marcel-kasper
08.05.08, 08:00
Od jakiegoś czasu jestem nieudzielającą sie uczestniczką. Teraz mogę
oficjalnie dołączyć do Waszego grona. Mój starszy syn Marcel dostał
się do szkoły muzycznej do klasy gitary (Kawęczyńska, Warszawa).
Egzaminy były na bardzo wysokim poziomie, az byłam zaskoczona.
Pierwszego dnia dzieci miały rytmikę podczas której uczyły się nowej
piosenki, nastepnego iddywidualne przesłuchania (ok. 15 min.). Po
ogłoszeniu wyników miały sprawdzian ustny z j. polskiego - czytanie,
sylabowanie, głoskowanie i 45 min. z matematyki test.
Odpadło 50% chętnych, całe szczęście,że nam się udało

Jestem niestety teraz narażona na ciągłe uwagi mam dzieci, które się
nie dostały, typu: to bardzo ciężka szkoła, marnuje sie dzieciom
dzieciństwo itp. Niestety nauczyciele ze szkól rejonowych też
twierdzą, że to bardzo ciężka praca. I ja oczywiście jestem cała
przestraszona. Marcel chciał się do niej dostać, chodziliśmy
ostatnie 2 miesięce na rytmikę do szkoły o bardzo mu się to
podobało. Wiem jednak, że nie zdaje sobie on sprawy z ogromu pracy.
Na razie próby grania na gitarze sprawiają mu przyjemnośc, mam
nadzieję, że mu to nie przjdzie. Głownie obawiam się tego czy będzie
miał czas na inne zajęcia. Od ponad roku trenuje karate i nie bardzo
to lubi, w połączeniu ze szkołą daje to mało czasu na takie zwykłe,
dziecięce sprawy.
Proszę napiszcie mi jak Wasze dzieci sobie radzą z innymi
zaiteresowaniami.
Pozdrawiam
Agnieszka