zdolności czy pracowitość

13.06.09, 12:22
jako, że jesteśmy po egzaminach od dawna, z nadmiaru wolnego czasu różne
przemyślenia mnie nachodzą... smile

najlepiej oczywiście być i zdolnym i pracowitym, ale co jeśli mamy tylko tę
jedna cechę? czy większy waszym zdaniem osiągnie sukces w muzycznej dziecko
bardzo zdolne, ale nie pracujące zbyt dużo, czy też ze słuchem przeciętnym,
ale za to niezmiernie pracowite?

czy są tu mamy bardzo zdolnych leniuchów? ja jestem mamą takiego właśnie
dziecka i myślę, że to własnie praca, a w mniejszym stopniu zdolności dają
większy sukces...
    • tijgertje Re: zdolności czy pracowitość 13.06.09, 17:02
      Zaczac by nalezalo od zdefiniowania "zdolnosci", bo kazdy moze
      rozumiec przez to cos innego. Sam sluch nie wystarcza, przydaje sie
      umejetnosc szerokiego obejmowania nut wzrokiem i czytania z
      wyprzedzeniem, dobra pamiec muzyczna, poczucie rytmu, motoryka i
      koordynacja. Dopiero kombinacja tych umiejetnosci daje szanse na
      sukces, choc bez pracy nie ma kolaczy. Dziecko genialne nie zostanie
      nastepca Mozarta, jesli talent nie bedzie szedl w parze ze zmudna
      praca. Dziecko "zdolne" ma ulatwiony start, latwiej tez nadrobi
      zaleglosci, ale nie wdrozone do systematycznej pracy rozwija sie
      skokowo i efekty nie sa tak trwale jak u dziecka, ktore pracuje
      systematycznie. Sluch muzyczny mozna miec kiepski, ale w pracy zx
      dziecmi widzialam, ze dzieciaki, ktorym zalezalo i byly zaliczane do
      grona podeptanych przez slonie, w pewnym momencie slyszaly lepiej,
      niz te, ktore byly ponoc bardzo zdolnewink tylko baaardzo mala grupa
      ludzi naprawde nie slyszy, przytlaczajaca wiekszosc ma podobne
      szanse i moze osiagnac podobny poziom, tylko czasem kosztuje to
      wlasnie wiecej pracy i systematycznosci ksztalcenia. Po wakacjach
      widac zawsze jak sie wszyscy w muzyku "rozstroili" wink
      Dziecko "zdolne ale leniwe" niewiele osiagnie. Sama bylam wlasnie
      takim typem, dokonywalam troche, ale zawsze tylko wtyedy, gdy sie
      zawzielam i naprawde ciezko prtacowalam. Na konkursy zadne nigdy nie
      jezdzilam, mimo,ze sluch mialam lepszy od dzieciakow, ktore
      wystepowaly na wszystkich szkolnych akademiach. Za malo cwiczylam i
      moje rezultaty byly jak sinusoidawink
      Jak ci sie dziec po egzaminie nudzi, to moze podrzucic mu cos do
      grania? Musze tylko jakos skaner popodlaczac. Znalazlas cos z nut,
      ktore ci proponowalam? Mlodego przekonaj, zeby sobie rozczytal to co
      chce przez wakacje, jak nauczycielce zaproponuje pare ciekawych
      gotowcow, to na pewno go nie wpakuje zowu w RybickiegowinkOn teraz
      skonczyl 3. czy 4. klase?
      • jankomama Re: zdolności czy pracowitość 13.06.09, 21:10
        skończył 4 kl; właśnie teraz, kiedy nie musi widzę, że chętnie siada do grania;
        w antykwariacie wyszukałam mu album Czajkowskiego dla młodzieży i zawziął się na
        jakiegoś skowronka (rzeczywiście te utwory nie są specjalnie trudne), wyszukałam
        też w necie czytanki muzyczne ze sporą ilością krótkich utworków Mozarta i
        czekam na Najłatwiejszego Chopina (zamówiłam w księgarni, młody chce się w
        wakacje zabrać za poloneza g-moll, bo bardzo mu się podoba, ale jak twierdzi nie
        miał odwagi zapytać nauczycielkę, żeby nie być posądzonym o brak pokory smile )

        przez te ,,zdolności'' rozumiałam właśnie świetny słuch muzyczny, o który jest
        przez nauczycieli ''posądzany'', ale jest bardzo niesystematyczny np. im bliżej
        jakiegoś popisu, czy egzaminu tym niechętniej gra...
        • jankomama Re: zdolności czy pracowitość 13.06.09, 21:18
          gdybys miała coś miłego dla ucha to bedziemy wdzięczni smile
          • tijgertje Re: zdolności czy pracowitość 16.06.09, 09:46
            Milych dla ucha to mam sporo, ale nie wszystkie "przepisowe"wink
            Mozesz mi na priva swoj adres pocztowy podrzucic, ze skanerem
            strasznie dlugo mi schodzi, a ciezko mi sie zdecydowac, wiec latwiej
            mi bedzie skopiowac i do koperty wsadzicwink
Pełna wersja