bb12
03.06.07, 18:41
Jesteśmy po wstępnych "egzaminach" do szkoły muzycznej.Oficjalnie nadal nic
nie wiadomo,za kulisami toczy się spór o uczniów.
Moja 7 letnia córka czeka do czego ją przyporzadkują: fortepianu czy
wiolonczeli.
Do szkoły muzycznej zdawała na oba instrumenty .Wypadła bardzo dobrze.Z
żadnego instrumentu nie chce zrezygnować [a gdyby dano jej jeszcze skrzypce,
to skakałaby z radości]
Moje obawy budzi trudność gry. Nie wiem ,czy wątłej budowy dziewczynka
rzeczywiście sobie poradzi.
Nauczycielka klasy fortepianu wolałaby ,aby została pianistką. Wg niej jest
elastyczna,rozumie polecenia,dobra do "modelowania" .
Dyrektor szkoły namawia do wiolonczeli.
Argumentuje większymi możliwościami wybicia się.
Ja obawiam się ,że ona sobie nie poradzi.Z wiolonczelą oswaja się od kilku
miesięcy.Gra proste melodyjki ludowe oparte na strunach D i A.
Nie zawsze czysto.Największa trudność to dobre dociśnięcie struny.Nauka
prowadzenia smyczka też nie była łatwa.
Na fortepianie gra jednak o wiele dłużej.
Zdajemy się na łaskę losu.Jak zadecydują,tak będzie.
Młoda kocha i jedno ,i drugie.Ba ,ona kocha całą orkiestrę!