuar się "rozjedzie", nie będzie koncertu na koniec klasy gdy rodzice będą słuchać, czyli ciężko będzie porównywać. A potem, za rok, za parę lat może Adaś coś zdobędzie na konkursie i będą się cieszyć, że to ich kolega smile Dzieci się zgraja, rodzice też, będzie lepiej. Bądź dobrej myśli i żyj tak, jakby to był po prostu jeden incydent. Z tego co piszesz, to nie Wasz problem, ale innych. Jeśli jednak lepiej nie będzie, może w szkole jest pedagog, psycholog, z którym można porozmawiać?
      • duchna Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 14:53
        A my nie mamy dobrych doświadczeń ze zgraniem się dzieci ze szkoły muzycznej. U nas po każdej klasie jest popis, na który przychodzą rodzice i różnie komentują po tym inne dzieci, albo się nakręcają, że ich dziecko też ma grać jak najlepsi. Trzeba się uodpornić na takich i tyle. W klasie też sobie potrafią dogadać, że ktoś się na konkurs nie załapał albo nic nie zajął lub jest pupilkiem. Niestety rywalizacja nie sprzyja zgraniu klasy. Ja wygrywam, bo ktoś przegrał. Nie miał tyle umiejętności i okazał się gorszy. Na szczęście jakiś dobry kolega się znajdzie, ale wedle moich doświadczeń klasy w szkołach muzycznych nie są zgrane, gdzieś podskórnie ta zazdrość jest, szczególnie w starszych klasach to widać. Według mnie ważną umiejętnością jest nauczyć dziecko i wygrywać i przegrywać.To się przyda w przyszłości. Za innych nie możemy odpowiadać. Ja tez nie czuję się dobrze z niektórymi rodzicami w naszej klasie i teksty pt. "Szkoła za mało promuje moje dziecko..." już mnie śmieszą, ale kilka lat mi wyrobienie dystansu zabrałosmile
        • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 15:19
          Bardzo Wam dziękuję za odpowiedzi. Oczywiście staram się z całych sił nie przejmować tym co się dzieje, a przynajmniej nie pokazywać, że mnie to przytłacza dziecku, nie wspominając już o siejących zamieszanie. U nas również są koncerty pod koniec każdej klasy dla wszystkich, więc porównywanie będzie. "Szkoła za mało promuje moje dziecko" - a to dobre, uśmiałam się. Czyli dystans, dystans i jeszcze raz dystans. Obawiam się, że minie kilka lat, zanim będę mogła powiedzieć: już mnie to nie ruszasmile Tylko kurcze, ja nie miałabym nic przeciwko temu, żeby jakaś Asia, Kasia czy Michasia z klasy syna zagrały piękniej. Przecież wszystkie dzieci nasze sąsmile
          • tijgertje Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 15:42
            W sekcji zawsze są jakieś problemy z porównywaniem i zazdrością, czy to wsród dzieci, czy rodziców i nie da sie tego uniknąć. Nauczycielka zawsze moze komuś nosa utrzeć i dać dziecku utwór, który rodzic chce, zeby pokazać, ze dziecko sobie nie poradzi, ale to oczywiscie nie ma sensu, bo zawsze sie na dziecku odbije. Doradzić mogę 2 rzeczy: chwalić inne dzieci. Nie za poziom, ale pojedyncze elementy, ładny dźwięk, dynamikę, równy smyczek, pewna postawę na scenie itp. Do dziecka, nie rodzica! W klasie są dzieci grające na innych instrumentach i tu nie ma bardzo jak porównywać, zawsze możesz zachęcić syna, zeby bardziej kolegował sie z tymi dziećmi. Cokolwiek nie zrobi i tak zawsze ktoś krzywo bedzie patrzeć, a nigdzie nie jest powiedziane, ze moze sie przyjaźnić tylko z innymi skrzypkami. Z jakimś pianista czy wiolonczelista w drugiej klasie juz jakiś sensowny duet mozna zagrać.
            • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 16:23
              Z tego co piszecie, wychodzi na to, że zazdrość jest po prostu wpisana w ten typ szkołysmile Muszę się jeszcze wieeele nauczyćsmile Dzięki za rady. Syn nie ma problemu ze znalezieniem kolegów, jest towarzyski i (jak mówi jego ojciec) "poczciwy", muchy nie skrzywdzi i w relacjach jest otwarty. Tylko tak sobie myślę, że jeśli jakaś mamusia ciągle nawija dziecku przy kolacji, że ma być lepsze od Adasia, po czym katuje je lekcjami w wakacje, to takie dziecko po prostu podświadomie ustosunkowuje się negatywnie do "sprawcy" całego zamieszania. Przecież matka narzuciła mu kierat właśnie ze względu na Adasia. Gdyby nie Adaś, miałbym wakacjesmile
              • tijgertje Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 17:00
                Nie wiem, czy to faktycznie tak działa. Moze z niektórymi dziećmi? Prędzej dziecko instrument znienawidzi, bo po co grać, jak nigdy takie dobre nie bedzie i wakacji miec nie moze? Matka musiałaby non stop z Adasiem porównywać, az takie głupie chyba nie są? Chociaż ze zbyt ambitnymi rodzicami nigdy nic nie wiadomo sad
      • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 15:31
        Oby było tak jak piszesz, bo naprawdę szkoda dzieciaków. Przecież to ich najfajniejsze lata, mają możliwość rozwijać się muzycznie, pograć razem, słuchać jak grają inni. Po co psuć ten fajny czas, ładować się złą energią? Myślę, że gdyby nie nadmierna krytyka i chore oczekiwania rodziców typu: masz być najlepszy - takie pierwszaki nie zauważyłyby CHYBA tych różnic. Nic, życie.
        • djpa Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 17:51
          Bazyliszka, z tego co piszesz, masz zdolnego syna i zdrową postawę. Tylko tak dalej. Na pewno są rodzice myślący podobnie jak Ty, życzę Ci abyś ich znalazła w klasie syna!
          Moje dzieci grały/grają na mniej popularnych instrumentach, nie doświadczyłam czegoś takiego.
          • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 26.08.16, 18:02
            A na jakich instrumentach grają Twoje dzieci, djpa? Dzięki za wsparciesmile Też wierzę w ludzi. Błądzić rzecz ludzka, ważne by się odnaleźć zanim będzie za późno i zanim zasmyczkujesmile się dziecko na śmierć. Być może te ich wakacyjne lekcje dadzą rezultaty i w przyszłym roku będziemy mieć spokój z zazdrością, bo inni będą lepsi. Po cichu na to liczę. My w każdym razie robimy swoje i w miarę swoich możliwości. Dzięki dziewczyny!
    • pepperann Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 27.08.16, 11:55
      Bazyliszko, współczuję. Ja czasami spotykam się z zawiścią rodziców, chociaż może okazywaną nie aż tak wprost (może też moje dzieci aż tak się nie wybijają wink). Jedyna rada - nie przejmować się, cieszyć się z sukcesów dziecka i starać się trzymać z normalniejszymi rodzicami. (Na pewno się tacy znajdą!) No i zwykle takich rodziców obezwładniają pochwały wobec ich dzieci smile

      Bywa też tak, że dziecko wyjątkowo utalentowane tak daleko "odjeżdża" konkurencji, że przestaje być brane pod uwagę przy ciągłym porównywaniu i szukaniu winnych wink Praca pracą, ale zdarzają sie dzieci takie zdolne, że można tylko pozazdrościć.

      Współczuję tym dzieciom - kolegom Adasia, które już od pierwszej klasy nie mogą sprostać oczekiwaniu, że będą "naj".

      Niestety szkoła muzyczna jest nastawiiona na rywalizację, a od niej łatwo do zawiści. Moje obie cóeczki grają na skrzypcach (starsza idzie do trzeciej, młodsza do drugiej klasy) i stale szukam sposobów żeby uniknąć porównywania, zazdrości, żeby każda mogła iść w swoim tempie i swoją ścieżką, naprawdę to nie jest łatwe. Fajnie, jeśli jest możliwość rozmaitych występów zbiorowych - na instrumentach, ale też rytmicznych, chóalnych - dzieci mają zwykle z tego więcej radości. I tego Wam życzę!
      • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 28.08.16, 14:47
        Ołłłł pepperann, Jakaś Ty skromna! Może twoje dzieci aż tak się nie wybijają??? Wolne żartysmile Twojej młodszej córeczki nie słuchałam, ale sądząc po tym jak wywija Marianna, mogę to sobie wyobrazićsmile
        Marianna jest po prostu BOSKA!!!! Spotkałaś po prostu bardziej wyrafinowanych zawistników, skoro wprost nikt wam zazdrości nie okazujesmile

        Pewnie, że normalnych rodziców, ze zdrowym podejściem jest całkiem sporo, tylko oni jakoś mniej się w oczy rzucajawink dlatego (chyba zupełnie niepotrzebnie) skupiałam się na tych plujących jadem. Ci to potrafią kąsać! Ałaaa!
        Mój synek nie jest jakimś talentem. Myślę, że jest zdolny, więc szybko się uczy a do tego jest pracowity, a to widocznie wystarcza żeby "popsuć" innym szyki.
        DZIĘKUJĘ!
    • olka_krakow Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 02.09.16, 22:45
      U nas pod względem rywalizacji jest okropnie. Corka poszla do 4 klasy OSM. Zero kolegow, tylko rywalizacja, która nakrecala dodatkowo nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej. Uniej byly dzieci bardzo do re i jeszcze lepsze. Na koniec 3 klasy doszlo nawet do tego, ze niektore dzieci dostaly świadectwo z paskiem, a ulubiency Pani, ktorzy byli gorsi w nauce od tych z paskiem dostali rowniez odznake najlepszego ucznia. Tak po prostu, bo je Pani kocha. Taka patologia wśród nauczycieli.
      • lucyjkama Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 03.09.16, 10:48
        Zabrałabym dziecko z takiej szkoły. Nawet gdyby nie było innej możliwości kształcenia muzycznego.
        Moja córka jest w szkole popołudniowej, póki co rywalizacji nie zauważyłam ale faktem jest że sama na audycji porównywałam swoje dziecko do 2 dziewczynek (z tej samej klasy, u tego samego nauczyciela). Córce o swoich spostrzeżeniach nie mówię. Podobnie w szkole podstawowej, nigdy nie podkreślam, że jest najlepszą uczennicą w klasie. Jak mi opowiada o innych dzieciach, że mają z czymś problem to mówię, że się nauczą w swoim czasie. Chcę uniknąć sytuacji, że dziecko pomyśli sobie że musi być naj.
        • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 03.09.16, 12:01
          olka_krakow, współczuję. U nas chyba nie jest aż tak źle, bo przynajmniej nauczyciele starają się być sprawiedliwi i nie można mówić o jakimkolwiek faworyzowaniu kogokolwiek. Problem dotyczy tylko rodziców, co przekłada się (jak to zawsze bywa w takich sytuacjach) na dzieci. Po pierwszych dniach nauki, widzę, że nic się nie zmieniłosmile
          lucyjkama, pozazdrościć, że macie normalnie. Podoba mi się Twoja postawa, bo uczysz córkę szacunku do innych ludzi i wrażliwości.
          W ogóle, to cieszę się, że odnalazłam to forum...
      • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.09.16, 12:15
        To jeszcze raz ja, ale muszę, bo normalnie się uduszę! Wczoraj jedna matka zrobiła taką awanturę w szkole z powodu takiego, że "nikt jej nie powiedział, że wypadałoby poćwiczyć na skrzypcach w wakacje" no a ona myślała, że się nie ćwiczy i nie ćwiczyła z dzieckiem. Na to nauczycielka grzecznie odpowiada, że nie może nikomu niczego nakazywać, ale każdemu dziecku dała utwory do poćwiczenia w wakacje i była też mowa o tym, że będzie koncert we wrześniu a w grze na skrzypcach (szczególnie na początku) nie wolno robić długich przerw itd.
        Matka zaczęła drzeć się jeszcze bardziej (aż ludzie na( korytarzu się zbiegli) i pobiegła do dyrekcji na skargę. Wróciła po chwili chyba nikogo nie zastała) weszła do sali, gdzie odbywała się już lekcja z innym dzieckiem i darła się tak na tę biedną kobietę jeszcze kilka minut. Zrobiło mi się słabo. Potem była konfrontacja z ojcem dziecka, które aktualnie pobierało nauki w tejże sali, bo ten oczywiście nie chciał pozwolić by jemu dziecku przeszkadzano w lekcji. Awantura pełną gębą. Adaś przylgnął przerażony do mojej sukienki i w płacz. Uszczypnęłam się w policzek (przez chwilę miałam wrażenie, że śnię), ale to się naprawdę działo. Niech ktoś mnie uszczypnie, bo żyję już kilka lat na tym świecie, ale to co miałam okazję zaobserwować przez rok w szkole muzycznej - nie widziałam nigdy. Natomiast wczorajszy pokaz mamusi wprowadził mnie w stan osłupienia. Gdzie ja jestem? Ludzie!
        • pepperann Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.09.16, 13:04
          Brzmi to bardzo źle. I naprawdę nie w każdej szkole są takie klimaty. Z tych wyrywkowych informacji mam wrażenie, że u Was strasznie spięci rodzice, ale i że szkoła takie spięcie nakręca, bo taki koncercik dla drugoklasistów w pierwszych tygodniu września? Noż to tak jakby urządzać klasówkę pierwszego dnia z matmy z materiału zadanego na wakacje i sprawdzać, czy rodzice dość pracowali z dzieckiem. Też bez przesady z przerwą w ćwiczeniach. To nie tragedia. Moja córka Marianna w zeszłe wakacje miała złamaną rękę i nie grała wcale. Nie widziałam, żeby to AŻ TYLE zmieniło. Nauczycielka - uchodząca za bardzo ostrą - powiedziała jedynie, że tak jej przykro, że mała nie miała w pełni udanych wakacji. To są małe dzieci i jeśli nie grają w wakacje to naprawdę ich kariera nie jest przekreślona. Bardziej prawdopodobne raczej że znienawidzą tę szkołę, a razem z nią instrument... Raz jeszcze współczuję.
          • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.09.16, 13:34
            Chyba trafiliśmy do bardzo toksycznego środowiska. Nie tak miało byćwink Wyobrażam sobie, że złamanie ręki w wakacje musi być bardzo przykre ze względu na brak możliwości uczestniczenia w niektórych atrakcjach, ale założę się, że tak zorganizowaliście jej czas, by przyjemności jej nie ominęły.
            Nie wiem, nie znam się, jesteśmy na początku muzycznej drogi, ale na tym "koncerciku" było słychać i widać różnice między dziećmi tyrającymi w wakacje a tymi ćwiczącymi mniej i wcale. Oczywiście mam wyrobione zdanie na ten temat i mimo tego co widziałam, uważam, że wakacje to czas głównie na odpoczynek, co nie znaczy, że nie ćwiczyliśmy wcale.
    • d.alexa Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 19.09.16, 23:09
      Bazyliszka, ale czy ty sama nie dokonujesz nadinterpretacji czyichś działań i nie doszukujesz się problemów?
      Wielu rodziców mogło być porażonych różnicą między graniem "Trzech kurek" a koncertu uczniowskiego, którą spostrzegli na końcowym popisie. Stąd decyzja o zajęciach z nauczycielem w wakacje.
      Ale przecież to świadczy nie tyle o zawiści w stosunku do wykonawcy koncertu, co o ambicjach wobec własnego dziecka. A pamiętajmy że chodzi o dzieci wyłącznie zdolne muzycznie, o czym świadczy fakt że dostały się do szkoły i na dodatek mogły próbować gry na skrzypcach, czyli oczekiwania wyćwiczenia czegoś trudniejszego czy piękniejszego nie przerastają ich możliwości.
      Myślę że założenie, że każde dziecko, które ćwiczyło w wakacje, ćwiczyło z myślą o twoim Adasiu, nie jest prawidłowe. I czy pytałaś każdego jak ćwiczył, co ćwiczył, z kim i dlaczego?
      No i ta scena, którą opisujesz... Osobiście uznałabym że obserwowałaś jakąś wariatkę a nie reprezentanta wszystkich rodziców.
      Lucyjkama trafnie to ujęła, że dziwni ludzie trafiają się wszędzie.


      Co do zawiści, to coś o niej wiem. Występuje tam gdzie włącza się rywalizacja, gdy gra toczy się o uznanie w środowisku czy o inne korzyści. (Doświadczyłam tego startując w pewnego rodzaju zawodach i działając w środowisku oraz śledząc fora tematyczne, gdzie pozornie anonimowi ludzie ale znający się na co dzień, kopali pod sobą....)
      Ale żeby tak w szkole na początku? Może się tego obawiasz i dopatrujesz - i nie twierdzę że nie zetkniesz na przykład na konkursach - ale na razie myślę że powinnaś wykrzesać więcej empatii w stosunku do tych różnych rodziców.
      A może ta nauczycielka faktycznie ma talent do wyszukiwania najbrzydszych utworów i wpływa na większość dzieci deprymująco?

      I jeszcze co do samej zazdrości to chciałam dodać co ja sądzę. Otóż jestem absolutnie przeświadczona że nie trzeba jej "wtłaczać". To chyba jedno z najbardziej podstawowych odczuć.
      Ty, bazyliszko, dajesz przykład pasji do matematyki u kolegi syna. Czy tak prosto byłoby przedstawić sprawę gdyby chodziło o pasję do tego samego? Powiedzmy że dwie dziewczynki są zdolne i trenują lekką atletykę ale tylko jednej coś wychodzi wyjątkowo lekko i w najlepszym stylu. Naprawdę wierzysz że ta druga będzie się cieszyć? Ja nie wierzę.
      A czy to źle jeśli będzie ćwiczyć żeby zmniejszyć dystans oraz rozwinąć własne, szczególne umiejętności inne niż u tej pierwszej?

      No, w każdym razie ja bym była wstrzemięźliwa w ocenie zdolności i umiejętności dzieci oraz w ocenie racji i motywacji ich rodziców.
      Wtedy też łatwiej o życzliwość i lepszą atmosferę.
      • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 20.09.16, 09:56
        d.alexa, wszystko się zgadzasmile Problem tkwi we mnie, oczywiście. Z tego co przeczytałam -Ty o zawiści wiesz wiele, ja natomiast nie mam o niej bladego pojęcia. Obawiam się jej tylko i dopatruję. OK.

        Tak, myślę (wiem), że zdrowa rywalizacja jest możliwa, natomiast zazdrość zupełnie niepotrzebna i z autopsji wiem, że można bez niej żyć i być szczęśliwym... Nie nazwałabym jej jednym z najbardziej podstawowych odczuć, ale wierzę jednocześnie, że dla kogoś innego to chleb powszedni. Dlaczego miałabym Ci nie wierzyć? Wystarczy, że Ty nie wierzysz mi, nawołując do wstrzemięźliwości, zarzucając nadinterpretację czyichś działań oraz doszukiwanie się problemów. To dość mocne słowa, przyznaję, ale też dziękuję za wyrażenie swojej szczerej opinii.

        Dwie rzeczy, d.alexa. 1/ Napisałam, że w moim przekonaniu problem tkwi w rodzicach a nie w dzieciach katowanych w wakacje... 2/ Nauczycielka jest cudownym człowiekiem, świetnym pedagogiem o nieludzkiej wręcz cierpliwości i życzliwości a do tego utalentowaną skrzypaczką, która dzieli się swoją pasją z tymi małymi brzdącami, najpiękniej jak umie. Złego słowa nie dam o niej powiedzieć.

        Sytuacja u nas uległa zmianie a atmosfera oczyściła się znacznie. Dyrekcja i grono pedagogiczne ślepi nie byli. Doskonale widzieli co się wyprawia i do czego to może doprowadzić. Jedna osoba zrezygnowała, natomiast troje dzieci (na zgodę rodziców) przejęli inni nauczyciele. Wszyscy rodzice zostali pouczeni na zebraniu, jak wzmacniać poczucie wartości u swojego dziecka, nie robiąc przy tym krzywdy innym.
        Spotkała mnie też niespodziankasmile Jedna pani, która przed zakończeniem roku opluwała mnie mentalnie i nie szczędziła przykrych słów, podeszła i po prostu przeprosiła, co mnie bardzo ucieszyło. Naprawdę bardzo!

        To chyba tyle. Dziękuję za Twoje spostrzeżenia d.alexa
        • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 20.09.16, 10:29
          Jeszcze jedno. Poszukując w necie odpowiedzi na pytanie jak sobie radzić z chorą, absurdalną rywalizacją, odnalazłam to właśnie forum. Jestem tu nie po to, żeby się z kimś kłócić czy oskarżać wzajemnie, ale po to, by podzielić się swoimi przemyśleniami i poczytać o przemyśleniach innych. Rozpoczynając wątek o niezdrowej rywalizacji, byłam sponiewierana psychicznie i (mogę chyba użyć tego słowa) zdołowana, bo tu chodzi o dzieci. Szukałam otuchy i ją znalazłam, za co bardzo Wam dziękuję.
        • djpa Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 21.09.16, 21:26
          Bazyliszka,
          Z tego co piszesz wynika, że problem był znaczny. Nic dziwnego, że Cię martwił.

          Po drugie problem nie był czymś standardowym ani normalnym w Waszej szkole, skoro tak to zostało załatwione. Możesz mieć realną nadzieję, że będzie lepiej i taka sytuacja się nie powtórzy.

          Po trzecie nawet rodzice (niektórzy) się zreflektowali. Nie jesteśmy idealni, ale dobrze jest umieć przeprosić. To trudne! Brawo dla tej mamy! smile
          • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 22.09.16, 13:03
            Tak, djpa, było nieciekawie, ale obecnie nie możemy narzekać. Wiesz, wydaje się, że mogę mieć nadzieję, że sytuacja się nie powtórzy, ale myślę sobie, że gdyby tak się stało, nie doznałabym już takiego szoku jak za pierwszym razem. W końcu cała szczęśliwa i pełna optymizmu zapisałam syna do szkoły muzycznej , nie biorąc nawet pod uwagę takich okoliczności. I sama nie wiem czy bardziej zdołowała mnie ta cała sytuacja czy też moja naiwność i bezradność wobec tego co się wydarzyło pod koniec roku szkolnego. Było, minęło. Niektóre dzieci zrobiły duże postępy w czasie wakacji i miło jest patrzeć na w końcu uśmiechnięte twarze niektórych rodziców. A mama, która do mnie podeszła i pogadała, bardzo dużo zyskała w moich oczach.

            Wasze wsparcie, to że w ogóle zechciałyście odpisać jakiejś zdesperowanej nowejsmile jest dla mnie nieocenionesmile
            • lucyjkama Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 23.09.16, 10:45
              >Niektóre dzieci zrobiły duże
              > postępy w czasie wakacji i miło jest patrzeć na w końcu uśmiechnięte twarze nie
              > których rodziców

              Jeśli uśmiech rodziców jest zależny od postępów ich dziecka w grze na instrumencie to jest to przykre bardzo. Ja chyba jakaś dziwna jestem bo mnie cieszy sam fakt, że dziecko ma możliwość grania. Pilnuję żeby się do lekcji przygotowywało ale nie oczekuję spektakularnych postępów, nie zakładam, że dziecko będzie wybitnym muzykiem i wygra konkurs Szopenowski. Jak skończy I stopień (wytrwa) to już będzie świetnie. Córka jest dobra z tego co mówi nauczyciel, ma szybką głowę jak to pan określa, łatwo się uczy wkładając minimum pracy - średnio 15 minut dziennie w 2 klasie to mało. Ale to jej życie, nie moje, ona ma mieć radość, nie ja.
                • lucyjkama Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 23.09.16, 14:09
                  Ale jeśli cieszą się nie z samego faktu, że mają dziecko, że to dziecko ma nowe doświadczenia, że może się rozwijać, eksperymentować, szukać swojego miejsca w świecie tylko potrzebują spektakularnych sukcesów tego dziecka żeby odczuwać dumę i radość to smutne jest, nie sądzisz? Bo wtedy osiągnięcia dziecka są ważniejsze niż samo dziecko. A tak nie powinno być.
                  Oczywiście, że ja się cieszę jak widzę, że mojemu dziecku coś łatwo przychodzi. Każdy rodzic chce żeby jego dziecko miało w życiu łatwo. Ale to o czym Ty piszesz wygląda jak realizowanie swoich ambicji kosztem dziecka na zasadzie "ja jestem przeciętniakiem ale moje dziecko jest/będzie wybitne". Moje nie musi być wybitne. Ja mu pokazuję różne drogi a ono będzie decydować. Póki co moja mała pianistka chce być weterynarzem i projektantką mody tongue_out I cokolwiek nie wymyśli to ja ją będę wspierać i mówić że może być kim zechce. Jak mi powie, że jednak będzie fryzjerką albo ekspedientką, krawcową to cały czas będzie OK.
                • lucyjkama Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 23.09.16, 14:17
                  A wiesz co mnie, jako matkę cieszy najbardziej. Że moja córka ma zadatki na dobrego człowieka. Myśli o innych na co dzień. Np. jak szykuje materiały do szkoły na plastykę to zawsze mówi "mamo daj mi więcej bo może ktoś zapomni to mu dam". I daje nie tylko ulubionym koleżankom.
                  Dlatego przy takiej rywalizacji o jakiej można przeczytać w tym wątku, bez wahania zabrałabym córkę z takiej szkoły.
                  • bazyliszka83 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 23.09.16, 14:42
                    "Ale jeśli cieszą się nie z samego faktu, że mają dziecko, że to dziecko ma nowe doświadczenia, że może się rozwijać, eksperymentować, szukać swojego miejsca w świecie tylko potrzebują spektakularnych sukcesów tego dziecka żeby odczuwać dumę i radość to smutne jest, nie sądzisz?"

                    Sądzę, sądzę lucyjkama. Bardzo sądzę wink ale nie mam na to najmniejszego wpływu, niestety.
                    Fajnie jest przeczytać to co napisałaś poniżej, że Twoja córka ma zadatki na dobrego człowieka. Rozczuliło mnie tosmile Mnie i mojemu mężowi zależy na tym samym właśnie w wychowaniu syna i mamy podobne doświadczenia w związku z dzieleniem się i życzliwością wobec innych dzieci. Może to "nie na czasie" tak myśleć, bo czasy trudne, ale mimo wszystko wychowanie syna na dobrego człowieka jest dla nas priorytetem i bardzo mnie cieszy to co napisałaś o swojej córcesmile
      • jarkotowa1 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 07.10.16, 15:44
        Niestety w szkołach muzycznych są zawistni rodzice. Wszędzie. I zmienianie szkoły niewiele pomoże bo najważniejszy jest dobry pedagog i jego kontakt z uczniem. A nie nawiedzeni rodzice.
        Za to inne dzieciaki nie mają problemów z tym, że ktoś gra lepiej od nich. Dzieciaki zazwyczaj słysząc się wzajemnie na scenie gratulują sobie występu, jak komuś coś nie wyjdzie to pocieszają i przekonują, żeby się nie przejmować. Problem mają rodzice, nie dzieci. Trzeba mieć mocną d....żeby się tym gadaniem po prostu nie przejmować. A zawistni rodzice popsują sobie tylko relacje z pedagogiem mając do niego nieuzasadnione pretensje np o "brzydki repertuar". I to będzie gwóźdź do trumny.
    • gosc120 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.12.16, 10:43
      Ja mysle, ze tak jak juz kilka osob napisalo dziwni ludzie sa wszedzie, niestety. Moja corka gra na fortepianie ale nie jestesmy rodzina muzyczna i dopuki nie zaczela grac nie mialam pojecia o tym srodowisku, z przykroscia stwierdzam, ze im dalej w las tym wiecej drzew...czasami zal mi siebie i wlasnego dzeicka, ze musimy miec doczynienia z niektorymi ludzmi ale coz...takie zycie jak nie w srodowisku muzycznym to w innym wszedzie na swiecie i w kazdej dziedzinie jest zawisc, zazdrosc, nienawisc itd. Corka ma obecnie 13 lat i nie chronie jej przed przykrymi doswiadczeniami, oczywiscie bardzo duzo tlumacze dlaczego cos dzieje sie tak a nie inaczej ale wyszlam z zalozenia, ze nadmierna ochrona bedzie przynosila wiecej szkody, zycie jest ogolnie niezbyt ,,mile" i za nic nie chcialabym aby kiedys doznala szoku. Lepiej niech wchodzi w tego typu problemy stopniowo. Na szczescie corka jest tak zafiksowana muzycznie, ze dosc dobrze radzi sobie z ,,zyczliwymi". Corka nie chodzi do szkoly muzycznej ale w zwyklej szkole tez z powodu swojej gry ma klopoty. Dopuki nie slyszeli jak gra bylo ok, ale w zeszlym roku wziela pierwszy raz udzial w koncercie szkolnym i sie zaczelo...powodzenia wszystkim zycze i cierpliwosci wink
      • 8wiola35 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.12.16, 12:05
        Jak do tej pory nie zauwazalam zazdrosci w otoczeniu- wrecz przeciwnie . W muzycznej jest bardzo przyjazna atmosfera; rodzice ,,trzymaja sie razem,, lubimy sie wzajemnie. W zwyklej szkole corka czesto gra, jej sukcesy sa podawane do publicznej wiadomosci,,. Uczy sie rowniez Nardzo dobrze .Ma przyznane stypendium artystyczne, co rowniez zostalo naglosnione w zwyklej szkole- kadra i dyrekcja ciesza sie z takiego wyroznienia uczennicy. Niestety wsrod niektorych rodzicow zauwazylam cos w rodzaju zmiany zachowania w stosunku do mojej osoby.Nie przyszlo mi do glowy,aby polaczyc te fakty i pewnie slusznie...ale juz sama nie wiem...
        • gosc120 Re: Niezdrowa rywalizacja w szkole muzycznej 06.12.16, 13:25
          U nas podobnie tez dyrekcja i zdecydowana wiekszosc nauczycieli jest corka zachwycona i niezwykle mila, dyrektor daje corce zielone swiatlo na wszystkie wyjazdy (a w Niemczech nie jest to proste) ale niestety zawsze trafi sie Jaks czarna owca, szkoda tylko, ze w naszym przypadku ta czarna owca okazala sie wychowawczyni. Kolezanki corki tez w wiekszosci pzytywnie nastawione ale nie wszystkie co objawia sie roznymi zlosliwosciami ale co nas nie zabije to nas wzmocni wink Corka uczy sie radzenia sobie z takimi sytuacjami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka