Zniechęcone mamy "muzycznych dzieciaków"

09.06.09, 08:21
Napiszcie co was boli...
Kasiask, Anmanika i inne, napiszcie więcej, jesteście wśród nas chyba najbardziej doświadczonymi mamami, piszecie o kosztach, wyśrubowanych wymaganiach, o tym, że dziecko nie chce tego dalej ciągnąć.
Napiszcie, proszę, więcej, ja osobiście chcę znać prawdę, nie zasłaniać sobie na siłę oczu "różowymi okularami".
Moje dzieci nie są łatwe, oboje potrafią stawiać opór, więc nigdy nie wymagałabym od nich nauki gry na instrumencie, ale chciały same i pewnie za jakiś czas same nie będą chciały, nie maja ochoty już teraz na nudne ćwiczenia, chciałyby wiecznie odkładać to na później. A wymagania samej szkoły (czy raczej konkretnej ambitnej nauczycielki) poznałam dotąd tylko na przykładzie dzieci znajomych. Jest baaardzo różnie, więc czekam z obawą i nadzieją zarazem.
    • anmanika Re: Zniechęcone mamy "muzycznych dzieciaków" 09.06.09, 08:40
      mama_dorota napisała:

      > Napiszcie co was boli...
      > Kasiask, Anmanika i inne, napiszcie więcej, jesteście wśród nas chyba najbardzi
      > ej doświadczonymi mamami, piszecie o kosztach, wyśrubowanych wymaganiach, o tym
      > , że dziecko nie chce tego dalej ciągnąć.
      > Napiszcie, proszę, więcej, ja osobiście chcę znać prawdę, nie zasłaniać sobie n
      > a siłę oczu "różowymi okularami".
      > Moje dzieci nie są łatwe, oboje potrafią stawiać opór, więc nigdy nie wymagałab
      > ym od nich nauki gry na instrumencie, ale chciały same i pewnie za jakiś czas s
      > ame nie będą chciały, nie maja ochoty już teraz na nudne ćwiczenia, chciałyby w
      > iecznie odkładać to na później. A wymagania samej szkoły (czy raczej konkretnej
      > ambitnej nauczycielki) poznałam dotąd tylko na przykładzie dzieci znajomych. J
      > est baaardzo różnie, więc czekam z obawą i nadzieją zarazem.

      U mnie nie jest problemem nadambitny nauczyciel instrumentu bo generalnie jest
      aniołem. Problemem stała się wychowawczyni która nie powinna być pedagogiem
      wcale. Przez nią i inną jej podobną kadrę gorliwie chronioną przez dyrektorkę ta
      szkoła stała się problemem dzięki którym moja córka codziennie miała bóle brzucha.
      • mama_dorota Re: Zniechęcone mamy "muzycznych dzieciaków" 09.06.09, 12:05
        To przykre, jak już pisałam w przypadku mojego syna dyrektorka dużo nam pomogła, choć na nasze żądanie zmiany klasy się nie zgodziła, ale regularnie dowiadywała się o syna i dała nauczycielce do zrozumienia, że ma go pod opieką, wie o problemach.
        W takich sytuacjach rodzic przeżywa okropne dylematy, pamiętam... U nas to było pytanie, czy zmieniać klasę w III roku nauki. Może szkołę? Poszłam porozmawiać z nauczycielką, do której chciałam go przenieść, potem "nasza Pani" nie pozostawiła mi złudzeń, że o tym wie, zarzuciła oszczerstwami. Odtąd na wywiadówki chodzi tylko mąż. Nie ma prostych, jednoznacznych i łatwych rozwiązań, dopiero po czasie się okazuje czy dobrze zrobiliśmy.
        Mam jednak nadzieję, że miłość do muzyki w Twojej córce nie zgasła i że wyjdzie z tego doświadczenia ostatecznie mocniejsza, choć to boli. Patrząc na mojego syna widzę, że zmądrzał i dojrzał przez te problemy. Mniej się liczy, my też, ze zdaniem innych o sobie.
    • grazbed Re: Zniechęcone mamy "muzycznych dzieciaków" 10.06.09, 18:53
      Mnie najbardziej boli brak wykształcenia pedagogicznego u nauczycieli w naszej
      szkole. Brak umiejętności pracy z dziećmi, brak tzw. "podejścia do dzieci".
Pełna wersja